Bush Approval at All-Time Low in U.S.

24.08.05, 15:49
www.angus-reid.com/polls/index.cfm/fuseaction/viewItem/itemID/8637
Tylko 36% Amerykanow popiera obecnie polityke Busha.Jest to o 6% mniej niz
miesiac temu.Spadek popularnosci najmniej inteligentnego prezydenta w histori
kraju jest rownolegly (tylko,ze w przeciwnym kierunku) z wzrostem kosztow
paliwa. Nawet czlonkowie bushowskiej parti republikanskiej odwracaja sie od
tonacego prezydenta.
    • azarel Re: Bush Approval at All-Time Low in U.S. 24.08.05, 16:15
      Ciekawe sa tez rezultaty drugiego pytania o polityke ekonomiczna Busha. Tylko
      33% zgadza sie z nia, o 5% mniej niz przed miesiacem. A przeciez rozne
      felusiaki, hamerykanskie kapitany, kapitalizmy, juz nie mowiac o skonczonych
      idiotach jak dragger, powtarzaja nam w kolko jak szybko sie rozwija gospodarka USA.

      ___________________________________
      "As democracy is perfected, the office of president represents, more and more
      closely, the inner soul of the people. On some great and glorious day the plain
      folks of the land will reach their heart's desire at last and the White House
      will be adorned by a downright moron." — H. L. Mencken
      _____________________________________
      • felusiak1 Takie sondaze to o kant rozbic 24.08.05, 19:49
        Zacznijmy od tego, ze przeprowadzono sondaz w weekend. Zadna sznujaca sie
        organizacja badania opinii publicznej nie bada w weekendy.
        Najwazniejsze pytanie zostalo pominiete. Approve/disapprove w tym kontekscie nie
        maja zadnego znaczenia. Nalezalo zapytac o wojne w Iraku.
        Gospodarka ma sie tak dobrze jak miala sie za Clintona ale porownanie prasowych
        wypotow nie wytrzymuje krytyki. Kiedy w 2000 roku benzyna byla po $1.60,
        gielda stanela w miejscu i dostala czkawki, dotcoms zaczely padac i GDP niemalze
        przestal wzrastac, prasa zachwycala sie stanem gospodarki z jednego powodu
        o ktorym wszyscy wiemy. Przed rokiem sytuacja gospodarcza byla lepsza niz w 2000
        ale prasa malowala obraz upadku ekonomii z wiadomych wzgledow.
        Tak nie lubia Busha, ze nagna co sie da aby dokopac.
        • jennifer5 Re: Takie sondaze to o kant rozbic 24.08.05, 21:34
          felusiak1 napisała:

          > Zacznijmy od tego, ze przeprowadzono sondaz w weekend. Zadna sznujaca sie
          > organizacja badania opinii publicznej nie bada w weekendy.
          > Najwazniejsze pytanie zostalo pominiete. Approve/disapprove w tym kontekscie
          nie maja zadnego znaczenia. Nalezalo zapytac o wojne w Iraku.
          > Gospodarka ma sie tak dobrze jak miala sie za Clintona ale porownanie
          prasowych

          Gdyby sam bush powiedzial ze nie popiera wlasnej polityki to tez bys twierdzil
          i udowadnial ze tak nie jest... kuku....kuku!!!
          > wypotow nie wytrzymuje krytyki.
        • explicit Re: Takie sondaze to o kant rozbic 29.08.05, 17:52
          W polowie tygodnia Gallup mial podobne ,... Gdzie ty tankowales , na Fift Ave ,
          w tej z dziewczynkamy w bikinis ? Tuz przed inwazja Iraq'u kupowalem za $1.32
          w moim miasteczku , kilka centow powyzej sredniej krajowej , dzis place $2.68
          ==============================================================================
          Kiedy w 2000 roku benzyna byla po $1.60


          W dwutysiecznym bylo dno !!! Dzieki za slowa otuchy ,... :)))
          ==============================================================================
          Przed rokiem sytuacja gospodarcza byla lepsza niz w 2000

          uklony



    • i_love_china Bush to smiec ale pozyteczny.... 24.08.05, 20:24
      Doprowadzi do upadku USA wiec moze lepiej go popierac...
      • barteksulechow Re: Bush to smiec ale pozyteczny.... 24.08.05, 20:28

        Wojna w Iraku kosztuje 150 miliardow dolarow USA.
        To jest duzo pieniedzy nawet dla USA.
        I teraz Bush cos moowi o Iranie chyba raczej to jestr niemozliwe.

      • you-know-who ostro protestuje ! 24.08.05, 20:30
        zycze dobrze ameryce.

        wyrzucic smiecie!


        A propos, ktos zaproponowal zeby zamiast tych ksiazek, ktore podobno busz wzial
        ze soba na ranch, a ktorych liste biuro prasowe bialego domu przygotowalo w
        odpowiedzi na pytanie tygodnika Times (zapewne po burzy mozgow trwajacej do
        wczesnych godzin porannych), zeby zamiast nich busz przeczytal ksiazke pt. Zero:
        A history of a dangerous idea, bo to pomoze mu zrozumiec zagrozenia kryjace sie
        za wynikami sondarzy. :-)
      • akserm Nie zycz zle Amerykanom bo to bardzo przywoici, w 24.08.05, 21:17
        swojej masie ludzie. Co innego szefowie korporacji rzadzacych tym krajem. Duza
        ich czesc jest skorumpowana i stad taki obraz USA w swiecie.
        • warmi2 Re: Nie zycz zle Amerykanom bo to bardzo przywoic 29.08.05, 18:16
          Duza czesc ?

          Masz wtyki w indymedia ?
    • neceser He ain't runnin for no office 24.08.05, 20:45
      wiec, w czym rzecz?
      • iamhotep Re: He ain't runnin for no office 24.08.05, 21:40
        neceser napisał:

        > wiec, w czym rzecz?

        W niebotycznym dlugu, ktorym obdarzyl nas i nasze wnuki $26 tys/na glowe,
        W bezczelnym lamaniu prawa
        W bezmyslnym, religijnym podziale spoleczenstwa
        W przedkladaniu interesow korporacji nad dobrem spoleczenstwa
        • felusiak1 Re: He ain't runnin for no office 29.08.05, 16:44
          Bardzo spodobala mi sie twoja odpowiedz w innym miejscu i zainteresowalem sie
          blizej. Niestety tu spotkalo mnie rozczarowanie gdyz argumenty uzyte w tym
          miejscu sa jakosciowo watle i oparte raczej na wierze w propagande niz na faktach.
          Zaczne od dlugu publicznego. G.W. Bush rozpoczal zaciaganie owego dlugu od 1
          pazdziernika 2001, gdyz do tego dnia obowiazywal jeszcze ostatni budzet Clintona
          uchwalony rok wczesniej. Prezydent Clinton zaczal zaciagac dlug 1 pazdziernika
          1993 roku i do 30 wrzesnia 2001 pozyczyl lacznie 1396 mld dolarow. Bush pozyczyl
          do tej pory 2007 mld dolarow. Wziawszy pod uwage, ze dzisiejsze dolary sa mniej
          warte niz te sprzed 10 lat, nie ma o co rozdzierac szat. Inny rzecza, nie mniej
          istotna jest fakt, ze jest to dlug na papierze, ktory nigdy nie zostanie
          zwrocony wobec czego nie jest prawda, ze kazda rodzina jest w jakis sposob
          obciazona. Z prawie 8 bilionow dol. dlugu jedynie 4.6 bln jest w rekach
          publicznych. Reszta to dlug pomiedzy agencjami rzadowymi. Jedynym obciazeniem
          zatem jest suma jaka z budzetu wydaje sie na obsluge czesci dlugu, tej ktora
          znajduje sie w rekach publicznych. Ta suma wyniosla w ostatnim roku budzetowym
          321 mld dolarow na papierze. W rzeczywistosci z budzetu wydano 179 mld a
          pozostale 142 mld dopisano do sumy dlugu agencji rzadowych.
          No i ten "niebotyczny" dlug, ktorym rzekomo zostalismy obdarzeni przez Busha i
          cytowana kwota 26 tys. dol. na glowe. Well. 20 tys. pochodzi z czasow przed
          Bushem. A teraz zastanow sie w czyich rekach znajduja sie te rzadowe bondy?
          Tak w rekach obywatel. Rzadowy dlug to jednoczesnie oszczednosci spoleczenstwa.
          Pozostale trzy tezy:
          > W bezczelnym lamaniu prawa
          > W bezmyslnym, religijnym podziale spoleczenstwa
          > W przedkladaniu interesow korporacji nad dobrem spoleczenstwa
          pochodza z kajetu propagandysty-demagoga i nie mozna na nie odpowiedziec.
          • explicit Re: He ain't runnin for no office 29.08.05, 18:13
            Zapomniales o pewnym szczegole , od drugiej kadencji Pres Clintona do dzisiaj
            Reps maja wiekszosc w obu izbach i ustalaja budzety ,...
            ==============================================================================
            Prezydent Clinton zaczal zaciagac dlug 1 pazdziernika 1993 roku i do 30
            wrzesnia 2001 pozyczyl lacznie 1396 mld dolarow.


