Dodaj do ulubionych

Owacja w synagodze dla papieża

20.08.05, 12:25
Mimo wszystko to nie Papiez pierwszy wciagnal reke do zgody. Jest przeciez
reprezentantem tych ktorzy przesladowali nie tych co Cierpieli.
Obserwuj wątek
    • puuchatek Re: Owacja w synagodze dla papieża 20.08.05, 15:12
      Najpierw pozowlę sobie zacytować Benedykta XVI (tekst według powyższego artykułu):

      "- Jest to szczególnie ważne dzisiaj, kiedy niestety jesteśmy świadkami
      odradzania się nowych form antysemityzmu i różnych form wrogości wobec
      cudzoziemców. Jak moglibyśmy nie zauważyć w tym powodu do szczególnej troski i
      czujności?"


      ...a teraz zapytam głośno:

      Hop, hop! WSZECHPOLACY SŁYSZELI?! A czy także OJCIEC DYREKTOR SŁYSZAŁ WYRAŹNIE?!
      A dziennikarze "Naszego Dziennika" słyszeli?!

    • ben_shaprut Pamiętajmy, że po ogłoszeniu wezwania do ruchu 20.08.05, 23:39
      krucjatowego po synodzie w Clermont, kiedy w płd. Niemczech szumowiny pod
      kierownictwem przywódców o znamiennych imionach, jak Walter-bez-Mienia
      (pamiętajmy, że wczesnośredniowieczny system bankowy nie mógł funkcjonować bez
      Żydów, chrześcijanie bowiem w tamtym okresie - podobnie jak ortodoksyjni
      muzułmanie obecnie - nie pozwalali na pobieranie odsetek i wypłacanie procentu,
      co uniemożliwiało normalny obrót bankowy. Dlatego wszystkie rozsądne kraje
      "importowały" Żydów, których obowiązywał jedynie zakaz pobierania odsetek -
      czyli lichwy, jak wówczas uważano - od swoich pobratymców. Walter-bez-Mienia był
      jednym z utracjuszy, którzy zastawili majątek przepili go, a potem szukali
      "winnego"...), zaczęły mordować Żydów "w krucjatowym zapale", pałace biskupie
      udzielały im azylu, ratując setki ludzi przed śmiercią. Nomen-omen tak właśnie
      było między innymi w Kolonii. Co się stało z tymi, którzy nie zdążyli się oddać
      pod opiekę biskupią, można przeczytać w dostępnym na polskim rynku wydawniczym
      dziele o nieprzemijającej wartości, autorstwa sir Steva Runcimana pt. "Historia
      wypraw krzyżowych", t.1 (o ile pamiętam, jest tam nawet średniowieczna rycina,
      obrazująca rzeź Żydów w Kolonii).
      Dla rozwiania wątpliwości przypominam, że kreślący niniejsze słowa jest
      protestantem i papizm jest mu z gruntu obcy.
      Z serdecznymi życzeniami obiektywizmu
      semper credens in natura hominis
      wqrwiony2
      • eres2 Re: Nie zaakceptuję człowieka, który służył w 21.08.05, 23:02
        b. sh.: Hitlerjugend, a potem w Wehrmachcie i nie rozliczył się z tego
        publicznie - zwłaszcza, jeśli przewodził inkwizycji...

        eres: Akceptujesz lub nie, to Twoja sprawa. Ale jeśli wypowiadasz się o
        najważniejszym hierarsze KK, postaci darzonej szacunkiem przez miliony
        wiernych, to opieraj się na faktach. Tego należałoby się spodziewać po kimś,
        kto w innym, specjalnym wątku deklaruje się jako egzegeta od pojęć
        historycznych.
        A swoją drogą czy trzeba Ci przypominać, że dyskredytowanie duchownego
        konfesji, której nie jesteś wyznawcą, nie świadczy najlepiej o Twojej kulturze.
        Przyjmij do wiadomości, że Ratzinger jako 17-latek, należał do młodzieżowej
        organizacji - Hitlerjugend podobnie jak WSZYSCY jego niemieccy rówieśnicy w
        tamtych czasach. Ustawa rządowa III Rzeszy zobowiązywała całą niemiecką
        młodzież w wieku od 10 do 18 lat, zarówno męską jak i żeńską, do przynależności
        do tej organizacji. Obowiązek ten wprowadziła następująca ustawa
        rządowa: "Ustawa o Hitlerjugend z dnia 1. grudnia 1936 r.." ("Gesetz über die
        Hitlerjugend vom 1. Dezember 1936. Gültig für alle männlichen und weiblichen
        Jugendlichen im Alter von 10 bis 18 Jahren").
        W końcowej fazie wojny władze niemieckie, wobec niedostatku mężczyzn w wieku
        poborowym, wcieliły część młodzieży HJ do jednostek obrony przeciwlotniczej.
        Pobór ten objął i Ratzingera. Młody Ratzinger natomiast nie służył w regularnym
        niemieckim wojsku (w Wehrmachcie)!
        Jak wiadomo, do HJ i BDM ("Bund Deutscher Mädel" - odpowiednik tej organizacji
        dla dziewcząt) należeli niemal wszyscy powojenni niemieccy politycy i duchowni,
        którzy w latach rządów hitlerowskich byli w stosownym wieku. Do HJ i BDM
        należeli także i młodzi Niemcy, których rodzice byli politycznie prześladowani.
        Do organizacji tych należała także i polska młodzież zamieszkała na terenach
        inkorporowanych do Rzeszy. Oczywiście młodzież tych polskich rodziców, którzy
        podpisali którąś z Volkslist (ok. 3,5 mil. Polaków!).
        Czy wg Ciebie także należy potępić ojca zakonu chrystusowców - Martina
        Bormanna, misjonarza (spędził wiele lat na misji w Afryce) i pedagoga? Potępić
        go tylko dlatego, że jest synem osławionego zbrodniarza hitlerowskiego Martina
        Bormanna? Czy i Niklas Frank, syn kata Polaków, gubernatora Generalnego
        Gubernatorstwa - Hansa Franka, powinien być napiętnowany za zbrodnie swojego
        ojca? Niklas Frank, publicysta, autor książki "Mój ojciec Hans Frank", przez
        całe swoje dorosłe życie prowadził rozrachunek ze zbrodniczą działalnością
        swojego ojca i z nazizmem w ogóle. Nie ulega - oczywiście - wątpliwości, że
        obaj synowie owych czołowych zbrodniarzy hitlerowskich także należeli do HJ.
      • dusia_m Re: Nie zaakceptuję człowieka, który służył w 06.09.05, 09:59
        Co według Ciebie znaczy: "nie rozliczył się z tego publicznie"? Jak miał się
        rozliczyć? Nigdy tego nie ukrywał, nawet nie usiłował, jednoznacznie potępiał
        nazizm. Zresztą nastolatek wcielony przymusowo organizacji typu HJ, a potem
        zmuszony do udziału w wojnie (bo na ochotnika raczej się nie zgłosił...) był
        chyba bardziej ofiarą systemu, a nie oprawcą, nie sądzisz?

        A co do inkwizycji - chyba naoglądałeś się filmów o czarownicach. Szkoda słów...
        Zresztą "Wielki Inkwizytor" działał przecież za zgodą i przy akceptacji JP II,
        który m. in. nazwał go "wypróbowanym przyjacielem" (książka "Wstańcie, chodźmy",
        o ile dobrze pamiętam). No chyba, że Jana Pawła II też nie akceptowałeś.
    • piotrpsp Re: Owacja w synagodze dla papieża 21.08.05, 07:02
      Cytat: "Dopiero drugi raz w historii głowa Kościoła katolickiego przekroczyła
      mury żydowskiej świątyni. "

      A mi sie marzy Organizacja Bogow Zjednoczonych. Powinna ona pilnowac zeby ich
      owieczki nie rznely sie (nozami). Wlasnie religie monoteistyczne maja duzo do
      odrobienia, gdyz jest w nich tylko miejsce dla jednego Boga, i przez to ich
      wierni maja tendencje do nietolerancji. Z czasem wszytkie ideologie z wiara w
      to ze zandna inna z nimi sprzeczna nie moze byc tolerowana maja szanse
      wyladowac na smietniku historii. Papieze widza to, a ksiadz Jankowski chyba
      raczej nie ...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka