Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim ..

01.08.05, 20:23
Ciekawa jestem czy tam chociaż złożono hołd Powstańcom albo przynajmniej
przypomniano o tym fakcie ..

W czasie Powstania uratowano przecież wielu żydów: z Gęsiówki, Muranowa oraz
z więzienia na Okopowej ..
    • euroazja Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 20:29
      "W czasie Powstania uratowano przecież wielu żydów: z Gęsiówki, Muranowa oraz
      z więzienia na Okopowej ..".

      Tak, ale wielu też wykończono, za to tylko, że byli Żydami.
      Podałeś przykład Gęsiówki, właśnie tam zabito uwolnionego Żyda, a powodem było
      to, że mówił po niemiecku - chłopcy z AK uznali, że to Niemiec, skoro mówi tym
      językiem.
      • w0man29 Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 20:33
        skoro mówił po niemiecku ?? to AK-owcy mogli myśleć że był SS-manem, nazistą z
        obsługi więzienia ..
      • i-love-2-bike Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 20:35
        euroazja napisała:

        > "W czasie Powstania uratowano przecież wielu żydów: z Gęsiówki, Muranowa oraz
        > z więzienia na Okopowej ..".
        >
        > Tak, ale wielu też wykończono, za to tylko, że byli Żydami.
        > Podałeś przykład Gęsiówki, właśnie tam zabito uwolnionego Żyda, a powodem było
        > to, że mówił po niemiecku - chłopcy z AK uznali, że to Niemiec, skoro mówi tym
        > językiem.

        no toscie sobie potem odbili z nawiazka,a do tych chlopcow to miej szacunek,bo
        polacy walczyli za was rowniez.
        • euroazja Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 20:50
          Tak się składa, iż znane są relacje i dokumenty świadczące o zabiciu przez
          powstańców około 60 Żydów, w tym 44 lub 45 w dwóch zbiorowych morderstwach.
          A przypadków było więcej.
          Podam taki przykład: 1 lub 2 sierpnia właścicielka mieszkania przy Siennej 40,
          która ukrywała grupę Żydów, w tym Mariana Berlanda, autora znanego pamiętnika,
          powiedziała: "Mówią na ulicy, że wybierają Żydów i którego złapią,
          zabijają". "Jak chceta, to idźta - dodał jej mąż. - Jak wyjdzieta, już więcej
          do mieszkania nie wpuszczę (...). Nie chcę ludziom na śmiech się pokazać, że
          Żydów u siebie chowałem".

          Co do Gęsiówki, to popełniłam błąd, zabito tam trzech Żydów, bo chłopcy z AK,
          uznali ich za Niemców.

          W przeddzień szturmu na Gęsiówkę powstał także dokument centralnych władz
          powstańczych, w którym mowa jest wprost o Żydach. Proponuje się w nim, aby
          izolować Żydów. Określa się ich tam mianem "Niepożądane elementy" i należało
          ich osadzać w obozach internowania.

          No tak, dwulicowość postępująca, święte AK, więc złego słowa o chłopcach nie
          można mówić.
          • w0man29 Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 20:55
            Nieprawda !!! Na Siennej to był typowy napad rabunkowy nie mający nic wspólnego
            z żołnierzami podziemia

            Sprawcy natychmiast po złapaniu zostali rozstrzelani ..... przez AK-owców

            > W przeddzień szturmu na Gęsiówkę powstał także dokument centralnych władz
            > powstańczych, w którym mowa jest wprost o Żydach. Proponuje się w nim, aby
            > izolować Żydów. Określa się ich tam mianem "Niepożądane elementy" i należało
            > ich osadzać w obozach internowania

            Mowa o izolowaniu a nie zabijaniu komunizujących bundowców ..
          • i-love-2-bike Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 20:57
            euroazja napisała:

            > Tak się składa, iż znane są relacje i dokumenty świadczące o zabiciu przez
            > powstańców około 60 Żydów, w tym 44 lub 45 w dwóch zbiorowych morderstwach.
            > A przypadków było więcej.
            > Podam taki przykład: 1 lub 2 sierpnia właścicielka mieszkania przy Siennej 40,
            > która ukrywała grupę Żydów, w tym Mariana Berlanda, autora znanego pamiętnika,
            > powiedziała: "Mówią na ulicy, że wybierają Żydów i którego złapią,
            > zabijają". "Jak chceta, to idźta - dodał jej mąż. - Jak wyjdzieta, już więcej
            > do mieszkania nie wpuszczę (...). Nie chcę ludziom na śmiech się pokazać, że
            > Żydów u siebie chowałem".
            >
            > Co do Gęsiówki, to popełniłam błąd, zabito tam trzech Żydów, bo chłopcy z AK,
            > uznali ich za Niemców.
            >
            > W przeddzień szturmu na Gęsiówkę powstał także dokument centralnych władz
            > powstańczych, w którym mowa jest wprost o Żydach. Proponuje się w nim, aby
            > izolować Żydów. Określa się ich tam mianem "Niepożądane elementy" i należało
            > ich osadzać w obozach internowania.
            >
            > No tak, dwulicowość postępująca, święte AK, więc złego słowa o chłopcach nie
            > można mówić.

            no tak jeszcze wyjdzie na to,ze powstanie warszawskie bylo tylko po to aby zabic
            zydow. wiesz zamilcz chociaz w tym dniu,bo sie flaki wywalaja jak sie takich jak
            ty prowokow cieniutkich czyta, rozumiem ,ze wy nikogo nie zabijaliscie nigdy i
            nigdzie. wstyd i tyle.
          • mmkkll Tu masz naprostowanie tego problemu. 01.08.05, 20:57
            www.niniwa2.cad.pl/ANTY.HTM
            • antek_cukierman Zawsze trzeba mieć ogląd z dwóch stron 01.08.05, 21:02
              www.niniwa2.cad.pl/CICHY.HTM
              • al-fateh ten pismak odpowie kiedys za swe ekscesy! 01.08.05, 21:17

                • mmkkll Podobno już w pewien sposób odpowiedział, 01.08.05, 21:25
                  ale takich rzeczy chyba publicznie nie należy pisać.
                  • al-fateh a co na temat icek zuckerman - idol antosia? 01.08.05, 21:46
                    "Mozesz sobie wyobrazic, co by sie stalo ostatnim Zydom polskim, jesli
                    pozostaliby w Polsce. Jakkolwiek byloby, jest jasne, ze AK by ich zniszczyla".

                    !!!

                    republika.pl/mbp_x/html/bzdury.html
            • i-love-2-bike Re: Tu masz naprostowanie tego problemu. 01.08.05, 21:02
              mmkkll napisał:

              > www.niniwa2.cad.pl/ANTY.HTM

              jak mowie nawet w takim dniu jakies tanie przyglupy nie potrafia sie powstrzymac
              przec idiotyzmami i tanimi,prowokacjami godnymi jakis typkow z baru.
          • w0man29 Zresztą poczytaj o Gęsiówce .. 01.08.05, 21:00
            Podziękowania przyszły późno .. choć przyszły ..

            www.forum-znak.org.pl/index.php?t=przeglad&id=1918
            • euroazja Re: Zresztą poczytaj o Gęsiówce .. 01.08.05, 21:04
              w0man29 napisała:

              > Podziękowania przyszły późno .. choć przyszły ..
              >
              > www.forum-znak.org.pl/index.php?t=przeglad&id=1918

              Znam to i jestem wdzięczna, iż nareszcie się o tym mówi.
              Znam także inne piękne przykłady z Powstania Warszawskiego dotyczące ratowania
              Żydów, ale niestety złych znam znacznie więcej:(
              • i-love-2-bike Re: Zresztą poczytaj o Gęsiówce .. 01.08.05, 21:07
                euroazja napisała:

                > w0man29 napisała:
                >
                > > Podziękowania przyszły późno .. choć przyszły ..
                > >
                > > www.forum-znak.org.pl/index.php?t=przeglad&id=1918
                >
                > Znam to i jestem wdzięczna, iż nareszcie się o tym mówi.
                > Znam także inne piękne przykłady z Powstania Warszawskiego dotyczące ratowania
                > Żydów, ale niestety złych znam znacznie więcej:(

                wiesz wojna nie dotyczyla tylko zydow,a zydzi mogliby okazac wiecej
                zainteresowania innymi nacjami,a nie widziec tylko swoj czubek nosa,jak robia to
                na tym forum ad nauseum,ale twoje podsumowania w tym dniu sa poprostu niesmaczne.
          • atp1 Kto wymordowal 2 mln Polakow na kresach??? 01.08.05, 21:13
            NKWD (zydowskie) razem z miejscowymi Zydami, ktorzy to przeszli na
            sowietska strone bedac polskimi obywatelami. A moze wymordowanie 2 mln
            Polakow to nie jest holokaust?????????????????????
            Ci sami Zydzi przyszli pozniej i "wyzwolili" Polske na sowietskich
            bagnetach, budujac UB i dalej mordujac. Nie bylo wiekszego holokaustu
            na swiecie jak polski.
            • antek_cukierman Nie bredź, nieuku! 01.08.05, 21:39
              ..Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach
              zabranych Polsce, represjonowano w różnych formach - od rozstrzelania, poprzez
              więzienia, obozy i zsyłki, po pracę na wpół przymusową - ponad milion osób,
              tzn. co dziesiątego obywatela Rzeczypospolitej, który mieszkał lub znalazł się
              na tym terytorium. Nie mniej niż 30 tys. osób zostało rozstrzelanych, a
              śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc. Około
              3/4 represjonowanych było Polakami....


              www.videofact.com/mark/represje/Sov_represjePolakow.html
              www.deportacje.org/
              polish-jewish-heritage.org/Pol/sowiecka.htm
          • abstrakt2003 Powstańcy to znaczy KTO!? 01.08.05, 22:28
            Z jakiej formacji!? AK, NSZ a może AL? Jakie były motywy mordu? Czy każe
            mordertwo dokonane na Żyda to przejaw antysemityzmu? Może w tamtym przypadku
            motywy miały charakter rabunkowy? Poza ty czy mordu dokonano na rozkaz dowódtwa
            czy tez była to samowola?
            PS
            Jak widzisz sprawa nie jest jasna dlatego nie wyciągaj zbyt daleko idących
            wniosków!
      • krystian71 Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 21:02
        czlowieku, to byla wojna,
        Nie znam historii ale z tego co piszesz przeciez nie wynika,ze zabili go za
        to , ze byl Zydem.
        co mu przyszlo do glowy , by sie po niemiecku odzywac? Sadzi, ze w rece
        niemieckie wpada?
        Znasz jakies szczegoly?
        • i-love-2-bike Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 21:04
          krystian71 napisała:

          > czlowieku, to byla wojna,
          > Nie znam historii ale z tego co piszesz przeciez nie wynika,ze zabili go za
          > to , ze byl Zydem.
          > co mu przyszlo do glowy , by sie po niemiecku odzywac? Sadzi, ze w rece
          > niemieckie wpada?
          > Znasz jakies szczegoly?

          przeciez to flaki sie wywalaja,zeby jeszcze tych bohaterow oskarzac o zabijanie
          zydow,co za podlosc. ciekawe,ze mowia to ludzie majacy na sumieniu niejedno,ale
          czepiajacy sie Polakow o wszystko.
          • krystian71 Kochana , to ty malo wiesz!!!Ja mam powojenny 01.08.05, 21:25
            podrecznik historii Polski splodzony przez pania michnik i spolke i to jest moj
            skarb.
            Bo tam jak byk stoi , ze Powstanie Warszawskie wybuchlo w porozumiemiu z
            hitlerowcami, skierowane bylo przeciwko zblizajacej sie do warszawy Armii
            czerwonej a jego celem bylo miedzy innymi dobicie ukrywajacych sie po powstaniu
            w gettcie zydow.przyklady z tej tzw gesiowki tez sa przytoczone.
            Dziwisz sie rachelciu tym postom? To sa ludzie wlasnie na tych podrecznikach
            wychowani , ich echa w postach fredzia brzmia mi znajomo.
            Im do glowy nie przyszlo,ze cos sie od tej pory w polsce zmienilo, otwarlo i
            juz prawde mozna napisac, prawde o ktorej wszyscy wiedza , a te stare
            podreczniki z autorami o niepolskich nazwiskach nie wszystkie poszly na przemial
            • euroazja Re: Kochana , to ty malo wiesz!!!Ja mam powojenny 01.08.05, 21:35
              krystian71 napisała:

              > podrecznik historii Polski splodzony przez pania michnik i spolke i to jest
              moj
              >
              > skarb.
              > Bo tam jak byk stoi , ze Powstanie Warszawskie wybuchlo w porozumiemiu z
              > hitlerowcami, skierowane bylo przeciwko zblizajacej sie do warszawy Armii
              > czerwonej a jego celem bylo miedzy innymi dobicie ukrywajacych sie po
              powstaniu
              >
              > w gettcie zydow.przyklady z tej tzw gesiowki tez sa przytoczone.
              > Dziwisz sie rachelciu tym postom? To sa ludzie wlasnie na tych podrecznikach
              > wychowani , ich echa w postach fredzia brzmia mi znajomo.
              > Im do glowy nie przyszlo,ze cos sie od tej pory w polsce zmienilo, otwarlo i
              > juz prawde mozna napisac, prawde o ktorej wszyscy wiedza , a te stare
              > podreczniki z autorami o niepolskich nazwiskach nie wszystkie poszly na
              przemia
              > l

              Masz świetną książkę, sprzedaj ją na Allegro, sporo zarobisz

              Zaskoczę Cię, ale historii uczyłam się z innych książek i u innych wykładowców.
              To raczej Ty, jesteś ślepo zapatrzony w jeden punk, świętość, o której złego
              słowa nie można powiedzieć, ale niestety każda świętość ma swoje złe strony.
              Ze mną możesz porozmawiać np.o kolaboracji Żydów z Niemcami (dodam, dla tych
              mniej rozumnych, że nie mówię o wszystkich Żydach), czy o policji żydowskiej i
              jej udziale w machinie Szoa.
              Widzisz ja nie chowam głowy w piasek i potrafię o tym mówić.
              • krystian71 Re: Kochana , to ty malo wiesz!!!Ja mam powojenny 01.08.05, 22:07
                a mow sobie o czym chcesz, tylko to akurat jest watek o powstaniu warszawskim,
                wiec akurat twoja kolaboracja mnie malo interesuje.
                i w zwiazku z tym powstaniem JA pisze o jego obrazie w oczach zydowskich
                historykow, gdy jeszcze wolno im bylo podreczniki dla polskiej mlodziezy
                tworzyc,
                Byc moze, jak zawsze sluzac bezgranicznie kazdemu rezumowi , jak zawsze
                uwazali, ze to juz tak bedzie i zostanie na wieki wiekow amen i nikt ich z tych
                klamstw nie bedzie rozliczal.
                Czlowieku, co ty mi tu jakies alegro suponujesz, sa rzeczy , ktore nie maja
                ceny.
                na wieczna pamiatke upodlenia doskonalego musza pozostac
            • i-love-2-bike Re: Kochana , to ty malo wiesz!!!Ja mam powojenny 01.08.05, 21:37
              krystian71 napisała:

              > podrecznik historii Polski splodzony przez pania michnik i spolke i to jest moj
              >
              > skarb.
              > Bo tam jak byk stoi , ze Powstanie Warszawskie wybuchlo w porozumiemiu z
              > hitlerowcami, skierowane bylo przeciwko zblizajacej sie do warszawy Armii
              > czerwonej a jego celem bylo miedzy innymi dobicie ukrywajacych sie po powstaniu
              >
              > w gettcie zydow.przyklady z tej tzw gesiowki tez sa przytoczone.
              > Dziwisz sie rachelciu tym postom? To sa ludzie wlasnie na tych podrecznikach
              > wychowani , ich echa w postach fredzia brzmia mi znajomo.
              > Im do glowy nie przyszlo,ze cos sie od tej pory w polsce zmienilo, otwarlo i
              > juz prawde mozna napisac, prawde o ktorej wszyscy wiedza , a te stare
              > podreczniki z autorami o niepolskich nazwiskach nie wszystkie poszly na przemia
              > l

              oczywiscie,ze sie dziwie,bo po pierwsze ja tez bylam na tych podrecznikach
              wychowana,a ponadto nie smieje sie z ich ofiar,tych prawdziwych. to co te bambry
              robia jest poprostu obrzydliwe,to jest nie tylko zawracanie histori krzywym
              kijem,ale celowe opluwanie naszych swietosci,a w koncu oni sa czescia historii
              polski,o co tak walcza.
        • euroazja Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 21:06
          krystian71 napisała:

          > czlowieku, to byla wojna,
          > Nie znam historii ale z tego co piszesz przeciez nie wynika,ze zabili go za
          > to , ze byl Zydem.
          > co mu przyszlo do glowy , by sie po niemiecku odzywac? Sadzi, ze w rece
          > niemieckie wpada?
          > Znasz jakies szczegoly?

          To byli Żydzi z Niemiec i innego języka nie znali.
      • atp1 Jak tu nie byc antysemita? 01.08.05, 21:05
        Euroazjata jest zacietym wrogiem polskosci, jak oni wszyscy.
        Jak to wytlumaczysz Euroazjato ze Polacy uratowali wiecej Zydow niz
        cala Europa zach. razem???
        • i-love-2-bike Re: Jak tu nie byc antysemita? 01.08.05, 21:08
          atp1 napisał:

          > Euroazjata jest zacietym wrogiem polskosci, jak oni wszyscy.
          > Jak to wytlumaczysz Euroazjato ze Polacy uratowali wiecej Zydow niz
          > cala Europa zach. razem???
          to chyba prawa noga dany,ten sam tupet i glupie komentarze,po to aby zaczac
          pyskowe. niech sobie popleplaja z antosiem,to chyba jedno bractwo kurkowe.
          • atp1 Re: Jak tu nie byc antysemita? 01.08.05, 21:20
            Oni sie juz sami pogubili w tych mordach. Wszystkie swoje mordy
            zrzucaja na Polakow, bo na kogo? Nawet ucza zydowskie dzieci w Hucpolandzie
            ze Niemcy to nie byli tacy zli, za wszystko ponosza wine biedni Polacy.
            Zydowska nienawisc nie zna granic.
        • euroazja Re: Jak tu nie byc antysemita? 01.08.05, 21:14
          atp1 napisał:

          > Euroazjata jest zacietym wrogiem polskosci, jak oni wszyscy.
          > Jak to wytlumaczysz Euroazjato ze Polacy uratowali wiecej Zydow niz
          > cala Europa zach. razem???

          Nie wkładajcie mi opaski z Magen Dawid, jeśli mnie nie znacie.
          Przytaczam jedynie fakty historyczne, a że wysłuchałam wiele wojennych relacji,
          to sporo wiem o AK i ich postępowaniu z Żydami (dodam tylko, że relacje zbieram
          od Polaków).

          Jeśli ktoś zakłada wątek i zadaje pytanie czy Żydzi pamiętają o Powstaniu, to
          jest to dla mnie stawianie sprawy od drugiej strony. Czego oczekiwaliście, że
          powiem TAK, pamiętamy i kwiaty składamy.

          Prawda jest taka, że starsze pokolenie (Żydów z Polski) wie na ten temat więcej
          niż przeciętny Francuz czy Włoch.

          Mam ogromny szacunek do powstańców Warszawskich, choć nie do końca zgadzam się
          z decyzją o jego wybuchu i konsekwencjami jakie ono przyniosło.
          • atp1 Re: Jak tu nie byc antysemita? 01.08.05, 21:28
            AK karalo kara smierci wszystkich, ktorzy wydawali Zydow w rece Niemcow.
            Czy Euroazja o tym sie nie dowiedzial rozmawiajac z "ak-owcami"
            ps. kolaboracja w Polsce prawie nie istniala(minimalny procent),
            natomiast osiagnela apogeum w krajach europy zach.
            Czy Euroazja ma wyprana glowe czy tez prowadzi wroga dzialanosc przeciwko
            Polsce, tak jak wspomnial ostatnio Norman Davies.
            • euroazja Re: Jak tu nie byc antysemita? 01.08.05, 21:44
              atp1 napisał:

              > AK karalo kara smierci wszystkich, ktorzy wydawali Zydow w rece Niemcow.
              > Czy Euroazja o tym sie nie dowiedzial rozmawiajac z "ak-owcami"
              > ps. kolaboracja w Polsce prawie nie istniala(minimalny procent),
              > natomiast osiagnela apogeum w krajach europy zach.


              Owszem karało, ale nie wszystkich, bo sami sporo mają tych mordów na sumieniu.
              Poczytaj sobie o kapitanie Cichym z AK, dowiesz się ile wykończył w 1945r.
              ludzi za to tylko, że byli Żydami.

              Co ty wiesz o kolaboracji. Polacy donosili jeden na drugiego, wydawali swych
              sąsiadów za litr wódki i przydział cukru. Owszem, nie było to aż tak masowe, bo
              AK ukróciło ten proceder, ale było i nie wybielaj kart historii.
              Wielu ludzi zginęło bądź trafiło do kacetu, tylko i wyłącznie dzięki pomocy
              współbraci.
              A co powiesz, na chęć utworzenia oddziałów SS z górali? Może powiesz, że to nie
              Polacy?
              • atp1 Re: Jak tu nie byc antysemita? 01.08.05, 22:06
                Jesli jakis oddzial AK wybil Zydow to znaczy ze ci Zydzi byli na
                uslugach NKWD!!! Juz ci pisalem ze cala masa wschodnich Zydow mordowala
                razem z sowietami Polakow. Jesli chodzi o twoje klamstwa i kolaboracje to
                jest to wytwor zydowskiej propagandy skierowanej przeciwko Polsce.
                Nie bylo takiego kraju w Europie podczas wojny ktory mial taki moral
                i chec walki z Niemcami jak Polska. Caly narod byl niezwykle zdyscyplinowany.
                Jesli wedlug twojej teorii my Polacy bylismy mordercami i kolaborantami
                to wy Zydzi i wszyscy europejczycy byliscie 1000-krotnie gorsi. Niestety kat
                nigdy nie bedzie dobrze mowil o swojej ofiarze!!!
              • krystian71 tak , o tym tez slyszalem 01.08.05, 22:15
                Hitlerowi spodobal sie folklor goralski ( w zydowskim widac nie gustowal ) i
                zapragnal stworzyc Gorralenfolk -
                a teraz pytanie do ciebie , marny i tani prowoczku, czy takie oddzialy
                powstaly/ czy powstal chocby jeden , czy byli chetni do tych zaciagow.
                Tylko mi nie cytuj pani Michnik, bo moze napisala,ze pod brama urzedu stal i
                czekal Jozus Byrcyn-Gasienica i wolal szwagra , by sie tez za dwa oscypki
                zaciagnal.A moze o nich cichy juz ksiazke pisze?Rownie udokumentowana jak twoje
                posty.
                • euroazja Re: tak , o tym tez slyszalem 01.08.05, 22:22
                  krystian71 napisała:

                  > Hitlerowi spodobal sie folklor goralski ( w zydowskim widac nie gustowal ) i
                  > zapragnal stworzyc Gorralenfolk -
                  > a teraz pytanie do ciebie , marny i tani prowoczku, czy takie oddzialy
                  > powstaly/ czy powstal chocby jeden , czy byli chetni do tych zaciagow.
                  > Tylko mi nie cytuj pani Michnik, bo moze napisala,ze pod brama urzedu stal i
                  > czekal Jozus Byrcyn-Gasienica i wolal szwagra , by sie tez za dwa oscypki
                  > zaciagnal.A moze o nich cichy juz ksiazke pisze?Rownie udokumentowana jak
                  twoje
                  >
                  > posty.

                  Nie powstały, zdałam egzamin?:)
                  Ale wielu górali i tak służyło u Niemców z własnej woli.
                  • aaki ???? 01.08.05, 22:25
                    Ale wielu górali i tak służyło u Niemców z własnej woli
                    ----------------------------------------------------------
                    może jakieś zródła n/t temat?
                    • i-love-2-bike Re: ???? 01.08.05, 22:27
                      aaki napisała:

                      > Ale wielu górali i tak służyło u Niemców z własnej woli
                      > ----------------------------------------------------------
                      > może jakieś zródła n/t temat?
                      a moze tej prowokatorce cos odpowiesz?
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=27200744&wv.x=2&a=27205521
                    • antek_cukierman Re: ???? 01.08.05, 22:31
                      encyklopedia.pwn.pl/25216_1.html
                      pl.wikipedia.org/wiki/Goralenvolk
                      • aaki hahahja nie rozsmieszaj mnie 01.08.05, 22:37
                        nie dawaj mi jakiejś encyklopedycznej regułki-eurazja powiedział "a i tak wielu górali służyło dobrowolnie u niemców" chciałbym aby to udowodnił: wielu tzn ilu 100/ 200? 20000?
                        • antek_cukierman Poszukaj sobie. 01.08.05, 22:42
                          Literatura

                          J. Berghauzen, Krzeptowski Wacław Jan (1897-1945), (w:) Polski Słownik
                          Biograficzny, t. 15.
                          A. Filar, U podnóża Tatr 1939-1945. Podhale i Sądecczyzna w walce z okupantem,
                          Warszawa 1985.
                          I. von Günther-Swart, Die Goralen, Krakau 1942.
                          Podhale w czasie okupacji, pod red. J. Berghauzena, wyd. 2, Warszawa 1977.
                          P. Smoleński, Bedziesz wisioł za coś, "Duży Format", nr 7, dodatek do "Gazety
                          Wyborczej" nr 142, 20 VI 2002.
                          H. Szatkowski, Die Goralen, "Das Generalgouvernement", Nr. 3, 1940.
                          W. Wnuk, Walka podziemna na szczytach, Warszawa 1980.
                          S. Żerko, Próba sformowania na Podhalu "Legionu Góralskiego" Waffen-
                          SS, "Przegląd Zachodni", nr 3 (284), 1997.
                          • aaki Re: Poszukaj sobie. 01.08.05, 22:52
                            o krzeptowskim słyszałem-ale nadal nie wiem co to znaczy "wielu"
                            www.obliczahistorii.pl/prasa.php?Wypisz=106
                            • antek_cukierman Za chwilę podam cały artykuł. 01.08.05, 23:00
                              Góralskie wojsko

                              Tę scenę Henryk Jost oglądał na własne oczy. Styczeń 1943 roku. Ulicą
                              Kościuszki przechrzczoną na Banhofstrasse idzie w kierunku dworca kolejowego
                              około 200 młodzieńców eskortowanych przez niemiecką żandarmerię. W hotelu
                              Morskie Oko przebadała ich komisja lekarska, stoły hotelowej restauracji gięły
                              się od jedzenia i wódki. Dlatego wloką się kompletnie pijani, zataczają od
                              krawężnika do krawężnika. To - wedle hitlerowskiej propagandy i zamierzeń
                              Goralisches Komitee - podhalańscy ochotnicy SS, zwabieni obietnicami wysokiego
                              żołdu, szantażowani wywózką na roboty, groźbami wobec rodzin, zaagitowani na
                              wiecach: "Młodzieży! Jesteś uprawniona i powołana do udziału w walce przeciwko
                              bolszewizmowi, śmiertelnemu wrogowi, w walce za wiarę i Ojczyznę, za rodzinę i
                              rolę, w walce za sprawiedliwe nowe urządzenie młodej Europy".

                              Są wśród nich pospolici przestępcy, którym więzienie zamieniono na służbę w
                              góralskim legionie. Albo - "jeden poseł za tym przeklentym Wacusiem
                              Krzeptowskim, bo pedzioł mu ten, jako warte będzie trzymoł przy Piłsudskim, i
                              że lepiej, żeby nasze chłopaki tam na Wawelu były niż Niemcy" (próby
                              zorganizowania góralskiej straży na Wawelu czynione byłu już w pierwszych
                              miesiącach wojny).

                              Jost ogląda, jak spełnia się marzenie Komitetu Góralskiego - góralskie wojsko
                              będzie walczyć z bolszewicką nawałą, przy boku Niemców, obok ukraińskich
                              ochotników z Galicji, Francuzów, Holendrów, Skandynawów, dezerterów z
                              sowieckiej armii. Za chwilę specjalnie podstawiony pociąg powiezie ochotników
                              do wsi Trawniki w województwie lubelskim, gdzie Niemcy zorganizowali obóz
                              szkoleniowy dla cudzoziemskich formacji Waffen SS.

                              Do Trawników dojechało ledwie kilkunastu górali. Reszta, gdy wódka wywietrzała
                              z głów, uciekła z pociągu. Ukrywali się na Podhalu, rozpierzchli po Polsce,
                              niektórych aresztowano i wysłano do Oświęcimia. Z tych kilkunastu kilku
                              wcielono na siłę do Wehrmachtu. Kilku pracowało w batalionach budowlanych. Może
                              trzech, a może pięciu założyło esesmańskie mundury. Wojtek dotarł do paru
                              nazwisk.

                              - Jakiś Karkosz, Mytkowicz, Duda, Suleja, kilku innych; imion nie udało się
                              ustalić - opowiada. - Suleja służył w Pradze, na przepustki przyjeżdżał do domu
                              w czarnym mundurze.

                              Plany utworzenia legionu góralskiego kompletnie wzięły w łeb. I znów prawdziwa
                              okazała się zakopiańska przyśpiewka, powielana w konspiracyjnych wydawnictwach:

                              "Wielka armia księcia pana,
                              Hen szeroko w świecie słynie,
                              Trzech złodziei i Suleja
                              Jeden osioł, cztery świnie".
                              • antek_cukierman Re: Za chwilę podam cały artykuł. 01.08.05, 23:02
                                Goralenvolk. O zinstytucjonalizowanej i największej polskiej kolaboracji z
                                Niemcami pisze Paweł Smoleński

                                7 listopada 1939 roku, pierwszy dzień urzędowania generalnego gubernatora Hansa
                                Franka. Delegacja Goralenvolk ubrana w stroje ludowe ofiarowuje mu złotą
                                podhalańską ciupagę i składa deklarację: jesteśmy gotowi do współpracy

                                Droga kręciła między zagrodami, biegła w dół, po chwili wznosiła się wprost do
                                Kościeliska. Horyzont zamykały białe garby Giewontu. Gdyby nie mrozy, Wacław
                                Krzeptowski siedziałby w górach, kryjąc się w leśnej kolibie nad Przełęczą
                                Iwaniacką. Przed AK, przed Sowietami, wreszcie przed Niemcami, którzy jeszcze
                                rok wcześniej niemal nosili go na rękach.

                                Niektórzy powiadają, że dopiero szło ku wieczorowi, inni - że niebo było już
                                mocno rozgwieżdżone.

                                Kto poinformował akowców, że Krzeptowski wrócił na Krzeptówki - nie wiadomo.
                                Partyzanci weszli do domu. Przyszli na Podhale aż z Żywiecczyzny. Tropili
                                kolaborantów.

                                "Zwróciłem uwagę na jednego - zanotował Tadeusz Studziński, dowódca oddziału -
                                Wzrost 175 centymetrów, tęgawy, łysawy, twarz dość pełna z ryżawą szczeciną.
                                Ubrany w słowacki mundur bez odznaczeń. Gdy przyglądałem mu się milcząco,
                                podbiegł do progu, uścisnął mi rękę obiema swoimi i rzekł pierwszy - Czołem,
                                panie poruczniku. Czekałem właśnie na Rudka Samardaka, to mój przyjaciel, jest
                                teraz przewodnikiem rosyjskich partyzantów. Od jesieni razem żeśmy się ukrywali
                                przed Niemcami. Jak zobaczyłem pana partyzantów, trochę się zdziwiłem. Bo mam
                                dzisiaj odwiedzić towarzyszy radzieckich. Chciałem im przekazać sporo broni i
                                nabojów; bardzo potrzebują.

                                - Rosjanie dziś nie przyjdą - skłamałem ze względu na kobiety - wyloty
                                Strążyskiej, Małej Łąki, a nawet Staników Żleb są obserwowane".

                                Krzeptowski zarzucił kurtkę, wyszli przed dom.

                                "Tuż za progiem chwycił mnie oburącz i spytał cicho: - Chyba nie będziecie ze
                                mną robić takich tam różnych badań, co? Ja jestem inwalida z pierwszej wojny i
                                stary ludowiec. Prawda, że nie będziecie mnie tam, tego, co? Ludzie źle o mnie
                                mówią, ale to nieprawda. Mam dokumenty, jak wiele dobrego zrobiłem...

                                Co chwila szeptał mi do ucha ze wzruszeniem. Uważał siebie za człowieka
                                wielkich zasług. Opowiadał o swej półrocznej służbie w wojsku austriackim. Był
                                ranny na ruskim froncie. Mówił o listach, jakie przez cztery lata otrzymywał od
                                ludzi z podziękowaniami. Słuchając go, zastanawiałem się, gdzie go powiesić, w
                                Zakopanem czy gdzieś bliżej, w łatwo dostępnym miejscu.

                                - Jest pan aresztowany przez AK - powiedziałem.

                                - Wiem za co. Ale to nie moja wina. Wszystko przez tego Andrzeja (chodziło o
                                jego stryjecznego brata).

                                Rozmawialiśmy z godzinę. Chciałem wyjaśnić Krzeptowskiemu, a jeszcze więcej
                                przysłuchującym się chłopcom, jak wielką zbrodnię popełnił. Poziom umysłowy
                                Krzeptowskiego był mierny.

                                Stanęliśmy na drodze łączącej wieś Kościelisko z Krzeptówkami. Po wschodniej
                                stronie szosy rosły trzy smreki. Krzeptowski ukląkł na drodze i zapłakał. Pół
                                roku ucieczek przed rodakami i Niemcami złamało jego ducha zupełnie. Kiedy
                                partyzant zakładał powróz na szyję klęczącemu, prosił: - Kulę mi dajcie.

                                - Kula to śmierć honorowa, zdrajcy na nią nie zasługują - rzekłem".

                                20 stycznia 1945 roku, około jedenastej wieczorem, został wykonany wyrok sądu
                                podziemnego na Wacławie Krzeptowskim. Zawisł na sęku jednego z trzech smreków,
                                choć obiecywano mu śmierć na świerkowej bramie powitalnej. Zbudowano ją ponad
                                ulicą Kościuszki w Zakopanem z okazji ostatnich przedwojennych mistrzostw
                                świata w narciarstwie zimą 1939 roku. Niemcy w czasie okupacji opatrzyli ją
                                swastykami. Runęła pod naporem halnego miesiąc przed egzekucją Krzeptowskiego.

                                Są tacy, którzy przysięgają, że wisiał za nogi, a zabił go nie postronek, lecz
                                mróz. Ale to tylko bajanie. Podobnie jak to, że zabito go w stodole, a może
                                gdzieś w Zakopanem, albo - że zginął z ręki rodziny. Pół godziny przed śmiercią
                                napisał testament; wedle zapisków Studzińskiego zrobił to dobrowolnie.

                                "Przekazuję cały swój majątek... na rzecz oddziału partyzanckiego >Kurniawa< z
                                własnej nieprzymuszonej woli, jako jedyne zadość- uczynienie dla Narodu
                                Polskiego". Po latach powtarzano w Zakopanem legendę, że kazano mu napisać
                                ostatnią wolę własną krwią.

                                Sprawdziły się góralskie przyśpiewki nucone na weselach i chrzcinach: "Wacuś,
                                bedzies wisioł za cośi". I dowcipy.

                                - Słyseliście, Wacek mo basedowa...

                                - Kaz go ułapieł?

                                - To nie cłek, ba choroba.

                                - Ze jako?

                                - Wicie, tako, co ocy wypuco.

                                - Jacy ocy, jacy? My mu wypucymy.

                                Nie do obrony

                                - Goralenvolk to było dla mnie wielkie wyzwanie - Wojtek odchylił się w
                                krzesełku, założył ręce za głowę. - Tym bardziej że sprawa dotyczy mojego
                                dziadka. Opowiem ci, co wiem. Chciałbym tylko, żebyś napisał, że w czasie wojny
                                w takich wypadkach nie ma sytuacji szarych, pośrednich. Jest albo białe, albo
                                czarne, albo jesteś zdrajcą, albo nie. Dla zdrady nie ma usprawiedliwienia,
                                choć zdaje mi się, że niektórzy tego usprawiedliwienia szukają. Mówią, że nie
                                wszystko było złe, że starano się, próbowano, że Podhale na zdradzie jakoś
                                zyskało. Mój dziadek współpracował z Niemcami, a jego wojenne decyzje są nie do
                                obrony.

                                Wacław Krzeptowski, zwany przez Niemców Goralenfuerst - książę górali. Jego
                                dwaj kuzyni: Stefan i Andrzej Krzeptowscy. Józef Cukier, Stanisław Gąsienica-
                                Mracielnik, kilkudziesięciu innych, często ze znamienitych góralskich rodów. I
                                dwóch nie-górali: porucznik rezerwy Witalis Wieder i doktor praw Henryk
                                Szatkowski, uważani przez wielu za głównych inspiratorów zdrady.

