Troszkę historii .. Grodno 1939 ..

04.08.05, 22:24
Antypolska dywersja zydowska w Grodnie

Szczególnie grozna dywersja zbrojna przeciwko wojskom polskim byla zydowska
ruchawka w Grodnie. Pod wzgledem skali wydarzen i zagrozenia dla wojsk
polskich mozna by ja porównywac z dywersja niemiecka w Bydgoszczy, tyle ze
jest dotad prawie zupelnie nie uwzgledniana w syntetycznych opracowaniach
historii Polski w drugiej wojnie swiatowej i w podrecznikach. A byl to
niezwykle wymowny przyklad zdradzieckiego zachowania sie wobec Polski ze
strony czesci mniejszosci narodowej, opartego na zmasowanych atakach "zza
wegla" na walczace w obronie Ojczyzny wojsko polskie. Dodajmy, ze podobnie
jak w Bydgoszczy Polacy w Grodnie bardzo ciezko zaplacili za stlumienie
antypolskiej rebelii - przez cale tygodnie, a nawet miesiace, trwaly
wylapywania polskich obronców Grodna, przy ogromnie aktywnej pomocy
zbolszewizowanych Zydów-donosicieli.
Profesor Ryszard Szawlowski tak pisal w swej monografii wojny polsko-
sowieckiej 1939 roku o zagrozeniu dla Polaków stworzonym przez dywersje Zydów-
komunistów w Grodnie: Nim jeszcze nastapila obrona Grodna przed wojskami
sowieckimi, wybuchla w miescie zakrojona na szeroka skale dywersja
komunistycznej "V kolumny". Zlozona byla ona prawie wylacznie z miejscowych
Zydów, którzy, jak juz wspomnielismy, stanowili w 1939 roku polowe ludnosci
miasta. Wsród Zydów tych istnial silny odlam probolszewicki. Wielu z nich
zywilo zreszta niechec czy wrecz nienawisc do Polaków i do Polski "w ogóle";
natomiast Rosja - kazda Rosja - niektórym z nich imponowala (stad na przyklad
praktykowane przez duza czesc burzuazji zydowskiej na Kresach Wschodnich
nieraz nawet demonstracyjne mówienie po rosyjsku).
W kazdym razie od 17 wrzesnia 1939 czesc ludnosci zydowskiej na Kresach
entuzjastycznie witala wojska sowieckie, masowo zapelniala szeregi tworzonej
przez okupantów "milicji ludowej", denuncjowala i aresztowala licznych
Polaków. Istnieja na ten temat setki czy wrecz tysiace swiadectw.
Najbardziej "bojowy" okazal sie jednak ów odlam komunistyczny w Grodnie,
który doprowadzil tam do jakiegos na mala skale powstania.
Naszemu wojsku, policji, a nawet uzytej czesciowo strazy pozarnej (dla
zwalczania dywersantów strzelajacych ze strychów wiekszych domów) udalo sie w
duzym stopniu te dywersje zlikwidowac (por. R. Szawlowski: Wojna polsko-
sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 1, s. 106-107).
Jan Sieminski, harcerz walczacy w obronie Grodna we wrzesniu 1939 roku, tak
wspominal ówczesne dramatyczne wydarzenia: Póznym wieczorem z 18 na 19
wrzesnia 1939 roku w miescie wybuchla gwaltowna strzelanina zorganizowana
przez komunistów, glównie Zydów i nacjonalistów bialoruskich. Inicjatorami
tej rebelii byli najprawdopodobniej tajni wspólpracownicy stalinowskiego
NKWD. Potwierdzaja to fakty, ze w pierwszych czolgach, atakujacych nazajutrz
miasto, znajdowali sie grodzienscy Zydzi, którzy uciekli do Rosji Radzieckiej
przed wybuchem drugiej wojny swiatowej. Widziano: Aleksandrowicza, Lipszyca,
Margulisa i innych. Wskazywali oni zalogom czolgów strategiczne punkty w
miescie. Kwestii tej dotychczas nie udalo sie wyjasnic, gdyz radzieckie
archiwa wojenne pozostaja szczelnie zamkniete.
Ten nocy rebelianci z bronia dluga i krótka atakowali rodziny inteligencji
polskiej, urzedników, a nawet zolnierzy w pobliskich miasteczkach: w Skidlu,
Lunnie, Jeziorach i innych. Z rozkazu plka B. Adamowicza, przy wspólpracy
wiceprezydenta miasta Romana Sawickiego - rebelie w miescie stlumiono (por.
J. Sieminski: Grodno walczace. Wspomnienia harcerza, Bialystok 1992, s. 51).
    • olewin Re: Troszkę historii .. Byteń 1939 .. 04.08.05, 22:27
      Atak na oddzialy polskie w Rozyszczach

      Daniel Golombka, Zyd z Rozyszcz, malego wolynskiego miasta w poblizu
      przedwojennej granicy sowieckiej, przedstawil obraz tamtejszej zbrojnej
      konfrontacji miedzy miejscowymi komunistami, Zydami i Ukraincami a polskimi
      zolnierzami, piszac: Nastepnego ranka komunistyczna mlodziez, Zydzi i Ukraincy,
      wyszla pelna radosci na ulice... Komunisci utworzyli milicje z lokalnej
      mlodziezy. Oni entuzjastycznie podjeli decyzje uformowania gwardii honorowej
      dla powitania Armii Czerwonej, udekorowania skweru portretami Stalina i innych
      wielkich postaci komunistycznych oraz sprowadzenia orkiestry strazy pozarnej.
      Zamiast zwycieskiej Armii Czerwonej przybyl jednak pociag zaladowany polskimi
      wojskami, które najwyrazniej nie slyszaly o porozumieniu Ribbentrop-Molotow.
      Nowo uformowana milicja entuzjastycznie zabrala sie do chwytania; podjela
      dzialania dla schwytania oddzialów polskich do niewoli. W calym miescie doszlo
      do strzelaniny i generalnego chaosu (por. relacje na ten temat w ksiazce
      Gershona Zika: Rozyszcze My Old Home, Tel Aviv 1976, s. 27).
      Wedlug relacji zydowskiej autorki Bryny Bar Oni, zydowscy komunisci przejeli
      sila kontrole nad Byteniem, malym miastem na pólnoc od Baranowicz. Bryna Bar
      Oni opisywala, jak miejscowy Zyd Moshe Witkow uzyskal potwierdzenie informacji
      o zblizaniu sie Sowietów do Bytenia. Wkrótce potem miejscowi komunisci zwrócili
      sie do magazyniera Dodla Abramowicza, aby przekazal im czerwone sukno ze swego
      magazynu na flagi. Utworzono komitety do powitania rosyjskiej armii. Doszlo do
      malej manifestacji na ulicy, w czasie której krzyczano: Pogrzebiemy polski
      faszyzm, który brutalnie ujarzmil naszych braci (por. Bryna Bar Oni: The Vapor,
      Chicago 1976, s. 22). Zydowscy komunisci odebrali polskiej policji karabiny i
      sami przejeli kontrole nad Byteniem. W pewnym momencie doszlo do strzelaniny,
      gdy wysoki ranga polski oficer i jego szofer natkneli sie na barykade
      wzniesiona na drodze przez miejscowych komunistów. Oficera ciezko zraniono, ale
      jego szofer zdolal zbiec i sciagnac polska pomoc zbrojna ze Slonimia. Zydowscy
      komunisci natychmiast jednak zbiegli do lasu, a po trzech dniach doczekali sie
      przyjazdu pierwszych sowieckich czolgów (por. tamze, s. 23).
    • olewin Re: Troszkę historii .. Czortków 1941 .. 04.08.05, 22:30
      Zbrodnia na dominikanach w Czortkowie
      Wstrząsające fakty o zbrodniach popełnionych przez Żydów na Polakach na Kresach
      znajdujemy w relacji księdza Zygmunta Mazura o losach klasztoru Dominikanów w
      Czortkowie. Jak pisał ksiądz Mazur: Sytuacja klasztoru uległa gwałtownej
      zmianie 22 czerwca 1941 r. z chwilą wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej (...).
      Jak to było w zwyczaju systemu stalinowskiego, przede wszystkim przystąpiono do
      likwidacji prawdziwych i domniemanych wrogów rządów komunistycznych. Do tej
      grupy zaliczono przede wszystkim duchownych. Skierowane tam władze
      bezpieczeństwa w porozumieniu z jednostką wojskową wpadły w nocy na 2 lipca i
      wywlokły z klasztoru byle jak odzianych o. Justyna, o. Jacka, o. Anatola oraz
      brata Andrzeja. Wywiezieni nad rzekę w Starym Czortkowie na tzw. Groblę zwaną
      Berda, zostali pomordowani strzałami w tył głowy. Wykonawcami wyroków byli
      miejscowi Żydzi, służący w NKWD, co potwierdzają zachowane zeznania mieszkańców
      Czortkowa (jeden z uczestników mordu był w PRL po 1945 r. generałem Wojska
      Polskiego (...). O pozostałych zakonnikach nie można było się niczego
      dowiedzieć, ponieważ wojsko broniło dostępu do klasztoru, a kościół pozostawał
      zamknięty. Mimo tych trudności jednemu uczniowi udało się przedostać do
      kościoła, a stamtąd do cel położonych na parterze. To, co zobaczył, było
      przerażające. W poszczególnych łóżkach leżeli pomordowani strzałami w głowę
      bracia R. Czerwonka, M. Iwaniszczew i tercjarz J. Wincentowicz (...). Sowieckie
      władze bezpieczeństwa równocześnie z mordami splądrowały kościół (...). Chcąc
      zatrzeć ślady dokonanej zbrodni, wojsko 4 lipca 1941 r. podpaliło klasztor
      (por. Ks. Z. Mazur Męczeński klasztor dominikanów w Czortkowie, "Gazeta",
      Toronto, nr 45 z 1992 r.).
      Ofiarami mordu w klasztorze w Czortkowie padli ojcowie: Justyn Spyrłak, Jacek
      Misiuta, Anatol Znamirowski i Hieronim Longawa; bracia zakonni: Andrzej
      Bojakowski, Reginald Czerwonka i Metody Lwaniszczów, wreszcie kościelny Józef
      Wincentowicz (według książki ks. W. Szetelnickiego Zapomniany lwowski bohater -
      ks. Stanisław Frankl (1903-1944), Rzym 1983, s. 122).
      Według wspomnień Lesława Juriewicza w książce Niepotrzebny jednym z zabójców i
      ich przewodnikiem był NKWD-zista, miejscowy Żyd, nazwiskiem Blum (por. L.
      Juriewicz Niepotrzebny, Londyn 1977, s. 29). Juriewicz wspominał, że w
      Czortkowie w tym czasie mówiono dużo o jakimś wędkarzu, który ukryty w krzakach
      na przeciwnym brzegu rzeki obserwował całe morderstwo (...). Wędkarz ten
      opowiadał, że ofiary zostały zastrzelone w pozycji klęczącej strzałami w tył
      czaszki. O ile pamiętam, mówił też, że zamordowani mieli ręce związane z tyłu
      (por. tamże, s. 30).
    • krystian71 troszke historii nie zawadzi , a Bialorus teraz w 04.08.05, 22:31
      modzie.
      Wazne by od czasu do czasu przypominac, ze poeta pamieta
      • mmkkll Nie zawadzi. Szczególnie w związku z aktualną 04.08.05, 22:37
        kampanią wyborczą.
        • krystian71 Re: Nie zawadzi. Szczególnie w związku z aktualną 04.08.05, 22:40
          doprawdy???co ma do tego jakas kampania, wyborcza czy buraczana
          • olewin na prawdę Panowie nigdy nie jest za poźno .. 04.08.05, 22:41

          • mmkkll A chcesz, by prezydentem była kolejna osoba 04.08.05, 22:41
            wywodząca się ze środowiska utrwalaczy "władzy ludowej"?
            To ma właśnie do tego.
            • krystian71 Re: A chcesz, by prezydentem była kolejna osoba 04.08.05, 22:44
              ja chce by tylko prawda byla powszechnie znana, by ofiarom oddano czesc i
              polozono choc plyty na grobach
              • mmkkll Bądź realistą. To niestety nigdy nie będzie w 100% 04.08.05, 22:55
                możliwe. Istnieją po prostu osoby, z których interesem się to kłóci.
                Na przykład:
                www.forum-znak.org.pl/index.php?t=przeglad&id=2540
                Artykuł z Newsweeka na parokrotnie już przerabiany tutaj temat. Zobacz, co
                historycy żydowscy piszą o tym.

                > polozono choc plyty na grobach

                To już w paru miejscach zrobiono.
    • olewin "Ewakuacja" w czerwcu 1941 04.08.05, 22:43
      Mordowanie polskich więźniów w czerwcu 1941 r.
      Jedną z najczarniejszych plam w historii antypolskich działań zbolszewizowanych
      Żydów w czasie wojny był ich bardzo aktywny udział w mordowaniu polskich
      więźniów w czasie sowieckiego odwrotu po napaści na ZSRR w czerwcu 1941 r.
      Chodziło o mordy na masową skalę. Autorzy dokumentalnej pracy na ten temat
      Krzysztof Popiński, Aleksander Kokurin i Aleksander Gurjanow oceniali, że w
      toku pospiesznej "ewakuacji" więźniów zginęło od 20 000 do 30 000 polskich
      obywateli, głównie Polaków i Ukraińców. Zginęli zamordowani w więzieniach i w
      toku samej ewakuacji (według tekstu K. Popińskiego, A. Kukurina i A. Gurjanowa
      Drogi śmierci, Warszawa 1995, s. 68, cytowanego w książce T. Piotrowskiego
      Poland's Holocaust, op.cit., s. 18). Z kolei według ocen Stanisława
      Kalbarczyka, w czasie czerwcowej "ewakuacji" ze wszystkich więzień sowieckich
      zginęło razem około 50 000 do 100 000 ofiar (według tekstu S. Kalbarczyka Wykaz
      łagrów sowieckich miejsc przymusowej pracy obywateli polskich w latach 1939-
      1943, Warszawa 1993, cz. 1, s. 11-12). I tak np. w więzieniach w Łucku przeżyło
      masakrę tylko 90 z około 2000 więźniów (według T. Piotrowskiego, op.cit., s.
      18).
      Ze względu na zmasowany charakter mordowania polskich więźniów (a także
      ukraińskich) w więzieniach i w czasie "ewakuacji" w czerwcu 1941 r., tym
      istotniejsze jest pełne zbadanie konkretnej odpowiedzialności zbolszewizowanych
      Żydów, uczestniczących w roli katów w owych masakrach. A była to rola,
      niestety, dość znacząca. Jak pisał Mark Paul w odniesieniu do zbrodni na
      więźniach w czerwcu 1941 r.: Istnieje wiele autentycznych raportów o
      miejscowych Żydach w służbie sowieckiej uczestniczących w egzekucjach więźniów
      przeprowadzanych na szeroką skalę przez sowiecką służbę bezpieczeństwa w owym
      czasie (por. tekst M. Paula Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern
      Poland, 1939-1941, publikowany w The Story of Two Shtetls. Brańsk and
      Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, cz. 2, s. 216). W książce Zbrodnicza ewakuacja
      więzień i aresztów NKWD na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej w czerwcu-
      lipcu 1941 r. pisze się m.in. o udziale zbolszewizowanych Żydów w mordowaniu
      więźniów w Łucku, Oszmianie i Wołożynie (por. Zbrodnicza ewakuacja więzień i
      aresztów NKWD na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej w czerwcu-lipcu 1941 r.
      Materiały z sesji naukowej w 55. rocznicę ewakuacji więźniów NKWD w głąb ZSRR,
      Łódź, 10 czerwca 1996 r., Warszawa 1997, s. 82, 102-103, 118). We wspomnianej
      książce wymieniono po nazwisku - w oparciu o wyniki śledztw - niektóre osoby
      narodowości żydowskiej, które pełniły służbę w więzieniach, gdzie popełniono
      masakry. Byli wśród nich m.in. Szloma Szlut, Karp - kobieta narodowości
      żydowskiej, Mohylow Żyd-kierowca, Krelensztejn, również narodowości żydowskiej
      (por. tamże, s. 102-103). Szczególną brutalnością "wyróżniły się" strzelające
      do więźniów, ustawionych na dziedzińcu więziennym, dwie Żydówki z Łucka:
      Blumenkranz, lat 20, córka właściciela sklepu obuwniczego z ulicy
      Jagiellońskiej i Spiglówna (brak bliższych danych) (por. tamże, s. 118).
      Poza udziałem w masakrach w Łucku, Oszmianie i Wołożynie, udział
      zbolszewizowanych Żydów odnotowano m.in. w mordowaniu Polaków w Czortkowie (co
      już wcześniej opisałem), w Tarnopolu, w okolicach Brańska.
    • olewin Re: Troszkę historii .. Brańsk 1941 .. 04.08.05, 22:46
      Mord na Polakach w okolicach Brańska
      Szokujące informacje na temat zbrodni popełnionej przy współudziale Żydów na 40
      Polakach z okolic Brańska znajdujemy w publikowanym rok temu tekście Zbigniewa
      Romaniuka. Jego autor jest człowiekiem znanym z niezwykle gorącej troski o
      pielęgnowanie śladów żydowskiej przeszłości w Brańsku i o stwarzanie możliwości
      prawdziwie głębokiego dialogu polsko-żydowskiego. Przejęty tymi ideami, kilka
      lat temu, nawet nazbyt naiwnie zaufał w dobre intencje Mariana Marzyńskiego,
      kręcącego film Shtetl, który później okazał się tendencyjnym paszkwilem
      polakożerczym. Tym godniejsze uwagi są więc stwierdzenia Zbigniewa Romaniuka,
      oparte na prowadzonych przez niego badaniach historii miasta Brańska w 1939 r.
      Romaniuk mówił m.in.: Główna Komisja Badań Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu
      bada obecnie sprawę szokującego mordu na około 40 osobach z Ciechanowca,
      Brańska i otaczających je terenów. W czerwcu 1941 r., dosłownie na godziny
      przez wejściem Niemców do Brańska, sowieckie NKWD w towarzystwie dwóch
      żydowskich policjantów z Brańska eskortowali wyżej wspomnianą grupę do
      więzienia w Białymstoku. Po drodze natrafili oni na działania wojenne i musieli
      zrobić odwrót. Blisko wioski Folwarki Tylwickie, niektórych więźniów
      rozstrzelano, innych z braku kul zabito bagnetami i kolbami karabinów (por.
      tekst wywiadu W.A. Wierzewskiego z Z. Romaniukiem publikowanym w książce The
      Story of Two Shtetl. Brańsk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, t. 1, s. 26).
      Romaniuk w odrębnym tekście przytoczył nazwiska niektórych osób zamordowanych
      23 czerwca 1941 r. w Folwarkach Tylwickich. Byli wśród nich m.in. nauczycielka
      Helena Zaziemska, nauczycielka Szlezinger (z domu Klukowska?) i przedsiębiorca
      Ignacy Płoński (według tekstu Z. Romaniuka Twenty one Months of Soviet Rule in
      Brańsk, publikowanego w The Story of Two Shtetl. Brańsk and Ejszyszki, Toronto-
      Chicago 1998, t. 1, s. 66).
      Jan Marszałek w wydanej w 1998 r. książce wymienił dziesiątki osób, mieszkańców
      Lwowa, którzy stracili życie bezpośrednio z rąk żydowskich lub na skutek
      zabójczych donosów różnych zbolszewizowanych Żydów (por. J. Marszałek
      Ukrzyżować księdza Jankowskiego, Warszawa 1998, t. 1, s. 184-220). W czasie
      rozmowy ze mną wyjaśnił, że informacje na ten temat czerpał z różnych
      podziemnych publikacji polskich z regionu Lwowa. Pełną dokumentację na ten
      temat p. Marszałek ma przedstawić w przygotowywanej do druku odrębnej książce
      pt. Rozstrzelany Lwów. Wcześniej na łamach czasopisma "Westerplatte" Jan
      Marszałek podał parę przykładów zamieszczanych w podziemnej małej poligrafii na
      terenie Lwowa po czerwcu 1941 r. fakty o żydowskich sprawcach zaginięć Polaków.
      Jednym z tych przykładów był apel Marii Zugajowej, stwierdzający: Poszukuję
      mego męża, Stefana Zugaja, zaaresztowanego przez bolszewików w Złoczowie w 1939
      r. w listopadzie. Do maja 1941 r. siedział on jeszcze w Zamku w Złoczowie, od
      tego czasu nie mam o nim żadnej wiadomości. Uwięziono go na skutek donosu
      Żydówki Lajder, która pozostawała na usługach NKWD. Wszystkich, którzy by
      posiadali jakąkolwiek wiadomość o dalszych jego losach, upraszam serdecznie o
      podanie jej pod adresem Maria Zugajowa, Lwów, ul. Pierackiego 14/10
      (por. "Westerplatte", 1994, nr 2, styczeń-luty, s. 27). Podobny apel ze strony
      Janiny Byczyszyn Herbst prosił o poinformowanie na temat losów jej zaginionego
      męża, Michała Byczyszyna, który był pracownikiem lwowskiej księgarni
      kolejowej "Ruch" i został zaaresztowany w 1941 r. na ulicy przez żydowsko-
      bolszewickich zbirów (por. "Westerplatte", 1994, nr 4, maj-czerwiec, s. 27).
    • olewin Czerwona milicja 04.08.05, 22:49
      Zbrodnie "czerwonej milicji"
      W rozlicznych relacjach powtarzają się informacje o zbrodniach popełnianych
      przez skomunizowanych Żydów na polskich żołnierzach i oficerach w pierwszych
      tygodniach po najeździe sowieckim na Kresy Wschodnie II Rzeczypospolitej. Jak
      pisał Krzysztof Marek Raczyński: W 1939 r. niektórzy Żydzi urządzali obławy na
      żołnierzy polskich pochodzących z rozbitych przez wojska sowieckie oddziałów i
      oddawali ich w ręce komisarzy ludowych. I nie były to przypadki pojedyncze.
      Znane są też sytuacje, gdy mordowano żołnierzy na miejscu (por. K.M. Raczyński
      Opowieść o dwóch miastach; Brańsk i Ejszyszki, "Gazeta" (Toronto), 30
      października 1998 r.). Szczególnie bezlitośnie wobec Polaków zachowywali się
      Żydzi wchodzący w skład samozwańczej tzw. czerwonej milicji, pewni bezkarności
      za swe zbrodnie popełniane w imię bolszewizmu.
      Kazimierz Krajewski tak pisał w monografii AK na Ziemi nowogródzkiej o roli
      zorganizowanej przy współudziale Żydów tzw. czerwonej milicji na tamtych
      terenach po 17 września 1939 r.: Z przykrością trzeba odnotować fakt poparcia
      sowieckiej agresji przez część obywateli narodowości białoruskiej i żydowskiej.
      Przyłączali się oni do zorganizowanych przez sowieckich agentów band
      samozwańczej tzw. czerwonej milicji i komitetów rewolucyjnych (...). Wobec
      znikomości polskiego oporu wspomniana "czerwona milicja" i bandy dywersyjne,
      rekrutujące się z Białorusinów i Żydów, nie odegrały żadnej roli militarnej w
      momencie wkraczania Armii Czerwonej. Złożona z elementów komunistycznych, w
      wysokim stopniu zdemoralizowanych, zasilona przez kryminalistów i różnoraki
      motłoch kierujący się najniższymi pobudkami, skorzystała z okazji do grabieży i
      gwałtu, rzucając się na miejscową społeczność polską, swych dotychczasowych
      sąsiadów. Wkraczające wojska rosyjskie, pomijając szereg zbrodni popełnionych
      na żołnierzach KOP, kadrze WP, policji, ziemiaństwie i tzw. pamieszczykach
      (posiadaczach), starały się na ogół - zgodnie z otrzymanymi rozkazami - unikać
      zbędnych aktów terroru wobec ludności cywilnej (oczywiście żołnierze sowieccy
      kradli i rabowali, co się dało). Natomiast "czerwona milicja" dopuściła się w
      okresie przejściowym niezliczonych zbrodni, morderstw i grabieży wobec ludności
      polskiej. Zjawisko to miało charakter powszechny i wystąpiło we wszystkich
      powiatach województwa nowogródzkiego. Niewątpliwie była to
      operacja "oczyszczania" terenu z elementów uznanych za antysowieckie,
      przygotowana i kierowana przez rosyjskie służby specjalne (por. K. Krajewski Na
      ziemi nowogródzkiej. "Nów" - Nowogródzki Okręg Armii Krajowej, Warszawa 1997,
      s. 7).
      Przytaczając w swej monografii przykłady zbrodni popełnionych na Polakach
      bezpośrednio po 17 września 1939 r., Krajewski pisał: Do zbrojnego incydentu
      doszło też w Berdówce, gdzie żydowsko-białoruska "czerwona milicja" wymordowała
      grupę oficerów i żołnierzy KOP przygotowujących się do stawienia oporu
      bolszewikom (por. K. Krajewski Na ziemi nowogródzkiej. "Nów" - Nowogródzki
      Okręg Armii Krajowej, Warszawa 1997, s. 6). Ten sam autor pisze, że bandyci
      białoruscy lub żydowscy z czerwonymi opaskami na rękawach byli sprawcami
      większości zabójstw w powiecie nowogródzkim po 17 września 1939 r. (por. tamże,
      s. 8).
      Ze wspomnień pułkownika broni pancernej Włodzimierza Samiry dowiadujemy się, że
      jego oddział na wysokości miasteczka Zborowa został zaatakowany przez grupę
      dywersantów złożoną z miejscowych Ukraińców oraz "czerwonej milicji". Jak pisał
      Samira: Od miejscowej polskiej ludności dowiedzieliśmy się, że ci dywersanci
      częściowo opanowali miasto i "rozprawili się" z miejscową państwową policją -
      niemiłosiernie ich mordując (por. W. Samira: Nie byłem tym... kim byłem, Londyn
      1994, s. 5-6).
      Dziennikarz Krzysztof Czubara opisał w "Tygodniku Zamojskim" z 18 września 1996
      r. bardzo brutalne zachowanie Żydów z "czerwonej milicji" na terenie Zamościa
      po opanowaniu go przez wojska sowieckie: Na rozkaz (sowieckiego - J.R.N.)
      komendanta wojennego milicjanci zatrzymali zakładników, m.in. prof. Stefana
      Millera i adwokata Wacława Bajkowskiego. Aresztowali oficerów i podoficerów WP,
      policjantów, pracowników przedwojennego starostwa, działaczy Stronnictwa
      Narodowego i duchownych (...). Setki aresztowanych osób przetrzymywano pod
      gołym niebem, w więzieniu przy ul. Okrzei. Naczelnikiem więzienia był kaflarz
      Józef Dziuba. Milicjanci, szczególnie Żydzi, nie mieli żadnych skrupułów.
      Rozbrajali żołnierzy polskich, a rannych rozbierali do bielizny, zabierali im
      buty, zegarki, rowery, furmanki i inne cenne przedmioty. Na Nowym Mieście
      żydowski wyrostek w czerwonym szaliku z pistoletem przy pasie z koalicyjką,
      formował z polskich żołnierzy kolumnę marszową. Sam jechał przodem na koniu i
      wprowadzał ich na Rynek, gdzie rozwrzeszczany tłum Żydów gwizdał i obrzucał
      żołnierzy obelgami. Niektórych jeńców zabijano. Np. w pobliżu Rotundy
      rozstrzelano kilku policjantów (cyt. za przedrukiem artykułu K. Czubary w
      książce R. Szawłowskiego Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 2, s.
      434). W Łucku złożona głównie z Żydów "czerwona milicja" opanowała miasto 18
      września 1939 r., zabijając polskiego policjanta (według tekstu M. Paula,
      op.cit., publikowanego w The Story of Two Shtetl, Brańsk and Ejszyszki, Toronto-
      Chicago 1998, t. 2, s. 194).
      Były więzień sowiecki Franciszek Goszczyński wspominał, iż w celi z nim
      siedział Żyd Abraham Starkman, pochodzący z Bruśna pod Rawą Ruską. Według
      Gonczyńskiego: Gdy bolszewicy zajęli wschodnią część Polski, młody Abraham
      wespół z bratem stanęli na cele Milicji Robotniczej. Starkman chełpił się, że
      rozbrajał oficerów polskich, twierdził, że kilku oficerów zastrzelono w jego
      wsi. Po upojeniu się władzą, wystąpił z milicji i pojechał do Lwowa na zakupy
      (...). Starkman czuje głęboki żal do Sowietów, że za gorliwą służbę w milicji
      siedzi w więzieniu i że potraktowano go na równi z Polakami (por. F.
      Gonczyński: Raj proletariacki, Londyn 1950, s. 43, 44).
      W Dubnie miejscowi Żydzi utworzyli milicję, która aresztowała 17 września 1939
      r. głównego sędziego miejskiego Bartłomieja Poliszczuka. Milicjanci przekazali
      go w ręce sowieckie, odtąd nic więcej nie słyszano o jego losie. Niedawno
      dopiero jego nazwisko pojawiło się na liście straconych polskich urzędników
      (według M. Paul Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland, 1939-
      1941; w The Story of Two Shtetls. Brańsk and Ejszyszki, Chicago 1998, cz. 2, s.
      195. M. Paul podaje informacje o losie sędziego Bartłomieja Poliszczuka w
      oparciu o relację Wiktora Poliszczuka, która znajduje się w jego posiadaniu).
      • you-know-who dla odswiezenia pamieci olwein: 05.08.05, 05:33

        • you-know-who Re: dla odswiezenia pamieci olwein: 05.08.05, 05:58
          you-know-who napisał:

          > (sorki, enter mi sie wcisnal)

          dla odswiezenia pamieci olewin, to byla normalna wojna etniczno-religijna na
          malutka skale, i nie probuj przedstawiac tylko jednej strony brudnego medalu.
          nie to, zebym mial jakiekolwiek zludzenia ze nie bylo mniej wiecej tak jak
          piszesz, zgadzam sie z wymowa faktow ktore chcesz przekazac
          a wiele z nich moze byc prawdziwych.
          (Chociaz jak pewnie wiekszosc forumowiczow nie daje rady czytac tego wodospadu
          slow ktory z siebie wylales.)

          Ale nie zapominaj DLACZEGO byl konflikt, dlaczego Zydzi nienawidzili Polakow
          (jak piszesz). Czy wiesz, ze Zydzi byli karygodnie dyskryminowani za czasow
          Polski miedzywojennej. Na przyklad poczytaj historie Zydow ktorzy w okolicach
          Baranowicz pozniej stworzyli jedyny silny oddzial partyzancki Zydow do ratowania
          Zydow przed eksterminacja nazistowska (oczywiscie pozniej koordynujacy i nawet
          formalnie podlegajacy partyzantce rosyjskiej).
          Otoz ich wspomnienia z okresu przedwojennego mroza krew w zylach: nie wolno bylo
          Zydom nabyc ziemi na ktorej sie urodzili, pracowali. Wyksztalcenie bylo
          praktycznie zamkniete powyzej ktorejs tam klasy szkoly podstawowej. Doznawali
          szykan ze strony Polakow. Itp, itd.

          Pozniej, piszesz o tym co sie dzialo na chaotycznym poczatko wojny w 1939.
          Zapominasz napisac, co bylo w tych miasteczkach, gdzie przewage liczebna mieli
          polscy nacjonalisci i faszysci. Tam, dokladnie tak jak zydo-komuna szykowala
          czerwone flagi, polaczki szykowali flagi ze sfastykami i brali gore nad
          swymi etnicznymi przeciwnikami oddajac swe uslugi nowym panom.
          Niestety, blad - nie trzeba bylo tego robic. Kiedy hitlerowcy, tzn. ich
          b. nieliczni przedstawiciele pozostawieni za szybko idaca na wschod linia wojsk
          pancernych Guderiana, orientowali sie ze nacjonalisci polscy maja za duzo
          inicjatywy i za duzo sie panosza, przyjezdzaly budy SS i komitety wspolpracy z
          okupantem ladowane byly szybciutko, na wywozke do lasu i rozstrzelanie.

          Kiedy wojna sie skonczyla (a zaczela mala wojna domowa) w 1945, nacjonalisci
          polscy mordowali, no.. powiedzialbym masowo, bo w liczbie ok 10-20 tys. osob,
          krasnoarmiejcow wracajacych z Berlina do domu. Lokalnej ludnosci
          bialoruskiej serwowano takie procedury jak palenie zywcem w stodole lub
          wycinanie gwiazdy piecioramiennej na czole. Wszystkie strony popelnialy
          ciezkie przestepstwa.

          Wiec nie smiec tutaj na forum tylko uszanuj pamiec wszystkich tych gleboko
          oglupionych i czesto bezradnych ludzi, zydow, polakow, bialorusinow i innych,
          ktorzy zgineli niepotrzebnie. Najlepsza recepta na to zeby takie rzeczy sie
          powtarzaly, jak to w historii bez przerwy bywa, jest nieuczciwe jej opowiadanie.
          znacznie lepiej juz, jesli mlodzi nie beda nic wiedzieli, niz jak beda sluchali
          takich nauczycieli z 'hidden agenda' jak ty.
    • fredzio54 Re: Troszkę historii .. Grodno 1939 .. 05.08.05, 07:41
      swojeci powiedziali zyda mi przyjechalismy was uratowac od niemcow
      potem poslail 200 tys jwrejow do Sibiri mojego dziadka tez
      byl w rosi az do 1957 internowany jako syjonista.
      Przyjechal do polski nasze alija posalo go do erec Israel z falszywe dokumenty.
      Dziadek mnail polakow i sowjetow w dupie ! umarl w Erec Israel jako wolne Jwrej
      doczekal sie wnoka mojego brata jako marynaz w INF
      • hiperrealizm fredziu 05.08.05, 07:59
        gdyby twój dzidziuś nie miał przed wojną polskiego obywatelstwa to zgnił na tyn
        sybirze i nikt by o nim pie pamietał!
        Choćby dlatego dla Polski trochę szacunku powinieneś mieć! Bo dziadek tój nie
        jako Żyd z sowietów wrócił ale jako OBYWATEL II RP!
Pełna wersja