magiczna 7

24.07.05, 19:35
brawo Lans, to jest nie lada wyczyn zwyciezac tyle razy wyscig. PF wez no
otworz butelke dobre go szampana i oblewamy przyjazn i sukcesy sportowe:))
sportsillustrated.cnn.com/2005/more/specials/tour_de_france/2005/07/24/armstrong.wins.ap/index.html?cnn=yes
    • polski_francuz Re: magiczna 7 24.07.05, 19:42
      Przylaczam sie. Szampana nie mamy. Ale mamy piwo i digestif (whisky) to
      oblejemy.

      Jako sportowiec wiem, ze to 2004 bylo najtrudniej bo mial pobic rekord 5
      zwyciestw (Induran, Merckx i chyba Hinault). W tym roku juz wszyscy byli mali,
      a biedny Ullrich dostal w d juz w prologu.

      Ameryka to jednak cos jak takich championow wydaje.

      Jeszcze zeby mnie wpuscili na terytorium w przyszlym roku bez mordobicia ...

      Pozdr.

      PF
    • goldbaum facet jest niesamowity 24.07.05, 19:42
      Jak pomyslec, ze mial umrzec na raka?
      Zwyciezyl tyle razy z Ullrichem, ta maszyna made in east germany.

      Dla Armstronga kolarstwo to pasja zycia. Ullrich jako dzieciak zostal wytypowany
      na kolarza przez funkcjonariuszy sportowych NRD. Roznica miedzy pasja i profesja.
      • polski_francuz Re: facet jest niesamowity 24.07.05, 20:56
        Czytujesz Der Spiegel?

        PF
      • i-love-2-bike Re: facet jest niesamowity 24.07.05, 21:21
        goldbaum napisał:

        > Jak pomyslec, ze mial umrzec na raka?
        > Zwyciezyl tyle razy z Ullrichem, ta maszyna made in east germany.
        >
        > Dla Armstronga kolarstwo to pasja zycia. Ullrich jako dzieciak zostal wytypowan
        > y
        > na kolarza przez funkcjonariuszy sportowych NRD. Roznica miedzy pasja i profesj
        > a.

        no umierac zaraz nie musial,bo rak byl wczesnie wykryty,ale tym niemniej chlop
        jest tzw.fighter, a to powoduje dobre wyniki w sporcie,jak sie nie poddajesz.
    • bazyliszek4 magiczna 7 24.07.05, 23:16
      przyłączam się.
      oglądam sport od lat, wiele dyscyplin. widziałem wielu fantastycznych
      sportowców, ale Armstrong bije ich wszystkich. oglądałem wszystkie jego
      zwycięstwa i szczególnie zapamiętałem jeden moment.
      rok 2002, etap górski. na ostatnim podjeździe ekipa US Postal rozkręca
      mordercze tempo. wreszcie zostaje kilku zawodników, ale liczą się tylko dwaj
      pierwsi: Armstrong i Ullrich. Amerykanin jedzie pierwszy, Niemiec trzyma się mu
      na kole. nagle Armstrong odwraca się, patrzy przez 2-3 sekundy Ullrichowi
      głęboko w oczy po czym... odjeżdża kręcąc ten swój niesamowity młynek. to było
      niesamowite. myślę, że wtedy Niemiec zrozumiał, że nigdy nie wygra z
      Armstrongiem...
      • bazyliszek4 magiczna 7 26.07.05, 02:10
        pomyliłem się. to był rok 2001. a etap prowadził do Alp d'Huez...
        • i-love-2-bike Re: magiczna 7 26.07.05, 02:14
          bazyliszek4 napisał:

          > pomyliłem się. to był rok 2001. a etap prowadził do Alp d'Huez...

          wiesz akurat na tej dyscyplinie sportu malo sie znam,wiec nie wiem kto w nije
          jest dobry a kto nie,ale Lans podoba mi sie jako wzor sportowca,nigdy nie
          poddaje sie nawet jak ma tak twardego przeciwnika jak najgorsza choroba. to
          swiadczy o charakterze czlowieka i to jest to co rozroznia mistrza od
          przecietnego:))
          • bazyliszek4 Re: magiczna 7 26.07.05, 02:27
            zgadzam się. tak jak napisałem wyzej - widziałem wielu fantastycznych
            sportowców, ale Armstrong bije ich wszystkich. natomiast nigdy nie zostanie
            uznany, wg mnie zresztą słusznie, za najlepszego kolarza wszechczasów. brakuje
            mu zwycięstw w innych wyścigach, czyli tego co miał Eddy Merckx. ale to wynika
            także ze specyfiki dzisiejszego sportu, gdzie konkurencja jest
            nieprawdopodobna...
            • i-love-2-bike Re: magiczna 7 26.07.05, 02:41
              bazyliszek4 napisał:

              > zgadzam się. tak jak napisałem wyzej - widziałem wielu fantastycznych
              > sportowców, ale Armstrong bije ich wszystkich. natomiast nigdy nie zostanie
              > uznany, wg mnie zresztą słusznie, za najlepszego kolarza wszechczasów. brakuje
              > mu zwycięstw w innych wyścigach, czyli tego co miał Eddy Merckx. ale to wynika
              > także ze specyfiki dzisiejszego sportu, gdzie konkurencja jest
              > nieprawdopodobna...

              nie wiem jak jest w Polsce,ale u nas jest on znana postacia i dawana za przyklad
              mlodziezy,ktora zawsze ma swoich idoli, i rzadko ci idole sprotowi czy inni sa
              tego typu i tego kalibru. u nas rowniez kolarstwo jest bardzo popularne,wiec
              wszystkie produkty jakie reklamuje Lans ida jak woda.
              • bazyliszek4 Re: magiczna 7 26.07.05, 02:51
                w Polsce też jest znany, choć na pewno nie ma takiej popularności. w Europie
                jest gwiazdą - w końcu wyścigi kolarskie rozgrywa się praktycznie tylko tutaj...

                najbardziej niesamowite jest to, że Amerykanie to dziś najmocniejsza nacja w
                TdF - 3 w pierwszej "10", 5 w "20". a 25 lat temu amerykańskie kolarstwo
                zawodowe praktycznie nie istniało. wszystko zmieniły sukcesy Lemonda i teraz
                Armstronga. no i oczywiście "Eddy B", czyli Edward Borysewicz - polski trener,
                który wychował całą rzeszę zawodników i organizował pierwsze zawodowe teamy w
                USA. był zresztą także pierwsztym trenerem Armstronga, choć tylko przelotnie...
                • i-love-2-bike Re: magiczna 7 26.07.05, 02:54
                  bazyliszek4 napisał:

                  > w Polsce też jest znany, choć na pewno nie ma takiej popularności. w Europie
                  > jest gwiazdą - w końcu wyścigi kolarskie rozgrywa się praktycznie tylko tutaj..
                  > .
                  >
                  > najbardziej niesamowite jest to, że Amerykanie to dziś najmocniejsza nacja w
                  > TdF - 3 w pierwszej "10", 5 w "20". a 25 lat temu amerykańskie kolarstwo
                  > zawodowe praktycznie nie istniało. wszystko zmieniły sukcesy Lemonda i teraz
                  > Armstronga. no i oczywiście "Eddy B", czyli Edward Borysewicz - polski trener,
                  > który wychował całą rzeszę zawodników i organizował pierwsze zawodowe teamy w
                  > USA. był zresztą także pierwsztym trenerem Armstronga, choć tylko przelotnie...

                  jak mowie malo wiem na jego temat,ale widze,ze ty znasz ten sport od
                  podszewki,ja lubie poprostu jezdzic:))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja