olewin
04.08.05, 22:24
Antypolska dywersja zydowska w Grodnie
Szczególnie grozna dywersja zbrojna przeciwko wojskom polskim byla zydowska
ruchawka w Grodnie. Pod wzgledem skali wydarzen i zagrozenia dla wojsk
polskich mozna by ja porównywac z dywersja niemiecka w Bydgoszczy, tyle ze
jest dotad prawie zupelnie nie uwzgledniana w syntetycznych opracowaniach
historii Polski w drugiej wojnie swiatowej i w podrecznikach. A byl to
niezwykle wymowny przyklad zdradzieckiego zachowania sie wobec Polski ze
strony czesci mniejszosci narodowej, opartego na zmasowanych atakach "zza
wegla" na walczace w obronie Ojczyzny wojsko polskie. Dodajmy, ze podobnie
jak w Bydgoszczy Polacy w Grodnie bardzo ciezko zaplacili za stlumienie
antypolskiej rebelii - przez cale tygodnie, a nawet miesiace, trwaly
wylapywania polskich obronców Grodna, przy ogromnie aktywnej pomocy
zbolszewizowanych Zydów-donosicieli.
Profesor Ryszard Szawlowski tak pisal w swej monografii wojny polsko-
sowieckiej 1939 roku o zagrozeniu dla Polaków stworzonym przez dywersje Zydów-
komunistów w Grodnie: Nim jeszcze nastapila obrona Grodna przed wojskami
sowieckimi, wybuchla w miescie zakrojona na szeroka skale dywersja
komunistycznej "V kolumny". Zlozona byla ona prawie wylacznie z miejscowych
Zydów, którzy, jak juz wspomnielismy, stanowili w 1939 roku polowe ludnosci
miasta. Wsród Zydów tych istnial silny odlam probolszewicki. Wielu z nich
zywilo zreszta niechec czy wrecz nienawisc do Polaków i do Polski "w ogóle";
natomiast Rosja - kazda Rosja - niektórym z nich imponowala (stad na przyklad
praktykowane przez duza czesc burzuazji zydowskiej na Kresach Wschodnich
nieraz nawet demonstracyjne mówienie po rosyjsku).
W kazdym razie od 17 wrzesnia 1939 czesc ludnosci zydowskiej na Kresach
entuzjastycznie witala wojska sowieckie, masowo zapelniala szeregi tworzonej
przez okupantów "milicji ludowej", denuncjowala i aresztowala licznych
Polaków. Istnieja na ten temat setki czy wrecz tysiace swiadectw.
Najbardziej "bojowy" okazal sie jednak ów odlam komunistyczny w Grodnie,
który doprowadzil tam do jakiegos na mala skale powstania.
Naszemu wojsku, policji, a nawet uzytej czesciowo strazy pozarnej (dla
zwalczania dywersantów strzelajacych ze strychów wiekszych domów) udalo sie w
duzym stopniu te dywersje zlikwidowac (por. R. Szawlowski: Wojna polsko-
sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 1, s. 106-107).
Jan Sieminski, harcerz walczacy w obronie Grodna we wrzesniu 1939 roku, tak
wspominal ówczesne dramatyczne wydarzenia: Póznym wieczorem z 18 na 19
wrzesnia 1939 roku w miescie wybuchla gwaltowna strzelanina zorganizowana
przez komunistów, glównie Zydów i nacjonalistów bialoruskich. Inicjatorami
tej rebelii byli najprawdopodobniej tajni wspólpracownicy stalinowskiego
NKWD. Potwierdzaja to fakty, ze w pierwszych czolgach, atakujacych nazajutrz
miasto, znajdowali sie grodzienscy Zydzi, którzy uciekli do Rosji Radzieckiej
przed wybuchem drugiej wojny swiatowej. Widziano: Aleksandrowicza, Lipszyca,
Margulisa i innych. Wskazywali oni zalogom czolgów strategiczne punkty w
miescie. Kwestii tej dotychczas nie udalo sie wyjasnic, gdyz radzieckie
archiwa wojenne pozostaja szczelnie zamkniete.
Ten nocy rebelianci z bronia dluga i krótka atakowali rodziny inteligencji
polskiej, urzedników, a nawet zolnierzy w pobliskich miasteczkach: w Skidlu,
Lunnie, Jeziorach i innych. Z rozkazu plka B. Adamowicza, przy wspólpracy
wiceprezydenta miasta Romana Sawickiego - rebelie w miescie stlumiono (por.
J. Sieminski: Grodno walczace. Wspomnienia harcerza, Bialystok 1992, s. 51).