Libański watażka z lat wojny domowej wychodzi n...

27.07.05, 14:10
Watazka? Porzadny facet z jajami. Oby nacieszyl sie wolnoscia. :)
    • data1 Re: Libański watażka z lat wojny domowej wychodzi 27.07.05, 15:00
      a teraz wszyscy europejscy lewacy powiedzą powiesić go
      bo zwalczał szlachetnego Arafata i innych szlachetnych przywódców
      • pan_pndzelek Ha, ha, ha... 30.07.05, 20:46
        "Teheran zapowiedział, że oskarży Dżadżę o porwanie [...] czterech Irańczyków -
        trzech dyplomatów[...]"

        Ha, ha, ha... O porwanie KOGO?! Irańskich "dyplomatów"??? Wolne żarty... chyba,
        że chodzi o dyplomację w zakresie stosunków Z KOZAMI...
    • skipper_ Re: Libański watażka z lat wojny domowej wychodzi 27.07.05, 18:29
      czy byl pozadny - nie wiem, ale czemu GW nazywa go
      "watażka", podczas gdy bandyci w Iraku to "rebelianci",
      a nie chocby bojowki, uzynanie glowy czlowiekowi
      to "egzekucja", a taki muktada al sadr to "przywodca"...
    • wujcio44 Re: Libański watażka z lat wojny domowej wychodzi 27.07.05, 18:54
      Z artykułu:
      Teheran już zapowiedział, że oskarży Dżadżę o porwanie w 1982 r. na punkcie
      kontrolnym Sił Libańskich w Bejrucie czterech Irańczyków - trzech dyplomatów i
      fotografa.

      Ale jaja! Teheran oskarża kogoś o porwanie dyplomatów!
      • m1789 Iran nie porywal na obcym terytorium dyplomatów 30.07.05, 17:44
        Także nie błysnąłeś, a 444 dni amerykańskich zakładników z ambasady (wielu z
        nich zajmowało się szpiegowaniem dla CIA lub było agentami CIA)w Teheranie to
        na pewno nie to samo co rozwalenie tych ludzi(wszyscy zakładnicy wrócili cali i
        zdrowi do USA dzień po zaprzysiężeniu Reagana - przypadek? czy wytrawna gra
        republikańskich doradców ze sztabu wyborczego Ronniego?), wtedy w 1979 i 1980
        Ameryka płaciła cenę za rok 1953 w Iranie, kiedy obaliła demokrację i
        zaprowadziła rządy marionetkowej dyktatury szacha
        • data1 Re: Iran nie porywal na obcym terytorium dyplomat 30.07.05, 19:40
          tak tak i kobiety i dzieci z amabasady też zapłaciły cenę, pomijając jaki to
          postęp dla iranu zapewnił Chomeini jaki z niego demokrata
          w 1953 obaliła sojusznika komunistów zapewnę agenta NKWD, tak by był Iran
          czerwony od 1953
          • m1789 nieznajomość najnowszej historii Iranu 30.07.05, 23:56
            dzieci w ambasadzie? - może jeszcze psy i koty, człowieku nie kompromituj się
            sierpień 1953 to dla większości Irańczyków chwila upokorzenia przez Amerykę i
            Zachód. Wtedy to CIA przeprowadziła pierwszą tajną operację w postaci zamachu
            stanu.Obalono demokratycznie wybrany rząd liberalnego nacjonalisty Mossadeka,
            którego główną zbrodnią było znacjonalizowanie w 1951 brytyjskiej spółki
            naftowej AIOC, zgarniającej 96% zysków z wydobycia ropy.

            Pełny debilizm wpisu data1 wychodzi przy kompletnej niewiedzy co do wydarzeń
            lat 1951-1953 w Iranie - bredzenie o "komunistycznym sojuszniku i agencie NKWD"
            obrazuje stopień wiedzy typowego tępego antykomunistycznego buraka
            • data1 Re: nieznajomość najnowszej historii Iranu 31.07.05, 11:47
              1no niestety tak było Mossadek sprzyjał czerwonym i tak to jest podawane prze
              Eisenhowera i tak np w biografii Eisenhowera pióra Stephena Ambrose
              2 tak mniej więcej pisał Giełżyński w trzech swoich książkach że zatrzymano
              kobiety w ambasadzie i prosił o ich zwolnienie Jan Paweł II( chyba w Szatanie
              wraca do Iranu)
              tak ten liberalny nacjonalista to kolejny komuch tak jak i wszyscy w III świecie
              • data1 Re: nieznajomość najnowszej historii Iranu 31.07.05, 11:53
                jak Mossadek nie był komuchem to Aliende też nim nie był.
                • data1 Re: nieznajomość najnowszej historii Iranu 31.07.05, 16:08
                  1to jeszczę pare releksji w istocie czytając Kapuścińskiego czy Giełżyńskiego
                  postwa amerykanów za czasów szacha Rezy Pachlaviego była hańbiąca( mam nadzieję
                  że dochowali rzetelności wspomniani autorzy i to co napisali było zgodne z
                  prawdą)
                  2 ale nie zmienia to faktu że Chomeini wprowadził nową odmianę barbarzyństwa w
                  Iranie
                  3 co do składu płciowego zakładników zajętej ambasady nie mogę go znaleźć w
                  żadnej książce więc z chęcią się dowiem jaki był
                  4 Mossadek był patriota ale jednocześni jak wszystkim "patriotom" z których
                  składał się ruch niezaangażowanych w trzecim świecie to bliżej mu było do
                  Moskwy niż do wolnego świata i wyraźnie u wszystkich występował wirus
                  socjalizmu
                  • m1789 Re: nieznajomość najnowszej historii Iranu 21.08.05, 00:15
                    >1to jeszczę pare releksji w istocie czytając Kapuścińskiego czy Giełżyńskiego
                    postwa amerykanów za czasów szacha Rezy Pachlaviego była hańbiąca( mam nadzieję
                    że dochowali rzetelności wspomniani autorzy i to co napisali było zgodne z
                    prawdą)<

                    1951-1953 to okres demokratycznych zmian i euforii narodowej na fali
                    nacjonalizacji nafty zagrabiona przez Anglików miała odtąd słuzyć Irańczykom
                    ale niestety wypadki potoczyły się inaczej, Londyn zwinął personel techniczny,
                    część urządzeń i wycofał tankowce należące do AIOC(Iran nie posiadał własnej
                    floty tankowców). Mossadek pojechał do Waszyngtonu negocjować zakup nafty przez
                    USA jednak Eisenhower odmówił i zarządził blokadę handlową aby zmusić Iran do
                    anulownia nacjonalizacji AIOC, następnie Iran wobec angielskich oskarżeń wygrał
                    sprawę przed międzynarodowym arbitrażem pod egidą ONZ, potem prowadził
                    negocjacje z Włochami i Japonią w odnośnie sprzedaży ropy -ale USA montowały
                    już zamach stanu a na dwa kraje wywarły presje polityczne, kryzys irański
                    wszedł w decydujace stadium i wtedy USA zaczęły planować "operację Ajax"
                    Amerykanie również próbują drogą dyplomatyczną naciskać na Mossadeka. Premier
                    jest nieugięty. Ma za sobą poparcie całego narodu. Wobec szantażu i gróźb
                    podaje się do dymisji lecz parlament ponownie go wybiera. Wnosi sprawę pod
                    obrady ONZ i sprawa roztrzyga międzynarodowy arbitraż. Iran wygrywa. Tłum
                    entuzjastycznie wynosi Mossadeka na ramionach. Teraz zaczyna się robota dla
                    CIA. Część deputowanych zostaje przekupiona w celu sabotowania prac rządu.
                    Prasa równie sprzedajna publikuje kłamstwa o rzekomej infiltracji
                    komunistycznej gabinetu premiera. Faktem jest że partia komunistyczna Tudeh
                    popierała politykę Mossadeka, pozostając zdelegalizowaną choć nie
                    prześladowaną. Mossadek rozważał również rozmowy z radziecką misją handlową
                    odnośnie zakupu ropy. Oficerowie wojska i policji szkoleni pod koniec lat 40-
                    tych przez amerykańskiego generała Schwartzkopfa również dają się skorumpować.
                    Podobnie niektórzy urzędnicy. Wobec obstrukcji parlamentarzystów i spisków w
                    wojsku Mossadek rozwiązuje Madżlis i usuwa skompromitowanych oficerów.
                    Do akcji wchodzi agent CIA Kermit Roosevelt ( wnuk Theodora Roosevelta )
                    chojnie rozdając pieniądze komu trzeba. Działania porzedza narada w Alpach z
                    udziałem szefa CIA Dullesa, ambasadora w Teheranie Hendersona, księzniczki
                    Ashraf –siostry szacha i genarała Schwartzkopfa. Ten ostatni werbuje do spisku
                    generała policji którego szkolił - Zahediego. Efekt narady – 13 VIII 1953 szach
                    wydaje dwa dekrety : jednym odwołuje Mossadeka, drugim mianuje premierem
                    generała Zahediego. Oficerowie przybyli wręczyć wypowiedzenie Mossadekowi
                    zostają aresztowani. Wojsko staje w obronie rządu a na ulice wylegaja tłumy
                    emonstrując poparcie dla premiera. Szach przestraszony obrotem spraw ucieka
                    zagranicę. Na wieść o wyjeździe Pahlawiego ludzie obalają jego pomniki. Jednak
                    Mossadek nie likwiduje monarchii. Teraz zaczyna działać ze zdwojoną energią.
                    Roosevelt. Na przekupienie urzędników, oficerów i masowe łapówki jego ludzie
                    wydali około 20 mln dolarów. Akcja została wyznaczona na 19 VIII 1953.
                    Entuzjaści monarchy mnożą się w cudowny sposób. Grupy teherańskich lumpów i
                    kryminalistów zostają załadowane na wojskowe ciężarówki i jadą z portretami
                    szacha domagając się jego powrotu. Razem z nimi maszerują bandy teherańskich
                    zapaśników kierowane przez niejakiego Timura „Bezmózgiego”. Zwolennicy szacha
                    kierują się w stronę willi Mossadeka. Akcją dowodzi z wieżyczki czołgu Generał
                    Zahedi. Nie znajdując lokatora plądrują dom. Mossadek chroni się w placówce
                    organizacji międzynarodowej. W tym czasie siły porządkowe strzelają podczas
                    demonstracji poparcia dla premiera.( dowodzący akcją generał przeszedł na
                    stronę Zahediego w czasie jej trwania ) Na ulicach Teheranu szaleją bojówki
                    szacha, linczując sympatyków Mossadeka. Oddziały wierne premierowi składają
                    broń pod koniec dnia. Mossadek poddaje się i zostaje aresztowany. Szach wraca
                    z Rzymu i mianuje premierem Zahediego. Staje się dyktatorem i marionetką
                    Ameryki. W wyniku terroru po zamachu zamordowano około 5000 osób. Mossadek jest
                    sądzony za „zdradę państwa” i osadzony dożywotnio w areszcie domowym gdzie
                    umiera w 1967. Irańska nafta zostaje podzielona następująco 40 % - USA, 40 % -
                    Anglia, resztę dostają
                    Francuzi i Holendrzy.


                    >2 ale nie zmienia to faktu że Chomeini wprowadził nową odmianę barbarzyństwa w
                    Iranie<

                    rewolucja irańska zamieniła się w tyranię ajatollahów na dobre około 1980-1981,
                    wystąpiły przeciw tej nowej dyktaturze rózne siły od mudżahedinów ludowych i
                    fedainów ludowych poprzez liberalnych nacjonalistów z Frontu Narodowego i
                    demokratów aż po komunistów z Tudeh, moment kulminacyjny to ucieczka za granicę
                    świeckiego prezydenta Abolhassana Bani Sadra, który dołączył do rewolucyjnej
                    opozycji na emigracji skupionej głównie we Francji(tak jak przywódca Frontu
                    Narodowego Shapour Bachtiar)

                    >3 co do składu płciowego zakładników zajętej ambasady nie mogę go znaleźć w
                    żadnej książce więc z chęcią się dowiem jaki był<

                    dzieci nie było, były kobiety ale tym zakładnikom nie stała się żadna fizyczna
                    krzywda, byli jedynie trochę maltretowani psychicznie

                    >4 Mossadek był patriota ale jednocześni jak wszystkim "patriotom" z których
                    składał się ruch niezaangażowanych w trzecim świecie to bliżej mu było do
                    Moskwy niż do wolnego świata i wyraźnie u wszystkich występował wirus
                    socjalizmu<

                    Ruch Niezaangażowanych powstał dopiero w 1955 roku w Bandungu tak więc Mossadek
                    w 1953 nie mógł do niego przynależeć


                • m1789 Re: nieznajomość najnowszej historii Iranu 21.08.05, 00:23
                  Mossadek byl demokratycznym konserwatysta i liberalnym nacjonalista a Allende
                  socjalista i marksista tak wiec zaden z nich nie byl komuchem
    • samsone Jeszcze jedna ofiara milosci Clintona do islamu. 30.07.05, 20:19
      Cos z islamskim mordercow mokt pod sad nie postawil, potrzeba bylo az do zamachu
      na WTC poczekac, aby sie ich ich prawdziwej naziislamskiej naturze
      dowiedziec..przedtem sie prawie codziennie ich samozwanczych imanow usmiechniete
      geby w Tv widzialo, geby ,ktore nagle usmiech stracily i bezprzerwy wkurzone sa,
      dzisiaj byl jakis w TV wloskiej Iman z Galarate( ten co mu Meczet zamknieto) i
      mu w piatek mandat dano ,za zaklocanie publicznego porzadku, wyliczal, ile to
      pieknych rzeczy Europa i Swiat Arabo zadzwiecza, zapomnial o Jihadzie i o
      utracie kolebki europejskiej kultury.
    • ben_shaprut To teraz Libańczycy mogą sobie tiry wodą puszczać, 21.08.05, 01:09
      bo przez Syrię nie przejadą...
    • mirmat1 Los takich ludzi czyni mnie cynikiem 21.08.05, 04:35
      Front w obronie naszej cywilizacji przebiega przez gory Libanu pustynie Sudanu
      i dzungle Zachodniego Timuru. W tych odleglych krajach ludzie gina, gnija w
      mamrze by nam wolno bylo sie wyglupiac oferujac "tolerancje" dla islamskich
      bandytow. Samir Dzadza byl jednym z tych co polozyli swoj los na szali w
      obronie chrzescijanskiej cywilizacji. On i jego wspolbracia walczyli przez
      ponad dekade w nierownej walce z islamska nawala. Nikt, nawet Papiez nie kiwnal
      palcem w ich obronie. Ciesze sie, ze pozostalo mu choc pare lat zycia poza 6
      metrowa cela.
      W mojej przeszlosci ryzykowalem dla "wyzszego dobra" swoja wolnoscia a kto wie
      czy nie zyciem. Kiedy patrze na mojego dorastajacego syna czuje, ze jego
      podobna ofiara bylaby bezcelowa.
      • m1789 Re: Los takich ludzi czyni mnie cynikiem 21.08.05, 10:43
        >Front w obronie naszej cywilizacji przebiega przez gory Libanu pustynie Sudanu
        i dzungle Zachodniego Timuru. W tych odleglych krajach ludzie gina, gnija w
        mamrze by nam wolno bylo sie wyglupiac oferujac "tolerancje" dla islamskich
        bandytow.<

        jaki front przecież:

        1. rządzący Libanem chrześcijańscy maronici byli popierani bardziej lub mniej
        przez muzułamańską Syrię, którą rzadziła szyicka mniejszość alawicka
        w 1976 roku chrześcijanie wezwali na pomoc wojska syryjskie, interwencja
        Damaszku zmieniła wówczas równowagę sił na korzyść milicji maronickiej, armia
        syryjska dostarczała logistycznego wsparcia dla milicji chrześcijańskiej
        oblegajacej palestyńskie obozy uchodźców i pomagała maronitom w masakrze
        Palestyńczyków w obozie Tel Zaatar

        2. chyba sawannę Murzyni z poludnia są animistami i chrześcijanami a Murzyni z
        zachodu (Darfur) to muzułmanie
        walczący z islamskim reżimem w Chartumie murzyńskie ugrupowanie z południa jak
        SPLA - Sudńska Ludowa Armia Wyzwolenia szybko uległo degrengoladzie i
        podziałowi etnicznemu, z SPLA wyodrębnił się SPLA-United i od tej pory po za
        walką z rządem obydwa ruchy zaczęły wyrzynać popierane prze siebie grupy
        etniczne, oczywiście po upadku prozachodniego rządu Nimejriego w 1985 kiedy
        rząd chartumski od 1989 wykazywał oblicze islamskie i antyzachodnie USA zaczęły
        wspierać krwawych watażków z SPLA i SPLA-United

        3. chyba chodzi o katolików ale nie z "Timuru Zachodniego" tylko z Timoru
        Wchodniego, którego armia partyzancka FRETILIN i naród walczył 23 lata o
        niepodległość z popieranym przez USA reżimem Suharto
        • mirmat1 Re: Los takich ludzi czyni mnie cynikiem 23.08.05, 07:44
          jaki front przecież:

          1. rządzący Libanem chrześcijańscy maronici byli popierani bardziej lub mniej
          przez muzułamańską Syrię, którą rzadziła szyicka mniejszość alawicka
          w 1976 roku chrześcijanie wezwali na pomoc wojska syryjskie, interwencja
          Damaszku zmieniła wówczas równowagę sił na korzyść milicji maronickiej, armia
          syryjska dostarczała logistycznego wsparcia dla milicji chrześcijańskiej
          oblegajacej palestyńskie obozy uchodźców i pomagała maronitom w masakrze
          Palestyńczyków w obozie Tel Zaatar
          Odp: Sojusz Izraelsko-chrzescijanski mogl trwale zmienic uklad na bliskim
          wschodzie gdyby Szaron mogl doprowadzic swoja ofesywe do konca. Maronici
          zdecudowanie byli wtedy pro-zachodni. Po zdradzie jaka doznali od Izraela
          czensc chrzescijan byla zmuszona w istocie szukac gdzie sie da sojusznikow a
          Assad wykorzystal sytuacje. Ale gdyby w calosci tak wydarzenia wygladaly jak
          piszesz to nie byloby tego watku na temat naszego Libanskiego
          bohatera "watazki"?
          2. chyba sawannę Murzyni z poludnia są animistami i chrześcijanami a Murzyni z
          zachodu (Darfur) to muzułmanie
          walczący z islamskim reżimem w Chartumie murzyńskie ugrupowanie z południa jak
          SPLA - Sudńska Ludowa Armia Wyzwolenia szybko uległo degrengoladzie i
          podziałowi etnicznemu, z SPLA wyodrębnił się SPLA-United i od tej pory po za
          walką z rządem obydwa ruchy zaczęły wyrzynać popierane prze siebie grupy
          etniczne, oczywiście po upadku prozachodniego rządu Nimejriego w 1985 kiedy
          rząd chartumski od 1989 wykazywał oblicze islamskie i antyzachodnie USA zaczęły
          wspierać krwawych watażków z SPLA i SPLA-United
          Odp: ostatnio w wyniku zmian klimatycznych sawanna coraz bardziej przypomina
          pustynie co z reszta doprowadzilo do kleski glodu. Sprzeczki miedzy grupami
          etnicznymi wcale nie zaprzeczaja holokaustu 2 milionow chrzescijan i aministow.
          Na dodatek muzulmanie rozpoczeli iscie z powiesci Sienkiewicza polowanie na
          niewolnikow. Cicha jaka panuje w mediach na temat tego bestialstwa jest
          szokujaca.
          3. chyba chodzi o katolików ale nie z "Timuru Zachodniego" tylko z Timoru
          Wchodniego, którego armia partyzancka FRETILIN i naród walczył 23 lata o
          niepodległość z popieranym przez USA reżimem Suharto
          Odp; Przyznaje sie bez bicia do pomylki odnosnie Timoru Wschodniego.
          Muzulmanskie masakry chrzescijan odbywaly sie tam glownie w czasie prezydentury
          Clintona, ktorego nie jestem specjalnym wielbicielem. Bardziej go interesowalo
          gonienie za Monika niz los Timoru. Ale decydujace w wyzwoleniu Wschodniego
          Timoru bylo stanowisko glownego sojusznika USA Australii.
          • m1789 Re: Los takich ludzi czyni mnie cynikiem 27.08.05, 17:08
            >1. Sojusz Izraelsko-chrzescijanski mogl trwale zmienic uklad na bliskim
            wschodzie gdyby Szaron mogl doprowadzic swoja ofesywe do konca. Maronici
            zdecudowanie byli wtedy pro-zachodni. Po zdradzie jaka doznali od Izraela
            czensc chrzescijan byla zmuszona w istocie szukac gdzie sie da sojusznikow a
            Assad wykorzystal sytuacje. Ale gdyby w calosci tak wydarzenia wygladaly jak
            piszesz to nie byloby tego watku na temat naszego Libanskiego
            bohatera "watazki"?<

            po 1977 Syria przestała popierać Falangę Libańską klanu Dżemajelów (główne
            ugrupowanie chrześcijan libańskich), która stała się sojusznikiem Izraela,
            sojusz izraelsko-maronicki był widoczny szczególnie podczas inwazji Begina i
            Szarona na Liban w 1982 (oblężenie Bejrutu, masakra w Sabrze i Szatili), Eli
            Hobeika - szef wywiadu falangistów i Beszir Dżemajel - przywódca Falangi
            odbywali regularne potajemne spotkania z przywódcami Izraela w latach 1980-
            1982, których efektem miało być przywócenie dominacji maronitów w Libanie z
            Falangą jako partią rządząca a ta ostatnia w imieniu rządu miała podpisać pokój
            z Izraelem...
            Tobie chyba chodzi o sytuacje z 1at 1988-1990 kiedy to Samir Geagea (Dżadża)
            wywołał krwawe walki próbujac przejąć władzę w Bejrucie, wystapił przeciw niemu
            głównodowodzący armii libańskiej Michael Aoun skutecznie powstrzymując zapędy
            Samira, natomiast Syria wykorzystała wojnę domową między chrześcijanami i w
            1990 dokonała inwazji z doliny Beeka zajmując cały kraj - stało się to
            dokładnie w sierpniu 1990, kiedy uwaga świata skupiła się na Iraku i Kuwejcie a
            Syria jako pierwsza z Egiptem potępiła Saddama Husajna i wstąpiła do montowanej
            przez USA koalicji antyirackiej

            >2. ostatnio w wyniku zmian klimatycznych sawanna coraz bardziej przypomina
            pustynie co z reszta doprowadzilo do kleski glodu. Sprzeczki miedzy grupami
            etnicznymi wcale nie zaprzeczaja holokaustu 2 milionow chrzescijan i aministow.
            Na dodatek muzulmanie rozpoczeli iscie z powiesci Sienkiewicza polowanie na
            niewolnikow. Cicha jaka panuje w mediach na temat tego bestialstwa jest
            szokujaca.<

            To nie są sprzeczki tylko prawdziwe rzezie
            Ruch secesji na południu Sudanu zaczął się pod koniec lat 60-tych i na początku
            lat 70-tych pojawiła się tam tzw Armia Jadu Kobry inaczej Anya-Anya, która
            korzystała m.in. z białych najemników takich jak były eseseman Rolf Steiner...
            SPLA założył pułkownik armii sudańskiej John Garang (Murzyn z południa) wysłany
            na południe w celu spacyfikowania drobnej ruchawki, gdzie zdezerterował z całym
            oddziałem.
            SPLA w 1988 kontrolowała całe południe Sudanu z wyjątkiem największego miasta –
            Dżuby
            W 1991 r. doszło do rozłamu wśród rebeliantów. Najbliższy współpracownik
            Garanga Riek Machiar zarzucił dowódcy tłumienie wszelkiej opozycji, z
            więzieniem i likwidowaniem przeciwników włącznie oraz traktowanie ludności
            cywilnej w sposób podobny do stosowanego przez arabski rząd w Chartumie. Riek
            Machiar nazwał „Garanga Pol Potem Sudanu”. Posądzano Garanga, że nie pragnie
            tak naprawdę niepodległości Południa tylko chcę wspólnego z Północą państwa,
            tyle że świeckiego. Machiar utworzył ze swoimi zwolennikami SPLA-United, które
            rozpoczęło swoją działalność od wymordowania tysięcy mieszkańców miasta Bor.
            Ofiarami byli członkowie największego plemienia na południu – Dinka. Garang
            należy do Dinka a Machiar jest Neurem, z drugiego co do wielkości plemienia. Od
            tej pory Dinka wyrzynali Neurów, Neurowie – Dinka, Mundari mordowali Dinka a
            Dinka z kolei zabijali Aczioli i tak bez końca zaczął się ciąg wzajemnych
            masakr, które doskonale wykorzystał reżim islamski w Chartumie...uzbrajający
            milicje plemion skłóconych od zawsze z dumnymi Dinka

            >3. Przyznaje sie bez bicia do pomylki odnosnie Timoru Wschodniego.
            Muzulmanskie masakry chrześcijan odbywaly sie tam glownie w czasie prezydentury
            Clintona, ktorego nie jestem specjalnym wielbicielem. Bardziej go interesowalo
            gonienie za Monika niz los Timoru. Ale decydujace w wyzwoleniu Wschodniego
            Timoru bylo stanowisko glownego sojusznika USA Australii.<

            w latach 1975-1998 mieszkańców Timoru Wschodniego (katolicy) mordowała armia
            indonezyjska (głównie muzułmanie), w 1999 po referendum w sprawie
            niepodległości doszło do prawdziwej rzezi Timorczyków dokonanej przez
            proindonezyjskie bojówki po cichu popierane przez wycofującą się armię
            indonezyjską - gen. Wiranto kazał uzbroić te bojówki a następnie dał im wolną
            rękę, walki z lat 1975-1998 to typowa walka narodowowyzwoleńcza nie mająca nic
            wspólnego z konfliktem religijnym, masakra z 1999 roku mogła tak wyglądać ale
            to raczej krwawy odwet zwolenników unii z Dżakartą na bezbronnej ludności
            cywilnej a nie wojna religijna.
            Australia podobnie jak USA nie potępiła inwazji na Timor Wschodni z 1975 r. a
            następnie w 1976 r. oba kraje uznały jego włączenie do Indoznezji jako kolejnej
            27 prowincji. Prez. Gerald Ford i sekretarz stanu Henry Kissinger złożyli w
            Indonezji wizytę na dzień przed inwazją na Timor i zapewnili prez. Suharto że
            ma ich poparcie dla tej akcji i nie będą zgłaszać zastrzeżeń na forum
            międzynarodowym. To było zielone światło dla Suharto...
            Ówczesny premier Fraser potępiał ZSRR za inkorporację republik nadbałtyckich a
            jednocześnie popierał dyktatora Indonezji, który najechał i okupował Timor
            Wschodni
            Rząd Australi przez całe lata wspierał reżim Suharto nie przejawiając żadnego
            zainteresowania losem Timoru Wscodniego. Adwokatami sprawy niepodległości tego
            kraju były Portugalia (była metropolia, która dała Timorowi Wschodniemu w 1974
            prawo do samostanowienia i najostrzej wystąpiła przeciw inwazji z 1976),
            Irlandia i Luksemburg a walkę na światowych salonach dyplomatycznych i
            politycznych prowadzili - niestrudzony Jose Ramos Horta timorski pierwszy (w
            1975) minister spraw zagranicznych, który jeźdźił po całym świecie i
            przypominał tragedię okupacji Timoru Wschodniego, przywódca FRETILIN Xanana
            Gusmao (obecnie prezydent) oraz arcybiskup Carlos Belo
            • mirmat1 Re: Los takich ludzi czyni mnie cynikiem 27.08.05, 18:31
              1. po 1977 Syria przestała popierać Falangę Libańską klanu Dżemajelów (główne
              ugrupowanie chrześcijan libańskich), która stała się sojusznikiem Izraela,
              sojusz izraelsko-maronicki był widoczny szczególnie podczas inwazji Begina i
              Szarona na Liban w 1982 (oblężenie Bejrutu, masakra w Sabrze i Szatili), Eli
              Hobeika - szef wywiadu falangistów i Beszir Dżemajel - przywódca Falangi
              odbywali regularne potajemne spotkania z przywódcami Izraela w latach 1980-
              1982, których efektem miało być przywócenie dominacji maronitów w Libanie z
              Falangą jako partią rządząca a ta ostatnia w imieniu rządu miała podpisać pokój
              z Izraelem...
              Tobie chyba chodzi o sytuacje z 1at 1988-1990 kiedy to Samir Geagea (Dżadża)
              wywołał krwawe walki próbujac przejąć władzę w Bejrucie, wystapił przeciw niemu
              głównodowodzący armii libańskiej Michael Aoun skutecznie powstrzymując zapędy
              Samira, natomiast Syria wykorzystała wojnę domową między chrześcijanami i w
              1990 dokonała inwazji z doliny Beeka zajmując cały kraj - stało się to
              dokładnie w sierpniu 1990, kiedy uwaga świata skupiła się na Iraku i Kuwejcie a
              Syria jako pierwsza z Egiptem potępiła Saddama Husajna i wstąpiła do montowanej
              przez USA koalicji antyirackiej
              Mirmat: Po upadku ZSRR Syria jako jeden z glownych klientow Kremla na gweal
              zaczela szukac nowych sponsorow. Ponadto w Syrii i Iraku rzadzila ta sama
              partia ale konkurujace w niej odlamy. W islamie dzis najlepszy przyjaciel to
              jutro najgorszy wrog. Dal na to przyklad sam Mohamet kiedy uderzyl na swoich
              sprzymierzencow w Mecce. Co do roznych koalicji w jakie sie ladowali Libanscy
              chrzescijanie to nie jest ich wina ale Zachodu, ktory potrafi ronic lzy nad
              Bosniackimi czy Albanskimi islamistami a chrzescijan rzuca lwom na arenie. Po
              II Wojnie Swiatowej Liban byl w wiekszosci chrzescijanski. Po interwencji
              Izraela mogl sie stac takim ponownie, gdyby Kneset ich nie zdradzil ku rospaczy
              Szarona.
              >2. To nie są sprzeczki tylko prawdziwe rzezie
              Ruch secesji na południu Sudanu zaczął się pod koniec lat 60-tych i na początku
              lat 70-tych pojawiła się tam tzw Armia Jadu Kobry inaczej Anya-Anya, która
              korzystała m.in. z białych najemników takich jak były eseseman Rolf Steiner...
              SPLA założył pułkownik armii sudańskiej John Garang (Murzyn z południa) wysłany
              na południe w celu spacyfikowania drobnej ruchawki, gdzie zdezerterował z całym
              oddziałem.
              SPLA w 1988 kontrolowała całe południe Sudanu z wyjątkiem największego miasta –
              Dżuby
              W 1991 r. doszło do rozłamu wśród rebeliantów. Najbliższy współpracownik
              Garanga Riek Machiar zarzucił dowódcy tłumienie wszelkiej opozycji, z
              więzieniem i likwidowaniem przeciwników włącznie oraz traktowanie ludności
              cywilnej w sposób podobny do stosowanego przez arabski rząd w Chartumie. Riek
              Machiar nazwał „Garanga Pol Potem Sudanu”. Posądzano Garanga, że nie pragnie
              tak naprawdę niepodległości Południa tylko chcę wspólnego z Północą państwa,
              tyle że świeckiego. Machiar utworzył ze swoimi zwolennikami SPLA-United, które
              rozpoczęło swoją działalność od wymordowania tysięcy mieszkańców miasta Bor.
              Ofiarami byli członkowie największego plemienia na południu – Dinka. Garang
              należy do Dinka a Machiar jest Neurem, z drugiego co do wielkości plemienia. Od
              tej pory Dinka wyrzynali Neurów, Neurowie – Dinka, Mundari mordowali Dinka a
              Dinka z kolei zabijali Aczioli i tak bez końca zaczął się ciąg wzajemnych
              masakr, które doskonale wykorzystał reżim islamski w Chartumie...uzbrajający
              milicje plemion skłóconych od zawsze z dumnymi Dinka
              Mirmat: gdzies w tym wszystkim znika 2 miliony ofiar islamskiej agresji chyba,
              ze wbrew opinii wielu obserwatorow mordy muzulmanskie przypisujesz plemionom
              murzynskim.
              >3. w latach 1975-1998 mieszkańców Timoru Wschodniego (katolicy) mordowała
              armia indonezyjska (głównie muzułmanie), w 1999 po referendum w sprawie
              niepodległości doszło do prawdziwej rzezi Timorczyków dokonanej przez
              proindonezyjskie bojówki po cichu popierane przez wycofującą się armię
              indonezyjską - gen. Wiranto kazał uzbroić te bojówki a następnie dał im wolną
              rękę, walki z lat 1975-1998 to typowa walka narodowowyzwoleńcza nie mająca nic
              wspólnego z konfliktem religijnym, masakra z 1999 roku mogła tak wyglądać ale
              to raczej krwawy odwet zwolenników unii z Dżakartą na bezbronnej ludności
              cywilnej a nie wojna religijna.
              Australia podobnie jak USA nie potępiła inwazji na Timor Wschodni z 1975 r. a
              następnie w 1976 r. oba kraje uznały jego włączenie do Indoznezji jako kolejnej
              27 prowincji. Prez. Gerald Ford i sekretarz stanu Henry Kissinger złożyli w
              Indonezji wizytę na dzień przed inwazją na Timor i zapewnili prez. Suharto że
              ma ich poparcie dla tej akcji i nie będą zgłaszać zastrzeżeń na forum
              międzynarodowym. To było zielone światło dla Suharto...
              Ówczesny premier Fraser potępiał ZSRR za inkorporację republik nadbałtyckich a
              jednocześnie popierał dyktatora Indonezji, który najechał i okupował Timor
              Wschodni
              Rząd Australi przez całe lata wspierał reżim Suharto nie przejawiając żadnego
              zainteresowania losem Timoru Wscodniego. Adwokatami sprawy niepodległości tego
              kraju były Portugalia (była metropolia, która dała Timorowi Wschodniemu w 1974
              prawo do samostanowienia i najostrzej wystąpiła przeciw inwazji z 1976),
              Irlandia i Luksemburg a walkę na światowych salonach dyplomatycznych i
              politycznych prowadzili - niestrudzony Jose Ramos Horta timorski pierwszy (w
              1975) minister spraw zagranicznych, który jeźdźił po całym świecie i
              przypominał tragedię okupacji Timoru Wschodniego, przywódca FRETILIN Xanana
              Gusmao (obecnie prezydent) oraz arcybiskup Carlos Belo
              Mirmat: Nie zapominaj, ze po 1975 Ameryka wlasnie przetrawiala zamach stanu
              zwany "afera watergate" i jedyne co zaprzatalo mysli politykierow w Kongresie i
              Bialym Domu to jak wylowic jak najwiecej ryb w metnej wodzie "Watergate".
              Gerald Ford byl po Jimmy Carterze najgorszym prezydentem ostatniego stulecia i
              trudno sie dopatrzyc u niego jakiejkolwiek polityki. On chcial przezyc do konca
              kadencji. Tak Wschodni Timor wpadl w rece Suharto jak Tybet wpadl w rece Mao.
              Nikogo to nie obchodzilo. Bo w miedzyczasie Brezniew polykal jeden kraj po
              drugim (po Indochinach przyszla kolej na Angole, Mozambik, Etiopie, Nikarague
              no i Afganistan)
              Kiedy wybuchlo ostatnie powstanie chrzescijan sytuacja byla juz diametralnie
              inna. Inny tez byl rzad w Canberrze. Decydujaca byla w tym wszystkim akcja
              armii australijskie dzialajacej z pelnym poparciem Waszyngtonu. I to nie
              zapomnieli Australijczykom islamisci mszczac sie mordem na Bali.
              • m1789 Re: Los takich ludzi czyni mnie cynikiem 28.08.05, 01:33
                >Mirmat: Po upadku ZSRR Syria jako jeden z glownych klientow Kremla na gweal
                zaczela szukac nowych sponsorow.<

                nie musiała szukać bo Rosja nie zrezygnowała ze swojego najlepszego klienta w
                tym rejonie, upadek ZSRR (grudzień 1991) i wyłonienie się Rosji jako
                pełnoprawnego podmiotu stosunków międzynarodowych nie popsuło współpracy obu
                krajów, w 1990-1991 Syria była sojusznikiem USA przeciwko Irakowi

                >Ponadto w Syrii i Iraku rzadzila ta sama
                partia ale konkurujace w niej odlamy.<

                nazwa ta sama i ideologia ta sama ale różne grupy etniczne i wyznaniowe
                nadawały im kształt, baasiści w Syrii to partia alawitów, którym bliżej do
                maronitów niż do irackich baasistów będących partią sunnitów, większość
                liderów syryjskich nacjonalistów w tym i baasistów (alawici), niektórzy
                palestyńscy liderzy chrześcijańscy(należący do OWP) oraz maroniccy przywódcy
                studiowało na tym samym Amerykańskim Uniwersytecie w Bejrucie
                kształcącym libańskie i syryjskie elity (maronickie i alawickie)

                >W islamie dzis najlepszy przyjaciel to
                jutro najgorszy wrog. Dal na to przyklad sam Mohamet kiedy uderzyl na swoich
                sprzymierzencow w Mecce. Co do roznych koalicji w jakie sie ladowali Libanscy
                chrzescijanie to nie jest ich wina ale Zachodu, ktory potrafi ronic lzy nad
                Bosniackimi czy Albanskimi islamistami a chrzescijan rzuca lwom na arenie.<

                Koalicje libańskich chrześcijan a to z Syrią a to z Izraelem miały służyć tylko
                jednemu – utrzymaniu za wszelką cenę dominacji w państwie. Liczba chrześcijan
                stale się zmniejszała od czasu spisu ludności z 1932, na podstawie którego
                zawarto ugodę narodową o podziale władzy odpowiednio do wielkości procentowej
                każdej z głównych grup wyznaniowych.
                Wg spisu z 1932 roku było:
                51,2 % chrześcijan z tego 28 % maronitów (reszta to prawosławni,
                grekokatolicy i ormianie)
                48,8 % muzułmanów z tego 22,4 % sunnitów i 19,6 % szyitów (pozostali to
                druzowie)
                Od tego czasu nie przeprowadzono żadnego nowego spisu ludności, bo ten mógłby
                ujawnić, że ludność muzułmańska rosła o wiele szybciej niż chrześcijańska i że
                dziś przewyższa ją dwukrotnie lub trzykrotnie.
                W 1943 roku szacunki wskazywały na 52,7 % chrześcijan z tego 30,4 % maronitów
                i 40,5 % muzułmanów z tego sunnitów 21,3 % a szyitów 19,2 %
                W 1988 roku było 40 % chrześcijan z tego 21 % maronitów a muzułmanów już 53 % z
                tego sunnitów 23 % a szyitów 30 %

                >Po II Wojnie Swiatowej Liban byl w wiekszosci chrzescijanski. Po interwencji
                Izraela mogl sie stac takim ponownie, gdyby Kneset ich nie zdradzil ku
                rospaczy<

                Był ale się zmienił(dane powyżej) a interwencja Izraela niby jak miała to
                zmienić – może poprzez wymordowanie nadmiaru muzułmanów tak jak to zrobili ich
                sojusznicy z Falangi w Sabrze i Szatili ?
                Izrael popierał różnych chrześcijańskich watażków w Libanie przez całe lata 80-
                te tocząc grę polityczną o wpływy z Syrią
                konflikt nie miał podłoża religijnego bo zaczął się tak w ogóle od napieć
                pomiedzy libańskimi chrześcijanami a Palestyńczykami, później chrześcijanie
                walczyli między sobą - Falanga Dżemajelów podporządkowała sobie inne milicje
                klanów maronickich takie jak Tygrysy Dany Szamuna czy brygady al-Marada Tony
                ego Farandżiji, wreszcie muzułmanie walczyli między sobą, podobnie jak
                palestyńskie frakcje po 1983 r(al-Fatah z grupą Abu Musy), potem silny konflikt
                wybuchł pomiędzy Palestyńczykami a prosyryjską milicją szyicką Amal...wreszcie
                walki Geagea z Auonem

                >Mirmat: gdzies w tym wszystkim znika 2 miliony ofiar islamskiej agresji chyba,
                ze wbrew opinii wielu obserwatorow mordy muzulmanskie przypisujesz plemionom
                murzynskim.<

                małe chyba ale dość ważne nieporozumienie nie mylić wyrzynania czarnych
                muzułmanów z Darfuru przez arabskich muzułmanów z Północy Sudanu w tym roku z
                opisywanym wcześniej konfliktem dotyczącym (na początku tego roku się skończył
                porozumieniem pokojowym i Garang został wiceprezydentem Sudanu) walki czarnych
                niemuzułmanów z Południa z arabskimi muzułmanami z Północy
                Jakiej agresji ? Chartum po prostu bronił integralności terytorialnej i o
                żadnej agresji nie mogło być tu mowy tylko o zbrodniach rządu popełnianych na
                masową skalę podczas tłumienia powstania. Rebelianci okrucieństwem i skalą
                zbrodni dorównywali rządowi. Jedni i drudzy masakrowali ludność cywilną oraz
                kradli artykuły napływające z zagranicy w ramach pomocy żywnościowej. Konflikt
                miał wyraźny chrakter rasowy - Arabowie z Północy przeciw Murzynom z Południa
                a nie religijny który jedynie się nakładał na ten pierwszy, teraz tak samo jest
                w Darfurze, kogo tam będziesz bronił – zislamizowanych Murzynów mordowanych
                przez bojówki arabskie z Północy i być może armię w której służą byli
                rebelianci z SPLA reprezentujący chrześcijańsko-animistyczne Południe, teraz
                pogodzone z rządem?
                Mordy pomiędzy plemionami Południa to bezsporny fakt i wyczerpują nie całość
                ale część tej liczby

                >Mirmat: Nie zapominaj, ze po 1975 Ameryka wlasnie przetrawiala zamach stanu
                zwany "afera watergate" i jedyne co zaprzatalo mysli politykierow w Kongresie i
                Bialym Domu to jak wylowic jak najwiecej ryb w metnej wodzie "Watergate". <

                bzdura za Forda USA zaangażowały się w Angoli(pomoc dla FNLA I UNITA), poparły
                czynnie Somalię w agresji na Etiopię, wspierały juntę Videli w Argentynie,
                Pinocheta, juntę brazylijską i reżimy w Ameryce Środkowej, Banzera w Boliwii i
                Stroessnera w Paragwaju, odzyskały Egipt przeciągając Sadata na stronę Zachodu,
                umocniły Mobutu w Zairze, konserwowały reżimy na Tajwanie i w Korei
                Południowej, udzieliły poparcia bezprawnej okupacji Sahary Zachodniej przez
                Maroko, poparły kurdyjskich rebeliantów w Iraku, wzmacniały wpływy w
                Pakistanie, dozbrajały szacha, przymknęły oko na krwawą masakrę demonstrujących
                obywateli dokonaną przez armię w Tajlandii byleby tylko utrzymać ostatni
                przyczułek swoich wpływów na półwyspie indochińskim

                >Gerald Ford byl po Jimmy Carterze najgorszym prezydentem ostatniego stulecia i
                trudno sie dopatrzyc u niego jakiejkolwiek polityki. On chcial przezyc do konca
                kadencji. Tak Wschodni Timor wpadl w rece Suharto jak Tybet wpadl w rece Mao.
                Nikogo to nie obchodzilo. Bo w miedzyczasie Brezniew polykal jeden kraj po
                drugim (po Indochinach przyszla kolej na Angole, Mozambik, Etiopie, Nikarague
                no i Afganistan)<

                Amerykanie pozwolili zająć prawicowemu reżimowi Suharto Wschodni Timor bo
                obawiali się lewicowego ruchu partyzanckiego, który proklamował niepodległość


                >Kiedy wybuchlo ostatnie powstanie chrzescijan sytuacja byla juz diametralnie
                inna. Inny tez byl rzad w Canberrze. Decydujaca byla w tym wszystkim akcja
                armii australijskie dzialajacej z pelnym poparciem Waszyngtonu. I to nie
                zapomnieli Australijczykom islamisci mszczac sie mordem na Bali.<

                Jakie powstanie chrześcijan ? z tego co wiem bojówki proindonezyjskie mordowały
                timorskich cywili ale o żadnym powstaniu nikt nie słyszał ani o wojsku
                australijskim, które palcem nie kiwnęło podobnie jak w konflikcie na
                Bougainville gdzie Canberra do dziś wspiera reżim Papui Nowej Gwinei przeciw
                walczącym o niepodległość. Kres rzeziom na Timorze położyła dopiero misja
                wojskowa ONZ - International Force for East Timor (INTERFET). Nie toczyła się
                tam i nie toczy żadna walka chrześcijan z muzułmanami...konflikt miał podłoże
                etniczne i był walką o samostanowienie narodowe
                • mirmat1 Re: Los takich ludzi czyni mnie cynikiem 28.08.05, 08:08
                  >Mirmat: Po upadku ZSRR Syria jako jeden z glownych klientow Kremla na gweal
                  zaczela szukac nowych sponsorow.<
                  nie musiała szukać bo Rosja nie zrezygnowała ze swojego najlepszego klienta w
                  tym rejonie, upadek ZSRR (grudzień 1991) i wyłonienie się Rosji jako
                  pełnoprawnego podmiotu stosunków międzynarodowych nie popsuło współpracy obu
                  krajów, w 1990-1991 Syria była sojusznikiem USA przeciwko Irakowi
                  Mirmat: Assad wiedzial, ze w tym momencie Rosja jest politycznie i militarnie
                  przegrana. Mial nadzieje, ze uda mu sie powtorzyc to co udalo sie poprzednio
                  Sadatowi z Synajem czyli odebranie bez walki Izraelczykom Wzgorz Golan. To nie
                  wypalilo.

