Gość: mefet
IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
07.09.02, 12:20
Fragment znakomitego artykułu Z. Brzezińskiego z dzisiejszej Rzeczpospolitej.
Preferowana przez administrację Busha dość wąska i niemal jednowymiarowa
definicja terrorystycznego zagrożenia stwarza szczególne ryzyko, że
zagraniczne mocarstwa również będą uciekać się do słowa "terroryzm", by
załatwić swoje sprawy. Tak jak robi to rosyjski prezydent Władimir Putin,
izraelski premier Ariel Szaron, indyjski premier Atal Bihari Vajpayee czy
chiński prezydent Jiang Zemin. Dla każdego z nich ta niepełna amerykańska
definicja terroryzmu jest wygodna i przydatna.
Rozmawiając z Amerykanami, zarówno Putin jak i Szaron, posługują się niemal w
każdym zdaniu słowem "terroryzm", aby przekształcić amerykańską walkę z
terroryzmem we wspólną walkę przeciwko ich konkretnym muzułmańskim sąsiadom.
Putin wyraźnie dostrzega tu okazję do odsunięcia islamskiej wrogości od
Rosji, mimo rosyjskich zbrodni w Czeczenii i wcześniej w Afganistanie. Szaron
z radością powitałby pogorszenie się amerykańskich stosunków z Arabią
Saudyjską i, być może, amerykańskie uderzenie na Irak, co dałoby mu wolną
rękę w tłumieniu palestyńskiego oporu. Hinduscy fanatycy w Indiach również z
ochotą postawiliby znak równości między islamem w ogóle a terroryzmem w
Kaszmirze. Nie chcący pozostawać w tyle Chińczycy zdołali ostatnio przekonać
administrację Busha do uznania jednego z walczących w Xinjiangu ujgurskich
islamskich ugrupowań separatystycznych za organizację terrorystyczną,
powiązaną z al-Qaidą.
Ameryce grozi ryzyko, że jej apolitycznie zdefiniowana wojna z terroryzmem
zostanie przywłaszzczona i użyta do innych celów. Konsekwencje tego byłyby
niebezpieczne. Jeśli Ameryka miałaby być postrzegana przez jej kluczowych
demokratycznych sojuszników w Europie i Azji jako moralnie tępa i politycznie
naiwna, ze względu na niezdolność do zdefiniowania terroryzmu w szerszym i
głębszym wymiarze - i jeśli uważano by ją również za bezkrytycznie
wspierającą tłumienie etnicznych lub narodowych aspiracji - to globalne
poparcie dla amerykańskiej polityki z pewnością osłabnie. Poważnie ucierpi
też amerykańska zdolność do utrzymania szerokiej demokratycznej koalicji
antyterrorystycznej. Ponadto, drastycznie zmniejszy się rozmiar
międzynarodowego poparcia dla ewentualnej militarnej konfrontacji z Irakiem.