            Jakiego kraju ? Moze uscisle pytanie , jaki kraj ostatnio wykupuje nasze bondy
            like hot cakes , nie China ?
            ==============================================================================
            A teraz zastanow sie w czyich rekach znajduja sie te rzadowe bondy? Tak w
            rekach obywatel. Rzadowy dlug to jednoczesnie oszczednosci spoleczenstwa.

            uklony
            • felusiak1 Re: He ain't runnin for no office 29.08.05, 19:46
              Nice try, split.
              Nie split nie zapomnialem kto ustala budzet. I to nie od drugiej kadencji a od
              pazdziernika 1995 roku. Chiny (prywatni inwestorzy+rzad) lacznie trzymaja w
              treasury bills and notes 234 mld dol. Japonia dla przykladu ma tego 685 mld.
              Amerykanscy obywatele w non-marketable bonds trzymaja nieco ponad 500 mld.
              Chiny w dodatku sa w nieco przymusowej sytuacji. Moga przestac kupowac bondy
              ale wtedy wzrosna u nas stopy procentowe co spowoduje spadek popytu i mniejszy
              import z Chin ao z kolei odbije sie ciezka niestrawnoscia chinskiej gospodarki.
              Powtorze jeszcze raz, ze dlug publiczny istnieje na papierze tak samo jak
              social security trust fund. Nie ma o co rozdzierac szat. Nikt nigdy tego dlugu
              nie bedzie splacal. W czasie prezydentury Reagana pozyczylismy 1829 mld dolarow
              i tyle mamy oddac i oddajemy zaciagajac nowy dlug na pokrycie starego.
              Z tym, ze 100 mld pozyczone w 1983 roku i 100 mld dzisiaj to nie te same
              pieniadze. W 1983 GDP wynosil 3440 mld dol. a dzisiaj jest tego nieco ponad
              12000 mld dol. Dla ulatwienia dodam, ze w 1946 roku dlug publiczny wynosi 270
              mld dol. a GDP wtedy byl w wysokosci 222 mld. dol. I nie umarlismy i nikt tego
              nigdy nie oddal.
              • explicit Re: He ain't runnin for no office 29.08.05, 20:02
                W pazdzierniku ? Nie byl to przypadkiem rok w ktorym sie nie mogli dogadac i
                poslali ludzi do domu z powodu nieustalonego budzetu ? Nie mam czasu sprawdzac .

                uklony

                ==============================================================================

                Nie split nie zapomnialem kto ustala budzet. I to nie od drugiej kadencji a od
                pazdziernika 1995 roku.
                • felusiak1 Re: He ain't runnin for no office 29.08.05, 21:37
                  Rok budzetowy trwa od 1 pazdziernika do 30 wrzesnia. Government shutdown byl w
                  listopadzie 1995 roku.
                  • explicit Re: He ain't runnin for no office 29.08.05, 22:28
                    Bede pamietal ten dzien do konca zycia , wracajac z Mt Rainier sluchalem radia
                    na temat shutdown , zlapalem kapcia i zmienialem kolo kiedy poczulem dziwny
                    zapach za plecami , ogladam sie a 5 metrow odemnie mama (black) bear with two
                    little cubs , moj minivan otwarty na osciez , moj Sig Sauer miedzy siedzeniami
                    i prawie dwuletnia corcia w srodku , straped ,... Nie wiem czy mnie zignorowala
                    czy sie przestraszyla sie moich wlosow na karku , bo staly jak u kolce u
                    porcupine , bo przeszla nonszalancko z latorosla na druga strone drogi i znikli
                    w lesie ,...

                    Anyway , wracajac do tematu - Musze isc sie zbadac , for bean counting syndrom
                    Wiec nie jak piszesz od pazdziernika , a od grudnia w '95. Ciekawe jak ten slip
                    odkrecisz , zeby wyszlo ze racja jest po twojej stronie ??? :)

                    uklony

                    ==============================================================================

                    "I to nie od drugiej kadencji a od pazdziernika 1995 roku" ,...

                    "Rok budzetowy trwa od 1 pazdziernika do 30 wrzesnia. Government shutdown byl w
                    listopadzie 1995 roku."
                    • felusiak1 Re: He ain't runnin for no office 30.08.05, 01:35
                      split, pieprzysz znowu. Wybory byly w listopadzie 1994 i nowy kongres zaczal
                      obrady w styczniu 1995 pracujac nad pierwszym budzetem, ktory mial wejs w zycie
                      od 1 pazdziernika 1995. Walka byla ostra i budzetu nie udalo sie usyalic a
                      nastepnie Clinton zawetowal ustawe. To zmusilo kongres do comiesiecznego
                      tymczasowego przyznawania srodkow az w pewnym momencie Gingrich miscalculated.
                      Clinton nie dal sie i doszlo do government szutdown, po czym szybko osiagnieto
                      porozumienie.
                      Ale jesli chcesz miec racje to uroczyscie oswiadczam:
                      SPLIT MA RACJE!
      • oborovy Re: He ain't runnin for no office 29.08.05, 17:59
        neceser napisał:

        > wiec, w czym rzecz?

        W tym rzecz, ze ten prostak spowoduje swoja arogancka polityka, ze Neksery z
        hamerykanskim paszportem nie bendom mogly juz po swiecie jezdzic spokojnie nie
        mowiac juz o cenie benzyny za ballon ... hehe!
    • samsone I napewno poda sie do dymisji-ham 29.08.05, 17:21
Inne wątki na temat:
Pełna wersja