                  >W islamie dzis najlepszy przyjaciel to
                  jutro najgorszy wrog. Dal na to przyklad sam Mohamet kiedy uderzyl na swoich
                  sprzymierzencow w Mecce. Co do roznych koalicji w jakie sie ladowali Libanscy
                  chrzescijanie to nie jest ich wina ale Zachodu, ktory potrafi ronic lzy nad
                  Bosniackimi czy Albanskimi islamistami a chrzescijan rzuca lwom na arenie.<
                  Koalicje libańskich chrześcijan a to z Syrią a to z Izraelem miały służyć tylko
                  jednemu – utrzymaniu za wszelką cenę dominacji w państwie.
                  Mirmat: I zaluje, ze sie im to nie udalo. Mielibysmy zamiast gniazda teroru
                  wspaniale miejsce wypoczynku dla Polakow.

                  >Po II Wojnie Swiatowej Liban byl w wiekszosci chrzescijanski. Po interwencji
                  Izraela mogl sie stac takim ponownie, gdyby Kneset ich nie zdradzil ku
                  rospaczy<
                  Był ale się zmienił(dane powyżej) a interwencja Izraela niby jak miała to
                  zmienić – może poprzez wymordowanie nadmiaru muzułmanów tak jak to zrobili ich
                  sojusznicy z Falangi w Sabrze i Szatili ?
                  Mirmat: mozna to bylo zrobic bezkrwawo dzielac panstwo na czesc chrzescijansko-
                  druzowska (Druzowie to tak na prawde zadni muzulmanie) i muzulmanska.

                  >Mirmat: gdzies w tym wszystkim znika 2 miliony ofiar islamskiej agresji chyba,
                  ze wbrew opinii wielu obserwatorow mordy muzulmanskie przypisujesz plemionom
                  murzynskim.<
                  małe chyba ale dość ważne nieporozumienie nie mylić wyrzynania czarnych
                  muzułmanów z Darfuru przez arabskich muzułmanów z Północy Sudanu w tym roku z
                  opisywanym wcześniej konfliktem dotyczącym (na początku tego roku się skończył
                  porozumieniem pokojowym i Garang został wiceprezydentem Sudanu) walki czarnych
                  niemuzułmanów z Południa z arabskimi muzułmanami z Północy
                  Mirmat: Nie, ja mialem na mysli tylko masakry chzrsecijan i aministow. Mordy w
                  prowincji Darfur tylko potwierdzaja zezwierzencenie Chartumu.
                  > Jakiej agresji ? Chartum po prostu bronił integralności terytorialnej i o
                  żadnej agresji nie mogło być tu mowy tylko o zbrodniach rządu popełnianych na
                  masową skalę podczas tłumienia powstania. Rebelianci okrucieństwem i skalą
                  zbrodni dorównywali rządowi.
                  Mirmat: cos mi to przypomina propagande pacyfistow porownujacych Churchilla do
                  Hitlera. Prawo do samostanienia narodow o tak kompletnie roznym skladzie
                  etnicznym jak na poludniu "Sudanu" jest prawem nadrzednym.
                  Gdzie sa przyklady chrzescijanskich mordow na muzulmanach w Sudanie?

                  >Mirmat: Nie zapominaj, ze po 1975 Ameryka wlasnie przetrawiala zamach stanu
                  zwany "afera watergate" i jedyne co zaprzatalo mysli politykierow w Kongresie i
                  Bialym Domu to jak wylowic jak najwiecej ryb w metnej wodzie "Watergate". <
                  bzdura za Forda USA zaangażowały się w Angoli(pomoc dla FNLA I UNITA), poparły
                  czynnie Somalię w agresji na Etiopię, wspierały juntę Videli w Argentynie,
                  Pinocheta, juntę brazylijską i reżimy w Ameryce Środkowej, Banzera w Boliwii i
                  Stroessnera w Paragwaju, odzyskały Egipt przeciągając Sadata na stronę Zachodu,
                  umocniły Mobutu w Zairze, konserwowały reżimy na Tajwanie i w Korei
                  Południowej, udzieliły poparcia bezprawnej okupacji Sahary Zachodniej przez
                  Maroko, poparły kurdyjskich rebeliantów w Iraku, wzmacniały wpływy w
                  Pakistanie, dozbrajały szacha, przymknęły oko na krwawą masakrę demonstrujących
                  obywateli dokonaną przez armię w Tajlandii byleby tylko utrzymać ostatni
                  przyczułek swoich wpływów na półwyspie indochińskim
                  Mirmat: ale tego tu duzo tylko nie wiele z tego zostanie jak sie wykreci przez
                  wyrzymaczke PRAWDY. Zadnej realnej pomocy USA nie dostarczyla w Afryce az do
                  prezydentury Reagana. Pinochet nie potrzebowal zagranicznej pomocy bo Chilijczy
                  mieli dosc zagranicznych terorystow Fidela Castro spod MIR. Sadat przeszedl na
                  druga strone po tym jak Ford odszedl. "Rezymy" Tajwanu, Poludniowej Korei czy
                  Tajlandu byly oazami wolnosci i ich popieranie bylo rzecza naturalna. Co do
                  Kurdow to hanba jest, ze tak malo sie im pomaga.
                  >Gerald Ford byl po Jimmy Carterze najgorszym prezydentem ostatniego stulecia i
                  trudno sie dopatrzyc u niego jakiejkolwiek polityki. On chcial przezyc do konca
                  kadencji. Tak Wschodni Timor wpadl w rece Suharto jak Tybet wpadl w rece Mao.
                  Nikogo to nie obchodzilo. Bo w miedzyczasie Brezniew polykal jeden kraj po
                  drugim (po Indochinach przyszla kolej na Angole, Mozambik, Etiopie, Nikarague
                  no i Afganistan)<
                  Amerykanie pozwolili zająć prawicowemu reżimowi Suharto Wschodni Timor bo
                  obawiali się lewicowego ruchu partyzanckiego, który proklamował niepodległość
                  Mirmat: Amerykanie za Forda czy Cartera mogli wzorem Zagloby podarowac komus
                  Niderlandy. Ameryka Cartera byla parafrazujac Millera ZEREM.

                  >Kiedy wybuchlo ostatnie powstanie chrzescijan sytuacja byla juz diametralnie
                  inna. Inny tez byl rzad w Canberrze. Decydujaca byla w tym wszystkim akcja
                  armii australijskie dzialajacej z pelnym poparciem Waszyngtonu. I to nie
                  zapomnieli Australijczykom islamisci mszczac sie mordem na Bali.<
                  Jakie powstanie chrześcijan ? z tego co wiem bojówki proindonezyjskie mordowały
                  timorskich cywili ale o żadnym powstaniu nikt nie słyszał ani o wojsku
                  australijskim, które palcem nie kiwnęło podobnie jak w konflikcie na
                  Bougainville gdzie Canberra do dziś wspiera reżim Papui Nowej Gwinei przeciw
                  walczącym o niepodległość. Kres rzeziom na Timorze położyła dopiero misja
                  wojskowa ONZ - International Force for East Timor (INTERFET). Nie toczyła się
                  tam i nie toczy żadna walka chrześcijan z muzułmanami...konflikt miał podłoże
                  etniczne i był walką o samostanowienie narodowe.
                  Mirmat: wiec dlaczego przy okazji masakrowania chrzescijan podpalano koscioly?
                  ONZ raz jeszcze sie tam calkowicie skompromitowal I dopiero stanowczosc
                  Australijczykow dzialajacych w duzym zakresie na wlasna reke przewazyla szale.
                  ONZ w koncu zaaprobowal fakty dokonane.




                  • m1789 Re: Los takich ludzi czyni mnie cynikiem 06.09.05, 12:01
                    >Mirmat: Assad wiedzial, ze w tym momencie Rosja jest politycznie i militarnie
                    przegrana. Mial nadzieje, ze uda mu sie powtorzyc to co udalo sie poprzednio
                    Sadatowi z Synajem czyli odebranie bez walki Izraelczykom Wzgorz Golan. To nie
                    wypalilo.<

                    musiał by najpierw podpisać pokój bez wstępnych warunków z Izraelem ale Assad
                    to nie Sadat

                    >Mirmat: I zaluje, ze sie im to nie udalo. Mielibysmy zamiast gniazda teroru
                    wspaniale miejsce wypoczynku dla Polakow.<

                    w takim kraju jak Liban wojna by wybuchła wcześniej cz później maronici
                    ignorowali prawa muzułmanów a szczególnie szyitów i musiało to zaprowadzić do
                    katastrofy

                    >Mirmat: mozna to bylo zrobic bezkrwawo dzielac panstwo na czesc chrzescijansko-
                    druzowska (Druzowie to tak na prawde zadni muzulmanie) i muzulmanska.<

                    bardzo debilny pomysł, od początku trzymanie w ryzach miejscowych polegało na
                    starej i prostej zasadzie "dziel i rządź"; ta twoja koncepcja jest śmieszna
                    druzowie walczyli przeciwko chrześcijanom mając za sojuszników muzułmanów i OWP
                    więc stworzyłbyś nowe ognisko zapalne

                    >Mirmat: cos mi to przypomina propagande pacyfistow porownujacych Churchilla do
                    Hitlera. Prawo do samostanienia narodow o tak kompletnie roznym skladzie
                    etnicznym jak na poludniu "Sudanu" jest prawem nadrzednym.
                    Gdzie sa przyklady chrzescijanskich mordow na muzulmanach w Sudanie?<

                    Liban to twór francuskigo kolonializmu a Sudan brytyjskiego, na początku tego
                    roku murzyńscy chrześcijanie z południa dogadali się z arabskimi muzułmanami z
                    północy więc nie będzie żadnej secesji - SPLA zrobiła ci psikusa komendant
                    Garang dogadał się z prezydentem Baszirem, SPLA i SPLA-United nie mogły
                    mordować arabskich muzułmanów gdyż na południu ich po prostu nie ma, rzezie
                    dotyczą plemion murzyńskich obrywających od obydwu stron (rebeliantów i armii
                    rządowej)

                    >Mirmat: ale tego tu duzo tylko nie wiele z tego zostanie jak sie wykreci przez
                    wyrzymaczke PRAWDY. Zadnej realnej pomocy USA nie dostarczyla w Afryce az do
                    prezydentury Reagana. Pinochet nie potrzebowal zagranicznej pomocy bo Chilijczy
                    mieli dosc zagranicznych terorystow Fidela Castro spod MIR. Sadat przeszedl na
                    druga strone po tym jak Ford odszedl. "Rezymy" Tajwanu, Poludniowej Korei czy
                    Tajlandu byly oazami wolnosci i ich popieranie bylo rzecza naturalna. Co do
                    Kurdow to hanba jest, ze tak malo sie im pomaga.<

                    Żadna wyzymaczka ci tu nie pomoże to czyste fakty
                    Dostarczyła ogromnej pomocy dla Zairu, RPA, Kenii, Sudanu, Somalii, Egiptu,
                    Liberii, Maroka oraz UNITY i FNLA w Angoli, EPLF(Erytrejczycy) w Etiopii,
                    założono wiele nowych baz wojskowych w tym rejonie - w Egipcie, w Sudanie,
                    Kenii i Somalii...
                    Pinochet był silnie wspierany przez administrację Nixona i Forda a Kissinger
                    nadzorował poczynania nowego pupila USA
                    Chilijczycy jeżeli mieli dość to skrajnie prawicowych terrorystów z Patria y
                    Libertad (m.in zabójstwo gen. Rene Schneidera w 1970 r.) powiązanych z CIA
                    Sadat przeszedł na stronę zachodu około 1973-1974 po tym jak wcześniej wywalił
                    sowieckich doradców wojskowych i nawiązał bliską współpracę z Arabią Saudyjską
                    za Forda Egipt znajdował się już na dobre w amerykańskiej orbicie wpływów
                    Tajwan, Korea Południowa i Tajlandia to były marionetki USA gdzie ludzie
                    walczący o wolność i demokrację padali gęstym trupem na ulicach, byli
                    rozstrzeliwani lub umierali w więzieniach - jedne z najbardziej brutalnych i
                    represyjnych dyktatur w Azji przełomowe daty krwawych rozpraw z cywilną
                    ludnością w tych krajach:
                    Tajwan 1947
                    Korea Południowa 1948-1949, 1960, 1980
                    Tajlandia 1973, 1976, 1992
                    a Kurdów w 1975 USA zwyczajnie zdradziły kiedy przestali być użyteczni -
                    wydając na rzeź Saddamowi (podobnie zdradzono ich w 1920, 1946 i 1991)

                    >Mirmat: Amerykanie za Forda czy Cartera mogli wzorem Zagloby podarowac komus
                    Niderlandy. Ameryka Cartera byla parafrazujac Millera ZEREM.<

                    Ford wiedział co robi i pozwolił Suharto połknąć Timor bo w USA obawiano się
                    lewicowego FRETILINU tak samo jak MPLA w Angoli albo FRELIMO w Mozambiku

                    >Mirmat: wiec dlaczego przy okazji masakrowania chrzescijan podpalano koscioly?
                    ONZ raz jeszcze sie tam calkowicie skompromitowal I dopiero stanowczosc
                    Australijczykow dzialajacych w duzym zakresie na wlasna reke przewazyla szale.
                    ONZ w koncu zaaprobowal fakty dokonane.<

                    KKK w latach 60-tych podpalał w południowych stanach kościoły gdzie modlili się
                    Murzyni - czy to była wojna religijna? był to odwet za Ruch Praw Obywatelskich
                    zdziczałe bandy na żołdzie armii indonezyjskiej stosowały taką samą ślepą
                    zasadę odwetu na wszystkim co należało do Timorczyków
                    Australia skopromitowała się w 1976 popierając inwazję i inkorporację Timoru
                    Wschodniego a potem udzielając do 1998 wsparcia dla reżimu Suharto, który
                    okupował ten mały kraj, interewniowali jak już było po wszystkim żeby pokazać
                    że coś robią
                    a Australia zainteresowała się tak naprawdę interewncją wojskową bo Timor
                    Wschodni leży blisko podmorskich złoż ropy, więc szykuje sobie protekcję dla
                    swoich korporacji i zabezpiecza strategiczne interesy




    • lechu1 Re: Libański watażka z lat wojny domowej wychodzi 15.09.05, 16:24
      brawo mu
Pełna wersja