dokowski
08.07.05, 11:05
... zdemoralizowała świat. Dlaczego godzimy się na to, że nasi dyplomaci i
politycy przyjaźnią się z mordercami? Przecież moralność i prawo zgodnie
potępiają morderstwo jako wielkie zło. Mimo to ONZ konsekwentnie lansuje
politykę równego traktowania każdego polityka, niezależnie od tego czy jest
to człowiek niewinny czy zbrodniarz.
Dlaczego np. w ONZ nikt nie reagował na Saddama słowami: "mordercom nie
podaję ręki"? Dlaczego w ONZ nie reprezentują niektórych narodów legalne
rządy emigracyjne, ale zamiast nich uznaje się przedstawicieli zbrodniczych
reżimów za przedstawicieli terroryzowanych i grabionych przez te reżimy
narodów?
To, co się dzieje na świecie ujawnia wyraźnie, że fundamenty ONZ były od
początku skażone złem, były zgniłe i zatrute od rdzenia, i ta zgnilizna toczy
ONZtowską społeczność coraz bardziej. ONZ coraz wyraźniej służy interesom
zwyrodniałych dyplomatów reprezentujących zbrodnicze reżimy.