Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzystani...

19.08.05, 19:39
Oby tak dalej... w którymś momencie facet przesadzi i wówczas Białorusini się
obudzą.

Powodzenia tow. Łukaszenko, piszcie na siebie wyrok dalej. Coraz lepiej Wam idzie.
    • lolo11 Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 19.08.05, 21:39
      I ma racje! Kto pozwoli na finansowanie "terrorystow" antyrzadowych.
      • mike-great Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 09:53
        Gratulujemy Łukaszence stałości poglądów !!! To nie to co Rokita, Nałęcz,
        Kwaśniewski, i wielu im podobnych....

      • raffus Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 19:42
        Walnij sie w czolo, agencie.
    • maureen2 Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 19.08.05, 21:51
      i tak się to skonczy,na jego życzenie.
    • bdx65 Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 19.08.05, 21:56
      Pomoc będzie, ale on ją będzie przechwytywał.
    • x-y-z Łukaszenko jesteśmy z Tobą; zatrzymaj tę zarazę 20.08.05, 01:13
      !
    • eva15 Łukaszenko- filozof dziejów najnowszych 20.08.05, 02:01
      "Łukaszenko chce jeszcze bardziej izolować Białoruś. Przyjmowanie jakiejkolwiek
      zagranicznej pomocy będzie ściśle kontrolowane przez białoruski reżim. Pod lupą
      znalazły się wymiany młodzieży, konferencje i seminaria"

      Lukaszenko ma racje. W Polsce tzw. komuchy zaczęły wysyłać swą latorośl na
      Zachód i tam ją szkolić. No i szczerze mówiąc, dzięki temu Polska się po dziś
      dzień od "komuchów " uwolnić nie może. Tak skuteczną farbkę na każdą okazją
      dostały w/od USA (Zelig się kłania).

      Jeśli Lukaszenko chce swój kraj szczerze odkomuszyć, to ma racje zamykając go
      od zachodnie bramy.
      • miszkaa Re: Łukaszenko- filozof dziejów najnowszych 20.08.05, 02:24
        Lukaszenka!!!
      • gkrolik1 A ty sobie sprawdz glowe, bo chyba nie wiesz co 20.08.05, 07:16
        za bzdury wypisujesz
        • perisotero Re: A ty sobie sprawdz glowe, bo chyba nie wiesz 20.08.05, 08:12
          Co za merytoryczna riposta . Brawo . Skończyłeś Harvard czy należysz do MENSY ?
          • pcat Jestem totalnie zdewastowany tak miażdżącą repliką 20.08.05, 09:19
            ...
      • ethebor Re: Łukaszenko- filozof dziejów najnowszych 20.08.05, 08:51
        eva15 napisała:

        > "Łukaszenko chce jeszcze bardziej izolować Białoruś. Przyjmowanie jakiejkolwiek
        > zagranicznej pomocy będzie ściśle kontrolowane przez białoruski reżim. Pod lupą
        > znalazły się wymiany młodzieży, konferencje i seminaria"

        Ciekawe, czy zamierza tez izolowac swoj kraj od wymiany z Rosja? Jak tak dalej
        pojdzie i to stanie sie konieczne....

        > Lukaszenko ma racje.
        Tia, jakby mogl to swoja rodzine wyslalby w pierwszej kolejnosci.
        Tyle, ze ta juz jest pewno dawno na wszelkich czarnych listach.

        > W Polsce tzw. komuchy zaczęły wysyłać swą latorośl na
        > Zachód i tam ją szkolić.
        Znasz z ...autopsji?

        >No i szczerze mówiąc, dzięki temu Polska się po dziś
        > dzień od "komuchów " uwolnić nie może. Tak skuteczną farbkę na każdą okazją
        > dostały w/od USA (Zelig się kłania).
        Mam nadzieje, ze po tych wyborach troche sie zmieni. Od zarzutow, ze PiS i PO sa
        przefarbowane z czegos tam, lepszym wskaznikiem jest jek ktory podnosi sie ze
        srodowisk prawdziwych i przefarbowanych "komuchów". To jest jak jek wypedzanego
        demona ;-).

        > Jeśli Lukaszenko chce swój kraj szczerze odkomuszyć, to ma racje zamykając go
        > od zachodnie bramy.
        Odkomuszac kraj przerabiajac go na zrusyfikowany Mega-Kolchoz? Ciekawa
        koncepcja. Poza tym przeciez sam byl wysokim funkcjonariuszem - musialby zaczac
        od siebie, ale chyba nie ma ochoty na samobojstwo.
        • sredni4 DEMOKRACJA 20.08.05, 09:03
          Stosunki polsko-białoruskie weszły w fazę wojny szpiegów… oj przepraszam,
          chciałem powiedzieć dyplomatów, którzy są wydalani na zasadach wzajemności.
          Polskie MSZ nie wyklucza wydalenia białoruskiego dyplomaty w związku z
          wydaleniem z Białorusi Andrzeja Buczaka – powiedział rzecznik MSZ Aleksander
          Chećko. W przesłanym 20.07. agencji PAP komunikacie Chećko zaznaczył, że
          polskie MSZ podejmie „odpowiednie kroki” w związku decyzją o wydaleniu z
          Mińska Kierownika Wydziału Konsularnego polskiej ambasady. Jaki jest szerszy
          kontekst tej sytuacji? W końcu maja br. uczestnicy międzynarodowej
          konferencji "Polityka Unii Europejskiej wobec Białorusi; wyzwania dla
          przyszłości" odbywającej się w Białowieży (podlaskie) przyjęli "Deklarację
          Białowieską" zawierającą propozycje „działań na rzecz demokracji na
          Białorusi”. Wśród wymienionych tam propozycji, jest m.in. izolacja (zakaz
          wjazdu na terytorium UE i zamrożenie kont bankowych) wszystkich
          odpowiedzialnych za zwalczanie demokracji na Białorusi oraz utworzenie sieci
          niezależnych rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych nadających na
          Białoruś z Polski, Litwy i Ukrainy. W przyjętym w Białowieży 5-stronicowym
          dokumencie jest mowa m.in. konieczności "konsekwentnej realizacji zasady
          izolowania dyktatorskiej władzy Aleksandra Łukaszenki na arenie
          międzynarodowej", przy jednoczesnej współpracy z „narodem białoruskim”. Mnie
          najbardziej ciekawi to, z kim będą współpracować. Zachodnie badania
          białoruskiej opinii publicznej są dość skrzętnie ukrywane gdyż wykazują, że
          Łukaszenkę popiera ok.. 90% mieszkańców tego kraju. Dlaczego? Czy mieszkańcy
          Białorusi nie wiedzą, że rządzi nimi „ostatni dyktator Europy”? A może widzą
          alternatywę, która nie bardzo im się podoba - na Białorusi bezrobocie wynosi
          2% a u nas 19%. Białoruś miała w ubiegłym roku najwyższą w Europie stopę
          wzrostu gospodarczego - ponad 11%. O ile zakład, że „wprowadzenie demokracji”
          z zewnątrz radykalnie odwróciło by tę tendencję na spadkową?. Oczywiście
          Łukaszenko jest „dyktatorem” bo nie pozwala nikomu na siebie wpływać, podczas
          gdy w naszym kraju jest „pełna demokracja” co oznacza, że strategiczne dla
          nas decyzje zapadają w Waszyngtonie…. Sytuacja jest prosta. Dla USA Białoruś
          jest kolejnym - po Serbii, Ukrainie, Gruzji i Kirgizji - obiektem sterowanego
          z zewnątrz puczu, który ma ustanowić władzę proamerykańskich polityków. W
          ślad za tym u granic Rosji pojawią się kolejne bazy US Army, kolejne bo w
          krajach ościennych trochę ich już jest. Tych nowych „wodzów” nikt już nie
          będzie rozliczał z „demokracji”. Demokratyczny (bo proamerykański) szef
          Uzbekistanu wyrznął nieomal w pień prawdziwą demokratyczna rewolucję
          zabijając ok. 1000 osób. Choć była to masakra większa od tej z Placu
          Tienanmen w Pekinie 16 lat temu, globalne media robią wszystko, żeby świat
          jak najszybciej o niej zapomniał. Nasze („nasze”??) media współdziałają w tym
          bardzo zgodnym chórze. W Uzbekistanie już są wojskowe bazy USA (z nich
          bombardowano Afganistan), na Białorusi jeszcze nie. Kto by się więc
          przejmował takimi drobiazgami jak gotowanie we wrzątku więźniów politycznych,
          którym to „demokratycznym” zabiegom rządzący Uzbekistanem Karimow lubi
          asystować osobiście…. Pytanie o rolę naszego kraju w tej grze jest czysto
          retoryczne. Ja mam jedynie nadzieję, że ci z „naszych” polityków, którzy za
          pomocą polskich służb specjalnych usiłują zamienić białoruską Polonię na
          antybiałoruską V Kolumnę - pójdą za to kiedyś siedzieć.

          Hasło dnia:

          Człowiek najgłośniej wydziera się w pieluszkach. Potem stopniowo spuszcza z
          tonu.

          PS 1.

          Chyba już po raz trzeci przypominam na łamach DYSYDENTA upubliczniony raport
          CIA sprzed 15 lat na temat Chin - „Jeśli w ChRL nie uda się wprowadzić
          demokracji, to należy założyć że wysoki, 9% wzrost gospodarczy w tym kraju
          utrzyma się przez następne 20 lat…” W Chinach „się nie udało” i jest to
          najdynamiczniej rozwijająca się gospodarka świata. W Polsce „się udało” i
          mamy 5 mln ludzi żyjących w stanie absurdalnej nędzy. dysydent.

          • sredni4 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 09:05
            W białoruskim Brześciu nad Bugiem Polacy mieli budować elektrociepłownię
            węglową. Węgiel miał być dostarczany z polskich kopalń. Na skutek
            żydokomunistycznej awantury i histerii, budowniczymi energetycznej inwestycji,
            mają być ci, którzy przegrali kontrakt - Niemcy lub Francuzi. Węgiel ma być
            dostarczany z Czech lub Rosji. Żydo-niemiecki lobbysta towarzysz Belka, zamiast
            walczyć o polskie interesy i pieniądze dla Polaków, postanowił z dramatycznie
            ubogich polskich finansów, przeznaczyć 950 tys. złotych na utworzenie
            białoruskiej radiostacji, walczącej z władzą w Mińsku Białoruskim. Dramat
            Polski pogłębia się. Wciąż rzekomo brakuje pieniędzy dla ciężko chorych
            pacjentów w polskich szpitalach, wciąż rzekomo nie ma pieniędzy na oświatę, dla
            matek samotnie wychowujących dzieci, na zakup nowoczesnego uzbrojenia itd, itp.
            Cóż, przetrwonić i rozgrabić można nawet wszystko. Na głupotę nie ma lekarstwa.
            Wygląda na to, że na zdradę narodowych interesów, nie ma go również. No, może
            za wyjątkiem mądrych wyborów, eliminujących profesjonalnych renegatów. LUBOMIR.

            • gadery Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 10:38
              Czysta demagogia. To jakby powiedzieć, że przez to, że kupiłeś kilokram cukru
              nie będzie Cię stać na zakup fabryki Boeinga. Jak możesz porównywać niecały
              milion do kilkudziesięciu miliardów?
            • historyk12 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 12:14
              średni jesteś wybitnym idiotą. więcej ci nie napiszę bo na takich pajacy jak ty
              szkoda klawiatury strzępić
          • sredni4 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 09:06
            Wakacje prawie się kończą, brzózki sypią złotym liściem. W naszej ojczyźnie
            także zmian wiele na horyzoncie! Pomarańczowe krasnoludki zaprowadziły swój
            porządek na Ukrainie, a teraz aż piszczą, żeby i na Białorusi porządzić. Do
            małych, skrzatowych główek nie dotarło, że w lesie tak naprawdę rządzi
            niedźwiedź, któremu nie w smak będą krasnalowe rewolucje. Niedźwiedź faktycznie
            podniósł się i mruknął: - Paszli won!” Skrzacikom ze strachu spadły
            pomarańczowe czapeczki. Inne poturbowane i zasmarkane wróciły na swoją polankę,
            teraz z oddali wymachują piąsteczkami, odgrażają się brzydkiemu
            niedźwiedziowi… „- My ci pokażemy, ty podły, podły, podły…”

            Krasnoludki napaskudziły, a Polakom się oberwało! Cóż, taki nasz Lechitów los!
            Wybory u nas za pasem, przodownicy w rankingach jak te lale, człowiek oczopląsu
            może dostać, kogo wybrać, komu zaufać, skoro większość, życzy narodowi
            dobrobytu! Zamiast zająć się sprawami naglącymi, myśleć właśnie o wyborach, czy
            zamykanych oddziałach onkologicznych, postępującej biedzie, analfabetyzmie w
            zapomnianych przez Boga rejonach Polski, wdajemy się w konflikt, który nas
            tumani i zamazuje rzeczywistość! A może… liczymy, na pomoc sojuszników? Na
            wsparcie aliantów zza brukselskich biurek… Mam niejasne przeczucie, że tam
            wsparcia nie znajdziemy. Unii Europejskiej bardziej się opłaca z Rosją zgubić,
            niż z Polską znaleźć … Tak, czy siak pomarańczowe krasnoludki zatrą malutkie,
            pomarańczowe rączyny i żyć będą długo i szczęśliwie? A my?...

            Ale żarty na bok! Naprawdę nie mamy większych zmartwień, niż ustrój na
            Białorusi? Czy to jest nasza wojna, czy wojna tych którym się nie podoba, że
            dookoła Mińska drogi są tak doskonałe jak w Szwajcarii, którzy zazdroszczą, że
            tam nie ma bezrobocia, metro kosztuje 20 groszy, a opieka medyczna jest
            bezpłatna. To przecież skandal! takie państwo jest nienormalne. Normalni
            jesteśmy my, zjednoczeni europejczycy. W ostatni piątek, w Unii Europejskiej, w
            polskim mieście wojewódzkim spalono 22 tygodniowe zwłoki płodu noworodka… w
            ognisku! Dziadkowi tak doradził… lekarz, bo sam nie wiedział co z tym fantem
            zrobić…

            Pozdrawiam Pana, Panie Redaktorze!
            Lusia Ogińska

            Zawsze…

            Wiatr bezustannie Boga wzywał
            a kiedy umarł, złożył dłonie.
            Siostrzyca wiatru nieszczęśliwa
            cicho załkała w telefonie:
            - Dlaczego umarł?! Nagle umarł
            …nic nie wiedziałam o pogrzebie,
            i nie wiem jaka była trumna,
            a on biedaczek jest już w niebie!

            Dziewczynka tak cichutko łkała,
            - słuchawka się topiła w łzach -
            bo ona jedną mamę miała,
            a to był jej jedyny brat.

            Pośród wiosennych pelargonii,
            zeschnięty, siny opadł bez.
            Pewnie nikt do mnie nie zadzwoni,
            bo mój telefon – pełen łez!!

            Zjawił się nagle mądry człowiek,
            był to poczciwy, zwykły pan…
            I bardzo prostą dal odpowiedź;
            że życie, to przejściowy stan!
            Życie nie było na pogrzebie,
            ono nie tuli, i nie głaszcze,
            lecz przyzwyczaja nas do siebie,
            kłamiąc, że będzie z nami… zawsze…

            Zawsze?… To będzie uśmiech dziecka!
            Zawsze to będą siwe skronie!
            Zawsze to będzie miłość wieczna
            i te łzy ciche w… telefonie!

            Lusia Ogińska

          • sredni4 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 09:08
            ZPB: wojna polsko-polska o bazę USA w Grodnie?

            Post Scriptum II, 16. 08. 2005

            Dzisiaj otrzymałem dwie nietypowe gazety, które rzuciły dodatkowe światło na
            wydarzenia w Związku Polaków Białorusi w ostatnich miesiącach. W
            tygodniku „Przegląd”, datowanym na 21. 08., znalazł się długi wywiad z
            senatorem RP Kazimierzem Pawełkiem, który podał wiele istotnych informacji na
            temat ZPB:

            Otóż „obalony” w marcu prezes ZPB, dr Tadeusz Kruczkowski z Uniwersytetu w
            Grodnie, jest „czołową postacią polskiej społeczności na Białorusi … został
            sekretarzem Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych oraz Polonijnej Rady
            Konsultacyjnej przy marszałku Senatu RP.” Co więcej, zebranie w marcu 2005
            zorganizował wice-prezes ZPB J. Piaseczki, który „pod nieobecność
            Kruczkowskiego (był li on wtedy na stażu zorganizowanym przez Senat RP?).
            zebrał zarząd i zawiesił prezesa, sam przyjmując ster w swe ręce … Na Zjeździe
            atak (na Kruczkowskiego) przypuścił Tadeusz Gawin, zarzucając mu uległość wobec
            administracji Łukaszenki. … Kruczkowski uzyskał absolutorium stosunkiem głosów
            210 : 53, ale wybory przegrał różnicą 36 głosów (152 : 116) z 31-letnią
            nauczycielką z Grodna, Andzeliką Borys. … Zamiast przyjąć wyniki z godnością
            (Kruczkowski i jego zwolennicy) zaczęli pisać donosy kwestionując wybory …
            roztaczali przy tym jakieś katastroficzno-spiskowe wizje, w tym
            o „amerykańskiej inspiracji”.

            Natomiast z otrzymanego, też w dniu 16 bm., miesięcznika „Wspólnota”,
            wydawanego przez Polską Wspólnotę Narodową, dowiedziałem się, iż „Na
            odbywającym się w marcu VI Zjeździe ZPB 145 z 265 delegatów zostało wybranych z
            naruszeniem prawa, gdyż pojawili się tam i głosowali przedstawiciele z
            oddziałów nie zarejestrowanych, dzięki czemu wybrano nowy, proamerykański
            zarząd”. Według „Wspólnoty”, antyamerykańska frakcja ZPB pod swą petycją do
            władz z prośbą o pomoc, zebrała ponad 200 podpisów.

            Interesującą jest też osobowość pani Andżeliki Borys (Angelki? To imię
            oznacza „Anielica”). Senator Pawełek utrzymuje, iż jest to „skromna
            nauczycielka języka polskiego z Grodna”. „Wspólnota” do tej senatorskiej opinii
            dodaje, iż „ma ona pełną swobodę użytkowania swoich trzech mieszkań w Grodnie i
            trzypiętrowej kamienicy w Baranowiczach”. Od warszawskiego dziennikarza, akurat
            na wakacjach w Zakopanem, dowiedziałem się dzisiaj, iż władze RP przyznały tej
            pannie z 4-letnim dzieckiem apartament za 1800 zł na miesiąc!

            Kazimierz Pawełek w swym wywiadzie zgadza się z opinią, iż frakcja ZPB dra
            Kruczkowskiego („Ksawerego Branickiego”) to „Targowica”, szukająca wsparcia u
            obcej potęgi w postaci „carycy Katarzyny II”, czyli prezydenta Łukaszenki.
            Oczywiście frakcja ZPB pani Angelki (tak się pisze imię pani Borys po
            angielsku), też ma swego „Napoleona”. Ten „Nowy Napoleon” przy pomocy
            swych „zawsze wiernych” Polaków, chce zrealizować swe Plany Powtórki Pochodu,
            przez Grodno i Mińsk, na Moskwę. Przecież to już nawet przysłowiowym „wróblom
            na dachu” wiadomo to, czego się boi powiedzieć senator RP Pawełek. Mianowicie,
            że w najbliższej Pięciolatce, na wezwanie „uciemiężonej Anielicy” (z trzema
            apartamentami w Grodnie i jednym w Warszawie), ruszy na Wschód cala Armada
            NATO. Dokładnie tak jak 6 lat temu ruszyła ta Armada, pod
            pretekstem „ratowania” wyszkolonych w Niemczech ,harcowników” z Mafii
            Albańskiej, na istniejącą jeszcze wtedy, ale w roku 2000 zlikwidowaną
            ostatecznie, Jugosławię.

            Marek Głogoczowski
            2005-08-17

          • sredni4 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 09:09
            "Solidarność kłamstwa" na temat Grodna oraz Mińska

            Poniżej przesyłam do jak najszerszego rozpowszechnienia, coś ciekawego,
            tłumaczącego nie tylko wydarzenia na Białorusi ale i niedawne pobicia
            pracowników ambasad Rosji w Warszawie oraz Polski w Moskwie (patrz przypis nr.
            6).

            Na załączonym zdjęciu: Część tytułowa kolportowanej w czterogwiazdkowym
            hotelu „Mińsk”, wydawanej przez opozycję imitacji gazety „Belarus Today”,
            należącej do Administracji Prezydenta RB. Jak odkryli to białoruscy
            dziennikarze, którym pokazałem otrzymaną w hotelu gazetę zawierającą dziwne
            artykuły, fałszywka różni się od oryginału niepozornym „The” przed tytułem
            pisma.


            „SOLIDARNOŚĆ KŁAMSTWA” NA TEMAT GRODNA ORAZ MIŃSKA
            List otwarty do redakcji „Tygodnika Podhalańskiego”
            Bezpośrednio po powrocie z bardzo udanej “wycieczki” na Elbrus (5641 m) na
            Kaukazie, w rodzinnym Zakopanem przeglądnąłem aktualny podówczas
            numer „Tygodnika Podhalańskiego” z 4 sierpnia br. W nim znalazły się bowiem aż
            dwa artykuły na tematy osobiście mi bliskie. Jeden z nich opisywał trwający pół
            godziny „dojazd”, na dystansie zaledwie 500 metrów, karetki pogotowia do
            umierającego w centrum Zakopanego, po wypadku samochodowym, mego młodego
            kuzyna, którego ślub hucznie fetowaliśmy zaledwie trzy miesiące wcześniej.
            Drugą wiadomość, świadcząca o niedowładzie służb - tym razem nie ratowniczych
            ale informacyjnych - dzisiejszej Polski znalazłem na stronie 11 TP,
            bezpośrednio nad artykułem o braku wystarczającej ilości karetek w Zakopanem w
            okresie wakacji. W swej korespondencji z Grodna redaktor „II” (zapewne Jerzy
            Jurecki) pokazał zdjęcia pierwszych stron „prawdziwego’ oraz „fałszywego”
            pisma „Głos znad Niema”, wydawanego przez Związek Polaków na Białorusi. Tak się
            złożyło, że na początku lipca byłem na konferencji w Mińsku, z którego
            przywiozłem jako pamiątkę, wyłożoną do kolportażu na ladzie recepcji
            najbardziej luksusowego w Białorusi hotelu „Mińsk”… fałszywkę anglojęzycznego
            wydania oficjalnej gazety „Białoruś Dzisiaj”. W przeciwieństwie do
            fałszywki „Głosu” pokazanej przez TP, posiadana przeze mnie fałszywka została
            wydana nie przez białoruski „reżym”, ale przez najwyraźniej w Mińsku tolerowaną
            opozycję wobec tego kraju prezydenta.. (Patrz zdjęcie w załączeniu.)
            Ponieważ na temat Białorusi dzisiaj, w Polsce dzisiaj, wolno publicznie pisać i
            mówić tylko źle, przy czym się to robi w sposób tak nachalny, że aż jest mi
            przykro, że jestem obywatelem tak bardzo zakłamanego kraju, zdecydowałem się na
            próbę rozpowszechnienia, w języku polskim, mych osobistych wrażeń z 4 dniowego
            pobytu w Mińsku i jego okolicach w okresie przypadającego na 3 lipca Dnia
            Niepodległości Białorusi. Te wrażenia spisałem już miesiąc temu w języku
            angielskim w artykule, któremu nadałem tytuł „BELARUS TODAY: IS "ORANUSIAN"
            (ZHOPOGLAV) REVOLUTION PENDING?” (1).
            A oto co najbardziej rzuciło się w oczy po przyjeździe do nie znanego mi
            wcześniej Mińska nie tylko mnie, ale i innym uczestnikom naszej konferencji.
            Cytuję własny tekst sprzed miesiąca:
            „Mińsk i Białoruś jako całość pozostaje „la bête noire’ („czarną owcą”)
            starającej się o swe zjednoczenie Europy. Wkrótce zrozumieliśmy, jaka jest
            przyczyna tego „paneuropejskiego” ostracyzmu narodu liczącego 11 milionów
            mieszkańców. Spacerując po głównej arterii Mińska w towarzystwie dyplomaty z
            Macedonii, który podobnie jak ja przez dłuższy czas mieszkał w Paryżu,
            zgodziliśmy się, że „miasto parków” Mińsk, usytuowane malowniczo nad spiętrzoną
            do rozmiarów malego jeziora Świsłoczą, wygląda piękniej niż stolica Francji.
            Czar tego miasta bierze się nie tylko z monumentalnych neoklasycystycznych
            budynków ze świeżo odnowionymi fasadami, ale także z tego, że ludzie na ulicach
            są przystojni i dobrze ubrani (przedstawiciele rodzaju żeńskiego raczej dobrze
            rozebrani), podczas gdy całe miasto wygląda na najbardziej czyste jakie w moim
            życiu widziałem! Jakaż różnica w porównaniu ze zwiedzaną przeze mnie miesiąc
            wcześniej„stolicą” niedawnej Pomarańczowej Rewolucji, Lwowem z nierówno
            brukowanymi ulicami pełnymi dziur, szynami tramwajowymi nie reperowanym chyba
            od czasów Franciszka Józefa, byle jakimi blokami mieszkalnym z podwórkami
            pełnymi śmieci.

          • sredni4 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 09:10
            Do Mińska przyjechaliśmy na nowiutki, luksusowo wykończony dworzec kolejowy,
            uczestniczyliśmy w galowym koncercie w świeżo oddanym do użytku Pałacu Widowisk
            mieszczącym dwa tysiące widzów, podróżowaliśmy wokół Mińska po autostradach o
            gładkości porównywalnej z tymi w Szwajcarii (gdzie mieszkałem przez lat
            kilkanaście), oglądając w przejeździe budowę nowych stacji metra oraz dobrze
            zaplanowanych dzielnic podmiejskich. Oczywiście w pobliżu Mińska dostrzegłem
            wsie pełne małych, malowanych drewnianych domków, ale i ja mieszkam w Zakopanem
            w małym drewnianym domku mych dziadków i wszyscy moi znajomi zazdroszczą mi
            tego „spartańskiego” lokum. Jedną z zalet Mińska jest stosunkowo niewielka
            ilość samochodów na jego szerokich arteriach, ale ten znak „biedy” jest w
            istocie oznaką zdrowia mieszkańców, które to zdrowie jest podtrzymywane w
            sposób sztuczny przez wyraźną niechęć reżymu Łukaszenki do zapchania kraju za
            pomocą mechaniczno-elektronicznych gadżetów wymagających ustawicznego przy nich
            siedzenia.”
            Dlaczego Łukaszenka jest tak znienawidzony przez Zachód?
            Ponieważ byłem obecny na akademii uświetniającej 61 rocznicę wyzwolenia, prawie
            podówczas zrównanego z ziemią Mińska, spod trzyletniej hitlerowskiej okupacji,
            więc w mym sprawozdaniu po angielsku znalazł się cytat z wystąpienia na tej
            akademii białoruskiego prezydenta. Powiedział coś bardzo dętego, mianowicie
            że „prawdziwą przyczyną obecnej antybiałoruskiej „ofensywy” Zachodu jest
            najzwyklejsza zawiść zachodnich państw, zazdroszczących Białorusi odnotowanych
            przez nią osiągnięć.” Łukaszenka dumnie podkreślił, że w okresie jego
            prezydentury jego kraj stał się jedynym z 17 republik byłego Związku
            Radzieckiego, który ma aktualnie PNB wyższy niż 15 lat temu.
            Nie tylko wystrój nowego Pałacu Widowisk oraz wygląd Mińska w ogólności
            potwierdzały słowa „znienawidzonego przez Zachód” prezydenta. W odnośnikach do
            mego sprawozdania po angielsku podałem dalsze, przemilczane przez media w
            Polsce szczegóły:
            - Średnie zarobki na Białorusi, w której 80 % zakładów pracy jest wciąż
            państwowych, wynoszą tylko 200$, a zatem są 3,5 raza niższe od tych, jakimi się
            chwali Polska. Ale na Białorusi bezrobocie nie istnieje, podczas gdy w Polsce
            oficjalnie tylko 54% ludności w wieku produkcyjnym ma pracę. W przeciwieństwie
            do Polski dzisiaj, na Białorusi zarówno szkolnictwo jak i opieka zdrowotna są
            bezpłatne, energia jest tania, czynsze znikome, a metro w Mińsku kosztuje tylko
            12 centów, czyli 6 razy mniej niż w Warszawie.
            - Jak się dowiedziałem, fabryka traktorów w Mińsku, jako jedyna na terenie
            byłego ZSRR, ma wciąż pełen portfel zamówień na swe produkty, zaś doprawdy nie
            wiem czy podwarszawski Ursus potrafi jeszcze samodzielnie wyprodukować coś, co
            przypomina traktor.
            - Podobnie wygląda sprawa rolnictwa. Jak mi mówili znajomi, którzy często przez
            Białoruś przejeżdżają, wszystkie pola w tym kraju są obsiane, tamtejsze PGR
            mają się dobrze (co nam demonstrowano w trakcie organizowanych przez te
            jednostki ekonomiczne obiadów), nie widać kilometrów zarastających już lasem
            odłogów urodzajnej ziemi, co szczególnie silnie rzuca się w oczy gdy się
            przejeżdża przez zachodnią Ukrainę względnie północną Polskę.
            Trzeba jednak przyznać, co też stwierdziłem w swym raporcie, że ilość
            przedmiotów znamionujących prestiż (samochodów, telefonów komórkowych i całego
            tego elektronicznego „chłamu” zapychającego Polskę dzisiaj), jest na Białorusi
            wyraźniej mniejsza niż w naszym kraju, co jest wynikiem względnie niskich
            uposażeń dominujących społecznie warstw ludności: na przykład białoruscy
            parlamentarzyści dostają miesięcznie od rządu tylko 700$ plus 300$ na swe biuro
            poselskie. Oczywiście czyni to specyficzną grupę ludności (studenci, burżuazja)
            bardzo nieszczęśliwą, a nawet i nienawidzącą swego, skądinąd pięknego i
            schludnego, kraju. Nie ma tutaj jednak żadnego porównania między błyszczącą
            odnowionymi miastami Białorusią a pogrążona w stagnacji Ukrainą, z której w
            ostatnich latach wyemigrowało aż ponad 7 milionów sprawnych do pracy osób, w
            tym pół miliona w ciągu zaledwie pół roku po zwycięstwie
            pomarańczowych „oranusian” (2).
            Przytoczone powyżej fakty sugerują, że prezydent Łukaszenka ma rzeczywiście te
            80 % społecznego poparcia, bo i ja głosowałbym na kogoś, kto by przeprowadził w
            Polsce reformy podobne do tych, jakich rezultaty widziałem nad Świsłoczą.
            Zwłaszcza że od czasów mych studiów w USA 35 lat temu mam w sobie genetyczny
            wstręt i do samochodów, i do muzyki RMF/Radia Zet, i do debilnych billboardów i
            do całego tego elektronicznego „chłamu”, którym obecnie się muszę posługiwać
            prawie na co dzień.
            Opozycja antydemokratyczna
            W tej optyce autentycznego poparcia znacznej większości Białorusinów dla swego,
            szykanowanego nawet przez oficjalną Rosję prezydenta (3), należy spojrzeć na
            głośną w Polsce działalność „antydemokratycznej opozycji” na Białorusi.
            Ta „opozycja” jest bardzo obficie sponsorowana przez wrogie niepodległej
            Białorusi potęgi imperialne. W szczególności Kongres Miliarderów Amerykańskich
            przeznaczył oficjalnie 40 mln dolarów na zorganizowanie odpowiedniego,
            politycznego przewrotu, do której to sumy dorzucił, nie chcący pozostawać w
            tyle za USA, przekonany do tego przez posłów z Polski Europarlament, swą też
            pokaźną dotacją w wysokości 8,7 mln euro (4).
            • sredni4 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 09:10
              Pieniądze, zwłaszcza duże pieniądze, mają oczywiście potencjał stwórczy i
              trwająca od kilku miesięcy w Grodnie awantura wokół własności Związku Polaków
              na Białorusi jest przykładem względnej skuteczności zorganizowanego
              przez „Zachód” sabotażu kultury lokalnej polskiej mniejszości. Jak bębni o tym
              polska prasa, dotychczasowy prezes ZPB, pan Kruczkowski po jego usunięciu z
              prezesury na zebraniu Związku, które sam zwołał jeszcze w marcu, na pomoc
              przeciw „demokratycznym puczystom” wezwał lokalne władze. Zrobił to po to, aby
              odzyskać zagarnięty przez „rebeliantów”. sympatycznie wyglądający budyneczek
              ZPB, oraz by móc nadal wydawać organ ZPB „Głos znad Niemna”. Redaktor Jerzy
              Jurecki w „Tygodniku Podhalańskim” utrzymuje, że sygnowana nazwiskiem brata
              prezesa Kruczkowskiego edycja „Głosu” to „reżymowa (białoruska) gadzinówka”,
              natomiast sponsorowana przez polską ambasadę wersja tego samego pisma to
              produkt jak najbardziej szlachetnej i bezinteresownej pracy dziennikarskiej.
              Ponieważ, jako aktywny członek Związku Literatów Polskich mam w tych sprawach
              spore doświadczenie, pragnę zapewnić redakcję TP, iż red. Jurecki celowo
              wprowadza czytelników Tygodnika w błąd.

              Otóż sytuację nieco podobną do tej w ZPB w Grodnie mieliśmy kilka miesięcy temu
              w Krakowskim Oddziale ZLP, po tym jak wieloletni prezes naszego Oddziału,
              Konrad Strzelewicz podał się do dymisji. Zrobił to wskutek nagonki na niego,
              jaka się rozpętała po opublikowaniu przezeń w „Naszym Dienniku” w Warszawie
              (oraz w prasie polonijnej w Chicago) listu protestującego przeciw złożeniu
              prochów Czesława Miłosza na Skałce w Krakowie (5). Wykorzystując jako pretekst
              to symboliczne podanie się do dymisji, pewna część (około ¼) członków naszego
              Oddziału w trakcie zwykłego zebrania wybrała nowego prezesa krakowskiego ZLP.
              To z kolei spotkało się z ostrym, ale merytorycznie bardzo wyważonym protestem
              profesora Mariana Stępnia z UJ, który w liście otwartym do krakowskich
              literatów przypomniał, ze statutowo można zmienić władze Związku tylko w
              trakcie Walnego Zebrania, odpowiednio wcześniej ogłoszonego i z takim właśnie
              punktem programu. Wybieranie zaś nowego prezesa „chyłkiem”, na zwykłym
              zebraniu, nazwał po prostu podłością, zachowaniem niegodnym krakowskich
              pisarzy.
              Nie będę się tutaj rozwodził, dlaczego statuty wszystkich zrzeszeń, zwłaszcza
              tych dysponujących jakimś majątkiem, muszą mieć takie właśnie jak ZLP prawne
              zabezpieczenie ciągłości swych wladz. Na pewno takie zabezpieczenie posiada
              statut ZPB w Grodnie. Wymiana zatem prezesa ZPB, na zebraniu „zwykłym”, w marcu
              tego roku, w praktyce oznaczała PRZECHWYCENIE WŁASNOŚCI TEGOŻ ZPB PRZEZ
              NAJZWYKLEJSZĄ KLIKĘ PRZESTĘPCZĄ. I to klikę wyraźnie zorganizowaną przez
              Ambasadę Polską w Mińsku, działającą z polecenia ministra Adama Rotfelda. (Jak
              mi z ironią emajlował, mieszkający w Jaffie pisarz Izrael Shamir, jest to
              nazwisko co nieco egzotyczne jak na Polaka.) Żeby było jeszcze ciekawiej,
              wyznaczona przez Ambasadę Polską w Mińsku, nowa pani prezes ZPB w Grodnie,
              Andżelika (też ciekawe, jak na Polkę, imię) Borys wychowywała się - jak mi to w
              Mińsku powiedziano - nie tyle na Białorusi, ile w Stanach Zjednoczonych, gdzie
              zapewne przeszła odpowiednie przeszkolenie w zakresie sprawnego przechwytywania
              nie swoich własności.

              Od strony zatem prawnej, obecna histeria w polskich mediach na
              temat „bandyckiego reżymu Łukaszenki”, który odebrał i oddał dotychczasowym
              władzom ZPB budynek tegoż Związku, zagarnięty kilka miesięcy temu przez
              zorganizowaną przez polską ambasadę klikę, jest po prostu „kryciem”
              sponsorowanej zza granicy grupy przestępczej działającej na terenie Grodna.
              Grupa ta najzupełniej otwarcie usiłuje doprowadzić do sabotażu całkiem
              sprawnego i estetycznie schludnego państwa, jakim jest Białoruś dzisiaj. Co
              więcej, w świetle prawa, o którym napisał profesor Marian Stępień w swym liście
              do literatów krakowskich, to nie ta wersja „Głosu znad Niemna”, która jest
              wydawana przez stary zarząd ZPB jest „gadzinówką”. Jest nią oczywiście ten
              nowy „Głos”, z którego egzemplarzem dumnie pozuje w TP rzecznik nowego ZPB
              Andrzej Pisalnik. Na zdjęciu zrobionym przez redaktora Jureckiego ma on minę
              tak zadowoloną, jakby w duchu już przeliczał euro-dolary jakie mu przyobiecał
              jego sponsor za oczekiwane przezeń pozerskie aresztowanie.
              • sredni4 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 09:11
                Przecież już same tytuły, widoczne na pierwszej stronie wyprodukowanej
                przez „opozycję” atrapy „Glosu znad Niemna” sugerują, iż w redakcji znajdują
                się jacyś zawodowi idioci. Tytuł „Gadzinówka” to oczywiście opinia redakcji o
                sobie samej, zaś tytuł „Walczyć, ale w sposób uczciwy” wskazuje, że redakcja
                myśli tyko jakby rozdmuchać niesnaski wewnątrz białoruskich Polaków. A
                tymczasem tamtejsza polska diaspora potrzebuje nie walk wewnętrznych, ale
                wzajemnej współpracy zarówno dla dobra własnych dzieci jak i dla dobra kraju, w
                którym zamieszkuje.
                Pozostaje sprawa lokalna w Zakopanem, mianowicie zachowanie się redaktora
                Jerzego Jureckiego, którego osobiście nie znam, ale o którym czytałem, że
                wojażował nie tylko do Grodna ale i na Kubę, niosąc wsparcie duchowo-finansowe
                dla tamtejszych entuzjastów reform Balcerowicza. Przecież on świetnie się
                orientuje, że przechwycenie budynku ZPB przez zorganizowaną przez Ambasadę RP
                klikę, było działalnością przestępczą. I świetnie wie, który „Glos znad Niemna”
                jest autentyczny, a który jest atrapą. To, co napisał w „Tygodniku
                Podhalanskim’ z 4 sierpnia br. jest, mówiąc językiem profesora Mariana Stępnia,
                po prostu podłością i jeżeli tego typu artykuły będzie on nadal publikował,
                to „Tygodnik Podhalański” prześmierdnie podłością promieniującą z
                tej „solidarnościowej” postaci. Nasza podhalańska gazeta nabierze po prostu
                charakteru gadzinówki na usługach odległej o nie setki, ale o tysiące
                kilometrów Centrali, która to Centrala niczego dobrego nie życzy nie tylko
                Białorusinom ale także i Polakom (6).
                Jak czytałem w polskiej wielkonakładowej prasie, wzburzony represjami jakie
                rząd białoruski zastosował wobec zorganizowanej przez Ambasadę Polski
                przestępczej kliki, premier Marek Belka (który dwa lata temu pracował, z
                ramienia Administracji USA, jako zarządca kolonialny Iraku), zdecydował się
                wydać blisko milion złotych na radiostację nadającą polskie audycje
                propagandowe w kierunku Mińska. Ponieważ wcześniejsza, nadająca po białorusku i
                wyciszona w 2001 roku radiostacja w Białymstoku nosiła nazwę „Radio Racja”,
                więc usłużnie proponuję, by nową radiostację nazwać uczciwie „RADIO SOLIDARNOŚĆ
                KŁAMSTWA”.

                Zakopane, 11 sierpień 2005

                www.marek.glogoczowski.zaprasza.net

                1. Artykuł ten opublikowany został w połowie lipca przez
                witryny groups.yahoo.com/group/shamireaders/messages/565;
                sowa.blogg.de/eintrag.php?id=470; oraz www.zaprasza.net.
                2. W mym reportażu po angielsku znajduje się szczegółowe
                wytłumaczenie, co oznacza termin „Oranus” (oral + anus). Ten
                symbolizujący „boga” społeczeństwa konsumpcyjno-wydalniczego neologizm został
                zaproponowany, w niedawno wydanej książce „Pardes” („Raj”) mego kolegi, pisarza
                Izraela Shamira pochodzącego z Nowosybirska i aktualnie mieszkającego w Jaffie,
                jako równoważnik starożytnego aramejskiego bóstwa Mamon.
                3. Łukaszenki nie wpuszczono na Plac Czerwony w Moskwie 9 maja
                br., by mógł wziąć udział, jako Prezydent najbardziej poszkodowanego w II
                Wojnie Światowej kraju, w uroczystościach upamiętniających zwycięstwo nad
                hitleryzmem
                4. Część tej „dotacji na rozwalenie Białorusi” zapewne wiozła
                ze sobą, zatrzymana na białoruskiej granicy 8 sierpnia, delegacja polskich
                europosłów (a raczej Europ-osłów) w osobach B. Klicha i J. Saryusza-Wolskiego.
                5. Ponieważ i ja złożyłem podpis pod tym „trefnym” listem
                prezesa Krakowskiego Oddziału ZLP, więc należy się krótkie wyjaśnienie z mej
                strony. Gdy byłem na studiach podyplomowych na Uniwersytecie Kalifornijskim w
                Berkeley w 1969 roku, to słyszałem na wykładzie prowadzonym przez Czesława
                Miłosza, iż utożsamiał się on z kulturą przedwojennego Wilna a nie Krakowa, w
                ogóle twierdząc, iż jest Litwinem. Co więcej, w swych wypowiedziach pisemnych
                oraz ustnych bardzo negatywnie się on odnosił, do według niego
                ciemnogrodzkiego, bogoojczyźnianego katolicyzmu polskiego. Zatem jego pochówek
                w w Krakowie na Skałce, w kościele ojców Paulinów, stanowiących jądro
                rzeczonych „ciemnogrodzian”, jest afrontem dla pamięci Zmarłego, uważającego
                się za Nowotestamentowego Żyda.
                6. To, ze reżim, jaki się ukonstytuował w USA ponad już dwieście
                lat temu, ma tendencję do dewastacji wszystkich odmiennych od siebie form
                ustrojowych, jest dobrze znanym od czasów eksterminacji amerykańskich Indian,
                których protestanccy osadnicy umiejętnie napuszczali jednych na drugich –
                dokładnie tak, jak dzisiaj się napuszcza Polaków na Białorusinów, Rosjan na
                Polaków i tak dalej. Proroczą książkę na temat planów likwidacji Europy przez
                oligarchię USA napisał już w 1926 roku żydowsko-rosyjsko-radziecki pisarz Ilia
                Erenburg pod tytułem „Trust DE”. (DE to znaczy Destrukcja Europy). Tę książkę
                streścił mi w emailu kolega pracujący na poinformowanej o tym dziele polskiej
                placówce dyplomatycznej: „TRUST amerykańskich miliarderów dokonuje planowanej
                destrukcji Europy, zamiany jej w pustynię. Kończy się to (czyli pełna
                destrukcja) w 1940 roku. Są też oczywiście bomby, gazy i terror wojen domowych.
                Jedyna różnica (z sytuacją obecną) to to, że agentami są Francuzi, którzy jako
                amerykański Judenrat zostają zniszczeni na końcu. To dzieło Erenburga
                oczywiście nigdy w ZSSR nie wyszło, bo zresztą ZSSR też zostaje zniszczone a
                USA zamieniają się w ZSRUSA. (Tak, tak, bolszewików Erenburg opisuje jako
                naiwnych idiotów, którzy zostają wykończeni przez uzbrojonych i podpuszczonych
                przez Francję Polaków - fenomenalne sceny spisku w Krakowie). A więc ta Twoja
                anty-USA obsesja w imię obrony Europy (Azja broni się u Erenburga sama) to nic
                nowego.
                • sredni4 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 09:12
                  Zapytany o tę „futurystyczną” książkę, Izrael Shamir mi odpisał, że „Trust DE”
                  Ilii Erenburga wyszedł niedawno w Rosji. Jeśli w tej autoryzowanej przez
                  Erenburga wersji „Protokołów” podstawimy zamiast słowa „Francja”
                  słowa „Fundacja Batorego-Sorosa”, oraz dodatkowo „Watykan dzisiaj”, to bez
                  trudu zidentyfikujemy ten „Judenrat”, który przygotowuje zamianę Europy, na
                  razie Wschodniej, w pustynię.



                  Marek Głogoczewski
                  2005-08-12
                  skomentuj artykuł
                  Tak ! To sa fakty,ktore mozna sprawdzic jak sie zyje na Bialorusi,co pisze
                  tamtejsza prasa i prasa zachodnia.
                  Jedno jest pewne,ze z Lukaszenka tak latwo nie bedzie walczyc globalistom
                  wszelkiej masci,gdyz ma poparcie w narodzie.Bialorusini potrafia pracowac i
                  zyc ,sa bardziej solidarni niz Polacy,maja wiec sukcesy mimo malych zarobkow.To
                  narod ,ktory daje sobie rade ze wszystkimi trudnosciami i ma w swych
                  poczynaniach prace a potem modlitwe,Polak odwrotnie najpierw modlitwe a z praca
                  jakos to bedzie.
                  AP

                  Awantura w ZPB Grodnie przygotowana w Zakopanem?

                  "List Otwarty", który w piątek mym korespondentom rozesłałem, doręczyłem także
                  osobiście naczelnej Tyg. Podhalańskiego, pani Beacie, oraz kilku znajomym
                  zakopiańczykom, co uruchomiło dodatkowe źródła informacji.

                  1. Od pani Beaty dostałem egzemplarz TP z 4.08., dzięki czemu przez lupę w domu
                  mogłem przestudiować treść napisów na "prawdziwym" i "fałszywym"
                  egzemplarzu "Głosu znad Niemna". Głos "Prawdziwy" nad swym tytułem ma dumny
                  napis: "Ten numer prawdziwego Głosu ukazał się dzięki wsparciu "Tygodnika
                  Podhalańskiego" i "Gazety Wyborczej"". A to oznacza, że za niedawną prowokacją
                  w Grodnie stoi nie tylko
                  Ambasada Polski ale i superbogata "Gazeta Wyborcza", należąca do
                  TRUSTU "AGORA". Jak mi to 5 lat temu mówiono, jest to 13 największa grupa
                  kapitałowa na świecie. Z tą "Agorą" organicznie jest związana Fundacja Batorego-
                  Sorosa, której Zarząd to jest właśnie ten "Judenrat", o intencjach którego
                  pisał w swej książce z 1926 roku pt. "Trust DE", Ilia Erenburg (patrz przypis
                  nr. 6 mego "Listu").

                  2. Dowiedziałem się też, że z Grodna w latach ubiegłych przyjeżdżali do
                  Zakopanego na "staże dziennikarskie" właśnie ci, chwilowo przegrani, "puczyści"
                  w ZPB. A to oznacza, że SŁOWO Ilii Erenburga o "spisku w Krakowie i okolicach"
                  STAŁO SIĘ CIAŁEM. Módlmy się zatem o to, aby CIAŁEM NIE STAŁ SIĘ kolejny
                  punkt "planu Erenburga", czyli budowa mocarstwa globalnego ZSRUSA i połączone z
                  tym osiągnięciem
                  DE, czyli zamiana Europy w kulturową pustynię, na wzór zamerykanizowanej Polski
                  dzisiaj.

                  3. Z "gadzinówki" Głosu znad Niemna, sfotografowanej przez TP się dowiedziałem,
                  że "Ponowny Zjazd ZPB odbędzie się 27 sierpnia w Wołkowysku". Zobaczymy czy
                  fundusze wyasygnowane przez obecną wersję "Trustu DE" okażą się wystarczająco
                  duże, aby Polacy na Białorusi wybrali władze Związku spełniające wymagania ich
                  przyszłych Panów zza Oceanu. (Tak jak wszystkie kolejne władze w Polsce, już od
                  lat
                  ponad 15, te wymagania Panów zza Oceanu - przez Cliffa Longleya utożsamionych
                  z "Bogiem" - bez szemrania spełniają. Najlepszy przykład to udział RP w
                  krucjacie na Irak a niezadługo na Iran i Białoruś, gdzie na razie mamy tylko
                  podjazdy "polskich harcowników". W przypadku tej ostatniej może być
                  rzeczywiście gorąco nie tylko nad Świsłoczą i Niemnem, ale także i w
                  Priwislanskim Kraju.)

                  4. Jeden z mych znajomych skrytykował ton mojej wypowiedzi. Cytuję:

                  "Nie przyjmuje Pan, zacny panie Marku, iż Łukaszenka wynarodawia swój własny
                  naród (kwestia języka białoruskiego, ZBiR itd.), a kiedy niewygodnych zjawisk
                  nie umie Pan wyjaśnić według przyjętej przez Pana tezy "demokratyczna
                  Białoruś", np. niewpuszczenia eurodeputowanych z dyplomatycznymi paszportami
                  (co szanowali nawet pierwotni!), to posuwa się Pan do insynuacji: "Część
                  tej „dotacji na
                  rozwalenie Białorusi” zapewne wiozła ze sobą, zatrzymana na białoruskiej
                  granicy 8 sierpnia, delegacja polskich europosłów' itd.

                  Ponieważ to zatrzymanie "Europ-osłów" jest cytowane w sterowanych zza Oceanu
                  mediach jako brak wolności podróżowania do kraju Łukaszenki, to pozwolę sobie
                  podzielić się wiadomością nie przekazywną w Polsce. Od jednego z białoruskich
                  deputowanych się dowiedziałem, że od momentu kiedy został posłem do parlamentu
                  Białorusi to władze Włoch bez jakiegokolwiek wyjaśnienia przestały mu wydawać
                  wizy, by
                  mógł odwiedzać w tym kraju swych znajomych, których posiada od czasu gdy przez
                  15 jeździł do Włoch jako opiekun grup dzieci z Czernobyla. Czyli jak Bóg (UE)
                  Kubie (czyli parlamentarzystom bialoruskim) tak Kuba (czyli Bialoruś) Bogu,
                  czyli parlamentarzystom UE.

                  Jeśli zaś chodzi o te pieniądze, na temat których insynuowałem, że ich część
                  wieźli na Białoruś nasi Europ-osłowie, to przecież dzisiaj nikt ich nie wozi,
                  tak jak przed dwudziestoleciem robił to obecny euro-poseł Geremek, w walizkach.
                  Bogdan Klich się chwalił w "Rzeczpospolitej", że wiózł ze sobą na Białoruś
                  tyko "wiadomość" o dotacji (jakby tej wiadomości nie mógł przekazać emailem), a
                  więc
                  zapewne wiózł ze sobą kilka niepozornych kart kredytowych.

                  Ja dokładnie 13 dni temu, przy okazji rewizji osobistej jaką mi zrobiono, gdy
                  poszedłem zrobić siusiu na jakimś dworcu autobusowym na Kubaniu w Rosji,
                  zostałem fachowo "oczyszczony" przez tamtejszych milicjantów z 500 zł, które
                  nieopatrznie wziąłem na przechowanie od koleżanki. Ale i tak cały mój pobyt,
                  przez 3 tygodnie na Kaukazie i na Krymie, zmieścił się w 2000 tysiącach
                  złotych, które
                  wyciągałem stopniowo z napotkanych po drodze "dziurek w murze". Wszędzie
                  przecież w Europie Wschodniej są bankomaty (na Białorusi i Ukrainie wydające
                  także dolary) i niewidoczne dla miejscowych władz finansowanie "opozycji" jest
                  sprawą po prostu trywialną.

                  To tyle na razie, w załączeniu "unacześniony" tekst "Listu do TP", oczywiście
                  do rozpowszechniania gdzie się da.

                  M.G.

                  • donald_2005 PRAWDZIWA CNOTA KRYTYK SIĘ NIE BOI 20.08.05, 14:31
                    Jeśli jest tak świetnie na Białorusi Panie średni4, to dlaczego ten geniusz
                    znad Świsłoczy boi się wolnych mediów, niezależnych od siebie organizacji, nie
                    mówiąc o partiach politycznych, w ogóle za najmniejszą krytykę (np. chłopaków
                    od kreskówek w Internecie) sadza do więzienia na kilka lat. I sprawdza jak kto
                    głosował w wyborach, czy referendum. Niedowierza swoim rozsądnym rodakom?
                    Nawet ta tak zwana demokracja zachodnia, czy "demokracja" gdzie dziennikarze
                    mogą pisać prawdę, wykrywać afery i złodziejstwa, i nic ich złego z tego powodu
                    nie spotyka, jest nieosiągalnym marzeniem wykształconych Białorusinów.
                    I dlaczego z tego raju młodzi Białorusini wyjeżdżają na Zachód, nawet do
                    Polski, a w drugą stronę ruchu nie ma?

                    P.S. Jeśli w Polsce, USA, i w ogóle na Zachodzie jest tzw. demokracja
                    lub "demokracja" według okresleń władz białoruskich, to gdzie jest prawdziwa,
                    bezprzymiotnikowa demokracja i na czym ona polega?
              • raffus Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 19:57
                cos ci se pomerdalo. Przeciez zjazd na ktorym wybrano Angelike Borys byl
                legalny i mial moc wybierania wladz. Przeciez ten zjazd zwolany byl przez
                kruczkowskiego.
          • eva15 Re: DEMOKRACJA 20.08.05, 11:43
            sredni4 napisał:
            > Chyba już po raz trzeci przypominam na łamach DYSYDENTA upubliczniony raport
            > CIA sprzed 15 lat na temat Chin - „Jeśli w ChRL nie uda się wprowadzić
            > demokracji, to należy założyć że wysoki, 9% wzrost gospodarczy w tym kraju
            > utrzyma się przez następne 20 lat…"

            Dobre. Masz bliższe namiary, który to raport?
      • patman Jesteś rusofilem czy faszystą? 20.08.05, 10:13
        Czyżbyś insynuował, że wyrżnięcie wszystkich komunistów (może też Żydów, liberałów, masonów, cyklistów) spowoduje to, że będzie lepiej? Może chciałbyś, żeby było tak miło jak na Białorusi - za samodzielne myślenie i wyrażanie swoich poglądów dostać parę tygodni paki? Masz szczęście, że żyjesz w takiej Polsce, bo za opowiadanie takich mądrości na Białorusi o Łukaszence już byś siedział. Im prymitywniejszy człowiek tym prymitywniejsze jego sądy.
      • gru645 Coraz badziej karkołomna apologetyka .... 20.08.05, 11:21
        ...to se nazywa "głebia intelektualnej refleksji".

        PS. A gdzie ten Kwach na białym koniu... ? Cimkowi już nic nie pomoze.
      • titta Re: Łukaszenko- filozof dziejów najnowszych 20.08.05, 17:13
        Wez zimny prysznic. A potem zapytaj sie kogos co to znaczy "komuch" i skad sie
        to slowo wzielo.
        Usmialam sie jak norka. Lukaszenka "odkomuszajacy" kraj. Ale strasznie przykro
        ze niektorzy ludzie taki poziom intelektualny reprezentuja.
    • m.malone Zapraszam do kina 20.08.05, 03:20

      www.mult.3dway.org/
    • mbulele [...] 20.08.05, 06:18
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • perisotero Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 08:13
        Co za merytoryczna riposta . Brawo . Skończyłeś Harvard czy należysz do MENSY ?
        • ethebor Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 08:54
          A jaki jest ladunek merytoryczny Twojej uwagi? Przyganial kociol garnkowi.

          perisotero napisał:

          > Co za merytoryczna riposta . Brawo . Skończyłeś Harvard czy należysz do MENSY ?
        • raffus Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 20:04
          A ty potrafisz tylko kopiowac swoje stare riposty ? juz to widzialem na innym
          forum.
          • sredni4 Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 20:09
            Tak więc proces politycznego i ekonomicznego podporządkowywania sobie Europy
            rozpoczęto od Niemiec wykorzystując do tego hitlerowski narodowy socjalizm.
            Wprawdzie początkowo brakowało tutaj kapitałów, ale dzięki zagranicznej pomocy
            postanowiono przejąć kontrolę nad państwem, finansując jego wzrost
            gospodarczy. Wprawdzie historia oficjalna podaje, że od swego zarania
            hitlerowski nazizm zawdzięczał swe istnienie i rozwój dzięki ogromnej pomocy
            wielkiego przemysłu niemieckiego, wymieniając przy tym nazwiska Fritza
            Thyssena, Augusta Borsiga, Emila Kirdorfa, Alberta Voeglera, Georga
            Schnitzlera, czy dynastię Krupp von Bohlen. Jednak jak się okazuje jest to
            wyliczenie niekompletne i doskonały pozór by zatuszować odpowiedzialność,
            która nie była wyłącznie niemiecka. Profesor Antony C.Sutton jest pierwszym,
            który udowodnił po latach poszukiwań, w oparciu o dokumenty rządowe i inne
            źródła, że odbudowie niemieckiego przemysłu cały czas towarzyszyła również
            ogromna zagraniczna pomoc ze strony międzynarodowych bankierów i przemysłowców
            spod znaku Wall Street i londyńskiego City. Wyniki swoich dociekań w tej
            kwestii zawarł on w książce pt. "Wall Street and the rise of Hitler".
            A.C.Sutton będąc pracownikiem naukowym "Hoover Institute for War, Revolution
            and Peace" opublikował wcześniej monumentalne trzytomowe dzieło pt. "Western
            Technology and Soviet Economic Development" dowodzące, że również potęga
            przemysłowa ZSRR została zbudowana przy wydatnej pomocy sfer finansowych USA.
            Choć prace te były dużym wydarzeniem w kołach uniwersyteckich, to główne media,
            nie próbowały nawet ich krytykować i zareagowały całkowitym milczeniem. Tak
            więc okazuje się, że elita bankowa z Wall Street współfinansowała nie tylko
            przymierze niemiecko-sowieckie po Rapallo , ale także różne narodowe nurty
            niemieckie , jak też partię narodowo-socjalistyczną i samego Hitlera ([2] str.
            162). Niestety wszystkie te fakty zostały w Norymberdze pominięte całkowitym
            milczeniem. W tym międzynarodowym towarzystwie można znaleźć takich bankierów i
            finansistów, takich jak choćby Henry i Edsel Ford z "Ford Motor Company",
            J.P.Morgana, J.D.Rockefellera, Warburgów, Schiffa, Dillona, Harrimanów, Lamonta
            i Du Ponta. Firmy Morganów i Rockefellerów już w latach 1900-1914 wysuwają się
            na czoło w Ameryce i na świecie ([2] str. 65). Rockefellerowie poczynając od
            swego imperium naftowego "Sandard Oil", przejmują kontrolę nad rynkami miedzi ,
            stali , tytoniu oraz centrów bankowych, w szczególności "National City Bank"
            i "U.S. Trust Company" jak też jedno z największych przedsiębiorstw
            ubezpieczeniowych na świecie "Equitable Life and Mutual " w Nowym Jorku ([2]
            str. 65). Z kolei Morganowie rządzą przemysłem stoczniowym, elektrycznością,
            kauczukiem, jak również centrami bankowymi - "National Bank of Commerce"
            i "Chase National Bank" oraz firmami ubezpieczeniowymi. Klejnotami ich fortuny
            są "General Electric" oraz "Guaranty Trust Company". Z grupą Morgana jest także
            zrzeszona poprzez "American International Corporation" (AIC) firma Kuhn, Loeb
            & Co. ([2] str. 123).

          • adas313 Proszę nie karmić trolla!!! 20.08.05, 20:16
            Jak w temacie.
    • mike-great Gratulujemy Łukaszence stałości poglądów !!! 20.08.05, 09:52
      Gratulujemy Łukaszence stałości poglądów !!! To nie to co Rokita, Nałęcz,
      Kwaśniewski, i wielu im podobnych...
      • gru645 Tak jest..."śmiało naprzód" .........ku przepasci. 20.08.05, 11:25
    • antonioni1 Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 11:56
      I bardzo dobrze!!! Dołączy do Korei Północnej i Kuby. Tak trzymać!!! Łukaszenko
      albo śmierć!!! Tak powinni Białorusini wołać.
    • kropekuk Straszne: SOROSA WYRZUCIC ...:)))))))))))))) 20.08.05, 12:09
      Nb. ten pan ma problemy i w UK od poczatku lat 90tych, cyli slawnej przewaly na
      funcie... Gazeto, na boj - ratuj demokracje w Zjednoczonym Krolestwie, ratuj
      forse wujka Sorosa!
      • ubu66 Nie karmic TROLLA !!!! 20.08.05, 16:29
    • historyk12 Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 12:19
      Boże ile głupoty się wylewa na tym portalu, powoli doganiacie użytkowników
      Onetu. A jak Białoruś jest dla was rajem a Łukaszenko wybitnym politykiem to
      spie...ajcie tam. Tylko najpierw powiedzcie mi dlaczego kobiety uciekają z tego
      białoruskiego raju żeby dawać d.py za grosze przy polskich ulicach. Dlaczego
      uciekają mężczyźni żeby za grosze zbierać ziemniki naszym rolnikom? To taka
      fanaberia? Od dobrobytu w głowach im się poprzewracvało?

      O wolności słowa, demokracji itp. celowo nie wspominam, bo akurat większość
      przedmówców należy do gatunku homo michus, czyli dajta mi pełną miche i róbta ze
      mną co chceta.
    • mangod Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 12:29
      Nie rozumiem gdzie tu jest problem z panem Łukaszenką.Może on faktycznie ma w
      dupie świat w którym usilnie uskutecznia się demokrację nakładaną przez
      USA,gdzie po wprowadzeniu jej w życie rozkręca sie interes.Może on faktycznie
      chroni swój kraj przed ekspansją zachodu i jest patriotą?Polska znowu zostaje
      kopana w dupe za swoje położenie geograficzne,staliśmy się sługusami USA w tym
      sporze i jesteśmy z tego zadowoleni.
      Może ktoś ma inne zdanie w tym temacie?
      • historyk12 Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 12:40
        Jakim patriotą? Człowieku zastanów się, co piszesz. No chyba, że sowieckim, bo z
        pewnością nie jest patriotą białoruskim. Pozamykał wszytkie szkoły białoruskie,
        gazety piszące po białorusku. Wszędzie dominuje rosyjski. Łukaszenko ZWALCZA
        BIAŁORUSKOŚĆ, wręcz jej nienawidzi. zmienił herb białoruski na coś w stylu
        sowieckim. Więc gdzie masz ten patriotyzm?
        • adas313 Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 12:45
          > Więc gdzie masz ten patriotyzm?

          Łukaszenko jest przecież prawdziwym radzieckim patriotą oddanym całkowicie
          budowie państwa robotniczo-chłopskiego, zwalczaniu imperializmu Zachodu,
          kapitalizmu i wyzysku mas pracujących przez burżujów i kułaków oraz
          pielęgnującym tradycje walki z kontrrewolucją.
    • turszmit Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 13:28
      Poddaję pod rozwagę parę punktów:
      1. Agenci Łukaszenki też mogą tu pisać.
      2. Przypominam wiele relacji światłych dziennikarzy zachodnich z ich wizyt za
      żelazną kurtyną, a w ZSSR w szczególności. Wedle relacji - raj na ziemi.
      3. Zachęcam zwolenników Łukaszenki do wyjazdu na Białoruś, kwitnąca gospodarka,
      wyjątkowo uprzejme podejście do mniejszości polskiej - żyć nie umierać, nie to
      co w Polsce.
      Pozdrawiam.
      • vicek113 Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzysta 20.08.05, 15:21
        .. a wisz ty turszmit ze masz rację;- trzeba by było upowszechnić wśród
        biednych polskich bezrobotnych by wyjeżdżali do łukaszenkowego raju. wzrost
        mają słuszny, kazdy ma pracę,rolnictwo kwitnie bo maja żyzną ziemię, zyja w
        skromnych domkach ale jakie śliczne, jeden taki stoi w parku w Mińsku ku czci
        aktywistów wkpb, jest czysto kulturalnie bo mają 'największe' muzeum historii
        Białorusi itd,itp zgodnie ze spisem średniego4. Nie mają jednego; los im
        poskąpił osobistych odwiedzin w Mińsku tow.I.W.Lenina!! Nie dziwota że gnębi
        oczywiście słusznie Lukaszenko, mniejszość polską. Za niesprawiedliwość
        dziejową - to takim polaczkom nie poskąpił i tak długo ten Ilicz w tym
        Poroninie suszył gacie na kominie!! Ma rację Łukaszenka - ma i już.
        Przyjmie wszystkich w swoje mocarne ramiona. Go,go,go!
        Agenci niech piszą; nauczą się z czasempisać prawdę.
    • heraldek Zagraniczna pomoc to wspieranie V Kolumny... 20.08.05, 14:44
      ...i tow. Lukaszenko nie taki glupi jak te
      ciemne polskie komunistyczne bawoly...
      • adas313 V kolumną na Białorusi jest sam tow. Łukaszenko. 20.08.05, 14:46
        Tyle że rosyjską.
        • meerkat1 Re: V kolumną na Białorusi jest sam tow. Łukaszen 20.08.05, 16:02
          "Za "antykonstytucyjne cele", wymienione w dekrecie sprzed trzech dni, uznano
          m.in.[...]nawoływanie do waśni narodowych i społecznych."

          No to czemu kolchoznik Lukaszenka nie siedzi w pierdlu za wywolywanie i
          podsycanie wasni z Polska i polska mniejszoscia ?


          Aaaa, bo on jest przewodniczacym bialoruskiego kolochozu.

          Trzeba bylo od razu gadac! ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          • adas313 Re: V kolumną na Białorusi jest sam tow. Łukaszen 20.08.05, 16:11
            > No to czemu kolchoznik Lukaszenka nie siedzi w pierdlu za wywolywanie i
            > podsycanie wasni z Polska i polska mniejszoscia ?
            > Aaaa, bo on jest przewodniczacym bialoruskiego kolochozu.
            > Trzeba bylo od razu gadac! ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

            No! Sam sobie odpowiedziałeś :D

            Po prostu Białoruś to taki rodzaj czarnej dziury. Tak jak w okolicach czarnej
            dziury nie obowiązują prawa "normalnej" (klasycznej Newtonowskiej) fizyki, tak
            do Łukaszenki nie stosują się prawa tradycyjnej logiki (tzw. zdrowego rozsądku)
            lecz tzw. dialektyki marksistowskiej.

            I od razu wszystko gra i pasuje do siebie a świat jest prostszy!!!
            • meerkat1 "O Nedzy narodow" 20.08.05, 16:25
              ."Tak jak w okolicach czarnej
              dziury nie obowiązują prawa "normalnej" (klasycznej Newtonowskiej) fizyki, tak
              do Łukaszenki nie stosują się prawa tradycyjnej logiki (tzw. zdrowego rozsądku)
              lecz tzw. dialektyki marksistowskiej."

              Nie tylko do Lukaszenki.
              I dlatego, jak chce sie posmiac, to se tu w Waszygtonie wchodze na forum i
              czytam jak to USA sie wali (juz od 200 lat), jak gospodarka zwalnia (juz tylko
              3.5% w drugim kwartale br.), jak bezrobocie rosnie (juz prawie 5%!), podobnie
              jak ceny benzyny (wczoraj az 2.20 PLN za litr!), i ze juz za trzy lata G.W.
              Bush bedzi zmuszony opuscic bezpowrotnie Bialy Dom. :-))))))))))

              Oczywiscie jak sie studiowalo w szkole A. Smitha i M. Friedmana, to logika ta
              istotnie wydaje sie absurdalna, ale po lekturze "Das Kapital" i Oskara Langego
              wszystko staje sie jasne. :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
              --------------------------------------------------------------------------------
              SOCJALIZM POTRAFI PRODUKOWAC TYLKO JEDNA RZECZ: BIEDE.
              • adas313 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 16:35
                > Oczywiscie jak sie studiowalo w szkole A. Smitha i M. Friedmana, to logika ta
                > istotnie wydaje sie absurdalna, ale po lekturze "Das Kapital" i Oskara Langego
                > wszystko staje sie jasne. :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                To chyba poczytam :-)))))
                • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:15
                  Pieniądz jako środek wymiany znany był ludziom od zamierzchłych czasów. Monety,
                  czyli kawałki metalu o ujednoliconej wadze, opatrzone stemplem gwarantującym
                  zawartość kruszcu, pierwsi wprowadzili ok. 635-610 r. przed Chrystusem królowie
                  Lydii w Azji Mniejszej. Miasta greckie przejęły pieniądz ok. VI w. p.n.e., a
                  pod koniec tego wieku był wybijany w całym świecie greckim. W życiu
                  ekonomicznym zaczął odgrywać przełomową rolę dopiero po ustaleniu przez państwo
                  pewnej ilości metalu jako jednostki wartości.

                  Prawdziwa gospodarka pieniężna zafunkcjonowała w V w.p.n.e., gdy miasta
                  greckie zaczęły wybijać monety o małym nominale, brązowe lub miedziane.
                  Pierwotną formą instytucji kredytowych w Grecji były świątynie, gromadzące
                  depozyty i udzielające pożyczek. Pieniądz rozprzestrzeniał się powoli. W V w.
                  p.n.e. bili monetę Persowie i miasta fenickie, w IV w p.n.e. w imperium
                  Aleksandra Wielkiego pieniądzem zaczął posługiwać się Bliski Wschód i Egipt. Od
                  czasów Aleksandra Macedońskiego monety ozdabiano wizerunkiem władcy. Platon
                  uważał, że pieniądze są czynnikiem destabilizującym stosunki społeczne. I miał
                  rację, skoro normą społeczną w Grecji stała się niewola za długi i potrzebna
                  była reforma Solona do ich „strząśnięcia”, aby obywatele sprzedani za granicę
                  mogli być wykupieni przez państwo. Reformy Solona stworzyły fundamenty
                  demokracji ateńskiej.

                  Od ok. 225 r. p.n.e. Rzymianie stali się najbardziej „zmonetaryzowanym
                  społeczeństwem świata”. Obliczono, że pomiędzy 200 a 157 r. p.n.e. kontrybucje
                  wypłacane Rzymowi przekraczały 150 mln denarów, przywieziono łupy na 100 mln
                  denarów, a podatki płacone przez prowincje przekraczały 130 mln denarów. W
                  Hiszpanii – jak podaje Cicero – 40 tys. ludzi wydobywało kruszec, przynoszący
                  rocznie 9 mln denarów. Prowadzono w pieniądzu wszystkie operacje finansowe:
                  opłacano żołnierzy, rozliczano inwestycje publiczne (budowa i utrzymanie dróg,
                  mostów, świątyń, wodociągów), ściągano podatki z prowincji, posługiwano się
                  nimi w handlu. Imperium rzymskie od I do III w. po raz pierwszy stworzyło rynek
                  o zasięgu globalnym.

                  Przy tak intensywnym rozwoju gospodarczym, gdy pieniądz podlegał szybkiemu
                  obrotowi, pojawiały się jego niedobory, a więc i trudności finansowe.
                  Najprostszym środkiem zaradczym było psucie monety, czyli zmniejszanie w niej
                  zawartości kruszcu. Podczas II wojny punickiej (218-201 r. p.n.e.) w Rzymie
                  dokonano dwukrotnie dewaluacji asa. Wprowadzony w 214 r. przed Chrystusem denar
                  był praktycznie z czystego srebra. Na początku III w. ilość tego kruszcu w
                  denarze zmalała do 50%. Od tego czasu zaczęto psuć monetę w niespotykanym
                  tempie. Wpływ na to miały ogromne wydatki na obronę imperium, przy
                  zmniejszonych dochodach, wywoływanych zarazą i zniszczeniami wojennymi.
                  Emitowanie miedzianej monety, pokrytej cienką warstewką srebra, spowodowało
                  trwający przez 100 lat wzrost cen. Okazją do psucia monet były wojny domowe (49-
                  31 p.n.e.) w przejściowym okresie pomiędzy republiką a cesarstwem. Reformy
                  monety, najczęściej ją dewaluując, dokonywali niemal wszyscy cesarze rzymscy.
                  Jedynym rozsądnym rozwiązaniem było odejście od szeroko rozpowszechnionego
                  srebra i oparcie systemu monetarnego na złocie. Złoto zdobył cesarz Konstantyn
                  po likwidacji świątyń pogańskich. System „konstantyński” utrzymał się w Europie
                  do czasów nowożytnych. Praktykę psucia monety stosowali także cesarze
                  bizantyjscy. Po śmierci cesarza następca pokrywał jego długi, zaciągnięte w
                  bankach na wojsko, najczęściej konfiskując majątki przeciwników politycznych.

                  Od czasów Karola Wielkiego europejski system monetarny oparty był na srebrze (z
                  funta o wadze ok. 450 g wybijano 240 denarów). Monopol na bicie monety najpierw
                  mieli władcy, później feudałowie i miasta. Psucie monety było zjawiskiem
                  niemalże codziennym. Przynosiło wiele szkód nawet samemu monarsze, do którego
                  wracały lżejsze denary w formie danin i opłat. W Polsce Bolesław Krzywousty
                  bardzo często przeprowadzał renowację pieniądza. Kronikarz czeski Kosmas
                  stwierdził, że żadna klęska, żadna zaraza ani śmiertelności, ani spustoszenie
                  przez nieprzyjaciół całej ziemi łupiestwem i pożarami więcej by nie zaszkodziły
                  ludowi Bożemu niż częsta zmiana i zdradliwe pogarszanie monety.

                  Przełomem w stosunkach monetarnych w średniowieczu była reforma groszowa,
                  zapoczątkowana w 1172 r. w Genui, a przeprowadzona kolejno we Florencji i
                  Wenecji. W XIII w. pojawiły się także złote pieniądze, bite na Sycylii przez
                  Fryderyka II, w Wenecji i Genui oraz pierwsze banki (w 1157 r. w Wenecji).

                  Święty Albert Wielki i scholastycy przejęli za Arystotelesem tezę o
                  bezpłodności pieniądza. Opowiedzieli się za koncepcją nominalistyczną. Albert
                  widział potrzebę istnienia pieniądza jako środka wymiany i opracował
                  teorię „ceny sprawiedliwej”, której zmiana na wyższą wiązała się z
                  przewiezieniem towaru w inne miejsce, z przechowywaniem go i gwarancją jakości.
                  Definicja ta uwzględniała mechanizm rynkowy i nie była sprzeczna z nauką
                  Kościoła. Jednakże gromadzenie pieniędzy samo w sobie uznano za źródło zła.
                  Potępiano zwłaszcza lichwę, ponieważ lichwiarz uzyskiwał zysk nie ze swej
                  pracy, lecz czerpał go w postaci procentów z upływu czasu, jaki otrzymał od
                  Boga.

                  W XIII w. podważono doktrynę ceny sprawiedliwej, argumentując, że zależy ona od
                  naszych potrzeb, a nie od kryteriów moralnych, dlatego też po wiekach zastoju
                  nastąpiła odbudowa kredytu, ponownie zaczęto posługiwać się wekslami, wzrosło
                  znaczenie banków. Początki kredytu były związane przede wszystkimi z
                  Lombardczykami, mieszkańcami Cahors w Langewdocji, a przede wszystkimi z
                  Żydami, których nie dotyczył kościelny zakaz lichwy.
                  • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:16
                    Wielu władców europejskich stawało się dłużnikami bankierów. We Francji
                    bankierami byli templariusze. Za pieniądze uzyskane od nich wykupiono z
                    niewoli Ludwika IX Świętego. Kiedy przejęli oni politykę skarbową nie tylko we
                    Francji, ale i w Anglii, król francuski Filip IV Piękny, aby pozbyć się
                    wierzycieli, dokonał w 1312 r. kasaty zakonu i przejął jego majątek.
                    Wierzyciele nie mogli liczyć na wdzięczność monarchów, na co przykładów w
                    historii jest bardzo wiele.

                    Miejscem kontaktu centrów handlowych w Europie były najpierw jarmarki
                    szampańskie, gdzie zaczęto stosować rozliczenia żyrowe. Po ich upadku rolę tę
                    dla północnej Europy odgrywała Hanza. W Europie południowej doniosłe znaczenie
                    miał handel lewantyński. W okresie, kiedy handel ten przynosił największe
                    dochody, doszło do pięciu wojen (1210-1381) pomiędzy głównymi ośrodkami
                    finansowymi w tym regionie: Wenecją i Genuą. Z ich osłabienia skorzystała
                    Florencja. Na czoło wysunęli się Medyceusze jako znani bankierzy w XIV i XV w.
                    Bankowość prywatna, która dotychczas znajdowała się w ręku Żydów weneckich,
                    pod koniec XIV i na początku XV w. przeszła częściowo w ręce chrześcijan.
                    Banki chrześcijańskie łączyły działalność kredytową z handlową, co spowodowało,
                    że w ciągu XIV w. w Wenecji upadło 96 ze 103 istniejących poprzednio banków.

                    W średniowieczu powstały banki pobożne, prowadzone przez instytucje kościelne.
                    Dostarczały one biednej ludności nisko oprocentowanego kredytu w wysokości od 4
                    % do 10%, chroniąc ją od zaciągania długów u lichwiarzy. Zakładali je
                    franciszkanie. Najbardziej znane banki pobożne powstały w Perugii (1462) i w
                    Neapolu (1463).

                    W epoce nowożytnej, zapoczątkowanej wielkimi odkryciami geograficznymi,
                    nastąpił podział wpływów na świecie pomiędzy Hiszpanią i Portugalią. Wymianie
                    handlowej towarzyszył wyraźny wzrost roli pieniądza kruszcowego, bitego ze
                    złota i srebra, zrabowanego u Indian. Dokonano wówczas reformy pieniądza.
                    Wprowadzono talara, różnie nazywanego w poszczególnych krajach. Peso
                    hiszpańskie stało się pieniądzem międzynarodowym. W koloniach angielskich i
                    francuskich zwane było dolarem, w Europie – colonem, w Lewancie – piastrem. W
                    Polsce system talarowy został wprowadzony przez Zygmunta Starego i Stefana
                    Batorego.

                    Hiszpania, która była głównym dostawcą kruszcu dla Europy, po raz pierwszy
                    zbankrutowała w 1557 r. i stała się wierzycielem bankierów Fuggerów, którzy w
                    latach 1511-1560 udzielali pożyczek papieżom i cesarzom pod zastaw wydobywania
                    miedzi, złota i innych kruszców w monarchii habsburskiej. Historycy uważają, że
                    spośród wielu przyczyn bankructwa główną był napływ kruszców, ponieważ
                    doprowadził do „rewolucji cen”. Wzrost cen i łatwość importu załamały
                    gospodarkę hiszpańską. Mocarstwowa polityka Hiszpanii zakończyła się fiaskiem
                    ze względu na niezwykle kosztowne i liczne wojny, prowadzone na kontynencie
                    amerykańskim, i wojny religijne w Europie (w Niderlandach w 1568 r., we
                    Francji w r. 1596). Hiszpańskie srebrne flotylle grabili korsarze angielscy,
                    francuscy i holenderscy. Kolejne bankructwa Hiszpanii (było ich pięć) do
                    pierwszej połowy XVII w. wpływały na rozwój kredytu w Europie. Do upadku
                    Hiszpanię doprowadził w 1627 r. reformator Gaspar Olivares za czasów panowania
                    Filipa IV. Bez rezygnacji z kosztownej imperialnej polityki zagranicznej
                    załamała się reforma systemu podatkowego. Ciosem dla gospodarki hiszpańskiej
                    było zdobycie w 1628 r. całej Srebrnej Floty przez holenderskiego admirała
                    Pieta Pieterszoona van Heijna. Po tym fakcie wzmocnienie pieniądza okazało się
                    niemożliwe. W całym kraju zapanował głód, spotęgowany epidemią w Katalonii i
                    wystąpieniem Basków. W latach trzydziestych XVII w. 90% wydatków państwa szło
                    na wojny i obsługę długów. Hiszpania przeżyła jeszcze cztery kolejne
                    bankructwa w latach 1647-1662 i uzdrowiła swoją gospodarkę dopiero w 1686 r.,
                    ale za cenę rezygnacji z pozycji mocarstwowej.

                    Zastąpiły ją kolejno kraje protestanckie: Holandia i Anglia. W dziejach
                    finansów europejskich nastąpiła epoka Amsterdamu, wzrosło znaczenie giełdy, a
                    kredytami zajmowały się prywatne firmy, opanowane przez Żydów sefaryjskich,
                    wypędzonych z Hiszpanii. Spekulacje prywatnych wymieniaczy na różnicach
                    kursów prowadziły do bankructwa banków. Epoka Amsterdamu skończyła się w 1672
                    r. po wojnach z Anglią

                    Systemy pieniężne w epoce nowożytnej opierały się na dwóch metalach
                    szlachetnych: złocie i srebrze, których relacje określał stały kurs (tzw.
                    bimetalizm). Monetami srebrnymi można było zastępować złote, i na odwrót,
                    według ich nominalnej wartości. Prowadziło to do wypierania monet z kruszcu o
                    rosnącej wartości przez monety z kruszcu, tracących na wartości. Stąd też w
                    Europie występował niedobór metali szlachetnych, chociaż po wielkich odkryciach
                    sprowadzono złoto i srebro z Nowego Świata i zwiększono wydobycie na starym
                    kontynencie.

                    Mikołaj Kopernik napisał traktat Sposób bicia monety, w którym sformułował
                    prawo, złożone z czterech twierdzeń, nazwane potem prawem Greshama. Po pierwsze
                    stwierdził, że moneta zła wypiera dobrą. Jeżeli jednocześnie obie są w obiegu,
                    po pewnym czasie znika dobra moneta, wykupiona przez spekulantów. Zalecał
                    posługiwanie się w państwie jedną walutą. Po drugie, zauważył, że spodlenie
                    pieniądza prowadzi po jakimś czasie państwo do upadku. Po trzecie, przekonywał,
                    że mennica ze względu na różnice między rzeczywistą wartością monety a jej
                    wartością obiegową nie powinna być uważana za źródło dochodu państwa. Różnica
                    ta powinna być jak najmniejsza, aby spekulantom nie opłacało się przetapiać
                    monet. Po czwarte, Kopernik pouczał, że zła moneta sprowadza drożyznę i szkodzi
                    ubogim. Ponadto prowadzi do upadku handlu, rzemiosła i nauki, a społeczeństwo
                    czyni leniwym. Polacy nie zmarnowali talentu wielkiego astronoma i ekonomisty.
                    Na sejmie w 1528 r. postanowiono, że z grzywny złotej krakowskiej będzie
                    wybijanych 56 dukatów.

                    • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:16
                      Wobec zwiększających się obrotów pieniądza ilość złota i srebra była
                      niewystarczająca. Od XVII w. wzrastały transakcje bezgotówkowe, coraz większą
                      rolę odgrywał weksel. Na rozwój gospodarczy państw wpłynęły dwie doktryny
                      ekonomiczne: merkantylizm, widzący źródło bogactwa w dodatnim bilansie
                      handlowym i rozwoju rodzimej produkcji (Francja,) oraz kameralizm, kładący
                      nacisk na potencjał ludnościowy i możliwości fiskalne państwa (Niemcy, Rosja).

                      Od końca XVII w. zaczęły się pojawiać długoterminowe kredyty publiczne i
                      pieniądze papierowe, a wraz z nimi głośne oszustwa i afery, które zostały
                      zahamowane przez wprowadzenie państwowego monopolu w zakresie emisji biletów
                      bankowych. Postanowiono, że tylko jeden bank na terenie kraju ma prawo do
                      emitowania pieniędzy. Jako pierwszy podjął się emisji państwowych biletów
                      bankowych w 1694 r. Bank Anglii, który utrzymywał ich stały kurs, niezależnie
                      od władz państwowych i aż do 1946 r. uchodził za wzór niezależności Wówczas
                      wypuszczono w obieg banknoty bez żadnego pokrycia (prawdopodobnie 1 mln 750
                      tys. funtów, przy czym jedynie 36 tys., czyli ok. 2%, miało pokrycie w
                      kruszcu). Od tamtej pory rozwój gospodarczy zależał w dużym stopniu od pożyczek
                      bankierów. Później na podobnych zasadach powstawały inne banki, np. niemiecki i
                      federalny w USA. Przyczyniło się to do tworzenia spółek akcyjnych i sprawnego
                      funkcjonowania giełdy. Pierwsze polskie pieniądze papierowe emitowano podczas
                      powstania kościuszkowskiego jako tzw. bilety kasowe. Ponownej emisji dokonano w
                      Księstwie Warszawskim (1810-1813).

                      Bimetalizm był przyczyną wielu zaburzeń płatniczych, dlatego też rząd Wielkiej
                      Brytanii przeszedł na monometalizm – system, w którym tylko jeden kruszec
                      szlachetny był miernikiem wartości (od 1816 r. złoto). System ten cieszył się
                      uznaniem aż do schyłku XIX w. W XVIII w. przystąpiono do ujednolicenia
                      państwowych systemów monetarnych.

                      Detonatorem wielu kryzysów finansowych były wydarzenia polityczne związane z
                      wojnami, na które zaciągano długi, i w zależności od ich wyników jedna ze
                      stron, mocno zrujnowana, musiała dodatkowo spłacać kredyty. Takie kryzysy miały
                      miejsce w okresie rewolucji burżuazyjnej w Anglii i we Francji, po zakończeniu
                      wojny siedmioletniej (1756-63), podczas której Prusy w mennicy na Śląsku psuły
                      swoją i polską walutę, po wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych i po I
                      rozbiorze Polski. We Francji po znacjonalizowaniu dóbr kościelnych w czasie
                      rewolucji 1789 r. dobra narodowe zaczęto traktować jako pokrycie emisji
                      pieniądza papierowego (asygnaty). Z kronik dowiadujemy się, że w 17 drukarniach
                      na terenie Anglii czterystu robotników psuło monetę francuską, którą
                      przerzucano do Francji i opłacano nią zwolenników rewolucji. Podobne zjawisko
                      miało miejsce w Rosji w 1917 r. Architekci rewolucji bolszewickiej statkami
                      dostarczyli do Petersburga drukarnie, drukujące fałszywe pieniądze, które po
                      puszczeniu w obieg doprowadziły do ruiny system finansowy Rosji carskiej.
                      Kryzysom tym towarzyszyła gorączka spekulacji akcjami towarzystw, upadłość
                      banków oraz inflacja, która podkopywała podstawy ekonomiczne dawnych elit.
                      Stabilizacja walutowa następowała dopiero wówczas, kiedy nowe elity się
                      wzbogaciły, przejęły władzę i chciały dostatnio i bezpiecznie żyć.

                      W drugiej połowie XIX w., kiedy podział kolonialny świata zbliżał się do końca,
                      rozwinęła się bankowość ponadnarodowa i eksport kapitału. Metropolie początkowo
                      traktowały kraje kolonialne jako rynki zbytu dla swoich towarów. Później,
                      kiedy siła robocza w krajach biedniejszych była tańsza, nastąpiło odwrotne
                      zjawisko: eksportowano tam kapitał, przywożąc gotowe towary. Problemem były
                      relacje handlowe pomiędzy Wschodem a Europą. Na Wschodzie (Chiny, Japonia) w
                      obiegu było srebro, w Europie od zwołania w 1867 r. z inicjatywy francuskiej
                      konferencji w celu unifikacji światowego systemu pieniężnego przyjęto system
                      Gold Standard. Zdecydowano się na przyjęcie parytetu złota, wobec czego
                      drastycznie ograniczono emisję srebrnych monet.

                      W XIX w. pojawiały się regularne cykle koniunktury. Mniej więcej co 8-10 lat
                      towarzyszyła im nadprodukcja, poprzedzona zazwyczaj spekulacją. Spekulacje
                      związane były też z nadziejami na otwarcie nowych rynków (w Ameryce
                      Południowej w 1825 r., w Chinach na początku lat czterdziestych, w Japonii po
                      1854 r.) i, jak zwykle, następowały po licznych wojnach (prusko-austriacka,
                      francusko-pruska, rosyjsko-japońska). Podczas takich kryzysów bankrutowało
                      wiele banków. Zwycięsko najczęściej wychodzili monopoliści, a zwłaszcza
                      Rothschildowie. Pierwszy monopolistyczny kryzys wybuchł w 1907 r. po wojnie
                      rosyjsko-japońskiej, trzęsieniu ziemi w San Francisco i ostrej walce
                      Rockefellera z United Copper. Ogarnął nawet kraje kolonialne. Amerykański
                      kryzys finansowy uratował Bank Anglii. Po jego zakończeniu Amerykanie utworzyli
                      System Rezerwy Federalnej. W innych państwach europejskich zaowocował on
                      reorganizacją banków emisyjnych i utworzeniem banku centralnego.

                      Eksport kapitału już na przełomie XIX i XX w. prowadził do globalizmu
                      gospodarczego. Na przeszkodzie stanęły konflikty światowe (I i II wojna
                      światowa), które opóźniły ten proces o kilka dziesięcioleci. Państwa
                      uczestniczące w I wojnie światowej zapożyczały się zagranicą (ententa u Stanów
                      Zjednoczonych) a Niemcy u własnych obywateli. Zadłużenie ententy miały
                      uregulować Niemcy w ramach reparacji obliczonych na 31,5 mld dolarów. Tylko
                      Finlandia rozliczyła się z długów zaciągniętych w Stanach Zjednoczonych,
                      Niemcom w ramach planów Dawesa, Younga i Hoovera umorzono długi. Państwa
                      europejskie po I wojnie światowej przeżyły okres hiperinflacji, którą zażegnano
                      dzięki zagranicznym pożyczkom. W Polsce reformę monetarną przeprowadził
                      Władysław Grabski w oparciu o własne siły.

                      Polityka izolacjonizmu konsekwentnie realizowana przez Stany Zjednoczone od
                      1922 r., doprowadziła do nadprodukcji, a w rezultacie do wywołania wielkiego
                      kryzysu gospodarczego w latach trzydziestych na kontynencie
                      północnoamerykańskim i w Europie, który spowodował 40-procentowy spadek
                      produkcji, wielkie bezrobocie i bankructwo wielu firm. Mechanizm wolnorynkowy
                      okazał się bezsilny i wobec tego w krajach dotkniętych kryzysem zaczęto
                      stosować politykę interwencjonizmu państwowego, popierano autarkię i etatyzm.

                      • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:17
                        Obie wojny światowe charakteryzowały niezwykle wysokie koszty. Stany
                        Zjednoczone wyciągnęły wnioski z izolacjonizmu i po II wojnie światowej w
                        ramach planu Marshalla udzieliły 17 mld bezzwrotnej pożyczki państwom Europy
                        Zachodniej, ratując w ten sposób zdrowe podstawy handlu międzynarodowego
                        (doktryna Keynesa). Rynek walutowy po wojnie regulował system z Bretton Woods
                        (w lipcu 1944 r. odbyła się tu konferencja), oparty na powołaniu
                        ponadnarodowej władzy finansowej. Przewidywał on utworzenie Funduszu
                        Stabilizacyjnego Narodów Zjednoczonych z kapitałem 2-5 mld dolarów. Istotą
                        systemu miała być wzajemna wymienialność walut po sztywnych kursach. Utworzono
                        dwie instytucje: Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Międzynarodowy Bank Odbudowy
                        i Rozwoju, zwany Bankiem Światowym, które miały czuwać nad realizacją
                        postanowień z Bretton Woods. Obie instytucje były agendami ONZ. Liczba głosów
                        poszczególnych krajów zależała od wysokości wkładu, jakie wniosły do Funduszu
                        Walutowego i Banku Światowego. Warto dodać, że dotychczas w prawie
                        międzynarodowym obowiązywała zasada równości państw. A zatem globalne decyzje
                        finansowe będą już zależeć od zamożności członków. Pieniądz wybił się ponad
                        prawo.

                        W 1958 r. przywrócono wymienialność walut, co zapoczątkowało proces odbudowy
                        bankowości międzynarodowej. W 1966 r. powstał rynek eurodolarowy. Banki
                        amerykańskie zaczęły tworzyć swoje oddziały za granicą, skutecznie konkurując z
                        bankami krajowymi, co w pierwszej kolejności wymusiło na rządach poszczególnych
                        państw reformę banków narodowych, a następnie odejście od tradycyjnych nazw i
                        modelu funkcjonowania. Potem nastąpił proces uniezależniania się banku
                        centralnego od rządu. Nastąpił rozwój kart płatniczych w różnych systemach
                        (VISA, Mastercard, Cirrus, Euronet), które zastąpiły pieniądz gotówkowy. Popyt
                        na pieniądz gotówkowy jest wskaźnikiem rozrastania się szarej strefy.

                        Po wojnie powstała sieć banków międzynarodowych. Nie doszło do trwałej
                        destabilizacji stosunków monetarnych, wstrząsanych raz po raz kryzysami
                        energetycznymi, chociażby w latach siedemdziesiątych XX w., ponieważ podjęli ze
                        sobą współpracę przywódcy najbogatszych państw świata. Z inicjatywy Valery’ego
                        Giscarda d’Estaing w 1975 r. w Rambouillet powstała Grupa Siedmiu (USA,
                        Francja, Wielka Brytania, RFN, Japonia, Kanada, Włochy), która na corocznych
                        spotkaniach kształtuje do dnia dzisiejszego stosunki gospodarcze w świecie.

                        Kiedy kolejne kryzysy finansowe okazały się niezwykle trudne do przezwyciężenia
                        tradycyjnymi metodami, nastąpił zwrot monetarystyczny w polityce gospodarczej.
                        Problemem lat osiemdziesiątych XX w. był kryzys zadłużeniowy. „Stracona
                        dekada” – jak nazywano ten okres – była pokłosiem kredytów, jakich w latach
                        siedemdziesiątych udzielały banki komercyjne państwom Ameryki Południowej,
                        Afryki i Europy Wschodniej, w tym Polsce w epoce Edwarda Gierka. Państwa
                        zadłużone znalazły się w pułapce związanej z obsługą długów. Meksyk jako
                        pierwszy oświadczył, że nie jest w stanie spłacać długów Stanom Zjednoczonym
                        (wystąpienie ministra finansów Jesusa Silvy Herzoga 12 sierpnia 1982 r.) i
                        otrzymał pomoc od Stanów i Funduszu Walutowego. Hojność Ameryki i Funduszu nie
                        obejmowała innych krajów Ameryki Łacińskiej, którym zalecono realizację
                        programów stabilizacyjnych, ograniczanie inflacji przez liberalizację
                        gospodarki i redukcję wydatków publicznych. Realizacji planów stabilizacyjnych
                        towarzyszyły krwawe zamieszki w Wenezueli i Argentynie. Jedynie Brazylii w 1983
                        r. udało się zawrzeć porozumienie w sprawie restrukturyzacji długów. Kryzys
                        zadłużeniowy spowodował, że kraje biedne eksportowały kapitał do krajów
                        bogatych. W obawie przed destabilizacją światowego systemu kredytowego, jaki
                        mogłoby spowodować ogłoszenie niewypłacalności długów przez wiele państw,
                        najpierw zaproponowano w ramach planu Jamesa Bakera i Nicolasa Brady’ego nowe
                        pożyczki. Kiedy jednak i tych nie udało się zrealizować z pomocą banków
                        prywatnych, obawiających się ryzyka, problem zadłużenia znikł z pierwszych
                        stron gazet, a kraje zadłużone pozostawiono swojemu losowi.

                        Po upadku komunizmu w latach dziewięćdziesiątych XX w., po okresie wielkich
                        inflacji, które miały swoje źródło w niezwykłej wprost liberalizacji stosunków
                        finansowych w skali światowej, w wielu państwach bloku wschodniego nastąpiła
                        hiperinflacja, zostały przeprowadzone reformy stabilizacyjne (w Polsce reforma
                        Balcerowicza). Cena, jaką zapłaciła Polska, znana jest obywatelom: wyprzedaż
                        majątku narodowego i 18-procentowe bezrobocie, powszechna bieda, destabilizacja
                        wielu sektorów gospodarki narodowej, nierozliczone afery i bezkarni aferzyści.
                        Ta reforma służyła interesom osobistym byłego i nowego establishmentu
                        politycznego, pomijała interesy powszechne i narodowe, wręcz zezwalała na
                        trwonienie majątku narodowego, nagromadzonego przez poprzednie pokolenia.
                        Przeprowadzał ją monetarysta, obywatel świata.

                        Procesom budowania europejskiej unii walutowej towarzyszyła seria kryzysów
                        finansowych w krajach peryferyjnych, m.in. w Japonii, Indonezji, Malezji i
                        Korei Południowej Hongkongu. Ze wszystkimi wymienionymi kryzysami łączyły się
                        przesilenia polityczne. Odkryto, że „cud gospodarczy” „azjatyckich tygrysów”
                        był wynikiem powiązań polityków ze światem gospodarczym, których widocznym
                        skutkiem była skala ogromnych korupcji.

                        Problemem XXI w. jest bezpośredni przepływ kapitałów bez pośrednictwa rządów,
                        banków centralnych i międzynarodowych. Dysponenci kapitału nie ponoszą przed
                        nikim odpowiedzialności, a nawet więcej, karzą dotkliwie przez wycofywanie
                        kapitałów polityków i rządy za małą uległość, wywołując poważne kryzysy
                        finansowe. Mechanizm kryzysu jest wszędzie taki sam: najpierw następuje
                        aprecjacja waluty, prowadząca do ujemnego bilansu handlowego. Korzysta z tego
                        kapitał spekulacyjny, pozwalając na krótką metę zwiększyć płynność krajowego
                        aparatu kredytowego. Kiedy władze państwowe robią wszystko, aby nie doprowadzić
                        do inflacji, kapitał krótkoterminowy zaczyna uciekać z kraju. Dochodzi do
                        kryzysu finansowego. Są to symptomy przyszłego zniewolenia. Bezimienny kapitał
                        może doprowadzić do upadku rządy demokratyczne w każdym państwie, lekceważąc
                        legalną władzę, a nawet będzie dyktował prawa globalnemu społeczeństwu.
                        Koresponduje z tym stwierdzeniem wypowiedź arcybiskupa Delhi Vincenta Michaela
                        Concessao na zgromadzeniu Synodu Biskupów w Watykanie po ataku na Centrum
                        Handlu Światowego: Jest to inny rodzaj subtelnego, ukrytego terroryzmu [...]
                        Mam tu na myśli terroryzm niesprawiedliwego systemu ekonomicznego, który
                        doprowadza do śmierci tysiące ludzi każdego dnia. [...] Według badań na temat
                        długu międzynarodowego jedenaście milionów dzieci poniżej piątego roku życia
                        umiera każdego roku na świecie [...] jeden miliard ludzi na świecie stanowią
                        analfabeci [...] prawie 1,3 mlda ludzi nie ma dostępu do wody pitnej. Te
                        problemy nie interesują światowej plutokracji, lecz wyłącznie zyski


                        • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:18
                          J. F. Kennedy - pieniądze i śmierć.

                          Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, każdy Naród zrujnuje i doprowadzi do
                          upadku. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie
                          odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, ze jest to
                          jego podstawowa i nienaruszalna powinność.
                          William Lyon Mackenzie King (1935) – kanadyjski premier.



                          John Fitzgerald Kennedy był najmłodszym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Był
                          także najmłodszym z nich wszystkich, kiedy umierał.

                          Urodził się w Brookline, Massachusetts, 9 maja 1917 roku w zamożnej rodzinie. W
                          1940 r. ukończył studia na prestiżowym Uniwersytecie w Harvard i od razu
                          zaciągnął się do marynarki wojennej. W 1943 roku, łódź patrolowo – torpedowa
                          (PT-109), którą dowodził, została staranowana przez japoński niszczyciel.
                          Pomimo ciężkich ran, Kennedy do końca komenderował rozbitkami aż do czasu,
                          kiedy zostali uratowani przez okręt Stanów Zjednoczonych.

                          Po powrocie z wojny, z ramienia partii Demokratów, rozpoczął karierę jako
                          zawodowy polityk. W 1961 roku, po publicznych debatach z Richardem Nixonem,
                          które śledziła cała Ameryka, został wybrany trzydziestym piątym prezydentem
                          Stanów Zjednoczonych. To właśnie z jego inauguracyjnego przemówienia pochodzą
                          słynne już słowa: „Nie pytaj, co kraj może dla ciebie zrobić. Pytaj, co Ty
                          możesz zrobić dla kraju”.

