puuchatek
11.06.05, 09:13
Fidel Castro nie lubi USA. I to - zdaniem wielu europejskich
"intelektualistów" wystarczy, żeby go lubić i popierać. Bo (jak wiadomo) USA
są be.
To, że ten człowiek jest zwykłym tyranem, zniewalającym własny naród, że
zamienił swój kraj w więzienie, że za nic ma prawa człowieka, że wsadza ludzi
do więzień i trzyma ich tam latami... To wszystko nieważne. Ważne tylko, że
nie lubi USA. Więc jest dobry.
Panowie "politycy", kompromitujecie się.