bloczek4
05.09.05, 10:58
Politycy i dziennikarze zawracają nam od lat głowę duperelami a to o
islamskim zagrozeniu i "wojnie cywilizacji" - może dla tego, że wybuchająca
gdzieś raz czy dwa razy do roku samodziałowa bomba i jej ofiary efektowniej
wyglądają w telewizji i na pierwszej stronie tabloidu niz kominy fabryk i
taśmy produkcyjne, łatwiej też pozwalają poprzez strach manipulować
społeczeństwami. Tymczasem nasz zachodni biznes, z amerykańskim włącznie (a
może na czele) dla paru centów zysku więcej karmi i tuczy potwora.
Gigantyczny transfer kapitału, technologii, produkcji i miejsc pracy do Chin
niszczy nasze społeczeństwa, nasze gospodarki, nasz styl życia. Trudno
znaleźć w domu produkt przemysłowy, wsio rawno jakiej marki, żeby nie nosił
metki "made in China". Zyski z tego procederu są oczywiście reinwestowane w
Chinach. Totalitarny reżym już teraz trzęsie rynkami kapitałowymi i
surowcowymi, co musi się przekładać na wpływy polityczne. Jeszcze piętnaście
lat temu świat zachodni śmiał (przynajmniej werbalnie) skomentować negatywnie
politykę wewnętrzną Chin. Teraz to się już nie zdarza. A i Chiny dziwnie mało
(na pozór) interesują się światem. Siedzą sobie cichutko w półmrocznym kąciku
i coś tam sobie w milczeniu majstrują. A to rakietę kosmiczną, a to jakiś
mniej lub bardziej oficjalny sojusz już to z Indiami, już to z Rosją. Co
zrobić? Ano, chyba już nic... Chyba już po ptokach... Może zacząć powoli
ćwiczyć dwunastogodzinny dzień pracy za dolara...