                          Wkrótce po objęciu urzędu, Kennedy został zmuszony do podejmowania trudnych
                          decyzji, od których zależał nie tylko los Stanów Zjednoczonych ale także i los
                          całego świata. 13 sierpnia 1961 roku Sowieci ukończyli budowę muru
                          berlińskiego. W odpowiedzi, prezydent Kennedy podwoił amerykański garnizon w
                          Berlinie Zachodnim oraz zapowiedział znaczne powiększenie budżetu obronnego
                          Stanów Zjednoczonych. To, jak się wydaje, do pewnego stopnia złagodziło
                          sowiecki despotyzm w rejonie Europy Środkowej. Niemniej nie trwało długo, kiedy
                          Moskwie zachciało się nowych awantur, tym razem w postaci szmuglowania na Kubę
                          rakiet nuklearnych średniego zasięgu. W październiku 1962 roku cały świat
                          wstrzymał oddech, kiedy z Białego Domu w Waszyngtonie wyszło
                          ultimatum: „radzieckie okręty zawrócą z powrotem do ZSRR albo lotnictwo bojowe
                          Stanów Zjednoczonych je zatopi”. Po pełnych napięcia kilkunastu godzinach,
                          Moskwa zdecydowała zastosować się do rady prezydenta USA i zawróciła transport
                          broni nuklearnej, w związku z czym cały świat znowu odetchnął z ulgą. Tyle
                          tylko, że jak pamiętam, potem przez kilka lat jedliśmy sól z wielkiego worka,
                          który mama kupiła na wypadek wojny.

                          Natomiast wracając do głównego tematu dzisiejszego felietonu, to w listopadzie
                          1963 roku J. F. Kennedy odwiedził Dallas, w Teksasie, w ramach nadchodzących
                          wyborów prezydenckich, które miały odbyć się następnego roku. Około 12:30, na
                          placu Dealey został śmiertelnie postrzelony. Zmarł 24 minuty później. Sylwetka
                          prezydenta nie byłaby pełna, gdyby nie wspomnieć o książce, którą napisał w
                          1957 roku: „Postacie odwagi” (Profiles in Courage) W tej pozycji, J. F. Kennedy
                          opisuje dzieje ośmiu senatorów amerykańskich, którzy w imię prawdy i
                          sprawiedliwości ryzykowali nie tylko swe kariery ale także i same egzystencje.

                          Wszystkie te dane są powszechnie znane, jako, że pisano na ten temat wiele a
                          dyskutowano w niemalże każdym kraju na kuli ziemskiej nawet więcej. Natomiast
                          mniej znanym wydarzeniem z życia i działalności byłego prezydenta Stanów
                          Zjednoczonych był fakt podpisania przez niego 4 lipca 1963 roku „Specjalnego
                          rozporządzenia” (Executive Order) numer 11110.

                          Treścią i zamiarem tego zarządzenia było przywrócenie prawa do emisji dolara
                          amerykańskiego dla rządu Stanów Zjednoczonych. Jak zapewne PT. szanowni
                          czytelnicy „Akcentu Polskiego” wiedzą (pisałem o tym w felietonie „Globalny
                          Pacht”) pieniądze w USA są drukowane przez prywatną organizację, znaną pod
                          nazwą „Federalny Bank Rezerw”. Jakie to ma czy też może jeszcze mieć
                          konsekwencje dla całego amerykańskiego społeczeństwa – nie muszę chyba
                          przypominać. Wystarczy tylko pomyśleć, że na przykład pieniądze potrzebne do
                          kolejnej agresji międzynarodowej trzeba pożyczać od prywatnych właścicieli
                          mennicy. Stąd zresztą tyle tych agresji, szczególnie w ostatnim stuleciu, wszak
                          za każdą z nich stały w cieniu finansowe korporacje, wyławiające z rzeki krwi i
                          łez tryliony dolarów, funtów, franków i dziesiątki innych walut. Natomiast
                          rozporządzenie 11110 z dnia na dzień odbierało prawo do emisji pieniędzy przez
                          prywatną organizację i, zgodnie zresztą z konstytucją Stanów Zjednoczonych”,
                          przekazywało to prawo rządowi. Od tej pory dolar amerykański miał być oparty na
                          srebrze i wolny od długu – to znaczy, że każdy cent miał mieć pokrycie w tym
                          metalu, którego zasoby znajdowały się w skarbcu USA. (Dolary Federalnego Banku
                          nie maja w ogóle pokrycia) W rezultacie, ponad 4 miliardy dolarów zostało
                          wprowadzonych w obieg, w dwu i pięciodolarowych banknotach. Bilety dziesięcio –
                          i dwudziestodolarowe były już wydrukowane ale nigdy nie weszły w obieg – śmierć
                          dosięgła prezydenta J. F. Kennedy wcześniej.

                          Porównując banknoty z napisem „Federal Reseve Note” oraz „United States Note”
                          na pierwszy rzut oka nie widać większych różnic. Tyle tylko, że Federalne
                          banknoty mają zieloną pieczęć i numer seryjny a te wydane przez rząd Stanów
                          Zjednoczonych – czerwone.

                          Momentalnie, po śmierci prezydenta, nowe banknoty zaczęto wycofywać z obiegu i
                          dziś mają je już tylko kolekcjonerzy.

                          Tak więc istotą rozporządzenia 11110 było zatrzymanie gwałtownie narastającego
                          długu narodowego Stanów Zjednoczonych. Rzecz w tym, że Federalny Bank Rezerw
                          jest w stanie wydrukować każdą ilość pieniędzy bowiem cały koszt
                          przedsięwzięcia to papier i farba drukarska. Niemniej, na przykład na potrzeby
                          wojny z Irakiem, pieniądze te są pożyczane rządowi Stanów Zjednoczonych na
                          odpowiedni procent. I właśnie spłaty tych procentów osiągnęły obecnie tryliony
                          dolarów. Ponoć nikt już nie wie, ile tak naprawdę Ameryka jest winna Bankowi
                          Federalnemu bowiem nikt nie ma odwagi pytać. Mowa jest o trylionach dolarów i
                          miliardach dziennych spłat, które są tylko procentami od procentów. Doszło już
                          bowiem do tego, że Ameryka zaciąga pożyczki żeby spłacać odsetki od procentów.
                          Tyle tylko, że pożyczki i spłaty wciąż są dokonywane w jednym i tym samym
                          miejscu.

                          Jeśli dodać do tego, że „główny księgowy” ministerstwa skarbu w 1963 roku
                          (comptroller), zresztą osobiście nominowany przez J. F. Kennedy – James J.
                          Saxon, prowadził politykę osłabiającą wpływy Banku Federalnego (głównie poprzez
                          faworyzowanie banków nie zrzeszonych w FRB) obraz śmierci prezydenta staje się
                          coraz bardziej klarowny.

                          I ciekawa rzecz, Specjalne Rozporządzenie numer 11110 obowiązuje do dnia
                          dzisiejszego. Tyle tylko, że każdy następny prezydent Stanów Zjednoczonych,
                          poczynając od Lyndona Johnson, po prostu je ignoruje, i dalej zaciąga pożyczki
                          z Banku Federalnego żeby spłacać odsetki. No, ale jak mawiał pewien ojciec,
                          kiedy dzieci zanudzały go o kieszonkowe: „pieniądze nie liście i nie chcą
                          rosnąć na drzewach”. I dlatego ci obywatele Stanów Zjednoczonych, którym się
                          zdaje, że płacąc podatki budują świetlaną przyszłość swego kraju, są w grubym
                          błędzie. To znaczy budują świetlaną przyszłość ale na pewno nie swojego kraju.



                          • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:22
                            Jak sięgnąć pamięcią, w minionej epoce w praktyce organizacji przemysłowych
                            staraliśmy się nadążać za rozwiązaniami stosowanymi w krajach
                            kapitalistycznych. Gdy pojawiła się moda na krzewienie dobrych stosunków
                            międzyludzkich, upowszechniono ten kierunek działań. Kiedy zaczęto wprowadzać
                            programy humanizujące pracę w szerokim kontekście podejmowaliśmy wyzwania, po
                            drodze było jeszcze kilka innych inicjatyw. Czy coś z tego zostało? Jak Polska
                            długa i szeroka, najpierw zmiotła te szczytne przedsięwzięcia pierwsza reforma
                            gospodarcza po rebelii z lat 80, a w następnej kolejności rozniosła je zupełnie
                            transformacja gospodarcza poprzez procesy restrukturyzacyjne.

                            Na pierwsze miejsce wysunął się zysk, stanowiący w gospodarce kapitalistycznej
                            cel sam w sobie, zaś potrzeby pracowników (których jest nadmiar na rynku)
                            przestały być zauważane. Przedstawiciele nauk społecznych, profesjonaliści
                            służą reklamie, rynkowi pracodawców, mediom, a rzadko kiedy bronią człowieka
                            przed ekspansją czy nawet agresją bezwzględnych form nacisku i wyzysku.

                            Przyczyn tak silnego naruszenia równowagi w życiu społeczno-gospodarczym należy
                            upatrywać w postępującej globalizacji. Zdaniem J. Stiglitza globalizacja nie
                            tylko nie spowodowała ograniczenia ubóstwa, lecz także nie przyniosła sukcesu w
                            zapewnieniu gospodarce stabilności. Wprowadzenie gospodarki rynkowej i
                            globalizacji nie przyniosło spodziewanych efektów w krajach dokonujących
                            transformacji ustrojowej od komunizmu do wolnego rynku. „Zachód powiedział tym
                            krajom, że nowy system gospodarczy przyniesie im bezprecedensowy dobrobyt.
                            Zamiast tego przyniósł bezprecedensową biedę: pod wieloma względami dla
                            większości ludzi gospodarka rynkowa okazała się gorsza, niż przewidywali ich
                            komunistyczni przywódcy” [J. Stiglitz, Globalizacja, Wydawnictwo Naukowe PWN,
                            Warszawa 2004, s. 23], stwierdza Styglitz. Należy uzupełnić ten wątek, iż
                            kontrast między transformacją w Rosji, przeprowadzoną zgodnie z zaleceniami
                            międzynarodowych instytucji gospodarczych, a transformacją w Chinach,
                            zaprojektowaną samodzielnie, nie mógłby być większy. W Rosji doszło do
                            bezprecedensowego wzrostu ubóstwa, w Chinach – do bezprecedensowego jego
                            spadku, konstatuje autor. Dlaczego tak się dzieje? Jedną z przyczyn jest
                            Multilateralna Umowa Inwestycyjna państw OECD, znana w skrócie MAI.

                            MAI wprowadza na całym świecie wyższość praw inwestorów nad ustawami o pracy, o
                            ochronie środowiska naturalnego oraz nad ustawami socjalnymi państwa, co w
                            praktyce oznacza przeniesienie praw suwerennych państw na międzynarodowe
                            koncerny [Ch. Grefe, M. Greffroth, H. Schumann, Czego chcą krytycy
                            globalizacji, wyd. WAM, Kraków 2004, s. 18]. Opublikowanie w Internecie
                            projektu umowy multilateralnej stało się podstawą powstania komitetu
                            protestacyjnego przeciw MAI w Niemczech.

                            W Wielkiej Brytanii nie prowadzi się dyskusji na temat karty socjalnej Układu z
                            Maastricht ani na temat polityki socjalnej, spraw przemysłu czy polityki
                            zatrudnienia. Tematy te od 1997 r. są skrzętnie omijane – pisze R. Atkinson [R.
                            Atkinson, Powstaje faszystowska Europa, Lublin 2002, s. 61].

                            Do niedawna jeszcze najwyższą wartością było suwerenne państwo, które oznacza
                            określenie granic terytorium, obywatelstwa i praw obywateli do samodzielnego
                            kierowania krajem przez własny parlament oraz przejmowania odpowiedzialności za
                            własną gospodarkę.

                            Tworzenie trudności w dostępie do newralgicznych dokumentów instytucji
                            międzynarodowych traktujących o sprawach społecznych, gospodarczych i prawnych
                            jest wskaźnikiem, że w tej materii są sprawy do ukrycia. Jeżeli kapitał ludzki
                            postrzegany jest jako zasób strategiczny, traktowany musi być podmiotowo
                            zarówno jako partner w obiegu informacji, jak i jako pomysłodawca i wykonawca
                            zadań. Instytucje biurokratyczne nie mogą pomijać jego uczestnictwa w osiąganiu
                            sukcesu.

                            Ludzie pod każdą szerokością geograficzną potrzebują oprócz chleba również
                            poszanowania ich godności, liczenia się z nimi, zabezpieczeń w krytycznej
                            sytuacji. Gdy tych funkcji nie spełnia pracodawca, szukanie pomocy w
                            instytucjach pomocy społecznej naraża ich na liczne upokorzenia i frustrację.
                            Czują się zmarginalizowani i wykluczeni z grup, w których odgrywali znaczące
                            role.

                            Praktyka odchudzania firm z pracowników – outplacement jako zaplanowany
                            kompleksowy proces redukcji zatrudnienia – nie musi być wyłącznie stresogenna.
                            Przy zachowaniu humanistycznych rozwiązań ten proces musi być sterowany i
                            dokonywany wraz z udzielaniem zwalnianym pracownikom istotnej pomocy [A.
                            Ludwiczyński, K. Stobińska, Zarządzanie strategiczne kapitałem ludzkim, wyd.
                            Poltex, Warszawa 2001, s. 85].

                            Zagrożenia dla ludzkiej egzystencji pracowników w organizacji są uwarunkowane
                            systemem gospodarki kapitalistycznej, wstrząsanej cyklicznie kryzysami.
                            Uwzględniając dłuższe okresy stabilizacji pracodawca zainteresowany rozwojem
                            pracowników może uruchomić podejście polegające na „poszukiwaniu pereł” –
                            planowaniu karier – lub podejście „niewidzialnej ręki” [A. Koźmiński, W.
                            Piotrowski, Zarządzanie – teoria i praktyka, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 1996,
                            s. 491]. To ostatnie podejście ma niewiele wspólnego z humanizującym
                            oddziaływaniem, bo polega na braku ingerencji w rozwój zawodowy konkretnych
                            osób. Zakłada się, że zdolni sami znajdą drogę do awansu. Z braku wiedzy po
                            stronie pracodawców i menedżerów to rozwiązanie występuje jeszcze stosunkowo
                            często. Wskazane jest planowanie karier jako najbardziej nowoczesne podejście
                            do rozwoju zawodowego pracowników, polegające na pogodzeniu potrzeb i
                            możliwości przedsiębiorstwa z indywidualnymi planami pracowników. W świetle
                            polskich badań troska o rozwój zawodowy pracowników przedstawia się mało
                            optymistycznie.

                            Wśród instrumentów organizacyjnych wspomagających procesy humanizowania pracy
                            godne uwagi są aplikacje okresowych ocen pracowników, jako system czynności
                            powtarzanych i pragmatyka motywacyjna upowszechniana od dziesięcioleci,
                            stosowana z przekonaniem o jej skuteczności.

                            Tendencja do umacniania się jednobiegunowego systemu ekonomicznego na świecie
                            nie sprzyja wdrażaniu nowych, oryginalnych pomysłów rozwoju i
                            satysfakcjonowaniu pracowników.

                            W obecnych warunkach ideom neoliberalizmu i postępującym procesom globalizacji
                            towarzyszy kryminalizacja stosunków gospodarczych na skalę niespotykaną,
                            bo „to, co jest dobre dla wolnego handlu, jest też dobre dla świata
                            przestępczego” [H. P. Martin, P. Schumann, Pułapka globalizacji – atak na
                            demokrację i dobrobyt, Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 2000, s. 249.].

                            Nadeszły ciężkie czasy dla rozumu ludzkiego – twierdzą z zakłopotaniem
                            filozofowie. Niesprzyjające są one również dla inicjatyw oddolnych, których
                            intencje zmierzałyby do doskonalenia sieci kontaktów i relacji międzyludzkich w
                            organizacjach.

                            • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:24
                              Niedobre
                              perspektywy


                              Dziś w najważniejszych państwach świata bank centralny jest (i) państwowy, ale
                              konstytucyjnie zależy nie od rządu ( jak w Polsce od 1997 r.), ale od
                              globalnych struktur bankowych świata, albo (ii) jest w rękach prywatnych
                              akcjonariuszy. Bank USA jest – wbrew Konstytucji USA – od 1912 r. w rękach
                              akcjonariuszy prywatnej spółki i pośrednio kontroluje olbrzymią większość walut
                              państwowych.

                              Obecny system wydaje się jeszcze – w ocenie CSP – niezadowalający i trwają
                              prace nad wprowadzeniem pieniądza elektronicznego i oznakowania ludzi tak, aby
                              nikt nie mógł nic kupić, ani sprzedać bez wiedzy banku, włączając w to
                              żywność. Dlatego mafia UE główny wysiłek kieruje na dobrowolnoprzymusową
                              likwidację ludności wiejskiej, która zachowała się - w liczącej się skali -
                              tylko jeszcze w Polsce. Tylko bowiem małe, własne samowystarczalne
                              gospodarstwa mogą uniemożliwić całkowite uzależnienie wyżywienia ludności od
                              decyzji politycznych ponadpaństwowych banków. CSP mają w tym względzie
                              doświadczenie z głodem na Ukrainie za czasów ZSRR, gdy władza radziecka łamała
                              opór bogatych chłopów
                              ukraińskich.

                              Sprawa superlichwy na skalę światową, to tylko jeden czynnik, dla którego Żydzi
                              nie tolerują Kościoła. Druga sprawa to niższa cywilizacja gromadnościowa Żydów,
                              która zwalcza zgodnie z prawami dziejowymi Feliksa Konecznego wyższą
                              personalistyczną cywilizację łacińską. Jemioła wyciąga soki z drzewa,
                              doprowadzając je w końcu do zagłady – cywilizacja żydowska ( do spółki z
                              bizantyńską w kulturze niemieckiej) pasożytuje na cywilizacji łacińskiej.
                              Wprowadzenie Polski podstępem do nieistniejącej prawnie UE, w której jedynym
                              rozstrzygającym kryterium istnienia i funkcjonowania jest pieniądz i zysk -
                              oznacza faktycznie zdradę Ewangelii i Ojczyzny.

                              Niech nas Bóg uchroni od zatwierdzenia w referendum tzw. Traktatu
                              ustanawiającego konstytucję dla Europy. Jedyną szansę daje tu zbojkotowanie
                              referendum, ponieważ ze złem nie można paktować. Rząd, sprawujący z ramienia
                              Brukseli władzę w Polsce, zamierza zaraz po referendum zlikwidować złotówkę i
                              wprowadzić euro. Skończą się wówczas możliwości strajków, ponieważ zaczną
                              działać brygady antykryzysowe. Obawy te nie są bezpodstawne także z innego
                              powodu -–istnieje wizja księdza katolickiego R. Bensona z 1907 roku, zawarta w
                              jego książce Pan świata, którą wydawca, p. M. Dybowski, opatrzył nadtytułem
                              Antychryst. Jest to wizja niedalekiej przeszłości i niedalekiej przyszłości
                              Kościoła, państwa i rzesz katolików w superpaństwie europejskim, oficjalnie
                              dążącym za wszelką cenę do postępu, rozwoju i pokoju. Jest to wizja
                              powszechnej, wszechstronnej śmierci.

                              Podchody

                              Trzeci czynnik ma charakter religijny. Jest to relacja między ludem ongiś
                              wybranym a Bogiem, będąca tajemnicą. Niestety, wiele wskazuje, że wyraża się
                              ona niejawnie w postaci nienawiści do Krzyża, do Chrystusa Pana i jego
                              Najświętszej Matki. Centralne Siły Polityczne zagospodarowują te wszystkie
                              czynniki i atakują Kościół bez pardonu – wprost lub pod pozorem dobra,
                              przebiegle lub nawet pozornie przyjacielsko - praktycznie we wszystkich
                              dziedzinach życia, szczególnie zaś na polu wiary, moralności i sprawiedliwości
                              społecznej. Ci, którzy próbują zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo, są określani
                              jako antysemici, ksenofobowie, zwolennicy spiskowej teorii dziejów.

                              Na przełomie tysiącleci ludzie cywilizacji żydowskiej próbują sięgnąć po władzę
                              nad światem, poczynając od Europy, wykorzenionej z dziedzictwa
                              personalistycznej cywilizacji łacińskiej, a w konsekwencji ze społecznego
                              wymiaru chrześcijaństwa, to znaczy z Prawa Naturalnego i z patriotyzmu.
                              Docelowo ma dojść do wykorzenienia z Dekalogu i przykazania miłości Boga i
                              bliźniego w diasporze.

                              Trzeba zapobiec katastrofie, którą będzie powołanie totalitarnego superpaństwa
                              europejskiego, przećwiczonego na przykładzie ZSRR. Głównym celem tego
                              superpaństwa będzie tzw. ostateczne rozwiązanie kwestii Kościoła, czyli
                              eksterminacja duchowieństwa i wiernych świeckich, którzy nie pójdą na
                              współpracę, tak jak to opisuje w swojej wizji przytoczony wyżej
                              Benson.

                              • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:25
                                O powrót do przemyśleń

                                Jedyny sposób, który daje szansę z Bożą pomocą zapobieżenia tej katastrofie,
                                to mozolna, spokojna, kompetentna praca nad odbudowaniem państwa cywilizacji
                                łacińskiej. Z wielu względów szansa na ten sukces jest w Polsce wielokrotnie
                                większa niż gdziekolwiek indziej, bo Polska jest Bogiem silna. Wszystko to, co
                                powiedziane wyżej jest potrzebne, ponieważ na razie Polacy bronią się
                                chaotycznie, głównie w oparciu o Prawo Naturalne. Jednakże pełni kompleksów,
                                nie znający od dwóch już pokoleń historii Kościoła, której nieznajomość jest
                                nieznajomością historii powszechnej, są narażeni na powtórkę dramatu Zawiszy
                                Czarnego, uderzającego z przerażeniem i rozpaczą w tarcze, opatrzone znakiem
                                Krzyża – na dramat zrozumienia, że należy bezwarunkowo odrzucić Projekt
                                Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europ”. Klucze do odbudowy państwa
                                cywilizacji łacińskiej leżą w Kościele.

                                Cywilizacja żydowska funkcjonuje na różnych polach ideologii - jak
                                socjalkomunizm, socjaldemokracja a dziś socjalliberalizm. Zatruwa ludzkość,
                                proponując podstępnie utopię - życie tak, jakby Boga nie było, a człowiek nie
                                musiał pracować. To oznacza w najbliższej perspektywie katastrofę moralną i
                                egzystencjalną.

                                Jedność wokół czego albo kogo?

                                Ekumenizm jest pojęciem operatorowym, wspólnota wszystkich religii dla samej
                                wspólnoty stanowi iluzję, którą demaskuje nieuchronna mieszanka cywilizacyjna,
                                naruszająca sam rdzeń osoby - jej jednoznaczność, tożsamość i powtarzalność -
                                bez względu na okoliczności.

                                Ekumenizm ma sens tylko jako spotkanie ludzi na gruncie Prawa Naturalnego,
                                takich którzy skłaniają się ku byciu osobami. Z chwilą, kiedy w zgromadzeniu
                                przedstawicieli różnych cywilizacji każdy zechce narzucić wszystkim pozostałym
                                choćby maleńki ułamek swojej własnej cywilizacji, powstaje zamęt, a w ślad za
                                nim rozpad całej wspólnoty, będącej destrukcyjną mieszanką cywilizacyjną.

                                Jest sprawą poza dyskusją, że wiemy o Bogu tylko tyle, ile nam zechciał o Sobie
                                powiedzieć, czyli tylko tyle, ile jesteśmy w stanie udźwignąć. Ale to co
                                powiedział, musimy rzetelnie przekazywać jako depozyt wiary. Możliwa jest tylko
                                jedna jedność - wokół Ewangelii, Prawa Naturalnego, Tradycji, a w
                                szczególności całego społecznego doświadczenia Kościoła - budującego i
                                broniącego personalistyczną cywilizację łacińską na fundamencie starożytnej,
                                personalistycznej cywilizacji rzymskiej.

                                Język i logika wiary

                                Język polski wyróżnia wśród innych języków nowożytnych fakt, że podmiot jest
                                umieszczany w zdaniu na pierwszym miejscu, a przymiotniki go określające w
                                drugiej kolejności. Jest to typowo personalistyczna cecha języka, wywodząca się
                                od osoby, która po rycersku staje zawsze z podniesioną przyłbicą do dialogu, a
                                w razie potrzeby do walki w obronie słabszych lub samej siebie. Taka składnia
                                rozciąga się konsekwentnie na wszystkie pozostałe podmioty i przedmioty.
                                Inaczej mówiąc, podmiot ani się nie ukrywa za jego określeniami, ani ich nie
                                używa do podstępnego wprowadzania siebie na pierwszy plan, ani też nie
                                reklamuje się jako towar. Takie jest bezpośrednie dziedzictwo języka
                                łacińskiego. Jeszcze inaczej mówiąc – podmiot rządzi składnią, a więc i myślą
                                ludzką i jej wymianą z innymi osobami.

                                Swoisty ekumenizm języków zamącił przekaz Prawa Naturalnego między ludami i
                                narodami, uprzywilejował aprioryzm w kreowaniu myśli ludzkiej, i co bardzo
                                ważne - utrudnił odczytywanie przekazu dziedzictwa cywilizacji łacińskiej w
                                Europie. Takie skutki spowodowało otwarcie się tego dziedzictwa na świat,
                                zamiast wyjścia naprzeciw światu. Troska o własną tożsamość, czyli o postawę
                                personalistyczną czyni wiarygodnymi pojęcia miłości Boga i bliźniego. Z
                                przykrością trzeba stwierdzić np. wprowadzanie na siłę pojęcia tolerancji do
                                szkół podstawowych, jako obiegowego hasła operatorowego, pod które każda
                                władza może podłożyć w przyszłości dorosłemu już człowiekowi to, co zechce.

                                Zdumiewający jest fakt spontanicznego szerzenia się określenia dobry Bóg.
                                Zgodnie z tradycją języka podmiotu, jakim jest język cywilizacji
                                personalistycznej, określenie dobry oznacza, że należy ono do ciągu par
                                określeń, przeciwstawnych ze względu na cechy. Cecha alternatywą jest tu zły,
                                czyli w domyśle – promocja poglądów Persów o współistnieniu dwóch bogów -–
                                światła i ciemności.

                                Kościół naucza, że Bóg posiada przymioty, które poznajemy, wymieniamy i
                                przywołujemy po przyjęciu aktu wiary, że Bóg jest Jeden w Trzech Osobach
                                Boskich. Logika składni personalistycznej jest żelazna – gdy badamy prawdziwość
                                zdania, zaczynamy najpierw od badania naszej wiedzy o istnieniu podmiotu, a
                                dopiero następnie badamy prawdziwość poszczególnych określeń podmiotu,
                                związków między nimi. Taka logika personalistycznej składni języka spowodowała,
                                że silniki tej cywilizacji oparte na abstrakcji (umartwieniu ducha) i ascezie
                                (umartwieniu ciała) otworzyły przed człowiekiem drogę do poznawania
                                niezbywalnej prawdy o Bogu jako przyczynie i celu każdego z nas.

                                Dlaczego takie rozważania?

                                Potrzeba takich rozważań, które są tylko przypomnieniem spraw w zasadzie
                                znanych, jest oczywista. Niepokój, który ogrania naród, jest coraz silniejszy -
                                wiadomo, że gdzieś dzwonią, ale nie wiadomo gdzie. To dzwonienie to głos Prawa
                                Naturalnego słabo uświadomiony, bo zagłuszany przez media, lęk przed utratą
                                egzystencji, przed niepewnością jutra, a w końcu nowe, masowe zjawisko –
                                poczucie bycia człowiekiem zbędnym, niepotrzebnym Polsce i Polakom. Boimy się
                                powrotu socjlakomunizmu, ale nie rozumiemy, że on właśnie trwa i rozwija się
                                jako socjalliberalizm i realizuje zapowiadane przez ideologów marksizmu-
                                leninizmu obumieranie państwa jako aparatu ucisku Obumieranie wiąże się z
                                pojęciem bakterii i ich toksyn. Bakterie ideologii komunistycznej mają się
                                znakomicie za parawanem grubej kreski, a ich toksyny po dzień dzisiejszy
                                zatruwają polskie umysły i dusze.

                                Powtarzam pytanie: Czy można zrozumieć historię powszechną oraz historię Polski
                                bez znajomości historii Kościoła? Czy można skutecznie walczyć o prawo do
                                życia dzieci nienarodzonych, osób starszych i ciężko chorych, o prawo do pracy
                                i dachu nad głową - bez nauki podstaw etyki katolickiej? Czy dziwi nas, że w
                                tej sytuacji katolicka nauka społeczna nie interesuje młodzieży, że jest
                                nieznana ogółowi narodu, ale za to jest wykorzystywana manipulacyjne przez
                                CSP?

                                Skąd czerpać - po ludzku rzecz biorąc - nadzieję, że Polacy się zjednoczą,
                                skoro nie wiedzą wokół czego mają się jednoczyć? Nie ma nawet dialogu wokół
                                obowiązującej postaci Godła
                                Rzeczpospolitej,
                                bo pogodziliśmy się z kradzieżą krzyża z korony Orła w dniu 13
                                grudnia 1927 r., z rozerwaniem jego korony i unieruchomieniem jego skrzydeł
                                przez pięcioramienne gwiazdki.

                                • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:26
                                  Którędy do wnętrza Kościoła?

                                  Intelektualizm Żydów wzdragał się przed przyjęciem ascezy jako praktyki
                                  ewangelicznej, za tym poszło zlekceważenie także Prawa Naturalnego. Pozostało
                                  tylko przekonanie o swoim bezwarunkowym wybraństwie, odseparowanie się od
                                  narodów i nienawiść do Chrystusa Pana, skrzętnie ukrywana przed światem po
                                  dzień dzisiejszy.

                                  Nie wiadomo dokładnie, dlaczego właśnie akurat w czasach nowożytnych część
                                  Żydów oderwała się od mozaizmu w kierunku ateizmu, tworząc teoretycznie i
                                  praktycznie tzw. żydokomunę - fundament pod ustrój ZSRR. Wybraństwo odtworzyło
                                  się w ideologiach ateistycznych - socjalkomunizmu, socjaldemokracji i
                                  socjalliberalizmu. Na ich pobrzeżach pojawiły się liczne prądy intelektualne o
                                  charakterze apriorycznym, przenikające do wnętrza Kościoła, jak np. tzw.
                                  chrześcijańska demokracja. Trudno nie zauważyć, że narodziła się ideologia
                                  opanowania Kościoła od wewnątrz metodą wypierania personalizmu przez
                                  gromadnościowość a zatem odpowiedzialności osobistej przez powszechną
                                  anonimowość. Na terenie świeckim oznacza to walkę z cywilizacją łacińską, a
                                  więc likwidację społecznego wymiaru Kościoła, zadanego przez Prawo Naturalne, i
                                  zredukowania go do diaspory, a w konsekwencji do roli głosu w dyskusji.

                                  Walka w obronie Kościoła jest dziś walką o odbudowę personalizmu w całym
                                  przekroju społecznym, we wszystkich dziedzinach życia. Będzie ona skuteczna
                                  tylko wtedy, gdy będzie równocześnie walką o odbudowę państwa cywilizacji
                                  łacińskiej.

                                  Ludzie czy ideologia

                                  Uganianie się za teczkami to paradoksalnie – najmocniejszy, jak dotąd, zryw w
                                  kierunku odbudowy personalizmu. Jednak do tej odbudowy nigdy nie dojdzie,
                                  jeżeli nie pozbędziemy się toksyn ideologii gromadnościowej, wyhodowanej na
                                  skrzyżowaniu cywilizacji żydowskiej i bizantyńskiej (o kulturze niemieckiej).
                                  Ocena setek tysięcy ludzi musi brać pod uwagę, że wszystko to było ideowo i
                                  politycznie dziełem wąskiej grupy polityków - obywateli polskich, z reguły o
                                  zmienionych nazwiskach i uproszczonych życiorysach. Politycy ci przyjechali z
                                  taborami Armii Czerwonej. Do nich dołączyli ideologowie, ci, których
                                  uratowali - często za cenę życia - Polacy. Między nimi przewijali się obywatele
                                  polscy opcji niemieckiej, którzy szybko przechodzili od orientacji na III
                                  Rzeszę, do orientacji na członkostwo w PZPR. W ten sposób Pakt Ribbentrop -
                                  Mołotow miał szansę dalszej realizacji.

                                  Nowo sformowana ekipa antypolska bez wysiłku orzekała i wykonywała wyroki
                                  śmierci na patriotach polskich, pod zarzutem rzekomej kolaboracji z okupantem
                                  niemieckim. Po zerwaniu koalicji antyniemieckiej fałszywe oskarżenia o
                                  kolaborację zostały rozszerzone na państwa zza żelaznej kurtyny. Rozstrzygając
                                  ludzie czy ideologia, przypomnijmy modlitwę Kornela Ujejskiego, który pod
                                  wrażeniem rzezi galicyjskiej, sprowokowanej przez Austriaków, prosił : rękę
                                  karz, nie ślepy miecz!.

                                  Uwaga na „ postęp i rozwój”!

                                  To, co sprzyjało funkcjonowaniu sumienia i Prawa Naturalnego – zaczyna znikać
                                  dla współczesnego człowieka, dlatego przypomnijmy co należy. Poczucie
                                  sprawiedliwości jest nam potrzebne, aby odczuwać niepokój przy pełnym stole,
                                  gdy inni głodują. Potrzeba umiarkowania powinna obronić nasze gospodarstwa
                                  wiejskie przed mirażem złotodajnych ferm i realnym bankructwem. Dar
                                  roztropności powinien nas ostrzec przed watahami zagranicznych oszustów i
                                  lichwiarzy. Cnota męstwa przyda nam się bardzo, gdy nie znający granic wiatr
                                  przywieje nam z zagranicy pyłki genetycznie zmodyfikowanych roślin, a
                                  właściciele pól eksperymentalnych będą nas ciągać po sądach za rzekomą kradzież.

                                  Ale Polska, dzięki swojej rzekomej zaściankowości, dzięki swojemu bogactwu
                                  wiary i zdrowej ziemi ojczystej - nie musi bać się grozy powszechnej śmierci
                                  ciała i duszy, jeżeli tylko oddali hypnotyzerów spod znaku ideologii,
                                  zwalczającej Boga w umyśle i sercu człowieka. Bodźcem do tej walki niech będzie
                                  dla nas dobro innych narodów, znajdujących się w znacznie gorszej sytuacji.
                                  Bądźmy dla nich – jako naród i jako państwo – wzorem cywilizacji łacińskiej,
                                  znanej z harmonii ufnej modlitwy i rzetelnej pracy – chociażby w pocie czoła!

                                • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:28
                                  Motto: rzeczą ludzi myślących jest by nie stawać po stronie oprawców – Albert
                                  Camus (1913 – 1960)



                                  „Obyś żył w ciekawych czasach” – mówi stare żydowskie przekleństwo i trzeba
                                  przyznać, że tym razem mieli rację. Ciekawe, bo coś się dzieje. Na przykład
                                  bomby spadają ludziom na głowy – co wciąż doświadczają Irakijczycy a nie tak
                                  dawno Serbowie. Polska jest oddawana w pacht dzieciom szatana i to w dodatku
                                  przy powszechnej zgodzie ogłupionego społeczeństwa – też nie jest nudno.
                                  Mordowani codziennie Czeczeńcy okupują rosyjską szkołę z setkami dzieci i w
                                  rezultacie giną wraz z nimi pod gruzami – też było na co popatrzeć, tym
                                  bardziej, że w zaciszu własnego domu, w wygodnym fotelu i z kuflem piwa w
                                  garści. A już najwięcej emocji dostarczały chyba dwa wieżowce WTC, walące się
                                  tumanach kurzu, znikające jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki z
                                  nowojorskiego pejzażu. Co prawda coraz więcej paskudnych niedowiarków twierdzi,
                                  że nie tyle różdżka co ładunki wybuchowe, rozmieszczone w wieżowcach z podziwu
                                  godnym profesjonalizmem, spowodowały ten tragiczny spektakl. No, ale jak świat
                                  światem, zawsze byli jacyś niedowiarkowie, kwestionujący oficjalne komunikaty
                                  oraz tzw. "naukowe” podejście do sprawy. Skąd my to znamy, nieprawdaż? Polacy
                                  od 1945 roku przerabiają ten temat codziennie aż do dzisiaj i póki co nie widać
                                  światełka w tunelu. No, ale na szczęście jest rozwiązanie – a od czego cenzura?
                                  Co prawda teraz nie oficjalna ale za to bardziej skuteczna, co najlepiej widać
                                  na przykładzie Politycznej Poprawności.

                                  Skoro zaś mowa o Amerykanach to nie wykluczone, że i im przyjdzie niedługo żyć
                                  w super ciekawych czasach. Jak bowiem pisze w książce „The New Economic
                                  Disorder” profesor ekonomii, były senator ze stanu Tennessee, Larry Bates: „Nie
                                  ulega wątpliwości, że czeka nas kryzys finansowy na niespotykaną dotąd skalę.
                                  Kryzys, jakiego do tej pory nikt w USA nie doświadczył. Wstrząsające będzie jak
                                  wiele ludzi straci swój cały życiowy dorobek. A nawet większym szokiem będzie
                                  to, że dokładnie w tym samym czasie mała grupka ludzi niewiarygodnie się
                                  wzbogaci. Tak to już bowiem jest, że w czasach finansowych kryzysów bogactwo
                                  nie ginie a tylko po prostu zmienia właścicieli.”

                                  Warto tu też wspomnieć, że prof. Bates jest tylko jednym z wielu ekonomistów,
                                  którzy widzą nadchodzącą tragedię. Zresztą nie trzeba być wybitnym specjalistą,
                                  żeby wiedzieć, że kiedy jakikolwiek biznes zaczyna płacić odsetki od odsetków
                                  to koniec jest bliski. A tak jest właśnie w tej chwili w Stanach Zjednoczonych
                                  Północnej Ameryki.

                                  A zatem kto zbiera śmietanę czyli komu USA, jak by nie było super mocarstwo,
                                  płaci procenty od pożyczek? Ano, instytucji wszystkim znanej, choć mało
                                  rozumianej a której pełna nazwa brzmi: „Federalne Rezerwy” (The Federal
                                  Reserve).

                                  Jest to instytucja o tyle ciekawa, że ani nie jest federalna, tzn. nie ma nic
                                  wspólnego z rządem Stanów Zjednoczonych, a i z tymi rezerwami
                                  najprawdopodobniej też nie jest za różowo. Niemniej, jak zawsze w biznesie,
                                  liczy się to co się ma. A w tym wypadku rzecz najważniejszą – ekskluzywne prawo
                                  do druku pieniędzy. Co to znaczy, wiedzą chyba wszyscy, wliczając w to nawet
                                  Sylwka i Treskę Pudlo czyli przeciętnych gamoni. Pieniądze są potrzebne każdemu
                                  z nas do przeżycia, do kupna żywności, domu, samochodu, płacenia rachunków itd.
                                  Są więc one po prostu nam niezbędne. I jeśli ktoś ma wyłączne prawo do ich
                                  wytwarzania, to ten ktoś czyli „Federlane Reserwy” może kontrolować niemalże
                                  każdą dziedzinę życia USA, wliczając w to Kongres, Biały Dom z takim czy innym
                                  prezydentem, sądownictwo, infrastrukturę, rolnictwo itd. Itd. Nie od rzeczy
                                  bowiem jeden z pierwszych Rothschildów mawiał: "Pozwólcie mi robić i
                                  kontrolować pieniądze narodu, a nie ważnym dla mnie będzie kto ustanawia
                                  prawa." (Mayer Amschel Rothschild (Banker) 1790.) Stary wyga wiedział bowiem
                                  dobrze, że tam, gdzie kupno i sprzedaż są kontrolowane legislacyjnie, pierwszą
                                  rzeczą destruktora jest kupno legislatorów.

                                  Natomiast wracając do „Rezerw Federalnych” to jest to jak najbardziej prywatny
                                  bank. Jeśli zaś chodzi o jego nazwę to z całą pewnością ma ona za zadanie
                                  służyć za rodzaj parawanu, zasłaniającego faktyczny stan rzeczy. Jako
                                  ciekawostkę można przytoczyć tu sam proces zatwierdzenia przez Kongres
                                  USA „Federalnych Rezerw” 23 grudnia 1913 roku. Otóż była już późna noc,
                                  większość kongresmanów rozjechała się na świąteczną przerwę, przekonana, że
                                  prace Kongresu zostały zawieszone, zgodnie ze zwyczajem, nazywanym soni dai
                                  (bez daty). Niemniej soni dai nie została formalnie zatwierdzona (z jakiej
                                  przyczyny nie trudni się domyśleć) i Kongres oficjalnie funkcjonował. Na sali
                                  było tylko trzech senatorów i przez tzw. aklamację czyli jednomyślnie
                                  odpowiednia ustawa została zaaprobowana.

                                  Nie znaczy to jednak, że amerykanie poddali się od razu i bez walki. Na
                                  przykład w 1923 roku, reprezentujący Minnesotę Charles A. Lindbergh (ojciec
                                  sławnego pilota) oświadczył: „Nasz system finansowy został w całości opanowany
                                  przez zarząd Federalnych Rezerw. Zarządzający tą instytucją kierują się niczym
                                  innym jak tylko chęcią osiągnięcia jak największych korzyści finansowych. Ten
                                  cały interes jest prywatnym przedsięwzięciem , którego celem jest osiągnięcie
                                  maksymalnych korzyści, obracając gotówką innych ludzi”.

                                  Jeszcze inny odważny kongresman, Lewis T. McFadden, powiedział w czasie
                                  tzw. „Wielkiego Kryzysu” w roku 1932: „Mamy w naszym kraju jedną z najbardziej
                                  skorumpowanych instytucji, jaką zna cały świat. Mam tu na myśli zarząd
                                  Federalnych Rezerw. Ta szatańska ekspozytura doprowadziła nie tylko do
                                  strasznej biedy amerykańskich obywateli ale także praktycznie zbankrutowała
                                  nasz rząd. Stało się tak w wyniku korupcyjnej działalności finansowych sępów,
                                  którzy ją kontrolują.”

                                  Nie od rzeczy będzie też tu krótkie przypomnienie, jak rzecz się miała z
                                  bankami w Ameryce w przeszłości. Otóż pod koniec Rewolucji czyli wojny z Anglią
                                  o niepodległość, w 1781 roku, „Kontynentalny Kongres Ameryki” na gwałt
                                  potrzebował gotówki oraz jako tako uporządkowanego systemu monetarnego. W
                                  rezultacie zabiegów niejakiego Roberta Morrisa został ustanowiony pierwszy
                                  prywatny bank o nazwie „Bank Północnej Ameryki”. Nie byłoby w tym jeszcze nic
                                  złego, gdyby nie fakt, że instytucja ta natychmiast zaczęła wzorować się
                                  na „Banku Angielskim”, (The Bank of England). Innymi słowy „Bank Północnej
                                  Ameryki” bezzwłocznie rozpoczął uprawiać swoistą lichwę, pożyczając ludziom i
                                  instytucjom pieniądze, których sam nie miał i w dodatku, co było meritum
                                  sprawy, naliczał od kredytu solidne oprocentowanie. Tak więc instytucja ta
                                  pożyczała coś, czego sama nie miała ale w rezultacie paskarstwa bogaciła się
                                  prawdziwymi pieniędzmi, wypracowanymi przez społeczeństwo. W rezultacie wartość
                                  nabywcza pieniądza zaczęła spadać coraz szybciej oraz coraz więcej uczciwych
                                  ludzi zaczynało kwestionować brak podstawowych zasad etyki banku. A tak przy
                                  okazji, skoro już jesteśmy przy temacie bankowym, to te praktyki są dziś
                                  powszechnie stosowane. No, ale w 1785 obyczaje były inne niż obecnie, media
                                  normalne czyli piszące prawdę i po zaledwie czterech latach „Bank Północnej
                                  Ameryki” został odpowiednią uchwałą skasowany. Jak to ujął William Findley z
                                  Pensylwanii, główny promotor likwidacji lichwiarskich praktyk: „Ta instytucja,
                                  oprócz niesłychanej wręcz chciwości i wyrachowania, nic sobą nie reprezentuje i
                                  nigdy nie ustanie (...) w komasacji bogactw, potęgi oraz wpływów na losy kraju
                                  (...)

                                  Niestety, w wyniku zakulisowych działań, już w 1791 roku a więc tylko 6 lat po
                                  tej uchwale, powstał następny prywatny bank w Ameryce, t
                                • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:28
                                  Masy ludzkie zawsze jest łatwiej oszukać monstrualnym a nie małym kłamstwem,
                                  szczególnie, jeśli powtórzy się je wielokrotnie – Adolf Hitler.



                                  Jak mówi Pismo Święte, Pan Jezus tylko raz użył siły w trakcie swego nauczania.
                                  Stało się to w świątyni jerozolimskiej, kiedy to rozeźlony do ostateczności Syn
                                  Boga z biczem w ręku przegonił handlarzy pieniędzmi.

                                  Kim oni byli, ci handlarze, tak surowo potraktowani przez kogoś, kto zawsze
                                  przekładał miłosierdzie nad gniewem i egotyzmem?

                                  Otóż w czasach Chrystusowych, kiedy pobożny żyd przyjeżdżał do Jerozolimy,
                                  zobowiązany był płacić podatek na rzecz świątyni. Rzecz w tym, że jedyną
                                  monetą, moralnie akceptowaną, mógł być tylko pół-szekel, około 14 gramów

                                  czystego srebra. I nie tylko fakt czystego kruszcu był ważny ale przede
                                  wszystkim to, że na monecie nie było wizerunku pogańskiego, rzymskiego
                                  imperatora, w związku z czym dla każdego uczciwego żyda było jasnym, że jest to
                                  jedyny pieniądz miły Panu Bogu. No, ale nie trwało długo, kiedy grupka
                                  jerozolimskich cwaniaków zorientowała się, że jeśli skupią w swych rękach
                                  wszystkie pół-szekle, będą w stanie dyktować ceny monety a tym samym bogacić
                                  się kosztem pobożnych współziomkach. I, jak się wydaje, to właśnie wyprowadziło
                                  z równowagi Pana Jezusa, że mogą być wśród nacji takie hieny, którym wszystko
                                  jedno jak nabiją sobie kabzę. Dla których jedyną świętością są tylko pieniądze.

                                  Skoro zaś jesteśmy już przy temacie pieniędzy, nie od rzeczy będzie tu
                                  przypomnienie, jak narodziły się banknoty, czyli papierowe środki płatnicze. W
                                  tym celu musimy cofnąć się w historii naszej cywilizacji do czasów
                                  średniowiecznych oraz terenów dziś znanych jako „niewzruszony sojusznik USA”,
                                  szczególnie pod zarządem niejakiego Tony Blair, znanego bardziej współziomkom
                                  jako „Bambi”. Oczywiście mowa tu o Anglii, o której to ludzie mądrzy powiadają,
                                  że lepiej być jej wrogiem niż przyjacielem. Rzecz w tym, że jako wroga może
                                  spróbują cię kupić ale jako przyjaciela prędzej czy później zdradzą. Tak więc w
                                  starej Anglii, podobnie jak w reszcie Europy, istniał cech złotników, którym
                                  ludzie zamożni powierzali cenne kruszce nie tylko w celu wykonania ozdobnej
                                  biżuterii ale i z czasem na przechowanie. Działo się tak ponieważ ci
                                  rzemieślnicy, z natury rzeczy, musieli konstruować skarbce wystarczająco mocne,
                                  by zniechęcić ewentualnych amatorów cudzej własności. I właśnie pokwitowania za
                                  te cenne depozyty były pierwowzorem naszych dzisiejszych pieniędzy, jako, że
                                  pomysł „chwycił” bardzo szybko. I nic dziwnego, bowiem dużo łatwiej schować
                                  mały, papierowy kwit zamiast ciężkiej sakiewki, pełnej złota.

                                  Problem zaczął się w momencie, kiedy owi złotnicy ze starej Anglii zorientowali
                                  się, że nikt tak naprawdę nie wie, ile złota jest na przechowaniu i że ludzie
                                  nie spieszą się z odebraniem depozytów. Stąd był już tylko jeden krok do
                                  pomysłu, żeby taki stan rzeczy wykorzystać w celu pomnożenia zysków. A sam
                                  pomysł polegał na tym, że zawsze można było wypisać więcej kwitów na złoto, niż
                                  w rzeczywistości było go w skarbcu a same kwity pożyczać na określony procent.
                                  Na przykład, jeśli w sejfie był kruszec wartości 5 000 talarów, wydane rewersy
                                  mogły opiewać na sumę 500 000 talarów. Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć,
                                  że powiedzmy 10% od takiej sumy rocznie wynosiło 50 000 talarów, czyli 10 razy
                                  tyle co początkowa wartość złota w skarbcu. No, i żeby było już zupełnie
                                  śmiesznie, to trzeba wiedzieć, że ten proceder nie zmienił się od czasów
                                  średniowiecznych ani na jotę, tyle tylko że teraz jest zakrojony na skalę
                                  globalną, przy użyciu ostatnich zdobyczy elektroniki.

                                  W praktyce wygląda to w wielkim skrócie następująco: zwróciłem się do
                                  któregokolwiek banku z prośbą o pożyczkę w wysokości 100 000 dolarów na budowę
                                  nowego gniazda rodzinnego. Ponieważ mam stałą pracę plus odpowiednie
                                  zabezpieczenie (na przykład bank zawsze może zlicytować mój dom, kiedy
                                  przestanę płacić odsetki) moja prośba została załatwiona pozytywnie i odtąd
                                  pieniądze zaczynają być przelewane z banku do mojej firmy budowlanej. Problem
                                  tylko w tym, że zgodnie z prawem (Fractional Reserve Banking), bank produkuje
                                  pieniądze z niczego czyli nominalnie warte są one tyle, ile kosztował papier
                                  plus farba drukarska. Niemniej tymi pieniędzmi są opłacani murarze, stolarze,
                                  elektrycy, hydraulicy i dziesiątki innych firm, zwykle utrzymujących się z
                                  budowy domów. Wszyscy oni znaczną część tych pieniędzy przeznaczają na kupno
                                  dóbr komercyjnych czyli wprowadzają w obieg pieniądze bez pokrycia.
                                  Niewiarygodnie to brzmi aczkolwiek jest to prawdą. Zgodnie z prawem
                                  amerykańskim, bank ma prawo dać na procent 10 razy więcej pieniędzy niż sam w
                                  rzeczywistości ma. Oczywiście, wysoko kwalifikowani ekonomiści czy też
                                  specjaliści od odwracania kota ogonem zawsze są w stanie wytłumaczyć taki stan
                                  rzeczy szalenie naukowo. A co wybitniejsi fachowcy od farmazonerii to są nawet
                                  w stanie przekonać chłopa, żeby sobie przerwał ciążę. Tyle tylko, że żeby nie
                                  wiem jak to tłumaczyli ale recesje zdarzają się z dużą regularnością i wtedy
                                  miliony zwykłych ludzi traci oszczędności, często zbierane przez całe pracowite
                                  życie, które diabli biorą, nie wykluczone zresztą, że w dosłownym znaczeniu
                                  tego słowa. Stopy oprocentowania skaczą w górę z dnia na dzień, tzw. papiery
                                  wartościowe okazują się kompletnie bez wartości a w skrajnych wypadkach
                                  hiperinflacja pożera wszelkie oszczędności.

                                  A nawet bez oficjalnej tragedii czyli na co dzień, nasze pieniądze regularnie
                                  tracą na wartości, co jest naukowo nazywane „indeksacją” a w rzeczywistości
                                  chodzi o to, że na rynku jest za dużo wydrukowanych pieniędzy, które nie mają
                                  pokrycia w produktach. Natomiast duże tragedie czyli depresje, recesje, kryzysy
                                  mają za zadanie masowe wycofanie z rynku bezużytecznych pieniędzy głównie po
                                  to, by zabawa rozpoczęła się od nowa. Tyle tylko, że jak zawsze poszkodowani są
                                  jedynie i wyłącznie zwykli zjadacze chleba a właściciele globalnego folwarku
                                  tylko zacierają garście, zastanawiając się w zaciszach luksusowych pałaców, jak
                                  tu ukraść po parę dolarów dziennie każdemu szarakowi. Rzecz bowiem w tym, że
                                  szaraków jest na świecie kilka miliardów.

                                  I pomyśleć, że był kiedyś taki czas, kiedy nasza cywilizacja nie akceptowała
                                  lichwy, zgodnie zresztą z nauczaniem Arystotelesa a później św. Tomasza z
                                  Akwinu. Twierdzili oni, że pieniądze powinny być używane tylko do wymiany dóbr
                                  a pożyczanie na procent niezgodne z prawem naturalnym, bowiem prędzej czy
                                  później prowadzi to do korupcji. Jak bardzo mieli rację, widzimy to dziś gołym
                                  okiem. Nawiasem mówiąc, jeśli ja lub ktokolwiek z P.T. szanownych czytelników
                                  zrobi sobie idealną matrycę do druku pieniędzy, po czym przystąpi do ich
                                  produkcji, natychmiast zainteresuje się nami policja no i skończymy w kryminale
                                  za tzw. fałszerstwo pieniędzy. I nie ma sprawy, tak powinno być, bo aż strach
                                  pomyśleć co by się działo, gdyby tak każdy mógł sobie drukować gotówkę. No, ale
                                  banki mogą czyli co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Nie każdy bowiem
                                  urodził się Rotszyldem czy też Rockefellerem. I tylko dziwne, że ten sam
                                  proceder raz jest nazywany fałszerstwem a innym razem emisją środków
                                  płatniczych.



                                  • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:29
                                    Dawno, dawno temu, jeszcze za czasów cara Leonida, popularnie znanego w
                                    Sowietach jako Lońka i jego namiestnika w Polsce - Edwarda Gierka, wpadłem na
                                    jakimś przyjęciu na pewnego typa, który w chwili szczerości wyjawił mi
                                    tajemnicę swego sukcesu. Sukces był co prawda natury finansowej ale, sadząc po
                                    dwóch uroczych bliźniaczkach, uwieszonych po obu jego stronach, zapewne nie
                                    tylko. No i jak wszyscy wiedzą, ale przypomnę jeszcze raz, za czasów miłościwie
                                    nam panującego durnia Edwarda Śląskiego, do większych pieniędzy można było
                                    dojść tylko dwoma drogami. Albo zapisać się do mafii czyli „Przewodniej Siły
                                    Ludu Pracującego” i legalnie kraść na lewo, prawo i w środku albo poświęcić się
                                    prywatnej inicjatywie i kombinować - też na wszystkie strony. Ten nowy koleś
                                    oczywiście był prywaciarzem jako, że na mafijne przyjęcia normalni ludzie nie
                                    chodzili (a ja do tej pory się upieram, że jestem normalny), choć, jak ponuro
                                    zapewniali znawcy tematu, tam „pety w dżemie albo kawiorze się gasi”. Zaś co do
                                    samej tajemnicy nagłego powodzenia z płcią piękną tego prywaciarza to polegała
                                    ona w skrócie na tym, iż odkrył on, że łatwiej było kupić „na lewo” wagon
                                    ortalionu niż parę metrów z spod tzw. lady w sklepie. Jednym słowem czym
                                    większy szwindel tym mniej szans na wpadkę, choćby dlatego, że sami
                                    zainteresowani okupowali wyższe szczeble społecznej drabiny. A jak nawet
                                    przedszkolaki wiedzą, w kryminałach, jak świat długi i szeroki, siedzą raczej
                                    pionki a nie figury.

                                    Wróciłem pamięcią do tej historyjki, kiedy przyszedł czas na napisanie
                                    kolejnego felietonu do „Akcentu”, jako, że dziś będzie o stosunkowo mało znanym
                                    epizodzie z historii Stanów Zjednoczonych Północnej Ameryki. Mało znanym ale za
                                    to chyba jednym z największych szwindli wszechczasów choć, od kilku setek lat
                                    to szachrajstwa nam na tym świecie nie brakuje a ostatnio jakby było tego coraz
                                    więcej.

                                    Jakoś tak się utarło w świadomości ludzkiego rodu, że Amerykanie to szalenie
                                    sprytny i bogaty naród, poza tym chroniony doskonałą konstytucją, zapewniającą
                                    wszelkie swobody, z prawem do wolności słowa, druku itd. a nade wszystko do
                                    prywatnej własności. W rzeczywistości zaś wygląda na to, że są oni tam w
                                    Ameryce regularnie nabijani w butelkę a zatem to tylko „ciężkie frajerstwo i
                                    naiwniaki” jakby powiedział mój cieć z podwórka na Poznańskiej, w Warszawie.

                                    By wyjaśnić przyczynę tak surowego osądu, wypadało by zacząć od dnia 24
                                    października 1929 roku, kiedy to bankierzy z Nowego Jorku zażądali zwrotu
                                    wszystkich krótkoterminowych pożyczek. Oznaczało to nie mniej i nie więcej a
                                    tylko panikę na giełdzie, gdzie inwestorzy, maklerzy, rzesze drobnych
                                    spekulantów papierami wartościowymi itd. na gwałt zaczęli sprzedawać akcje, po
                                    to, by oddać dług bankom. Wkrótce cały kraj pogrążył się w kryzysie, znanym
                                    dziś jako „Wielka Depresja lat 30”. Miliony ludzi straciło pracę, domy, farmy,
                                    przedsiębiorstwa, rodziny oraz nieznana ilość życie, bowiem nie wszyscy byli w
                                    stanie wytrzymać potworne ciśnienie nie tylko braku środków do życia ale także
                                    niepewności jutra. Nie pora tu wracać do powodów tej wielkiej dla Amerykanów
                                    tragedii, ale nie od rzeczy będzie tu przypomnienie słów kongresmana Luisa T.
                                    McFaddena: „To nie był przypadek. Depresja została zaplanowana w każdym calu.
                                    Międzynarodowi bankierzy zamierzyli wywołanie stanu totalnej depresji po to, by
                                    z chaosu wyłonić się jako nasi nowi władcy.” W 1934 roku, McFadden wygłosił w
                                    Kongresie Amerykańskim płomienne przemówienie, w którym oskarżył Federalny Bank
                                    Rezerw o konspirację, mającą na celu przejęcie amerykańskiego bogactwa. Po tym
                                    wydarzeniu przeżył dwie próby zamordowania go ale zmarł otruty w 1936 roku. W
                                    sprawie Depresji było jeszcze wiele innych głosów a ostatnio, bo w 1996 roku
                                    Milton Friedman, wybitny ekspert ekonomii powiedział w radiowym wywiadzie: „Z
                                    całą pewnością Federalny Bank Rezerw wywołał Wielką Depresję poprzez drastyczne
                                    ograniczenie środków płatniczych na rynku w latach 1929 – 33.”

                                    Natomiast wracając do amerykańskiego „Wielkiego Szwindla” to zaczęło się od
                                    tego, że w 1934 roku za czasów prezydenta Franklin D. Roosevelta, zabroniono
                                    Amerykanom posiadania złota w jakiejkolwiek postaci, z wyjątkiem rzadkich
                                    monet. Kara, jaką przewidziano za nieposłuszeństwo była ogromnie surowa - 10
                                    lat wiezienia i 10 000 dolarów co, jak na tamte czasy, było kolosalną sumą. Jak
                                    się nad tym zastanowić, to jako żywo przypominają się czasy komunistycznego
                                    zamordyzmu. Wtedy posiadanie zagranicznych walut było zabronione no i
                                    oczywiście były przewidziane odpowiednie kary za nieposłuszeństwo. Rzecz w tym,
                                    że tylko władza mogła mieć monopol na posiadanie prawdziwych pieniędzy.
                                    Podobnie było w USA Anno Domini 34. Oczywiście, konfiskata złota została
                                    odpowiednio przedstawiona przez sfory pismaków, hodowanych już wtedy w
                                    redakcyjnych psiarniach (skąd my to znamy), głównie jako czyn obywatelski,
                                    mający na celu zahamowanie recesji. Niemniej, rzecz ciekawa, do dzisiaj nie
                                    wiadomo kto dokładnie opracował projekt ustawy, zabraniający wolnym ludziom w
                                    Stanach Zjednoczonych posiadania złota. Wszyscy, włącznie z kalekim prezydentem
                                    upierali się, że nic o ustawie nie wiedzieli aż do czasu jej podpisania w
                                    Kongresie. Ot, taka ciekawostka przyrodnicza – nie wiedzieli ale podpisali. I
                                    tylko przyciśnięty do muru Sekretarz Skarbu wyjawił, że stało się tak na
                                    życzenie „ekspertów”. Tak czy inaczej Jankesi musieli sprzedawać państwu swoje
                                    złoto po 20.66 dolarów za uncję. (1 uncja = 1/16 funta czyli 28,35 g. Niemniej
                                    w jubilerstwie i w handlu metalami szlachetnymi stosuje się uncję trojańską,
                                    gdzie równa się ona 31,1035 g.) I rzecz ciekawa, w 1935 roku, kiedy generalnie
                                    zakończono operację drenażu cennego kruszca z domowych sakiewek, jego cena
                                    skoczyła nagle do 35 dolarów za uncję. No, ale na wypadek, gdyby jakiś domownik
                                    nagle się obudził i zechciał sprzedać swoje złoto, odpowiednia ustawa
                                    przewidywała, że po tej cenie może być skupowany kruszec pochodzący tylko z
                                    zagranicy. Nie trudno wyobrazić sobie dlaczego. Architekci depresji mieli
                                    odpowiednio dużo czasu, by wyprowadzić za granicę ileś tam ton złota a teraz
                                    zarobić na każdej uncji po 14.34 dolarów.

                                    W 1937 roku zakończono budowę Fort Knox w Kentucky, około 50kilometrów na
                                    południowy zachód od Louisville. Było to przedsięwzięcie niesłychanie mocno
                                    nagłośnione, tak, by przeciętny Amerykanin wiedział, iż złoto, które wcześniej
                                    należało do niego a teraz do państwa, jest absolutnie bezpieczne. Na dowód tego
                                    pokazywano zdjęcia z fosami dookoła fortu, bataliony żołnierzy, gotowych na
                                    wszystko, szybkostrzelne karabiny co kilkadziesiąt metrów, elektryczne płoty,
                                    sfory specjalnie trenowanych psów, no, jednym słowem najlepiej zabezpieczone
                                    miejsce na świecie. I 13 stycznia 1937 roku dziewięć wagonów towarowych,
                                    wypełnionych po brzegi złotem, wjechało na teren Fort Knox, gdzie miało ono
                                    pozostać jako rezerwa finansowa kraju i jednocześnie stanowić oczywisty dowód,
                                    że nikt na świecie nie może dorównać Ameryce w potędze finansowej.

                                    Mit Fort Knox, pełnego złota w podziemnych sejfach, trwał długo bo aż do 1974
                                    roku. Wtedy to po raz pierwszy zaczęły się pogłoski, że tak naprawdę skarbiec
                                    jest pusty. Głuche wieści głosiły także, że to rodzina Rockefellerów zamieszana
                                    była w tajny transfer narodowego skarbu do Londynu. Poza tym coraz częściej
                                    zaczęły przenikać do USA słuchy z finansowych kręgów Europy, potwierdzające
                                    taki stan rzeczy. Dlatego pewien amerykański biznesmen o nazwisku Ed Derell,
                                    przez 14 lat próbował dociec prawdy o złocie w Fort Knox. Niewiarygodne ale
                                    prawdziwe ale aż do śmierci nie udało mu się dowiedzieć, ile złota jeszcze tam
                                    zostało a ile zostało wywiezione do Europy. I to pomimo tysięcy petycji, podań
                                    i wreszcie
                                    • raffus Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 20:11
                                      Przestan Pan wklejac tu przydlugie teksty nie majace zadnego zwiazku z tym
                                      watkiem. Zaloz se Pan inny watek i tam se klej.

                                      Ciekawe czy to cale wklejanie nie narusza praw autorskich.
                                      • adas313 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 20:15
                                        > Ciekawe czy to cale wklejanie nie narusza praw autorskich.

                                        Podejrzewam że narusza.

                                        Poza tym wg. netykiety należy podawać linka do źródła a nie przeklejać tak
                                        ogromnych tekstów.

                                        I jeszcze jedno: nie karmmy trolli!!! Sredni4 jak widać czyha tylko na jakąś
                                        odpowiedź, by wkleić kolejny rozdział sagi o kulisach światowej finanjsery.

                                        IGNORUJMY GO!!!
                                        • raffus Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 20:18
                                          Racja !!!

                                          IGNORUJMY PELNOSPRAWNYCH UMYSLOWO INACZEJ !
                                        • bazyliszek4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 23:25
                                          przy tej "produkcji" Średniego wklejanki strangera z "Naszej Witryny" wyglądają
                                          zupełnie niewinnie...
                                  • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:35
                                    Mit Fort Knox, pełnego złota w podziemnych sejfach, trwał długo bo aż do 1974
                                    roku. Wtedy to po raz pierwszy zaczęły się pogłoski, że tak naprawdę skarbiec
                                    jest pusty. Głuche wieści głosiły także, że to rodzina Rockefellerów zamieszana
                                    była w tajny transfer narodowego skarbu do Londynu. Poza tym coraz częściej
                                    zaczęły przenikać do USA słuchy z finansowych kręgów Europy, potwierdzające
                                    taki stan rzeczy. Dlatego pewien amerykański biznesmen o nazwisku Ed Derell,
                                    przez 14 lat próbował dociec prawdy o złocie w Fort Knox. Niewiarygodne ale
                                    prawdziwe ale aż do śmierci nie udało mu się dowiedzieć, ile złota jeszcze tam
                                    zostało a ile zostało wywiezione do Europy. I to pomimo tysięcy petycji, podań
                                    i wreszcie żądań amerykańskich obywateli by wpuścić do fortu niezależnych
                                    dziennikarzy czy też specjalistów, którzy mogliby rozwiać uporczywe plotki o
                                    pustych sejfach w Fort Knox. Nawet Edith Roosevelt, wnuczka prezydenta Theodore
                                    Roosevelt (nie mylić z Franklin Delano, który był kuzynem Theodore) publicznie
                                    domagała się wyjaśnień od rządu Stanów Zjednoczonych: „Pogłoski o pustym
                                    skarbcu USA słyszałam wielokrotnie od moich przyjaciół z Europy. I doprawdy nie
                                    sposób zrozumieć przedstawicieli amerykańskiej administracji, kiedy uporczywie
                                    odmawiają jasnych odpowiedzi w tej sprawie.” A przecież był czas, kiedy w Fort
                                    Knox było ponad 700 milionów uncji złota czyli 70 procent światowych zasobów
                                    tego kruszcu.

                                    Jedno jest pewne. Kiedy w 1981 roku prezydent Reagan objął urząd prezydencki,
                                    wysłał do Fort Knox specjalna komisję która miała za zadanie przeliczenie
                                    narodowego majątku w złocie. Komisja wróciła z raportem, że ministerstwo skarbu
                                    Stanów Zjednoczonych Północnej Ameryki w ogóle nie posiada złota. Co prawda
                                    trochę kruszcu w sejfach jeszcze pozostało ale należy ono do Federalnego Banku
                                    Rezerw, jako zabezpieczenie narodowego długu.

                                    Tak więc jeszcze jedno jest pewne – jak robić przekręt, to na taką skalę, żeby
                                    zwykłym ludziom to się głowach nie mieściło. A Jankesi złoto mogą legalnie
                                    kupować i posiadać dopiero od 1971 roku. I wygląda na to, że wtedy było już po
                                    herbacie czyli rzeczy się miały jak w sowieckim cyrku – był zegarek i już go
                                    nie ma.

                        • vicek113 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:43
                          ..średni4 q.wa! o przepraszam panie M.G - co z pańskim bełkotem monetarnym ma
                          wspólnego ten kierownik kołchozu-Białoruś zwany Łukaszenka?? Chyba ze chcesz
                          waść wmówić normalnie myślącym że Lukaszenko jest lepszy od Pol Pota - lub na
                          abarot - bo się pogubiłem???????????
                          • sredni4 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 17:56
                            panie Vicek Łukaszenko nie dopuscił do społeczeństwa tasiemca(lichwa,MFW,Bank
                            Światowy)
                            • meerkat1 Jak zastapic biede nedza... 20.08.05, 19:34
                              sredni4 napisał:

                              > panie Vicek Łukaszenko nie dopuscił do społeczeństwa tasiemca(lichwa,MFW,Bank
                              > Światowy)


                              Panie <sredni4>, tasiemiec (panski) to "GW" przed chwila dopuscila.
                              Tyle, ze niestety nic z niego sensownego nie wynika.
                              Poza, oczwista konkluzja, ze gdyby nie zydowscy bankierzy i Bank Rezerw
                              Federalnych, to na Bialorusi byloby jeszcze lepiej niz jest, a w Polsce to juz
                              ho, ho!

                              Ale nie wszystko stracone. Mozemy jeszcze odejsc od pieniadza (zwlaszcza ci z
                              ktorzy ich nie maja) i powrocic do Boga (zwlaszcza ci, ktorzy uwazajac Brzytwe
                              Okhama za wazniejsza od Prawa Greshama wola mnozyc niezbedne pieniadze od
                              zbednych, niefalsyfikowalnych bytow wypieranych przez rzeczywistosc).

                              Na razie jednak, poniewaz wszelkie eksperymenty przeprowadzane doktrynersko w
                              wielkiej skali koncza sie najczesciej zbrodnia, i to przeciw ludzkosci,
                              proponuje, zeby przetestowal Pan owa teorie najpierw na sobie i dopiero kiedy
                              sie ow eksperyment indywidualny powiedzie postulowal jego realizacje w skali
                              makroekonomicznej i globalnej.

                              Zycze powodzenia!
                              [Oczywiscie ad maiorem Dei gloriam]
                              • sredni4 Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 19:57

                                Dwie wojny swiatowe

                                Z zapowiedzianych juz w glebi XIX wieku wojen swiatowych, Bestie rozegraly juz
                                dwie1. Detonatorem pierwszej byl mord na arcyksieciu austriackim -
                                Ferdynandzie, lecz kluczem do przeksztalcenia jej w swiatowa bylo przystapienie
                                USA do tej wojny. Jeszcze przed wypowiedzeniem wojny Niemcom przez USA, 3
                                sierpnia 1914 roku firma „Freres" z klanu francuskich Rothschildów polecila
                                przekazanie Francji przez bank Morgana - Schiffa, pozyczki w sumie 100 milionów
                                franków. Biznes oparty na krwi milionów gojów europejskich polegal na tym, ze
                                pozyczka byl sprzet wojenny.

                                Detonatorem - pretekstem wejscia USA w te rzez bylo storpedowanie pasazerskiego
                                statku „Luskania" z okolo 1300 nieswiadomymi niczego pasazerami na pokladzie.
                                Statek nafaszerowano uzbrojeniem, nastepnie kanalami wywiadu brytyjskiego
                                poinformowano Niemców o tym podwójnym ladunku statku. W centrum tej zbrodni
                                tkwil prezydent Wilson. Wiedzial o przygotowaniach jak potem Roosevelt wiedzial
                                o japonskiej armadzie nadciagajacej do Peari Harbour.

                                „Lusitania" skazana na niemieckie torpedy poplynela do strefy wojennej.
                                Swiadomy tej zbrodniczej prowokacji Departament Stanu wiedzial, ze pod pokladem
                                znajduja sie tony sprzetu wojennego. Wilson wiedzial o wycofaniu
                                eskorty „Lusitanii", aby nie przeszkadzac Niemcom - formalnosci dopelnily
                                niemieckie torpedy. Wspólorganizatorem spisku byl Zyd, agent Rothschildów,
                                Morganów i Schiffów - Colonel House, ojciec pózniejszej prawej reki Roosevelta -
                                Mandela Housea.

                                Historyk Colin Simpson nazwal te brytyjsko-amerykanska zbrodnie na wlasnych
                                obywatelach obrzydliwym aktem umyslnego morderstwa. Wielu innych historyków
                                pisalo tak samo, lecz ich prace docieraja do nielicznych czytelników.

                                Po stronie panstw osi, siec interesów Rothschildów i innych Bestii robila
                                równie korzystne interesy, jak ich zydowscy pobratymcy po drugiej stronie.
                                Zgarniali miliardy Warburgowie z Kuhn Loeb Company, prowadzacy swe finanse we
                                Frankfurcie i Nowym Jorku. Max Warburg - brat Paula Warburga - szef niemieckiej
                                tajnej policji, przemyci bande Lenina z 20 milionami dolarów w zlocie przez
                                Niemcy do Rosji.

                                W archiwach Departamentu Stanu znajduja sie dokumenty oligarchów finansowych
                                Ameryki, w których nakazuja prezydentowi Woodrowowi Wilsonowi przedluzanie
                                wojny tak dlugo, jak tylko to bedzie mozliwe. Trzeba maksymalnie wykrwawic
                                narody europejskich gojów i maksymalnie zarobic na dostawach, pozyczkach a
                                potem na „odbudowie" zniszczonych panstw po obydwu stronach tej hekatomby.
                                Rezultatem bylo 55 milionów ofiar.


                                l. Przywódca masonerii amerykanskiej, „ewangelista" jej zasad i celów - Albert
                                Pike, w liscie do przywódcy europejskiej masonerii G. Mazziniego, pisal w 1871
                                roku: Wojna wywolala straszliwy zamet spoleczny (...) przyjmie prawdziwe
                                swiatlo za posrednictwem powszechnej manifestacji czystej doktryny Lucyfera.

                                Zob.: William T. Stiii: Nowy porzadek swiata, wyd. poi. Wers 1995, s. 140.
                                Fryderyk Engels dodawal: Nastepna wojna swiatowa spowoduje uii-knifcie i
                                powierzchni ziemi catych narodów reakcyjnych.

                                Mówil glównie o znienawidzonej przez niego i K. Marksa „slowianskiej holocie":
                                Polakach, Czechach, Rosjanach, Chorwatach, Serbach. Przez caly XX wiek te
                                narody byly poddawane nieprzerwanej ludobójczej eksterminacji, której nastepnym
                                najnowszym rozdzialem byla masakra Serbii w 1999 roku przez NATO.



                                Str.30

                                Potem byl tzw. Traktakt Wersalski - zydowski dyktat wobec pobitych Niemiec i
                                Austrii. Konferencja byla istnym sabatem zydowskim. Warunki dyktowalo trzech
                                ówczesnych dyktatorów Europy: Lioyd George (Anglia), Clemenceau (Francja), W.
                                Wilson (USA).

                                Wszyscy trzej byli jednak marionetkami zydowskiej oligarchii pieniadza i
                                polityki. Warunki dyktowali im „doradcy": trzech Warburgów, John Foster Dulles
                                z banków Kuhn-Loeb Co., wspomniany Colonel House, Lord Milner. Thomas Lament
                                (od Morganów), brat Fostera - Allen Dulles - takze z Kuhn-Loeb Co.

                                Wszyscy wymienieni byli Zydami.

                                Uczestniczyl w tej konferencji Mandel Rothschild w roli „sekretarza" premiera
                                Francji Clemenceau, Zyda i masona poslusznie wykonujacego polecenia swiatowego
                                syjonizmu. „Sekretarzem" prezydenta Wilsona byl Zyd Tumol-tay, ale nie tylko
                                on - z Wilsonem przybyly do Wersalu setki Zydów w roli „doradców" wszystkich
                                dziedzin. Obowiazki „sekretarza" Zyda Lioyda George'a pelnil na konferencji Zyd
                                Filip Sassoon spokrewniony z Rothschildami.


                                Przebieg i wyniki „konferencji" zamienily sie w pelny tryumf swiatowego
                                syjonizmu skupionego w jego tajnej elitarnej lozy Bnai-Brith, istniejacej od
                                1843 roku. Filip Sassoon, Mandel Rothschild i Tumoltay byli czlonkami Bnai-
                                Brith, z pozostalych Zydów reprezentujacych obie strony konfliktu czlonkami tej
                                zydo-mafii bylo jeszcze kilkunastu innych.

                                Dodajmy, ze czlonkami Bnai-Brith bylo wielu glównych podpalaczy ówczesnej
                                Europy, zwlaszcza komunistów: Lejb Bronstein - „Trocki" - wspóltwórca
                                zydowskiej rewolucji w Rosji; Bela Kuhn -jeden z filarów tej rewolucji, w 1919
                                roku przywódca rewolucji na Wegrzech wslawionej niewiarygodnymi rzeziami i
                                przesladowaniem Kosciola; Karol Liebknecht - sprawca podobnej rewolty w Bawarii
                                w 1919 roku; Karol Sobelson - „Radek" - jeden z krwawych dygnitarzy zydo-
                                bolszewickiej rewolucji w Rosji; jego pózniejszy znajomek, polski Zyd Józef
                                Retinger7.

                                Glównymi rozgrywajacymi na „Konferencji Pokojowej" byli Rothschildowie,
                                najpotezniejszy klan zydowskich bankierów - Iluminatów. To na nich stawialo
                                swiatowe zydostwo w planach budowania na obszarze Polski odrebnego panstwa
                                zydowskiego pod nazwa „Judeopolonii". W okólniku w tej sprawie, opracowanym w
                                listopadzie 1918 roku, syjonisci nawolywali:

                                Bracia i wspólwyznawcy! Trzeba, azeby kraj Galicja zostal naszym królestwem
                                (...) Starajcie sie usunac Polaków ze wszystkich wazniejszych stanowisk i
                                skupic w swych rekach wszystkie nici wladzy spolecznej. Wszystko co do
                                chrzescijan nalezy, powinno stac sie nasza wlasnoscia. Zwiazek izraelski2
                                dostarczy wam potrzebnych do tego srodków. Juz zaczeto na ten cel zbierac
                                potrzebne fundusze, a udaje sie lepiej niz przypuszczac bylo mozna. Dla
                                doprowadzenia do skutku wyrwania Galicji chrzescijanom, wszyscy nasi wielcy i
                                bogaci, zapisali sie na nasze sumy. Da baron Hirsz, dadza Rotszyldzi,
                                Bleichroderowie i Mendelsohnowie i inni dadza3.

                                1. Retinger byl szefem polskiej sekcji Bnai-Brith. Organizacja skupiala
                                czolowych oligarchów swiata wylacznie zydowskiego pochodzenia - gojów nic
                                przyjmowano.

                                2. Alliance Israelite Universelle zalozony przez syjonite J. Creinteux'a w 1860
                                roku.

                                3. Stanislaw Didier: Rola neofitów w dziejach Polski, s. 10.

                                Karol Sobelson vel Radek. Z: Wer Karol Liebknecht. Z: Wer ;s( Bela Kuhn. Z: Wer
                                ist wer... ist wer... wer...



                                Str.31

                                Surowe warunki traktatu zakodowaly gospodarcze i polityczne podstawy do
                                nastepnej wojny. Jeden z delegatów powiedzial: To nie jest pokój. To jedynie
                                rozejm na 20 lat. Mozna z sarkazmem dodac: nie powiedzial nic nowego. To
                                królowa ze Saby - Michalda w swoich rozmowach-przepowiedniach z królem
                                Salomonem zapowiedziala, ze pokolenie urodzone przy koncu pierwszej wojny
                                swiatowej, ledwo zdazy dorosnac, a juz wyruszy na druga.

                                Nastepnym tworem wersalskiego „Sanhedrynu" bylo utworzenie zydomasonskiej Ligi
                                Narodów. Okazala sie cialem niesprawnym, totez powstala koniecznosc
                                ustanowienia nieformalnych rzadów Bestii. Wkrótce potem powolano Królewski
                                Instytut Spraw Miedzynarodowych (Wielka Brytania) oraz amerykanski jego
                                odpowiednik - Rade Stosunków Zagranicznych. Ich program byl programem rodzacego
                                sie faszyzmu oraz juz niszczacego Rosje zydobolszewizmu - dwóch skrzydel
                                Apokalipsy zasnuwajacych caly wiek XX mrokiem terroru i ludobójstwa.


                                Pierwsza wojna pomogla w powstaniu bolszewicki
                                • sredni4 Re: Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 19:59
                                  Pierwsza wojna pomogla w powstaniu bolszewickiego „Imperium Zla". Rewolucje
                                  sfinansowal rzad niemiecki przy wspólpracy rzekomych wrogów - aliantów, czyli
                                  zydowskiej finansjery amerykanskiej i europejskiej. Bolszewików usadowil u
                                  wladzy rzad (wywiad) niemiecki. Wiemy o tym m.in. na podstawie ksiazki A.
                                  Solzenicyna: Lenin w Zurychu (Lenine a Zurichz, Paryz 1975). Solzenicyn
                                  korzystal m.in. z bogatego materialu dokumentacyjnego niemieckiego Ministerstwa
                                  Spraw Zagranicznych, zdobytego przez wojska brytyjskie w ostatniej fazie
                                  drugiej wojny przy Wilheimstrasse w Berlinie.

                                  Zostaly one natychmiast przewiezione do Anglii i rozdzielone miedzy angielskie
                                  uniwersytety. Uniwersytetowi w Oxfordzie przypadla ta ich czesc, która dotyczy
                                  akcji osadzania bandy Lenina w Rosji. Z dokumentów wynika, ze rzad niemiecki
                                  planowal rozparcerowanie Rosji na szereg malych, latwych do rzadzenia panstewek
                                  narodowych.

                                  Lenin az do kwietnia 1917 roku ani myslal o mozliwosci sprowokowania rewolucji
                                  w Rosji. Gorliwie dzialal na rzecz wybuchu takiej rewolucji w Szwajcarii!
                                  Niemcy zwrócili sie o posrednictwo do Zyda Helphanta vel Izraela Lazarowicza,
                                  który za grube pieniadze podejmowal sie wszelkiej brudnej roboty.



                                  Str.32

                                  To on za pieniadze niemieckie juz w styczniu 1915 roku zaczal werbowac wszelka
                                  szumowine zydowska na rzecz wywrotowej roboty w Rosji. Pierwszym etapem byla
                                  rewolucja lutowa 1917 roku pod wodza zyda Adlera vel “Kierenskiego”.

                                  Helphant mial juz doswiadczenie w montowaniu takich dywersji. Zdobyl je
                                  prowokujac rewolucje w 1905 roku w okresie wojny rosyjsko-japonskiej.

                                  Kiedy juz banda Lenina – Trockiego i pozostalych “rewolucjonistów” znalazla sie
                                  w Rosji, miala do dyspozycji pieniadze niemieckich i amerykanskich i
                                  brytyjskich bankierów. Jacob Schiff dal Leninowi w sumie 20 mln dolarów,
                                  jeszcze wiecej bolszewicy otrzymali od J.P. Morgana. Lozyl na zniszczenie Rosji
                                  francuski klan Rothschildów w osobie Alfreda de Rothschilda.



                                  Str.33

                                  Wspólnie potem rozbudowywali potege Bolszewii przez takie firmy jak I.G.
                                  Farben, General Motors, zaklady Forda. Bez pieniedzy z Wall Street nie byloby
                                  I.G. Farben, a bez I.G. Farben nie byloby równiez Hitlera i jego potegi
                                  militarnej, czyli nastepnej wojny swiatowej. Niemcy zostaly odbudowane dzieki
                                  pomocy finansowej i surowcowej niedawnych wrogów. Nastepne dziesieciolecie
                                  uplywalo pod znakiem intensywnego wspierania przez zydowska oligarchie rodzacej
                                  sie machiny wojennej Hitlera. Niemcy np. mieli niedobór paliw plynnych.

                                  Zachodnie zydostwo rozwiazalo i ten problem, eksportujac do Niemiec z Baku
                                  paliwa (przez Standard Oil Company) oraz opracowujac i udostepniajac
                                  hitlerowcom proces zamiany wegla na paliwo plynne7.

                                  Dzis nikt nie pyta, dlaczego fabryki I.G. Farben na terenie Niemiec, bedace
                                  integralna czescia amerykanskich fabryk tej firmy, nie byly celami ataków
                                  bombowych aliantów, tylko byly nimi bezbronne miasta niemieckie. Do konca
                                  wojny niemieckie rafinerie ucierpialy zaledwie w 15 proc. ich wydajnosci.

                                  Standard Oil Co. (SOC) w 1933 roku, a wiec w roku dojscia Hitlera do pelni
                                  wladzy, przeznaczyl dwa miliony dolarów na prace badawcze nad przeróbka wegla
                                  na paliwo plynne. I.G. Farben - firma niemiecka, miala w USA holding tej firmy
                                  pod ta sama nazwa.

                                  Jego dyrektorami i finansjerami byli niemieccy Zydzi Max i Paul Warburgowie
                                  oraz ich agent Herman Metz. Inni czlonkowie zarzadu I.G. Farben, to bankierzy z
                                  Rockefeller - International: Edsel, Ford, Mitchel, Walter Teagle.

                                  Nikt po drugiej wojnie swiatowej i procesie norymberskim nie odwazyl sie
                                  zapytac publicznie, dlaczego trzech Niemców - czlonków zarzadu I.G. Farben
                                  zostalo skazanych za zbrodnie wojenne, natomiast wymienieni Zydzi niemieccy i
                                  amerykanscy nie byli sadzeni.

                                  Hitler spotkal sie z bracmi Dullesamijuz w 1933 roku. Dullesowie to potomkowie
                                  zydowskich rodzin, które zainstalowaly w USA masonerie Obrzadku Szkockiego. Ich
                                  wuj - sekretarz Stanu Robert Lansing, byl zalozycielem scentralizowanej
                                  amerykanskiej grupy wywiadowczej. Allen Dulles pracowal z hitlerowcami do konca
                                  wojny, chroniac fundusze hitlerowskiego Reichbanku. Pracowal przede wszystkim
                                  dla Iluminatów - syjonistów, dlatego bez przeszkód mógl byc w okresie pierwszej
                                  wojny swiatowej agentem wywiadu angielskiego, amerykanskiego oraz wywiadu
                                  austro-wegierskiego.

                                  F. Springmaer w swej ksiazce uzywa pod adresem braci Dulles tak radykalnych
                                  epitetów, jak „oszusci", „degenarci", „lotry jakich swiat nie widzial".

                                  Jednym z najwiekszych producentów czolgów byla firma Opel kontrolowana przez
                                  Morganów i Rothschildów. Podobnie - Bendix Aviation. To ona dostarczyla Niemcom
                                  technologie produkcji tzw. „pilotów automatycznych" oraz innych przyrzadów
                                  pokladowych, rozruszników i silników diesla.

                                  I. Temu sluzyly do wojny zaklady w Oswiecimiu, pózniejszym Auschwitz.



                                  Str.34

                                  Niemiecki macierzysty I.G. Farben otrzymal juz w 1924 roku 800 min dolarów
                                  pozyczki, co pomoglo firmie pochlonac kilka mniejszych zakladów. Kiedy pod
                                  koniec drugiej wojny swiatowej senator Howard Watson opublikowal ksiazke: Pokój
                                  zdrady. Niemieckie farby i amerykanscy latwowierni - to jej sprzedaz zostala w
                                  USA zakazana! Nastepna ksiazka na indeksie, demaskujaca wspólnote przemyslowa
                                  finansowych molochów nazizmu i „demokracji" zachodniej, byla Zbrodnia i kara
                                  I.G. Farben autorstwa Josepha Borkina.

                                  W kontekscie I.G. Farben, F. Springmaier wykazuje, ze jego kierownictwo
                                  uprawialo praktyki okultystyczne. Nil Donowan, wazny dygnitarz I.G. Farben, w
                                  filii tego giganta pod nazwa Korporacja Chemiczna, ekscytowal sie tybetanskim
                                  okutyzmem. Otto Kahn, takze zwiazany z I.G. Farben, byl przyjacielem slynnego
                                  okultysty Aleistera Crowley^7.

                                  Jednym z dyrektorów banku Schróder byl Allen Dulles: kilka lat pózniej tenze A.
                                  Dulles juz jako szef CIA, w 1951 roku zamówi w laboratoriach firmy Sandoz 100
                                  mln dawek narkotyku LSD!

                                  Mówi sie o slynnej rodzinie szwedzkich Wallenbergów jako ratujacych Zydów. W
                                  istocie, Wallenbergowie za wiedza nazistów sluzyli za posredników w transferze
                                  pieniedzy bankierów zydowskich, którzy przedtem przeniesli sie do USA i Anglii
                                  z Niemiec hitlerowskich. Allen Dulles zostal przeniesiony do Szwajcarii jako
                                  szef amerykanskiego wywiadu m.in. dla umozliwienia transferu pieniedzy miedzy
                                  nazistami i ich wspólnikami po stronie aliantów. Jego tajnym kurierem byl
                                  niejaki Gaewernitz, z pochodzenia Zyd, co bylo jego atutem, gdyz odsuwalo od
                                  niego podejrzenia o wspólprace z nazistami.

                                  Pierre de Villemarest - byly francuski oficer wywiadu oddelegowany po wojnie do
                                  tropienia hitlerowskich zbrodniarzy, w wywiadzie udzielonym mi w Paryzu w lipcu
                                  1998 roku2 ujawnil rozlegla, cyniczna wspólprace CIA z hitlerowcami po wojnie:
                                  CIA od 1946 roku wiedziala, ze slynny Martin Borman, „zaciekle" poszukiwany
                                  zbrodniarz wojenny, sekretarz Hitlera, zyje w Paragwaju. Znano jego adres,
                                  pertraktowano z nim proponujac mu bezpieczenstwo do konca zycia za wydanie kont
                                  finansów III Rzeszy zdeponowanych w Portugalii i Ameryce Poludniowej.


                                  ______________________________
                                  1. Crowley byl Wielkim Mistrzem Zakonu Templariuszy w Anglii. Jak pisze W.
                                  Sawicki w Organizacje tajne w walce Kosciolem (Wers 2000, s. 58) Crowley sam
                                  nadal sobie tytul apokaliptycznej Bestii 666 (l am Best 666). Na pogrzebie
                                  spiewano mu „Hymn do Szatana".

                                  2. Wywiad opublikowala „Mysl Polska" 16-23 VIII 1998.

                                  3. Potwierdzil to wkrótce potem w innej swojej ksiazce opublikowanej we Francji.



                                  Str.35

                                  Pozwolono mu spokojnie umrzec 14 lat po smierci Hitlera!

                                  Na zachodzie ukazalo sie kilka niezaleznych, a wiec obiektywnych opracowan
                                  omawiajacych okultystyczne i satanistyczne powiazania Hitlera i jego swity.

                                  Dowiadujemy sie z nich, ze Hitler byl czlonkiem dwóch okultystycznych
                                  stowarzyszen
                                  • sredni4 Re: Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 20:00
                                    Pozwolono mu spokojnie umrzec 14 lat po smierci Hitlera!

                                    Na zachodzie ukazalo sie kilka niezaleznych, a wiec obiektywnych opracowan
                                    omawiajacych okultystyczne i satanistyczne powiazania Hitlera i jego swity.

                                    Dowiadujemy sie z nich, ze Hitler byl czlonkiem dwóch okultystycznych
                                    stowarzyszen - Thule oraz Vril (Sila). Obydwa stowarzyszenia odbyly w 1919 roku
                                    w Alpach wspólne spotkanie, po których Hitler stal sie czlonkiem Thule.

                                    Do duchowych patronów nazizmu nalezal George Bulwer-Lytton (1803-1873) - Wielki
                                    Mistrz brytyjskiej Societas Rosicruciana (SRIA). Jego ksiazka o Vril
                                    zainspirowala caly ruch teozoficzny, w tym kompozytora Richarda Wagnera7,
                                    czczonego przez hitlerowców za sile i „germanskosc" jego muzyki.


                                    Niemieccy templariusze takze byli powiazani z organizacja Thule, która wykorzy­
                                    stywala magiczna sile (Vril). W tworzeniu tych dwóch okultystycznych tajnych
                                    kregów niemieckich nazistów uczestniczyl równiez niemiecki mason Haushofer. To
                                    on posredniczyl w sprowadzaniu do Niemiec tybetanskich kaplanów, aby fachowo
                                    wspierali okuItyzm nazistów. Wewnatrz tej hermetycznej grupy istnial krag
                                    jeszcze scislejszy - grupa tzw. Rycerzy Czarnego Slonca.

                                    Ezoteryczne znaczenie emblematu formacji „SS" to wlasnie czarne slonce.
                                    Towarzystwo Vril - jak stwierdza F. Springmaier, wiedzie sie z trzech grup
                                    lordów: Czarnego Kamienia, Czarnego Slonca i Czarnych Rycerzy. „SS" i
                                    Towarzystwo Vril byly mocno zainteresowane zjawiskiem „latajacych spodków".

                                    Zakon o nazwie „Nowy Porzadek Templariuszy" (New Templar Order) takze pro­
                                    mieniowal na mlodego Hitlera poprzez Haushofera oraz Liebelfelsa (Austriaka),
                                    lorda Kitchenera (Anglika) raz Rosjanina G.J. Gurdijewskiego, który - jak
                                    zapewnia Springmaier - wprowadzil Józefa Stalina do wolnomularstwa. Starszym
                                    mistrzem tego towarzystwa byl slynny Papus, okultystyczny doradca - szarlatan
                                    na dworze cara Mikolaja, takze przyjaciel Wielkiego Mistrza Zakonu Sionu
                                    (Prieure de Sion) z siedziba we Francji, lecz o swiatowych wplywach2.

                                    Gurdijewski spotkal sie z Hitlerem przed druga wojna swiatowa. Przedtem
                                    jeszcze, slynne „Protokoly Medrców Syjonu" zostaly przekazane carowi przez
                                    Sergieja Nilusa, aby przestrzec cara przed zgubnym wplywem mistrza martynistów,
                                    okultysty i satanisty - Papusa.

                                    Car zlekcewazyl ostrzezenie lub byl juz tak omotany przez Papusa i Rasputina -
                                    takze okultyste, ze nie mógl sie im przeciwstawic. Jedna z hipotez co do
                                    autorstwa „Protokolów..." wskazuje na Papusa, inni przypisuja je przywódcy
                                    syjonistów Teodorowi Herzlowi, z cala jednak pewnoscia owe „Protokoly" nie sa
                                    protokolami z kongresu syjonistów w 1896 roku, gdyz istnialy juz kilkanascie
                                    lat przedtem.

                                    1. Czlonka lozy masonskiej Zakonu Swiatyni Wschodu (Ordo Templi Orients - OTO),
                                    zalozonej przez Niemca Karta Kellera. 2. O Papusie pisze w rozdziale :,JPrieure
                                    de Sion".




                                    Str.36

                                    W ostatnich latach przed druga wojna swiatowa przywódcy Iluminatów oraz ma­son
                                    Stalin prowadzili wspólna polityke popierania Hitlera i wspólpracy gospodarczej
                                    z jego potezniejaca machina zbrojeniowa. Brytyjski minister spraw
                                    zagranicznych, czlonek Królewskiego Instytutu Spraw Miedzynarodowych Neville
                                    Chamberlaine, masonski „prorok" H. G. Wells oraz Iluminaci: Rothschild i Astor,
                                    spotkali sie w dniach 26-27 marca 1938 roku w Cliweden, rezydencji Astora. W
                                    tym czasie w bry­tyjskim parlamencie zasiadalo pieciu czlonków rodów Astorów, a
                                    William Astor byl wspólprezesem Królewskiego Instytutu.

                                    Powtórka z tragedii pasazerów „Luizjany" byl japonski atak na amerykanska baze
                                    morska w Pearl Harbour.

                                    O nadciagajacej armadzie japonskich okretów wojennych do­brze wiedzial wywiad
                                    amerykanski oraz Roosevelt. Nie zrobili nic dla zapobiezenia masakrze. Co
                                    wiecej - swiadomie wycofali z tego rejonu zwiad lotniczy! Po japonskim ataku
                                    oburzenie narodu amerykanskiego bylo powszechne, podobnie jak po zatopieniu
                                    przez Niemców „Luizjany". Peari Harbour zamienil druga wojne europejska w
                                    rzeczy­wistosci swiatowa, z udzialem USA.


                                    Jakie byly skutki dwóch wojen? W pierwszej poleglo okolo 40 mln ludzi, w
                                    drugiej okolo 60 mln. Doszly straszliwe zniszczenia gospodarcze, dorobek
                                    kultury wielu narodów. Przez ziemie zaborów Polski dwukrotnie przetaczaly sie
                                    walczace armie, a wojska Brusilowa trzykrotnie przeciagaly w ciezkich walkach
                                    poludniowymi rejonami Polski.

                                    Substancja materialna Polski zostala zniszczona w 60 procentach. Po 20 latach
                                    to samo powtórzylo sie w tym samym rozmiarze zniszczen.

                                    W wyniku pierwszej wojny wykreowanej przez zydowski syjonizm spod znaku Bestii,
                                    powstala zydo-bolszewicka dyktatura w Rosji, warunek i etap planowanej
                                    unifikacji swiata w jednym komunistycznym Rzadzie Swiatowym. Satanistyczni
                                    Iluminaci uzyskali kontrole nad Palestyna. Powolano masonska Lige Narodów,
                                    namiastke Rzadu Swiatowego.

                                    Po drugiej wojnie, satanistyczne Imperium Bolszewizmu otrzymalo od swych
                                    wspólplemienców zachodnich pól Europy i wolna reke w Azji. Powstalo panstwo
                                    zydowskie w ujarzmionej przez Zydów Palestynie. Zmienil sie uklad sil
                                    swiatowych z kilku-biegunowego na dwubiegunowy: USA-ZSRR. Pojawily sie
                                    odrzutowce, bomby nuklearne, lodzie atomowe, rakiety nuklearne sredniego i
                                    dalekiego zasiegu, szpiegostwo satelitarne.

                                    To znakomicie podsycalo zbiorowa psychoze strachu przed samozaglada na skale
                                    globalna, czemu sluzyla m.in. sztucznie wypromowana tzw. „zimna wojna".
                                    Rozpetal sie terror wojen lokalnych, „pelzajacych", a takze terror zbrodniczych
                                    zamachów organizowanych, finansowanych i ochranianych przez sluzby „specjalne"
                                    (terrorystyczne) USA i Sowietów - CIA7, KGB, GRU.

                                    Dopiero po latach okaze sie, ze terror slynnych wloskich Czerwonych Brygad
                                    organizowala CIA, w tym porwanie i zamordowanie premiera Aldo Moro.

                                    l. O tych zbrodniczych „zaslugach" CIA informowal polskiego czytelnika m.in.
                                    Marek Glogoczowski w omówieniu recenzji przemilczanej na zachodzie ksiazki
                                    Philipe Yillanda: Manipulatory marionetek: polityczne korzysci terro­ryzmu we
                                    Wloszech (Londyn 1992), opublikowanej w „Perspectives" nr 7/1999.




                                    • sredni4 Re: Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 20:01
                                      Strategicznym celem tego permanentnego zametu bylo przelamywanie oporu naro­dów
                                      wobec budowania ogólnoswiatowej dyktatury globalizmu: swiatowej armii, swia­
                                      towego rzadu, swiatowej policji, swiatowego systemu bankowego, swiatowego
                                      pieniadza, swiatowej religii. Aby niegdys wymusic zgode Amerykanów na powolanie
                                      prywatnego zarzadzania finansami tego wielkiego kraju przez oligarchie zydowska

                                      -wywolano krach finansowy. Aby uzyskac akceptacje Amerykanów do udzialu w pier­
                                      wszej wojnie, zbrodniczo poslano na dno prawie póltora tysiaca
                                      pasazerów „Luizjany". Aby wymusic na nastepnym pokoleniu Amerykanów ich zgode
                                      na udzial w drugiej wo­jnie swiatowej, skazano na smierc od japonskich bomb
                                      okolo 2000 osób zalogi Pearl Harbour, kilka cennych okretów wojennych i
                                      kilkanascie pomniejszych.

                                      Bestie nie cofaly sie i tym bardziej nie beda sie cofac przed kazda nastepna
                                      krwawa prowokacja sluzaca ich geo-strategii, jaka jest zapedzanie narodów do
                                      swiatowego neo- -komunistycznego lagru.

                                      Rdzeniem komunizmu marksowsko-leninowskiego jest sianie na calym swiecie
                                      tzw. „permanentnej rewolucji", czyli permanentnej destabilizacji, chaosu,
                                      zniszczenia, totalnej wojny narodów. Prawdziwym komunista byl tylko Lejb
                                      Bronstein-Trocki, który byl twórca idei rewolucji permanentnej w praktyce i
                                      teorii XX wieku. Stalina uwazal za zdrajce rewolucji permanentnej, za co zostal
                                      przezen zgladzony w Meksyku w 1941 roku przez zamachowca, hiszpanskiego
                                      komuniste Mercadera.

                                      Trocki juz od 1905 roku pisal i nauczal, na czym polega rewolucja permanentna,
                                      czyli budowanie totalitarnego swiatowego Jednopanstwa. To on byl kontynuatorem
                                      twórczo rozwijajacym program Iluminatów, a nie Stalin czy pozostali komunisci.
                                      Lenin takze -jako Zyd i mason 32 stopnia wtajemniczenia, plomiennie nawolywal
                                      do rewolucji swiatowej, lecz Trockiego wyróznialy w tym dwa zasadnicze
                                      elementy: kult terroru i fermentu, praktykowany przez trockistowskie bandy
                                      terrorystyczne na zachodzie i na innych kontynentach przez cale dziesieciolecia
                                      po drugiej wojnie swiatowej.



                                      Str.38

                                      Wedlug Trockiego, marksistowska rewolucja permanentna jest nierozdzielna z
                                      terroryzmem. Terror jest permanentny, bowiem i rewolucja jest permanentna. W
                                      warunkach wzglednego spokoju w miedzywojniach, stosuje sie nie tyle terror
                                      fizyczny, zawsze wskazany i stosowany z umiarem podyktowanym partyzanckoscia
                                      terroryzmu - lecz terror permanentnego strachu. Doskonalym trockista byl Mao:
                                      stale rzucal naród chin­ski do terrorystycznych krucjat, „rewolucji
                                      kulturalnej", lub innych doraznych maso­wych akcji7.

                                      Mao w ciagu kilku lat komunistycznej rewolucji wymordowal 25 milionów
                                      obywateli -jak przechwalal sie w przemówieniu z 1953 roku. Dzis wiadomo juz, ze
                                      prawdziwa liczba maoistowsko-trockistowskiego ludobójstwa siega 130 min
                                      Chinczyków.

                                      Druga cecha rewolucji permanentnej gloszonej przez tego satanistycznego slugusa
                                      Bestii jakim byl Trocki, jest permanentne przeksztalcanie spoleczenstwa, stale
                                      i w kaz­dej dziedzinie zycia, zwlaszcza w sferze postaw i zachowan, co jest dzis
                                      stosowane w skonczenie udoskonalonych formach o wspólnej nazwie: pranie mózgu.

                                      Podstawowa lekcja, jaka pokolenia XXI wieku musza wyciagnac z doswiadczen ko­
                                      munizmu, nie moze byc tylko pamiec o dziesiatkach milionów fizycznych ofiar.
                                      Chodzi o swiadomosc ciaglosci udoskonalonego przez trockizm komunizmu
                                      klasycznego w postaci poteznie rozwijanego global-komunizmu Bestii, global-
                                      trockizmu!

                                      Ciaglosci i jeszcze raz ciaglosci! Ogromna wiekszosc faktów stanowiacych tresc
                                      niniejszej pracy jest „permanentnym" dowodzeniem tej permanentnej wojny neo-
                                      trockizmu z cywilizacja chrzescijanska przez caly XX wiek az po zaranie wieku
                                      XXI.

                                      To wojna juz nie na dziesiatki milionów ofiar fizycznych.

                                      To wojna na plaszczyznie swiadomosci, zniewalanej bezkrwawo, przez dyktature
                                      wladzy i pieniadza.

                                      Swych rewolucjonistów „zawodowych" Lenin nazywal „bakteriami", które
                                      przerabiaja (tocza) spoleczenstwo, przerabiaja jego zbiorowa i indywidualna
                                      osobowosc. Udoskonalil to Mao jako „pranie mózgu" stosowane obecnie w formach
                                      zakamuflowanych pod postacia braingwashingu. W jego wyniku czlowiek gleboko
                                      wierzacy staje sie wojujacym ateista; wychowany w rodzinie ziemianskiej
                                      Wojciech Jaruzelski staje sie bezwolnym slugusem morderców jego ojca
                                      zgladzonego gdzies w lagrach sowieckich...

                                      Lenin i Trocki znajacy doskonale jezyk niemiecki, te swiatowa rewolucje
                                      nazwali „Weltoktober" - swiatowa rewolucja pazdziernikowa, a nie rosyjska.
                                      Stalin to wypaczyl, „zdradzil", zatrzymal „Weltoktober" w granicach jednego
                                      panstwa i obwarowal je murem izolacji i terroru.

                                      Dlatego prawdziwi komunisci czyli trockisci rozpoczeli wytrwala wojne ze
                                      Stalinem i jego stalinizmem rozumianym przez nich nie jako symbol ludobójczego
                                      terroru, tylko symbol „zdrady", zatrzymania sie w polowie drogi do swiatowej
                                      rewolucji na rzecz World Order!

                                      Rewolucja permanentna spod znaku dzisiejszych Bestii pozostaje ciagle tym sa­mym
                                      co wtedy - zniewoleniem czlowieka. Zniewoleniem poprzez jego
                                      rzekome „wyzwolenie". Wiek temu Marks nadal temu „wyzwalaniu" pozór spoleczny,
                                      socjalny. Rozumial, ze chcac „wyzwolic" miliony gojów z ich woli, osobowosci i
                                      wlasnosci prywatnej, a glównie z wiary w Boga, nalezy im nadac bodziec
                                      praktyczny, spoleczny, choc i pod tym wzgledem ani Marksowi ani Leninowi nie
                                      chodzilo o wyzwolenie mate­rialne gojów, tylko swiatowego zydostwa spod przewagi
                                      gojów.

                                      1. Do takich nalezalo obledne zapedzenie Chinczyków do zbierania zlomu i
                                      wytapiania surówki - tak jakosciowo mar­nej, ze do niczego sie nie nadawala.



                                      • sredni4 Re: Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 20:01
                                        Wiedzial, ze nie zdola zrewoltowac dziesiatków milionów ciemnych robotników
                                        ateistycznymi haslami religijnej „tyranii". Szukal konkretnych motywacji do
                                        poteznego zdynamizowania ludzkich emocji i energii. No i znalazl: „walke klas".
                                        Znawcy te jego walke klas, te jego „kwestie spoleczna" slusznie nazywaj a
                                        utopia, lecz zatrzymuja sie w polowie rozumowania za­pominajac, ze Marks
                                        posluzyl sie ta oczywista utopia równosci spolecznej jako narzedziem a nie
                                        celem. Jego program nie byl utopia. Myla metode i taktyke z rzeczywistym celem;
                                        swiadome oszustwo pod postacia utopijnej równosci myla z przerazajaco skuteczna
                                        realnoscia programu, jakim bylo zniszczenie cywilizacji, wolnosci jednostek i
                                        narodów, aby na tych gruzach zaistnialy szanse dla „równosci" jednej nacji z
                                        nacjami pozostalymi, rzuconymi w chaos i zniszczenie.

                                        Wedlug Marksa, Lenina i Trockiego, spoleczenstwo o rozmiarach „Wel-World, musi
                                        byc ateistyczne. Wydziedziczanie jednostek i narodów przez wspólczesny neo-
                                        trockizm Bestii jest zawsze tym samym trockizmem i marksizmem wydziedzi­czajacym
                                        jednostke z jej immanentnej bo prywatnej wlasnosci - wiary i wlasnosci
                                        materialnej w ramach Welt-kolchozu, World-supermarketu. Trockizm jako jedynie
                                        pra­wdziwy marksizm jest „wiecznie zywy" pod postaciami „socjalizmu" a
                                        zwlaszcza „socjaldemokracji", calkowicie juz panujacej nad Europa z
                                        przyleglosciami.

                                        Marksizm, trockizm, leninizm nigdy nie mialy nic wspólnego z walka o spra­
                                        wiedliwosc spoleczna. To samo cechuje dzisiejszy „World-trockizm". Obydwa te hi­
                                        storyczne trockizmy interesowalo i interesuje wylacznie zniszczenie ladu
                                        cywilizacyjnego opartego na wierze w Boga jako ladu wewnetrznego (duchowego) i
                                        zewnetrznego, czyli spolecznego. Obecni prawdziwi, ideowi „Word-trockisci"
                                        czyli globalisci, to wylacznie liberalowie i ateisci wszystkich odmian, rytów,
                                        kultów. I wylacznie sa oni zwiazani z wielkim kapitalem i biznesem. I wylacznie
                                        sa Zydami lub ich slugusami.

                                        W wydanym w Londynie eseju: Aktualizacja marksizmu przez trockizm1 ksiadz prof.
                                        Michal Poradowski definiuje: Mozna powiedziec, ie wszyscy trockisci sa Zydami,
                                        ale nie wszyscy Zydzi sa trockistami, co dokladnie przystaje do trockisto-
                                        wskiej falangi, która pod pretekstem walki z komunizmem w
                                        ramach „Solidarnosci", totalnie przejela wladze nad Polska „posierpniowa".

                                        W tymze 1982 roku ks. prof. Poradowski wrecz profetycznie punktuje strategie i
                                        taktyke wiecznego trockizmu i polskojezycznych trockistów: walcza o wladze
                                        rzeczywista a nie reprezentacyjna, co dokladnie pokrywa sie ze slynnym tajnym
                                        przemówieniem Jakuba Bermana na spotkaniu z elita zydowska po wojnie: nie pchac
                                        sie na stanowiska, stac z tylu i rzadzic wszystkimi.

                                        Siedza przede wszystkim w ministerstwach spraw zagranicznych prawie wszystkich
                                        krajów2, siedza w bankach i finansach, siedza w agencjach informacyjnych i w
                                        redakcjach wielkich dzienników, aby urabiac opinie publiczna, siedza w
                                        redakcjach prawie wszystkich wielkich swiatowych czasopism politycznych i
                                        gospodarczych i bardzo czesto zajmuja katedry uniwersyteckie nauk politycznych.


                                        1.Wydanym przez londynska „Mysl Polska" w 1983 roku.
                                        2.Zob.: „polski" Geremek, „amerykanska" M. Albright, „niemiecki" Joschka
                                        Fischer, „rosyjski" J. Primakow, itd.
                                        3.W „Polsce posierpniowej" to ich prywatne folwarki, sprzedane nastepnie ich
                                        zagranicznym pobratymcom.


                                        Str.40

                                        "Sa bardzo zainteresowani w dokladnych studiach nad rzeczywistoscia spoleczno-
                                        polityczna i staraja sie nia manipulowac. Siedza prawie we wszystkich partiach
                                        politycznych (...) zawsze beda zwiazani z taka grupa polityczna, która dochodzi
                                        do wladzy...'

                                        Czyz to nie trockisci najglosniej gardluja za „prawami czlowieka i obywatela",
                                        unwersalnym biczem, równie bolesnym jak
                                        nahajki „antysemityzmu", „ksenofobii", „nacjonalizmu"?

                                        To oni zalozyli socjaldemokratyczny Eurokolchoz, to oni
                                        zmontowali „Solidarnosc". To oni mentorsko „naprawiali" i pouczali polski
                                        Kosciól katolicki, Prymasa Wyszynskiego, czego wzorcowym przykladem ksiazka
                                        Michnika (Szechter) opublikowana w Paryzu juz w 1977 roku, a wiec na dlugo
                                        przed powstaniem „Solidanosci".

                                        Wszystkie ksiazki o „Solidarnosci", wydane jeszcze w „drugim" obiegu i potem
                                        legalnie, w Polsce i na zachodzie, zawsze byly autorstwa trockistów.

                                        Paryskie czasopismo skrajnej trockistowskiej lewicy - „Les Temps Modemes"
                                        zostalo zalozone przez zydowskiego stalinowca Jean Paul Sartre'a, który do
                                        konca zycia mial swoje konto w sowieckim banku w Paryzu2.

                                        Celem wszystkich trockistów swiata wszystkich czasów, jest Rzad Swiatowy po ich
                                        zydowska wladza i knutem. To ponadczasowy program Bestii uniwersalnych, tych z
                                        Apokalipsy sw. Jana i tych calkiem wspólczesnych, Iluminatów, ksiazat pieniadza
                                        i wladzy, budowniczych „Welt-(World)-kolchozu".



                                        Zydowska rewolucja w Rosji

                                        Zostala ona zaprogramowana przez zydowski ekspansjonizm, wykorzystujacy d tych
                                        celów tradycyjna masonerie, opanowana przez iluminizm Weishaupta. Zarys pro
                                        gramu niszczenia monarchii katolickich stal sie czescia planu trzech wojen
                                        swiatowyd i pasma rewolucji, te zas - budowania „Zjednoczonej Europy" i
                                        wreszcie - jednegi Rzadu Swiatowego.

                                        Zaczelo sie w 1860 roku. Na miedzynarodowej konferencji Najwyzszych Rac
                                        Obrzadku Szkockiego, jeden z mówców zapowiadal: walke z mistycyzmem carów
                                        marzacych o panslawizmie. Zapowiadalo sie pomyslnie dla masonerii:

                                        Kiedy po roku 1870 na czele rosyjskiej masonerii stanal Nowikow, powoli
                                        przeorientowala sie ona w strone mistycyzmu chrzescijanskiego. Ta ewolucja
                                        odbyla sie pod rosnacym wplywem niemieckich rózokrzyzowców, potem martynistów,
                                        a wreszcie dygnitarzy wolnomularstwa szwedzkiego3.

                                        Niestety, po wojnach napoleonskich liberalizm imperatora Aleksandra ustapil ide­
                                        om imperialnym. Polozyl on fundamenty pod Swiete Przymierze, a jego mistycyzm
                                        na­bral ciasnego charakteru.

                                        1. Tamze, s. 16.
                                        2. Zob.: Jean Montaldo: Les secretes de la Banque Sovietique en France,
                                        1979,8.112.Za: M. Poradowski, op. cit.,s. 18.
                                        3. Pien-e Virion: Rzad Swiatowy, Wyd. poi. Antyk 1999, s. 177 i passim.



                                        Str.41

                                        Masoneria rosyjska przystapila do walki z tymi „ideami reakcyjnymi". Pierwsza
                                        próba byl bunt dekabrystów w grudniu 1824 r. Wszyscy jego przywódcy nalezeli do
                                        rosyjskiej masonerii - o czym jak zwykle w takich przypadkach, nie dowiemy sie
                                        z poprawnych podreczników. Poniesli kleske. Wolnomularstwo zostalo w Rosji zaka­
                                        zane, to samo dotyczylo masonerii na terenie zaboru rosyjskiego.

                                        Ten bunt nie zrodzil sie z niczego. W latach 1817-1826 w Rosji istnialo ponad
                                        140 lóz, glównie martynistycznych, spiskujacych przeciw caratowi na rzecz
                                        socjalizmu. Na fali represji przeciwko nim, zmienia one nazwe na „Przymierze
                                        Zbawienia", z któ­rym car Mikolaj I równiez bedzie walczyl. Jeszcze wiec
                                        bardziej utajnila sie pod kolejnymi nazwami: „Unia Poludnia", „Loza
                                        Zjednoczonych Slowian". Wszyscy jej czlonkowie mieli wysokie stopnie
                                        wtajemniczenia. W tzw. „Katechizmie Slowian" te wlasnie loze byly zalazkiem
                                        planu polaczenia osmiu krajów slowianskich pod jednym republikanskim rzadem,
                                        ale bez przesadzania ich wzglednej niezawislosci.

                                        Na miedzynarodowym konwencie masonerii w Strasburgu, obradujacym nad przy­
                                        gotowaniem europejskich rozruchów pod pózniejsza nazwa „Wiosny Ludów", omawia­no
                                        pomysly zakladania Stanów Zjednoczonych Europy. Przewidywano utworzenie trzech
                                        federacji - germanskiej, slowianskiej i romanskiej.

                                        Michal Bakunin, prekursor rosyjskiego terroryzmu, wzór dla Lenina7 - ojciec
                                        rosyjskiego nihilizmu, wszedzie juz podsycal agitacje socjalistyczna, a mial
                                        ogromny wplyw na popularyzacje zydowskiego socjalizmu. W 1862 roku Bakunin
                                        podejmuje i agresywnie rozw
                                        • sredni4 Re: Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 20:02
                                          Michal Bakunin, prekursor rosyjskiego terroryzmu, wzór dla Lenina7 - ojciec
                                          rosyjskiego nihilizmu, wszedzie juz podsycal agitacje socjalistyczna, a mial
                                          ogromny wplyw na popularyzacje zydowskiego socjalizmu. W 1862 roku Bakunin
                                          podejmuje i agresywnie rozwija przykurzony program „Lozy Poludniowych Slowian",
                                          grajac na modnej wówczas nucie panslawizmu2.

                                          Slowianie, Polacy sa nam niezbedni. Oni wlasnie nam (socjalistom -H.P.) pomoga,
                                          gdy nadejdzie pora panslawistycznej walki, gdy bedzie sie rewindykowac
                                          wszystkie ziemie slowianskie w Prusach Wschodnich, na Balkanach, w Galicji, w
                                          Czechach, w calej Austrii i Turcji... To my, Slowianie, musimy otworzyc
                                          droge „Wielkim Wybranym"3.

                                          Troche juz poznalismy nacyjne pochodzenie i cele owych „Wielkich Wybranych".

                                          Bakunin jest w tym kreowaniu imperium „Zjednoczonej Europy" profetyczny ni­czym
                                          autor (autorzy?) „Protokólów Medrców" w innych sprawach: jezeli dolaczymy do
                                          tej listy ziemie z „Katechizmu Slowian" - z jego Dalmacja, Wegrami,
                                          Siedmiogrodem, Rosja, Polska, Morawami, Wegrami z Siedmiogrodem, Serbia i
                                          Moldawia - otrzymu­jemy dokladne terytorium powojennego „Imperium Zla" spod
                                          znaku sierpa i miota!

                                          Tenze rosyjski nihilizm byl jedynie rosyjska odmiana masonsko-iluminackiego
                                          aliansu pod znakiem Weishaupta, A. Pike'a, Mazziniego.

                                          W Nowym Jorku w 1843 r. zostala zalozona zydowska loza Bnai-Brith. Tam, w Nowym
                                          Jorku, równiez Miedzynarodówka pod wodza Marksa w 1872 roku zaklada swoja stala
                                          siedzibe.

                                          l. To niszczycielskie prekursorstwo w komunizmie omówil m.in. ks prof. Michal
                                          Poradowski w ksiazce: Aktualizacja


                                          marksizmu przez trockizm. i, Panslawizm oraz pangermanizm wychodza z
                                          Petersburga i Berlina i dominuja w strategii masonerii europejskiej.

                                          Zob.: Amaud de Lassus: Masoneria, czyzby papierowy tygrys? Wyd. poi. Fulmen
                                          1994, s. 82. 3. A. Lessus: cytuje z pracy Dcschampsa w „Les Societes Secretes",
                                          Lipsk 1962.



                                          Str.42

                                          To posrednio wyjasnia, dlaczego równie „profetycznie" prezydent Grant
                                          zapowiadal, ze Stanu Zjednoczone stana sie glówna sila swiata.

                                          Zadaniem Rosji w tych planach byla rola królika doswiadczalnego - wstrzasnac
                                          posadami chrzescijanskiej Europy, osadzic na wschodzie bolszewickie Imperium
                                          Zla, po drugiej wojnie poszerzyc je o kraje i ziemie „proroczo" wyliczone przez
                                          Bakunina.

                                          To grupy bankowe Schiffa-Morgana-Rothschilda-Rockefellera, sterujace dzialaniem
                                          lozy Bnai-Brith, rozpoczynaja tajna wojne z Rosja. W okresie rzadów pre­zydenta
                                          Teodora Roosevelta, Bnai-Brith staje w awangardzie wszystkich swiato­wych ruchów
                                          wywrotowych. Wstepem byla nieudana rewolucja 1905 roku. W jej rezultacie, tylko
                                          w Lodzi zginelo od salw kulomiotów okolo 500 robotników7.

                                          W lozach masonskich przygotowujacych rewolucje zydowska 1917 roku dzialaja
                                          sprawcy rewolucji lutowej, m.in. masoni Milukow, Kierenski (Adler). Sa
                                          sterowani przez Bnai-Brith, Wielka Loze Anglii i Zakon Swiatyni Wschodu (OTO),
                                          a takze loze Wielkiego Wschodu. Laczy je wspólny cel - zniszczenie Rosji.
                                          Zakladaja w Europie zachodniej „Wielki Wschód Ludów Rosji". Cel jest wspólny -
                                          obalenie panujacej w Rosji dynastii. Nie byla to typowa loza masonska, lecz
                                          organizacja dywersyjna o jed­noznacznie politycznym celu.

                                          Jakub Schiff byl bliskim przyjacielem Milukowa, wspól-sprawcy rewolucji mar­
                                          cowej w Rosji, czlonka rzadu Adiera „Kierenskiego". Warburgowie wspóldzialali z
                                          nimi z Niemiec, Ameryki i Szwecji. Bylo to sprawnie dzialajace miedzynarodowe
                                          konsorcjum: „Ren-Westfalia" z siedzibami w Hamburgu i Frankfurcie - dawnym
                                          mateczniku Rothschildów.

                                          W dniu 26 marca 1917 roku Zyd Lenin i jego glówni terrorysci, niemal wylacznie
                                          zydowskiego pochodzenia, zostali zapakowani do zaplombowanego wagonu w
                                          Szwajcarii, przewiezieni do Niemiec, skad przez Szwecje i Finlandie dotarli do
                                          Rosji. Pieniadze juz na nich czekaly, a po rewolucji naplywaly nadal.
                                          Pochodzily z przelewów z niemieckiego banku.

                                          O to jeden z wielu dokumentów potwierdzajacych ten spisek, znajdujacy sie w
                                          archiwach Kongresu USA, a opublikowany we Francji:

                                          GCS Biuro Informacji, Sekcja R nr 292 Tajne!

                                          12 lutego 1918 Do przewodniczacego Rady Komisarzy Ludowych Departament Sluzb
                                          Tajnych ma honor powiadomic Pana, ze przy zatrzymanym kapitanie Konszynie
                                          znaleziono dwa dokumenty zawierajace noty i pieczecie policji tajnej z
                                          Petersburga. Te dokumenty to oryginalne zlecenia Reichsbanku nr 7433 z 2 marca
                                          1917 roku, dotyczace otwarcia kont dla panów: Lenina, Sumensona, Kozlowskiego,
                                          Trockiego i innych osób, zajmujacych sie propaganda pacyfistyczna. Otwarcie
                                          konta nastapilo w wyniku zlecenia Reichsbanku nr 2754. To odkrycie dowodzi, ze
                                          nie podjeto w odpowiednim czasie kroków celem zniszczenia wyzej wymienionych
                                          dokumentów.

                                          Za kierownika wydzialu R. Bauer, sekretarz Bukholm



                                          Str.43

                                          Tak wiec: nad oslabieniem, zniszczeniem sprzymie­rzonej z aliantami przeciw
                                          Niemcom Rosji, dzialaja jej rzekomi sprzymierzency - Schiff, Morgan,
                                          Rothschild, a takze ich pobratymcy z Niemiec - Warburgowie; maso­neria obydwu
                                          walczacych stron; zydostwo obydwu walczacych stron; zydokomunizm z obydwu
                                          walczacych stron. Wojna jest wiec pozornym antagonizmem tych sil. W
                                          rzeczywistosci dzialaja w jednym wspólnym celu-zniszczeniu Rosji carskiej,
                                          zainstalowaniu na jej teryto­rium gigantycznego sowlagm zydobolszewickiego7.

                                          Trzy lata pózniej, w 1920 roku jeszcze byly szanse na miedzynarodowe zdlawienie
                                          rewolucji, ale nie ist­niala wola polityczna do takich dzialan. Winston
                                          Churchill pisal:

                                          Od dni Spartakusa - Weishaupta do czasów Karola Marksa, Trockiego (Rosja), Beli
                                          Kuhna (Wegry), Rózy Luksemburg (Niemcy) i Emmy Goldman (USA), ogólnoswiatowy
                                          spisek majacy obalic cywilizacje i odbudowac spoleczenstwo na bazie
                                          zatrzymanego rozwoju, zawistnej wrogosci i niemozliwej równo­sci, stale rosnie.
                                          Odegral on (...) znaczaca role w tragedii rewolucji francuskiej. Byl zródlem
                                          wywrotowego ruchu w wieku XIX; a teraz wreszcie banda niesamowitych osobowosci
                                          podziemia wielkich miast Europy, Ameryki, chwycila za wlosy naród rosyjski i
                                          stala sie bezwarunkowo pa­nami tego ogromnego imperium2.

                                          Pózniej ten sam mason (druid) Churchill wraz z masonem Rooseveltem odda tej
                                          bandzie „niesamowitych osobowosci" pól Europy!

                                          Upadek Rosji byl poczatkiem ziemskiego piekla rozpetanego na jej obszarze.

                                          Niewiarygodne rzezie na inteligencji i ziemianstwie, masakra duchowienstwa
                                          prawoslawnego i katolickiego, obledne niszczenie dóbr kultury, grabiez -
                                          wywózka na zachód nieprzebranych bogactw Rosji3 - to wszystko zostalo wplecione
                                          w cel niematerialny - zniszczenie wartosci cywilizacji lacinskiej, pastwienie
                                          sie nad odwiecznymi wartosciami obcymi zydowskiemu judaizmowi, jego kabale,
                                          gnozie.

                                          Piec milionów sierot tzw. bezprizomych; rozwód uzyskuje sie na podstawie
                                          zgloszenia jednego czlonka malzenstwa; aborcja dozwolona i wskazana4; wprowadza
                                          sie, na wiele lat przed ustawodawstwem hitlerowskim odpowiedzialnosc zbiorowa
                                          na zasadzie Wiedzial nie powiedzial.

                                          Donos obowiazuje nawet w rodzinie: kto wiedzial a nie powiedzial o „zdradzie"
                                          socjalistycznej ojczyzny lub innym przestepstwie ojca, podlegal karze 5 lat
                                          wiezienia; kto nie wiedzial czyli okazal mala czujnosc - piec lat lagrów.

                                          1. Ponad 95 proc. czlonków wladz bolszewickich mialo zydowskie pochodzenie.
                                          2. „Illustrated Sunday Herald", 8 XII 1920. Za: „Wolna Polska", nr III 1999, s.
                                          50.
                                          3. Bolszewicy przelali w latach 1918-1922 okolo 600 min. rubli w zlocie na
                                          rzecz Kuhn Loeb and Co. - firmy banko­wej Schiffa. Zob.: Skousen, W. Cleon: The
                                          Naket Capitalist (Nagi kapitalizm) 1970, s. 71.
                                          4. Demograficzny regres w Bolszcwii sprawi, ze zakazano aborcji ustawa z 1934
                                          roku.



                                          • sredni4 Re: Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 20:03
                                            Zydomasoneria Oswieconych mszyla na zachodzie w slad za miliardami pozyczek i
                                            preferencji dla wyniszczonego zydo-bolszewickiego Molocha - z apologetyczna
                                            propaganda bijaca rekordy klamstwa. Prasa i cala propaganda Iluminatów wytrwale
                                            glosila, ze w Zwiazku Sowieckim realizuje sie radosne jutro ludzkosci. Zwiazek
                                            Sowiecki - nowa cywilizacja? retorycznie pytaja zydowscy komunisci Sydney i
                                            Beatrice Webb.

                                            I odpowiadaja: tak, nowa cywilizacja7! Nigdy nie jadlem tak dobrze, jak
                                            podczas podrózy po Zwiazku sowieckim - oznajmia slynny zydo-mason Bernard Shaw -
                                            królewsko obwozony po Bolszewii podczas najwiekszego glodu zbierajacego
                                            milionowe zniwo smierci. Wyjezdzajac wpisal do Zlotej Ksiegi hotelu „Metropol":
                                            Jutro opuszczam te ziemie nadziei i wracam na Zachód, gdzie króluje
                                            beznadziejnosc2.

                                            Inna tuba moralnych zgnilków, to amerykanska Zydówka Ella Winter, która po
                                            odwiedzeniu w 1932 r. tej monstrualnej rzezni ludzi i ducha ludzkosci,
                                            porównala zydo-bolszewickie ludobujstwo do bólów porodowych: Oni rodza nowy
                                            swiat, nowy swiat z nowym swiatopogladem - w trakcie tego procesu kwestie
                                            osobistego samopoczucia staja sie drugorzedne3.

                                            Zyd Harold Laski - czlonek brytyjskiej Partii Pracy, po wycieczce w 1934 roku
                                            do tego dantejskiego Bestiarium, pisal z emfaza: Nigdy w historii czlowiek nie
                                            osiagnal takiej doskonalosci, jak przy sowieckim rezimie!

                                            Wplywowy amerykanski krytyk literacki Zyd Edmund Wilson w slynnej Odezwie do
                                            postepowców pisal: czulem sie jak w sanktuarium moralnosci, gdzie dzien i noc
                                            swieci swiatlo4.

                                            Nowojorskie biuro podrózy werbowalo robotników do Zwiazku Sowieckiego: Jedz do
                                            Rosji Sowieckiej, gdzie urzeczywistnia sie najwiekszy na swiecie eksperyment
                                            spoleczny - posród miriad malowniczych narodowosci, cudownych pejzazy,
                                            wspanialej architektury i egzotycznej cywilizacji5.


                                            Cala ta swiadoma fala w pelni swiadomego nikczemnego klamstwa, wykazuje
                                            zdumiewajaca synchronizacje nawet w plaszczyznie jezyka.

                                            Klamstwo, swiadome czy nieswiadome, zabarwia te produkcje na jeden kolor.
                                            Zaraza klamstwa i instrument jej roznoszenia - sowiecki jezyk, rozchodza sie po
                                            calym swiecie.

                                            Uczciwi intelektualisci, pisarze, dziennikarze, byli wtedy skazani na
                                            pogardliwy ostracyzm, bezlitosne wypedzenie z „postepowej ludzkosci". Doznali
                                            tego m.in. rumunski pisarz Panait Istrati, Amerykanin Max Eastaman.

                                            Bezwstyd nie ma granic. Wybitny brytyjski biolog z rozrzewnieniem prawil, jak
                                            to Stalin osobiscie przychodzil po nocach na moskiewskie dworce towarowe, by
                                            pomóc ladowaczom. Niemiecki pisarz zydowskiego pochodzenia Heinrich Mann, brat
                                            Tomasza, z powaga dowodzil, ze Stalin stawia na ducha (den Geist) znacznie
                                            wyzej niz na sile (die Macht).

                                            1. Michal Heller, Aleksander Niekricz: Utopia u wladzy. Wyd. podziemne,
                                            Respublica, 1987, t. II s. 209.
                                            2. B. Shaw pisal w „Labour Monthly": praca przymusowa om Smierc jako najwyzszy
                                            wymiar kary (...) to podstawa socjalizmu. (Zob.: Deirdre Manifold: Fatima i
                                            Wielki Spisek (Fatima and The Great Conspiracy), 1982 Wyd. poi.:Wers 2000, s.
                                            70.
                                            3. G. Gins: Sybir, przyjaciele i Kofczaki, Leningrad 1930. s. 29. Cytuja - M.
                                            Heller i A. Niekricz, s. 209.
                                            4. W. Milutin: Socjalizm i wiejskie gospodarstwo. Cytuja M. Heller i A.
                                            Niekricz.
                                            5. Tamze.



                                            Str. 45

                                            Bolszewia pokazala satanistyczna klase po napasci na Polske 17 wrzesnia 1939
                                            roku.

                                            Skrócony bilans ludzki tego najazdu:

                                            1.500.000 wysiedlonych z polskich ziem wschodnich, z czego setki tysiecy zmarly
                                            z glodu i mrozu; 20.000 polskiej inteligencji zamordowanej w Katyniu, Miednoje
                                            i Charkowie; ponad 100 tys. zamordowanych w katowniach UB - NKWD; 1.200.000
                                            wiezionych w latach 1944-1955; zburzona Warszawa; straszliwy regres spowodowany
                                            m.in. wspólna z nazizmem eksterminacja polskiej inteligencji, co przerwalo
                                            ciaglosc kulturowa narodu; trwajacy ponad 45 lat rabunek dóbr materialnych,
                                            wreszcie permanentny terror fizyczny i duchowy.



                                            Oto wczesniejszy bilans - w ludziach - zydobolszewickiej rewolucji:

                                            - 3.880.000 rozstrzelanych w latach 1918-1933 - bez okolo dwóch milionów
                                            ofiar „wielkiej czystki" z 1938 r.;

                                            - 7.100.000 zeslanych na Syberie i wyspy Solowiowskie;

                                            - 5.000.000 ofiar glodu z 1922 roku;

                                            - Rzez inteligencji tylko w 1923 roku: 28 biskupów, 1.275 duchownych, 6.576
                                            profesorów, 8.800 lekarzy, 54.850 oficerów, 335.250 inteligencji innej, glównie
                                            ziemianstwa i arystokracji7.



                                            Lucyferyczny mord na rodzinie carskiej


                                            O tym, ze tzw. „rewolucja pazdziernikowa" w Rosji byla dzielem swiatowej zydo-
                                            masonerii, przez nia zorganizowana, przez nia finansowana, przez nia wspierana
                                            logistycznie i politycznie przez cale dziesieciolecia, dzis moze juz dowiedziec
                                            sie kazdy, kto posiadl umiejetnosc czytania i wykorzystuje ja nie tylko do
                                            czytania reklam telewizyjnych.

                                            Moze sie takze dowiedziec, ze juz po obaleniu caratu, Zydzi stanowili ponad 95
                                            proc. kierownictwa wszystkich decyzyjnych struktur bolszewickiej wladzy, i ze
                                            ta proporcja utrzymywala sie nieprzerwanie do czasu, kiedy Stalin przystapil do
                                            otwartej wojny z zydostwem na przekór temu, ze byl z nim zlaczony ludobójczym
                                            wspóludzialem w zamordowaniu milionów obywateli Sowlagru, a takze podwójnymi
                                            wiezami rodzinnymi7.

                                            Zob.: ks. Stanislaw Tworkowski: Polska bez Zydów. 1939, reprint - Wers 1999, s.
                                            83 (zdjecie).Dwaj pózniejsi zydowscy bandyci ludzkosci - „Lenin" (u góry)
                                            i „Stalin" (u dolu) z kronik carskiej Ochrana Z: Rosja XX wieku.



                                            • sredni4 Re: Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 20:04
                                              Dzis nie jest juz tajemnica, ze Lenin byl Zydem z matki Blank, co przyznal
                                              sowietolog amerykanski pochodzenia zydowskiego Richard Pipes w ksiazce
                                              Rewolucja rosyjska2.


                                              Szczególy ujawnily „Moskowskoje Nowosti" po pieriestrojce, a strescil
                                              ja „Przekrój" z l marca 1992. Po smierci Lenina, jego starsza siostra Anna
                                              Ulianowa Jelizarowa zaczela gromadzic dokumentacje biograficzna Lenina. Wkrótce
                                              natrafila na dokument stwierdzajacy, ze w 1820 roku na wydzial lekarski
                                              uniwersytetu w Petersburgu, ze specjalna protekcja ministra oswiaty i wyznan
                                              religijnych przyjeto dwie swiezo ochszczone sieroty zydowskie: Aleksandra i
                                              Dmitrija Blanków. Aleksander mial szescioro dzieci: jedna z córek, Maria
                                              Aleksandrowa, w kwietniu 1870 rok urodzila syna Wlodzimierza.

                                              O swym odkryciu siostra Lenina napisala do Stalina w 1932 r. Stalin
                                              kategoryczni zabronil ujawniania informacji, ze dziadek Lenina byl Zydem.
                                              Oryginal dokument uzyskanego przez Anne z archiwum uniwersytetu w Petersburgu,
                                              przeniesiono do tecz ki: „Scisle tajne" i przez 50 lat byl najscislej strzezona
                                              tajemnica panstwowa.

                                              Nadal jednak pozostaje tajemnica, dlaczego za dwójka „sierot zydowskich" poszh
                                              do uniwersytetu petersburskiego pismo ze „specjalna protekcja ministra..."
                                              Lenin by potem masonem 32 stopnia rytu szkockiego.

                                              Stalin takze byl Zydem. Ujawnil to David Wieseman w organie zydowskiej lóz Bnai-
                                              Brith: „The Bnai-Brith Messenger" z 3 marca 1950 roku. Pisano takze o zydowskim
                                              pochodzeniu Stalina w ksiazce Russia and the Jews (wyd. The Britons Publishing
                                              Society)3.

                                              1. Jego trzecia zona byla córka chazarskicgo Zyda Lazara Kaganowicza. Córka
                                              Stalina Swietlana, zostala zona syn Kaganowicza.
                                              2. Wydawnictwo Naukowe PWN 1994.
                                              3. Podaje bp Jerzy F. DiIIon: Masoneria zdemaskowana czyli walka Antychrysta z
                                              Kosciolem i cywilizacja chrzesci janska, wyd. poi. 1994, s. 17.



                                              Str.47

                                              Zydowskie korzenie Stalina ujawnione w pismie wszechwladnej zydowskiej lozy
                                              masonskiej Bnai-Brith, staly sie dodatkowym sygnalem dla swiatowej
                                              zydomasonerii, wyslanym w okresie najczarniejszej nocy stalinowskiego terroru w
                                              Rosji i panstwach zniewolonych, ze bolszewickie Imperium Zla, ten zydowski
                                              bekart, jest pod ochrona swiatowego Kahalu, i ze komunizm sowiecki stanowi
                                              wazny etap w lucyferycznej wojnie z cywilizacja chrzescijanska.

                                              O tym, ze byl to lucyferyczny spisek przeciwko chrzescijanskiej
                                              monarchistycznej Rosji, dodatkowo swiadczy pewien szczegól, który nigdy nie
                                              pojawil sie w publikacjach dostepnych na rzekomo wolnym „demokratycznym"
                                              zachodzie.

                                              Nie chodzi tu o szczególy masakry rodziny carskiej. Pod tym wzgledem mozna sie
                                              oprzec na wspomnianej pracy R. Pipesa. Ten jednak w swej opaslej monografii
                                              rewolucji „rosyjskiej" nie mógl podac tego szczególu, choc trudno uwierzyc, aby
                                              go nie znal.

                                              Chodzi o pewna inskrypcje na scianie piwnicy, w której zamordowano rodzine
                                              carska. Napis jest krótki. Sa nim zaledwie trzy litery „L", napisane w trzech
                                              róznych alfabetach. Autor tego napisu musial byc czlowiekiem wybitnie
                                              wtajemniczonym w kabalistyczna wiedze zydowskiego illuminizmu.


                                              Zatrzymajmy sie przy tym napisie. Przy tych trzech pozornie abstrakcyjnych
                                              znakach graficznych.

                                              W 1933 roku ukazala sie w Paryzu ksiazka autorstwa Lucy Fry: Waters flowing
                                              Eastward- Wody plyna na wschód. Ksiazka nienaturalnie szybko stala sie
                                              nieosiagalna. Zostala po prostu wylowiona z ksiegarn, zanim nabrala
                                              czytelniczego rozglosu. Jedyny w USA skatalogowany egzemplarz tej ksiazki,
                                              obecnie znajduje sie w bibliotece uniwersyteckiej w Berkeley! O udostepnieniu
                                              tej ksiazki przez dziesiec miesiecy zabiegal pewien Polak, profesjonalnie
                                              zglebiajacy przemilczenia i falszerstwa oficjalnej historiografii XX wieku.
                                              Ostatecznie udalo mu sie dotrzec do tej pracy, a nawet uzyskac jej kserokopie...

                                              Reprodukowana tam fotografia napisu jest jedyna, jaka ocalala. Wszystkie inne
                                              zaginely wraz z innymi materialami „komisji sledczej". Stalo sie to wkrótce po
                                              tym, jak Bnai-Brith wystapila do bolszewików - swych pobratymców z oficjalnym
                                              protestem, zadajac zaniechania dalszego „sledztwa" w sprawie mordu, gdzie
                                              ewidentnie musialyby wyjsc na wierzch zydowskie inspiracje tego mordu. Bnai-
                                              Brith zadalo ponadto oficjalnego przeproszenia spolecznosci zydowskiej w Rosji
                                              za prawde o tej zbrodni, opublikowana w niektórych gazetach regionów Rosji
                                              jeszcze ogarnietych panowaniem bolszewików.

                                              Na stronie 205 wspomnianej ksiazki Wody plyna na wschód, znajduje sie
                                              reprodukcja fotografii wykonanej przez oficerów komisji sledczej. Przedstawia
                                              ona wspomniane trzy litery „L", kazda napisana w innym alfabecie.

                                              - Pierwsza - lamed, napisana kursywa starozytnego hebrajskiego alfabetu. Lamed
                                              jest dwunasta litera tego alfabetu, z numeryczna wartoscia 30, kabalistycznie
                                              zredukowana do fundamentalnej dla kabalistycznej magii - liczby 3, wedlug
                                              zasady:

                                              3 + O = 3. To wyjasnia, dlaczego litera L jest w tym napisie powtórzona
                                              trzykrotnie.

                                              - Druga litera jest równiez lamed, ale wyrazona w inskrypcji sumeryjskiej.

                                              - Trzecia litera jest grecka lambda i koresponduje w tresci z dwiema
                                              poprzednimi.




                                              Str.48

                                              Kazda z tych liter wyraza jedno z imion Boga. Jest zarazem czescia mistycznego
                                              klucza Tarota, swietych ksiag, w których pod róznymi postaciami znajduje sie
                                              skondensowana mistyczna wiedza starozytnosci.

                                              Imie Boga wyrazone litera lamed, to Shadai. Wyrazone trzema literami pod
                                              postacia Delta (duze) - odpowiada sferze Saturna, a zarazem liczbie 3. Litera L
                                              (lamed) odpowiada równiez sercu, królowi ciala, które jest zamieszkiwane przez
                                              ducha o nazwie Ruach.

                                              Jak wiadomo, kabalisci utrzymuja, ze czlowiek jest skomponowany z
                                              niewidzialnych skladników, a mianowicie z Nesham czyli rozumu; z Ruach czyli
                                              ducha oraz z Nefesh, nizszego rzedu ducha odpowiadajacego za funkcje
                                              podswiadomosci oraz materialnych organów ciala. Nesham zamieszkuje mózg, Nefhes
                                              watrobe, a Ruach miejsce centralne pomiedzy nimi, czyli serce. Zniszczenie
                                              serca znaczy zniszczenie ciala, a w mistycznym kabalistycznym znaczeniu, smierc
                                              króla (serca) powoduje upadek królestwa (ciala).

                                              Powtórzona - podwójna lamed oznacza agonie czlowieka rozerwanego na strzepy.
                                              Wsparta trzecia litera L, wzmaga znaczenie destrukcji, agonii, badz
                                              desperackiej akcji.

                                              Wspomagajac sie Tarotem, trzecia L wiaze sie z dwunasta karta Arcana, a takze z
                                              litera Luzain tajemnego jezyka Magów.

                                              Z kolei karta Arcanum przedstawia czlowieka wiszacego za stope, na palu wspar­
                                              tym na dwóch drzewach, z których obcieto czesc galezi; rece czlowieka sa
                                              zwiazane z tylu i zgiete w formie trójkata skierowanego ostrym katem w dól.
                                              Jest to znak gwaltownej smierci, ale moze równiez oznaczac ofiare z czlowieka.


                                              W tajemnej magii kabalistycznej gry liczb i liter, napis na scianie piwnicy -
                                              ta powtórzona w trzech alfabetach litera L - moze oznaczac nastepujace wersje
                                              tresciowe, o wspólnym im znaczeniu:

                                              — Tu król zostal ugodzony w serce, ukarany za swoje grzechy;

                                              — Tu król zostal zlozony w ofierze, aby dokonalo sie zniszczenie (smierc) jego
                                              królestwa.

                                              Pod trzema L wypisanymi na scianie piwnicy, w której zastrzelono rodzine cara,
                                              znajduje sie pozioma kreska. Wedlug Kunsztu Magii, linia pozioma wyraza element
                                              pasywny. W tym przypadku znaczy to, ze ci, którzy dopuscili sie tego czynu, nie
                                              postapili tak z wlasnej woli, samowoli, przyjemnosci, tylko w posluszenstwie i
                                              z rozkazu zwierzchników.


                                              W obowiazujacej przez dziesieciolecia wersji, mordu na rodzinie Romanowów
                                              rzekomo dokonala grupa rewolucyjnych zbirów z Jekaterynburga pod dowództwem
                                              Jurowskiego, bez wiedzy Lenina i jego zydowskiej kamaryli. Autorem napisu mógl
                                              byc wylacznie ktos, kto posiadal gleboka wiedze talmudyczna (kabalistyczna),
                                              zastrzezona dla nielicznych wybitnych rabinów, bo tylko takich dopuszcza sie do
                                              studiowania
                                              • sredni4 Re: Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 20:05
                                                Rewolwer, z którego Jurowski zabil cara, zostal zlozony w specjalnym depozycie
                                                Moskiewskiego Muzeum Rewolucji - przyznaje R. Pipes w swojej ksiazce. Nie
                                                wystarczal zwykly depozyt w tymze Muzeum -zlozono rewolwer w specjalnym
                                                depozycie. Tak wiec rewolwer mordercy cara stal sie depozytem o wyjatkowym
                                                znaczeniu, historycznym fetyszem kabalistycznych zleceniodawców zbrodni.

                                                Sam Jurowski dozyl w splendorach do 1938 roku, kiedy to zmarl lub „zmarl" w
                                                klinice rzadowej, co nieodparcie nasuwa podobienstwo ze smiercia Gorkiego w
                                                trakcie operacji. Jurowski „zmarl" lub rzeczywiscie zmarl w 1938 roku, ale byl
                                                to rok kulminacji stalinowskich czystek.

                                                Przez dziewiec nastepnych lat od daty mordu, zydobolszewia utrzymywala swiat w
                                                klamstwie, ze wyrok wykonano tylko na carze, a jego rodzina zyje. Jeszcze w
                                                1922 roku, „ludowy" komisarz spraw zagranicznych, Zyd Cziczerin klamal, ze
                                                córki cara przebywaja w Stanach Zjednoczonych. Klamstwo „kupili" nawet rosyjscy
                                                monarchisci-emigranci, bo nawet po latach trudno im bylo uwierzyc, aby zydowski
                                                Sanhedryn dopuscil sie mordu na czterech niewinnych córkach cara.

                                                W ksiazce Nikolaja Zienkowicza: Tajemnice mijajacego wieku1 znajduje sie
                                                fotografia cyfrowo zaszyfrowanego telegramu z 17 lipca 1918 roku, podpisanego
                                                przez Bieloborodowa, do sekretarza Sownarkomu - Gorbunowa, Moskwa, Kreml. Po
                                                rozszyfrowaniu, telegram zawiera niemal kwintesencje zydobolszewickiej
                                                przewrotnosci i okrucienstwa:

                                                Powiedzcie Swierdlowowi, ze cala rodzine spotkal ten sam los, co jej glowe.
                                                Oficjalnie rodzina zginie w czasie ewakuacji.

                                                W cieniu tej zbrodni pozostaje podobna masakra innych czlonków rodziny car­
                                                skiej. W Alapatajewsku, 140 kilometrów od Jekaterynburga, bolszewicy wiezili od
                                                maja 1918 roku: wielkiego ksiecia Sergieja Michajlowicza, w. ks. Jelizawietie
                                                Fiodoro-wne-wdowe po w. ks. oraz trzech synów w. ks. Konstantina.

                                                Wszystkich przewieziono do miejscowosci Wierchniaja Siniaczicha i zywych
                                                wrzucono do sztolni.

                                                Zyli tam jeszcze przez kilka dni, zmarli z braku wody i powietrza, za wyjatkiem
                                                w. ks. Siergieja, którego zastrzelono, gdy zapewne stawial opór.

                                                Obydwie zbrodnie byly dzielem Zydów z najwyzszego kierownictwa bolszewickiej
                                                wladzy.

                                                Mord zatwierdzil Lenin, posredniczyl w tym Swierdlow, wiedzieli o tych
                                                zbrodniach Zydzi Zinowiew i Uryckij.

                                                O bezwzglednej wiernosci talmudycznemu nakazowi zemsty - ofiary na rodzinie
                                                carskiej, swiadcza okolicznosci, które powinny byly powstrzymac Lenina i jego
                                                bande od zaglady Romanowów. O wzgledy Niemców bolszewicy zabiegali wówczas
                                                szczególnie, z Niemiec szlo bowiem potezne wsparcie finansowe i wojskowe dla
                                                bolszewików jeszcze uwiklanych w zazarte walki z carskimi generalami na kilku
                                                frontach.

                                                1. Wyd. polskie: Prószynski i S-ka, 1999.



                                                Str. 50


                                                Ponadto niemiecki cesarz byl kuzynem Mikolaja, ojcem chrzestnym zamordowanego
                                                care­wicza, a caryca byla rodowita Niemka spokrewniona z dworem kajzera. Jej
                                                cztery zamordowane córki i carewicz mieli wiec rodowody niemieckie. Bolszewicy
                                                ryzykowali nieslychanie duzo w kontaktach z ich sponsorami niemieckimi, a
                                                jednak to nie powstrzymalo ich od mordu. Talmudyczno-kabalistyczny nakaz zemsty
                                                obowiazywal ponad wszystko.

                                                Oto jak wygladalo pomieszczenie, w którym dokonano masakry rodziny cara-szesciu
                                                kobiet (w tym sluzacej), carewicza i samego cara. Opis pochodzi z relacji
                                                jednego ze strazników:

                                                Pokój wypelnialo cos przypominajacego opary prochu strzelniczego; pachnialo
                                                prochem (...) W scianie i na podlodze byly dziury od kul. Nig­dzie na scianach
                                                nie bylo sladów bagnetów. Tam, gdzie byly slady kul na scianach i na podlodze,
                                                dookola pelno bylo krwi: na scianach byly rozpryski i plamy, a na podlodze
                                                niewielkie kaluze...

                                                Kto i kiedy napisal na jednej z tych scian te trzy litery, talmudyczno-
                                                kabalistyczne przeslanie wtajemniczonego dla wtajemniczonych? Czy tym kims byl
                                                ktos taki, jak tamten prymitywny straznik?



                                                Str.51

                                                Krwawiaca Hiszpania


                                                W 1931 roku w Hiszpanii obalono monarchie. Wladze przejeli
                                                czerwoni „liberalowie", czyli odwiecznie wrogo do Kosciola nastawieni masoni7.

                                                Rewolta w Hiszpanii byla kolejnym ogniwem wlaczajacym katolicka Hiszpanie w
                                                lancuch przewrotów. Pisal o tym znawca masonerii Leon de Poncius:

                                                Nie bylo w ciagu ubieglego stulecia ani jednego ruchu rewolucyjnego, z którym
                                                by ona (masoneria - H.P.) nie wspóldzialala (...) Zeby posluzyc sie przykladami
                                                swiezszej daty: podczas rewolucji Mlodej Turcji w 1905 r., portugalskiej w 1908
                                                r., rosyjskiej w 1917 r., wegierskiej i niemieckiej w 1918 r., hiszpanskiej w
                                                1931 r. - to masonerie (scislej zydo-masonerie -H.P.) przygotowaly zmiane
                                                rezimu i przejely wladze. (A. de Lassus, op. cit, s. 84).

                                                Zapanowal w gospodarce Hiszpanii niesamowity chaos i regres, typowy dla wszy­
                                                stkich komuno-masonskich rzadów Europy, Ameryki Poludniowej i Srodkowej. Sieg­
                                                nieto po sposób wypróbowany juz 400 lat wczesniej w Anglii. Rozsiewano plotki,
                                                ze jezuici zatruwaja studnie, mnisi porywaja i morduja dzieci, a zakonnice
                                                oddaja sie wszelkim perwersjom seksualnym2.

                                                Jezuici stali sie ofiarami takich oszczerstw. Po utworzeniu lozy Wielkiego
                                                Wschodu w 1767 za króla Karola III, wielki mistrz Arand, general Wali i ksiaze
                                                Alba (trzej ministrowie-masoni), wmówili królowi, ze jezuici daza do oderwania
                                                od Hiszpanii Urugwaju i Paragwaju, knuja spiski na zycie króla. Król nakazal
                                                jednej nocy zaladowac 6000 jezuitów na statki i wywiezc ich do Civita Yecchi,
                                                chyba prekursorskiego obozu koncentracyjnego3.

                                                W pierwszych dziesiecioleciach XIX wieku na czele lóz francusko-hiszpanskich
                                                stal Wielki Wschód madrycki, natomiast loze hiszpanskie byly podlegle Wielkiej
                                                Lozy angielskiej. One to radykalizo-waly nastroje „liberalne", obie byly
                                                zdeklarowanymi wrogami Kosciola katolickiego. W sferze gospodarczej Hiszpanie
                                                oplotly wtedy macki Rothschildów francuskich i angielskich. Byly to macki
                                                zydostwa talmudycznego, odwiecznego wroga chrzescijanstwa. Rzad sprzyjal
                                                lewackim radykalom Hiszpanii lat 30. XX wieku, przystapili wiec do zamieszek.
                                                Uderzenia poszly glównie przeciwko duchowienstwu i kosciolom. W maju 1931 roku
                                                spalono przeszlo 100 kosciolów, w czerwcu prymas Hiszpanii musial uciekac z
                                                kraju, w pazdzierniku „prezydent" Azana obwiescil, ze Hiszpania „przestala byc
                                                katolicka".



                                                Komunistyczna agresja nabierala na sile. W 1934 roku podczas komunistycznej re­
                                                wolty w Asturii znów bylo masowe palenie kosciolów. Lewicowa policja
                                                pozostawala bierna. Od polowy lutego do polowy lipca spalono 170 kosciolów.

                                                Rozpoczelo sie bezlitosne mordowanie ksiezy i zakonników obojga pici. W Bar­
                                                celonie spalono wszystkie 58 tamtejszych kosciolów4.

                                                W Cuenca poszlo z dymem 10 tys., bezcennych tomów biblioteki katedralnej.

                                                1. O powstaniu i przejeciu wladzy przez masonerie w Hiszpanii w wiekach XVI-XIX
                                                pisal ks. biskup dr Józef Pelczar:

                                                Masoneria..., Lwów 1914, reprint: Wers 1997, s. 239-248.

                                                2. Marek Chodakiewicz: Zagrabiona pamiec. Wojna w Hiszpanii 1936-1939, W-wa
                                                1997.

                                                3. J. Pelczar, s. 240.

                                                4. Zob.: Jerzy R. Nowak: Walka z Kosciolem wczoraj i dzis. Szczecinek 1999.

                                                Str.52

                                                Masowo niszczono i palono dziela sztuki sakralnej, statuety, modlitewniki.

                                                Ofiara czerwonego amoku padlo okolo 17.000 kosciolów, prawie polowa wszy­stkich.
                                                Tryumfowal satanizm: zamiast pilek kopano czaszki swietych, milicjanci para­
                                                dowali w szatach liturgicznych, podobnie jak „lud" podczas rewolucji
                                                francuskiej. Profanowano cmentarze, w Huesca wyciagniete z grobów zwloki
                                                poukladano w pozy­cjach kopulacyjnych, w innych miejscach zmumifikowane
                                                szkielety stawiano w pozycji stojacej u wejsc do krypt koscielnych...

                                                Ówczesna Hiszpania byla tradycyjnie katolicka, o wiele bardziej niz dzisiaj i
                                                bardziej niz np. wspólczesna Polska. Tym bardziej latwo sobie wyobrazic reakcje
                                                katolików, np. mieszkancó
                                                • sredni4 Re: Czytaj panie Meerkat1-oto "uzdrowiciele" 20.08.05, 20:06
                                                  Ówczesna Hiszpania byla tradycyjnie katolicka, o wiele bardziej niz dzisiaj i
                                                  bardziej niz np. wspólczesna Polska. Tym bardziej latwo sobie wyobrazic reakcje
                                                  katolików, np. mieszkanców wspólczesnego Krakowa, gdyby wspólczesne Bestie
                                                  przejely wladze w kraju i w tymze Krakowie, w innych polskich miastach spalily
                                                  wszystkie koscioly, wlacznie z kosciolem Mariackim w Krakowie.

                                                  Wojska narodowe generala Franco przystapily do walki. Byl rok 1936 - piec lat
                                                  satanistycznego rozpasania miedzynarodowego i hiszpanskiego zydo-komunizmu.
                                                  Fakty byly przerazajace: Bestie hiszpanskie wspierane przez „Brygady
                                                  Miedzynarodowe" zamordowaly w sumie prawie 8000 osób duchownych, w tym 12
                                                  biskupów, 283 zakonnice uprzednio gwalcone, 5255 ksiezy, 2492 zakonników i 249
                                                  osób z nowicjatu7.


                                                  Jednego dnia - 6 listopada podczas masowych egzekucji w Madrycie, komunisci
                                                  rozstrzelali 240 osób, w tym 200 sióstr zakonnych, ksiezy i kleryków. Matke
                                                  dwóch jezuitów uduszono krzyzem. Ujawnil sie dramatyczny podzial narodu na
                                                  ludzi i Bestie. Czerwoni oprawcy byli zszokowani postawa mordowanych ksiezy,
                                                  którzy nie korzystali z obietnicy darowania zycia w zamian za wyrzeczenie sie
                                                  wiary. Lewacki „The New York Times" pisal 14 wrzesnia 1936 roku, ze w
                                                  miasteczku El Saucejo korespondent tej gazety widzial cialo ksiedza, ojca Jose
                                                  de la Córa na satanistyczny sposób ukrzyzowane do góry nogami na drzwiach
                                                  kosciola. Jeden z katów relacjonowal: Co za cholerni durnie! Nikt nie mógl
                                                  zamknac im mordy! Przez cala droge spiewali i wychwalali Chrystusa Króla!

                                                  Korespondent polskich gazet - Jedrzej Giertych podawal przerazajaca statystyke
                                                  napadów, mordów, demaskowal agenturalny sowiecki komunizm tej satanistycznej
                                                  rewolty. Pisal:

                                                  Otóz stwierdzic musze, ze regula jest we wszystkich zakatkach Hiszpanii, które
                                                  byly chocby krótko pod wladza „czerwonych" - zburzenie tam wszystkiego, co ma
                                                  zwiazek z kultem chrzescijanskim2.



                                                  Oto bilans hiszpanskiej hekatomby:

                                                  - sprofanowano 25,8 tys. kosciolów, kaplic i klasztorów, zniszczono 17.000;

                                                  - zamordowano okolo 8000 duchownych, w tym setki zakonnic;

                                                  - rozstrzelano i zameczono 500.000 osób;

                                                  - ponad milion poleglo po obydwu stronach.

                                                  Hiszpanska wojna domowa byla poligonem doswiadczalnym dwóch totalitaryzmów -
                                                  hitlerowskiego i stalinowskiego. Oprócz kilku tysiecy sowieckich „ekspertów", w
                                                  olbrzymiej wiekszosci Zydów, po stronie czerwonych walczylo okolo

                                                  40.000 cudzoziemców.

                                                  1. Hugh Thomas: The Spanish dvii War, New York 1961.
                                                  2. Jedrzej Giertych: Hiszpania bohaterska, W-wa 1937, s. 197.



                                                  Str.53

                                                  Byla to smietanka miedzynarodowej fanatycznej zydokomuny: angielskich 2500,
                                                  francuskich 9000, tyle samo z USA, z Niemiec 5000 1.


                                                  Nad wszystkimi czuwali komisarze z NKWD. Po drugiej wojnie swiatowej wszyscy
                                                  uczestnicy „Brygad Miedzynarodowych" stali sie zasluzonymi kombatantami
                                                  zydokomunizmu swiatowego. Dzialali dalej. Np. Zyd Morris Cohen po wojnie
                                                  dzialal w siatce szpiegowskiej Juliusza i Ethel Rosenbergów, amerykanskiego
                                                  malzenstwa, które przekazalo sowietom glówne tajemnice bomby atomowej. Bez
                                                  sowieckiego wsparcia w ludziach, sprzecie i pieniadzach, czerwony hiszpanski
                                                  satanizm nie przetrwalby nawet polowy tych lat. W pazdzierniku 1936 roku
                                                  hiszpanscy „rewolucjonisci" oddali sowietom cala narodowa rezerwe zlota o
                                                  obecnej wartosci ponad szesciu miliardów dolarów!

                                                  Haniebny udzial w tym wsparciu hiszpanskiego ludobójstwa mieli polscy Zydzi,
                                                  agenci NKWD, czlonkowie KPP, a takze polscy masoni na czele z Wielkim Mistrzem
                                                  Andrzejem Strugiem. Na rzecz czerwonych trwala zaciekla kampania apologetycznej
                                                  propagandy. Dal sie zwiesc dezinformacji nawet katolicki pisarz Ksawery
                                                  Pruszynski.

                                                  Komunistyczny agent Mieczyslaw Bibrowski wspominal: Bylem jednym z tych, którzy
                                                  brali czynny udzial w kampanii prasowej na rzecz Hiszpanii republikanskiej. Od
                                                  lutego do lipca 1936 roku uczestniczylem w wydawaniu czasopisma bedacego
                                                  organem Frontu Ludowego inteligencji. Tygodnik nosil tytul „Oblicze dnia" i w
                                                  ciagu krótkiego okresu skupil wokól siebie kwiat naszej inteligencji twórczej z
                                                  Andrzejem Strugiem, Zofia Nalkowska i Maria Dabrowska2.

                                                  Wielu agentów polskojezycznej zydokomuny zostalo dygnitarzami w PRL, wszys­cy
                                                  zas byli otaczani nimbem „bojowników" o wolnosc ludu hiszpanskiego, wzorami
                                                  intemacjonalizmu. Rzymowski zostal ministrem spraw zagranicznych, Pruszynski -
                                                  ambasadorem w Holandii, Jerzy Goldberg - szefem stalinowskiej „Kultury", Karol
                                                  Swierczewski (Tenenbaum) - ministrem obrony narodowej3.

                                                  Kilianowicz vel G. Korczynski zostal wiceministrem bezpieczenstwa narodowego4,
                                                  Franciszek Ksiezarczyk -szefem MO w Rzeszowie; Eugeniusz Szyr zebral cala
                                                  kolekcje funkcji, wlacznie z czlonkostwem Biura Politycznego KC PZPR i
                                                  ministrowaniem budownictwu, wresz­cie wicepremierostwem; Waclaw Komar dowodzil
                                                  wywiadem wojskowym, Henryk Torunczyk dyrektorem generalnym w ministerstwie
                                                  przemyslu lekkiego. Niewiele sie zmienilo po 1956 roku, a ich klopoty zaczely
                                                  sie dopiero po zydowskiej rebelii w 1968 roku. Kilkunastu wyjechalo wreszcie do
                                                  Izraela i panstw zachodnich.

                                                  Tak jak ideowy i pokoleniowy pomiot Bestii francuskiej rewolucji wciaz rzadzi
                                                  Francja, tak i pokoleniowe ideowy pomiot zydowskiego komunizmu nadal rozpiera
                                                  sie w zniewolonej Polsce „posierpniowej".

                                                  Oto dwa przyklady, podane przez M. Chodakiewicza w jego ksiazce.

                                                  1. M. Chodakiewici, op. cit, s. 72.
                                                  2. Od 1927 r. „towarzyszka zycia" Wielkiego Mistrza polskiej masonerii - S.
                                                  Stempowskiego. Zob.: L. Hass: Masone­ria polska w XX wieku, W-wa 1996, s. 255.
                                                  M. Chodaldewicz, op. cit., s. 86.
                                                  3. Bohater powiesci E. Hemingway'a: Komu bije dzwon.
                                                  4. W latach 60. byt ambasadorem PRL w Algierii, gdzie zostal zamordowany -
                                                  podobno przez Mossad - a oficjalnie popelnil samobójstwo.



                                                  Str.54

                                                  Wiosna 1995 roku studenci histo­rii z UW chcieli pokazac studentom tego
                                                  uniwersytetu kronike filmowa z wojny domowej w Hiszpanii. Chodzilo o fotografie
                                                  z wejscia gen. Franco do Madrytu. Niestety - wladze uniwersyteckie zabronily
                                                  projekcji, bowiem plakat zachecajacy do obejrzenia filmu mówil o krucjacie
                                                  przeciwko zlu - komunistycznemu totalitaryzmowi i ateizmowi - a byl przeciez
                                                  rok 1995, w stolicy kraju rzekomo wolnego od komunistycznego totalitaryzmu.

                                                  „Gazeta Wyborcza" - redagowana przez syna zydowskiego agenta NKWD Ozjasza
                                                  Szechtera, podala z tryumfem ze Francko nie przeszedl!

                                                  Wojciech Muszynski, inicjator projekcji, zostal zagrozony postawieniem przed
                                                  komisja dyscyplinarna uniwersytetu.

                                                  Drugi przyklad, to ponury sabat komunistycznych mamutów, jakim byly „obchody"
                                                  szescdziesiatej rocznicy hiszpanskich „Brygad Miedzynarodowych". Na akademii w
                                                  teatrze Zydowskim (!) spotkalo sie kilku „dabrowszczaków", a w prezydium
                                                  uroczystosci zasiedli Eugeniusz Szyr i Jacek Kuron, w pierwszym rzedzie na
                                                  widowni pysznil sie Wojciech Jaruzelski. Z kolei inny mamut - Aleksander
                                                  Malachowski powiedzial z emfaza cos, co stanowi kwintesencje swiatowej
                                                  zydokomuny i jej antycywilizacyjnego archetypu ideowego: Jestescie tymi, którzy
                                                  jako pierwsi odwazyli sie wystapic do walki o wartosci, które wszyscy uznajemy
                                                  za swiete, do walki przeciw faszyzmowi.

                                                  Dziwny to byl faszyzm, zaiste!


                                                  Faszyzm osmiu tysiecy zamordowanych „faszystów" w sutannach, „faszyzm" 17.000
                                                  spalonych kosciolów, „faszyzm" hiszpanskiego patriotyzmu, wiary, wartosci
                                                  powszechnie uznawanych przez swiat zachodniego chrzescijanstwa...

                                                  Spadkobiercy katów i Bestii maja sie doskonale. Zieciem Eugeniusza Szyra byl
                                                  prezydent Warszawy z czasów „Polski posierpniowej" - M. Swiecicki...



                            • vicek113 Re: "O Nedzy narodow" 20.08.05, 19:56
                              sredni4 napisał:

                              > panie Vicek Łukaszenko nie dopuscił do społeczeństwa tasiemca(lichwa,MFW,Bank
                              > Światowy)
                              *** aha! panie M.G trza było tak od razu! / przepraszam a tasiemiec to to samo
                              co soliter co go nie widać a dupą wychodzi???/
    • s4321r Solidarność rozwiązała problem mieszkaniowy ! 20.08.05, 15:53
      W Polsce rozwiązano problem mieszkaniowy !
      Za komuny czekało się na mieszkanie piętnaście
      lat , a dziś większość nowo wybudowanych
      mieszkań stoi pusta !
      • karbat Re: Łukaszenko wydał dekret utrudniający korzystan 20.08.05, 20:12
        no i co

        mamy plakac a moze mamy sie z tego smiac
        mamy sie tym martwic mamy sie z tego cieszyc

        tj.problem Lukaszenki i Bilorusinow i nic wiecej



      • raffus Re: Solidarność rozwiązała problem mieszkaniowy ! 20.08.05, 20:15
        a co ma piernik do wiatraka ?
Pełna wersja