olewin
25.07.05, 00:18
Słowa Donnelly'ego powtórzył Jonah Goldberg w "National Review": "Stany
Zjednoczone muszą iść na wojnę z Irakiem, ponieważ trzeba wytoczyć wojnę w
tym regionie, a atak na Irak ma najwięcej sensu...". Goldberg
poparł "Doktrynę Ledeena", zwaną tak od nazwiska jej autora, byłego
pracownika Pentagonu Michaela Ledeena. Doktryna ta brzmi mniej więcej
tak: "Co 10 lat Stany Zjednoczone powinny rzucić o ścianę byle jakim g...
państewkiem, żeby wiedziano, kto rządzi" (Kiedy ambasador Francji w Londynie
zapytał, dlaczego mamy ryzykować wybuch III wojny światowej z powodu "małego
g... państewka", myśląc o Izraelu, magazyn Goldberga nie był wcale
rozbawiony.).
Jednakże interesy USA i Izraela nie zawsze są identyczne. Często kolidują ze
sobą. Kiedy nastąpi taka sytuacja, troska o interesy USA musi przeważyć. Co
więcej, nie postrzegamy reżimu Szarona jako "najlepszego przyjaciela
Ameryki". Począwszy od Ben Guriona, reżim izraelski postępuje jak Dr Jekyll i
Mr Hyde. W latach pięćdziesiątych agenci Mosadu wysadzili w powietrze
amerykańskie instalacje w Egipcie, by zrzucić winę na Kair, zniszczyć
stosunki Waszyngtonu z rządem Nasera. W czasie tzw. wojny sześciodniowej
Izraelczycy zaatakowali USS Libertyn, zabijając 34 i raniąc 171 amerykańskich
marynarzy. Strzelano do łodzi ratunkowych. W sprawie tej masakry nie podjęto
nawet dochodzeń. Nikt nie został ukarany.
Choć podarowaliśmy Izraelowi w przeliczeniu na głowę każdego mieszkańca 20
tys. dolarów, to państwo to kontynuuje budowę żydowskich osiedli na
palestyńskich ziemiach, co jest przyczyną palestyńskich powstań. Likud
splamił nasze dobre imię w błocie i krwi Ramallah, zlekceważył wezwania Busha
do ograniczenia akcji militarnych wobec okupowanej ludności, sprzedawał
amerykańską technologię militarną Chinom, w tym rakiety Patriot i Phoenix
oraz myśliwce Lavi (zbudowane w oparciu o technologię F-16). Jedynie
bezpośrednia interwencja USA zablokowała Izrael przed sprzedażą
amerykańskiego systemu rakietowego AWACS.
Izrael przekupił Jonatana Pollarda do wykradzenia naszych tajemnic
państwowych i odmawia zwrotu tych dokumentów, na podstawie czego można by
ustalić, czy część z nich nie trafiła również do Moskwy.
Kiedy Clinton w Wye Plantation usiłował doprowadzić do zawarcia porozumienia
między Izraelem i Arafatem, "Bibi" Netanjahu zażądał w zamian zgody na
wypuszczenie na wolność Pollarda, by wywieźć tego zdradzieckiego węża do
Izraela jako bohatera narodowego. Czy Brytyjczycy, nasi najbliżsi
sprzymierzeńcy, zachowują się w taki sam sposób?
Choć wielokrotnie podkreślaliśmy podziw dla tego, co zrobił prezydent Bush,
to stwierdzamy, że nie zasłuży na reelekcję, jeśli nie odrzuci agendy
neokonserwatystów o niekończących się wojnach przeciw światu islamskiemu, co
służy wyłącznie państwu innemu niż to, w którym wybrano go na prezydenta.