jonquil 24.08.05, 07:23 O co chodzi? Chcecie mieć równe prawa, ale nie obowiązki. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
pazkooda Rodzice to: Matka i Ojciec 24.08.05, 07:26 "Matka" i "matka" to nie rodzice, "ojciec" i "ojciec" to nie rodzice. Przez tysiące lat rodzicami byli Matka i Ojciec. Grupa (nawet duża) ludzi chorych na patologiczna zachowania socjologiczne tego nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Rodzice to: Matka i Ojciec 24.08.05, 08:12 W "postępowej" Kanadzie z języka prawnego mają zniknąć słowa "ojciec","matka","rodzic" -ma być "opiekun" Odpowiedz Link Zgłoś
navaira A o mordowaniu gejów w Iranie gazeta nie napisała? 24.08.05, 08:54 Szkoda. Pewnie to mniej ciekawy temat niż alimenty w Kalifornii. Nawiasem mówiąc, jestem za tym, żeby geje i lesbijki płacili alimenty i dziwi mnie, że powyższym forumowiczom wydaje się, że geje i lesbijki są temu przeciwni... No, ale w tym kraju zawsze ktoś inny lepiej wie, co geje i lesbijki mają do powiedzenia niż oni sami. Odpowiedz Link Zgłoś
jakubowskaja DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 09:22 jestem psychologiem, wiem o czym mówię. Przychodzą do mnie pacjenci, którzy wspólnie z homoseksualnym partnerem wychowują dziecko. Dzieci tego typu par zgodnie z moją obserwacją są o wiele bardziej agresywne i zagubione. Wcześniej dokonuje się u nich inicjacja seksualna (około 16 lat), często (w 25 %) jest to inicjacja homoseksualna. Trafiłam też na dwie ostre psychozy siedemnastolatków. Dziecku nic nigdy nie zastąpi osoby matki i ojca, potrzebna jest mu naturalna różnica płci, tak jak nocy potrzebny jest dzień i dzięki temu rośliny mają odpowiednią ilość nasłonecznienia. Nie chcę by nadeszły czasy przyzwolenia na takie 'wychowywanie'... Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec geje potrzebują rozrostu w drodze do dominacji 24.08.05, 09:34 poprostu to jest strtegia opracowana przez lewicowców wraz z działaczami homoseksualnymi. Nie wiedzą jak pokonac ta chrzescijanską rodzine wiec raz po raz od ponad 100 lat wymyslają coś nowego. Mam nadzieje ze te dzieci sa najbardziej agresywne własnie w stosunku do tych swoich pseudorodziców i ze sama zrobią porządek z nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: geje potrzebują rozrostu w drodze do dominacj 24.08.05, 13:57 boski.zawodowcu, to: "poprostu to jest strtegia opracowana przez lewicowców wraz z działaczami > homoseksualnymi. > Nie wiedzą jak pokonac ta chrzescijanską rodzine wiec raz po raz od ponad 100 > lat wymyslają coś nowego." to już nie jest lekka paranoja, to już poważna paranoja. Wybacz, ale nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Możesz mi w pierwszej kolejności wytłumaczyć, PO CO ktoś miałby chcieć "pokonywać tą chrześcijańską rodzinę"? Odpowiedz Link Zgłoś
dumnyzeswejorientacjigej katolik = ten co nienawidzi dzieci lesbijek 24.08.05, 17:54 ...poza tym kocha każdego bliźniego. Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian RE 24.08.05, 18:24 dumnyzeswejorientacjigej = ignorant... poza tym kocha tylko siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
joeshmoe Re: katolik = ten co nienawidzi dzieci lesbijek 24.08.05, 18:44 Dzieci akurat sa tu najbardziej poszkodowane i zaden normalny czlowiek (w tym takze katolik) nie bedzie ich nienawidzil, co najwyzej wspolczul. Czy ktos sie zastanowil na jaka stygme we wlasnym srodowisku jest narazone dziecko dwoch "tatusiow" czy "mamus". Zadna z gory narzucona, politycznie poprawna "tolerancja" nie jest w stanie tego zmienic. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: geje potrzebują rozrostu w drodze do dominacj 24.08.05, 20:54 W takiej Szwecji już to zrobili. I też nie wiem po co. Zapytaj się Szwedów. Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Agresywni chrzescijanie nawolujacy do mordowania 24.08.05, 13:59 Amerykanski ewangelista Pat Robertson zaapelowal o zamordowanie prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza. boski.zawodowiec napisał: > Mam nadzieje ze te dzieci sa najbardziej agresywne własnie w stosunku do tych > swoich pseudorodziców i ze sama zrobią porządek z nimi. Czy Chrystus nauczal aby milowac swoich bliznich czy tez ich mordowac? Niestety duzo psudochrzescijan stara sie szerzyc ideologie nienawisci i przemocy do wszystkich ludzi innych niz oni sami. Czy nie mogliby oni najpierw przeczytac ewangelie lub nawet katechizm i zobaczyc, ze chrzesciajnstwo to religia milosci, a nie nienawisci? Odpowiedz Link Zgłoś
dumnyzeswejorientacjigej Łatwiej mordować niż dyskutować - 24.08.05, 18:02 zwłaszcza gdy brakuje argumentów. Dyskusja o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe: dumnyzeswejorientacjigej.blox.pl/html/1310721,262146,13.html;jsessionid=6B6F7113B4184A9B28D4870B8C4928AE.tomcat3?453359 Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 09:59 A co w przypadku - jeżeli gej (lub lesbijka) - mimo wcześniejszego sentymentu (miłości)do własnego przyjaciela, przyjaciółki tej samej płci i - weszli w normalne heteroseksualne związki z różnych względów - konformizmu, chęci ukrycia własnych predyspozycji, chęci posiadania własnych dzieci itp, itd) ? Czy takie funkcjonowanie może być zdrowe dla heteroseksualnego partnera ( często przed zawarciem małżeństwa nieświadomego tego faktu) i dzieci z takiego związku? Poza tym są jeszcze tak zwani biseksualiści - czy oni naprawdę powinni m ieć prawo do dzieci??? To sa również dylematy... Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 10:15 A jeszcze - co w przypadku - jeżeli gej (lub lesbijka) - mimo wcześniejszego, często starannie ukrywanego sentymentu (miłości)do własnego przyjaciela, przyjaciółki tej samej płci - weszli w normalne heteroseksualne związki z różnych względów - ale nie rezygnują nadal z ukrytych uczuć i są zarazem i w hetero-rodzinie i w homo - związku, tacy "bliscy przyjaciele rodziny" ? Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 womano: 24.08.05, 14:04 Piszesz: "co w przypadku - jeżeli gej (lub lesbijka) - mimo wcześniejszego, > często starannie ukrywanego sentymentu (miłości)do własnego przyjaciela, > przyjaciółki tej samej płci - weszli w normalne heteroseksualne związki z > różnych względów - ale nie rezygnują nadal z ukrytych uczuć i są zarazem i w > hetero-rodzinie i w homo - związku"? No właśnie, co w takim przypadku? Sama sobie odpowiedz, kto na takich układach traci? Bo moim zdaniem wszyscy! A co do zawierania/pozostawiania w takich układach prowadzi? No, co? Co do Twojego pytania: "Poza tym są jeszcze tak zwani biseksualiści - czy oni naprawdę powinni mieć prawo do dzieci???" - wydaje mi się, że nie rozumiesz znaczenia słowa "biseksualista". Akurat biseksualiści mogą się równie dobrze spełniać w związkach hetero jak i homo, tak więc jeśli biseksualista ze szczerej miłości zdecyduje się na związek hetero, w czym widzisz problem? Jeśli kocha współmałżonka i chcą mieć dzieci, czemu nie mieliby ich mieć, skoro to (pominąwszy problemy zdrowotne) fizycznie możliwe? Nie rozumiem Twojego "dylematu" w tej sprawie... Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: womano: 25.08.05, 02:15 Dzięki Okrent za przedstawienie swojego punktu widzenia - ja jednak zawsze będę za szczerością - jesteś gejem, lesbijką - to zanim zawrócisz jakiemuś/ jakiejś hetero w głowie- zauroczysz, rozkochasz w sobie - wcześniej się ujawnij. Jeżeli pokocha mimo wszystko to w porządku. Takie niedopowiedziane sekrety, półprawdy potem mszczą się przez całe życie i na jednej i na drugiej stronie, a często i na niewinnym dziecku, które czuje np. że np tatuś daży większym sentymentem swojego przyjaciela niż mamusię. I prędzej czy później "oliwa na wierzch wypływa" i ta druga ,uczciwa strona często czuje się bardzo wykorzystana, oszukana. Jak taka matka ma nie popaść w depresję, normalnie funkcjonować? Jak takie domysły i dowiedzenie się prawdy np od tzw "Zyczliwych" w końcu mają nie zburzyć bezpiecznego świata dziecku? A co do homoseksualistów w parach - zastanawia mnie to, że nie obawiają się co będzie spotykać ich dziecko (ze sztucznego zapłodnienia, z poprzedniego hetero związku czy z z adopcji) w relacjach z rówieśnikami i środowiskiem ( nie tylko dzieci potrafią być okrutne w naszym mało tolerancyjnym świecie). To tyle - reszta Twoich argumentów (np. na temat biseksualistów) niestety również mnie nie przekonuje. Mimo wszystko pozdrowienia dla naiwnych idealistów, którzy starają się we wszystkim dostrzec dobrą stronę - takich jak Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
dobromir3 Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 10:34 1. ale istnieje opinia, ze dziecko identyfikuje jednego rodzica jako "matke" a drugiego jako "ojca" niezaleznie od ich rzeczywistej plci 2. byc moze nerwice i agresja sa wywolane agresja ze strony nietolerancyjnego otoczenia 3. czy dzieci z domow dziecka, skad pary homoseksualne moglyby adoptowac, nie sa jeszcze bardziej agresywne i znerwicowane? czy adopcja "homoseksualna", nawet jesli sprzyjalaby nienormalnemu rozwojowi, nie jest w tym przypadku "mniejszym zlem"? Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 10:55 > 1. ale istnieje opinia, ze dziecko identyfikuje jednego rodzica jako "matke" a > drugiego jako "ojca" niezaleznie od ich rzeczywistej plci Czyli stara sobie podświadomie unormować chorą sytuację. To tylko potwierdza, co jest, jako naturalne, dla dziecka dobre: ojciec-mężczyzna i matka-kobieta. > 3. czy dzieci z domow dziecka, skad pary homoseksualne moglyby adoptowac, nie > sa jeszcze bardziej agresywne i znerwicowane? czy adopcja "homoseksualna", > nawet jesli sprzyjalaby nienormalnemu rozwojowi, nie jest w tym > przypadku "mniejszym zlem"? Zło pozostaje złem, po co wybierać między jednym a drugim, skoro można wybrać dobro? (tu: adopcja przez zwykłą rodzinę) Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia Homoseksualizm da się leczyć 24.08.05, 11:54 Mam znajomego psychiatrę ze szpitala uniwersyteckiego w Krakowie, który pomógł już kilkunastu osobom zmienić orientację z homo na hetero. Niestety, takie leczenie nie jest refundowane :( . Nie jestem za przymusowym leczeniem homoseksualistów, to ich sprawa, czy chcą być homo. Ważne jest jednak, żeby była kampania informacyjna w której kazdy gej czy lesbijka dowiedzą się, że mogą spróbować terapii, jeśli chcą zmienić orientację Odpowiedz Link Zgłoś
awerbaki Re: Homoseksualizm da się leczyć 24.08.05, 12:49 meska_szowinistyczna_swinia napisał: > Mam znajomego psychiatrę ze szpitala uniwersyteckiego w Krakowie, który pomógł > już kilkunastu osobom zmienić orientację z homo na hetero. Niestety, takie > leczenie nie jest refundowane :( . > Nie jestem za przymusowym leczeniem homoseksualistów, to ich sprawa, czy chcą > być homo. Ważne jest jednak, żeby była kampania informacyjna w której kazdy gej > czy lesbijka dowiedzą się, że mogą spróbować terapii, jeśli chcą zmienić orient > ację moze sam sie poddaj terapi i powiedz nam na forum czy mozna zmienic swoja orientacje Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: Homoseksualizm da się leczyć 24.08.05, 13:26 Dyć powiedział, ze można ją zmienić. :D Przeczytaj sobie jego post raz jeszcze, powoli i ze zrozumieniem... Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 "kampania informacyjna" 24.08.05, 14:27 Wiesz co, jeśli jest na coś zapotrzebowanie, nie potrzeba wielkich kampanii informacyjnych. "Najlepszą motywacją" do próby "wyleczenia się" z homoseksualizmu, wydaje się, powinna chyba być wciąż powszechna homofobia. A jednak większość homoseksualistów mimo wszystko wybrałaby szczęśliwy związek z partnerem tej samej płci, a nie "leczenie się" w nadziei, że ten i ów homofob zostawi ich w świętym spokoju. A tak na marginesie, nikt rozsądny nie wierzy w skuteczność takiego "leczenia homoseksualizmu". Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: "kampania informacyjna" 24.08.05, 15:01 "nikt rozsądny nie wierzy"? Dlaczego? Czy każde zaburzenie popędu jest nieuleczalne(np.impotencja,pedofilia,zoofilia,fetyszyzm,sado-masochizm...? Może jestem nierozsądny,ale słyszałem o tysiącach wyleczonych np.w USA. Oczywiście homo-aktywistom i lewicowym oszołomom zależy,żeby się nie leczyli,bo to zmniejsza ich lobby i elektorat. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: "kampania informacyjna" 24.08.05, 15:14 mg2005: słyszałeś o "tysiącach wyleczonych"; well, ja czytałam o założycielu grupy "leczącej homoseksualizm", ktory sam uważał się za wyleczonego i propagował takie "leczenie". Po kilku latach nawiązał romans ze swoim sekretarzem czy kimś takim, co oczywiście przez długi czas starał się ukrywać. Nie pamiętam w tej chwili nazwiska; może później spróbuję je dla Ciebie znaleźć, na razie niestety będę musiała chyba przygotować sobie jakiś obiad. Pedofilię uważa się właściwie za niewyleczalną - poszukaj w Internecie. Co do zoofilii, fetyszyzmu i sado-masochizmu, nie wiem. Impotencja nie jest chyba "zaburzeniem popędu" i do pewnego stopnia można ją leczyć, ale nie jestem lekarzem i dokładnie Ci nie wytłumaczę. A homoseksualizm też nie jest "zaburzeniem popędu"; jest po prostu ukierunkowaniem popędu na osoby tej samej płci. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 14:19 rydygierze4, napisałeś: "1. ale istnieje opinia, ze dziecko identyfikuje jednego rodzica jako "mat > ke" a > > drugiego jako "ojca" niezaleznie od ich rzeczywistej plci > Czyli stara sobie podświadomie unormować chorą sytuację. To tylko potwierdza, c > o > jest, jako naturalne, dla dziecka dobre: ojciec-mężczyzna i matka-kobieta." A właśnie że NIEKONIECZNIE. Myślę, że dobromir miał na myśli, że nawet w przypadku rodziców hetero (kobieta i mężczyzna) dziecko korzysta z dobrodziejstw "funkcji ojca" i "funkcji matki" niekoniecznie zgodnie z płcią swoich rodziców, tzn. nieraz bywa tak, że to matka spełnia rolę, którą tradycyjnie przypisuje się ojcu: zarabia jako jedyna (albo zarabia więcej niż partner), jest bardziej stanowcza, dba o dyscyplinę, a ojciec z kolei dba o dom i spełnienie potrzeb emocjonalnych dzieci. Jeśli nawet nie to dokładnie dobromir miał na myśli, ja i tak daję Ci to pod rozwagę. Tak bywa i bywało. A we współczesnym świecie coraz częściej za śmieszne uważa się hasła typu "mężczyzna nigdy nie płacze" i "miejsce kobiety jest w kuchni". Ludzie powinni mieć możliwość spełniać się zgodnie ze swoimi wrodzonymi predyspozycjami, nie wydaje Ci się? Jeśli mężczyzna przyszedł na świat z tendencją do opiekuńczości, to dlaczego ma udawać, że "poniżej jego godności" byłoby pójście na urlop ojcowski i zajmowanie się bobasem? Są kobiety, które nie lubią kwiecistych fatałaszków i szminek, wolą za to pograć ze swoimi dziećmi w piłkę nożną. Co w tym złego? Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 15:08 Jeżeli matka robi za ojca i odwrotnie, to też jest chore. Tak kobieta jak i mężczyzna są predystynowani do pełnienia pewnych, określonych funkcji w rodzinie (fizycznie i psychicznie). Męzczyzna nigdy nie będzie tak dobra "matką" jak kobieta, a kobieta "ojcem"... Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 15:38 Jeżeli matka robi za ojca i odwrotnie, to też jest chore. Tak kobieta jak i > mężczyzna są predystynowani do pełnienia pewnych, określonych funkcji w rodzini > e > (fizycznie i psychicznie). Męzczyzna nigdy nie będzie tak dobra "matką" jak > kobieta, a kobieta "ojcem"... rydygier, to jeszcze mało widziałeś. Nie rozmawiamy tu o niczyich pobożnych życzeniach, tylko o faktach. Odpowiedz Link Zgłoś
dumnyzeswejorientacjigej [...] 24.08.05, 17:59 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 19:04 No mało widział. Facet w ciąży chodzi po sklepach i kupuje ciuszki dla dziecka, a kobieta siedzi w szpitalu i ciężko pracuje jako chirurg. Nie ma to jak robienie kabaretu w życiu, co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 role w rodzinie 24.08.05, 20:46 Wcale nie twierdzę, że widziałam faceta w ciąży. Ale widziałam np. mojego brata i kilku moich przyjaciół (mężczyzn), którzy okazywali swoim dzieciom troskę i czułość równą tej, którą zapewnia im matka. I znam/znałam kobiety, które trzymały dom "żelazną ręką", tak, że niejeden mężczyzna by nie potrafił (przy czym wcale nie uważam tego za jakąś specjalną zaletę). A tak nota bene, te kobiety były jedna z pokolenia mojej babci, jedna z pokolenia mojej mamy, i jedna z mojego własnego pokolenia. A więc nie jest to jakiś "efekt uboczny" naszych "zwariowanych" czasów. A tego, że nie potrafisz sobie wyobrazić kobiety ciężko pracującej jako chirurg, już naprawdę nie mogę zrozumieć; wybacz. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: role w rodzinie 24.08.05, 21:17 Ja też znam takie przypadki. Ale co z tego? Mówię o normie, ty o odchyłach charakteru, które w dodatku nie zmieniają naturalnych predyspozycji. Facet raczej piersią karmił nie będzie, a że czuły? To tym lepiej. Organizm kobiety od początku ciąży przygotowuje się do macierzyństwa. Herod-baby zaś i zniewieściali faceci to przypadki wywołane patologiami społecznymi, złym wychowaniem (np. bez jednego z rodziców), ciężkimi przejściami... Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: role w rodzinie 24.08.05, 22:25 rydygier, no słuchaj, facet piersią karmił nie będzie, ale czy "matkę czyni" właśnie karmienie piersią??? Wiele kobiet nie może karmić piersią, i co, czy to znaczy, że one nie są w pełni matkami? Nie operuj skrajnościami, jesli chodzi o te cechy kobiece i męskie. Mówisz o "zniewieściałych facetach i herod-babach". Mężczyźni, których wcześniej wymieniłam (mój brat i kilku przyjaciół, wszyscy hetero, żonaci) WCALE nie są zniewieściali. Są tzw. "normalnymi facetami", po prostu wrażliwymi i opiekuńczymi, i NIE WSTYDZĄCYMI się okazać tych cech. NIE PRZYSZŁOBY im do głowy, że umiejętność wykąpania, nakarmienia i utulenia do snu ich dziecka naraża ich na "zniewieścienie". Dziwnie to postrzegasz. Kobiety o których pisałam, że potrafią czy potrafiły żelazną dłonią trzymać dom też nie były "herod-babami". Ubierały się w sukienki, i to w dobrym guście, i lubiły mieć dobrze obcięte i ułożone włosy. Ta, która jest z mojego pokolenia, woli nosić spodnie, bo są wygodniejsze, ale to i tak przecież wyłącznie cechy zewnętrzne. Ja mówiłam o tym, że w dzisiejszych czasach partnerzy nawet w związkach heteroseksualnych mogą (i robią to) wymieniać się wieloma rolami. Dla mnie np. facet, który nie potrafi sobie przygotować posiłku, to dziecko. Nie zasługuje na miano faceta i nie zasługuje na to, żeby się nim na poważnie zainteresować. I chyba wiele kobiet już dziś tak myśli. W czasach młodości mojej babci kobiecie nie przyszłoby to do głowy. A gdyby jej przyszło, to wykorzystałaby to do poprawienia sobie samopoczucia: "co on by beze mnie zrobił, łamaga". Mnie to nie rajcuje. Chcę by to, czy gotuję posiłek dla siebie i mojej drugiej połowy, zależało ode mnie, i chcę, by moje gotowanie (bo dość często gotuję jednak, bo lubię!) zależało właśnie od mojej decyzji a nie od narzuconej mi przez społeczeństwo roli. Uważasz, że takie moje widzimisię to patologia? :P A jeszcze te "herod-baby" i "zniewieściali faceci", którzy, jak twierdzisz wyłonili się z rodzin patologicznych, rozbitych, niepełnych, i z "ciężkich przejść". Przypominam sobie jedną moją przyjaciółkę z USA, którą, być może, nazwałbyś "herod-babą", bo wzrostu jest słusznego, nie odchudza się notorycznie, nosi krótkie włosy i sportowe ciuchy, lubi łowić ryby i oglądać futbol amerykański... i tak się składa, że jest lesbijką. No więc po piewsze, w USA kobiety o wiele rzadziej się stroją, wolą ubrania wygodne. Po drugie, Amerykanie jedzą więcej niż powinni, bo prościej kupić ogromne porcje niezdrowego jedzenia w najbliższym markecie, niż samemu gotować. No więc moja przyjaciółka wygląda jak wygląda. Jest niesamowicie sympatyczna i urocza (jeśli to Ci czegoś dowiedzie, wyszła kiedyś za mąż - a więc był mężczyzna, i to wcale nie żaden ostatni łamaga, który ją chciał), i moim zdaniem pomimo, że wygląda jak wygląda, jest bardzo kobieca jesli chodzi o jej psychikę. Przejmuje się problemami innych, zawsze stara się pomóc przyjaciołom w potrzebie, płakała, kiedy została porzucona przez kogoś, kogo kochała. Była dobrą macochą dla dzieci swojego męża. Nazwałbyś ją, z racji wyglądu (i pewnie tego, że w wieku około dwudziestu pięciu lat określiła się jako lesbijka) "herod-babą" i stwierdziłbyś, że to rezultat "patologicznej rodziny". A ona jest w bardzo dobrych układach ze swoimi rodzicami, którzy żyją z sobą bardzo dobrze, i żadne z nich nie jest narkomanem ani alkoholikiem. Siostra tej mojej przyjaciółki (wychowana w tym samym domu) jest szczuplejsza i nosi się bardziej po kobiecemu, i jest hetero. Naprawdę, rydygierze, stereotypy prawie nic nie wyjaśniają. Jeśli przyjrzeć się zjawisku z bliższej odległości, widzi się, że ma o wiele więcej odcieni. I taka wiedza WZBOGACA. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: role w rodzinie 24.08.05, 22:47 > rydygier, no słuchaj, facet piersią karmił nie będzie, ale czy "matkę czyni" > właśnie karmienie piersią??? Wiele kobiet nie może karmić piersią, i co, czy to > > znaczy, że one nie są w pełni matkami? To tylko przykład, jeden z elementów macierzyństwa, raczej niedostępny dla mężczyzn... > Nie operuj skrajnościami, jesli chodzi o te cechy kobiece i męskie. Mówisz > o "zniewieściałych facetach i herod-babach". Chyba po prostu co innego rozumiesz pod pojęciem "herod-baby" niż ja. > mężczyźni, których wcześniej > wymieniłam (mój brat i kilku przyjaciół, wszyscy hetero, żonaci) WCALE nie są > zniewieściali. Nie twierdzę tego przecież. Mówiłem ogólnie. > Są tzw. "normalnymi facetami", po prostu wrażliwymi i > opiekuńczymi, i NIE WSTYDZĄCYMI się okazać tych cech. NIE PRZYSZŁOBY im do > głowy, że umiejętność wykąpania, nakarmienia i utulenia do snu ich dziecka > naraża ich na "zniewieścienie". Co nie czyni ich matkami. To, co wymieniłaś mieści się przecież także w roli ojca. Myślisz, że co myślę o roli ojca w rodzinie? :) > zrobił, łamaga". Mnie to nie rajcuje. Chcę by to, czy gotuję posiłek dla siebie > > i mojej drugiej połowy, zależało ode mnie, i chcę, by moje gotowanie (bo dość > często gotuję jednak, bo lubię!) zależało właśnie od mojej decyzji a nie od > narzuconej mi przez społeczeństwo roli. Uważasz, że takie moje widzimisię to > patologia? :P A czy ja coś wspominałem o gotowaniu? Podobno lepszymi kucharzami są mężczyźni... > Nazwałbyś ją, z racji wyglądu (i pewnie tego, że w wieku > około dwudziestu pięciu lat określiła się jako lesbijka) "herod-babą" i > stwierdziłbyś, że to rezultat "patologicznej rodziny". A ona jest w bardzo > dobrych układach ze swoimi rodzicami, którzy żyją z sobą bardzo dobrze, i żadne Dość śmiało przypisujesz mi stwierdzenia i komentarze. Skąd wiesz, jak bym nazwał? :) Na deser cytat ze św. Pawła: "żony - bądźcie poddane mężom, mężowie - miłujcie swe żony i nie bądżcie dla nich przykrymi" Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 21:05 Skonkretyzuj, o co Ci chodzi. Różnice między kobietą i mężczyzną wydają się być dość oczywistymi faktami i całkiem liczne, jeśli do tego pijesz?. Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 25.08.05, 02:44 Ależ Rydygier - jest coś takiego jeszcze jak płciowe hormony żeńskie/ męskie albo ich ...niedostatek. Z powodu zanieczyszczenia żywności a szczególnie mięsa różnymi preparatami hormonalnymi stymulującymui np. przyrost masy ciała zwierząt, z powodu tych wszystkich dodatków ,które zjadamy , a także często z powodów uwarunkowanych taką a nie inną genetyką.Ja widziałam kobiety, które na imprezach ciągną wysokoprocentowy alkohol jak niektórzy, dobrzy w tym faceci. Potrafią opowiadać wyjątkowo paskudne kawały, zachowywać si e całkiem agresywnie wobec kobiet reprezentujących odmienne zachowania, robić karierę "po trupach".Nikt nie jest w stu procentach mężczyzną, kobietą. Widziałam facetów ,którzy lubią sprzątać, gotować, którzy są nieśmiali i wstydliwi, albo takich co namiętnie plotkują. Ale naprawdę jeżeli ktoś jest zdeklarowanym gejem, lesbijką - to wg mnie - przed zawarciem hetero związku - powinien o tym poinformować potencjalnego hetero - partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 18:55 >1. ale istnieje opinia, ze dziecko identyfikuje jednego rodzica jako "matke" a >drugiego jako "ojca" niezaleznie od ich rzeczywistej plci No niby ładnie, ale w jaki sposób zostało to ustalone? Czy nie przypadkiem na zasadzie, w jaki sposób dziecko zwracało się do swoich opiekunów? Zakładam, że jeżeliby od małego, dziecku mówiono, że do jednej osoby ma się zwracać sosna a do drugiego jodła, to by tak też się działo. Trochę to naciągany argument, zważywszy, że na początku dziecko nie potrafi jeszcze za dobrze oceniać otaczającego je świata. Ale bądźmy realistami w końcu zacznie rozumieć, że coś jest nie tak. Chociaż z drugiej strony, jeżeli jedna z pań zacznie się zachowywać jak mężczyzna, to może da się ukryć ten „mały fakt” braku jednej z płci. >2. byc moze nerwice i agresja sa wywolane agresja ze strony nietolerancyjnego >otoczenia Tak więc jak zawsze winne jest otoczenie, natomiast zupełnie niewinne są osoby, których dotyczy całe zdarzenie. Kradnę, ponieważ jest złe otoczenie. Zabijam, ponieważ jest złe otoczenie. Nigdy nic nie dzieje się z powodu rodziny, a posądzenie związków homoseksualnych o zły wpływ na dziecko ociera się już o świętokradztwo. Większość agresji, jaka jest w dzieciach, spowodowana jest przez „dom”. >3. czy dzieci z domow dziecka, skad pary homoseksualne moglyby adoptowac, nie >sa jeszcze bardziej agresywne i znerwicowane? czy adopcja "homoseksualna", >nawet jesli sprzyjalaby nienormalnemu rozwojowi, nie jest w tym >przypadku "mniejszym zlem"? Tak, dzieci z domów dziecka są agresywne i znerwicowane właśnie dlatego, że nie mają właściwych wzorców, nie posiadają właściwej rodziny. Propozycja eksperymentowania na dzieciach, tylko po to żeby wybrać „mniejsze zło”, jest co najmniej nie na miejscu. Lepiej by było gdyby się umożliwiło Rodzinnym Domom Dziecka normalne funkcjonowanie, i to by było z największą korzyścią dla tych dzieci. A skoro już nazwałeś to mniejszym złem, to pamiętaj, że zło zawsze jest złem, niezależnie według jakiej miary je ocenimy. Odpowiedz Link Zgłoś
gazetnik3 Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 13:47 womana napisała: > A co w przypadku - jeżeli gej (lub lesbijka) - mimo wcześniejszego sentymentu > (miłości)do własnego przyjaciela, przyjaciółki tej samej płci i - weszli w > normalne heteroseksualne związki z różnych względów - konformizmu, chęci > ukrycia własnych predyspozycji, chęci posiadania własnych dzieci itp, itd) ? > Czy takie funkcjonowanie może być zdrowe dla heteroseksualnego partnera > ( często przed zawarciem małżeństwa nieświadomego tego faktu) i dzieci z > takiego związku? Gadasz głupoty! Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: DZIECKU POTRZEBA RÓZNICY PŁCI 24.08.05, 13:49 Jakubowskaja, ilu takich "pacjentów, którzy wspólnie z homoseksualnym partnerem wychowują dziecko" miałaś? Ilu w ogóle pacjentów miałaś? I czy w ogóle jesteś licencjowanym psychologiem? Bo wydaje mi się, że aby być w stanie uogólniać, powinno się mieć niezłych rozmiarów grupę statystyczną do przebadania. A WĄTPIĘ, że w Polsce do psychologów (i to akurat do Ciebie jednej) walą TŁUMY ujawnionych homoseksualistów/lesbijek, żeby Ci się zwierzać ze swoich problemów domowych, tudzież dzieci wychowywane przez takie pary, by zwierzać opowiadać Ci o "indoktrynacji homoseksualnej", jakiej rzekomo podlegają. "Trafiłaś też na dwie ostre psychozy u siedemnastolatków" - w domyśle: wychowywanych przez pary homoseksualne. A na ostre psychozy u siedemnastolatków wychowywanych przez pary hetero nie trafiłaś? Wybacz, ale sposób, w jaki opisujesz swoją "praktykę" zakrawa na lekką paranoję. Niech nas Bóg chroni przed takimi "specjalistami" w gabinetach psychologicznych/szpitalach psychiatrycznych. "Dziecku nic nigdy nie zastąpi osoby matki i ojca, potrzebna jest mu naturalna > różnica płci, tak jak nocy potrzebny jest dzień i dzięki temu rośliny mają > odpowiednią ilość nasłonecznienia". Taka analogia jest prymitywna i nie ma nawet wiele wspólnego z dobrą poezją :\ Wykształcony psycholog powinien się wstydzić podpierania się podobnymi "argumentami". "Naturalna różnica płci", co to niby ma znaczyć? O ile dziecko nie żyje na bezludnej wyspie ani odizolowane na pustyni w towarzystwie jedynie osób własnej płci (a to się raczej nie zdarza, prawda?), poznaje doskonale "naturalną różnicę płci" w ciągu pierwszych lat życia, w kontaktach z bliższą i dalszą rodziną, sąsiadami, nauczycielami. "Nie chcę by nadeszły czasy przyzwolenia na > takie 'wychowywanie'..." Takie wychowywanie ma miejsce od wielu lat i największy a właściwie jedyny problem jaki mają dzieci wychowywane w takich związkach to ich obawa przed konfrontacją z osobami o poglądach takich jak Twoje. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: A o mordowaniu gejów w Iranie gazeta nie napi 24.08.05, 13:30 jestem za tym, żeby geje i lesbijki płacili alimenty i dziwi mnie, że > powyższym forumowiczom wydaje się, że geje i lesbijki są temu przeciwni... No, > ale w tym kraju zawsze ktoś inny lepiej wie, co geje i lesbijki mają do > powiedzenia niż oni sami. Święta racja, navairo. I to "wiedzą lepiej" pomimo tego, że w artykule zacytowany jest pochwalny komentarz Shannon Minter, działacza organizacji broniącej praw lesbijek. Oni po prostu NIE chcą widzieć niczego, co się nie zgadza z odpowiadającym im światopoglądem. :( Odpowiedz Link Zgłoś
syberia1 to niemożliwe! 24.08.05, 13:12 a gdzie można o tym przeczytać? Chętnie zapoznam się z tym problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
theladyofthehousespeaking Re: Rodzice to: Matka i Ojciec ? 24.08.05, 10:45 Przez tysiące lat słońce krążyło wokół ziemii i pobożna gawiedz święcie w to wierzyła. No i popatrz jak przy odrobinie wysiłku intelektualnego paru bezbozników-heretyków ( Kopernik i jemu podobni ) w końcu zatrzymano słońce a ruszono ziemię... Myślę, że chłopom oderwanym od pługa, którzy co dzień przecież, na własne oczy widzieli jak słońce "się porusza" nie mieściło i pewnie nawet nie mogło się zmieścić w głowie że to nie słońce wokół ziemii a ziemia wokół słońce krąży. I być może podobnie jak ty wyśmialiby stwierdzenie, że rodzicami dziecka mogą być dwie kobiety czy dwoje mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: Rodzice to: Matka i Ojciec ? 24.08.05, 10:59 Tylko, że Ziemia krążyła wokół słońca od zawsze, pomimo tego co twierdzili ludzie, a rodzina faktycznie składała się z ojca i matki + dzieci. Tutaj raczej pasuje odwrotne porównanie. To zwolennicy rodzin homo próbują teraz wmówić światu, że Słońce kręci się wokół Ziemi... Odpowiedz Link Zgłoś
theladyofthehousespeaking Re: Rodzice to: Matka i Ojciec ? 24.08.05, 11:36 Oczywiście, oczywiście, zgadzam się z tobą. Zwłaszcza z pierwszymi 13 słowami w twojej wypowiedzi. Swoją drogą, ciekawe jak długo twoi lotni przodkowie opierali się wmawianiu im, że to jednak nie słońce wokół ziemii a ziemia wokół słońca krąży ? Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: Rodzice to: Matka i Ojciec ? 24.08.05, 12:22 > Swoją drogą, ciekawe jak długo twoi lotni przodkowie opierali się wmawianiu im, > > że to jednak nie słońce wokół ziemii a ziemia wokół słońca krąży ? Zapewne nie dłużej niż Twoi, tylko co to ma do rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
gazetnik3 Re: Rodzice to: Matka i Ojciec ? 24.08.05, 13:50 theladyofthehousespeaking napisał: > Przez tysiące lat słońce krążyło wokół ziemii i pobożna gawiedz święcie w to > wierzyła. No i popatrz jak przy odrobinie wysiłku intelektualnego paru > bezbozników-heretyków ( Kopernik i jemu podobni ) w końcu zatrzymano słońce a > ruszono ziemię... > > Myślę, że chłopom oderwanym od pługa, którzy co dzień przecież, na własne oczy > widzieli jak słońce "się porusza" nie mieściło i pewnie nawet nie mogło się > zmieścić w głowie że to nie słońce wokół ziemii a ziemia wokół słońce krąży. I > być może podobnie jak ty wyśmialiby stwierdzenie, że rodzicami dziecka mogą być dwie kobiety czy dwoje mężczyzn. Jeszcze nie stwierdzono możliwości biologicznego posiadania dziecka przez dwie kobiety lub dwóch mężczyzn... Odpowiedz Link Zgłoś
sloggi_so Re: Rodzice to: Matka i Ojciec 27.08.05, 14:21 pazkooda napisał: > "Matka" i "matka" to nie rodzice, "ojciec" i "ojciec" to nie rodzice. Przez tysiące lat rodzicami byli Matka i Ojciec. Grupa (nawet duża) ludzi chorych na patologiczna zachowania socjologiczne tego nie zmieni. A gdy masz wybór - para homo lub dom dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
ciekaw1 W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alimenty 24.08.05, 07:28 Czy dziecko ma być zastępczym pieskiem, którego sobie fundują nieodpowiedzialni ludzie, dla zaspokojenia egoistycznych potrzeb? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 08:04 Niestety -tak. Te dzieci mają być złożone na ołtarzu Rewolucji Kulturowej Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 dzieci na lekarstwa 24.08.05, 09:53 mg2005 napisał: > Niestety -tak. > Te dzieci mają być złożone na ołtarzu Rewolucji Kulturowej To poszlo juz dalej. Plody ludzkie poczyna sie, zabija i wykorzystuje sie do produkcji lekarstw. Niedawno w Belgii przyszly tez na swiat dzieci urodzone do wykorzystania na przeszczepy (patrz link). www.expatica.com/source/site_article.asp?subchannel_id=48&story_id=20205&name=Europe%92s+first+ever+%91medicinebabies%92+born+in+Belgium Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: dzieci na lekarstwa 24.08.05, 10:14 i po co piszesz takie bzdury, dobrze ze chociaz linka wrzucilas/es. Tam chodzi o to, ze para decyduje sie na kolejne dziecko, ktore jednak wybiera sie sposrod embrionow, bo bedzie ono dawca np. szpiku dla juz posiadanego chorego dziecka. Idz chociaz na kurs angielskiego, bo rozumu ci juz nie poprawia... tees1 napisał: > mg2005 napisał: > > > Niestety -tak. > > Te dzieci mają być złożone na ołtarzu Rewolucji Kulturowej > > To poszlo juz dalej. Plody ludzkie poczyna sie, zabija i wykorzystuje sie do > produkcji lekarstw. Niedawno w Belgii przyszly tez na swiat dzieci urodzone do > wykorzystania na przeszczepy (patrz link). > > www.expatica.com/source/site_article.asp?subchannel_id=48&story_id=20205&name=Europe%92s+first+ever+%91medicinebabies%92+born+in+Belgium Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 tym gorzej dla faktow, co? 24.08.05, 10:28 l_o_k_i napisał: > i po co piszesz takie bzdury >Idz chociaz na kurs angielskiego > bo rozumu ci juz nie poprawia... Jesli nie pasuja nam fakty, to je pomijamy (te o plodach) lub nazywamy bzdurami (te o noworodkach). A rozmowce wyzwamy od nieukow (to o angielskim) i glupkow (to o rozumie). Niestety, brak skrajny szacunku dla zycia ludzkiego jest faktem w nawet w Europie. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: tym gorzej dla faktow, co? 24.08.05, 10:42 Rzuc jeszcze linkiem o plodach, bo nie slyszalem, zeby produkowano je specjalnie do produkcji lekarstw. Z tego co wiem, to moga byc do tego wykorzystywane juz martwe plody. W sprawie noworodkow, to jestem pewien, ze te dzieci beda rownie mocno kochane, jak i te ktore juz na swiecie sa, a pobranie szpiku naprawde nie umniejsza czlowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
rottweiler1 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 08:49 Coz, jak narazie ten przywilej mialy jedynie pary heteroseksualne... i to one fundowaly sobie dziecko jako zastepczego pieska, "dla zaspokojenia egoistycznych potrzeb". Pomys zanim cos palniesz. Odpowiedz Link Zgłoś
ciekaw1 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 11:29 Na razie to sam palnąłeś. Od kiedy dziecko jest przywilejem? Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że dziecko jest podmiotem, a nie przedmiotem! Dotyczy to także par heteroseksulnych. Choć u par homo to jaskrawiej widać. 1.Dziecko nie jest dla rodziców, tylko rodzice dla dziecka. 2.Dziecko nie jest lekarstwem dla związku. 3.Dziecko nie jest po to, żeby zaspokoić wybujały instynkt władczo opiekuńczy mamuś (tatusiów). 4.Dziecko powinno przychodzić na świat, bez sztucznego wyłączania mechanizmów ewolucji. Inna sprawa, jeżeli dziecko już istnieje, to wtedy powinno mu się stworzyć odpowiednie warunki do prawidlowego wychowania i rozwoju. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 "dziecko jako zastępczy piesek"... 24.08.05, 14:31 rottweiler1: > Coz, jak narazie ten przywilej mialy jedynie pary heteroseksualne... i to one > fundowaly sobie dziecko jako zastepczego pieska, "dla zaspokojenia > egoistycznych potrzeb". Pomys zanim cos palniesz. Dobrze powiedziane. Odpowiedz Link Zgłoś
ciekaw1 Re: "dziecko jako zastępczy piesek"... 24.08.05, 16:58 Jeżeli ktoś ma tu przywilej, to jest nim dziecko, które zasługuje na posadanie normalnej rodziny. Pozbawić je tego przywileju może tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ale dopiero po jego poczęciu, a w żadnym przypadku przed poczęciem. Dlatego potępiam samotne mamusie, które rodzą sobie zastępczego partnera w postaci dziecka z gory eliminując udział w jego wychowaniu ojca , który często nawet nie wie, że nim jest. Problem jest ogolny. Czy ktoś się zastanawiał jak czuje się dziecko wyśmiewane w klasie, ze ma rodziców tej samej płci, tatusia murzyna, lub dziwaczne imię np: Alfons ? Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: "dziecko jako zastępczy piesek"... 24.08.05, 17:57 ciekaw1, piszesz: "> Dlatego potępiam samotne mamusie, które rodzą sobie > zastępczego partnera w postaci dziecka z gory eliminując udział > w jego wychowaniu ojca , który często nawet nie wie, że nim jest." Czy mówisz o kobietach, które poczynają dziecko w sposób naturalny, czy o tych, które poddają się zabiegowi sztucznego zapłodnienia? Jest pewna różnica w "traktowaniu tatusia" przy tych dwóch przypadkach. Mężczyzna uprawiając seks z kobietą bez zabezpieczenia powinien być świadom, że rezultatem może być ciąża i rodzicielstwo. Jeśli kobieta oszukuje go co do stanu swojej płodności (np. on myśli, że ona z różnych przyczyn nie może zajść w ciążę) to potępiam takie zachowanie, ponieważ mężczyzna ma prawo wiedzieć o tym, że - choćby tylko biologicznie - zostanie ojcem. Jeśli chodzi o poddawanie się zabiegowi sztucznego zapłodnienia, to sytuacja dawcy nasienia jest dla tego dawcy jasna, więc ani kobieta do dawcy, ani dawca do kobiety nie powinni mieć wzajemnych pretensji. Czy poddawanie się zabiegowi sztucznego zapłodnienia przez samotną kobietę jest moralne, to już inna sprawa. Kiedyś byłam w stu procentach przekonana, że nie, teraz już nie tak bardzo. Uważam, że adopcja jest bardziej właściwa w takiej sytuacji - ale i w wielu innych sytuacjach. To, co mi się nie podoba w decyzji samotnych kobiet o poczęciu dziecka przez sztuczne zapłodnienie to fakt, że "z góry skazują dziecko na wsparcie tylko jednej osoby". ALE z drugiej strony - może kobieta czuje, że byłaby dobrą matką, pragnie doświadczyć macierzyństwa, ale nie spotkała właściwej osoby, z którą mogłaby się zdecydować na rodzicielstwo, a czas ucieka. Może kobieta najpierw urodzi dziecko, wtedy, kiedy jeszcze jej organizm jest w odpowiedniej formie, a kilka lat później pozna miłość swojego życia, poważnego, odpowiedzialnego człowieka, który stanie się drugim rodzicem? To też możliwe, prawda? Potępiłabym całkowicie decyzję o "urodzeniu sobie zastępczego partnera", jak to nazywasz, jednak nie wydaje mi się, żeby był to częsty przypadek. Jako kobieta zdaję sobie sprawę z tego, jakim CIĘŻAREM jest wychowanie dziecka, i naprawdę wątpię, żeby kobieta, która się decyduje na sztuczne zapłodnienie, wyobrażała sobie macierzyństwo jako spacerek po lesie z dzieckiem jako zastępczym partnerem. Na pewno wie, że dziecko to przede wszystkim odpowiedzialność, nieprzespane noce, rezygnacja z własnych rozrywek, itd. Poddać się sztucznemu zapłodnieniu wcale nie jest tak łatwo (i tanio), by mogły to być decyzje pochopne. Myślę, że kobiety, które się na to decydują, mają dość czasu, żeby wszystko przemyśleć. Pytanie jeszcze, na jakim są poziomie intelektualnym (ze szczególnym uwzgędnieniem inteligencji emocjonalnej)... Jeśli chodzi o motywacje kobiet, które decydują się na dziecko, pomimo że są samotne, to wcale nie wydaje mi się, by te motywacje różniły się bardzo od motywacji kobiet pozostających w trwałym związku. Tym w związku łatwiej jest o to dziecko, i nikt ich zazwyczaj o motywacje nie pyta. To chyba nawet jest przyczyną, że motywacje kobiet w związkach często są właśnie NEGATYWNE, tzn. przypadkowe zajście w ciążę i decyzja o utrzymaniu tej ciąży, bo przecież "zabić byłoby grzechem", a skoro jest jeszcze drugi rodzic, to na matkę spada tylko połowa odpowiedzialności za wychowanie, i "jakoś to będzie". A nawet taka niby to pozytywna motywacja: "bo dzidziusie są takie słodkie", "bo to cudowne uczucie wydać na świat nowego człowieka", "bo małżeństwo bez dziecka jest niepełne" - uważam za infantylne i jako takie negatywne. Ale czy w takim razie istnieje jakiekolwiek pozytywna motywacja do urodzenia dziecka? Może: "kochamy się z partnerem, jesteśmy w trwałym, stabilnym związku, chcemy się wszystkim co mamy podzielić z jeszcze jedną osobą, wychować nowego, dobrego obywatela"? Jak często się ją spotyka? A co do: "Czy ktoś się zastanawiał jak czuje się dziecko > wyśmiewane w klasie, ze ma rodziców tej samej płci, tatusia murzyna, > lub dziwaczne imię np: Alfons ?" - to chyba żart? Chyba nie chcesz powiedzieć, że rasizm i nietolerancję uważasz za normę? Odpowiedz Link Zgłoś
joeshmoe Re: "dziecko jako zastępczy piesek"... 24.08.05, 18:53 > A co do: "Czy ktoś się zastanawiał jak czuje się dziecko > > wyśmiewane w klasie, ze ma rodziców tej samej płci, tatusia murzyna, > > lub dziwaczne imię np: Alfons ?" - to chyba żart? Chyba nie chcesz > powiedzieć, że rasizm i nietolerancję uważasz za normę? Niestety nietolerancja jest faktem i zadna ilosc politycznej poprawnosci ani poboznego zyczenia nie jest w stanie tego zmienic. Wystarczy popatrzec co sie dzieje w szkolach na przerwach czy tez w czasie drogi z/do domu. Ustawienie dziecka juz od samego poczatku na celowniku jego zwyrodnialych rowiesnikow jest skrajna nieodpowiedzialnoscia ze strony doroslych ktorzy do tego doprowadzaja. Radze odrobine wiecej realizmu, mniej rozowych okularow. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 nietolerancja 24.08.05, 20:37 arrrgggghhhh... joeshmoe, powtarzam po raz kolejny w tej dyskusji, że ja doskonale wiem, w jakim świecie żyję. Wiem, że nietolerancja jest faktem! Ale czy to znaczy, że jeśli któreś społeczeństwo nie przywykło do widoku np. par "międzyrasowych", to znaczy, że takie pary i ich dzieci powinni schować łeb w piasek albo przepraszać na każdym kroku, że żyją? Przykład z "dziwacznym imieniem" w ogóle zresztą jest całkiem nie na miejscu w tej dyskusji (wiem, wiem, nie Ty go użyłeś, tylko cytujesz, ale czuję, że muszę to powiedzieć), bo po pierwsze, imię można całkiem łatwo zmienić, a po drugie, jest to raczej argument przeciwko tezie, którą wysunął autor tamtego postu. "Śmieszność" imienia to sprawa tak powierzchowna, i oparta na tak płytkich "podstawach", że zmienia się z pokolenia na pokolenie i nawet w jednym pokoleniu w jednym środowisku to samo imię może być uważane za brzmiące szlachetnie a w innym za idiotyczne, patetyczne i śmieszne. Dlatego spytałam wcześniej, czy autor postu robił sobie żart. Piszesz: "Ustawienie dziecka juz od samego poczatku na celowniku > jego zwyrodnialych rowiesnikow jest skrajna nieodpowiedzialnoscia ze strony > doroslych ktorzy do tego doprowadzaja" Ja przepraszam, ale jeśli rówieśnicy są zwyrodniali, to nie jest to wina rodziców dziecka, które może się znaleźć "na ich celowniku" ze względu na jakąkolwiek swoją "inność", a rodziców tych zwyrodnialców, chyba się zgodzisz? I to ICH skrajną nieodpowiedzialnością jest niewpojenie własnym dzieciom zasad tolerancji, wrażliwości i KULTURY OSOBISTEJ. Twoja argumentacja przypomina mi średniowieczne procesy czarownic... obciążano je kamieniami i wrzucano do rzeki. Jeśli tonęła, to widocznie miała konszachty z diabłem. Logiczne, nie? Jeszcze raz, skoro już wiem, że "dziecko > > > wyśmiewane w klasie, ze ma rodziców tej samej płci, tatusia murzyna > , > > > lub dziwaczne imię np: Alfons" to nie był żart... co do: "dziecka wyśmiewanego w klasie bo ma tatusia murzyna" interesuje mnie, gdzie taki rasizm jest akceptowany? Jeśli autor postu o takim przypadku wie, powinien coś z tym zrobić. W USA chodzą razem do szkół dzieci wszystkich kolorów i wyznań, i nikt się z nikogo nie wyśmiewa! Świadczy to o kulturze rodziców i polityce państwa, które wprowadziło jasne zasady NIEDYSKRYMINOWANA ze względu na płeć, wyznanie, rasę czy niepełnosprawność. Jeśli u nas dzieciaki w szkole wciąż wyśmiewają kolegę czy koleżankę dlatego, że ma "tatusia murzyna", to świadczy to tylko o prymitywizmie rodziców tych dzieci. Wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
ciekaw1 Re: nietolerancja 24.08.05, 23:39 Na jakim świecie żyjesz? Rozrożniaj to co jest od tego co powinno być. Wśród dzieci w szkole, czy chcesz, czy nie, odbywa się coś, co psycholodzy nazywają ustalaniem hierarchii, lub ustalaniem porządku dziobania. Jeżeli dziecko odstaje w czymś od innych, to inne tylko czekają, aby mu to wypomnieć i zepchnąć na gorszą pozycję. Pedagodzy mogą i muszą to łagodzić, ale w praktyce bywa roznie. Dużo łatwiej wywoływać konflikty, niż je wygaszać. Jeszcze raz powtórzę: inna sytuacja, gdy dziecko juz jest, a inna, gdy jest dopiero w planie. W tym drugim przypadku trzeba mieć na uwadze realia naszej rzeczywistości i ryzyko z tym związane. Odpowiedz Link Zgłoś
joeshmoe Re: nietolerancja 25.08.05, 01:16 > W USA chodzą razem do szkół dzieci wszystkich kolorów i wyznań, i nikt > się z nikogo nie wyśmiewa! Świadczy to o kulturze rodziców i polityce państwa, > które wprowadziło jasne zasady NIEDYSKRYMINOWANA ze względu na płeć, wyznanie, > rasę czy niepełnosprawność. Tak sie sklada ze wlasnie mieszkam w USA i slyszalem rozne historie od znajomych roznych narodowosci, kolorow skory i wyznan. Generalnie na terenie szkoly dyskryminacja nie wystepuje - z tym sie zgadzam. Prawa stanowe i federalne nakladaja na nauczycieli i administratorow obowiazek zapobiegania dyskryminacji, wiec zjawiska tego typu (szczegolnie przemoc fizyczna) sa tepione chociazby ze wzgledu na to ze rodzice przesladowanego dziecka mogliby pozwac dystrykt szkolny do sadu o odszkodowanie. Inaczej jednak sprawa wyglada z przesladowaniem psychicznym, ktore jest znacznie bardziej trudne do udowodnienia. Tutaj nauczyciele nie nie moga zbyt wiele zrobic. Do tego dochodzi sprawa dojazdow do szkoly autobusami w ktorych najczesciej dochodzi do przemocy. To ze powiesz ze za przesladowanie odpowiedzialni sa rodzice, ktorzy nie wpoili swoim dzieciom pewnych zasad nie zmienia faktu, ze bedzie ono istnialo. Chciazby z tego wzgledu ze sami rodzice kiedys przesladowali i nie uwazaja tego za nic niestosowanego (o tzw. rednecks zapewne slyszalas ?) Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: "dziecko jako zastępczy piesek"... 25.08.05, 03:08 Naiwna idealistka. Okrent niestety reprezentujesz tutaj typ tzw myślenia życzeniowego. Albo magicznego... Ludzie owszem rozwijają się pod względem technicznym bardziej niż etycznym. Są oczywiście w każdej epoce jednostki stojące znacznie wyżej pod względem rozwoju, które nie będą dokuczały, wyśmiewały innych za inność. Które będą dobre dla ludzi, zwierząt i wszystkiego, co żyje. Ale są to wyjątki i na ogół im równiż się dokucza bo właśnie są inni od reszty. Rodzic musi być wrażliwy na swoje dziecko, czuć empatycznie ,co mu może w naszym niedoskonałym świecie zaszkodzić, wywołać zawstydzenie, ból, cierpienie. Odpowiedz Link Zgłoś
wirusx Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 07:46 No, to się polski ciemnogród zatrzęsie z oburzenia i nawypisuje tutaj głupot. Mohairowe berety z Giertychkommando do ataku! Odpowiedz Link Zgłoś
taxibychu Re:każde dziecko woli mamę i tatę-nie inaczej 24.08.05, 08:08 to tylko ludzki egoizm i głupota pcha nieszczęsne osoby homoseksualne nie wiedzące co zrobić aby ich związek był trwały = i decydujące się na adopcję lub urodzxenie dziecka = to jest krótkowzroczne i egoistyczne , nikt z tych osób nie myśli o dobru dziecka ale tylko o swoim urojonym niby-komforcie. Smutne. Ludzie kochajcie się ale dajcie spokój dzieciakom i nie unieszczęśliwiajcie ich. Odpowiedz Link Zgłoś
rottweiler1 Re:każde dziecko woli mamę i tatę-nie inaczej 24.08.05, 08:56 A ilez to kobiet decydowalo sie na dziecko w celu "ratowania" malzenstwa, ktore i tak sie rozpadlo. I czy to nie jest egoistyczne? Ale trzeba byc chyba tepym heterykiem, zeby tego nie dostrzegac. Zakladam, ze taka kobieta rowniez myslala o wylacznie o dobru i szczesciu dziecka, a nie "tylko o swoim urojonym niby- komforcie. Smutne. Ludzie kochajcie się ale dajcie spokój dzieciakom i nie unieszczęśliwiajcie ich" Odpowiedz Link Zgłoś
stwur Zęby bolą 24.08.05, 09:48 Kolejny domorosły ekspert-psycholog. Jak to jest, że wiesz o homoseksualistach więcej i lepiej niż oni sami? Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re:każde dziecko woli mamę i tatę-nie inaczej 24.08.05, 14:48 taxibychu, głupoty gadasz. I nawet nie bierzesz pod uwagę, że większość dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne to dzieci biologiczne jednego z partnerów z poprzedniego, HETEROSEKSUALNEGO związku. Który stworzyły usiłując wpisać się w Twoją wizję społeczeństwa, w którym kobiety i mężczyźni powinni się pobierać i płodzić dzieci, bo "tak od wieków było". I w dwóch przypadkach, które znam OSOBIŚCIE, stuprocentowe lesbijki zdecydowały się przed laty na małżeństwo i rodzicielstwo i to z najszczerszą chęcią i wolą podołania wszystkim obowiązkom. Obie się po latach rozwiodły, ponieważ nawet jeśli spełniały się jako matki w tych małżeństwach, nie spełniały się jako LUDZIE. Sfera emocji i seksu jest czymś, co jest dla nas ważne przez całe życie, i mam nadzieję, że nie będziesz zaprzeczać nawet jeśli uważasz się za praktykującego katolika - sam papież Jan Paweł II mówił o tym otwarcie. Rozmnażanie się i wychowywanie dzieci to zaledwie CZĘŚĆ życia, i na spełnieniu się w tej dziedzinie nie można mimo wszystko wegetować przez resztę życia! Z kolei wychowywanie dziecka z osobą, którą się naprawdę kocha, jest na pewno większym szczęściem dla wszystkich zainteresowanych, niż wychowywanie dziecka z kimś, kogo się naprawdę nie kocha. Nie wiem, czemu nie rozumiesz, że osoby homoseksualne w szczęśliwych związkach mogą chcieć stworzyć rodzinę i ze szczerego serca podzielić się swoją miłością z dzieckiem, czy to adoptowanym, czy biologicznym ze sztucznego zapłodnienia. W końcu heteroseksualiści to robią. Twoim zdaniem homoseksualiści z samej racji bycia zorientowanym na związek z osobą tej samej płci cierpią na jakiś deficyt osobowościowy który uniemożliwia im odczuwanie rodzicielskiej miłości? Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 08:03 A mnie tylko żal tych "wychowywanych" dzieci. Niestety niedługo przekonamy się, jak na psychikę człowieka wpływa dorastanie w takiej... "rodzinie". "...mężczyzną i niewiastą stworzył ich..." (Rdz 1, 27) Odpowiedz Link Zgłoś
jablkoweczka Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 13:53 >Niestety niedługo przekonamy się, >jak na psychikę człowieka wpływa dorastanie w takiej... "rodzinie". > > "...mężczyzną i niewiastą stworzył ich..." (Rdz 1, 27) Nic bardziej mylnego, nie przekonamy się o tym zbyt prędko. Powód jest jeden - mało komu tak naprawdę zależy tylko na dzieciach, jest za to pełno ludzi którzy uważają, że mogą przy tym coś dla siebie uzyskać lub komuś z tej racji dołożyć. Znacznie więcej w ocenach zjawiska będzie polityki: antygejowskiej - tu będą przeciwnicy którzy wiedzą z góry, że to złe, lub progejowskiej - tu będą enuzjaści którzy z góry wiedzą, że to dobre i lepsze niż układ typowy. Prawdę znać będzie tylko Bóg ponieważ... "Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje — mówi Pan, lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze" (Iz. 55,8.9) Odpowiedz Link Zgłoś
elka811 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 08:32 Równe prawa wymagaja równych obowiązków-prawo do zawierania związków, posiadania dzieci-obowiązek alimentacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
kraq Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 08:46 ech pedaly same problemy z nimi. od poczatku bylo wiadomo, ze te dzieci im potrzebne do szczescia jak piesek lub kotek byle mozna bylo sobie cos poprzytulac. jak sie znudzi to na bruk... ewentualnie do zaspokajania swoich zwichrowanych potrzeb seksualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
luka2000 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 08:47 Pary heteroseksualne moga miec tyle dzieci ile chca, mimo, ze moga stanowic pare toksycznych rodzicow, moga byc alkoholikami, etc. Jakos nikomu to nie przeszkadza. Moze zamiast wypisywac androny, zajmijcie sie tymi dziecmi z heteroseksualnych zwiazków, ktore walesaja sie kolo waszych domów? No ale to jest trudne. Latwiej pomielic jezorem, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 08:58 To, że w zwykłych rodzinach zdarzają się patologie w żaden sposób nie usprawiedliwia powstawania takich pseudorodzin, które są patologią z założenia. Każda patologia jest zła. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 09:19 rydygier4 napisał: > To, że w zwykłych rodzinach zdarzają się patologie w żaden sposób nie > usprawiedliwia powstawania takich pseudorodzin, które są patologią z założenia. ******************************* A więc i żądanie alimentów wśród par homoseksualnych przestaje być czyms niezwykłym, skoro takie pary zaistniały. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 A w USA biją Murzynów... 24.08.05, 09:34 To ,że w niektórych rodzinach zdażają się patologie- nie zmienia faktu,że "rodzina" homo jest toksyczną patologią z samej swej natury. Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 10:32 "Odwracanie kota ogonem" = czy rzeczywiście w związkach homo są tylko takie świetlane, kryształowe osoby? Takie, które naprawdę będą właściwym oparciem i przykładem dla dzieci? A te heterorodziny to tylko taka patologia mimo, że jak dotąd zgodne z prawami natury ? Czy nie ma toksycznych związków homo z libacjami alkoholowymi, wykorzystywaniem emocjonalnym i seksualnym w tle??? Czy nię będzie w takich przypadkach wstydu, poniżenia i innych form cierpienia dzieci? Manipulacji w ich wychowaniu, przerabiania na własną modłę? Odpowiedz Link Zgłoś
gazetnik3 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 13:56 luka2000 napisał: > Pary heteroseksualne moga miec tyle dzieci ile chca, mimo, ze moga stanowic > pare toksycznych rodzicow, moga byc alkoholikami, etc. Jakos nikomu to nie > przeszkadza. Taka jest natura. Hetero mogą mieć mnóstwo dzieci a homo żadnego (współnego)! To ukształtowało się w wyniku ewolucji więc nie przyklejajcie tej łatki komuś z hetero... Odpowiedz Link Zgłoś
oracz_prawdziwy Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 08:58 Fajnie się dziś czyta, procent idiotów zdecydowanie mniejszy. Może nasze społeczeństwo nie jest jednak tak głupie. A co do meritum. Napewno jest to krok w dobrą stronę. Równe prawa = równe obowiązki. Odpowiedz Link Zgłoś
lupus71 słowo gej jest bez sensu 24.08.05, 09:01 Należy używać nazwy poprawnej: SODOMITA. Taka jest poprawna nazwa w j. polskim Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: słowo gej jest bez sensu 24.08.05, 09:21 lupus71 napisał: > Należy używać nazwy poprawnej: SODOMITA. Taka jest poprawna nazwa w j. polskim ********************************* Sodomia to inaczej zoofilia. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: słowo gej jest bez sensu 24.08.05, 09:44 maruda.r napisał: > > Sodomia to inaczej zoofilia. > 1/ Sodomia to seks grupowy 2/"gej" to określenie "poprawne politycznie" (prawidłowo -"pederasta") Odpowiedz Link Zgłoś
jurek7 Re: słowo gej jest bez sensu 24.08.05, 11:38 mg2005 napisał: > maruda.r napisał: > > > > > Sodomia to inaczej zoofilia. > > > > 1/ Sodomia to seks grupowy A toś ciekawostkę wymyślił. ze słownika PWN: sodomia «zboczenie seksualne polegające na zaspokajaniu popędu płciowego ze zwierzętami; zoofilia» Odpowiedz Link Zgłoś
lupus71 Re: słowo gej jest bez sensu 24.08.05, 14:45 Dalszy ciąg hasła: "przest. pederastia, rozpusta." Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Jako normalny (tak jest!) nie mogę już nawet powie 24.08.05, 09:39 Jako normalny (tak jest!) nie mogę już nawet powiedzieć, ze jestem normalny i muszę mówić "heteroseksualny", bo inaczej będę ciągany po sądach. Za to tych odbiegających od normy (pardon, „zaburzonych”) nie mogę określać klasyczną definicją "homoseksualny", bo też będę ciągany po sądach. W pracy (jako wiekszości!) też grozi mi dyskryminacja. Przykład: jeśli pójdę do szefa i powiem, że ktoś do mnie powiedział "ty heteroseksualisto" to spotkam się zapewne ze wzruszeniem ramion ale jeśli ktoś pójdzie ze skargą, że został (zgodnie z prawdą) nazwany homoseksualistą to oczywiście mnie pociagną za odpowiedzialność, bo "dyskryminuje mniejszość". W szkole, nauczyciel, który też powinien wychowywać i b y ć w z o r e m i autorytetem dla młodzieży może smiało powiedzieć do dzieciaków: "jestem gejem i tak jest dobrze". A rodzice muszą się grzecznie uśmiechać i potakiwać: "tak jest panie geju". No i oczywiście jeśli para gejowska zechce sobie wziąść na wychowanie parę małych chłopaczków w ramach adopcji, to mogą im codziennie demonstrować rodzinne „wzory” rodzicielskiej miłości między tatusiem... a tatusiem. Gdzie są granice tolerancji? A jeśli ktoś jutro powie, ze się zakochał w kozie i chce z nią wziąść ślub? Dziś to brzmi jeszcze jak absurd ale ludzka fantazja nie zna granic - te muszą jednak istnieć w praktyce i prawie. Naistotniejsze jest pytanie o granice prawne. Moje zdanie jest proste: w zakresie prywatnym niech sobie geje robią co chcą ale uważam, że model rodziny opartej o małżeństwo kobiety i meżczyzny jest najlepszy i taki popieram. Natomiast co do zwiazków homoseksualnych to jestem za możliwoscią ich rejestrowania jako związek partnerski właśnie a nie jako małżeństwo. W szczególności adopcja powinna być homoseksualistom zakazana. Odpowiedz Link Zgłoś
stwur Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 09:40 Homoseksualiści są za. Naucz się czytać. "To jeden z tych momentów, gdy widzimy, jak historia dzieje się na naszych oczach - komentował entuzjastycznie wyrok Shannon Minter z Krajowego Centrum Praw Lesbijek." Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec w Szwecji w co 3 rodzinie homo jest przemoc 24.08.05, 09:41 i to przemoc wyjątkowo brutalna polegająca na biciu i psychicznym znęcaniu się nad "partnerem". Obraz spokojnego i kochajcego geja oraz słodkiej lesbijki to fikcja wymyslona na potrzeby socjaldemokratów wszelkiej masci. Szwedzi swoich dzieci im nie chca dawać wiec importują z biednych panstw zapewniając ze dziecko trafi do dobrej i normlanej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: w Szwecji w co 3 rodzinie homo jest przemoc 24.08.05, 09:52 W związkach homo jest większa przemoc (także wśród lesbijek) i znacznie częstsze "rozwody" - to dodatkowy argument przeciw adopcji. Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec Re: w Szwecji w co 3 rodzinie homo jest przemoc 24.08.05, 10:09 lesbijki są nawet bardziej od geji agresywne. Zresztą bardzo wiele z nich dopuszcza sie prób samobójczych co swiadczy o problemach psychicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: w Szwecji w co 3 rodzinie homo jest przemoc 24.08.05, 10:21 Szwedzi w ogole importuja duzo dzieci z biednych krajow i widac to na ulicach w postaci kolorowych grupek. Skad ty w ogole masz takie wiadomosci? Tyle czasu spedzilem w Szwecji, nawet kilka par gejow znami i jakos tej strasznej przemocy nie widzialem. Czy ty w ogole widziales geja albo lesbijke na zywo? Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec prawda boli co nie? 24.08.05, 10:39 Taka wiadomości przeczytałem w 2 najbardizej poczytnych tygodnikach w polsce, co wiecej był nawet program na Polsacie własnie o tych Szwedzkich wymysłach. Gdybym opisał Holandie to bys zapewne wtedy spedził wiele czasu w Holandii. HA HA HA I nie przedstawiaj sie jako heterosekusalista bo zaden 100% heteroseksualista nawet w Holandii lub Szwecji nie utrzymuje znajomosci z gejami i parami gejowskimi. No chyba ze go czerwoni pseudo obroncy równosci zmuszą do tego przy pomocy prawa. Widziec widziałem ale nie ma w zwyczaju bratac sie z marginesem społecznym i wszelkimi patologicznym przypadkami. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: prawda boli co nie? 24.08.05, 10:51 Wiesz co? Ty w tej swojej tradycyjnej , chrześcijańskiej Polsce możesz utrzymywać znajomość z gejem , mającym rodzinę i dwójkę dzieci i chodzącym na chłopcow wieczorami i nic o tym nie wiedzieć...Jednak przykro czytać, takie pierdoły- wg ciebie homoseksualista czy biseksualista ma to wypisane na twarzy, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec takich gejów traktuje jak normlanych ludzi 24.08.05, 11:08 jest sobie gejem sam dla siebie, zachowuje sie jak kazdy inny człowiek i potrafi stwierdzić co wypada a co nie. Niestety o wszelkich krzykaczach ciezko powiedzieć ze sa normlani , wystarczy tylko ich dokładnie słuchac. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: prawda boli co nie? 24.08.05, 10:55 Najbardziej poczytne tygodniki, pewnie Wprost i Ozon. I jeszcze ten Polsat. I ty smiesz nazywac mnie marginesem spolecznym. Dawno sie tak nie ubawilem. W Holandii bylem tylko 2 dni i niestety nie wiem jak tam jest w powyzszym temacie. W Szwecji za takie wypowiedzi uznali by cie za patologiczny przypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: prawda boli co nie? 24.08.05, 11:07 > W Szwecji za takie wypowiedzi uznali by cie za patologiczny przypadek. Oczywiście. Bo w Szwecji trwa to już tak długo ,że patologia stała się normą, więc norma może być zwana patologią. Z badań przeprowadzonych parę lat temu wynika, że Szwecja jest krajem o najwyższym procencie zgonów przez samobójstwo w Europie. Wiele to mówi o kondycji ich społeczeństwa. Za to przywódcy Korei Płn. ustrój szwedzki bardzo się spodobał, jak słyszałem... Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: prawda boli co nie? 24.08.05, 11:18 Ja tu nie o ustroju tylko o spoleczenstwie. Wysoki procent samobojstw nie ma nic do poruszanych tutaj rzeczy, utrzymuje sie na stalym poziomie od czasow zanim nastapila liberalizacja obyczajowosci. I wydaje mi sie, ze nie tobie okreslac, czy norma spoleczna jest patologia, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: prawda boli co nie? 24.08.05, 11:25 > Ja tu nie o ustroju tylko o spoleczenstwie. Podobała mu się zwłaszcza polityka socjalna właśnie, mająca na celu maksymalne ograniczenie wpływu rodziców na wychowanie dzieci i tym podobne kwiatki. > I wydaje mi sie, ze nie tobie okreslac, czy norma spoleczna jest patologia, czy > > nie. O. I to jest dopiero problem. Bo pytanie brzmi: KTO ma takie prawo? Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: prawda boli co nie? 24.08.05, 11:37 polityka socjalna i kultura, to dwie rozne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec guzik prawda ze dwie rozne sprawy 24.08.05, 11:42 jedno i drugie jest ze sobą scisle powiązane. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: guzik prawda ze dwie rozne sprawy 24.08.05, 11:58 Moze i powiazane, co nie zmienia faktu, ze to nie to samo. Czy wiesz np., ze Szwedzi nie kieruja wzroku na pozbawione zaslon okna parteru? I to wlasnie stanowi kwintesencje ich obyczajowosci. Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec sam sie przyznajesz do niewiedzy i głupoty 24.08.05, 12:10 zmienia to fakt ze sa scisle ze sobą powiązane i wpływają na siebie. A ty sie gapisz ludziom w okna? Bo ja akurat nie mam takiej potrzeby aby sie gapić. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: sam sie przyznajesz do niewiedzy i głupoty 24.08.05, 13:15 Kultura to troche szersze pojecie i chyba nie sugerujesz, ze polityka socjalna ma wplyw na caloksztalt (ja uwazam, ze w niewielkim stopniu). Jako przyklad: okres komunizmu, czy zdolal on zmienic totalnie spoleczenstwo? Nie wydaje mi sie. Ja sie nie patrze w okna, ale moi sasiedzi patrza sie w moje. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: sam sie przyznajesz do niewiedzy i głupoty 24.08.05, 13:33 >Kultura to troche szersze pojecie i chyba nie sugerujesz, ze polityka socjalna > ma wplyw na caloksztalt (ja uwazam, ze w niewielkim stopniu). Jako przyklad: > okres komunizmu, czy zdolal on zmienic totalnie spoleczenstwo? Nie wydaje mi > sie. Zmieniło, i to jak. Jak sobie przypomnę opowieści babci o mentalności ludzi przed wojną, to nie moge uwierzyć, że to było możliwe. Patriotyzm, zasady moralne, wartość wolnej Ojczyzny, za którą tyle krwi przelano... To wszystko zdegenerowało się przez 60 lat komunizmu. dzisiaj co mamy? "Polityk" brzmi teraz jak obelga, a ludzie myślą o karierze, o pieniądzach, seksie i władzy. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: sam sie przyznajesz do niewiedzy i głupoty 24.08.05, 13:50 To, co podajesz za przyklad zmienilo sie we wszystkich dajacych sie porownac panstwach, niezaleznie od ustroju i uwazam, to za objaw ewolucji spolecznej, a nie efekt polityki socjalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: sam sie przyznajesz do niewiedzy i głupoty 24.08.05, 14:02 W Polsce działał dodatkowy czynnik. Niewiele państw odzyskało niepodległość po 123 latach. Ci ludzie przed wojną po prostu pamiętali, jak to jest żyć pod zaborami i cenili wolną Polskę i ofiary oddane dla niej. Pół wieku komuny skutecznie najwyraźniej tę pamięć wykorzeniło i upodobniło Polskie społeczeństwo do konsumpcyjnych społeczeństw innych krajów. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 a przed wojną... 24.08.05, 15:05 rydygier4, piszesz: "Jak sobie przypomnę opowieści babci o mentalności ludzi > przed wojną, to nie moge uwierzyć, że to było możliwe. Patriotyzm, zasady > moralne, wartość wolnej Ojczyzny, za którą tyle krwi przelano... " Wyobraź sobie, że mnie wychowywano w drugiej połowie dwudziestego wieku, a mimo wszystko rodzice i dziadkowie byli w stanie wpoić mi patriotyzm i zasady moralne. A te wzruszające historie o tym, jak to "za starej Polski" bywało oczywiście pomijają fakt, że w tamtych czasach bicie dzieci było o wiele powszechniejsze i w ogóle tak naprawdę nikt się nie przejmował tym, czy dziecko przeżywa stres w związku z alkoholizmem rodzica albo koniecznością zarabiania na życie w wieku nastu lat, a już o przypadkach molestowania seksualnego dzieci (czy kobiet) NIKT by wtedy w ogóle nie pisnął, choć nie wmówisz mi, że były rzadsze niż obecnie! Po prostu o pewnych sprawach się nie mówiło! Poza tym legendy rodzinne o bohaterstwie w czasie powstań czy wojen pomieszały wielu młodym w głowach do tego stopnia, że woleliby w czasie drugiej wojny światowej bez żadnego przygotowania pójść z drewnianą szabelką "walczyć" tylko po to, by zginąć. Internet wtedy nie istniał, telewizji nie było, auta jeździły pięć razy wolniej, i informacja zanim dotarła do ludzi była już zdezaktualizowana, a na dodatek często nierzetelna. Romantyzm sprzedawał się lepiej niż fakty; zainteresuj się historią imperium Hearsta. Ja bardzo dziękuję, ale cieszę się, że urodziłam się w drugiej połowie dwudziestego wieku i żyję teraz w dwudziestym pierwszym. Nienawidzę zaślepiającego i ogłupiającego romantyzmu. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: a przed wojną... 24.08.05, 21:40 > Wyobraź sobie, że mnie wychowywano w drugiej połowie dwudziestego wieku, a mimo > > wszystko rodzice i dziadkowie byli w stanie wpoić mi patriotyzm Szczerze gratuluję. Rzadki to przypadek ostatnio. > (czy kobiet) NIKT by wtedy w ogóle nie pisnął, choć nie wmówisz mi, że były > rzadsze niż obecnie! Po prostu o pewnych sprawach się nie mówiło! Poza tym > legendy rodzinne o bohaterstwie w czasie powstań czy wojen pomieszały wielu > młodym w głowach do tego stopnia, że woleliby w czasie drugiej wojny światowej > bez żadnego przygotowania pójść z drewnianą szabelką "walczyć" tylko po to, by > zginąć. Internet wtedy nie istniał, telewizji nie było, auta jeździły pięć razy Myślę, ze mówisz tak, jakbyś wtedy żyła i wszystko widziała. To raz. Dwa: ja tu nie idealizuję życia przed wojną (choć moja babcia i owszem, w końcu hrabianka :)) Nie wiem zwyczajnie, co zdarzało się rzadziej, a co częściej i o czym się nie mówiło. Widzę za to, jak moi dziadkowie cierpią patrząc na to, co się stało z Polską po rządach komunistów i dlatego wierzę im, że przed wojną sprawy wyglądały inaczej. To, że moja babcia była sanitariuszką we Wrześniu (jej opowieści ze szpitala, gdzie zwożono rannych znad Bzury są szokujące) i działała w AK przez calą wojnę ocierajac się o śmierć (za co + szlacheckie pochodzenie przez całą komunę musiała się ukrywać pod innym nazwiskiem i pracować na czarno, bo skazano ją zaocznie jako Ak-owca) nie wynikało z "romantyzmu" tylko z wychowania w duchu patriotyzmu, bo tak szlachta, co by o niej nie mówić, wychowywała potomstwo. To był dla niej oczywisty obowiązek. >Nienawidzę zaślepiającego i ogłupiającego romantyzmu. I to nas łączy. :) Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec e no skąd nie zmienił 24.08.05, 13:38 a te masy nie potrafiące sie znalesc w gospodarce rynkowej oraz ta mentalnośc roszczeniowa to nie efekt Socjalizmu? . Naszczescie w Polsce w szkołach byli nauczyciele ktorzy nie lubili komuny , byli tez artysci ktorzy szydzili z komunizmu i dzieki temu nie udało sie calkowicie zniszczyc ludzi. Ale np. juz w Rosji ustrój zrobił z ludzi bezradnych alkoholików gotowych zabic za flaszke wódki. W Czechach doprowadził do tego ze 70% dziewczyn marzy aby być aktorką porno. I mozna by tak było pisac i pisać a mi sie nie chce tego robić. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: e no skąd nie zmienił 24.08.05, 13:47 No wlasnie, gdyby zmienil totalnie, to nie byloby przewrotu. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 a w Czechach... 24.08.05, 15:44 wg boskiego.zawodowca, "ustrój doprowadził do tego ze 70% dziewczyn marzy aby być aktorką porno." SKĄD TY CZERPIESZ TAKIE INFORMACJE?! Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec No w szewcji to nawet normlanych wieznien nie ma 24.08.05, 11:12 tam morderca zarejstrowany kamera przemysłowa chodzi długo po wolnosci a w koncu trafia do szpitala psychiatrycznego. Z kolei za nazwanie homoseksualizmu grzechem konczy sie najostrzejszym z tamtejszych "szpitalem resocjalizacyjnym". Szwecja dzieki bogu podupada gospodarczo a co za tym idzie takze i społecznie i własnie dzieki temu podupadaniu bedzie musiała sie kiedyś zreformowac:)))) Czy Ozon jest poczytnym tygodnikiem? Pomysl zanim coś napiszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: No w szewcji to nawet normlanych wieznien nie 24.08.05, 11:23 Cale szczescie, ze nie jest. Czemu tak uparcie wypowiadasz sie na temat kraju, na temat ktorego nie masz (moze jedynie przez pryzmat partykularnych wydarzen opisanych przez oceniajacego felietoniste) zielonego pojecia?? Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec widze ze ci przykro iz wiele osob ma pojęcie 24.08.05, 11:41 My mamy juz komune i wszelkie socjotechniki lewicowe za sobą wiec jestesmy zahartowani bardziej niz Szwedzi czy inne narody Europy Zachodniej na wszelkie bzudry i gołupianie. Widac wyraznie ze ty sam nie masz pojecia o kraju takim jak Szwecja, ktos kto nie wie ze ustrój wpływa na społeczenstwo nie moze wiedziec za wiele. Prawdopodobnie jakby przyszło co do czego to nawet byś sam od siebie nie ptrafił streścic czym jest liberalizm i posiłkowałbys sie google lub wikipedią. Podupadek szwedzkiego systemu jest widoczny nawet w tym ze rzadzący od dziesiecioleci socjaldemokraci tracac poparcie obdarowywują hojnie szedzkich związkowców aby tylko na nich głosowali. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: widze ze ci przykro iz wiele osob ma pojęcie 24.08.05, 11:55 Szkoda, ze tych katolickich i prawicowych nie mamy jeszcze za soba :(. Jeszcze raz apeluje (i pewnie bede to robil do znudzenia), nie pisz o czyms, o czym masz marne pojecie. Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec Heterofobiczny Proletariuszu 24.08.05, 12:07 Ja takze do ciebie apeluje abyś nie pisał o czyms o czym nie masz najmniejszego pojęcia co raz po raz udowadniasz i abys wreszcie się zajął swoim kochankiem a nie przymuszaniem ludzi aby sie do ciebie usmiechali i zgadzali na kolejne twoje wymysły. Nie zamierzamy finansowac z naszych podatków wszelkich ulg podatkowych jakich sie domagacie, nie godzimy sie aby nasze dzieci były uczone z podreczników przy ktorych majstrują rozni lewaccy heterofobi, nie zamierzamy słuchac waszego bełkotu (bardzo zblizone hasła macie do pierwszych Polskich komunistów) o tym ze mamy was kochać i traktować wyjątkowo( człowiek ma prawo traktowac innych tak jak mu pasuje, włązne aby nie łamał prawa). Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: Heterofobiczny Proletariuszu 24.08.05, 13:08 Jak widac wystarczy troche cierpliwosci i mozna sie przekonac o prawdziwej naturze twojego nastawienia. I ty smiesz pisac o braku nienawisci i jadu?? Poza tym przeczytaj jeszcze raz co napisales i zastanow sie. Zadnych ulg nie bedziesz finansowal, bo jesli takie sa, to jest to zwrot zarobionych przeze mnie pieniedzy. Twojej milosci i wyjatkowego traktowania nie wymagam, a tylko obojetnosci. Ja cie akceptuje, ale nie akceptuje, kiedy sie mnie atakuje nie majac racjonalnych powodow. I tu wlasnie tkwi roznica pomiedzy nami. Co do podrecznikow, to nie zmienie swojego nastawienia, bo nie chce aby mlodzi ludzie czytali wypociny czlowieka podobnego do ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec to ja tez chce taki zwrot podatku!!! 24.08.05, 13:26 Nie mam jeszcze zony wiec dzieci nie moge miec tak jak i ty ze swoim kochasiem, ale niestety liczyć nie moge na zwrot podatku. Jakims dziwnym cudem własnie orędownicy pseudo rownosci dla homo chcą jak najbardziej obciązac ludzi przedsiebiorczych. Czy to nie dyskryminacja? no wg. mnie to cholerna dyskrymiancja i wrecz złodziejstwo! Wiec skoro nie wymagacie to po co organizujecie parady utrudniajace ruch oraz dlaczego prowokujecie zamieszki i narazacie niewinnych przechodniów na to ze znajda sie w srdoku zadymy? Wiem ,wiem ty byś najchetniej prał dzieciom umysły poprzez podreczniki ze homoseksualizm jest piekny i nalezy go rozwijac oraz eksponować. Powołał bys sie jeszcze na czasy starozytne gdzie to homoseksualizm był kanonem wychowaczym wsrod elit polegającym na tym ze ojciec gwałcił syna lub innego nieletniego chłopca, ciekawe czy o tym wiedziałeś? Niestety tak ten wasz romantyczny starozytny homoseksualizm wyglądał. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: to ja tez chce taki zwrot podatku!!! 24.08.05, 13:43 A kto ci broni znalezc sobie zone? Prawda jest taka, ze nie potrzebuje legalizacji zwiazku, nie potrzebuje zwrotu podatku - jedyne co chce, to mozliwosc tego, a takze mozliwosc odwiedzania mojego chlopaka w szpitalu w razie wypadku i tego aby on albo i ja mial prawo do spadku, ot tak z tego powodu, ze byl moim chlopakiem. A przezde wszystkim chce miec prawo do spokojnego zycia, sypiania z tym, z kim chce, mieszkania tam, gdzie chce i nie bania sie, ze mnie pracodawca zwolni, bo nie podoba mu sie moja orientacja seksualna. Nie pisz obludnie, ze to uczestnicy parad prowokuja-to poglad podobny do tego, ze dziewczyna jest sama sobie winna, ze ja zgwalcono, bo prowokowala tym, ze byla dziewczyna. To przeciwnicy sa zagrozeniem, to oni rzucaja ceglowkami. Zauwaz tez, ze w dawnych czasach i nie trzeba tu siegac do starozytnosci gwalt na corce i mlodej dziewczynie byl calkiem powszechny tak, jak i wydawanie 11-12 latek za starszego pana. Ale to jest moze calkiem naturalne? Odpowiedz Link Zgłoś
an.t Re: prawda boli co nie? 24.08.05, 16:00 "I nie przedstawiaj sie jako heterosekusalista bo zaden 100% heteroseksualista > nawet w Holandii lub Szwecji nie utrzymuje znajomosci z gejami i parami > gejowskim". Odbierasz mi prawo definiowania własnej seksualności na podstawie moich znajomości z osobami homoseksualnymi? A to ciekawe.. tak się składa, że pośród mojej dość licznej grupy znajomych są i geje i lesbijki, i para nowożeńców( tak, kobieta i mężczyzna "po bożemu", phi) i dziewczyny hetero i heteryccy chłopcy, kilku głeboko wierzących katolików, dwóch buddystów i nawet jeden zdeklarowany homofob. I nie ma między nimi( a znaja się miedzy sobą) ponadprzeciętnej liczby animozji, sprzeczek, kłótni. Co więcej, w większości lubią się, za to, jakimi są ludźmi, a nie za kolor skóry, religię, podobne poglądy polityczne czy tożsamą orientację psychoseksualna. Większość z nich tworzy, lub będzie chciała stworzyć związki. Szczęsliwe, pełne miłości, prawdy , sczerości, zaufania i oddania. Z kimś, kogo pokochają, kto ich zrozumie, doceni, zaakceptuje. W moim przypadku będzie to mężczyzna, taka się urodziłam i tak myślę, czuję. A im, tak jak sobie, życzę po prostu szcześcia i naprawde nie obchodzi mnie, jakiej płci będą ich drugie połowy, tak długą, jak będą dobrymi ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 otwarta droga do poligamii 24.08.05, 09:44 Takie stwierdzenie, ze moga byc dwie matki (czyli i trzy, cztery, itd.) to otwarta droga do poligamii w USA. A to sie Mormoni i muzulmanie uciesza! "Nie widzimy żadnego powodu, by nie uznać, że prawnymi rodzicami jednego dziecka nie mogą być dwie kobiety - stwierdzili w poniedziałek jednogłośnie sędziowie stanowego sądu najwyższego. - Jeśli jakaś osoba aktywnie uczestniczy w przyjściu dziecka na świat, bierze je do domu i traktuje jak własne, cieszy się wszystkimi przywilejami bycia rodzicem, to powinna być także odpowiedzialna za utrzymanie tych dzieci. I płeć czy orientacja seksualna nie mają tu nic do rzeczy." Wlasciwie to nawet wieksze grupy ludzi, niezaleznie od plci i orientacji seksualnej, moglyby byc uznane za rodziny "wielorodzicowe". Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: otwarta droga do poligamii 24.08.05, 09:50 > Wlasciwie to nawet wieksze grupy ludzi, niezaleznie od plci i orientacji > seksualnej, moglyby byc uznane za rodziny "wielorodzicowe". O! Dobre... Faktycznie, to prosta konsekwencja takiej logiki. Niedługo dzieci będą wychowywane w swego rodzaju stadach zwolenników seksu zbiorowego i wszelakich zboczeń. :( Jeżeli płeć opiekunów nie ma znaczenia, to dlaczego ich ilość ma mieć? Jak homo to i poligamia. Ha! I tylko tych dzieci żal... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 I o to chodzi!... 24.08.05, 09:58 rydygier4 napisał: > > Wlasciwie to nawet wieksze grupy ludzi, niezaleznie od plci i orientacji > > seksualnej, moglyby byc uznane za rodziny "wielorodzicowe". > > O! Dobre... Faktycznie, to prosta konsekwencja takiej logiki. Niedługo dzieci > będą wychowywane w swego rodzaju stadach zwolenników seksu zbiorowego i > wszelakich zboczeń. :( > Jeżeli płeć opiekunów nie ma znaczenia, to dlaczego ich ilość ma mieć? Jak homo > to i poligamia. Ha! I tylko tych dzieci żal... Rewolucja Kulturowa i budowanie Antycywilizacji Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: otwarta droga do poligamii 24.08.05, 16:04 rydygier, napisałeś: "Jeżeli płeć opiekunów nie ma znaczenia, to dlaczego ich ilość ma mieć?" Wiem, że może nam wychowanym w kulturze europejskiej może się to wydawać dziwne, ale są na świecie cywilizacje, w których dzieci wychowywane są przez grupę, przy czym nie istnieje tam nawet pojęcie "ojca". Dzieci są tam uznawane za dar nieba, i fakt kopulacji powodujący zapłodnienie i w efekcie przyjście na świat dziecka w umysłach członków wspólnoty w ogóle z tym dzieckiem nie jest wiązany. I te dzieci na pewno nie są z tego powodu nieszczęśliwe. Polecam jakiś kanał edukacyjny; może trafisz akurat na jakiś film dokumentalny na ten temat. Zdaje się że w Nowej Zelandii tradycyjne społeczności żyją (bądź do niedawna żyły) właśnie w ten sposób. Ale co to ma wspólnego z prawem dziecka ze związku homoseksualnego do alimentów ze strony jednego z opiekunów w razie rozpadu związku tych opiekunów, nie mam pojęcia... Jakoś nie widzę w naszym polskim społeczeństwie nieformalnych rodzin "wielorodzicowych", które czują się dyskryminowane. Homoseksualistów widzę. Homoseksualizm nie jest uwarunkowany kulturowo, tylko biologicznie, i występuje we wszystkich społecznościach. Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 jak nie jak tak 24.08.05, 16:44 okrent9 napisała: > Jakoś nie widzę w naszym polskim społeczeństwie nieformalnych > rodzin "wielorodzicowych", które czują się dyskryminowane. A popularne trojkaty malzenskie?? Nie moga sie pobrac bo malzenstwo to zwiazek DWOCH osob. Glupia bigamia zabroniona, o poligamii nie wspomne. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 "trójkąty małżeńskie" 24.08.05, 17:22 to trójkąty MAŁŻEŃSKIE a nie rodzina "wielorodzicowa", jak to ktoś wcześniej nazwał. W trójkątach małżeńskich zwykle jedno z małżonków nie wie, że drugie jest w związku z kimś poza nim, a nawet jeśli wie, raczej tego nie akceptuje. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę. W każdym razie te trójkąty małżeńskie o których piszesz to inna sprawa, szczególnie, że zwykle nie wszystkie kąty takiego trójkąta ten układ akceptują, ale również dlatego, że przy trójkątach małżeńskich, jeśli małżeństwo jest dzietne, dzieci mają oboje biologicznych rodziców i przynajmniej jeden z tych rodziców biologicznych raczej nie życzyłby sobie aby kochanek/kochanka współmałżonka mieli JAKIKOLWIEK wpływ na wychowanie ich dzieci. W tych społecznościach, o których pisałam, że dzieci są wychowywane przez grupę, nikomu nie przyszłoby do głowy protestować, że ktoś tam ma wpływ na dziecko urodzone przez daną kobietę. Wszyscy czują się jednakowo za to dziecko odpowiedzialni. Wszyscy akceptują ten układ jako jedyną normę. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: otwarta droga do poligamii 24.08.05, 21:57 > są na świecie cywilizacje, w których dzieci wychowywane > są przez grupę, przy czym nie istnieje tam nawet pojęcie "ojca". Słyszałem, choćby niektóre plemiona indiańskie (bardzo prawi ludzie podobno, ci indianie...) Ale nie widzę powodu, by rezygnować z naszej kultury na rzecz którejś z kultur plemiennych? Może to dla nich dobre, ale nasze "plemiona" są chyba zbyt liczne, nie uważasz? Ba! Są też plemiona, gdzie uprawiano kanibalizm, azteckie ołtarze zaś bezustannie spływały krwią jeńców, aby słońce miało siłę wzejść czy cóś. to też mamy zaadoptować? > Ale co to ma > wspólnego z prawem dziecka ze związku homoseksualnego do alimentów ze strony > jednego z opiekunów w razie rozpadu związku tych opiekunów, nie mam pojęcia... No trochę faktycznie nam się odeszło od tematu, ale jest ciekawie. :) > Jakoś nie widzę w naszym polskim społeczeństwie nieformalnych > rodzin "wielorodzicowych" Bo to na razie tylko ponura wizja przyszłości, ale całkiem prawdopodobna, kolejny logiczny krok. > Homoseksualizm nie jest uwarunkowany kulturowo, tylko biologicznie, i > występuje we wszystkich społecznościach. Oj, bywa i kulturowo. Wiesz, jak przebiegała edukacja młodzieży w starożytnej Grecji? Polecam "Ucztę" Platona. Poza tym w jednej kulturze uznaje się za normę to, co w innej podlegałoby leczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: otwarta droga do poligamii 24.08.05, 23:36 rydygier, naprawdę nie sądzę, żebyś musiał się obawiać, że standardem w naszym kraju staną się rodziny "wielorodzicowe" i niepotrzebnie wyliczasz: "Ba! Są też plemiona, gdzie uprawiano kanibalizm, azteckie ołtarze zaś bezustannie spływały krwią jeńców, aby słońce miało siłę wzejść czy cóś. to też mamy zaadoptować?" - bo ja przecież o tych społecznościach z rodzinami "wielorodzicowymi" nie wspominałam po to, żeby kogoś przekonywać, że należy na nasz grunt przeszczepić wszystkie egzotyczne obyczaje. Powiedziałam wręcz, że NAM raczej trudno to zrozumieć i zaakceptować, jednak nie zmienia to faktu, że istnieje wiele różnych "wzorców" wychowywania dzieci, a wśród nich takie, które pomimo tego, że nam wychowanym w cywilizacji zachodniej wydają sie nie do przyjęcia, służą całym społecznościom całkiem, całkiem. Przytaczałam ten przykład tylko po to, by unaocznić, jak bardzo postrzegamy poprzez pryzmat kultury, w której zostaliśmy wychowani. A zostaliśmy wychowani w kulturze, w której przez długi czas normą była rodzina składająca się z pary heteroseksualnej i dzieci urodzonych w małżeństwie. Są kultury, w których rodzice mają prawo wydawać dzieci za mąż za wybranych przez siebie partnerów - większość Polaków uważa to za co najmniej niewłaściwie, prawda? A jednak wiele a może nawet większość ludzi wychowanych w tamtych kręgach kulturowych nie buntuje się przeciwko takiej władzy rodziców. Pamiętam wywiad z jakąś miss z azjatyckiego kraju, córką dyplomaty tego kraju w Polsce. Inteligentna, wykształcona dziewczyna, powiedziała dziennikarzowi, że nigdy nie wyszłaby za mąż wbrew woli tatusia, bo tatuś jest przecież starszy, mądrzejszy, wie lepiej, i nigdy by jej nie pozwolił skrzywdzić. Moją reakcją na taką deklarację jest opad szczęki. A jednak nie usiłowałabym na siłę wyrywać tej dziewczyny spod skrzydeł tatusia i uświadamiać jej, że powinna sobie wybierać męża sama. I cieszyłabym się, gdyby więcej osób, pomimo "opadu szczęki" na wzmiankę o decyzji sądu w Kalifornii, potrafiło podejść do tego obcego sobie tematu raczej z ludzkim zainteresowaniem niż z uprzedzeniami i druzgocącą krytyką w chamskim stylu. Acha, i "Homoseksualizm nie jest uwarunkowany kulturowo, tylko biologicznie, i > > występuje we wszystkich społecznościach. > > Oj, bywa i kulturowo. Wiesz, jak przebiegała edukacja młodzieży w starożytnej > Grecji? Polecam "Ucztę" Platona. Poza tym w jednej kulturze uznaje się za normę > to, co w innej podlegałoby leczeniu. " Oczywiście, że "bywa i kulturowo" - tyle, że w tamtym poście akurat nie o to chodziło, tzn. nie było to istotne dla wywodu, więc nie wspomniałam o tym. Chodziło mi o to, że rodziny "wielorodzicowe" w naszej kulturze nie występują nawet "w podziemiu"; nie ma widocznie w ludziach takiej (emocjonalnej, biologicznej) potrzeby, by zakładać takie rodziny. Możliwe że w kulturach "prymitywnych" taki sposób organizacji społeczności, w której dzieci nie są "przypisane" do biologicznych rodziców (a przynajmniej nie do ojców) wywodzi się z jakiejś potrzeby ekonomicznej, której u nas nie ma. Może tam każde dziecko jest "na wagę złota", a żywności brakuje, i uznano, że w celu utrzymania populacji na odpowiednim poziomie najlepiej będzie dzielić żywność po równo między wszystkie dzieci. Zapewne niektórzy ojcowie są w stanie zdobyć więcej żywności niż inni; gdyby żywili tylko swoje dzieci, ich dzieci byłyby otyłe, a dzieci jakiegoś nieboraka, który nie potrafi trafić z łuku nawet w drzwi stodoły, umierałyby. W sytuacji kiedy uznaje się, że "wszystkie dzieci są jednakowo nasze", "przeżywalność" jest pewnie o wiele wyższa. Pokaż mi w Polsce przykład grupy nie związanych z sobą biologicznie ludzi, którzy wrzucają do wspólnego worka swoje comiesięczne zarobki, żeby wszystkim dzieciom urodzonym w ich gronie wydzielać dokładnie tyle samo... Naprawdę nie sądzę, że nałożenie na gejów i lesbijki obowiązku alimentacyjnego wobec wychowywanych przez nich dzieci "logicznie" pociągnie za sobą prawną akceptację poligamii... Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: otwarta droga do poligamii 25.08.05, 08:12 > istnieje wiele > różnych "wzorców" wychowywania dzieci, a wśród nich takie, które pomimo tego, > że nam wychowanym w cywilizacji zachodniej wydają sie nie do przyjęcia, służą > całym społecznościom całkiem, całkiem. Przytaczałam ten przykład tylko po to, > by unaocznić, jak bardzo postrzegamy poprzez pryzmat kultury, w której > zostaliśmy wychowani. A zostaliśmy wychowani w kulturze, w której przez długi > czas normą była rodzina składająca się z pary heteroseksualnej i dzieci > urodzonych w małżeństwie. No właśnie. więc moze powinniśmy pozostać przy tym modelu małżeństwa, który NASZEJ kulturze służył od dawna "całkiem całkiem"? Przecież nie nawołuję do zmian społecznych w tamtych kulturach, więc dlaczego niektórzy nawołują do zmian w naszej? > I cieszyłabym się, gdyby > więcej osób, pomimo "opadu szczęki" na wzmiankę o decyzji sądu w Kalifornii, > potrafiło podejść do tego obcego sobie tematu raczej z ludzkim zainteresowaniem > > niż z uprzedzeniami i druzgocącą krytyką w chamskim stylu. Nawet, jeśli uznać, że kultura amerykańska nie jest tożsama z europejską (dyskusyjne, ale można bronić takiej tezy), to i w niej do tej pory obowiązywał zwykły model rodziny i służył "całkiem całkiem". Po co eksperymentować i jeszcze mieszać dzieci w te... "podejrzane eksperymenta" :) Twoje przykłady odnosiły się do kultur (Daleki Wschód, plemiona) gdzie ich model obowiązuje od bardzo dawna i nikt nie forsuje tam innych modeli w imię "poszukiwań innych wartości", jak ktoś to ujął... Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: otwarta droga do poligamii 25.08.05, 08:19 > Naprawdę nie sądzę, że nałożenie na > > gejów i lesbijki obowiązku alimentacyjnego wobec wychowywanych przez nich > dzieci "logicznie" pociągnie za sobą prawną akceptację poligamii... Bo tu nie chodzi o tą konkretnie decyzje sądu, a o pewien ciąg logiczny. Dla sądu nie ma znaczenia, jak mówi, czy rodzina to osoby róznej płci, czy nie. Skoro płeć się nie liczy, to dlaczego liczba rodziców ma mieć znaczenie? Być może nikt się nie zdecyduje (oby) na taki model rodziny, ale gdyby któs zechciał, to tak mógłby motywować swoją decyzję przed sądem, powołując się na ten precedens. No bo faktycznie: jakie znaczenie ma liczba rodziców? Żadnego, prawda? Niech każdy wychowuje dzieci tak, jak chce, to bez znaczenia dla sądu. A mnie, że się powtórzę, tylko tych dzieci, na których przeprowadza się te eksperymenty wychowawcze, żal. :( Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 10:04 Wlasnie o to, zeby byly i prawa i obowiazki. Te wyroki nie wzbudzily sprzeciwu srodowisk homoseksualnych (w artykule jest raczej o entuzjazmie), tylko homofobicznych, bo sa wyrazem uznawalnosci zwiazku miedzy osobami tej samej plci wobec prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec opisz dokładnie co oznacza homofobia 24.08.05, 10:10 dokładnie od a do z i kto to odkrył takie niby zaburzenie bo cos mi sie wydaje ze jakis skrzywiony lewak. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: opisz dokładnie co oznacza homofobia 24.08.05, 10:27 cytat: homofobia-społeczny lęk przed homoseksualistami, często postrzeganymi jako zboczeńcy. Czasami homofobia ma swe korzenie w poglądach religijnych. Mówiąc ogólnie, ludzie ogarnięci homofobią oceniają kogoś tylko na podstawie jego orientacji seksualnej. Nie jestem lewakiem, raczej liberalem. Skrzywiony to raczej ty jestes. Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec liberał spod zanku Sierpa i Młota chyba ha ha 24.08.05, 10:41 Prawdopodobnie tez homoseksualista. W takim razie ty jestes Heterofobem jak nic co wyraznie widac po twoich bzdurnych postach. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: liberał spod zanku Sierpa i Młota chyba ha ha 24.08.05, 10:48 Nie zaprzeczam i nigdy nie zaprzeczalem, jestem gejem. Gdybys nie traktowal historii wybiorczo, to wiedzialbys, ze komunizm zwalaczal i inwigilowal (o ile mozna tak nazwac prowadzenie rejestrow i przesluchania) srodowiska homoseksualne. To wlasnie ty jestes ofiara kampanii, ktora prowadzil skoro traktujesz homoseksualistow jako margines spoleczny (to bylo jedno z zalozen polityki spolecznej w latach 60). Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec chłopcze Trockiści nienawidzili Marksistów 24.08.05, 11:04 Maoiści z kolei Stalinistów mimo ze wszystkie te ideologie i prądy wywodzą sie z tego samego nurtu i wszystkie sa do siebie bardzo podobne co wiecej czesto gdy trzeba było wchodziły w sojusze ze sobą. Podobnie z antysemityzmem u lewicy, raz była miłosc potem nienawiść i tak w kółko. Skoro jesteś gejem to twoj obiektywizm jest nic nie warty bo walczysz o swoje przywileje. Ja oceniam człowieka po wyglądzie, zachowaniu, umiejetnosci trzymania swoich popędów i odchyłow na wodzy oraz za poglądy. Wielu homoseksualistów jest normlanych ale oni zyja tak ze nikt nawet nie interesuje sie ich zyciem prywatnym i dzieki temu mozna sie z nimi dogadać a nawet polubić. Niestety ci ktorzy krzyczą w kólko o swoich preferencjach, organizują parady i zmuszą otoczenie do siebie po blizszym przyjzeniu sie okazuja sie ludzmi z powaznymi odchyłami z ktorym nie da sie normlanie zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: chłopcze Trockiści nienawidzili Marksistów 24.08.05, 11:35 Ten poczatek to jakis z kosmosu, ni przypial, ni przylatal. Stanowisko 'Sierpa i Mlota' w stosunku do homoseksualistow zawsze bylo takie samo i jego owoce widac teraz w postaci wypowiedzi ludzi takich jak ty. Jak widac nie jestes w stanie zrozumiec, ze te wszystkie parady i wyznawanie preferencji sluzy tylko i wylacznie zmianie nieracjonalnej i nielogicznej postawy homofobicznej, wywolanej ww. polityka spoleczna i nauka spoleczna kosciola. W kwestii oceny zastanow sie lepiej nad soba. W czym jestes lepszy siejac jad i wypisujac populistyczne bzdury? Twoja wypowiedz ulegla tez naglej przemianie, wydawalo mi sie, ze 100% heteroseksualista nie jest w stanie utrzymywac znajomosci z homoseksualista (nawet takim 'zachowujacym sie normalnie')?? Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec To nie komiks to prawda historyczna Heterofobie 24.08.05, 11:49 I to ty sam jesteś skrajnym lewicowym populistą, zdrowy rozsądek ludzi takich jak ja słuzy tylko i wyłącznie zmianie nieracjonalnej i nielogicznej postawy lewicowych heterofobów ogłupionych przez lewicowców nienawidzących kościoła i wolnosci chących w ten sposob pozyskac elektora. Sam siejesz jad, moja wypowiedz nie ulegała zadnej zmianie bo nigdzie nie psiałem ze przeszkadzają mi ukrycy homoseksualisci ktorzy rozumieją ze ich przypadłośc nie jest powodem do dumy. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: To nie komiks to prawda historyczna Heterofob 24.08.05, 12:38 Pozwol, ze zacytuje: 'mam nadzieje ze te dzieci sa najbardziej agresywne własnie w stosunku do tych swoich pseudorodziców i ze sama zrobią porządek z nimi' 'Widziec widziałem ale nie ma w zwyczaju bratac sie z marginesem społecznym i wszelkimi patologicznym przypadkami' 'skrzywiony lewak' 'liberał spod zanku Sierpa i Młota'/boski.zawodowiec Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec Re: To nie komiks to prawda historyczna Heterofob 24.08.05, 13:14 ty to juz nie cytuj zdan wyrwanych z wiekszej całości. Jesteś zwyczajnym heterofobicznym,chrystofobicznym lewakiem z zaburzeniami osobowosci. Najgorsze jest to ze nie dopuszczasz mysli ze masz odchyły i zaburzenia , gdy ktos ci je uzmysławia reagujesz agresywnie. Widzisz tylko homofobie a swoje fobie uwazasz za normlaność ,takim osobom najtrudniej pomóc. Tak czy siak zapewne starośc czeka cie w zakładzie do umysłowo chorych. ps. A czy uwazasz ze dziecko nie ma prawa zniszczyć psychicznie lub tez wsadzić do paki pseudrodzica ktory go skrzywdził i zniszczył mu całe zycie? Widze ze sie chyba boisz ze kiedys twoj wychowanek(boze zachowaj abys kiedykowiek go miał) postapi z toba tak jak na to zasługujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: To nie komiks to prawda historyczna Heterofob 24.08.05, 13:24 Do tego, co zacytowalem nie trzeba kontekstu, chodzi mi raczej o jakosc uzytych slow i ich zabarwienie emocjonalne. To samo, co napisales moge rownie dobrze napisac o tobie i twojej homofobii. A kiedys pewnie przeczytamy w gazecie jak strzelales do dzieci na podworku z wiatrowki, bo za glosno sie bawily-agresja musi miec w koncu ujscie. Uwazam, ze dziecko ma prawo do oceny rodzica i nie boje sie tego, tym bardziej (i tu ci ulze), ze nie planuje zadnych. Aczkolwiek mam obawy przed twoimi. Mam nadzieje, ze beda na tyle rezolutne, aby nie isc w slady rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec Dzieki bogu ze nie planujesz 24.08.05, 13:31 Przynajmniej te bezndziejne geny i odchyły wymrą wraz z tobą. Nie podniacają mnie wiatrówki wiec zamrtwie cie. No własnie ja cie ostrzegam ze dziecko ma prawo do oceny i ciebie by oceniło tak ze pewnie byś jeszcze w pewnym okresie dostał porządnie manto od syna za to ze wszyscy go wysmeiwają i ponizają. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: Dzieki bogu ze nie planujesz 24.08.05, 13:54 Zastanow sie tylko, kto robi krzywde temu dziecku, czy ten kto zapewnia mu opieke i wychowuje, czy ten, ktory z niego szydzi i go poniza. Szkoda, ze tego, co o wiatrowkach nie napisales raczej o dzieciach glosno bawiacych sie na podworku-nie tylko wiatrowka mozna im wyrzadzic krzywde. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 "beznadziejne geny" 24.08.05, 16:13 cytuję "boskiego.zawodowca": "Przynajmniej te bezndziejne geny i odchyły wymrą wraz z tobą." Podejrzewam, "boski", że jesteś jednym z tych, którzy uważają, że homoseksualizm można "leczyć". Z tego co wiem, wyleczenie ma polegać na tym, że gej albo lesbijka "zrozumie", że może i powinien/powinna spełnić się w związku heteroseksualnym; założyć rodzinę i mieć dzieci. Ups!!!! A CO Z "BEZNADZIEJNYMI GENAMI"?! bo przecież genów ta cała "terapia" nie jest w stanie zmienić?! I kto ma odpowiedzieć za to, że niektórzy za namową podobnych Tobie przeszli ową "terapię", założyli rodziny i spłodzili dzieci, przekazując tym niewinnym istotkom swe "beznadziejne geny"?! Odpowiedz Link Zgłoś
a-l-a2 Re: To nie komiks to prawda historyczna Heterofob 24.08.05, 14:44 hej ,,boski" jeśli z ciebie taki ,,zawodowiec" ciekawe jak ty wychowasz swoje dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
shmoo Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 10:30 Przykro mi się robi jak czytam Wasze opinie! Tyle jadu, tyle bezsensownej, ślepej nienawiści!! Wydaje mi się, że takie właśnie ograniczone osoby jak Wy nie powinny wychowywać dzieci... Czy aż tak ciężko Wam zrozumieć, że 1) decyzja sądu kalifornijskiego CHRONI DZIECI? Lesbijce, tak jak każdej kobiecie, nikt nie zakaże skorzystania z możliwości sztucznego zapłodniania jeśli ma na to kasę. Ja nie mówię, że jest to sytuacja optymalna ale jest to fakt, że jeśli kobieta chce urodzić dziecko to zawsze znajdzie jakiegoś dawcę nasienia...i SKORO już narodzi się dziecko, a jego matka żyje w związku z kobietą, która poczuje się do roli "rodzica" to chyba lepiej by ta druga osoba płaciła alimenty jeśli ich związek miałby się rozpsaść? TO DLA DOBRA DZIECI! 2) okrutne i tępe wydają mi się komentarze, że geje i lesbijki chcą mieć dzieci tylko po to by ratować i tak skazane na niepowodzenie związki lub traktują dziecko jako zachciankę! Po pierwsze im jest trudniej o to dziecko niż heteroseksualistom, w związku z czym dziecko ma mniejszą szansę być jedynie "kaprysem", "pomyłką" czy "głupim pomysłem". Poza tym, ciekawy jestem ile dzieci w Polsce jest wynikiem mądrych decyzji, podjętych przez kochające się małżeństwa, mające warunki materialne do wychowywania potomstwa? Boję się, że okazałoby się, że znaaaaaczna większość dzieci w Polsce rodzi się w wyniku nieużywania środków antykoncepcyjnych, ciemnoty, kaprysów, egoizmu (bo jak inaczej nazwać moich sąsiadów: parę pijaczków, którzy mają 6 dzieci i żyją w pokoju z kuchnią, a dzieci biegają całymi dniami brudne, obsmarkane i śmierdzące) 3) NIKT Wam nie zakazuje zakładania porządnych, chrześcijańskich rodzin. Nikt Was nie atakuje! Pozwólcie żyć innym!! 4) Mam znajomego, który ma "dwie mamy" bo jego matka rozstała się z ojcem i zamieszkała z drugą kobietą - z tego co wiem to ani nie jest homoseksualistą, ani ne czuje się pokrzywdzony... Szkoda, że Was to tak boli. A już kończąc (bo i tak zakładam,że nikomu do rozumu nie przemówię - za dużo nienawiści w serach Szanownych Forumowiczów - czy tego nakazuje Biblia?) to dodam, że interesujące wydają mi się komentarze na temat adopcji w Polsce przez pary gejów bo z tego co się orientuję adopcja dziecka nawet przez samotnego, heteroseksualnego faceta jest w Polsce prawie niemożliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 11:22 > 1) decyzja sądu kalifornijskiego CHRONI DZIECI? Lesbijce, tak jak każdej > kobiecie, nikt nie zakaże skorzystania z możliwości sztucznego zapłodniania > jeśli ma na to kasę. Ja nie mówię, że jest to sytuacja optymalna ale jest to > fakt, że jeśli kobieta chce urodzić dziecko to zawsze znajdzie jakiegoś dawcę > nasienia...i SKORO już narodzi się dziecko, a jego matka żyje w związku z > kobietą, która poczuje się do roli "rodzica" to chyba lepiej by ta druga osoba > płaciła alimenty jeśli ich związek miałby się rozpsaść? TO DLA DOBRA DZIECI! Obawiam się, że dzieciom znacznie bardziej potrzeba miłości ojca i matki niż alimentów w rozbitej pseudorodzinie. Obawiam się także (a opinie psychologów zdają się już teraz to potwierdzać), że dzieci wychowywane w takich homo-rodzinach wejdą w życie poważnie skrzywione psychicznie, często też same stana się homoseksualistami. > 3) NIKT Wam nie zakazuje zakładania porządnych, chrześcijańskich rodzin. Nikt > Was nie atakuje! Pozwólcie żyć innym!! Nie można milczeć, gdy w imię "pozwalania żyć innym" krzywdzi się ich i ich dzieci. > w Polsce jest wynikiem mądrych decyzji, podjętych przez kochające się > małżeństwa, mające warunki materialne do wychowywania potomstwa? Boję się, że > okazałoby się, że znaaaaaczna większość dzieci w Polsce rodzi się w wyniku > nieużywania środków antykoncepcyjnych, ciemnoty, kaprysów, egoizmu (bo jak > inaczej nazwać moich sąsiadów: parę pijaczków, którzy mają 6 dzieci i żyją w > pokoju z kuchnią, a dzieci biegają całymi dniami brudne, obsmarkane i śmierdząc > e) Uważasz że dla dziecka najważniejsze to zapewniony byt materialny? Wiele patologii istnieje w zamożnych domach, gdzie rodzice pracują całymi dniami na owe materialne zabezpieczenie, a dzieci są wychowywane przez telewizor. Pieniądze nie zrekompensuja braku miłości i uwagi ze strony rodziców. > A już kończąc (bo i tak zakładam,że nikomu do rozumu nie przemówię - za dużo > nienawiści w serach Szanownych Forumowiczów - czy tego nakazuje Biblia?) t Każda nienawiść jest zła, i to mówi Biblia. Mówi też "nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni", a ty osądzasz swoich sąsiadów i forumowiczów. Odpowiedz Link Zgłoś
shmoo Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 11:38 > Obawiam się, że dzieciom znacznie bardziej potrzeba miłości ojca i matki niż > alimentów w rozbitej pseudorodzinie. Zgadzam się ale dlaczego zakładać od razu, że homoseksualiści nie będą kochać swoich dzieci?? A skoro i tak kobieta może urodzić sobie dziecko będąc w związku z inną kobietą to uważam, że dobrze się stało, że prawo będzie chroniło dziecko w wypadku rozpadu takiego związku. > Uważasz że dla dziecka najważniejsze to zapewniony byt materialny? Wiele > patologii istnieje w zamożnych domach, gdzie rodzice pracują całymi dniami na > owe materialne zabezpieczenie, a dzieci są wychowywane przez telewizor. > Pieniądze nie zrekompensuja braku miłości i uwagi ze strony rodziców. Uważam, że miłość to nie wszystko. Decydując się na dziecko trzeba brać pod uwagę właśnie warunki materialne. A że miłość najważniejsza? PEWNIE, ŻE TAK! Ale dlaczego zakładasz, że homoseksualiści nie kochają swoich dzieci tak samo albo bardziej niż przeciętny heteroseksualista?!?! Uważam, że miłość okazana dziecku jest NAJWAŻNIEJSZA i dlatego staram się Wam udowodnić, że orientacja seksualna nie ma z tym nic wspólnego. >Każda nienawiść jest zła, i to mówi Biblia. Mówi też "nie sądźcie, abyście nie > byli sądzeni", a ty osądzasz swoich sąsiadów i forumowiczów. Tak jak sam zauważyłeś - nie można milczeć kiedy atakuje się innych! Twój post nie zionie nienawiścią... ale przyjrzyj się innym. Ja nikogo nie nienawidzę - staram się tylko pojąć skąd bierze się taka ślepa nienawiść w ludziach. A sąsiadów osądzam bo słyszałem nie raz jak kochający ojciec 6 dzieci lał swoją kochającą żonę, a dzieci płakały pół nocy... Policję nie raz już musiałem wzywać ale państwo chroni takich przykładnych, chrześcijańskich ojców. Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 nie jestem antysemita, ale ... 24.08.05, 11:53 shmoo napisał: > Ja nikogo nie nienawidzę - staram się tylko pojąć skąd bierze się taka ślepa > nienawiść w ludziach. > > A sąsiadów osądzam bo słyszałem nie raz jak kochający ojciec 6 dzieci lał > swoją kochającą żonę, a dzieci płakały pół nocy... Policję nie raz już > musiałem wzywać > ale państwo chroni takich przykładnych, chrześcijańskich ojców. "Ja nikogo nie nienawidze, ale ..." przemoc, czyli margines spoleczny nazywasz chrzescijanska postawa. Albo jestes niedoinformowany (chrzescijanstwo uczy milosci), albo swiadomie a falszywie oskarzasz chrzescijanstwo. Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 12:37 > dlaczego zakładasz, że homoseksualiści nie kochają swoich dzieci tak samo albo > bardziej niż przeciętny heteroseksualista?!?! Obawiam się jedynie, o czym już pisałem, że dziecko z takiej rodziny wejdzie w dorosłość głęboko skrzywdzone psychicznie i emocjonalnie. Jeśli się mylę, a moje obawy są płonne, to tym lepiej dla tych dzieci. Pożyjemy, zobaczymy. Nie odnosiłem zarzutu braku miłości do homoseksualistów. Zdziwiło mnie tylko że argumentujesz tak, jakby alimenty były właśnie tym, co dla dobra dziecka najważniejsze. Teraz napisałaś, że miłość jest najważniejsza i tyle w tej sprawie. Zgadzamy się... > A sąsiadów osądzam bo słyszałem nie raz jak kochający ojciec 6 dzieci lał swoją > kochającą żonę, a dzieci płakały pół nocy... Policję nie raz już musiałem wzywa > ć > ale państwo chroni takich przykładnych, chrześcijańskich ojców. Osąd, nawet jeśli uzasadniony, pozostaje osądem. Krytykuj uczynki, a nie ludzi jako osoby. Czyli nazywaj pijaństwo głupim, a nie pijaka, bo on jest po prostu zagubiony i nieszczęśliwy, jak każdy grzesznik w gruncie rzeczy (a kto nim nie jest?). Nie ma ludzi złych z natury i nikt nie jest lepszy (czy gorszy) od innych, co najwyżej może gorzej lub lepiej czynić. Odpowiedz Link Zgłoś
awerbaki Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 12:55 rydygier4 napisał: Nie ma ludzi złych z natury i nikt nie jest lepszy (czy gorszy) od > innych, co najwyżej może gorzej lub lepiej czynić jednak żadne z nas nie ma prawa osądzać kto czyni lepiej a kto gorzej..nawet ty Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 13:20 > jednak żadne z nas nie ma prawa osądzać kto czyni lepiej a kto gorzej..nawet ty Kto Ci sprzedał taką rewelację? Odróżnianie dobra od zła (sumienie) to podstawa człowieczeństwa. Bez oceny uczynków nie ma moralności, etyki, zasad, nie ma prawa... Mamy obowiązek oceniać nasze uczynki i odróżniać te dobre od złych. To osób nikt nie ma prawa oceniać, tylko Bóg (bo tylkio On zna dokładnie serce każdego z nas). Odpowiedz Link Zgłoś
awerbaki Re: W Kalifornii lesbijki i geje /wiecej pokory 24.08.05, 17:57 mnie sumienie podpowiada inaczej niz tobie..mna np. powoduja wzgledy humanitarne i uczenienie czlowieka jedna z wartosci najwyzszych, stad nie ma we mnie niesmaku gdy patzre na drugiego czlowieka. uwazasz ze mozna oceniac czyny ale najpewniej za najsłuszniejszą ocenę uważasz własną. matka teresa mowila ze woli popelnic blad w imie miłosierdzia niż popelniac bledy zywiac w sercu nienawiść i surowośc. wiec jesli powołujesz sie na autorytety religijne to przede wszystkim zapytaj siebie kim ty jesteś zeby moc kogokolwiek za cokolwiek oceniac. a przypomne że w kisiążce na którą sie powołujesz napisane jest tez:jaką miarą oceniacie taką miarą was ocenią. więcej pokory Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: W Kalifornii lesbijki i geje /wiecej pokory 24.08.05, 22:12 > mnie sumienie podpowiada inaczej niz tobie. Cóz. Rozumiem. Sumienie to podstawowy moralny kompas człowieka, i nim powinniśmy się kierować. I uważac, aby go nie zepsuć, bo i to można. Ciągnąc to porównanie dekalog i przykazania miłości to (dla chrześcijanina) mapa. Jeśli kompas kłóci się z mapą to wymaga zastanowienia, bo albo wysiadł kompas, albo z mapą coś nie halo? Sam rozważ, jeśli masz taką mapę. > uwazasz ze mozna oceniac czyny > ale najpewniej za najsłuszniejszą ocenę uważasz własną. Cóż. Sumienie służy właśnie do oceny własnych uczyków. Mam swoje, noże nie najlepsze, ale zawsze i nim muszę się kierować, tak jak Ty swoim. matka teresa mowila ze > woli popelnic blad w imie miłosierdzia niż popelniac bledy zywiac w sercu > nienawiść i surowośc. wiec jesli powołujesz sie na autorytety religijne to > przede wszystkim zapytaj siebie kim ty jesteś zeby moc kogokolwiek za cokolwiek > > oceniac. Racja. Zupełna. Dlatego mówię o ocenie uczynków, a nie "ludzi za uczynki". Przykład. Powinienem mówić, że morderstwo jest złem, ale powinienem powstrzymać się od nazwania złym mordercy. Nie znam jego serca, tylko Bóg wie, co się w nim dzieje. > a przypomne że w kisiążce na którą sie powołujesz napisane jest > tez:jaką miarą oceniacie taką miarą was ocenią. więcej pokory Pokory nigdy za wiele. Dzięki. Odpowiedz Link Zgłoś
ewania77 Są ludzie źli i dobrzy z natury, bardzo wiele 24.08.05, 13:28 wynika z genów, kto wie czy nie więcej albo nie tyle samo co z wychowania, poczytaj parę pozycji psychologicznych na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: Są ludzie źli i dobrzy z natury, bardzo wiele 24.08.05, 13:49 Każde stworzenie jest dobre z natury, bo Ten, który je stworzył jest dobry. Wrodzone predyspozycje, skłonność do psychopatii... Słyszałem o tym wszystkim, ale to nic nie zmienia. Zło jest wtedy, gdy popełnia się je świadomie i dobrowolnie. Tacy ludzie zaś to chorzy. Zresztą możliwe jest kontrolowanie. Skłonność to jeszcze nie gwarancja. Dlatego wychowanie jest tak ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia W tej Kalifornii to im się z dobrobytu w łebkach 24.08.05, 11:39 pomieszało. Jak społeczeństwo zaczyna akceptować homoseksualizm (nie chodzi mi o tolerancję, bo sam toleruję ale nie akceptuję) to zaczyna chylić się ku upadkowi, który dość szybko nadchodzi. Tak było w Starożytnym Egipcie, Rzymie, Grecji, a także we wszystkich innych upadłych cywilizacjach. Jeśli się mylę, to proszę o podanie cywilizacji, która szybko rozwijała się mimo szerokiej akceptacji i fascynacji homoseksualizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
awerbaki no i prosze 24.08.05, 12:52 rozwiązała się zagadka, już wiemy dlaczego upadają cywilizacje..brawo za bezbłędną logike Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: no i prosze 24.08.05, 13:22 To jest jeden z przejawów dekadencji i schyłku. Nikt nie twierdzi, że fascynacja zboczeniami to bezpośrednia przyczyna upadku (bo pośrednia to i owszem). Za wyjątkiem Sodomy i Gomory oczywiście... :) Odpowiedz Link Zgłoś
remik.bz Dlatego też wyginęły mamuty 24.08.05, 13:37 rydygier4 napisał: > To jest jeden z przejawów dekadencji i schyłku. Nikt nie twierdzi, że fascynacj > a > zboczeniami to bezpośrednia przyczyna upadku (bo pośrednia to i owszem). Za > wyjątkiem Sodomy i Gomory oczywiście... :) Oprócz Sodomy i Gomory mamy jeszcze inny przykład : mamuty. Otóż bardzo prawdopodobna jest hipoteza ,ze mamuty wygineły tylko dlatego, że wszystkie wybrały jedynie słuszną orientację seksualną i zabrakło im mamuciątek do adopcji. Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 odwracanie mamuta ogonem 24.08.05, 16:49 remik.bz napisał: > rydygier4 napisał: > > > To jest jeden z przejawów dekadencji i schyłku. Nikt nie twierdzi, że > fascynacj > > a > > zboczeniami to bezpośrednia przyczyna upadku (bo pośrednia to i owszem). > Za > > wyjątkiem Sodomy i Gomory oczywiście... :) > > Oprócz Sodomy i Gomory mamy jeszcze inny przykład : mamuty. Otóż bardzo > prawdopodobna jest hipoteza ,ze mamuty wygineły tylko dlatego, że wszystkie > wybrały jedynie słuszną orientację seksualną i zabrakło im mamuciątek do > adopcji. Nie odwracaj kota ogonem, remik. Rydygier napisal, ze cywilizacja wali sie, gdy podwaza sie jej podstawowy porzadek spoleczny (w naszej to instytucja malzenstwa i rodziny). Jaki to ma za zwiazek z mamutami, ktore nie tworzyly zadnej cywilizacji ani instytucji ?! W mojej okolicy wyginely np. rydze. Odpowiedz Link Zgłoś
awerbaki Re: odwracanie mamuta ogonem 24.08.05, 18:01 nikt nie broni wam pielęgnowania wartości "rodziny"; ale dajcie prawo innym do poszukiwania innych wartości. uważacie że skoro jesteście w wiekszości to możecie dyktować innym jak mają żyć. jeżeli ktoś nikogo nie krzywdzi, to jakim prawem śmiecie zakazywać mu decydować o własnym życiu?? Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: odwracanie mamuta ogonem 24.08.05, 22:18 > jeżeli ktoś nikogo nie krzywdzi, to jakim > prawem śmiecie zakazywać mu decydować o własnym życiu?? Nie mogę milczeć, bo w moim odczuciu dzieje się krzywda. Owym dzieciom, które staną się ofiarą twoich eksperymentów z innymi wartościami... Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Brawa dla sądu w Kaliforni! 24.08.05, 13:25 Rzeczywiście, historia dzieje się na naszych oczach. Brawa dla JEDYNEJ ROZSĄDNEJ i mającej na uwadze PRZEDE WSZYSTKIM DOBRO DZIECI decyzji sądu! Dzieci ze związków homoseksualnych zasługują na taką samą ochronę prawną jak dzieci ze związków heteroseksualnych; w przypadku rozpadu związku powinny mieć prawo do alimentacji ze strony obu opiekunek bądź opiekunów, zamiast być w sytuacji bastardów, którym nic się nie należy. W końcu żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku! Poza tym krzepiąca jest świadomość, że zmienia się Z KORZYŚCIĄ dla dzieci żyjących w rodzinach "homoseksualnych" pojęcie tego, jak takie dziecko kocha obie takie mamy albo obu takich ojców i jak bardzo ich obu potrzebuje emocjonalnie - tak samo bardzo, jak dziecko wychowywane w rodzinie "tradycyjnej" potrzebuje dla właściwego rozwoju kontaktów z obojgiem rodziców po ich rozstaniu (z wyjątkiem oczywiście rodziców toksycznych i niebezpiecznych dla dziecka, którzy powinni mieć ograniczony bądź nawet zabroniony kontakt z potomkiem). Społeczeństwa będą zdrowsze jeśli dziecko zawsze będzie miało prawo zadzwonić do "drugiej mamy" albo "drugiego taty", bez względu na to, czy "pierwsza mama" albo "pierwszy tata" po rozstaniu z "drugim" czy "drugą" są rozgoryczeni i chcą się odegrać na byłej partnerce czy byłym partnerze poprzez utrudnienie im kontaktu z dzieckiem/dziećmi. Takie zagrywki wszyscy znamy z obserwacji związków heteroseksualnych i chyba wszyscy się zgodzą, że dzieci z tego powodu cierpią. Rodzic heteroseksualny, o ile nie został pozbawiony praw rodzicielskich, zawsze ma możliwość kontaktu ze swoim dzieckiem po rozwodzie, a jeśli były współmałżonek mu to utrudnia, może prosić sąd o wyznaczenie wizytacji, prawda? Taką samą prawną ochronę emocjonalnej więzi z dzieckiem powinni mieć rodzice homoseksualni - głównie ze względu na DOBRO DZIECI. Odpowiedz Link Zgłoś
zirby Re: Brawa dla sądu w Kaliforni! 24.08.05, 13:34 Na biologii w szkole podstawowej grałeś w statki? NIE ISTNIEJA "dzieci ze związków homoseksualnych", bowiem zwiazki homoseksualne sa biologicznie NIEZDOLNE od wydania potomstwa. Istnieja co najwyżej dzieci wychowywane w zwiazkach homoseksualnych, ale do ich narodzin nadal potrzebne sa dwie osoby ROŻNYCH płci, chocby jako dawcy gamet. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: Brawa dla sądu w Kaliforni! 24.08.05, 16:36 zirby, widzę, że to: "Na biologii w szkole podstawowej grałeś w statki? NIE ISTNIEJA "dzieci ze > związków homoseksualnych"," do mnie. Tak więc odpowiadam. Twoja ironia jest zbędna; wiem w jakim świecie żyję, a chodziło mi o coś zupełnie innego. To jedynie Twoja zła wola powoduje, że interpretujesz ten akurat fragment mojego postu jako ignorancję. Kiedy pisałam o "dzieciach ze związków homoseksualnych" chodziło mi oczywiście o: 1. dzieci adoptowane przez pary w związkach homoseksualnych 2. dzieci poczęte w takich parach dzięki sztucznemu zapłodnieniu i nawet 3. dzieci biologiczne jednego z partnerów z poprzedniego związku, wspólnie wychowywane. Pamiętam przypadek, kiedy to w USA para lesbijek wychowywała razem jedno czy dwoje dzieci jednej z nich, a po jej nagłej śmierci jej rodzina odebrała dzieci jej partnerce. Tragedia dla tych dzieci, dla których partnerka matki przez lata była drugim najbliższym opiekunem. Ojciec biologiczny albo nie żył, albo zupełnie nie interesował się dziećmi, a rodzice tej zmarłej nagle lesbijki utrzymywali z nią przedtem kontakty tak sporadyczne, że dla dzieci byli oni właściwie osobami obcymi. Czy DLA DOBRA tych dzieci nie powinno się pozwolić pozostałej przy życiu partnerce ich biologicznej matki na adopcję tych dzieci? Dziadkowie uniemożliwiali jej nawet kontakty z tymi dziećmi. Nie rozumiem, jak można akceptować takie bestialstwo w stosunku do dzieci. Bo wyrwać je z domu jedynego pozostałego im rodzica to było bestialstwo. I jeszcze Cię zdziwię. Słyszałeś o dzieworództwie? Występuje w naturze u różnych gatunków. Mam przyjaciółkę genetyka, w USA, i od niej wiem, że choć przez pewnie długi czas nie będzie to jeszcze możliwe w ramach gatunku ludzkiego, przeprowadza się badania, które mogą to w końcu uczynić możliwym. Odpowiedz Link Zgłoś
zirby Re: Brawa dla sądu w Kaliforni! 24.08.05, 18:07 Skoro ci chodziło o coś "zupełnie innego" to pisz o to o co ci chodziło, a nie nielogicznie i niemożliwe biologicznie bzdury. Chyba ze kultywujesz tradycje podtrzymywania w uzyciu perły semantycznej jezyka polskiego "taki sam, ale inny". A oprocz dzieworództwa istnieje tez jeszcze np. klonowanie - i gdyby sklonowac dziecko dla pary dwóch lesbijek to to faktycznie byloby "dziecko ze zwiazku homoseksualnego". Na razie jednak (na cale szczescie) ani dzieworodztwo ani klonowanie ludzi w celach reprodukcyjnych nie jest praktykowane i mijemy nadzieje ze dlugo nie bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: Brawa dla sądu w Kaliforni! 24.08.05, 18:19 zirby, nie czepiaj się słówek. Wytłumaczyłam ci, o co mi dokładnie chodziło, bo uparłeś się "nie rozumieć". O ile pamiętam napisałam "dziecko ze związku homo" a nie "dziecko pary homo", bo to drugie rzeczywiście BIOLOGICZNIE nie jest jeszcze możliwe. Jednak Ty naprawdę się czepiasz, bo przecież pary hetero, które adoptują dziecko nie mające nic wspólnego z ich własnym garniturem genetycznym, uważają to dziecko za swoje, wychowują jak swoje, i mówią o nim "nasze". I co, też im wytykasz, że jednak nie ich, bo biologicznie nie ich? A dziecko "ze związku homo" MOŻE jak najbardziej być, kiedy np. jedna z kobiet w związku lesbijskim zajdzie w ciążę poprzez sztuczne zapłodnienie. Dziecko jest jej, biologicznie, ale nie pojawiłoby się pewne na świecie, gdyby jego biologiczna matka nie była w związku z tą drugą kobietą; po prostu nie zdecydowałaby się na macierzyństwo. Tak więc związek byłby w tym wypadku warunkiem poczęcia i urodzenia tego dziecka, prawda? I to Twoim zdaniem i tak nie byłoby dziecko "ze związku homo"? Odpowiedz Link Zgłoś
zirby Re: Brawa dla sądu w Kaliforni! 24.08.05, 19:16 okrent9 napisała: > zirby, nie czepiaj się słówek. Wytłumaczyłam ci, o co mi dokładnie chodziło, bo > > uparłeś się "nie rozumieć". O ile pamiętam napisałam "dziecko ze związku homo" > a nie "dziecko pary homo", bo to drugie rzeczywiście BIOLOGICZNIE nie jest > jeszcze możliwe. Jednak Ty naprawdę się czepiasz, bo przecież pary hetero, > które adoptują dziecko nie mające nic wspólnego z ich własnym garniturem > genetycznym, uważają to dziecko za swoje, wychowują jak swoje, i mówią o > nim "nasze". I co, też im wytykasz, że jednak nie ich, bo biologicznie nie ich? A gdzie ja napisałem ze kryterium uznania dziecka za pochodzace badz nie z jakiegokolwiek zwiazku jest jego pokrewienstwo genetyczne z rodzicami? Dziecko pary hetero, adoptowane, nadal jest dzieckiem pary HETEROSEKSUALNEJ, tyle ze wychowywane przez inna pare, niekoniecznie spokrewniona. Dziecko pary homo, adoptowane nadal jest dzieckiem pary HETEROSEKSUALNEJ. I biologii nie da sie oszukac - nie ma czegos taiego jak "dziecko pary homo". Moze byc najwyzej WYCHOWYWANE w parze homo. > > A dziecko "ze związku homo" MOŻE jak najbardziej być, kiedy np. jedna z kobiet > w związku lesbijskim zajdzie w ciążę poprzez sztuczne zapłodnienie. Dziecko > jest jej, biologicznie, ale nie pojawiłoby się pewne na świecie, gdyby jego > biologiczna matka nie była w związku z tą drugą kobietą; po prostu nie > zdecydowałaby się na macierzyństwo. Tak więc związek byłby w tym wypadku > warunkiem poczęcia i urodzenia tego dziecka, prawda? I to Twoim zdaniem i tak > nie byłoby dziecko "ze związku homo"? Nie, poniewaz do poczecia potrzebna jest meska komorka rozrodcza, czyli plemnik. Ciekawe jak mialby byc on dostarczony od drugiej kobiety? To nadal jest dziecko pary HETERO. Widze ze mylisz dwie fundamentalne kwestie: biologie i socjologie. Prawa biologiczne sa - niestety dla homo - nie do przeskoczenia i oni dzieci miec nie moga w sposob naturalny. Prawa te moga byc one modyfikowane przez socjologie, tworzac rozmaite protezy i namiastki (jak własnie wychowywanie dzieci przez homoseksualistow), ktore pozostaja TYLKO protezami i namiastkami - niczym wiecej i niczym mniej Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: Brawa dla sądu w Kalifornii! 24.08.05, 21:05 zirby: "Widze ze mylisz dwie fundamentalne kwestie: biologie i socjologie." Nie, nie mylę. Po prostu przy komentowaniu decyzji sądu w Kalifornii dotyczącej alimentów i prawa do wizytacji OCZYWIŚCIE traktuję temat z punktu widzenia SOCJOLOGII - bo przepraszam bardzo, ale biologia nie ma chyba w tej sprawie nic do rzeczy. Ty natomiast uparcie sprowadzasz wszystko do biologii i na niej opierasz swoje argumenty. A ja tylko usiłowałam dociec, czy gdyby chodziło o parę heteroseksualną, która adoptowała dziecko, też akcentowałbyś brak biologicznego pokrewieństwa w sytuacjach, kiedy chodziłoby o dobro tego dziecka, np.: samotna kobieta adoptuje dziecko, później wychodzi za mąż, mąż po jakimś czasie stara się o adoptowanie tego dziecka, w tym czasie żona umiera. Dziecko nie jest biologicznie dzieckiem mężczyzny, i nie zostało jeszcze prawnie przez niego adoptowane. Czy nazwałbyś to dziecko jego dzieckiem czy nie? Zdążył je pokochać i przyjął na siebie rolę jego ojca. Jest jego ojcem? Dziecko nazywa go "tatą". Jest jego ojcem czy nie? Upieranie się przy "biologicznym podejściu" do takich spraw jest moim zdaniem żenujące. Odpowiedz Link Zgłoś
zirby Re: Brawa dla sądu w Kalifornii! 24.08.05, 21:53 > alimentów i prawa do wizytacji OCZYWIŚCIE traktuję temat z punktu widzenia > SOCJOLOGII - bo przepraszam bardzo, ale biologia nie ma chyba w tej sprawie nic > > do rzeczy. Biologia nie ma nic do rzeczy? A wiec dzieci znajduje sie w kapuście? OMG, Ty naprawde grałas w okrety na biologii! > parę heteroseksualną, która adoptowała dziecko, też akcentowałbyś brak > biologicznego pokrewieństwa w sytuacjach, kiedy chodziłoby o dobro tego > dziecka, np.: samotna kobieta adoptuje dziecko, później wychodzi za mąż, mąż po Przeczytaj jeszcze raz moj poprzedni post i - baaardzo prosze - postaraj sie go zrozumieć. I wskaż mi (prosze po raz kolejny) gdzie stwierdzam ze genetyczne pokrewienstwo lub jego brak jest wyznacznikiem "dzieciectwa" dla wyhowywanej przez dowolna pare progenitury. Czy nazwałbyś to dziecko jego dzieckiem czy > nie? Zdążył je pokochać i przyjął na siebie rolę jego ojca. Jest jego ojcem? > Dziecko nazywa go "tatą". Jest jego ojcem czy nie? Upieranie się > przy "biologicznym podejściu" do takich spraw jest moim zdaniem żenujące. Nie, nie jest ojcem. Jest ojczymem. Taka nazwe wprowadza nawet twoja ulubiona socjologia. Proponuje zapoznac sie z podstawowymi wiadomosciami z tej dziedziny zanim zacznie sie dyskutowac na jej temat. Biologiczne podejscie jest podstawa do rozpatrywania jakichkolwiek relacji dziecko - wychowawca (rozdzic, opiekun), poniewaz bez biologii nie byloby mozliwosci rozpatrywania czegokolwiek. Lub mowiac innaczej - jest prodstawowym, fundamentalnym problemem, ktorego branie pod uwage jest warunkiem niezbednym do zajscia przeslanek socjologicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: Brawa dla sądu w Kalifornii! 24.08.05, 22:59 zirby, naprawdę ciekawy przypadek nieporozumienia tutaj mamy między sobą. Bo obojgu nam się wydaje, że coś tłumaczymy jasno, a ta druga osoba jakoś nie może "załapać". A ja jeszcze mam podejrzenia, że Ty NIE chcesz zrozumieć, co ja mówię. Ale spróbujmy jeszcze raz (bo i tak jestem zbyt zmęczona, żeby jeszcze dziś pracować). No więc, cytujesz mnie i komentujesz: "alimentów i prawa do wizytacji OCZYWIŚCIE traktuję temat z punktu widzeni > a > > SOCJOLOGII - bo przepraszam bardzo, ale biologia nie ma chyba w tej spraw > ie > nic> > do rzeczy. > > Biologia nie ma nic do rzeczy? A wiec dzieci znajduje sie w kapuście? OMG, Ty > naprawde grałas w okrety na biologii!" Słuchaj, nadal twierdzę, że w tym konkretnym przypadku biologia akurat nie ma nic do rzeczy. Dzieci tej kobiety, która została opuszczona przez swoją partnerkę, urodziły się w wyniku sztucznego zapłodnienia, czyli ich "ojciec" (dawca spermy) z góry zrzekł się praw rodzicielskich. Natomiast partnerka biologicznej matki ZOBOWIĄZAŁA się do bycia rodzicem tych dzieci - powiedzmy takim "adopcyjnym". Gdyby nie to, matka biologiczna nie zdecydowałaby się na sztuczne zapłodnienie - najwyraźniej nie chciała być samotną matką; chciała wychowywać dzieci w dwójkę. Tak więc jej partnerka, ta, która ZOBOWIĄZAŁA się do WSPARCIA rodzicielskiego, opuszcza biologiczną matkę tych dzieci i po jakimś czasie wycofuje się z poczynionego wcześniej zobowiązania. Gdybyśmy potraktowali tę sprawę z punktu widzenia biologii, to rzeczywiście ta kobieta nie musi się poczuwać do obowiązku wspierania matki tych dzieci, ponieważ te dzieci nie są jej biologicznymi dziećmi. To z punktu widzenia biologii. Ale z czysto ludzkiego punktu widzenia? Czy to PRZYWZOITE, żeby ktoś zobowiązywał się do tak poważnej sprawy jak opieka nad dziećmi, a potem z tego zobowiązania wycofywał bez żadnych konsekwencji? Czy dla społeczeństwa lepiej, żeby ta biologiczna matka przez lata borykała się sama z utrzymaniem i wychowaniem dwójki dzieci? Czy wolisz, żeby podatnicy płacili za brak odpowiedzialności tej kobiety, która zobowiązała się do (nietypowego, ale mimo wszystko) macierzyństwa, a potem po prostu się rozmyśliła, kiedy dzieci zostały już poczęte i urodzone? Czy nie powinno się raczej zmusić jej do dotrzymania obietnicy? BEZ WZGLĘDU NA TO, ŻE NIE JEST BIOLOGICZNIE ODPOWIEDZIALNA ZA TE DZIECI. Uff... "OMG, Ty > naprawde grałas w okrety na biologii!" Bardzo zabawne. Jeśli to mój nick tak Cię zainspirował, może chciałbyś wiedzieć, że jest to nazwisko mojej szanownej babci i mojego ulubionego dziadka. Nieżyjących już. "Dziecko nazywa go "tatą". Jest jego ojcem czy nie? Upieranie się > > przy "biologicznym podejściu" do takich spraw jest moim zdaniem żenujące. > > Nie, nie jest ojcem. Jest ojczymem. Taka nazwe wprowadza nawet twoja ulubiona > socjologia." No dobrze, może tu masz rację, może nie przemyślałam dokładnie tego przykładu. Rzeczywiście skoro był żonaty z "matką" (adopcyjną) to pewnie prawo nazywa go ojczymem. A jeśli np. matka adopcyjna, która dokonała adopcji jako kobieta samotna, poznaje po kilku latach odpowiedniego faceta, związuje się z nim, mieszka z nim, on spełnia wobec dziecka obowiązki ojca, i zamierza ożenić się z matką i potem również adoptować to dziecko (bo wydaje mi się, że gdyby go nie adoptował, to np. po rozwodzie również nie przysługiwałyby mu wg polskiego prawa żadne prawa do kontaktów z dzieckiem?) Powiedzmy, że facet chce się z nią ożenić i adoptować dziecko, ale ona umiera, zanim wszystko zostaje sfinalizowane. Nie był ojczymem, bo nie zdążyli sie pobrać. Nie zdążył dziecka adoptować. Dziecko z punktu widzenia prawa nie ma rodziców, bo jego biologiczni rodzice zostali pozbawieni praw rodzicielskich, i dlatego w pierwszym rzędzie było oddane do adopcji. No i co wtedy? Dziecko jest przywiązane do faceta, nazywa go tatą, i nie ma żadnej innej bliskiej osoby. Też byś powiedział, że skoro facet nie jest z dzieckiem spokrewniony biologicznie, to nie ma żadnych praw do dziecka i należy to dziecko natychmiast z powrotem umieścić w ośrodku opiekuńczym, ponieważ znów z punktu widzenia prawa jest sierotą? A co z uczuciami tego dziecka? Odmówiłbyś temu mężczyźnie prawa ubiegania się w sądzie o opiekę nad nim? czy przynajmniej prawo do regularnych z tym dzieckiem kontaktów? I jeszcze: "Biologiczne podejscie jest podstawa do rozpatrywania jakichkolwiek relacji dziecko - wychowawca (rozdzic, opiekun), poniewaz bez biologii nie byloby mozliwosci rozpatrywania czegokolwiek. Lub mowiac innaczej - jest prodstawowym, fundamentalnym problemem, ktorego branie pod uwage jest warunkiem niezbednym do zajscia przeslanek socjologicznych." No wybacz, jestem osobą dość inteligentną, a językiem polskim param się zawodowo, ale powyższe musisz mi wytłumaczyć prościej i jaśniej... Odpowiedz Link Zgłoś
