polski_francuz
12.09.05, 20:54
Watek na ktorym pisalem zniknal dajac rade, abym otworzyl nowy. Stosuje
sie "bête et discipliné".
Do tej pory dyskusja sie toczyla o tym, ze Izraelelowi trudno jest dyskutowac
z niezdyscypliwana masa Palestynczykow. Bez zdnych struktur panstwowych. I ze
zjadaczom udek z daleka to latwo krytykowc (zgrubsza...rozmowca Arap1)
Jasne, ze mnie latwiej (à propos, jadam czasami slimaki zabich udek jeszcze
nie). Ale przynajmniej staram sie zrozumiec.
Ci co zostali na resztkach Palestyny to pewnie ludzie slabi. Dwaniej, gdzies
czytalem, Palestyczycy byli elitarni. Duzo, dobrze wyksztalconych. Arafal
chyba inzynier czy lekarz.
Ale zacznijmy od poczatku, tam mieszkali mieli domy, jakis struktury
plemienne, rodzinne...jeszcze pod Angolami?
Juz widze, problem. Chodzi o to, ze teraz nie ma struktury panstwowej z ktora
rozmawiac. Co Izrael urzdza. A jak sie ja stworzy, to sie obawiasz, ze jej
celem bedzie zniszczenie Izraela?
To wszystko racja. I chyba, gdyby to sie nie tak nie rozwinelo na swiecie z
tym
terroryzmem, to by racje Izraela przewazyly.
Problem swiata jest jednak taki, ze islam radykalizuje sie uzywajac pretekstu
palestynskiego. I ze wszyscy teraz juz chca wreszcie zeby ten pretekst
zniknal.
Nawet Bush sie do tego przekonal.
A jak juz Stany tak mysla, to Izrael sam nie da rady.
Czyli trzeba szukac drog porozuminia sie. Nie ma innego sposobu. Nawet jak
sie cale forum swiat antyarabskie stanie, to nic nie zmieni to w tych
realiach.
PF