                                Bez nich nie byłoby Goralenvolk - zinstytucjonalizowanej i największej polskiej
                                kolaboracji z Niemcami.

                                Henryk Szatkowski to dziadek Wojtka. Wojtek, absolwent historii Uniwersytetu
                                Jagiellońskiego, chciał wiedzieć, kim był i dlaczego robił, co robił.

                                - Gdy zabierałem się do pisania o Goralenvolk, obawiałem się, że moi
                                profesorowie pomyślą: "Chce wybielić dziadka" - opowiada. - A ja chciałem tylko
                                dowiedzieć się prawdy. Nawet, gdyby bolało.

                                • antek_cukierman Re: Za chwilę podam cały artykuł. cd1 01.08.05, 23:03
                                  Książę górali

                                  Wystarczy rzucić okiem na zdjęcia Wacława Krzeptowskiego: tak, rola góralskiego
                                  fuehrera i księcia musiała mu pasować. Stoi przed wejściem do Muzeum
                                  Tatrzańskiego (przemianowanego przez Niemców na Państwowe Muzeum Tatrzańskie,
                                  co miało nawiązywać do idei powołania góralskiego księstwa). Wyprostowany,
                                  głowa zadarta, pod nosem wąsik a la Adolf. Jego przodkiem był Jan Krzeptowski-
                                  Sabała, znany przewodnik, kłusownik i bajarz. Towarzysz górskich wypraw
                                  odkrywcy Tatr i Zakopanego doktora Tytusa Chałubińskiego, ojciec chrzestny
                                  Witkacego (trzymał go do chrztu razem z wielką aktorką Heleną Modrzejewską).

                                  Podczas I wojny światowej Krzeptowski walczył w austriackiej armii, tropił po
                                  górach dezerterów. Działał potem w zakopiańskim Związku Górali, bywał prezesem
                                  powiatowych struktur Stronnictwa Ludowego w Nowym Targu. Przyjaźnił się z
                                  Wincentym Witosem (ukrywał go w czasie przewrotu majowego, zorganizował jego
                                  ucieczkę do Czechosłowacji w trakcie procesu brzeskiego w 1933 roku), w
                                  kościeliskim kościele witał chlebem i solą prezydenta Ignacego Mościckiego. W
                                  1938 roku, po zjeździe rodziny Krzeptowskich, ofiarował polskiemu wojsku ciężki
                                  karabin maszynowy z rodowej składki.

                                  Ale też otwarcie narzekał na sanację, krytykował bezprawne wywłaszczanie górali
                                  podczas budowy kolejki na Kasprowy Wierch. Mawiał: "Jesce my ceprom zabieremy
                                  nase parcele". Babiarz i utracjusz, narobił długów na 70 tys. złotych.

                                  Jego majątek miał być zlicytowany 3 września 1939 roku. Niemcy wstrzymali
                                  licytację. "W czasie wojny nie jest sztuką umrzeć, ale żyć" - mówił.

                                  Ci, którzy go pamiętają, np. Henryk Jost, były akowiec, autor książki "Zakopane
                                  czasów okupacji", uważają, że Wacław Krzeptowski nie był zbyt lotny. Nadrabiał
                                  butą. Lubił, gdy mówiono o nim "góralski książę". Chętnie odgrywał się na
                                  innych podhalańskich rodach. W niemieckiej służbie gorliwy; w Zakopanem powiada
                                  się, że sporo ludzi trafiło po jego donosach do Oświęcimia. Ale nie ma dowodów.

                                  - Wacuś to było chłopisko wielce głupie, chłopisko niezdrowo ambitne - powiada
                                  ksiądz Andrzej z niewielkiej podzakopiańskiej wioski.

                                  Pewnie uwierzył w niemieckie obiecanki zapowiadające utworzenie tatrzańskiego
                                  księstwa górali w granicach zależnej od Niemiec Słowacji. Chyba nikt poza nim
                                  nie traktował tego poważnie. Na inkorporację Podhala nie zgadzał się nawet
                                  słowacki przywódca ksiądz Jozef Tiso. Ale Wacek ufał, że rychło nadejdzie
                                  dzień, gdy zostanie Goralenfuerst. Zresztą niektórzy tak do niego mówili. Dziś
                                  nie wiadomo, czy serio, czy z przekąsem.

                                  - Niemcy wyciągnęli Krzeptowskiego z finansowych tarapatów, zapewnili dostatnie
                                  i bezpieczne życie - tłumaczy Wojtek. - Może też szantażowali go ogromnym
                                  przedwojennym długiem. Podhale było biedne, niekiedy przymierało głodem,
                                  chorowało na tyfus. Wacek miał namiastkę władzy i prawdziwe pieniądze.
                                  Wystarczyło, by zrobić z niego kolaboranta. Ale to nie on wymyślił Goralenvolk.

                                  Niemcy, moja miłość

                                  Jeśli nie Wacek, to kto?

                                  Może Stefan i Andrzej Krzeptowscy, góralscy inteligenci? Pierwszy był
                                  prawnikiem, drugi - oficerem rezerwy wojska polskiego i znanym sportowcem.
                                  Andrzej jeszcze przed wojną zwierzał się znajomym, że górale nie mają innego
                                  wyjścia jak kolaboracja, bo Polska nie obroni się przed germańską potęgą.

                                  Może mózgiem Goralenvolk był dziadek Wojtka, Henryk Szatkowski?

                                  Gdyby nie okupacja, Henryk Szatkowski miałby pewnie w Zakopanem swoją ulicę,
                                  może i pomnik. W I wojnie światowej wojował w legionach o niepodległość Polski.
                                  Doktor praw, władał siedmioma językami, studiował w Berlinie i we Wrocławiu, a
                                  na Uniwersytecie Jagiellońskim napisał rozprawę doktorską o prawnych aspektach
                                  ochrony przyrody. Zjechał do Zakopanego w latach 30. Zaprzyjaźnił się z
                                  miejscową elitą, ożenił z rodowitą góralką Marysią Stopkówną. Miał wspaniałą
                                  bibliotekę. Podobno, już za Niemców, marzyło mu się stanowisko burmistrza
                                  Zakopanego.

                                  - Ojciec był inteligentem, erudytą - opowiada Zofia, córka Henryka. - Mama -
                                  prostą góralką. Ale byli dobrym małżeństwem, myślę, że ojciec kochał mamę. I
                                  strasznie kochał góralszczyznę, ludzi, folklor, Tatry. W zarządzie Zakopanego
                                  odpowiadał za sprawy związane z uzdrowiskiem. Był po uszy zaangażowany w
                                  turystykę, w narciarstwo; budował kolejkę na Kasprowy i na Gubałówkę. Przy jego
                                  pomocy odbyły się w Zakopanem ostatnie przedwojenne narciarskie mistrzostwa
                                  świata.

                                  Ale oprócz góralszczyzny Henryk Szatkowski miał jeszcze jedną fascynację -
                                  Niemcy. Mówił wspaniale po niemiecku, imponowała mu niemiecka kultura,
                                  porządek, organizacja. Był kapitanem sportowym Polskiego Związku Narciarskiego,
                                  wiele jeździł po świecie. Ale tylko z zawodów w alpejskich kurortach Austrii i
                                  Niemiec wracał naprawdę zachwycony. Henryk Jost sądzi, że być może podczas
                                  pobytu w Garmisch-Partenkirchen na rok przed wybuchem wojny został zwerbowany
                                  przez wywiad wojskowy - Abwehrę.

                                  Wojtek nie przypuszcza, by jego dziadek był niemieckim agentem. Nie zachowały
                                  się na ten temat żadne dokumenty. Lecz w dziadkową fascynację Niemcami wierzy
                                  bez zastrzeżeń. Dodaje, że za kolaboracją stał również szantaż. W pierwszych
                                  tygodniach okupacji Henryk Szatkowski został wezwany przez gestapo, gdzie - tak
                                  mówiła Wojtkowi babcia, żona Henryka, a babcia nigdy nie kłamała -
                                  zapowiedziano mu, że jeśli nie podejmie współpracy, rodzina trafi do Oświęcimia.

                                  A może podczas przesłuchań wyciągnięto Szatkowskiemu, że jego babka nazywała
                                  się Weiser i być może była Żydowką?
                                  • antek_cukierman Re: Za chwilę podam cały artykuł. cd2 01.08.05, 23:03
                                    Ostrogoci w słowiańskim sosie

                                    Gdyby spojrzeć na przedwojenne Podhale oczyma niemieckich propagandzistów,
                                    dyżurnych historyków, etnografów i specjalistów od teorii ras, okazałoby się,
                                    że to nie była Polska. Dowody znalazły się na zawołanie, prostackie i pokrętne,
                                    w dowolnych ilościach.

                                    Słowiańskie osadnictwo na Podhalu? Jakim cudem słowiańskie? Wszak pod Tatry -
                                    twierdzono w Rzeszy - jako pierwsi przybyli Ostrogoci albo germańscy Kwadowie.
                                    Kryli się w głębokich dolinach przed zagonami Hunów, a później roztopili w
                                    słowiańskim żywiole, napływowym, agresywnym, lecz kulturowo zacofanym. Niech
                                    zaświadczy o tym kształt góralskiej spinki. Toż to wypisz wymaluj spinka Gotów,
                                    bardzo podobna do tych odkopanych w starych germańskich grobowcach (podobne
                                    tezy wysuwał również polski uczony prof. Władysław Antoniewicz). Albo krzyż z
                                    połamanymi ramionami, często ryty na drzwiach domów, na drewnianych stołach i
                                    oparciach krzeseł, a nawet nad wejściem do Muzeum Tatrzańskiego. To
                                    żaden "krzyżyk niespodziany", lecz pragermańska swastyka.

                                    Germańskich wpływów doszukiwano się w podhalańskiej gwarze, w ubiorze, w
                                    budownictwie, w tańcu, w muzyce, w śpiewie, chętnie porównywanym z tyrolskim
                                    jodłowaniem. Antropolog doktor Pluegel dowodził, że wśród górali
                                    przeważał "dynarski typ urody" - mężczyźni wysocy o cerze ciemnobrunatnej, o
                                    włosach jasnych lub ciemnych, oraz że na Podhalu można spotkać przedstawicieli
                                    rasy nordyckiej.

                                    "Górale - pisał Pluegel - byli przez Polaków bez ceremonii traktowani jako
                                    szczep polski... Tylko przesadna gorliwość, z jaką to czyniono, pozwala
                                    przyjąć, że polska polityka bynajmniej nie była przekonana o słuszności tezy,
                                    lecz starała się usilnie przeszkodzić obudzeniu się poczucia narodowego u
                                    górali".

                                    "Ich [górali - przyp. red.] poczucie plemienne i regionalne - pisali niemieccy
                                    propagandziści - jest rozwinięte bardzo silnie i przewyższa o wiele świadomość
                                    przynależenia do narodu polskiego. Siła tego poczucia, obok innych odrębności,
                                    bez wątpienia upoważnia do wyróżniania górali jako osobnego szczepu".

                                    - Przedwojenne Zakopane było miastem otwartym, przyjmowało wielu turystów i
                                    sportowców, dwukrotnie gościło narciarskie mistrzostwa świata - opowiada
                                    Wojtek. - Ilość przyjezdnych, ciągły ruch to wymarzone warunki dla wywiadu.
                                    Rezydentem Abwehry w Zakopanem był Witalis Wieder, kapitan wojska polskiego i
                                    przewodniczący miejscowego oddziału Związku Oficerów Rezerwy. Znał Wacka
                                    Krzeptowskiego, wtłaczał mu do głowy propagandowe bzdury wykazujące germański
                                    rodowód górali. Nie mam wątpliwości, że pomysł Goralenvolk urodził się w
                                    niemieckich głowach; łatwiej panować nad skłóconym narodem, podzielonym na
                                    górali, Kaszubów, Mazurów. A z drugiej strony...

                                    Super-Polska super-Polaków

                                    Z drugiej strony przedwojenne Podhale, biedne, czasami głodne i głęboko
                                    zacofane, było mitologizowane, wychwalane za prawdziwe i domniemane przewagi i
                                    zasługi. Podhale podnoszono do rangi super-Polski, góral stawał się super-
                                    Polakiem.

                                    "Góral podhalański był dla przybysza - pisze Antoni Kroh w znakomitej książce
                                    >Sklep potrzeb kulturalnych< - jeśli można się tak wyrazić, chłopem
                                    rekreacyjnym - towarzyszem miłych chwil, opiekunem i kompanem, a nie groźnym
                                    problemem społecznym i wyrzutem sumienia, jak chłopi dólscy. Wysławiano
                                    Podhalan, ich dorodność fizyczną i przemożne zalety ducha: inteligencję,
                                    szlachetność oraz talenty artystyczne. Dowodząc, że Podhalanie są wspanialsi od
                                    dólskich chłopów, postrzegano ich jako wolnych synów gór, nie znających
                                    pańszczyzny, poddanych tylko królowi; wskazywano, że codzienne zmagania z
                                    surową tatrzańską przyrodą uszlachetniły ich rasę (ówczesna terminologia)...
                                    Romantyczny zachwyt nad góralską wolnością był mitem, rozpowszechnionym przez
                                    ludzi, którzy w Tatry chodzili wyłącznie dla przyjemności, a o Podhalu
                                    wiedzieli tyle, ile chcieli wiedzieć. Był również mitem o podłożu
                                    patriotycznym, w znacznej mierze wypływającym z przeświadczenia o prapolskości
                                    kultury góralskiej: skoro Podhalanin jest sublimacją Polaka, a Polacy kochają
                                    wolność, to góral musi kochać wolność do potęgi".

                                    O demoralizacji Zakopanego pisał już zakochany w Tatrach Stanisław Witkiewicz.
                                    Nikt go nie słuchał.

                                    - Góralski strój był niemal polskim strojem narodowym, tak samo jak góralska
                                    muzyka - opowiada Jerzy M. Roszkowski, pracownik Muzeum Tatrzańskiego. - Od XIX
                                    wieku w Polsce obowiązywał mit góralszczyzny i górala, szlachetnego zbójnika,
                                    ratownika i przewodnika tatrzańskiego, znakomitego gawędziarza, człowieka
                                    wspaniałego i nieustraszonego. Jeśli ktoś stykał się z Sabałą, pewnie była to
                                    prawda. Ale inni? Jak wszędzie: byli wielcy i miałcy, nieustraszeni i tchórze,
                                    wspaniali i podli.

                                    Cepry zepsuły górali bezgranicznym i bezrefleksyjnym uwielbieniem - uważają
                                    zgodnie Wojtek Szatkowski i Jerzy M. Roszkowski. Kryzys lat 30. dołożył
                                    straszliwą biedę, z której Podhale nie wygrzebało się aż do wojny. Niemiecka
                                    propaganda, niemieccy agenci i kilku polskich naukowców namieszało w głowach
                                    wielu góralom teoriami o spinkach, jodłowaniu i pragermańskim pochodzeniu. Na
                                    tym wszystkim Wacek Krzeptowski i inni wodzowie góralszczyzny mogli robić
                                    karierę.

                                    - Przyszła wojna, goście wyjechali - opowiada ksiądz Andrzej z podzakopiańskiej
                                    parafii - a w Zakopanem lub w Szczawnicy, gdzie najwięcej górali przystąpiło do
                                    Goralenvolk, gospodarki dawno polikwidowane, bo tam już od lat żyło się głównie
                                    z turystów. Najprostszym wyjściem była kolaboracja, bo dzięki niej dostawało
                                    się kartki żywnościowe, prawo kupowania w "góralskich sklepach". Siła Niemców
                                    tkwiła nie tylko w broni, w represjach i w propagandzie, ale i w jedzeniu.

                                    A Henryk Szatkowski? Być może święcie wierzył, że jego największa miłość -
                                    górale - pochodzą od germańskiego plemienia Ostrogotów. Mogło tak być, skoro
                                    niekiedy, jeszcze przed wojną, podpisywał listy "Twój Ostrogota".

                                    A może jego okupacyjne wybory były skutkiem zimnej kalkulacji? Polska podbita,
                                    Francja i Anglia nie kiwnęły palcem, III Rzesza - jak powiadał Hitler - ma
                                    trwać tysiąc lat, wspaniała, po niemiecku porządna, wielka, niepokonana. W
                                    konfrontacji z Rzeszą Podhale musi paść. Trzeba więc ocalić to, co kocha się
                                    najbardziej. Nawet za cenę zdrady.

                                    • antek_cukierman Re: Za chwilę podam cały artykuł. cd3 01.08.05, 23:04
                                      Czarna Madonna nietknięta

                                      Jeszcze kampania wrześniowa nie skończyła się na dobre, a już zakopiański
                                      rezydent Abwehry Witalis Wieder organizuje góralską pielgrzymkę na Jasną Górę.
                                      Jadą tam w połowie października, za darmo, w strojach ludowych, by zobaczyć, że
                                      jasnogórski klasztor nie ucierpiał w wyniku wojny, a Niemcy troszczą się o
                                      sanktuarium. Niemieckie gazety pełne są zdjęć górali modlących się przed
                                      wizerunkiem Czarnej Madonny. Henryk Jost wspomina, jak Podhale cieszyło się, że
                                      wojna nie skrzywdziła Jasnogórskiej Panienki. Podobno wtedy Wacław Krzeptowski,
                                      urabiany przez kuzynów Andrzeja i Stefana, przez Wiedera i Szatkowskiego,
                                      zdecydował się ostatecznie na kolaborację.

                                      Minęło kilka dni, a Wieder organizuje w Zakopanem spotkanie góralskiej elity z
                                      przedstawicielami władz niemieckich i wojska. Były okolicznościowe
                                      przemówienia, lecz za rzucone publicznie słowa "Wacuś za wcześnie stawia
                                      Niemcom herbatę i wódkę" kilku uczestników zebrania trafiło na gestapo. Co się
                                      z nimi dalej działo - nie wiadomo.

                                      Mija kilka tygodni i niemiecki komisarz Zakopanego Hans Malsfey zaprasza
                                      przedstawicieli "narodu góralskiego" na Wawel. 7 listopada 1939 roku, w
                                      pierwszym dniu urzędowania generalnego gubernatora Hansa Franka, delegacja
                                      Goralenvolk, ubrana w stroje ludowe, ofiarowuje mu złotą podhalańską ciupagę i
                                      składa deklarację: jestesmy gotowi do współpracy. Relacje z hołdu obiegły prasę
                                      całej Europy, czytano je w Niemczech, we Francji i w Anglii. Siedzący w obozie
                                      koncentracyjnym w Stutthof krewny Krzeptowskich Włodzimierz Wnuk zobaczył
                                      fotografię Wacława prężącego się przed gubernatorem Frankiem na jakimś wymiętym
                                      skrawku niemieckiej gazety. Nie umiał znaleźć słów, by opisać swoją wściekłość
                                      i upokorzenie.

                                      Szatkowskiego na Wawelu nie było.

                                      Pięć dni później Hans Frank rewizytuje Zakopane. Przy świerkowej bramie
                                      pobudowanej z okazji narciarskich mistrzostw świata na ulicy Kościuszki,
                                      przemianowanej na Banhofstrasse, czeka na niego książę górali w otoczeniu
                                      najbliższej świty. Uściski rąk, pamiątkowe zdjęcia; Krzeptowski nie mówi po
                                      niemiecku, od tego jest Henryk Szatkowski.

                                      W piwnicach willi Palace gestapo torturuje pierwszych aresztowanych. Pierwsi
                                      więźniowe z Podhala jadą do Oświęcimia, w Kuźnicach i w Dolinie Chochołowskiej
                                      obeschła już krew po pierwszych rozstrzelanych, przestały dymić spalone przez
                                      Niemców chochołowskie chałupy. Przez góry idą pierwsi kurierzy. Niebawem
                                      zawiąże się Konfederacja Tatrzańska; jej przywódca Augustyn Suski pisał: "honor
                                      nakazuje, by Goralenvolk został zdławiony przez samych Podhalan", powstają
                                      pierwsze komórki Związku Walki Zbrojnej.

                                      Lecz pod FIS-owską świerkową bramą Wacław Krzeptowski mówi do gubernatora Hansa
                                      Franka: "Meine Liebe Kameraden, dwadzieścia lat jęczeliśmy pod polskim
                                      panowaniem, a teraz wracamy pod skrzydła wielkiego narodu niemieckiego".

                                      W karczmie Pod Góralem przy ulicy Kościeliskiej Karolina Rojowa, która brała
                                      udział w wawelskim hołdzie, wiesza na belce pod powałą, między malowanymi na
                                      szkle obrazami świętych, portret Hitlera.

                                      Zakopane jest już miastem zamkniętym, wielkim lazaretem i centrum sportów
                                      zimowych, uzdrowiskiem i sanatorium dla niemieckich żołnierzy. Na Wielkiej
                                      Krokwi odbywają się zawody, Hans Frank stawia pierwsze kroki na nartach,
                                      pobierając prywatne lekcje na oślej łączce na Kalatówkach. Powstają niemieckie
                                      przewodniki po tatrzańskich szlakach: Niemcy nazywają Dolinę Kościeliską
                                      maerchental - bajeczną, a Tatry to był Skiparadies - raj dla narciarzy.

                                      Element żydowski wyłączony skutecznie

                                      Wacław Krzeptowski ustawia się do fotografii, wita niemieckich gości,
                                      przemawia, organizuje wiece po podhalańskich wsiach. A Henryk Szatkowski
                                      pisze: "Dnia 12 listopada 1939 r. polecił Pan Generalny Gubernator, Minister Dr
                                      Frank, abyśmy przedstawili prośby i potrzeby ludności góralskiej Podhala.
                                      Stosując się do tego polecenia (...) pozwalamy sobie złożyć je na ręce Pana
                                      Generalnego Gubernatora z prośbą o przychylne i łaskawe potraktowanie (...)
                                      Najpierwszym i najważniejszym dla nas życzeniem jest, abyśmy mogli stale i
                                      trwale pielęgnować naszą odrębność narodową (...) Pozwalamy sobie zwrócić
                                      uwagę, że pojęcie >ludności góralskiej< nie jest pojęciem prawnie ustalonym.
                                      Ponieważ w dzisiejszych czasach sami zauważyliśmy, że zdarzają się wypadki, że
                                      niektórzy ludzie przyznają się do góralszczyzny, wcale dotychczas z nią nic nie
                                      mając wspólnego, prawdopodobnie dla osiągnięcia różnych korzyści, prosimy ażeby
                                      w wypadkach, w których dla władz nie jest jasnym, czy dana osoba do ludności
                                      góralskiej należy, władze zwracały się do naszego Związku [Związku Górali -
                                      przyp. aut.], przy czym jesteśmy w każdym razie w stanie dać wyjaśnienie z
                                      odpowiednim uzasadnieniem. Przy objęciu władzy przez Państwo Niemieckie doszło
                                      w naszym kraju do przewrotu gospodarczego. Skutecznie został wyłączony element
                                      żydowski, ciążący od szeregu lat kamieniem na możliwościach rozwoju ludności
                                      miejscowej. W całym szeregu dziedzin życia gospodarczego została ludność wprost
                                      odsunięta. Gdy obecnie niesprawiedliwości te mają być wyrównane, prosimy, ażeby
                                      przy unarodowieniu handlu i przemysłu była brana pod uwagę ludność miejscowa,
                                      góralska".

                                      List-memoriał opublikowały gadzinowe gazety. Jest paskudny, wiernopoddańczy.
                                      Ale Szatkowski prosi w nim Franka także o to, by wydając zezwolenia budowlane,
                                      Niemcy zwracali szczególną uwagę, aby projekty domów nawiązywały do
                                      regionalnego stylu. By rozwijali turystykę, przemysł artystyczny i góralskie
                                      szkolnictwo. By ochraniali wysokogórskie pasterstwo, zwiększyli dostawy zbóż
                                      siewnych, nawozów sztucznych i cukru, a nawet zwrócili konie zarekwirowane na
                                      potrzeby frontu. By wreszcie uwzględnili, że "Podhale nie jest krajem, z
                                      którego można by oczekiwać możliwości wywozu jakichkolwiek produktów rolnych".

                                      "Pozwalamy sobie zwrócić uwagę - pisze - że lasy na Podhalu są bardzo
                                      zniszczone i zbyt gwałtowna eksploatacja może spowodować bardzo przykre skutki,
                                      widoczne już zresztą w niektórych częściach Tatr. Rozumiejąc, że zwiększenie
                                      eksploatacji lasów da nam również pewien zarobek, prosimy o zwrócenie uwagi, by
                                      lasy te, będące największym bogactwem naszej ziemi, nie uległy gwałtownemu
                                      zniszczeniu".
                                      • antek_cukierman Re: Za chwilę podam cały artykuł. cd4 01.08.05, 23:05
                                        Wielkie G

                                        Rok 1942. Już dwa lata upłynęły od zakopiańskiej wizyty Himmlera, który -
                                        witany w Zakopanem przez Krzeptowskiego i Szatkowskiego - spotyka się na
                                        Kalatówkach z nieznanym z nazwiska wysokim funkcjonariuszem NKWD.

                                        Jest już po wymyślonym przez działaczy Goralenvolk spisie mieszkańców Podhala
                                        (na arkuszach spisowych pytanie: jesteś Niemcem, Góralem, Ukraińcem, Polakiem,
                                        Żydem, Cyganem). Działa szkoła góralska, gdzie językiem wykładowym jest
                                        podhalańska gwara (niektórzy nauczyciele opowiadali dzieciom o historii
                                        Polski), i góralski klub sportowy, startujący w zawodach razem z klubem
                                        funkcjonariuszy gestapo.

                                        Wacek Krzeptowski ma jedyny w Zakopanem sklep tytoniowy, Andrzej Krzeptowski -
                                        wielki sklep z artykułami przemysłowymi, a Henryk Szatkowski - manufakturę
                                        produkującą dla niemieckich gości Zakopanego góralskie pamiątki, zresztą piękne
                                        i znakomitej jakości.

                                        Wyroku śmierci wydanego na Krzeptowskiego i Szatkowskiego przez podziemny sąd
                                        nie można wykonać. Niemcy zapowiedzieli, że w odwecie rozstrzelają kilkuset
                                        znamienitych obywateli Zakopanego i przedstawicieli góralskich rodów. W mieście
                                        stacjonuje kilkanaście tysięcy żołnierzy, konspiracja jest prawie niemożliwa.
                                        Nie ma już Konfederacji Tatrzańskiej, zasypanej przez prowokatora. Tylko w
                                        Gorcach chodzą po lasach chłopcy od partyzanta "Ognia". Tam prawie nikt nie
                                        popiera otwarcie Goralenvolk.

                                        Przepadł bez śladu sojusz III Rzeszy i ZSRR. Czołgi niemieckie prą na wschód,
                                        na kronikach filmowych żołnierze kąpią się w rosyjskim śniegu, zwycięstwo goni
                                        zwycięstwo, wydaje się, że III Rzesza przetrwa więcej niż tysiąc lat. W
                                        Zakopanem powstaje akt erekcyjny Goralisches Komitee - Komitetu Góralskiego,
                                        niby-rządu, niby-samorządu, z siedzibą w Zakopanem, z delegaturami w
                                        podhalańskich wsiach. "W 57 roku panowania Jego Apostolskiego Majestatu Cesarza
                                        i Króla Franciszka Józefa I - pisano - został utworzony Związek Górali. W 10
                                        roku panowania Fuehrera Adolfa Hitlera, zarządzeniem Gubernatora Dystryktu
                                        Krakowskiego SS-Brigadenfuehrera, Dr. Wendlera i komisarza miasta Zakopane, SS-
                                        Sturmbannfuehrera Klenerta, utworzono Komitet Góralski".

                                        Treść aktu erekcyjnego ułożył Henryk Szatkowski. Sam, już volks- deutsch, nie
                                        był członkiem Goralisches Komitee. Komitet wydaje niebieskie kenkarty z wielką
                                        literą G na pierwszej stronie. Planowano, że karty G przyjmie znakomita
                                        większość Podhalan.

                                        Były wsie, w których góralskie papiery wzięło raptem kilkunastu gazdów. Jak w
                                        Rogoźniku czy w Łopusznej. Tam - jak wspominał ksiądz Józef Tischner - kenkartę
                                        G przyjął, dla niepoznaki, gospodarz z chaty przytulonej do zbocza Turbacza,
                                        który przez całą wojnę ukrywał żydowską rodzinę. Ale były i takie wsie, jak
                                        Szczawnica lub Ciche, gdzie do Goralenvolk przystąpiło więcej niż 90 proc.
                                        mieszkańców.

                                        Wstępowali, by ochronić się przed dodatkowymi kontyngentami (w praktyce
                                        kenkarta G przed niczym nie chroniła).

                                        By móc kupować w góralskich sklepach albo jeździć po żywność poza Podhale.

                                        By mieć wątłe alibi, gdy ktoś w rodzinie działał w ruchu oporu.

                                        Dlatego, że szwagier nielegalnie ubił krowę (groziła za to kara śmierci) albo
                                        ojciec był w więzieniu, trzeba było wyciągnąć brata ze stalagu.

                                        Albo zwyczajnie - ze strachu.

                                        Góralskie papiery brał mąż, a żona nie, bo raz plotka niosła, że do Niemiec
                                        będą wywozić górali, a raz - że Polaków. A tak, czy wywiozą Polaka, czy górala,
                                        i tak ktoś zostanie na ziemi. Brały dorosłe dzieci, lecz nie brali rodzice.
                                        Brali chłopi, których pytano: kto ty jesteś, Góral, Żyd, a może Cygan? Brali
                                        wreszcie ci, którym podobał się Goralisches Komitee.



                                        - Do dziś nie wiadomo, kto przyjął góralską kenkartę dobrowolnie, a kto został
                                        oszukany, wmanipulowany - wyjaśnia Wojtek Szatkowski. - Działacze Komitetu
                                        często chowali polskie kenkarty, straszyli, wmawiali ledwie czytającym chłopom,
                                        że nie ma innej możliwości, jak tylko przystąpić do Goralenvolk: jesteś
                                        góralem, pisz się na górala. Czasami bito; słynął z tego Stanisław Gąsienica-
                                        Mracielnik. Brał gazda polską kartę, Mracielnik walił w twarz. Aż przymusił do
                                        wzięcia góralskiej.

                                        A mimo to większość górali opowiedziała się za Polską. Już w czasie wojny
                                        opowiadano sobie o Władysławie Gąsienicy, któremu działacze Goralenvolk
                                        tłumaczyli, że skoro nosi góralskie portki, to jest góralem. "Portki góralskie -
                                        miał rzec Gąsienica - ale to, co w portkach, polskie".

                                        Do dzisiaj nie można podać dokładnych danych, jaki zasięg miała akcja
                                        Goralisches Komitee. Jedni mówią, że tak naprawdę Krzeptowskiemu udało się
                                        otumanić nieznaczny procent górali - może 3, może 5 - na 150 tysięcy
                                        mieszkańców Podhala. Inni - że karty G przyjęło 18--20 proc. mieszkańców
                                        Podhala. Zdaniem Wojtka góralskimi papierami legitymowała się jedna trzecia
                                        górali, może nawet ciut więcej.

                                        Góralskie wojsko

                                        Tę scenę Henryk Jost oglądał na własne oczy. Styczeń 1943 roku. Ulicą
                                        Kościuszki przechrzczoną na Banhofstrasse idzie w kierunku dworca kolejowego
                                        około 200 młodzieńców eskortowanych przez niemiecką żandarmerię. W hotelu
                                        Morskie Oko przebadała ich komisja lekarska, stoły hotelowej restauracji gięły
                                        się od jedzenia i wódki. Dlatego wloką się kompletnie pijani, zataczają od
                                        krawężnika do krawężnika. To - wedle hitlerowskiej propagandy i zamierzeń
                                        Goralisches Komitee - podhalańscy ochotnicy SS, zwabieni obietnicami wysokiego
                                        żołdu, szantażowani wywózką na roboty, groźbami wobec rodzin, zaagitowani na
                                        wiecach: "Młodzieży! Jesteś uprawniona i powołana do udziału w walce przeciwko
                                        bolszewizmowi, śmiertelnemu wrogowi, w walce za wiarę i Ojczyznę, za rodzinę i
                                        rolę, w walce za sprawiedliwe nowe urządzenie młodej Europy".

                                        Są wśród nich pospolici przestępcy, którym więzienie zamieniono na służbę w
                                        góralskim legionie. Albo - "jeden poseł za tym przeklentym Wacusiem
                                        Krzeptowskim, bo pedzioł mu ten, jako warte będzie trzymoł przy Piłsudskim, i
                                        że lepiej, żeby nasze chłopaki tam na Wawelu były niż Niemcy" (próby
                                        zorganizowania góralskiej straży na Wawelu czynione byłu już w pierwszych
                                        miesiącach wojny).

                                        Jost ogląda, jak spełnia się marzenie Komitetu Góralskiego - góralskie wojsko
                                        będzie walczyć z bolszewicką nawałą, przy boku Niemców, obok ukraińskich
                                        ochotników z Galicji, Francuzów, Holendrów, Skandynawów, dezerterów z
                                        sowieckiej armii. Za chwilę specjalnie podstawiony pociąg powiezie ochotników
                                        do wsi Trawniki w województwie lubelskim, gdzie Niemcy zorganizowali obóz
                                        szkoleniowy dla cudzoziemskich formacji Waffen SS.

                                        Do Trawników dojechało ledwie kilkunastu górali. Reszta, gdy wódka wywietrzała
                                        z głów, uciekła z pociągu. Ukrywali się na Podhalu, rozpierzchli po Polsce,
                                        niektórych aresztowano i wysłano do Oświęcimia. Z tych kilkunastu kilku
                                        wcielono na siłę do Wehrmachtu. Kilku pracowało w batalionach budowlanych. Może
                                        trzech, a może pięciu założyło esesmańskie mundury. Wojtek dotarł do paru
                                        nazwisk.

                                        - Jakiś Karkosz, Mytkowicz, Duda, Suleja, kilku innych; imion nie udało się
                                        ustalić - opowiada. - Suleja służył w Pradze, na przepustki przyjeżdżał do domu
                                        w czarnym mundurze.

                                        Plany utworzenia legionu góralskiego kompletnie wzięły w łeb. I znów prawdziwa
                                        okazała się zakopiańska przyśpiewka, powielana w konspiracyjnych wydawnictwach:

                                        "Wielka armia księcia pana,
                                        Hen szeroko w świecie słynie,
                                        Trzech złodziei i Suleja
                                        Jeden osioł, cztery świnie".

                                        • antek_cukierman Re: Za chwilę podam cały artykuł. cd5 01.08.05, 23:06
                                          Za egipskie papierosy

                                          Od fiaska legionu Niemcy przestali liczyć się z Goralisches Komitee. Wacek
                                          Krzeptowski nie wywiązał się z żadnej obietnicy, memoriały Henryka
                                          Szatkowskiego nie mogły przesłonić rzeczywistości - Podhale nie wspierało III
                                          Rzeszy.

                                          - Niemcy nie traktowali już Krzeptowskiego jak góralskiego księcia. W trakcie
                                          jakiegoś spotkania gestapowcy pobili go - opowiada Wojtek. - Wacek czuł, że
                                          będzie coraz gorzej, że lada chwila będzie musiał zwinąć manatki. Ciążył na
                                          nim, tak jak na moim dziadku, wyrok polskiego sądu podziemnego. Nie mógł być
                                          pewien, że Niemcy, jak dotychczas, zagwarantują mu bezpieczeństwo.

                                          Krzeptowski przestał odwiedzać willę Palace, zakopiańską siedzibę gestapo. Nie
                                          odpowiadał na wezwania protektorów. Latem 1944 roku zaczął palić dokumenty
                                          Komitetu, zostawiając tylko te dotyczące działalności charytatywnej. Gdy
                                          jesienią gestapowcy przyszli do jego domu, schował się w piwnicy. Z kasą
                                          Komitetu i tysiącami sztuk egipskich papierosów uciekł w góry. Nie był już
                                          sojusznikiem, choć Komitet formalnie nadal istniał. Niemcy szukali go tak samo
                                          jak polskie podziemie. Za jego głowę wyznaczono nagrodę.

                                          Kończyła się okupacja. Kuzyn Wacka Andrzej Krzeptowski, ten, który jeszcze
                                          przed Wrześniem wierzył w niemieckie zwycięstwo, chodził po Zakopanem boso.
                                          Udawał wariata. Kolaborujących z Niemcami wójtów Chochołowa i Białego Dunajca,
                                          Stanisława Gąsienicę-Mracielnika, który bił za odmowę przyjęcia góralskich
                                          kenkart, zastrzelili akowcy. Członków Komitetu odpowiedzialnych za pomoc
                                          żywnościową i gospodarczą - ludzie od "Ognia". Szatkowski chorował na
                                          nadciśnienie, spał tylko na siedząco - bał się wylewu. Niemcy zostawili go w
                                          spokoju.

                                          Początkowo Krzeptowski chował się w małym schronisku na Hali Pisanej. Potem na
                                          Słowacji przygarnął go sowiecki oddział partyzancki dowodzony przez Wasyla
                                          Achmedulina, eksżołnierza armii generała Andrieja Własowa, zapewne
                                          funkcjonariusza NKWD. Podobno zdobył przychylność Rosjan papierosami i legendą,
                                          jakoby miał być znanym przedwojennym działaczem lewicy, zdeklarowanym
                                          przeciwnikiem sanacji. Do partyzantów mówił "towarzysze".

                                          Wrócił na polską stronę Tatr, gdy w listopadzie 1944 roku na Słowacji załamało
                                          się antyniemieckie powstanie. Znalazł kolibę opodal Kominiarskiego Wierchu,
                                          znaną również tatrzańskim kurierom; ponoć przez jakiś czas mieszkał w niej
                                          razem z Józkiem Krzeptowskim, kuzynem i legendarnym kurierem. Nie wydał Józka,
                                          choć Niemcy dawali za najlepszego z kurierów 50 tys. złotych (miesięczny budżet
                                          Goralisches Komitee wynosił około 10 tys.). A może już nie miał szans wydać?

                                          Za pieniądze Komitetu i papierosy donoszone przez współpracowników kupował broń
                                          i ludzką przychylność. Chronili go uzbrojeni ludzie; niektórzy twierdzą, że z
                                          oddziału "Grunwald" współpracującego z AL, inni - że przekupieni. Być może to
                                          oni nadali Krzeptowskiego ludziom z AK?

                                          Listy Krzeptowskiego

                                          Gdy Wacław Krzeptowski mówił tuż przed śmiercią, że dostawał dziękczynne listy,
                                          nie kłamał.

                                          "Wielce Szanowny Panie Prezesie! Zasyłam podziękowania za pamięć o mnie. Do
                                          Zarządu Komitetu Góralskiego donoszę, że odebrałam 300 zł zapomogi, które tak
                                          bardzo mi pomogły w moim nieszczęściu. Jeszcze raz wielkie Bóg zapłać za tak
                                          wielką pomoc".

                                          Albo: "Wielce Szanowny Panie Prezesie. Zasyłam podziękowanie za pamięć o mnie.
                                          Może coś z prowiantu mogłabym dostać, cukru trochę. Zresztą zdaję się na Pana
                                          łaskawą dobroć".

                                          Komitet nie mógł i pewnie nie próbował bronić górali przez kontyngentami lub
                                          wywózkami na roboty do Niemiec. Ale - finansowany przez Niemców - przydzielał
                                          zasiłki, rozdawał żywność, wiejskie delegatury Komitetu prowadziły kuchnie
                                          ludowe. Podczas epidemii tyfusu "w porozumieniu z naczelnym lekarzem miasta
                                          Zakopanego zorganizowano bezpłatną pomoc lekarską dla niezamożnej ludności
                                          góralskiej oraz bezpłatne wydawanie lekarstw przy zwrocie minimalnych kosztów
                                          sporządzenia i opakowania tychże". Za pieniądze Goralisches Komitee odbudowano
                                          spalone obejścia w podnowotarskiej wsi Krauszów.

                                          - Byłem chłopaczkiem, gdy razem z matką pojechałem do Zakopanego - wspomina
                                          Józef Krzeptowski-Jasinek, bardzo daleki krewny Wacława, autor genealogii
                                          góralskich rodów. - Matka gdzieś poszła, a ja wdrapałem się na płot getta; na
                                          żydowską stronę wciągnęli mnie niemieccy strażnicy. Matka w te pędy poleciała
                                          do Wacka, Wacek do Palace, na motorze przyjechało dwóch gestapowców i wywieźli
                                          mnie z getta. Gdyby nie interwencja Krzeptowskiego, pewnie by pan ze mną nie
                                          gadał.

                                          - Mój dziadek był kowalem i domorosłym rusznikarzem - opowiada Andrzej
                                          Gąsienica-Makowski, starosta powiatu tatrzańskiego. - Niemcy znaleźli u niego
                                          obrzynek. Gdyby nie Wacek, zabiliby go. A tak oddali rodzinie. Potwornie
                                          zbitego, ale oddali.

                                          - Mój wujek Stanisław Ślimak dzięki Krzeptowskiemu wrócił cało z Rzeszy, gdzie
                                          go hitlerowcy wywieźli - mówi Stanisław Karpiel, góral, architekt z
                                          Zakopanego. - Wuj nieraz opowiadał, że Krzeptowski uratował od śmierci około 60
                                          wywiezionych.

                                          Zachowało się wiele ustnych relacji, jak Wacław Krzeptowski wyciągał górali z
                                          obozów jenieckich, z więzień, nawet z obozów koncentracyjnych - w sumie dwustu,
                                          może trzystu ludzi. Istniały też ponoć listy uratowanych, złożone jeszcze przed
                                          ucieczką w góry u przedwojennego działacza ludowego, pisarza i poety Stanisława
                                          Nędzy-Kubińca. Gdzie dzisiaj są, jeśli w ogóle były - nie wiadomo. Nędza-
                                          Kubiniec nie żyje. Jego najbliżsi o listach Krzeptowskiego w ogóle nie słyszeli.
                                          • antek_cukierman Re: Za chwilę podam cały artykuł. cd6 01.08.05, 23:07
                                            Nic Cukrowi nie płaciłam

                                            Na ludzką wdzięczność powoływał się również Józef Cukier, gdy w 1946 roku
                                            stanął przed sądem za działalność w Goralisches Komitee (po ucieczce
                                            Krzeptowskiego był nawet jego przewodniczącym). Nie przyznał się do
                                            kolaboracji: "do żadnej winy się nie pociągam. Przed wojną nie znałem się ani z
                                            Wiederem, ani z Szatkowskim. Na propozycję stworzenia spółki gospodarczej
                                            zgodziłem się, chcąc w ten sposób przyjść z pomocą biednej ludności góralskiej".

                                            W materiałach procesowych są i takie zeznania: "dzięki Cukrowi uszedłem
                                            katordze". Albo: "siostra interweniowała w tej sprawie u Krzeptowskiego, ale
                                            bez skutku. Gdy natomiast przedstawiłam swoją prośbę Cukrowi, wyraził się, że
                                            będzie mnie bronił jak własną córkę. Gestapo udowodniło, że rozdawałam ulotki.
                                            Na skutek interwencji i prośby Józefa Cukra zostałam wypuszczona na wolność.
                                            Nic Cukrowi za to nie płaciłam".

                                            24 zakopiańskich Żydów zeznało: "Cukier w sprawie naszej jeździł do Nowego
                                            Targu do starostwa zupełnie bezinteresownie. Sam na własną rękę wystawił nam
                                            karty >G< i polecił kryć się po wsiach i w ten sposób ocalił nas wszystkich od
                                            wywozu i śmierci".

                                            Podczas procesu nazywano Józefa Cukra "arcykanalią, wykonawcą poleceń
                                            Krzeptowskiego". Został skazany na 15 lat. Był najważniejszym z osądzonych
                                            działaczy; inni uciekli, zmarli, siedzieli na Syberii lub zostali zastrzeleni
                                            przez partyzantów z wyroków podziemnych trybunałów.

                                            Wiedera i Szatkowskiego skazano zaocznie na karę śmierci.

                                            Wojtek twierdzi, że gdyby Wacek Krzeptowski doczekał procesu, mógłby ocalić
                                            głowę: - Był człowiekiem o wielkich zdolnościach do przepoczwarzania się: raz
                                            góral-Polak, raz góral-Germanin i kolaborant. Co stało na przeszkodzie, by
                                            przemienił się jeszcze raz w górala-przedwojennego wroga sanacji, obrońcę ludu?

                                            Wojtek może mieć rację. W zapiskach "Ognia", ostatniego harnasia Podhala, są
                                            notatki o ludziach, którzy z przekonania brali góralskie kenkarty i donosili
                                            Niemcom, a po wkroczeniu Rosjan z przekonania donosili UB. Być może, wieszając
                                            Krzeptowskiego, akowcy chcieli zapobiec jego kolejnemu przepoczwarzeniu się,
                                            tym razem w sowieckiego agenta.

                                            Ale od czasu do czasu na góralskich posiadach można był usłyszeć gadki, że
                                            Wacek zawisł na strzelistym smreku, bo mógł komuś po wojnie coś powiedzieć,
                                            albo - bo miał majątek.

                                            - Pośpieszyli się partyzanci, pośpieszyli - mówi Józef Krzeptowski-Jasinek. -
                                            Wacek coś wiedział, ale co? Może o spotkaniu Himmlera z Ruskimi, może o
                                            posiadach gestapo i NKWD na Gubałówce? Taka wiedza była bardzo niebezpieczna.

                                            Co jest najważniejsze

                                            Nie wiadomo, jak Zofia i Wojtek poradziliby sobie z rodzinnym dziedzictwem,
                                            gdyby nie Maria Szatkowska, żona Henryka. Na obrazie babcia (dla Wojtka) lub
                                            mama (dla Zofii) Maria siedzi oparta o kopkę siana, okutana w góralską chustę.
                                            Patrzy przed siebie, mruży oczy i ma takie drobne ręce. Zofia i Wojtek dziwią
                                            się, jak wiele tymi rękami mogła zrobić.

                                            - Chyba nigdy nie spotkałem człowieka z takim charakterem - mówi Wojtek - który
                                            tak doskonale wiedział, co jest dobre, a co złe.

                                            Maria uciekła z rodzinnego domu, gdy miała kilkanaście lat; nie mogła znieść
                                            ojcowego picia. Do szkoły prawie nie chodziła, bo zimą trzeba było mieć buty, a
                                            z siedzenia w klasie nie dało się wyżyć. Gdy poznała przyszłego męża, miała już
                                            dom wybudowany własnymi rękami; sama przynosiła żwir z potoku w Małym Źlebku.
                                            Na Krzeptówkach, niemal rzut kamieniem od miejsca, gdzie po latach powieszono
                                            Wacka.

                                            Zofia wspomina, że byli zgodnym małżeństwem. Maria musiała kochać Henryka -
                                            zresztą to ona nakłoniła męża, żeby uciekał z Zakopanego, nim z Podhala odejdą
                                            Niemcy. Sama z dziećmi wolała zostać w górach.

                                            - Myślę, że ojca musiało to bardzo zaboleć - opowiada Zofia. - Ale pewnie
                                            jeszcze bardziej zabolała go wcześniejsza decyzja mamy. Ojciec nie był góralem,
                                            podpisał volkslistę, i namawiał mamę, góralkę z dziada pradziada, by wzięła
                                            góralskie papiery. Odmówiła, odebrała polską kenkartę. Czuła, że rani ojca, ale
                                            doskonale wiedziała, co jest naj, naj, najważniejsze, ważniejsze od małżeńskiej
                                            lojalności.

                                            Po wojnie sama prowadziła gospodarstwo, tkała do Cepelii, sprzątała w domach
                                            wczasowych, wynajmowała pokoje turystom. Za namową letników założyła pensjonat
                                            dla dzieci, najlepszy na Krzeptówkach. Z biblioteki Henryka Szatkowskiego
                                            zostały gołe półki. Sprzedał książki, kiedy wyjeżdżał za granicę.

                                            - Nawet w 1945 roku otaczał moją mamę powszechny szacunek, choć wtedy mogło być
                                            bardzo różnie, łatwo było odegrać się za postawę ojca - wspomina Zofia. - Raz
                                            jeden ktoś przyszedł z pretensjami, że ojciec posłał do Oświęcimia Bronisława
                                            Czecha, przedwojennego sportowca i tatrzańskiego kuriera, ale potem odwołał
                                            oskarżenia i przeprosił. Ludzie lubili mamę, może za to, że zawsze wiedziała,
                                            kiedy i komu należy pomóc. Kolaboracja ojca nie była dla mnie tragedią, bo
                                            opierałam się na mamie, z niej czerpałam siłę, ufałam jej filozofii:
                                            rzetelności, prawości, dobroci. I nikt nigdy nie próbował mi dokuczać.

                                            Maria zeznawała w procesie Goralenvolk. Nie zgadzała się z zaocznym wyrokiem
                                            śmierci wydanym na męża. Raz, może dwa razy powiedziała Zofii: - Poglądy
                                            twojego ojca to jego poglądy. Ideologia ideologią, a czyny - czynami. Nie robił
                                            dobrze, ale nie był zbrodniarzem.

                                            Kilkakrotnie do Zofii docierały strzępki zdań o ojcu. Czasem słowo rzuciła
                                            ciotka, matka, wujowie; jeden ukrywał się osiem lat przed UB, bo w czasie
                                            wojny, u boku Józka Krzeptowskiego, poszedł na Węgry. Lecz generalnie w domu
                                            Szatkowskich nikt nie mówił o Henryku.

                                            • antek_cukierman Re: Za chwilę podam cały artykuł. cd7 01.08.05, 23:08
                                              Po co mówić o wstydzie?

                                              Kończąc proces Goralenvolk, prokurator powiedział: "Podhale było, jest i będzie
                                              zawsze polskie". Włodzimierz Wnuk, którego Wacek Krzeptowski dwukrotnie, jako
                                              kuzyna, wyciągał z niemieckich obozów koncentracyjnych, u progu lat 60. pisał,
                                              że proces "wykazał niezbicie, że ogół ludności góralskiej zachował w czasie
                                              okupacji postawę patriotyczną i że nie można go winić za czyny garstki
                                              kolaborantów".

                                              W Zakopanem usadowiła się władza ludowa. Uznała, że nie warto rozdrapywać
                                              świeżych ran. W końcu obok marginesu kolaborantów byli na Podhalu prawdziwi
                                              bohaterowie: konspiratorzy z Konfederacji Tatrzańskiej, żołnierze podziemia,
                                              przewodnicy tatrzańscy, którzy znosili z gór rannych partyzantów radzieckich,
                                              ponad dwudziestu kurierów. A dla górali bohaterami byli również wyklęci przez
                                              komunistów partyzanci "Ognia". Po co więc pamiętać o zdradzie? Wstyd? - po co
                                              mówić o wstydzie. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej, lud nie może być winien,
                                              zwłaszcza gdy nowe państwo miało być ludowe. Lepiej zwalić winę na obcych. Albo
                                              zapomnieć, powtarzając jak mantrę, że Polacy jako jedyni w Europie nigdy nie
                                              splamili się, nawet tak nieudaną jak Goralenvolk, współpracą z Niemcami.

                                              - Górale po wojnie nie rozpamiętywali kolaboracji - opowiada ksiądz Andrzej. -
                                              Niemcy poszli, "Ogień" nadal bił się z komunistami, wszyscy mówili o następnej
                                              wojnie. Inne rzeczy schodziły na dalszy plan. Aż przyschły.

                                              Bo tak naprawdę górale nie byli winni działalności Goralisches Komitee. Ale
                                              zadra została, nieprzegadana, rozgrzeszona bez pokuty, więc zamiast wyciągnąć,
                                              nawet pod narkozą bohaterstwa Konfederatów, "Ognia" czy Józka Krzeptowskiego,
                                              wygodniej i lżej było ją otorbić.

                                              Gdy Wojtek zabierał się do pisania o Goralenvolk, chodził po ludziach, którzy w
                                              PRL głosili publicznie, że Szatkowski jeszcze przed wojną sprzedał się
                                              gestapo. - Mówiliśmy tak, bo takie były czasy, tego od nas chciano -
                                              odpowiadali.

                                              Wertował archiwa, szukał dowodów, że dziadek donosił do gestapo. Niczego
                                              takiego nie znalazł. - Po cichu na Podhalu myśli się - mówi Wojtek - że winni
                                              Goralenvolk nie są w ogóle górale, lecz obcy: inteligenci, cepry, przybysze.
                                              Dziadek był inteligentniejszy niż Wacek Krzeptowski, można mu przypisać rolę
                                              inspirującą. Ale inteligentami byli Andrzej i Stefan Krzeptowscy; zresztą to na
                                              kuzyna Andrzeja Wacek próbował zwalać swoją winę. Wacek nie musiał być
                                              kolaborantem, ale z własnej woli stał się niemiecką marionetką.

                                              Wszystko się plącze

                                              Co z Goralenvolk robić - nie bardzo wiadomo. Wojtek uważa, że na Podhalu nie ma
                                              woli uderzenia się we własne piersi. Bo jak się uderzyć, skoro pojawiają się
                                              opinie, że to nie było takie złe. I że wszystko się plącze: w historii, w
                                              rodzinnych koligacjach, w konfliktach sąsiedzkich, w zawiściach między rodami,
                                              w walkach o miedzę.

                                              - Kiedyś w Chicago krewny zarzucił mi, że jako Krzeptowski odpowiadam za Wacka -
                                              opowiada Józef Krzeptowski-Jasinek. - Gdybyś się nie nazywał Złoza -
                                              odpowiedziałem - i nie był ciotecznym bratem mojej babki Długopolskiej, byłbym
                                              was, krzestny ojce, w kufę zaciął.

                                              Ludzie dobrze odebrali moją raptowność, ale wśród chicagowskiej diaspory
                                              Podhalan bywało, że po kilku głębszych ludzie bili się o Wacka. Jedni mówili,
                                              że podlec, drudzy - że bywali gorsi.

                                              - Gdy w 1993 roku organizowaliśmy sesję naukową "Regionalizmy - regiony -
                                              Podhale" - wspomina Jerzy M. Roszkowski - niektórzy działacze Związku Podhalan
                                              i władze Zakopanego naciskały, żeby z programu usunąć referat o Goralenvolk, bo
                                              nikomu nie jest to potrzebne.

                                              - Ani w moim domu, ani na Podhalu nie mówiło się o Goralenvolk - opowiada
                                              Zofia. - Zawsze zasłaniano się pytaniem: po co? Ja sama się za nim chowam.

                                              Ksiądz Andrzej, góral z dziada pradziada, powiada: - Jest wstyd za ten
                                              Goralenvolk. Góralska głupota nierzadko daje znać o sobie, także dziś, gdy w
                                              Witowie trzystu chłopa wita Leppera i daje mu ciupagę na pamiątkę. Trzeba im
                                              przypominać historię Wacusia Krzeptowskiego z przestrogą: górole, myślijcie
                                              troske.

                                              Ścięte świerki

                                              Wacław Krzeptowski wisiał na smreku noc i dzień; dopiero 21 stycznia wieczorem
                                              odcięła go siostra. Gdzie jest pochowany - nie wiadomo. Jedni utrzymują, że w
                                              Zakopanem, inni - że w Kościelisku.

                                              Jego syn został w górach. Nikt nie wypominał mu ojca, nikt go nie oskarżał. Ale
                                              też chyba nigdy z nikim nie mówił o ojcu; zamknięty w sobie, schorowany. Zofia
                                              i Wojtek Szat-kowscy są przekonani, że - choć minęło tyle lat - cierpi za nie
                                              swoje winy.

                                              Świerki, na których powieszono księcia górali, ścięto. Tam, gdzie rosły,
                                              niebawem będzie pensjonat.

                                              Henryk Szatkowski po ucieczce nie dał rodzinie znaku życia. Wojtek mówi, że
                                              dziadek obiecał to babci. Choć mógł kilka razy. - Gdy moja mama zajęła trzecie
                                              miejsce w alpejskiej próbie przedolimpijskiej w 1963 roku, pisały o tym
                                              wszystkie sportowe gazety w Europie, taka to była sensacja - opowiada. -
                                              Dziadek na pewno to czytał. Nie odezwał się.

                                              - Dochodziły mnie wiadomości, że ojciec jest w Austrii; ktoś przysięgał, że
                                              widział tam jego książkę o Goralenvolk - opowiada Zofia. - Ktoś inny mówił, że
                                              zobaczył ojca w Anglii. Albo że trafił do Włoch i tam, jako zakonnik, zmarł;
                                              podobno jest pochowany gdzieś w Rzymie. Byłam w Rzymie, szukałam śladów po ojcu
                                              z pomocą polskich księży. Nic nie znalazłam. A chciałabym tylko odnaleźć jego
                                              grób i pomodlić się.

                                              Co się działo z Witalisem Wiederem - nie wiadomo. Nie wiadomo nawet, jak
                                              wyglądał. Na jedynym zdjęciu, jakie się zachowało, stoi odwrócony do obiektywu
                                              plecami; uwagę zwraca potężny, byczy kark.

                                              W sprawie zwolnienia Józefa Cukra napisało do prezydenta Bolesława Bieruta
                                              ponad stu Podhalan. List nie doczekał się odzewu.

                                              Andrzej Krzeptowski, jeszcze przed procesem Goralisches Komitee, zmarł w
                                              krakowskim więzieniu; podobno zażył truciznę i nie udało się go odratować.

                                              Stefan Krzeptowski, aresztowany po wojnie przez NKWD, zginął w sowieckim
                                              łagrze. Zmarł na rękach Józefa Krzeptowskiego, zesłanego na Syberię za to, że
                                              prawie 60 razy przeszedł przez Tatry jako kurier AK, żeby - tak opowiadał -
                                              ludzie za nazwisko nie pluli mu w twarz.

                                              Współpraca Bartłomiej Kuraś


                                              serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,885268.html
                                        • aaki czyli nie wielu a niewielu 01.08.05, 23:10
                                          kilka-kilkanascie procent max. a to góralskie waffen ss.. hehe 200 pijanych parobków z których ostało sie kilkunastu(starczy może na pluton)
                                          • antek_cukierman Oczywiście, że niewielu, 01.08.05, 23:13
                                            i nie ma o co kopii kruszyć. Bardziej to w gawędach ludowych niż w historii
                                            pozostało.
                                            • aaki Re: Oczywiście, że niewielu, 01.08.05, 23:17
                                              no to powiedz eurazji(jakoś znikł z forum) ze nie było ich wielu tylko niewielu
                                              artykuł kiedyś czytałem: w sumie karta niezbyt chlubna ale nader marginalna.raczej ciekawostka historyczna(i rojenia niemców) niż istotny fakt w historii okupowanej polski
                                              • antek_cukierman Niech poczyta, 01.08.05, 23:20
                                                ja nie traktuję FŚ jak Akademii Pana Kleksa, by udowadniać, że 2 a 2 to 4. Albo
                                                7 w zależności od konstelacji gwiazd.
                                                Zakładam, często naiwnie, że są tu ludzie myślący.
                                              • euroazja Re: Oczywiście, że niewielu, 01.08.05, 23:45
                                                aaki napisała:

                                                > no to powiedz eurazji(jakoś znikł z forum) ze nie było ich wielu tylko
                                                niewielu
                                                > artykuł kiedyś czytałem: w sumie karta niezbyt chlubna ale nader
                                                marginalna.rac
                                                > zej ciekawostka historyczna(i rojenia niemców) niż istotny fakt w historii
                                                okup
                                                > owanej polski

                                                Jestem, jestem, ciesze się, że się o mnie martwisz:)
                                                Widzisz, jednak byli u Niemców, nie o liczby chodzi, chodzi o fakt i wybielanie
                                                historii.
                                                • i-love-2-bike Re: Oczywiście, że niewielu, 01.08.05, 23:49
                                                  euroazja napisała:

                                                  > aaki napisała:
                                                  >
                                                  > > no to powiedz eurazji(jakoś znikł z forum) ze nie było ich wielu tylko
                                                  > niewielu
                                                  > > artykuł kiedyś czytałem: w sumie karta niezbyt chlubna ale nader
                                                  > marginalna.rac
                                                  > > zej ciekawostka historyczna(i rojenia niemców) niż istotny fakt w histori
                                                  > i
                                                  > okup
                                                  > > owanej polski
                                                  >
                                                  > Jestem, jestem, ciesze się, że się o mnie martwisz:)
                                                  > Widzisz, jednak byli u Niemców, nie o liczby chodzi, chodzi o fakt i wybielanie
                                                  >
                                                  > historii.

                                                  mowisz o wybielaniu historii izraela oczywiscie,no bo jak nazwac tyle niecnych
                                                  czynow jakie to panstwo dokonalo. wiekszosc krajow potepiala izrael za nie,wiec
                                                  rozumiem,ze dzisiaj ty za nie przepraszasz na polskim forum, a jak to zrobisz to
                                                  mozesz juz pojsc do siebie i opowiadac bajki dla doroslych na izraelskim forum.
                                                • aaki nonsens 01.08.05, 23:54
                                                  napisałaś wielu, a tu udowodniono ci ,że bardzo niewielu-czyli powiedziałaś nieprawdę.
                                                  a historii nikt nie wybiela-to są polskie dokumenty i opracowania
                  • krystian71 Re: tak , o tym tez slyszalem 01.08.05, 22:53
                    napisales kieszonkowy prowokatorze :
                    'A co powiesz, na chęć utworzenia oddziałów SS z górali? Może powiesz, że to
                    nie
                    Polacy?"
                    wiec teraz pokontynuuj temat.Czyja to byla chec i co z tego wyszlo.
                    Gorale torzeczywiscie polacy i honorowy narodek.
                    niech sie nad nami Bog zmiluje, gdyby tak hitlerowi do glowy przyszlo zaciagi
                    robic wsrod innej mniejszosci i ich do gnebienia polakow skierowac.
      • krystian71 Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 21:07
        czy ty czasami czytasz to co napisales, zanim dasz enter?

        > Tak, ale wielu też wykończono, za to tylko, że byli Żydami
        właśnie tam zabito uwolnionego Żyda, a powodem było
        > to, że mówił po niemiecku - chłopcy z AK uznali, że to Niemiec

        funkcjonalny idiota, czy nieudolny prowok/
      • rattler Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 23:19
        Jeden z tych z 78-miu procentow , Zydow w/g danych z 39-tego , ktory nie mial
        czasu nauczyc sie polskiego , mimo ze byl tu od pokolen ,... Zadna strata !!!

        Oczywiscie wina Polakow , powinni wiedziec jak 'rece do gory' po niemiecku'

        narazie

        -------------------------------------------

        Podałeś przykład Gęsiówki, właśnie tam zabito uwolnionego Żyda, a powodem było
        to, że mówił po niemiecku - chłopcy z AK uznali, że to Niemiec, skoro mówi tym
        językiem.


        • antek_cukierman Myślącemu inaczej ratlerowi 01.08.05, 23:24
          "Kurier Warszawski" z 23 IV 1925 roku:

          "O zmianę szyldu
          Pinkus Pracowity, posiadający sklep pod nazwą "Magazyn Bławatny", zapragnął do
          firmy swej dodać słowo "polski". Zwrócił się w tej sprawie do sędziego
          rejestrowego i do podania dołączył dowód osobisty, jaki otrzymał z komisarjatu,
          w którym oczywiście powiedziano, że jest on obywatelem Rzeczypospolitej
          Polskiej. Sędzią temu dodatkowi się sprzeciwił.
          Decyzję Sędziego P. Pracowity zaskarżył do sadu apelacyjnego. Sąd drugiej
          instancji ze względu na konieczność przestrzegania prawdziwości firmy, zakazał
          dołączenia słowa "polski".
    • zniwiarka Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 01.08.05, 20:56
      nie wiem. Mój kuzyn, który odwiedził w tym roku Polskę po raz pierwszy w zyciu,
      był bardzo zdziwiony, że poza Powstaniem w Getcie było jeszcze jakieś Powstanie
      Warszawskie.
      Teraz juz wie bardzo dokładnie i jestem pewna, ze przekaże wszystko swoim
      dzieciom i wnukom :)
    • aaki czy polska pamięta o powstaniu bar kochby? 01.08.05, 21:16
      nie masz większych problemów? stuknij się w czoło.
      powinniśmy pielęgnować swoją własną historię
      • w0man29 bar kochba: ile ofiar ?? ilu uratowano Polaków ?? 01.08.05, 21:37
        Polacy w Powstaniu walczyli również o ocalenie Żydów ..
        • antek_cukierman Powstańcy Bar Kochby uratowali wielu Polaków. 01.08.05, 21:46
          Naukowcy z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie natrafili w rezerwacie Ein
          Gedi na małą jaskinię, w której znaleźli schronienie uczestnicy żydowskiego
          powstania Bar Kochby z 132 roku n.e.


          www.forum-znak.org.pl/index.php?t=wydarzenia&id=436
        • aaki piszą,że ok.580 tyś ofiar 01.08.05, 21:48
          polaków tam nie ratowano bo wtedy jeszcze nie istnieli jako naród
          ----------------------------------------------------------------------
          na wschodzie w latach 128 - 132. Żydzi przez ten cały czas zbroili się i przygotowywali się do buntu. Rozpoczęto go natychmiast, gdy cesarz opuścił wschód. Na czele powstania stanął Szymon Bar Kochba, czy też Kosewa. Główną jego siedzibą było miasto Betar na Wzgórzach Judejskich, bo Jerozolima nie miała murów i nie nadawała się do obrony. Powstanie upadło w r. 135. Według Kasjusza Diona zniszczono w jego wyniku 50 twierdz, 985 miast, wsi i osad. Zginęło w czasie walk ok. 580 tys. Żydów i znacznie więcej z powodu głodu i zawieruchy wojennej.
          www.teksty.gildia.pl/belphegor/historia_zydow1
    • smoku_wawelski ja nie moge 01.08.05, 21:35
      Euroazja ty sie kobieto licytujesz kto ile itd. Tu niema miejsca na licytacje
      Wladzio Bartoszewski tez bral udzial w powstaniu, a Polak-Zyd. Czy wy wszedzie
      musicie liczyc, zycia sie nie licytuje ,a macie tez wiele na sumieniu i teraz tez.
      • antek_cukierman Tu masz o "Władziu" Bartoszewskim, Polaku-"Żydzie" 01.08.05, 22:09
        honorowym obywatelu Izraela.

        serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,2786163.html?as=1&ias=8
        euro.pap.com.pl/cgi-bin/ludzie.pl?ID=97
        www.pol-amb.ch/archiwum17.html
    • w0man29 POWTARZAM PYTANIE - bez licytacji proszę 01.08.05, 21:50
      pytanie do kogoś z izraela:
      czy w izraelskiej TV była chociaż wzmianka o Powstaniu Warszawskim może coś
      więcej ??

      Discovery np. nadaje serię o Powstaniu tak więc na Zachodzie nie bez zmian ..
      • aaki ODPOWIADAM NA PYTANIE 01.08.05, 22:05
        powstanie warszawskie to przede wszystkiem nasza ,polska duma i nasze cierpienie.powinniśmy robić tak aby i inne narody wiedziały,że coś takiego miało miejsce natomiast zwracanie się z pytaniem:hej wy czy pamiętacie o naszym powstaniu??!!! jest po prostu głupie. właśnie teraz słucham polskiego wydania BBC: reportazu z warszawy-część osób (polaków)zapytana nie potrafiła odpowiedzieć dlaczego dziś o 17-tej zawyły syreny i wstrzymano na chwilę ruch samochodowy.....
        • i-love-2-bike Re: ODPOWIADAM NA PYTANIE 01.08.05, 22:11
          aaki napisała:

          > powstanie warszawskie to przede wszystkiem nasza ,polska duma i nasze cierpieni
          > e.powinniśmy robić tak aby i inne narody wiedziały,że coś takiego miało miejsce
          > natomiast zwracanie się z pytaniem:hej wy czy pamiętacie o naszym powstaniu??!
          > !! jest po prostu głupie. właśnie teraz słucham polskiego wydania BBC: reportaz
          > u z warszawy-część osób (polaków)zapytana nie potrafiła odpowiedzieć dlaczego d
          > ziś o 17-tej zawyły syreny i wstrzymano na chwilę ruch samochodowy.....

          no przepraszam aaki,ale ostatnio holocaust zrobil sie wylacznie zydowski i
          jedynie tak sie go obchodzi w Polsce.przyjezdzajacy do polski zydzi narzucaja
          nam takie a nie inne obchody z tego tytulu wiec mogliby przez grzecznosc cos
          zrobic dla nas,tym bardziej,ze byli czescia Polski w tym czasie. jak mowie
          uszanujmy zmarlych i przestanmy pisac idiotyczne teksty w tym dniu o tym,jakto
          AK mordowalo zydow.
          • euroazja Re: ODPOWIADAM NA PYTANIE 01.08.05, 22:13
            a kiedy będzie na to dobry czas?
            • i-love-2-bike Re: ODPOWIADAM NA PYTANIE 01.08.05, 22:16
              euroazja napisała:

              > a kiedy będzie na to dobry czas?

              jesli sami bedziecie mieli czyste rece a nie rozjezdzali ludzi buldozerami. jak
              mowie dzisisiaj jest wielka i smutna rocznica dla nas Polakow,jesli sie nie
              poczuwasz do niej to idz na forum zydowskie dyskutowac na temat koszernej
              kuchni. w koncu macie fora zydowskie,wiec nie wiem czemu handlujecie starzyzna
              na polskim forum w takim dniu?
          • aaki Re: ODPOWIADAM NA PYTANIE 01.08.05, 22:14
            jeżeli zatem krytykujesz za to żydów to bądz konsekwentna i nie postępuj jak oni popierając ten tytułowy wątek
            • i-love-2-bike Re: ODPOWIADAM NA PYTANIE 01.08.05, 22:26
              aaki napisała:

              > jeżeli zatem krytykujesz za to żydów to bądz konsekwentna i nie postępuj jak on
              > i popierając ten tytułowy wątek

              chyba czegos nie zrozumielismy aaki, jak mowie ja sie nie wysmiewam z ich
              ofiar,ani nie pisze idiotycznych tekstow w stylu: kazdy zyd morduje polakow przy
              kazdej okazji, to jest cos co wlasnie ma tu miejsce,gdyz kazda nasza rocznica
              jest zasypywana "zydowskimi ofiarami polskich zbrodni".jedyna uwage dla
              holocaustu jaka ja mialam,byl fakt,ze powinnismy oddac hold wszystkim
              pomordowanym przez dzicz niemiecka,nie tylko ofiarom jednej nacji,bo tak ja
              rozumiem holocaust i II wojne swiatowa.znowu zaczales sie czepiac,jak widac to
              przychodzi falami.
              • aaki Re: ODPOWIADAM NA PYTANIE 01.08.05, 22:30
                jak sadzisz kto założył wątek "czy izrael pamieta o powstaniu warszawskim ? "
                polak czy żyd?
                ja swoje powiedziałem :"cześć ich pamięci" -to wystarczy w tym dniu
                • i-love-2-bike Re: ODPOWIADAM NA PYTANIE 01.08.05, 22:37
                  aaki napisała:

                  > jak sadzisz kto założył wątek "czy izrael pamieta o powstaniu warszawskim ? "
                  > polak czy żyd?
                  > ja swoje powiedziałem :"cześć ich pamięci" -to wystarczy w tym dniu

                  pytanie moglo byc zadane, w koncu mamy dni kultury zydowskiej,festiwale
                  zydowskie etc,to mozna chyba sie spytac. jak mowie,nie bardzo rozumiem twoje
                  rozedrganie,bardziej powinienes sie oburzac na wpisy eurocwaniaczki,ktora nic
                  tylko dopisuje eurohistoryjki do tej polskiej smutnej daty.
              • smoku_wawelski Re: ODPOWIADAM NA PYTANIE 01.08.05, 22:32
                Do nich wogole nie dotarlo ze nastepni w kolejce byli Polacy. 1/5 narodu
                polskiego zostala wymordowana w czasie wojny przez Niemcow i Ruskich przy
                wspoludziale Zydow
                • antek_cukierman Nie bądź taki zachłanny - nie 1/5 a 01.08.05, 22:39
                  1/10.
                  Druga 1/10 to Polacy żydowskiego pochodzenia. Sami się wymordowali.
                  Imbecyl.

                  smoku_wawelski napisał:
                  Do nich wogole nie dotarlo ze nastepni w kolejce byli Polacy. 1/5 narodu
                  polskiego zostala wymordowana w czasie wojny przez Niemcow i Ruskich przy
                  wspoludziale Zydow
                  • smoku_wawelski 5-6 mln 01.08.05, 22:44
                    Spadaj to szkolki sowieckiej 5-6 milionow Polakow zginelo podczas wojny.
                    • antek_cukierman Nawet 6 (sześć) niedouku. 01.08.05, 23:10
                      W tym 3 mln Polaków pochodzenia żydowskiego. Freblówka się kłania.
                      • smoku_wawelski Re: Nawet 6 01.08.05, 23:14
                        nie wiem czemu sie klania jak sie zgadzamy w tym punkcie. Chodzi o to bys sie
                        chlopie nie licytowal kto kogo bardziej, bo niema swietych.
                        • antek_cukierman Ja nie licytuję, synku. 01.08.05, 23:17
                          Dla mnie w II WŚ zginęło 6(sześć) milionów Polaków.
                  • smoku_wawelski Re: Nie bądź taki zachłanny - nie 1/5 a 01.08.05, 22:47
                    Poza tym rozrozniam Zydow i Polakow wyznania mojzeszowego. Ci co pomagali
                    Sowietom na pewno Polakami nie byli cwaniaku. Masz braki idz je lepiej uzupelnij.
        • samsone Czy Duma, raczej jeden z poslkich nieszczesc... 01.08.05, 22:33
          Dumnym mozna bylo by byc, jak by tam 250 tys ludzi nie zginelo....
          • smoku_wawelski Re: Czy Duma, raczej jeden z poslkich nieszczesc. 01.08.05, 22:34
            Oj nie mow nam z czego mozemy byc dumni a z czego nie, to jest bezczelne.
            • samsone Re: Czy Duma, raczej jeden z poslkich nieszczesc. 01.08.05, 22:59
              W takim razie tez Japonczycy z bomby atomowej moga byc dumni, Powstanie
              Warszawskie bylo politycznym i wojskowym fiaskiem i sie przyczynilo ( bardzo
              czynnie) do zlikwidowania polskiej elity kulturalnej, czy mozna z tego dumnym
              byc...zalezy od punktu siedzenia, moze tam sie powstanie wywolalo, aby
              doprowadzic do calkowitego zniszczenia Warszawy i do stracenia 250 tys tego
              miasta mieszkancow, w takim razie wyniki osiagnieto.
              Moj ojciec ,ktory w tym czasie oficerem w AK byl( w lasach swietokrzyskich) to
              jakos innaczej widzial, najpierw idziemy na odsiecz Warszawie( z golymi rekami,
              bo cala zdobyta bron juz wczesniej do Warszawy poslano) a potem musimy sie do
              Wloch przedrzec......i wiekszosc sovieckich lagrach skonczyla.
              Na szczescie w Krakowie powtorki nie zrobiono, bo moze podwojna duma, byla by
              nie do zniesienia...
              Powstanie Warszawskie, dla Polakow, bylo nieszczesciem narodowym i z tego
              nieszczescia trzeba sie uczyc i o nim pamietac, na wplyw wojny nie mialo zadnego
              znaczenia, moze tylko niepotrzebnie Sojusznicy tam usilujac pomoc straty
              poniesli i opoznili marsz we Wloszech i na Balkanach, Stalinowi dano pretest,
              aby sie nad Wisla zatrzymac i na Balkany uderzyc.
              • smoku_wawelski Re: Czy Duma, raczej jeden z poslkich nieszczesc. 01.08.05, 23:01
                Zgienliby na szancach Warszawy w obronie przed Sowietami. Niemcy wydali rozkaz
                przygotowania obrony mieszkancom Warszawy wiadomo z jakimi skutkami dla
                nieposlusznych.
                • samsone Re: Czy Duma, raczej jeden z poslkich nieszczesc. 01.08.05, 23:14
                  Napewno ten rozkaz znasz....Niemcy byli juz w toku, Warszawy opuszczenia...bo
                  aby powstanie stlumic, musieli tam wojsko znowu sprowadzic, jak juz Davisa
                  czytasz, to czytaj go dokladnie.
          • abstrakt2003 Dumę liczbą ofiar mierzysz!? n/t 01.08.05, 22:38

          • aaki zdurniałeś do cna samsoniku bo o ile wiem to 01.08.05, 22:50
            żydzi współczesni są dumni z obrońców masady,którzy stawili opór rzymianom, a na koniec popełnili zbiorowe samobójstwo.głupio i niepotrzebnie zginęli gdyby sie poddali to uratowaliby życie, a obrona masady nic w sumie nie zmieniła-tak myślisz?
            • samsone Re: zdurniałeś do cna samsoniku bo o ile wiem to 01.08.05, 23:08
              Cos ty nic nie rozumiesz, obroncy Masady zbiorowe samobojstwo popelnili, bo jako
              inne wyjscie honorowe miejsce na Rzymskich Arebach mieli zapewnione, i kto moze
              powiedziec, ze rzymianie by ijm zycie podarowali, moze Hitler w lipcu 1944 roku
              chcial 250 tys mieszkancow Warszawy zlikwidowac...a to ze powstanie w Giudei i
              Israelu az 4 lata trwalo, oznacza, ze byla tam tez mozliwosc przy wiekszym
              szczesciu i mniejszych rozlamach, je przeciw najwiekszej potedze swiatowej tych
              czasow wygrac, Zydom tam nikt nie pomogl, Polacy ( w roku 1939) bez pomocy tez
              juz po 27 dniach wykonczeni byli.Powstanie Zydowskie z roku 68-72 mozna do
              Powstania Listopadowego porownac....a w kazdym razie nie do Powstania Warszawskiego.
              Co zrobilo dla Polakow Powstanie Warszawskie, pozbawilo ich miasta i elity
              polityczno-kulturalnej,,,i ulatwilo kommunistom objecie wladzy.
    • samsone gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 22:31
      powstania w getcie to moze by jacyc Zydzi, ktore poprzednie powstanie przezyli o
      tym pozniejszym pamietali, ale nawet tym ,ktorym sie udalo w Solibora zbiec,
      pewni polscy chlopi , mozliwosc przezycia wojny uniemozliwili.
      • abstrakt2003 Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 22:34
        samsone napisał:

        > powstania w getcie to moze by jacyc Zydzi, ktore poprzednie powstanie
        przezyli
        > o
        > tym pozniejszym pamietali, ale nawet tym ,ktorym sie udalo w Solibora zbiec,
        > pewni polscy chlopi , mozliwosc przezycia wojny uniemozliwili.
        =====================================================================
        Co to jest? Zastanawiasz sie czasem nad tym co wystukujesz na klawiaturze?
        • samsone Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 22:49
          bardzo proste, gdyby Polacy Zydom w pierwszym powstaniu wiecej pomogli, to by
          napewno wiecej Zydow ta mozliwosc mialaby, o drugim warszawdskim powstaniu
          pamietac, ludnosc Warszawy sie calkowicie powstaniem w Getcie nie interesowala(
          moze jeszcze w kleska Nimcow nie wierzyla), to dlaczego mialby sie teraz Israel
          tym drugim powstaniem szczegolnie interessowac.
          W czasie od 01.08 do 17.10 w Warszawie nie bylo juz prawie zadnych Zydow.
          A co do Soliboru, to niestety 1/ 3 zbieglych z stamtad Zydow, zabily Polscy chlopy.
          • smoku_wawelski Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 22:51
            A AK komu dostarczalo bron ? Marsjanom ?
            • samsone Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 23:09
              Moze marsjanom, bo Zydom to bron Polacy sprzedawali.
              • smoku_wawelski Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 23:12
                Miedzy soba tez sprzedawali poza murami... zreszta kto jak kto ale Polacy
                żydowskiego pochodzenia w getcie tez za darmo nic nie dawali nikomu.
                • samsone Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 23:40
                  Bo moze bron sprzedawana nie potrzebowala, tez do jej obslugii czlowieka, ktory
                  mogl tez zginac, bo moze walka z Niemcami w tym czasie nie w interesie Polakow
                  byla...moze anglicy samoloty Polakom za pieniadze dostarczali?
                  • smoku_wawelski Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 23:51
                    A polskie złoto NBP niby gdzie bylo? Poza tym w Warszawie byl problem z bronia
                    dla AK. Coz dopiero mowic o powstancach w getcie. Sami mieli problem ze
                    zdobyciem broni, im nikt jej nie dal za darmo. Brali z zabitego wroga.
                    • samsone Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 02.08.05, 08:41
                      Albo tez caly ten polski ruch podziemny jakos farsa byl, bo jak moj ojciec pewna
                      ksaizke o ruchu partyzanckim na slasku Cieszynskim w roku 1958 kupil to ja na
                      kazdej stronie komentarzami zapisal, i czesc z nich od slowa "klamstwo" sie
                      zatrzynalo, moze w koncu ktos to powie ,ze AK i inne organizacje bojowe az do
                      roku 1944 sie w ruch podziemny bawili. Po wojnie wedlug mojego ojca, nawet ci co
                      w Wermachcie sluzyli, poprzez krzyzowane oswiadczenia, czlonkami ruchu
                      podziemnego zostali. Ci co ukradzionym weglem w Krakowie handlowali, po wojnie
                      nagle sie wielkimi dzialaczami ruchu oporu stali.
                      Na Czechach sie mniej o partyzantach pisalo, ale to co sie pisalo, prawda bylo.
                      Moze wezmiesz pod uwage to Tragiczne Warszawskie Powstanie, sredni mieszkancy
                      Warszawy, w slowa dowodzcow uwierzyli, dowodzcow ,ktorzy papierowa bron mieli i
                      ktorym sie wydawalo, ze potomkami Napoleona sa i bron sobie na Niemcach zdobeda(
                      I kampania Napoleona w Ligurii i Piemoncie), ludnosc, ktora za falszywe podstawy
                      drogo zaplacila.
                      Co do broni, to sie na slowach mojego ojca opieram, z 2 milionow karabinow ,
                      czesc sie w roku 1939 zakopalo, czesc sie rozebralo, czesc sie Niemcom oddalo, w
                      jego kompani przed wybuchem powstania bylo wiecej broni( czesto przestarzalej)
                      niz bojownikow, ta bron sie do Warszawy poslalo, bron ,ktora malo kto w
                      Warszawie odpowiednio uzywac umial.
                      Moze by tak dobrze bylo, aby w Polsce sie ktos znalazl i prawde o polskim ruchu
                      podziemnym napisal, moze ktos mnie powie, ile akcji bojowych w latach 1941-1944,
                      na Slasku Cieszynskim zrobiono i ile Zydow , Polakow, inni tam zyjacy Polacy ,
                      Niemcom wydali.Moze zaczniemy od Wisly.....
                      A co do roznic miedzy Polska a Dania ,to w Danii Niemcy Dunczykow za byle
                      "glupstwo" nie rozstrzeliwali( co chetnie, wedlug nich z tzw "untermenschen",
                      robili) ale rozstrzeliwali tylko tych ,ktorzy sabotazem sie wykazali i z bronia
                      w reku zlapani byli, i tak warto moze sie poinformowac, ilu Dunczykow Niemcy w
                      latach 1942-1945 rozstrzelali to sie moze zdanie o dunskim ruchu oporu zmieni.
                      • smoku_wawelski zryw 02.08.05, 09:29
                        Każdy naród przeżywał w swoich dziejach jakieś zrywy. Dziś pamiętają o nich
                        tylko historycy. Ale Powstanie Warszawskie ma szczególne znaczenie. To przecież
                        największa akcja ruchu oporu w Europie - mówi Norman Davies.

                        O tym wciąż trzeba przypominać. Chociażby po to, by dać odpór takim
                        stwierdzeniom, jakie zamieszczono w maju na oficjalnej kremlowskiej witrynie
                        internetowej "strana ru": "Według historyków największą skalę i znaczenie miał w
                        czasie II wojny światowej ruch oporu w Albanii, Grecji i Jugosławii. Do grupy
                        państw, gdzie ruch oporu był silny, zalicza się i Polskę. Ale po bliższych
                        badaniach uczeni zauważają, że to przesada" - czytamy. Dla wielu Rosjan, których
                        wiedzę historyczną ukształtowano w czasach ZSRR, brzmi to przekonująco.
                        (...)
                        I tu dochodzimy do sedna sprawy. To, jak nas widzą, zależy dziś w największej
                        mierze od nas samych. Trudno się obrażać na niewiedzę innych, jeżeli sami nie
                        będziemy dopominać się o swoje miejsce w historii.

                        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2848877.html
          • abstrakt2003 Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 22:54
            samsone napisał:

            > bardzo proste, gdyby Polacy Zydom w pierwszym powstaniu wiecej pomogli, to by
            > napewno wiecej Zydow ta mozliwosc mialaby, o drugim warszawdskim powstaniu
            > pamietac, ludnosc Warszawy sie calkowicie powstaniem w Getcie nie interesowala
            (
            > moze jeszcze w kleska Nimcow nie wierzyla), to dlaczego mialby sie teraz
            Israel
            > tym drugim powstaniem szczegolnie interessowac.
            > W czasie od 01.08 do 17.10 w Warszawie nie bylo juz prawie zadnych Zydow.
            > A co do Soliboru, to niestety 1/ 3 zbieglych z stamtad Zydow, zabily Polscy
            chl
            > opy.
            ====================================================================
            W dalszym ciągu klepiesz po klawiaturze bez sensu! Twój antypolonizm odbiera
            tobie zdolność krytycznego myslenia. Nie potrafisz przeprowadzic analizy faktów
            ani wyciągnąć właściwych wniosków!
            • dana33 cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.... 01.08.05, 23:07
              a dlaczego wlasciwie israel jako panstwo, mialby pamietac o powstaniu
              warszawskim? czy israel ma obowiazek pamietac o swietach innych panstw? czy
              polska pamieta o israelskich swietach? ktos z israelczykow sie kiedykolwiek o
              to pytal? no i to zdanko tej woman.... "Polacy w Powstaniu walczyli również o
              ocalenie Żydów ..", znow to rozdzielenie....
              ty tam woman, polacy w powstaniu walczyli o ocalenie polakow, wszystko jedno
              jakiej religii, polacy wyznania mojzeszowego tez sie bili w tym powstaniu.
              co za idiotyczne zadanie.....

              i jeszcze pytanko... a od kiedy rocznice powstania swietuje sie w polsce syrena
              i wstrzymaniem ruchu samochodowego????
              • samsone Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:14
                A w koncu, jezeli Polacy sa z wynikow tego powstania tak dumni, to my co mamy
                zrobic....
                • hiperrealizm Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:19
                  A powstania w Gettcie to ty się pewnie wstydzisz?
                  • samsone Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:43
                    Tak bo w gecie to moze inny lepszy los zamknietych tam Zydow czekal....moze
                    Niemcy juz mysleli Getto opuscic, bo sie sovietow bali...masz jeszcze inne
                    porownania, bardzo chetnie je przeczytam.Moze tez male powstanie w oswiecimiu
                    cos zmienilo, troche tam mknietych ludzi uratowalo, bez powstania w Getcie nikt
                    by sie nie uratowal...
              • hiperrealizm Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:22
                Rocznica wybuchu powstania warszawskiego nie jest świętem
                syreny wyją i ruch się wstrzymuje w wawie o godzinie 17 pierwszego sierpnia
                conajmniej od 15 lat.
                • dana33 Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 02.08.05, 07:32
                  dzieki, nie wiedzialam o tym. to piekny sposob uczczenia ofiar i bohaterow
                  powstania....
              • mmkkll Właśnie dlatego(chociażby): 01.08.05, 23:22
                > jakiej religii, polacy wyznania mojzeszowego tez sie bili w tym powstaniu.
              • aaki Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:22
                chyba od kilku lat.i nie w polsce,a w warszawie.i nie swietuje tylko to taka chwila kilkuminutowa oddania hołdu powstańcom
                -----------------------------------------------------------

                Punktualnie o godzinie 17.00 - 61 lat od chwili wybuchu powstania warszawskiego - przez minutę rozlegał się w stolicy dźwięk syren.

                W hołdzie uczestnikom powstania w centrum miasta stanął ruch - na chwilę zatrzymali się piesi i samochody. Wielu kierowców wysiadło z aut.
                • dana33 Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 02.08.05, 07:34
                  masz oczywiscie racje, aki, zle uzylam tego slowa, przepraszam. nie mialam
                  zamiaru lekcewazyc/
              • giwi Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:43
                Od co najmniej 11 lat a może i dłużej, nie pamiętam dobrze.
              • w0man29 Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:46
                Nie chodzi tutaj nawet o pamięć choć przydałaby się bardzo ale chociaż o
                informację czy ludzie w izraelu są informowani w mediach o rocznicy Powstania
                Warszawskiego ..

                Jeśli mają puścić lody między 2 narodami to musicie być bardziej świadomi o
                walce, ofiarach i zniszczeniach w Polsce w czasie 2 w.ś.

                W czasie jednego tylko dnia Powstania zginęło więcej ludzi niż przez kilka
                miesięcy w Getcie .. I nie chodzi tutaj o licytowanie się tylko o skalę i
                stosunek do pamięci ..
                • i-love-2-bike Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:52
                  w0man29 napisała:

                  > Nie chodzi tutaj nawet o pamięć choć przydałaby się bardzo ale chociaż o
                  > informację czy ludzie w izraelu są informowani w mediach o rocznicy Powstania
                  > Warszawskiego ..
                  >
                  > Jeśli mają puścić lody między 2 narodami to musicie być bardziej świadomi o
                  > walce, ofiarach i zniszczeniach w Polsce w czasie 2 w.ś.

                  wlasnie chodzi o przyzwoitosc,nie dosc,ze jakies marne prowoki wlaza tu ze
                  swoimi brudnymi kopytami i jak zawsze maca i smrodza, to powinni oni wzac pod
                  uwage,ze wlasnie Polska honoruje wiele zydowskich tradycji,poswiecen i
                  ofiar,jednoczesnie propagujac kulture zydowska na roznych imprezach i mysle,ze
                  ktos z tego narodu powinien sie poczuc i zrobic to samo dla Polakow,ale tego
                  chyba sie nie doczekamy.
                  >
                  > W czasie jednego tylko dnia Powstania zginęło więcej ludzi niż przez kilka
                  > miesięcy w Getcie .. I nie chodzi tutaj o licytowanie się tylko o skalę i
                  > stosunek do pamięci ..
                  • w0man29 Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 02.08.05, 01:14
                    Chociażby jeden przykładzik:

                    Pomnik Powstania w Getcie powstał na początku lat 50-tych .. albo nawet pod
                    koniec 40 a Pomnik Powstania Warszawskiego dopiero w 1993 roku ..

                    Jak na razie w imię "pojednania" są budowane muzea żydów w Polsce .. A gdzie
                    np. festiwal kultury polskiej w izraelu, gdzie filmy historyczne, gdzie
                    odczyty ??? Przyjeżdżają tutaj wycieczki z izraela i karmione poczuciem
                    egoistyczmego cierpiętnictwa nie chcą nic słyszeć o historii Polski ..
                    • i-love-2-bike Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 02.08.05, 04:18
                      w0man29 napisała:

                      > Chociażby jeden przykładzik:
                      >
                      > Pomnik Powstania w Getcie powstał na początku lat 50-tych .. albo nawet pod
                      > koniec 40 a Pomnik Powstania Warszawskiego dopiero w 1993 roku ..
                      >
                      > Jak na razie w imię "pojednania" są budowane muzea żydów w Polsce .. A gdzie
                      > np. festiwal kultury polskiej w izraelu, gdzie filmy historyczne, gdzie
                      > odczyty ??? Przyjeżdżają tutaj wycieczki z izraela i karmione poczuciem
                      > egoistyczmego cierpiętnictwa nie chcą nic słyszeć o historii Polski ..

                      wlasnie dzisiaj zydzi pokazali swoja kulture i kazdy mogl zobaczyc te popisy
                      chamstwa w ich wykonaniu.dziekujemy w imieniu Polakow za bycie z nami w tak
                      waznym dla nas dniu,dziekujemy z wpis do naszej ksiegi pamieci,nie zapomnimy
                      waszego serca i troski o swoje stare smieci.
                    • dana33 Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 02.08.05, 07:43
                      czy to israel postanowil o obchodzeniu dni kultury zydowskiej w polsce, czy
                      byla to decyzja czysto polska?
                      zgadza sie, sa wycieczki z israela ktore nie chca slyszec o historii polski.
                      sa rowniez takie, ktore bardzo chca i bardzo sa zainteresowane.
                      do israela przyjezdzaja wycieczki z polski. sa takie, ktore interesuja sie
                      calym israelem i jego historia. sa takie, ktore przyjezdzaja nie do israela,
                      ale do ziemi swietej. israel nie interesuje ich w najmniejszym stopniu,
                      wszystko co ich interesuje, to odwiedzenie swietych miejsc dla chrzescijan, a o
                      ich antysemickich wypowiedziach opowiadaja inni polacy. znam nawet takich,
                      ktorzy mieszkajac w polskim domu w jerozolimie, na wiadomosc ze przyjezdza
                      wlasnie taka grupa do swietej ziemi, przeprowadzil sie do innego hostelu, bo
                      jak sie wyrazil "nie moge sluchac tego, jak pluja na israel".
                      tak ze, droga woman, kazdy z nas ma takie i takie wycieczki.
                • dana33 Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 02.08.05, 07:36
                  informacja jest. w szkolach, w ramach nauki historii o II wojnie swiatowej,
                  rowniez ucza sie o powstaniu warszawskim, chociaz napewno nie tak dokladnie,
                  jak w polskich szkolach. w gazetach jest informacja o obchodach rocznicy w
                  warszawie.
              • giwi Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:54
                dana33 napisała:

                > a dlaczego wlasciwie israel jako panstwo, mialby pamietac o powstaniu
                > warszawskim? czy israel ma obowiazek pamietac o swietach innych panstw?

                Na samym początku powstania batalion "Zośka" ocalił na Gęsiówce 350 Żydów.
                www.forum-znak.org.pl/index.php?t=przeglad&id=1918
                • i-love-2-bike Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 01.08.05, 23:56
                  giwi napisała:

                  > dana33 napisała:
                  >
                  > > a dlaczego wlasciwie israel jako panstwo, mialby pamietac o powstaniu
                  > > warszawskim? czy israel ma obowiazek pamietac o swietach innych panstw?
                  >
                  > Na samym początku powstania batalion "Zośka" ocalił na Gęsiówce 350 Żydów.
                  > www.forum-znak.org.pl/index.php?t=przeglad&id=1918

                  a czy polacy maja obowiazek pamietania o zydach a to robia,jak zawsze brudne to
                  i smierdzace co wychodzi spod jej raczek.
                • dana33 Re: cusik nie bardzo rozumiem pytania tej woman.. 02.08.05, 07:48
                  ok giwi, zalozmy hipotetycznie, ze israel obchodzilby rocznice powstania, jako
                  ze i polscy zydzi brali w nim udzial i dlatego, ze na gesiowce uratowano 350
                  zydow. jestem pewna, ze naprzeciw stalaby grupa zydow, ktorzy stracili swoich
                  bliskich w ramach "dzialalnosci" szmalcownikow. i to byloby wiecej, duzo wiecej
                  niz 350. wiec mysle, ze lepiej zostawic to. tak samo, jak israel nie miesza sie
                  do wewnetrznych spraw nie tylko polski, ale jeszcze innych krajow, zadajac
                  zaczepne pytania rodzaju pytania zadanego w pierwszym poscie tego watku, tak
                  samo ani polska ani zaden inny kraj nie ma prawa oczekiwac od israela
                  obchodzenia swiat waznych dla danego kraju.
            • samsone Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 23:10
              A moze ty uwazasz, ze Polacy Zydom w czasie powstania w getcie czynnie pomagali,
              cos dokumentow na to brak...
              • hiperrealizm Re: gdyby ktos pomogl wiecej komus w czasie 01.08.05, 23:16
                www.polishresistance-ak.org/5%20Artykul.htm
                • samsone Wlasnie dyplomatyczna odpowiedz. 01.08.05, 23:46
                  Pyt.: Czy Armia Krajowa, składająca się z tysięcy ludzi w tym czasie, nie mogła
                  udzielić istotnej pomocy ?

                  Odp.: Interwencja wojskowa nie miała szans, co już było powiedziane poprzednio.
                  Dodatkową przeszkodą był także brak broni. Na przełomie 1942 i 1943 roku
                  warszawski garnizon AK praktycznie jej nie posiadał.

                  w takim razie co tro AK tak czynnie w poprzednich latach robilo...
    • w0man29 CHCIAŁAM SIĘ TYLKO dowiedzieć czy ludzie 01.08.05, 23:21
      w izraelu są poinformowani o tym co się dzieje w naszym kraju ..

      a tymczasem: dowiedziałam się czegoś w stylu: A u was i tak biją murzynów ...
      • mmkkll No to krótko i bez ocen: 01.08.05, 23:23
        W izraelskiej prasie(tej po angielsku) nie zauważyłem informacji na temat Powstania Warszawskiego.
      • hiperrealizm Re: CHCIAŁAM SIĘ TYLKO dowiedzieć czy ludzie 01.08.05, 23:25
        Sam jestem bardzo zdziwiony taką postawą.
        Wystarczyła by prosta odpowiedź NIE i było by po sprawie. Przecież nikt w
        Izraelu nie ma obowiązku mówić, mysleć a nawet wiedzieć o powstaniu
        warszawskim. Tak jak my tu w Polsce nie mamy obowiązku znać historii Izraela.
        • dana33 do hiperrealizmu i mmkkll 02.08.05, 07:52
          jest informacja w gazetach. w tv jest krotki reportaz filmowy, pokazujacy
          obchody w warszawie.

          • hiperrealizm O! :) 02.08.05, 07:53
            Dzięki za informację! Miło to usłyszeć! :)
        • samsone Re: CHCIAŁAM SIĘ TYLKO dowiedzieć czy ludzie 04.08.05, 17:41
          Nie macie obowiazku znac, ale po waszych tutaj wypowiedziach na Forum , mozna jedyny wniosek wyciagnac ,ze to tylko wy prawdziwa historie Israela znacie.
    • rattler Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 00:15
      Niby dlaczego ma pamietac? Tylko wy, frajerzy stawiacie pomniki i urzadzacie
      akademie zio-nazistowskim sku..elom, ktorzy olali wlasny narod - Tylko wy
      niedouczone kmioty wybieracie bylych komuchow, synow zbrodniarzy na prezydentow

      narazie

      ------------------------------------------

      W czasie Powstania uratowano przecież wielu żydów: z Gęsiówki, Muranowa oraz
      z więzienia na Okopowej ..
    • fredzio54 Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 11:33
      Jakos Tak , 1000 zydow wojowali dla polski, a polacy wielu z nich na barykady
      zamordowali potem w niewoli bili i tlokli swoich zydowskich towarzyzow do broni
      nawet gwlacili zydowek i zamordowali ich
      Po co bylo dla polakow wojowac kiedy nam w twarzy pluli !
      • smoku_wawelski Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 11:37
        oj fredzio co ty opowiadasz, jestesmy dumni z tych Polakow wyznania mojzeszowego
        co to sie bili o Polske. Bartoszewski i wielu innych kochalo i kocha nasza Polske.
        • antek_cukierman Bartoszewski po raz wtóry 02.08.05, 12:20
          gamoniu z "żydzikami" w oczach.


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=27200744&a=27205352
          • smoku_wawelski Re: Bartoszewski po raz wtóry 02.08.05, 17:37
            nie wystarczylo tylko powiedziec ze nie jest pochodzenia zydowskiego? Od razu
            atak, potrafie zalesc za skore i nie odpedziesz sie od moich uszczypliwych,
            wrednych i zlosliwych postow. Nie to jest najwazniejsze w tej sprawie czy on
            jest czy nie jest pochodzenia zydowskiego. Wogole mnie to nie interesuje,
            chcialem tylk o powiedziec, ze szanuje Polakow zydowskiego pochodzenia bioracych
            udzial w powstaniu. Nie szanuje natomiast Zydow atakujacych nas Polakow przy
            byle okazji, nie znajacych podstawowych zasad zycia z ludzmi. Jestescie nie do
            zniesienia!!! Troche wiecej pokory, tak trudno pojac ze nie jestescie swieci i
            do doskonalosci brakuje wam sporo ?
            • dana33 Re: Bartoszewski po raz wtóry 02.08.05, 17:53
              szanowny smoku. absolutnie nie pochwalam tego co pisze fredzio. ale twoje
              nawolywania do pokory, to ciuteczko tez sie zapominasz: moesz protestowac
              przeciwko sposobie wyrazenia sie fredzia, ale zadania pokory? a bo co?
              nie zapominaj ze zydzi stoja dokladnie w tym miejscu, w tkorym i ty stoisz.
              tak samo wy polacy plujacy ciagle na zydow jestescie nie do zniesienia. troche
              pokory, smoku, tak trudno pojac, ze wy tez nie jestescie swieci i do
              doskonalosci brakuje wam sporo????
              • smoku_wawelski Re: Bartoszewski po raz wtóry 02.08.05, 18:20
                Faktycznie troche mnie ponioslo :)
        • fredzio54 Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 15:16
          jAK pARTOSZEWSKI JEST ZYD TO JA SZWEDEM
          u WAS WSZYCY SA ZYDY NAWET JAN pAWEL ii
          • i-love-2-bike Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 15:19
            fredzio54 napisał:

            > jAK pARTOSZEWSKI JEST ZYD TO JA SZWEDEM
            > u WAS WSZYCY SA ZYDY NAWET JAN pAWEL ii

            nie Fszyscy sa zydami freciu,ty np. jestes niewyzeta szmata do scierania obornika.
            • jakub_lauder Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 15:36
              Wiecej szacunku dla siebie miejcie!
              Wiele rzeczy sie nawarstwilo w naszych stosunkach przez to,
              ze jedni sluchac drugich nie potrafia.
              • i-love-2-bike Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 15:41
                jakub_lauder napisał:

                > Wiecej szacunku dla siebie miejcie!
                > Wiele rzeczy sie nawarstwilo w naszych stosunkach przez to,
                > ze jedni sluchac drugich nie potrafia.

                raczej powinienes powiedziec,ze nas zmuszano do wysluchiwania lamentow,wciskano
                nam chamskie falsze,bezczeszczono nasze swietosci a na tym trudno budowac mosty.
                pare wpisow wystarczy,aby sie nie zadawac z tego typu prymitywem,ktory tu sie
                rozgoscil na dobre.
                • fredzio54 Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 16:28
                  polacy sa winni mnie z polski wypedzili zydow nie znosza z hitlerem zaglady de
                  facto paktowali,arbstwo przeciwko panstwa zydowskiego popierali
                  to jakie mosty mozna wcale budowac
                  Zydy polskie sa ofiary polakow !
                  • smoku_wawelski Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 17:39
                    fredzio popierali Arabow, bo byla komuna do jasnej cholery!!! Robily komuszki co
                    im papa Stalin kazal. Za II RP nie byloby takich numerow co za komuny, byla
                    dyktatura , a antysemityzm byl podsycany przez wladze byliscie ofiara grupy
                    ludzi ale nie calego narodu. Ogolniki maja to do siebie ze nie sa prawdziwe!!
              • rattler Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 16:22
                Po jaka cholere , drogi sie rozeszly , daj Boze z korzyscia dla obojga narodow

                Nie rozumiem tylko co ich ciagnie do przebywania w towarzystwie ktore wyssalo
                wrogosc do nich z mlekiem matki ?

                narazie

                -------------------------------------------

                Wiecej szacunku dla siebie miejcie!
                Wiele rzeczy sie nawarstwilo w naszych stosunkach przez to,
                ze jedni sluchac drugich nie potrafia.
            • fredzio54 Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 16:13
              nie wszycy sa araby thanks god
      • olewin Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 03.08.05, 22:27
        Jakieś konkretne dowody na te insynuacje ?? A może pomyliło ci się z Gettem ??
        Tam żydzi byli wpychani do wagonów przez swoich współtowarzyszy niedoli ..
    • i-love-2-bike Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 16:31
      a z kim twoja mame podsipiala,ze takiego idiote stworzyla?
      • fredzio54 Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 02.08.05, 16:32
        tak to jest kto chce od polakow swoje wlasnosc jest idiota prowokator zyd
        kumunista i.d
        • samsone Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 03.08.05, 19:35
          tak panie Fredziu, dziwny stosunek pewnych Polakow, do wlasnosci innych.
          Wezmy np Bielsko( bez Bialej) w spisie ludnosci w roku 1934 32 % ludnosci
          Bielska byla Zydami ( polskiego albo tez niemieckiego jezyka, ale wszyscy z nich
          doskonale polski, niemiecki, i tesynski znali), wlasnosc im w oktobre 1939 roku
          odebrana, Hitler podarowal osadnikom z Rzeszy i mieszkancom Bielska , ktorzy
          nagle odkryli, ze Niemcem sie oplaca byc, jako 12-latniak kolo kosciola
          luteranskiego przechodzac, czesto slyszalem noty Chopena, ktorymi byle polskie
          muzyczne syminaryski ( Syminarium Musyczne) utrzymaly na duchu officerow SS,
          zmeczonych ich misja nazistowska na Zachodzie. mozna juz sobie wyobrazic, co te
          biedne syminarystki po musyce robily,
          W roku 1945 Nimcow wypedzono i te w roku 1939 zabrane Zydom domy , osadnikom
          Polskim ( szczegolnie tym ze Wschodu) podarowano, jako mienie poniemieckie( cos
          to bardzo Palestyne przypomina , ziemie Zydom przez Frankow( bo tak sie
          krzyzowcow nazywalo) w roku 1098 odbrana, Saladin podarowal swoim weteranom,
          choc Saladin przyjacielem Zydow byl).......
    • migselv A czy Polacy pamiętaja? 04.08.05, 01:39
      W Danii jest internetowa 'gazeta.dk' - "Polskojeyczny Serwis Informacyjny w
      Danii". Wydawaloby sie, ze tu powinna ukazac sie przynajmniej drobna wzmianka o
      Powstaniu Warszawskim. Niestety, nie ma slowka na ten temat. OK, jest obecnie
      okres urlopowy i moze dlatego nie wspomniano, ale przy Gazecie jest rowniez
      forum, tam takze nikt z Polakow mieszkajacych w Danii nie odezwal sie na ten
      temat.
      Tu sa linki do gazety:
      www.gazeta.dk/nastu.html
      i forum
      free4web.pl/3/1,83746,186718,Threads.html;jsessionid=F8DE8FD2AE209B6ED30BFE0596A7CA3D

      Nie czytam ani gazety.dk, ani tez nie mam w zwyczaju zagladac na forum tej
      gazety. Przypomnialem o tym, czytajac ten watek.

      Dlatego pomyslalem: dlaczego Zydzi maja pamietac o PW, skoro my sami o tym
      zapominamy? :-(
      • samsone Re: A czy Polacy pamiętaja? 04.08.05, 09:05
        Ale to warto tam przeczytac, choc to nic wspolnego z PW ma.

        ataki na WTC (w '93 i '01) mialy miejsce przed wojna iracka, wiec zmasowane ataki terorystyczne nie sa konsekwencja tej wojny!

        Saddam prowadzil wojne z uzyciem broni chemicznej, biologicznej i jakby mial to pewnie i atomowej z: Iranem w '88r, zaatakowal Kuweit w '91r, wymordowal 200 000 Kurdow, wystrzelil pociski balistyczne na terytorium Izraela, itd.

        Prezydent Bush i USA mialy za soba rezolucje ONZ (kilka), w ktorych jasno bylo napisane ze albo dopusci inspektorow ONZ do kontroli na terenie Iraku albo bedzie klops. Wybral klopsa.

        Jesli chodzi o rope - jakos wole demokratyczne panstwo rzadzone przez Irakijczykow, korzystajace na handlu zlozami ropy naftowej z USA, nizli Saddama budujacego palace i zbrojacego sie po zeby oraz wspierajacego terorystow. CIA i Mossad ma dowody ze Al Qaida otrzymywala srodki z Iraku. Nie dziwie sie ze USA beda korzystac z irackiej ropy - wydali na te wojne sporo mld USD, wiec cos im sie nalezy cost-benefit policy

        USA mozna wiele zarzucic, np. to ze wspierala afganskich mudzachedinow podczas inwazji ZSRR, ale wtedy byl inny uklad sil na swiecie. Wtedy obowiazywala domena "wrog mojego wroga jest moim przyjacielem". Dzis ta wojna z teroryzmem islamskim jest wojna o podlozu religijnym. Jihad. Znam wielu muzulmanow, w kwestii Al Qaidy i atakow terorystycznych sa zgodni: wspieraja to i tego nawet zbytnio nie ukrywaja. I tu jest problem. Panstwa muzulmanskie powinny same dac sobie rade z tym fanatyzmem a jesli nie - to zaorac je i zalac wapnem. Takie jest moje skromne zdanie jak ogladam obrazki z London Underground, ktorym o maly wlos nie jechalem wlasnie o 9 rano w dniu ataku.

        pozdr
        Alter
    • olewin Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 04.08.05, 17:35
      A ja rozumiem sens pytania ..
      Skoro cały świat CNN, BBC, media w UE trąbią o powstaniu w getcie warszawskim
      to dlaczego nie ma nawet wzmianki o Powstaniu Warszawskim w które pochłonęło o
      wiele więcej ofiar ??? Do dzisiaj część mediów zwłąszcza w USA myli oba
      powstania ...
      Skoro w polskich mediach jest mowa o powstaniu w getcie stąd pytanie czy TV w
      izraelu rzetelnie informuje o historii Polski ..
      • samsone Re: Czy izrael pamięta o Powstaniu Warszawskim .. 04.08.05, 17:39
        Bo napewno to w naszym interesie jest na caly swiat o powstaniu warszawskim glosic, jak tego Polacy przez 50 lat nie robili.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja