[28.07.2002] ZYDOWSKI OSADNICZY TERRORYZM

IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 22:48
O TYM "WYBIORCZA" ANI "TELAVIZJA" NIE WSPOMINA....



Świat
IAR, jkl /2002-07-28 14:39:00


Zemsta osadników żydowskich

Żydowscy osadnicy zastrzelili ośmioletnią Palestynkę podczas ataku na domy
Palestyńczyków na starym mieście w Hebronie na Zachodnim Brzegu Jordanu. Był
to odwet za śmierć Izraelczyka, który zginął z rąk Palestyńczyków przed dwoma
dniami.

Osadnicy, wracający z pogrzebu izraelskiego podoficera zajęli także jeden z
palestyńskich domów i podpalili inny. Dom został doszczętnie zniszczony.

21-letni Izraelczyk, który zginął w zasadzce zastawionej przez
Palestyńczyków, został pogrzebany na cmentarzu żydowskim w Hebronie.

Do piątkowego zamachu, w którym śmierć poniosło także trzech innych
Izraelczyków przyznały się Brygady Męczenników Al Aksa.




zrowdlo : info.onet.pl
    • Gość: Fredzio Re: [28.07.2002] ZYDOWSKI OSADNICZY TERRORYZM IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 28.07.02, 23:08
      Sprzedawaj dalej twoj Kebab i nie oczukiwaj, splywaj zstad Achmed !
      • Gość: viri Re: [28.07.2002] ZYDOWSKI OSADNICZY TERRORYZM IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 23:12
        nie masz innych argumentow?


        IZRAEL -> TERRORYZM PANSTWOWY
        • Gość: jojo Re: [28.07.2002] ZYDOWSKI OSADNICZY TERRORYZM IP: *.proxy.aol.com 28.07.02, 23:18
          Gość portalu: viri napisał(a):

          > nie masz innych argumentow?
          >
          >
          > IZRAEL -> TERRORYZM PANSTWOWY
          Fredzio dal ci rade w sposob inteligentny,a ja ci mowie poprostu: Spierdalaj
          stad !!!
          • Gość: viri Re: [28.07.2002] ZYDOWSKI OSADNICZY TERRORYZM IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 23:20
            bo co zydowski rasisto?
    • Gość: Malarz S NIE MA DYSKUSJI Z ŻYDAMI IP: *.216-194-21-11.nyc.ny.metconnect.net 29.07.02, 03:04
      Żebyśmy bowiem nie wiem co robili. Żebyśmy głowy popiołem posypywali cały rok
      na okrągło, przez całe swoje życie, żebyśmy przepraszali w Knesecie i we
      wszystkich innych parlamentach świata za zbrodnie nie popełnione, żebyśmy
      likwidowali klasztory Karmelitanek na żądanie rabina z Nowego Jorku i wreszcie,
      żebyśmy nawet zabronili po wieki wieków oddawać cześć pomordowanym w Oświęcimiu
      Polakom i tak nic się nie zmieni. Zawsze będziemy potępieni. Piętno antysemitów
      przyklejone nam znaczyć nas będzie po wieczne czasy. Każda bowiem dyskusja z
      Żydami, jeżeli nie jest monologiem strony żydowskiej, jest antysemicka.

      Tego dowiedzieliśmy się z filmu Mariana Marzyńskiego "Shtetl" i dzięki mu za
      to. Gdyby nie on, dalej bym sądził o sobie, że jestem człowiekiem niewinnym,
      spokojnym, wyrozumiałym, myślącym i miłującym bliźnich. Myslałbym, że nieważne
      jest kto jakiego jest pochodzenia, wyznania, koloru skóry, ważne, aby być
      dobrym człowiekiem. Dopiero Marian Marzyński pokazał mi jak bardzo się myliłem
      i uświadomił mi całą prawdę o mnie, Polaku. Dzieki niemu i jego filmowi
      dowiedziałem się, że jeśli jestem Polakiem, to jestem podły, ograniczony i
      głupi a w genach mam zakodowany antysemityzm. To nieważne, że na wojnę nie
      mogłem mieć wpływu, bo urodziłem się po jej zakończeniu. I tak ponoszę winę za
      to, że w przedwojennej Polsce mieszkały miliony Żydów, a po wojnie ponoć
      niewielu ich zostało. (Dlaczego właśnie tam oni mieszkali, skoro Polacy ich tak
      bardzo nienawidzili i - jak to jest możliwe, aby kilkanaście pokoleń Żydów
      przeżyło 800 lat ze swoimi mordercami?)

      Z treści filmu nie dowiedziałem się kto ich w czasie wojny wymordował - bo
      Niemców nie ma nawet w tle. Ja wiem, bo żyłem w Polsce, ale Amerykanin domyśli
      się, że zapewne Polacy. Mojej wypowiedzi filmować nie było warto. Widz mógłby
      dowiedzieć się, że ja, jak i miliony innych Polaków, mają jakąś wiedzę
      historyczną, na temat Żydów rownież i to z własnego doświadczenia. Lepiej było
      pokazać dramatycznie, z filmowego punktu widzenia, wypowiedzi półumarłych
      starców z objawami choroby Alzheimera i zdominować nimi żydowski dokument.
      To nieważne co myślę ja i miliony podobnych do mnie Polaków o naszej wspólnej
      przeszłości z Żydami i o naszym stosunku do nich. Bowiem z chwilą, gdy
      spróbujemy otworzyć usta, chcąc podjąć dyskusję, natychmiast okrzyknięci
      zostajemy antysemitami. Bo przecież mamy to zakodowane genetycznie. (Itshak
      Szamir powiedział: Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki.) W
      przeciwienstwie do Żydów. Ich ujadania i napaści na Polaków nie można przecież
      nazywać antypolonizmem, bo takiego wyrazu nie ma w żadnym słowniku wyrazów
      polskich ani obcych. Jest tylko słowo antysemityzm! Tłumaczone i odmieniane na
      WSZYSTKIE języki świata, nawet wtedy, kiedy żydowskie rakiety rozrywają w
      strzępy niewinne dzieci w Libanie i Palestynie. Żydom nawet nie zadrży głos,
      kiedy nazywają to walką z terroryzmem. W świecie może być tylko jeden anty :
      SEMITYZM

      Dlatego z jednego względu mogę podziękować M. Marzyńskiemu za jego film.
      Wyzwolił mnie on z kompleksów. Nie będę już dłużej myślał o sobie jako o
      człowieku wyrozumiałym, rozsądnym, skłonnym do podejmowania dyskusji z ludźmi
      mającymi odmienne od mojego zdanie i ewentualnie do nastawiania drugiego
      policzka, kiedy mnie uderzą w pierwszy. Skoro bowiem M. Marzynski udowodnił, że
      jako Polak takim być nie mogę, wolno mi teraz być chamem, bucem. Jak ktoś mi
      przywali, to zamiast nadstawić drugi policzek, odpalę na odlew, żeby
      zagrzmiało. Koniec "dyskusji". Żyd mi nie bedzie wygrażał palcem przed nosem i
      strofował mnie jak małe dziecko. Marzyński groził Zbyszkowi Romaniukowi: " -
      Oj, Zbyszku, Zbyszku!", kiedy ten próbował mieć odmienne zdanie, niż
      przewidywał scenariusz żydowskiego "Felliniego". "Shtetl" otworzył nam oczy,
      zapytajcie Romaniuka, czy dzisiaj pozwoliłby Żydowi machać mu palcem przed
      nosem.
      Ej, panie Marzyński, kto pana żywił, ubierał, uczył, ukrywał i chronił od
      pewnej zagłady przez sześć długich lat najstraszniejszej z wojen? Katolickie
      siostry w Warszawie. I tak się pan odwdzięczasz? Pięciu Polaków musiało
      odejmować sobie chleb od ust z mizernych racji żywnościowych, żeby złożyć się
      na jedne-go ukrywającego się Żyda. Nie dość mu było tego, to jeszcze kukułczym
      spo-sobem zabierał Polakom miejsce na studiach i pieniądze w szkole filmowej.
      Za ten pełny wikt i opierunek u Polaków i narażeniu ich życia odwdzięczył się
      zatruwaniem mózgów swoimi produkcyjniakami telewizyjnymi i antyamerykań-ską
      propagandą w "żydokomunie" podszywając sie pod film polski.

      W 1968 roku miałeś pan pojechać do Palestyny pomóc swoim pobratymcom zaludnić
      ziemie, które oni zagrabili sąsiadom najazdem w 1967, ale wypiąłeś się pan na
      nich i zwiałeś do USA, któreś pan przez tyle lat szkalował.
      Ani to Żyd, ani to Polak, ani Amerykanin. Jako reżyser - mizerna miernotka, to
      chciałeś pan wypłynąć na prostytucji zawodowej obrażaniem i opluwaniem matki-
      Polki. Dlaczego, będąc już tyle lat w Ameryce, nie nakręcił pan filmu ze
      starymi Żydami zasiedziałymi w USA i knującymi wojnę wokół Roosevelta i nie
      pytał ich, co robili w latach czterdziestych? Co oni zrobili, żeby ratować
      swoich rodaków w Europie wysyłanych przez Niemców do obozów koncentracyjnych?
      Czy chociaż dziesięciu z nich walczyło w armii aliantów i na froncie? Dlaczego
      nie zapyta pan ich, co myślą o statku z Holandii pełnym Żydów, który został
      odesłany od wybrzeży amerykańskich z powrotem do Europy na pewną zagładę? Pytań
      jest moc, czy więc nie uważasz pan, że byłby to doskonały film dokumentalny?

      Tylko o czym by ten film mówił? Czy też o polskim antysemityzmie? Dlaczego nie
      sięgnął pan do archiwów UB i SB i nie nakręcił pan filmu o bohaterach
      utrwalania "władzy ludowej" w PRL-u? Przecież miał pan dobre konszachty z juntą
      Jaruzelskiego, skoro pan jeździł w stanie wojennym do Polski. Byłby to świetny
      film dokumentalny o życiu Żydów w Polsce.

      Eee, szkoda słów. Wróćmy lepiej do pańskiego trzygodzinnego smarowidła.
      Film zaczyna sie od tego, że pewien młody, lokalny historyk, Zbigniew Romaniuk,
      zainteresował się historią swojego miasteczka Brańska i natrafił na ślady
      obecności w nim Żydów . . .
Pełna wersja