eva15
20.06.05, 20:49
"- Administracja Busha w ostatnim czasie zachowywała się bardzo rozsądnie
politycznie - uważa Radek Sikorski, analityk konserwatywnego instytutu AEI w
stolicy USA. - Bush nie zajmuje stanowiska w debatach, które wstrząsają
Europą, nie chce się wtrącać w wewnętrzne spory Unii."
Oczywiscie, ze nie. Przeciez ma Blaira, co maja gadac jeden przez drugiego?
"Z jednej strony konserwatywni komentatorzy wykazują lekko skrywaną
satysfakcję, że proponowany przez nielubianych w Waszyngtonie przywódców
Francji i Niemiec model integracji praktycznie został pogrzebany.
Z drugiej strony są też obawy (..) rozszerzanie UE było najważniejszym
instrumentem stabilizacji geopolitycznej na obrzeżach Unii - mówi Sikorski. -
Teraz ten instrument wymyka się spod kontroli".
Ano wlasnie. To sie nazywa przemanipulowanie, czyli przedobrzenie. Znow
chlopaki skopaly robote. Brak finezji w rekach a dzielo kruche. No i teraz
guzik z dalszych amerykanskich planow rozszerzenia Unii.
Chyba, ze Anglia wcieli Turcje do UK.