zirby Re: Brawa dla sądu w Kalifornii! 25.08.05, 19:56 okrent9 napisała: > No wybacz, jestem osobą dość inteligentną, a językiem polskim param się > zawodowo, ale powyższe musisz mi wytłumaczyć prościej i jaśniej... No wiec strywializuje az do obrzydliwosci: gdyby nie bylo biologii czyli zapłodnienia (wszystko jedno czy w wyniku - pardon - ciupciania czy wkroplenia mikropipeta spermy na szalke petriego z komorka jajowa) nie byloby dziecka, a wiec caly casus by nie istniał. I dlatego wyrzucanie biologii z calego problemu prowadzi do absurdów: ot takich jak to ze nie wiadomo jak nazwac i jak podchodzic z punktu widzenia socjologii i prawa do dwoch mamus co to wychowuja dziecko, jedna mamusia sie znudzila i poszla i teraz nijak nie wiadomo co zrobic z ta druga i dzieciakiem. Bo na takich przepychankach najgorzej wychodzi ten dzieciak, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: Brawa dla sądu w Kaliforni! 24.08.05, 22:21 > I jeszcze Cię zdziwię. Słyszałeś o dzieworództwie? Występuje w naturze u > różnych gatunków. Mam przyjaciółkę genetyka, w USA, i od niej wiem, że choć > przez pewnie długi czas nie będzie to jeszcze możliwe w ramach gatunku > ludzkiego, przeprowadza się badania, które mogą to w końcu uczynić możliwym. Wizja rozmnażania z Seksmisji stanie się rzeczywistością? Obawiam się jednak, że to nie będzie komedia, a tragedia. Kolejna. Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: Brawa dla sądu w Kaliforni! 25.08.05, 08:49 Ciekawa jestem po co przeprowadza się takie badania? Dla zaspokojenie własnych, chorych ambicji ludzie już teraz stosują różne dziwaczne opcje poczęcia. Czy wiecie, ile zbędnych zarodków ginie lub zostaje zamrożonych do wykorzystania w inny sposób - kiedy wybierze się ten najbardziej nadający się do rozwoju??? Po co te wszystkie stymulacje hormonalne, robienie sobie na siłę dziecka z probówki, matki staruszki w ciąży i inne eksperymenty medyczne, sztuczne zapłodnienia, matki zastępcze. Po co ludzie, którym natura ograniczyła możliwości przekazania dalej swoich genów dążą egoistycznie dążą do tego, żeby jej się przeciwstawić? Tyle jest dzieci nie chcianych lub chcianych, które z różnych powodów oczekują na nowych rodziców w domach dziecka. Tyle jest sierot w krajach trzeciego świata dotkniętych kataklizmami. Po co te późne ciąże podstarzałych zamożnych egoistek. Nauka już dziś może wiele. Niedługo być może przyjdzie czas na klony, dzieworództwo. Ale nie ma to nic wspólnego z etyką. Więcej z egoizmem...kasą... chęcią zaspokojenia naprawdę chorych ambicji. Tylko to niestety powszednieje. Odpowiedz Link Zgłoś
gazetnik3 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 13:43 No niech więc mają te same obowiązki co normalni ludzie! :-0 Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia Ja bym wprowadził im jeszcze dodatkowy podatek 24.08.05, 14:13 tzw. "podatek analny". Zebrane w ten sposób pieniądze możnaby przeznaczyć na Urząd ds. równego statusu płci, na który wszyscy łożymy, a który z utwierdzaniem równego statusu płci w Polsce ma tyle wspólnego, co koń z koniakiem, zamiast czego wspiera różne instytucje ds. tzw. "walki z homofobią". Skoro chcą walczyć z homofobią, to niech sobie walczą, ale nie za publiczne pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
a-l-a2 Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 14:52 Właśnie niech maja takie same prawa jek każdy z nas, przecież to też ludzie, którzy czują, myślą i kochają, może nawet bardziej niż ,,normalni" Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia Nie kochają bardziej tylko "inaczej" tak samo 24.08.05, 16:43 jak "lewicowi intelektualiści" nie myślą tylko "myślą inaczej" dlatego nie nazywa się ich intelektualistami, tylko "lewicowymi intelektualistami" Odpowiedz Link Zgłoś
azarel Fajny nick masz 24.08.05, 16:46 Oznacza to samo co "glupi_zacofany_prostak" ale ma wiecej sybilantow Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia Szanowny adwersarzu, widać, że jesteś niekształcon 24.08.05, 17:15 y. Sięgnij sobie do Dużego Słownika Języka Polskiego i sprawdź co znaczy słowo "szowinistyczny". Napewno nie oznacza głupi ani zacofany. Bycie świnią też nie oznacza stania na drodze postępu. Ciężko jest określić jakie poglądy są postępowe. Jeśli jesteś jakimś lewicowym wymoczkiem i myślisz, że twój światopogląd oznacza postęp, to sięgnij do historii. Byli już tacy co mięli podobne poglądy na społeczeństwo i dawno temu wymarli. Jeśli natomiast zacofanie jest przeciwieństwem postępu technologicznego, to cóż... nie można o mnie powiedzieć "zacofany". Pracuję w branży high tech i mam skończone, jak to się śmiesznie teraz nazywa, "studia trzeciego stopnia" (doktoranckie) z nauk technicznych. Ale owszem, jestem prostakiem. Jak spotykam kogoś, kto nie grzeszy polotem intelektualnym (np. jakiś socjalistyczny nieuk) to mówię mu to prosto w oczy i używam niewybrednego słownictwa. Nie potrafię sobie także wyobrazić, że można nazywać miłością wkładanie męskiego członka w kupę innego pana. Wydaje mi się to niesmaczne, ale polemizowałbym, że to oznacza moje zacofanie. Odpowiedz Link Zgłoś
azarel inzynierku 24.08.05, 17:26 meska_szowinistyczna_swinia napisał: > Pracuję w branży high tech i mam skończone, jak to się > śmiesznie teraz nazywa, "studia trzeciego stopnia" (doktoranckie) z nauk > technicznych. O Jezu, i co mam zaniemowic z wrazenia? Ze zrobiles doktorat z jakiegos obskuranckiego zagadnienia? Czasy, gdy doktorat byl czyms specjalnym dawno juz minely; czego moze nie zauwazyles. Pracujesz w branzy high-tech? Od 9-5 w garniturku wykonujesz polecenia swojego line managera? Z tego jestes dumny? Mialem racje co do glupoty... > > Ale owszem, jestem prostakiem. Jak spotykam kogoś, kto nie grzeszy polotem > intelektualnym (np. jakiś socjalistyczny nieuk) to mówię mu to prosto w oczy i > używam niewybrednego słownictwa. Nie potrafię sobie także wyobrazić, że można > nazywać miłością wkładanie męskiego członka w kupę innego pana. Wydaje mi się t > o > niesmaczne, ale polemizowałbym, że to oznacza moje zacofanie. Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia Szanowny adwersarzu ciekaw jestem, czym Ty się 24.08.05, 17:34 zajmujesz... A co do mnie, owszem zrobienie doktoratu z nauk komputerowych w Niemczech (Heidelberg Uniwersitaet, z sieci neuronowych) może nie jest jeszcze jakimś wielkim osiągnięciem, ale nie jestem podległy żednemu line managerowi :) Mam swoją firmę, która daje zatrudnienie 20 informatykom. Gdybym był głupi, chyba bym tego nie osiągnął... Ciekaw jednak jestem, Adwersarzu, czy z Ciebie społeczeństwo ma jakikolwiek użytek, czy też jesteś wrzodem na jego pupie. Odpowiedz Link Zgłoś
azarel Wylaza z ciebie kompleksy 24.08.05, 17:51 meska_szowinistyczna_swinia napisał: >A co do mnie, owszem zrobienie doktoratu z nauk komputerowych w Niemczech >(Heidelberg Uniwersitaet, z sieci neuronowych) > Mam swoją firmę, która daje zatrudnienie 20 informatykom. Gdybym był głupi, > chyba bym tego nie osiągnął... A co to ma do rzeczy? Malo to glupich biznesmenow, ktorzy osiagaja sukces? Ja moge oceniac twoja inteligencje tylko na podstawie wypowiedzi, ktore tu zamieszczasz i rezultat nie jest dla ciebie pochlebny... > Ciekaw jednak jestem, Adwersarzu, czy z Ciebie społeczeństwo ma jakikolwiek > użytek, czy też jesteś wrzodem na jego pupie. W przeciwienstwie do ciebie, nie jestem az tak zakompleksiony, zeby sie chwalic gdzie i z czego zrobilem doktorat ani czym sie zajmuje. Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia Ale mam przeczucie, że płacę podatki na Twoje 24.08.05, 17:54 utrzymanie a Ty marnotrawisz fundusze społeczne. Czy nie jestes pracownikiem jekiegoś śmiesznego biura do walki z homofobią i nie przejadasz kasy, która mogłaby pójść np. na budowę autostrad? Odpowiedz Link Zgłoś
azarel Dosyc 24.08.05, 18:09 Jako meska szowinistyczna swinia powinienes "wiedziec", ze tylko kobiety maja przeczucia. Moze wiec twoja kobieca strona jest bardziej rozwinieta, niz ci sie wydaje i twoja homofobia jest tylko lekiem przed twoim wlasnym homoseksualizmem. A jesli rzeczywiscie jestes homofobem z przekonania, to ty i tobie pokrewni sa skazani na wymarcie. Tak czy owak, szkoda mi czasu na dyskusje z dinozaurem. meska_szowinistyczna_swinia napisał: > utrzymanie a Ty marnotrawisz fundusze społeczne. Czy nie jestes pracownikiem > jekiegoś śmiesznego biura do walki z homofobią i nie przejadasz kasy, która > mogłaby pójść np. na budowę autostrad? Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: Szanowny adwersarzu, widać, że jesteś niekszt 24.08.05, 17:32 Gdzie ty te studia konczyles??? i do tego jeszcze nauk technicznych...smutne, ale swietnie obrazujace polska edukacje wyzsza. Porownanie wkladania czlonka do odbytu do milosci jest rownie wlasciwe, jak porownanie wkladania czlonka do pochwy do milosci. Gdzie tu logika? Ale jako meski szowinista moze wlasnie tak milosc traktujesz, wylacznie w aspekcie seksualnym?? Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia Aspekt seksualny miłości jest bardzo istotnym 24.08.05, 17:38 elementem tejże. Chociażby dlatego, że jego owocem może być ludzkie życie, np. Twoje. Gdyby Twój ojciec wkładał swojego penisa w tyłek kolegi w celach rekreacyjnych, to niepojawiłbyś się na świecie, a efektem jego wysiłków byłaby piana z g...a w d...e kumpla. Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: Aspekt seksualny miłości jest bardzo istotnym 24.08.05, 17:46 seksu towarzyszy milosci, nie jest jej elementem. Ludzkie zycie jest wynikiem seksu, a nie milosci. Gdyby nie bylo mnie na swiecie, moj ojciec nie bylby moim ojcem i nie musialbym mu miec za zle, ze mnie nie ma. Natomiast nie mialbym mu za zle, gdyby mial kontaktu homoseksualne przed malzenstwem z moja matka. Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia Aleś Ty mądry, ty chyba jesteś filozofem :) 24.08.05, 17:51 A tak z ciekawości, czym się zajmujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: Aleś Ty mądry, ty chyba jesteś filozofem :) 24.08.05, 17:52 Pracuje w branzy IT. Odpowiedz Link Zgłoś
meska_szowinistyczna_swinia Działam w tej branży od kilkunastu lat i nie spotk 24.08.05, 18:02 ałem jeszcze geja. Twój sposób wypowiedzi też nie świadczy, że jesteś informatykiem, dlatego Ci nie wierzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
l_o_k_i Re: Działam w tej branży od kilkunastu lat i nie 24.08.05, 18:06 hahaha, a co w innych branzach chodza z nalepkami na czole, czy tez standardowo sie przedstawiaja "jestem J.K. gej"? Polowa gejow, ktorych znam skonczylo AGH. Co mam ci wyslac software na MSCa na dowod? Odpowiedz Link Zgłoś
awerbaki Re: Szanowny adwersarzu, widać, że jesteś /:PP 24.08.05, 18:06 meska_szowinistyczna_swinia napisał: "Byli już tacy co mięli podobne poglądy na społeczeństwo i dawno temu wymarli" Oj mięli mięli i wymarli ;) "mam skończone, jak to się > śmiesznie teraz nazywa, "studia trzeciego stopnia" (doktoranckie) z nauk > technicznych." doktorat z nauk technicznych ty może masz ale z nauk społecznych jestes zerem a juz z nauk humanistycznych nie przyjeliby cie nawet na rozmowe kwalifikacyjną:P Odpowiedz Link Zgłoś
abhaod Huuuuuuuuuuuuurrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrra? 24.08.05, 16:56 i to jest ameryka?dolarowo! Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 18:15 Może wyjdę na osobę nie tolerancyjną, ale to co przeczytałem zmroziło mi krew w żyłach. Czy świat już stał się na tyle groteskowy, że dzieją się takie rzeczy? To przecież jest już szczyt absurdu. Aż się boję myśleć co będzie dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 dawidzie_madian... 24.08.05, 18:26 Dlaczego groteskowy? Mówisz tak, jakbyś nigdy w życiu nie słyszał o lesbijkach mających dzieci. A skoro dzieci mają, to chyba tym dzieciom należą się takie same prawa jak wszystkim innym, prawda? co w tym groteskowego czy przerażającego? Przerażające jest, że niektórzy najchętniej matkom lesbijkom odebraliby dzieci. I odbierają. Tylko dlatego, że matka jest lesbijką. To jest dopiero przerażające. Taka ignorancja w dwudziestym pierwszym wieku, tyle cierpienia dla dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian RE 24.08.05, 19:31 Ty nie widzisz w tym nic groteskowego? Czy skoro np. babka pomaga w opiece nad dzieckiem swojej córce, to już można mówić, że ma te same prawa rodzicielskie co ta córka? Czy ojciec, który nie opiekuje się dzieckiem, przestaje bym ojcem? Świat jest bardzo prosty, to tylko ludzie go komplikują. Tylko kobieta i mężczyzna mogą mieć dziecko i w takim zakresie powinno być rozpatrywane rodzicielstwo. Wszystko inne jest już niedojrzałą zabawą ludzi, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić. A czy Ty słyszałeś/aś o samotnych matkach? Pewnie nie. Pewnie nie masz pojęcia z jakimi problemami muszą się zmagać. Nie masz pojęcia również, że nie otrzymują żadnej pomocy na wychowanie swoich dzieci, ponieważ trzeba finansować projekty ludziom, którzy muszą sobie „poeksperymentować”. Myślisz, że to jest w porządku? Myślisz, że w porządku jest to, że ciężkie pieniądze idą na sądy, które rozpatrują pozwy gejów i lesbijek na każdy temat, jaki się tylko da, podczas gdy codziennie giną setki dzieci w Afryce? Skoro już ktoś ma dziecko, to niech się nim odpowiednio zajmuje, niech zapewnia mu właściwe warunki życia, a nie traktuje jako następną zabawkę i eksperyment dla siebie i swojego partnera. Wszystkie osoby, które posiadają dzieci posiadają również takie same obowiązki. Groteskowy wydaje mi się sposób przyznawania praw rodzicielskich. Przerażające mi się wydaje to, jaki wpływ na dzieci mają „zabawy” dorosłych. A w kwestii odbierania dzieci matką, może były jakieś inne jeszcze powody, oprócz ich upodobań seksualnych? I właśnie wiek dwudziesty pierwszy, a celem życia staje się coraz bardziej czysty hedonizm. Żeby jeszcze ludzie aplikowali go tylko sobie, ale muszą w to wciągać każdego, kogo tylko się da. Odpowiedz Link Zgłoś
azarel Re: RE 24.08.05, 19:43 dawid_madian napisał: >Świat jest bardzo prosty, to tylko ludzie go komplikują Nic dziwnego, ze niewiele rozumiesz. Swiat idzie naprzod, a ty zostajesz coraz baardziej z tylu. Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: RE 24.08.05, 22:31 Bo może nie podoba mu się kierunek, w którym świat podąża? Ja tak mam. "Naprzód" nie oznacza "w dobrą stronę". "Niech ktos zatrzyma świat, ja wysiadam" :) Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: RE 24.08.05, 23:43 Światowcu przeogromny, dla Ciebie renesans był pewnie zacofaniem, ponieważ odnosił się do antyku. Otóż mam niespodziankę, nie odczuwam paniki na myśl o przyszłości i postępie, ale dostaję torsji widząc głupie zachowanie. Nie uważam siebie za geniusza, ale pewnych rzeczy po prostu nie można robić i nie wierzę, że głupotę można tylko dlatego uznać za postęp ponieważ wydarzyła się później niż mądrość. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: RE 24.08.05, 21:49 Jeśli babka tylko dorywczo pomaga córce (chyba wnuczce?) w opiece nad jej dzieckiem, to oczywiście nie ma "takich samych praw rodzicielskich"; jednak w sytuacji, kiedy np. ta matka dziecka umiera, a ojca nie ma, taka babka ma największe prawo do adoptowania tego dziecka. Najłatwiej jest jej to dziecko adoptować, z punktu widzenia prawa, ponieważ jest z tym dzieckiem związana nie tylko więzami krwi, ale właśnie także poprzez tę opiekę, którą już wcześniej nad nim sprawowała, najwyraźniej z aprobatą matki tego dziecka. I po adoptowaniu tego dziecka ta babka nabywa "prawa rodzicielskie", o ile się nie mylę. Ojciec który nie opiekuje się dzieckiem, PRZESTAJE BYĆ OJCEM. TAK. W USA nie ma litości dla mężczyzn, którzy pozostawiają swoje dzieci bez alimentów i bez wsparcia emocjonalnego. Mężczyzna który spłodził dziecko jest zobowiązany do opieki nad nim, i jeśli tego nie robi, a matka zna jego miejsce pobytu, już go sąd capnie, nie miej co do tego żadnych wątpliwości. Natomiast goguś, któremu uda się umknąć po spłodzeniu dziecka (matka nie wie, gdzie jest, nie można go znaleźć) jest poddany słusznemu ostracyzmowi w społeczeństwie. I nikt nie dziwi się dziecku, które takiego biologicznego ojca w ogóle za ojca nie uważa. Sam fakt złożenia spermy w odpowiednim do spłodzenia dziecka miejscu i czasie nie czyni z mężczyzny ojca. Tylko biologicznie tak - i z tego biologicznego faktu wynikają OBOWIĄZKI, zlekceważenie których powoduje ODEBRANIE ZASZCZYTNEGO MIANA OJCA. Oczywiście słyszałam o samotnych matkach. Nie mów mi, że w Polsce nie przysługują im żadne przywileje. Wszystkim matkom w Polsce jest ciężko, samotnym jeszcze bardziej, ale samotne mają na pewno jakieś wsparcie państwa. "> Myślisz, że w porządku jest to, że ciężkie pieniądze idą na sądy, które > rozpatrują pozwy gejów i lesbijek na każdy temat, jaki się tylko da, podczas > gdy codziennie giną setki dzieci w Afryce?" Możesz mi podać jakies fakty? Dane? Gdzie, co i ile? Zwłaszcza te finanse "na sądy, które rozpatrują pozwy gejów i lesbijek na każdy temat"? W Polsce? Nie uważam, że w porządku jest, że giną jakiekolwiek dzieci gdziekolwiek na świecie, zwłaszcza jeśli giną z głodu. I uważam, że wielu tym dzieciom byłoby o wiele lepiej w rodzinie złożonej z niego i np. dwóch oddanych mu mam w bogatym kraju. "Skoro już ktoś ma dziecko, to niech się nim odpowiednio zajmuje, niech zapewnia > > mu właściwe warunki życia, a nie traktuje jako następną zabawkę i eksperyment > dla siebie i swojego partnera. " A kto traktuje dzieci jak zabawki? i jak eksperyment? Masz dowody na to, że ktoś kogo znasz w taki sposób traktuje dzieci? Powinieneś to jak najszybciej zgłosić odpowiednim organom. "A w kwestii odbierania dzieci matką, może były jakieś inne jeszcze powody, > oprócz ich upodobań seksualnych?" Opowiedziałam ci przykład, zdaje się z Illinois, gdzie jedynym powodem uniemożliwienia kontaktów partnerce zmarłej córki z dziećmi tej córki, które razem z nią przez kilka lat wychowywała, był fakt, że dziadkowie tych dzieciaczków nie akceptowali nigdy orientacji seksualnej swojej córki i "nie życzyli sobie, by ich wnuki były wychowywane przez lesbijkę". DZiało się to kilka lat temu; kobieta występowała wielokrotnie do sądu o przynajmniej regularne spotkania z dziećmi, dla których była drugim rodzicem. Nadaremnie. Może teraz, skoro jest precedens, jej się uda. Przynajmniej jeden przypadek prawnego odebrania dzieci biologicznej matce lesbijce znam osobiście, przy czym na szczęście sąd był na tyle rozsądny, że nie ograniczył jej kontaktów z dziećmi, ale sam fakt przesunięcia "prawnej opieki" nad dziećmi z obojga rodziców na tylko ojca był dla tego kobiety koszmarem. Innych powodów, oprócz faktu, że jest lesbijką i zdecydowała się odejść od męża, nie było. Wystarczyło, że mąż przedstawił się jako "opuszczony". Kobieta nie pali, nie pije, nie zażywa narkotyków, dba o to by dzieci zawsze miały co jeść, w co się ubrać, odrabiały lekcje i rozwijały swoje zainteresowania; wydaje mnóstwo kasy na wszystko, co może im pomóc w rozwoju. Jedynym jej grzechem było to, że zdecydowała się opuścić papierowe małżeństwo (w którym przez lata robiła wszystko, co w ludzkiej mocy, by funkcjonowało) i związać z kobietą. Facet nie potrafił ani umyć naczyń, ani zawieźć dziecka do szkoły na czas, lekceważy korespondencję ze szkół, i nawet po fakcie przyznania mu "prawnej opieki" nad dziećmi nadal to sobie lekceważy; poradę lekarza, by synowi zrobić badania krwi z powodu podejrzenia zbyt wysokiego poziomu cholesterolu wpuścił jednym uchem a wypuścił drugim, i pomimo, że zbiera od byłej żony wysokie alimenty, nie chce mu się pamiętac o tym, by kupić dziecku wymagany w szkole mundurek na rozpoczęcie roku. Itd., itd., itd. I co? A co do: "I właśnie wiek dwudziesty pierwszy, a celem życia staje się coraz bardziej > czysty hedonizm. Żeby jeszcze ludzie aplikowali go tylko sobie, ale muszą w to > wciągać każdego, kogo tylko się da." to Ty chyba żartujesz, jeśli ma to być komentarz do któregoś z moich postów w tej dyskusji albo do artykułu, który ją wywołał. Gdzie tu hedonizm? Branie sobie na głowę obowiązku wychowania dziecka nazywasz hedonizmem? I kto kogo w ten "hedonizm" wciąga? Wyjaśnij. Odpowiedz Link Zgłoś
zirby Re: RE 24.08.05, 21:57 No no no... A przeciez "pokrewienstwo genetyczne" nie ma nic do rzeczy. wiec dowolna kobieta powinna miec identyczne prawo do opieki nad dzieckiem jak "zwiazana wiezami krwi" (a wiec biologicznymi) babka. I przeciez biologia jest niewazna - wiec jakiekolwiek obowiazki wynikajace z "biologicznego faktu" takoż powinny byc niewazne. Raz piszesz jedno, raz drugie. Jakies rozdwojenie jazni masz, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 dwie różne sytuacje przecież 24.08.05, 23:49 "> No no no... A przeciez "pokrewienstwo genetyczne" nie ma nic do rzeczy. wiec > dowolna kobieta powinna miec identyczne prawo do opieki nad dzieckiem > jak "zwiazana wiezami krwi" (a wiec biologicznymi) babka. > I przeciez biologia jest niewazna - wiec jakiekolwiek obowiazki wynikajace > z "biologicznego faktu" takoż powinny byc niewazne. > Raz piszesz jedno, raz drugie. Jakies rozdwojenie jazni masz, czy co?" A Ty jakąś dysleksję, czy co? Bo widzisz jedno, a czytasz co innego. Każda sytuacja jest inna i powinna być rozpatrywana w związku z okolicznościami. Podałeś przykład babki, która "czasem opiekuję się dziećmi córki" (swoimi wnukami) i spytałeś, czy ta babka powinna w takim razie mieć pełne prawa rodzicielskie wobec tych dzieci. Oczywiście że nie, kiedy te obowiązki rodzicielskie może pełnić matka. Tylko w sytuacji, kiedy matki w tragicznych okolicznościach zabraknie, i nie ma również ojca tych dzieci, babka będąca krewną i pozostająca w bliskich kontaktach z matką sierot ma w sądzie największe szanse na uzyskanie prawa do adopcji tych dzieci. Głównie dlatego, że wyraża taką wolę (bo zakładam, że tak), i dlatego, że DZIECI JĄ ZNAJĄ i SĄ DO NIEJ PRZYWIĄZANE. Natomiast w sytuacji, kiedy babka dzieciaków osieroconych przez biologiczną matkę, jak w tym przypadku z Illinois sprzed kilku lat, o którym pisałam, NIE AKCEPTOWAŁA wyborów życiowych córki, nie akceptowała jej orientacji seksualnej ani jej partnerki życiowej, i nie pozostawała z córką i jej dziećmi w żadnych bliskich kontaktach, taka babka moim zdaniem powinna mieć MNIEJSZE prawo do adopcji dzieci córki niż wieloletnia PARTNERKA zmarłej, do której ta zmarła biologiczna matka dzieci miała zaufanie i do której te dzieci były przywiązane jak do rodzicielki! Zwłaszcza, że babki własciwie nie znały. Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: RE 24.08.05, 23:28 Chodziło mi o absurd, w którym kobieta nie spokrewniona z dzieckiem w żaden sposób, posiada prawa takie same jak rodzice. Chodzi mi o taką sytuację, kiedy są dwie kobiety, i obydwie dostają status matki. Czy to się nikomu już nie wydaje groteskowe? Chodziło mi o wychowywanie dziecka przez babkę, w sytuacji, w której ojciec poszedł na wojnę, zaginął w puszczy albo odszedł do innej kobiety. Sytuację, w której babka aktywnie i nieustannie uczestniczy w wychowaniu dziecka. Przecież patrząc na wcześniejszy przykład powinna otrzymać takie same przywileje, jak jedna z dwóch „mam”, nieprawdaż? Przynajmniej to można wywnioskować z całej sytuacji. I gwoli wyjaśnienia, matka w tej sytuacji żyje i się ma dobrze. Nie trzeba jej uśmiercać. To jest dla mnie absurd, czemu tylko dwie „mamy”, może zrobimy od razu trzy lub cztery? Do tej pory matka zawsze była tylko jedna teraz otrzymywać będziemy pakiet? I jak niby ojciec przestaje być ojcem? Wyrywają dziecku jego geny? Czy też może inną techniką pozbywają się genów, które on przekazał? Albo może mamy nagle do czynienia z dzieworództwem? Albo powodem jest, jak to łaskawie stwierdził azarel, moje zacofanie i o czymś nie wiem? Ale skoro piszesz, że mężczyzna jest zobligowany do płacenia alimentów. To ojcem jest się niezależnie od dokonanych czynów, można najwyżej to rozpatrywać w kwestii dobra bądź zła. Tak samo jak matką można być tylko po urodzeniu dziecka. Ludzie, co prawda starają się na coraz nowe sposoby obchodzić tą prawidłowość, i może rzeczywiście w przyszłości nie będzie już miało znaczenia, kto jest ojcem i matką, ponieważ będziemy mieli jeden wielki mix genów, z każdego z członka rodziny. Wtedy rzeczywiście każdy będzie mógł być ojcem matką, albo jednym i drugim jednocześnie. Ach świetlana jest przyszłość naszego gatunku. Co do samotnych matek, to rzeczywiście przysługują im przywileje, jak na przykład wychowywanie dziecka. Co do tego, że wszystkim matkom w Polsce jest ciężko już nie byłbym taki skłonny twierdzić, nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Ale jednak głupie mi się wydaje, że więcej szumu robi się dookoła równości seksualnej, niż pomocy tam gdzie naprawdę jest to potrzebne. I na pewno nikt mi nie wmówi, że ważniejszą rzeczą jest to, żeby ktoś mógł w świetle prawa pójść z kimś do łóżka, niż pomóc ludziom, którzy mają naprawdę poważne problemy finansowe i ledwo wiążą przysłowiowy koniec z końcem. Nie przekonuje mnie również potrzeba równouprawnienia w związkach homoseksualnych, ponieważ bardzo wiele par żyje bez ślubu i nie robią z tego powodu żadnego wielkiego halo. Skoro uważasz, że sądy w Ameryce pracują za darmo, tak samo jak prawnicy oraz cała maszyna biurokratyczna, i że koszta sprawy sądowej wynoszą wielkie zero. W takim razie wszystko w porządku. Ale jeżeli jednak cała machina sądownicza pochłania jakieś pieniądze, to powiem tylko tyle: w ubiegłym miesiącu w Nigrze ok. 3,6 mln ludzi znalazło się w sytuacji zagrożenia śmiercią głodową. Ale to w końcu kwestia priorytetów, czy poświęcamy pieniądze na walkę o równouprawnienie preferencji seksualnych, czy też ludzkie życie. Skoro tym dzieciom byłoby lepiej w takiej rodzinie, to czemu jeszcze nie słyszałem ani razu, że jakaś para osób tej samej płci zaczęła się interesować adopcją właśnie takiego dziecka? Nie było by to modne? Cool? „A kto traktuje dzieci jak zabawki? i jak eksperyment? Masz dowody na to, że ktoś kogo znasz w taki sposób traktuje dzieci? Powinieneś to jak najszybciej zgłosić odpowiednim organom.” A jak byś nazwała to co teraz się dzieje? Jesteśmy światkami wielkiego eksperymentu zatytułowanego: Czy osoby tej samej płci mogą wychowywać dziecko? Ponieważ nie ma jeszcze jednoznacznie powiedziane: Niezależnie od płci rodziców dziecko rozwija się we właściwy sposób. Nie jest to dla Ciebie nie w porządku wobec dzieci? Nie jest dla Ciebie traktowaniem przedmiotowym dziecka to, że Ci ludzie mają dzieci tylko po to, żeby zaspokoić swoją kolejną zachciankę? Co do pierwszego Twojego przykładu, skoro ta kobieta nie była w żadne sposób spokrewniona z tymi dziećmi, czemu sąd miał jej przyznać prawa rodzicielskie? Czy wyobrażasz sobie sytuację, w której każda osoba, która przebywa trochę z dzieckiem może się dopominać o prawa rodzicielskie? Poza tym skoro dziadkowie tych dzieci mieli przyznane prawa rodzicielskie, to nie widzę przyczyny żeby dzieciom robić jeszcze większe zamieszenia w głowach. W drugim przypadku chodzi o to, że ojciec otrzymał prawa rodzicielskie? Co w tym niewłaściwego? Tak samo codziennie ograniczane są prawa opieki i odwiedzin setkom rodziców, i raczej dziwne by było żeby jedynym powodem były preferencje seksualne matki tych dzieci. Choć pamiętaj, że nawet zaproszenie jakiejś osoby na spędzenie nocy przy dzieciach, może być użyte takiemu delikwentowi/delikwentce w sprawie o pozbawienie opieki. Poza tym z Twojego opisu ten ojciec musiał się, co najmniej zachowywać jak opóźniony umysłowo. Coś za dużo złego o nim wiesz… Tekst o hedonizmie nie był komentarzem do Twojego postu. Był określeniem wieku, w którym żyjemy. Pokaż mi, co dzisiaj człowiek nie robi dla własnej przyjemności, nawet kosztem innych ludzi. Próba stworzenia „rodziny” też staje się czystą zachcianką. Staje się sposobem, a nie tak jak powinno być celem. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Re: RE 25.08.05, 00:02 dawid_madian, piszesz: "Chodziło mi o wychowywanie dziecka przez babkę, w sytuacji, w której ojciec > poszedł na wojnę, zaginął w puszczy albo odszedł do innej kobiety. Sytuację, w > której babka aktywnie i nieustannie uczestniczy w wychowaniu dziecka. Przecież > patrząc na wcześniejszy przykład powinna otrzymać takie same przywileje, jak > jedna z dwóch „mam”, nieprawdaż?" O ile wiem, babka w takiej sytuacji ma największą szansę na otrzymanie prawa do stałej opieki nad takim dzieckiem. Ale jeśli dwie kobiety żyją w związku lesbijskim i na co dzień WSPÓLNIE wychowują dzieci jednej z nich, a babka, o ile w ogóle pojawia się w ich życiu, to pojawia się od święta, to w razie śmierci biologicznej matki dzieci, jej PARTNERKA powinna pozostać główną opiekunką tych dzieci, nie babka widywana wcześniej od święta. Partnerka biologicznej matki pełniła bowiem przecież rolę "macochy", czyli była z dziećmi na co dzień, pomagała je wychować i utrzymywać, i dzieci traktują ją jak rodzica. Babka to dla nich w tym wypadku DALSZA krewna. Znam to z doświadczenia; byłam świadkiem, jak dzieci lesbijki traktowały partnerkę matki jako drugą, "zastępczą" rodzicielkę (pytały o radę, polegały na niej jeśli chodzi o opiekę nad nimi), i pod jej "skrzydła" uciekały podczas spotkania w większym gronie rodzinnym, kiedy przyszło im się spotkać z rzadko widywanymi dziadkami. Czuły się bardziej "swojsko", "rodzinnie", i "na luzie" z partnerką matki, niż z "rodzoną babką". Dlatego rozumiem, jak ważne jest, by w sytuacjach rozpadu związku gejów czy lesbijek i pytania "co z dziećmi" brać przede wszystkim pod uwagę POTRZEBY DZIECI, zwłaszcza ich potrzeby emocjonalne. Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: RE 25.08.05, 19:40 Mamy tutaj różnice poglądów i wizji świata już nie do przeskoczenia. Dla mnie rodziną jest kobieta i mężczyzna oraz ich dziecko. Dla Ciebie natomiast dwie osoby dowolnej płci oraz dziecko, nawet nie koniecznie spokrewnione z którąś z tych osób. Dla Ciebie, choć nie jestem tego pewien, urodzenie dziecka w sposób naturalny jest takie samo jak przyjście na świat dziecko w sposób sztucznie otrzymany. Dla Ciebie już nie liczy się pokrewieństwo, to w jakich warunkach dziecko się wychowuje, ale kto więcej z nim spędził czasu. Sama jak napisałaś w swoim przykładzie dziadkowie dziecka nie pochwalali orientacji swojej córki, czy możliwe więc, że dlatego występuje brak kontaktów pomiędzy tymże dzieckiem a dziadkami? Poza tym dzieci potrzebują jednak pewnej stabilności rodzinnej, a wydaje mi się, że takową może zapewnić w większym stopniu normalna rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 kto zasługuje na miano ojca 25.08.05, 00:12 dawidzie, widzę, że Ty podobnie jak zirby chyba NIE chcesz zrozumieć, o co mi chodzi, i czepiasz się słówek. "I jak niby ojciec przestaje być ojcem? Wyrywają dziecku jego geny? Czy też może > > inną techniką pozbywają się genów, które on przekazał? Albo może mamy nagle do > czynienia z dzieworództwem?" Oczywiście nikt dziecku nie wyrywa genów ojca, a chodziło mi o to, że w moim osobistym pojęciu jak również w kulturze amerykańskiej facet, który spłodził dziecko i umywa się od odpowiedzialności za nie, NIE ZAŁUGUJE na miano ojca. Ojcem jest ten, który bierze na siebie ciężar wychowania! Mój brat ma dwoje własnych dzieci i jedno z pierwszego małżeństwa swojej żony. Kocha je wszystkie tak samo, i dba o nie tak samo. Eks-mąż jego żony niestety nie stanął na wysokości zadania jako ojciec. Jego córka mojego brata nazywa ojcem i od lat jest w niego wpatrzona jak w obrazek i z niego DUMNA. Jej TATA (mój brat!) w jej pojęciu wszystko potrafi i wszystkiemu zaradzi! Takie zaufanie dziecka świadczy o tym, że mój brat jest dla niej prawdziwym ojcem. Oby wszyscy ci, których biologiczni ojcowie nie opuścili, mogli z podobnym przekonaniem i z podobną dumą mówić o swoich ojcach. Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: kto zasługuje na miano ojca 25.08.05, 19:55 Przykro mi skoro uważasz, że nie chcę rozumieć, i że się czepiam. Ale nie byłem przygotowany na to, że będziesz tworzyła nowe znaczenie słów. Chociaż powinienem przywyknąć już do tego patrząc na fakt, że słowo rodzina może mieć obecnie dowolne znaczenie. I znowu wracam, do swojej myśli, że to człowiek tylko komplikuje świat, który w gruncie rzeczy jest bardzo prosty. A więc wracając do genezy słów, ojcem jest mężczyzna mający własne dziecko (dzieci) w stosunku do tego dziecka (lub ze względu na nie). Natomiast mężczyzna zastępujący ojca dziecku, które wziął na wychowanie, jest przybranym ojcem. Nie zmieniajmy więc znaczenia słów, ponieważ w końcu nie będziemy już wiedzieli co jak się nazywa. Gratuluję brata, jednak nie wiem za bardzo jak to ma się to związków osób tej samej płci... Ale zostajemy przy najważniejszym, ojcem jest ojciec... Infantylnie brzmi, ale tak już jest. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 o co warto robić szum 25.08.05, 00:27 do dawida_madiana... Piszesz: "Ale jednak głupie mi się wydaje, że więcej szumu robi się dookoła równości seksualnej, niż pomocy tam gdzie naprawdę jest to potrzebne." Słuchaj, jeśli Ty widzisz jakąś sprawę, o którą warto robić szum, rób go. Jeśli uważasz, że polski rząd jest w stanie coś zrobić dla głodujących w krajach trzeciego świata, monituj w tej sprawie. Bob Geldof spytał kiedyś królową angielską, dlaczego nie można całego tego masła, które się wyrzuca, żeby nie sprzedać go ze stratą (taka polityka), podarować Afryce. Może Ty masz jakieś informacje o marnujących się zasobach (które rząd pewnie dla dobra gospodarki rynkowej niszczy), i mógłbyś zaapelować do prezydenta o to, by je wysłać do głodujących. Ja nie obracam się w kręgach wielkiej finansjery ani dyplomatycznych, i nie mam pojęcia, ILE pieniędzy i dóbr marnuje się codziennie w Polsce. Co do sądów w USA, nie wiem, ile kosztuje rozpatrzenie wniosku "jakichś tam lesbijek". Wiem, że prawnicy każą sobie płacić słono. Natomiast sprawa z artykułu, zauważ, wyglądała tak, że ta opuszczona przez partnerkę matka dwójki dzieci zgłosiła się po zasiłek do opieki społecznej (i nie ma się co dziwić; jedno z dzieci wygląda tak, jakby miało Downa, i pewnie wymaga dwudziestoczterogodzinnej opieki, więc matka raczej nie może pracować), i to opieka społeczna zaczęła "ścigać" ową lekkomyślną była partnerkę tej kobiety, tak jak zwykle ściga ojców. Tutaj ojca "nie było" (sperma z banku), ale liczyło się, że była partnerka ZOBOWIĄZAŁA się do wsparcia, tak więc potraktowano ją (i słusznie) jako odpowiedzialną za utrzymanie dzieci. Sprawa zakończyła się happy endem (choć i tak pewnie gorzkim) dla matki dwójki dzieci ORAZ dla opieki społecznej czyli podatników, którzy nie muszą się martwić, że z ich pieniędzy utrzymywane są dzieci, których nie planowali. Chyba opłaciło się jednak sądowi rozpatrzeć tę sprawę, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: o co warto robić szum 25.08.05, 20:09 A czy Ty nie widzisz żadnej sprawy, o którą warto robić szum? Czy go robisz? Czy proponujesz mi coś, co sama sprawdziłaś? Ja też nie obracam się, jak to ujęłaś, w kręgach wielkiej finansjery. Ale wystarczy wyjść na ulicę, spotkać się od czasu do czasu z jakimiś ludźmi, żeby zobaczyć, że bardzo wiele rzeczy jest trwonionych, które mogłyby komuś bardzo pomóc. I uwierz mi nikt nic nie zrobi, jeżeli nie pokażesz mu jakichś wymiernych korzyści. Celem życia są pieniądze, wszystko inne ludzie mają w dupie. Nie sądzisz może, że nie odpowiedzialne jest brać dzieci pod opiekę, jeżeli nie potrafi się stworzyć trwałego związku? Nie sądzisz, że lepiej by było, gdyby takie osoby nie miały prawa wychowywać dzieci? Czy nie byłoby to z korzyścią dla każdego z tych dzieci? I rzeczywiście sądowi opłacało się rozpatrzyć taką sprawę. W końcu musi się z czegoś utrzymywać ten system, nieprawdaż? Po co umożliwiać opiekę nad dziećmi osobą dojrzałym i odpowiedzialnym, skoro można równie dobrze każdemu, co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 adopcje dzieci z biednych krajów 25.08.05, 00:35 dawid_madian, odpowiadam na: "Skoro tym dzieciom byłoby lepiej w takiej rodzinie, to czemu jeszcze nie > słyszałem ani razu, że jakaś para osób tej samej płci zaczęła się interesować > adopcją właśnie takiego dziecka? " Skoro nie słyszałeś, to zrób sobie mały search w anglojęzycznym Internecie. Nie interesujesz się, więc nie wiesz. W Polsce takich przypadków pewnie nie ma, ponieważ po pierwsze homoseksualiści boją się w ogóle ujawniać, a po drugie nie bardzo Polaków stać na adopcje z zagranicy. Mówiłam, że dzieciom z biednych krajów pewnie byłoby lepiej z dwiema mamami w jakimś bogatym kraju, np. w USA. I takich adopcji jest coraz więcej. Pomimo, że w USA są też amerykańskie dzieci czekające na adopcję (prezentowane nawet w programach telewizyjnych, żeby zwiększyć szansę na znalezienie im rodziców). Nie sądzę, żeby adopcja dziecka z biednego kraju była łatwiejsza czy tańsza, więc może chodzi o to, że adopcyjni rodzice chcą po prostu wyrwać taką sierotkę z nędzy... Amerykańskie sieroty w ośrodkach opiekuńczych NA PEWNO w nędzy nie żyją. Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: adopcje dzieci z biednych krajów 25.08.05, 20:15 Przedstaw mi więc wynik wyszukiwania w anglojęzycznej części Internetu. Ponieważ skoro coś proponujesz, to pewnie wiesz już na ten temat wystarczająco dużo. Nie wiem czy to aby dobrze kiedy się uznaje, że przy większej ilości pieniędzy dziecku jest lepiej. Niezależnie od tego, czy żyje w rodzinie, czy też nie. Czasem nawet pieniądze nie zastąpią prawidłowego domu. Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 eksperyment? 25.08.05, 01:11 Dawid, piszesz: "Jesteśmy światkami wielkiego > eksperymentu zatytułowanego: Czy osoby tej samej płci mogą wychowywać dziecko? Ponieważ nie ma jeszcze jednoznacznie powiedziane: Niezależnie od płci rodziców dziecko rozwija się we właściwy sposób. Nie jest to dla Ciebie nie w porządku wobec dzieci?" Osoby tej samej płci wychowywały dzieci przez wieki. Weź choćby pod uwagę przykład sierot wychowywanych w klasztorach. I co, wszystkie dziewczynki wychowane w klasztorze zostały zakonnicami? A dzieci wychowywane np. tylko przez ojca albo tylko przez matkę z powodu zgonu drugiego biologicznego rodzica? to "rodzina niepełna", ale nikt nie robi wokół tego strasznego szumu i nie zmusza pozostałego przy życiu rodzica do natychmiastowego ponownego ożenku w celu zapewnienia dziecku "pełnej rodziny". Bywa też, że kiedy giną rodzice dziecka, biorą je pod opiekę dziadkowie. Czy to "naturalne", że dziecko jest wychowywane przez ludzi starych? No i dzieci w sierocińcach. Miałam z nimi wielokrotnie bliski kontakt. NIKT nie powinien się wychowywać w takich warunkach, jeśli ma być w stanie w przyszłości zbudować szczęśliwy związek i własny szczęśliwy dom. Lepiej, żeby dziecko było adoptowane przez samotną kobietę, niż żeby pozostało w ośrodku. "Niepełna rodzina" w tym wypadku i tak będzie lepsza, ponieważ adopcyjna matka poświęci się dziecku w stu procentach, czego nigdy nie są w stanie zrobić opiekunowie z ośrodka. Tak więc dzieci wyrastają w różnych układach, szczęśliwszych i mniej szczęśliwych... Wyrastają. Powiem Ci, że choć nigdy nie byłam homofobem, jeszcze jakieś piętnaście, dziesięć, osiem lat temu, gdybyś mnie spytał, czy moim zdaniem geje i lesbijki powinni mieć dzieci, odpowiedziałabym Ci chyba, że raczej nie. Mniej więcej sześć lat temu przez czysty przypadek poznałam kilkanaście lesbijek. Zawiązałam kilka przyjaźni. Wiele rozmawiałam, odwiedzałam (i to nie na zaledwie parę dni). Dwie z tych kobiet mają dzieci z zakończonych małżeństw. Dzieci mają STAŁY kontakt z ojcami. Matki związały się z kobietami. Oczywiście, gdyby matka nie daj Boże umarła, dziećmi powinien zająć się ich biologiczny ojciec. Jednak i wtedy partnerka matki powinna mieć możliwość kontaktu z tymi dziećmi - czy raczej dzieci powinny mieć możliwość kontaktu z nią, ponieważ przez lata była ona ich opiekunką, i to nie "płatną niańką" na kilka godzin, a osobą im oddaną i przez nie kochaną. W razie śmierci obojga biologicznych rodziców dzieci lesbijki w takim przypadku powinny pójść pod opiekę jej partnerki. To jest osoba, która wie, o jakiej temperaturze herbaty im potrzeba, jeśli w nocy zachce im się pić, wie, którą bajkę najbardziej lubią, jakich owadów się boją, i WIE, jak matka dzieci chciała, żeby były wychowywane. Żadna babka ani ciotka widująca dzieciaki od święta nie zna dzieci tak, jak żyjąca z nimi na co dzień pod jednym dachem partnerka matki. Dzieci mojej przyjaciółki lesbijki są zdrowe i szczęśliwe o tyle, o ile mogą być szczęśliwe nastolatki :) Nie przejawiają skłonności do homoseksualizmu. Nigdy nie były przekonywane, że homoseksualizm jest lepszy. Traktowane są jak w każdej innej rodzinie; oczekuje się od nich, że nie będą się obijać w szkole, że nie będą palić papierosów, zadawać się z podejrzanymi typami, itd. Wątpię, czy skoro teraz są normalne, nagle za dziesięć lat ujawni się w nich jakiś "straszny kompleks". "Nie jest dla Ciebie traktowaniem przedmiotowym dziecka to, że Ci > ludzie mają dzieci tylko po to, żeby zaspokoić swoją kolejną zachciankę?" Jacy "Ci ludzie"? Oczywiście, że robienie sobie dzieci "ot tak" jest karygodne. Mówiłam tu już o tym wcześniej; myślę, że wiele heteroseksualnych kobiet ma dzieci z niewłaściwych pobudek. A jednak mają te dzieci i pewnie starają się być dobrymi matkami... Nie zakładasz, mam nadzieję, że wszyscy homoseksualiści, którzy decydują się na dziecko, robią to aby "zaspokoić swoją zachciankę"? Odpowiedz Link Zgłoś
dawid_madian Re: eksperyment? 25.08.05, 20:39 Zważ na to, że Twój przykład klasztorów jest naciągany. Zważ na to, że nawet dziecko, które znajdowało się w takim przytułku, miało jednak świadomość posiadania matki i ojca. Niezależnie co się z nimi dzieje, działo, bądź będzie dziać, to jednak miały tą świadomość istnienia tych rodziców. Czy Ty byś się dobrze czuła, wiedząc, że nie masz na przykład ojca albo matki. Nie chodzi o adopcję, ponieważ to inna już sprawa, ale o sztuczne poczęcie. Takiemu dziecku raczej nie jest dobrze z taką świadomością. W rodzinach niepełnych funkcjonuje również wizja matki i ojca. I też spełniony jest ten warunek. Można i należy rzecz jasna próbować zastępować naturalny ład rzeczy innym, ale nie należy przeciągać struny. Należy po prostu jak najbardziej trzymać się ideału, a raczej nie ma chyba wątpliwości, co takim ideałem jest. Poruszyłaś inny ważny problem, a mianowicie rozpad współczesnej rodziny. Obecnie ciotka, wujek, babka etc. są już tylko daleką rodziną, która nie ma prawa mieszać się w żadne sprawy dziejące się w domu, chyba nie sądzisz, że to dobrze? Szczerze mówiąc nie chcę uważać, że ktokolwiek posiada dziecko tylko po to żeby zaspokoić swoją zachciankę. Ale to co widzę mówi niestety co innego. Nie widzę bowiem żadnych innych celi takiego zachowania jakiego jestem świadkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ghotir Re: W Kalifornii lesbijki i geje mają płacić alim 24.08.05, 22:12 calkowicie zgadzam sie z decyzja sadu kalifornijskiego. jezeli legalizujemy zwiazki homoseksualne to, dla mnie, automatyczne rozciagamy prawa i obowiazki malzenstw wobec dzieci. to jak te dzieci zostaly poczete staje sie sprawa marginesowa. trywializujac, te dzieci na swiat sie nie prosily. problemy widze w uwiklaniu sadu najwyzszego us w te sprawy zwazywszy na obecny i przewidywany sklad tego sadu, ale to juz inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś