Wszyscy " wygrali " w Niemczech

19.09.05, 20:37
Wszyscy wygrali w Niemczech ?????????????

Kupa wariatow " wszyscy wygrali " HAHA !!!!!!!!!!

Zyczymy wiecej talkich wygranych a bezrobocie bedzie niedlugo 15 %
a gospodarka i tak juz doluje GDP bedzie -15% same sykcesy panie srederek
    • uninhibited Re: Wszyscy " wygrali " w Niemczech 20.09.05, 10:35
      Kto uratuje Niemcy?
      Made in Deutschland - to marka, która juz nie budzi zaufania, i coraz mniejsze. Po
      wrzesniowych wyborach w Niemczech rozpocznie sie nowa dyskusja, jak uzdrowic
      chore panstwo

      Trzy lata temu Gerhard Schröder przedstawil pakiet reform
      spoleczno-gospodarczych pod nazwa Agenda 2010. Jest to program
      bezprecedensowy w powojennej historii Niemiec. Mial doprowadzic do
      odzyskania przez Niemcy mocno nadszarpnietej pozycji wiodacego mocarstwa
      gospodarczego Europy. Zaczeto od ciec w wydatkach socjalnych i liberalizacji
      rynku pracy. Po trzech latach Niemcy powiedzieli: dosc. Gerhard Schröder
      podal sie do dymisji.
      Trudno przewidziec, jak bedzie wygladala nowa koalicja rzadowa. W gre
      wchodza dwie mozliwosci: albo partie chadeckie CDU /CSU utworza rzad z
      liberalami z FDP, albo beda zmuszone do koalicji z SPD. Dla niezadowolonych
      i sfrustrowanych obywateli powinno to byc bez znaczenia, bo jak zapowiada
      chadecja, kurs niepopularnych reform zostanie utrzymany. Obywatele nie maja
      nic przeciwko wszakze pod jednym, niemozliwym do spelnienia warunkiem - ze
      nic na tym nie straca.
      Pozegnanie zludzen
      Znany historyk Arnulf Baring w swej, opublikowanej takze w Polsce, ksiazce
      pod znamiennym tytulem "Czy Niemcom sie uda? Pozegnanie zludzen" udowadnial
      pod koniec ery Helmuta Kohla, ze sztuczne utrzymywanie przy zyciu
      niemieckiego panstwa opiekunczego grozi zalamaniem finansów publicznych,
      kleska demokracji, jak w republice weimarskiej, i nieobliczalnymi
      konsekwencjami zarówno dla samych Niemiec, jak i Europy. Teza taka oparta
      byla na zalozeniu, ze po II wojnie czynniki gospodarcze uksztaltowaly w
      decydujacym stopniu "naród zachodnioniemiecki". Pozbawionym przez pamiec o
      okresie nazistowskim poczucia dumy narodowej Niemcom nie pozostawalo nic
      innego, jak czerpac poczucie wlasnej wartosci i osobista satysfakcje z sily
      marki, solidnosci mercedesów oraz systemu spoleczno-gospodarczego
      zapewniajacego dostatnie zycie. Kontynuujac ten tok myslenia, mozna dojsc do
      wniosku, ze Niemcy stana sie znów nieobliczalni, gdy zbiednieja. Stad
      porównanie obecnej sytuacji do okresu republiki weimarskiej, z której
      slabosci narodzil sie narodowy socjalizm. I choc nic nie wskazuje na to, aby
      obudzic sie mialy upiory przeszlosci, to Niemcy przezywaja najtrudniejszy
      okres w swej powojennej historii.
      Haigl Schorsch z Monachium nie siega pamiecia do republiki weimarskiej.
      Interesuje go, co sie stalo w ostatnich latach. Jest z zawodu glazurnikiem.
      W zniszczonych wojna Niemczech fachowców takich jak on noszono na rekach.
      Wkrótcedorobil sie samochodu i domu w Monachium. Zdal egzamin mistrzowski,
      zalozyl wlasna firme i pod domem zaparkowal sportowego mercedesa 350 SL.
      Jeszcze nie tak dawno zatrudnial kilka osób i rzadko sam bral sie za
      ukladanie kafelków. Sporo czasu spedzal w bawarskich Alpach, gdzie na
      snieznych stokach trenowalo zjazdy dwu jego synów. Pomagali ojcu w
      prowadzeniu firmy. Stac ich bylo na helikopterowe wycieczki w Kanadzie i
      zjazdy z niedostepnych szczytów. Od kilku lat jednak firmie powodzi sie
      coraz gorzej. Dwa lata temu obroty siegaly 800 tys. euro. -W tym roku beda
      czterokrotnie mniejsze - twierdzi Haigl Schorsch. Tygodnikowi "Der Spiegel"
      uskarza sie, ze w Monachium jest zatrzesienie glazurników z Polski, Czech i
      Bóg wie skad jeszcze. Schorsch liczy za godzine pracy 42 euro. Przybyly
      niedawno do Monachium Polak, Pawel - 12 euro. Pierwszy ma coraz mniej
      zamówien, drugiemu nie starcza doby, aby zrealizowac swoje. Po czterdziestu
      latach pracy Schorsch nie moze tego zrozumiec.
      Takich jak Schorsch sa w Niemczech miliony. Do pracowników zakladów
      Volkswagena, Opla czy Daimlera-Chryslera dopiero pod grozba masowych
      zwolnien dociera, ze 35-godzinny tydzien pracy jest przeszloscia, ze nie
      moze ich juz byc stac na dwa, a nawet trzy urlopy rocznie najlepiej na
      ukochanej Majorce. Ale urzednicza arystokracja, tzw. beamte, nadal nie
      dopuszcza mysli o koniecznosci wyrzeczenia sie chociazby czesci swych
      królewskich apanazy. Protestuja nie tylko oni, ale lekarze, studenci,
      drukarze, metalowcy i bezrobotni.
      Wiekszosc niemieckich firm nie placi juz trzynastej pensji, obcina, jak
      moze, dodatek urlopowy i nie podwyzsza automatycznie plac, kierujac sie
      wskaznikiem inflacji, lecz wzrostem wydajnosci pracy. Firmy pozbywaja sie
      niepotrzebnych pracowników, narazajac sie na gromy sympatyzujacych z opinia
      publiczna mediów i polityków. Prawdziwy skandal wywolal niedawno Deutsche
      Bank, który po ogloszeniu rekordowych wyników finansowych zapowiedzial
      zwolnienie kilku tysiecy pracowników. - To nieodpowiedzialne i
      niepatriotyczne - slychac bylo z wszystkich stron. Przywódcy rzadzacej
      partii socjaldemokratycznej nie wahaja sie porównywac zagranicznych funduszy
      inwestycyjnych do kapitalistycznej "szaranczy". - W pogoni za szybkim
      zyskiem fundusze niszcza nasze firmy, po czym przenosza sie gdzie indziej -
      twierdzi Franz Müntefering, szef SPD.Kampania ta spotkala sie wprawdzie z
      ironicznymi komentarzami prasowymi, ale czytany przez ponad dziesiec
      milionów Niemców "Bild" dzien za dniem konfrontuje milionowe zarobki
      menedzerów z placami sprzedawczyn i urzedników. Winni sa wszyscy,
      amerykanscy neoliberalowie narzucajacy swiatu nieludzki system gospodarczy,
      proces globalizacji, komisarz Frits Bolkenstein z jego projektem wolnego
      przeplywu uslug w UE i w ogóle rozszerzenie UE - takie wnioski da sie wysnuc
      z prowadzonych w Niemczech debat. Nie brak jednak takze glosów samokrytyki.
      Taniec na wulkanie
      Niemiecka gospodarka znajduje sie od czterech lat w fazie stagnacji,
      Francuzi i Brytyjczycy lada moment wyprzedza Niemców pod wzgledem wysokosci
      dochodu narodowego na jednego mieszkanca, co rok pada kolejny rekord
      upadlosci firm, zadluzenie panstwa wzrasta w tempie 1714 euro na sekunde, a
      przemysl codziennie likwiduje tysiac miejsc pracy. Nawet w statystykach
      poziomu nauczania Niemcy zajmuja jedno z ostatnich miejsc w Europie - te
      Niemcy, o których mówiono, ze sa krajem poetów i filozofów. Mnoza sie
      skandale korupcyjne, umacnia sie siec zawodowych lobbystów i tradycyjnych
      grup wplywów: lekarzy, przemyslu farmaceutycznego, zwiazków zawodowych
      posiadajacych silne i hojnie wynagradzane lobby w samym Bundestagu. Kloda u
      nogi niemieckiego systemu politycznego jest federalna struktura panstwa.
      Zostala Niemcom narzucona po wojnie celem zlamania mechanizmu niemieckiej
      potegi. Duza niezaleznosc konstytucyjna landów utrudnia jakiekolwiek
      przedsiewziecia rzadu federalnego. W dodatku, poprzez swa reprezentacje w
      Bundesracie, wyzszej izbie parlamentu, landy maja ogromny wplyw na
      ostateczny ksztalt uchwalanych w Bundestagu ustaw. Caly ubiegly rok
      trwalyintensywne negocjacje rzadu, opozycji i przedstawicieli landów na
      temat reformy systemu politycznego. Zakonczyly sie fiaskiem, bo landy nie
      chcialy wyrzec sie czesci swych kompetencji w dziedzinie kultury i oswiaty.
      Nie ulega watpliwosci, ze wszystkie obecne niepowodzenia Niemiec sa kara za
      lata beztroski, inercji, za lata zmarnowane na jalowych dyskusjach, za
      wiare, ze niemiecki model spolecznej gospodarki rynkowej upora sie niemal
      automatycznie z wyzwaniami nowych czasów. Taka jest diagnoza Hansa-Wernera
      Sinna, szefa znanego instytutu gospodarczego IFO w Monachium.
      "Taniec na wulkanie trwa. W turystyce Niemcy sa nadal mistrzami swiata,
      przemierzaja kule ziemska na luksusowych statkach. Trwa obrona obecnego
      systemu emerytalnego, chociaz nie da sie go utrzymac, bo Niemcy nie kwapia
      sie do posiadania potomstwa. Emeryture daje panstwo, tak jak elektrycznosc
      pochodzi z gniazdka" - pisze ironicznie Hans-Werner Sinn w ksiazce "Ist
      Deutschland noch zu retten?" (Czy Niemcy da sie jeszcze uratowac?).
      Odpowiada na to pytanie twierdzaco, ale pod warunkiem, ze zastosowana
      zostanie terapia szokowa. Na to sie nie zanosi, nawet po zmianie rzadów.
      Niemcy zaledwie obudzily sie z letargu. Zawdzieczaja to zjednoczeniu kraju.
      Dokladniej mówiac - katastrofie zjednoczenia. Pop
      • uninhibited Zwyciezyl strach przed reformami 20.09.05, 10:43
        Zwyciezyl strach przed reformami
        Niemcy nie chca zdecydowanej zmiany. Ci, którzy ja obiecywali, chadecy wraz
        z liberalami, nie beda najprawdopodobniej w stanie utworzyc rzadu.
        Zachwyceni nie moga byc tez dotychczas rzadzacy, choc uzyskali lepszy
        rezultat, niz im jeszcze niedawno wrózono.
        Najwiekszy sukces odniosla nowa lewica, która glosi hasla sprawiedliwosci
        spolecznej i chce rozdawac jeszcze wiecej pieniedzy z kasy panstwowej. W
        najpotezniejszym gospodarczo panstwie Unii Europejskiej zwyciezyl przede
        wszystkim lek przed koniecznoscia zaciskania pasa. Trudno powiedziec, jaki
        rzad beda mieli Niemcy i jaka on bedzie prowadzil polityke, prawdopodobnie
        beda nim wstrzasaly sprzecznosci, bedzie zdany na walke trudnych do
        pogodzenia interesów.
        Juz kampania wyborcza pokazala, ze Niemcy sa skupieni na sobie, na swoich,
        glównie spoleczno-gospodarczych, problemach. Trudno im sie pogodzic z nawet
        niewielkim spadkiem standardu zycia.
        Takie skupienie na sprawach wewnetrznych mogloby byc korzystne takze dla
        sasiadów Niemiec, dla Unii Europejskiej i dla swiata. Ale tylko wtedy, gdyby
        Niemcom udalo sie zreformowac swój kraj, co poprawiloby i nastroje
        spoleczne. Wyniki wczorajszych wyborów stawiaja to pod znakiem zapytania.
        Niedobrze by tez bylo, gdyby dazenie do niemieckiego sukcesu odbywalo sie
        bez uwzglednienia interesów partnerów z Unii. Rzad kanclerza Schrödera
        czesto ich nie uwzglednial, zwlaszcza gdy chodzilo o kontakty z Rosja.
        Zapominal o europejskiej solidarnosci, o wrazliwosci nowych panstw Unii,
        które niedawno wyrwaly sie z objec Kremla.
        To mialo sie skonczyc - obiecywala to i Angela Merkel, i jej partnerzy z
        liberalnej FDP. Nie wiadomo, czy bedziemy witac niemieckie samoloty rzadowe,
        które, zgodnie z zapowiedzia, w drodze do Moskwy mialy ladowac w Warszawie.
        Natomiast chyba mozna sie juz teraz cieszyc, ze nie ziszcza sie obawy
        Polaków zwiazane z realizacja projektu budowy w Berlinie Centrum przeciwko
        Wypedzeniom. Rzad, który by mimo polskiego sprzeciwu dazyl do powolania
        pomnika niemieckiej martyrologii, nie powstanie.



        • caesar_pl Niemcy pobili USA w eksporcie 20.09.05, 11:22
          i w zeszlym miesiacu zaliczyli 16 mld nadwyzke ...
          Skad masz dane ze Made in Germany tak zle stoi?
      • forresty Re: Wszyscy " wygrali " w Niemczech 20.09.05, 12:04
        > Znany historyk Arnulf Baring w swej, opublikowanej takze w Polsce, ksiazce
        > pod znamiennym tytulem "Czy Niemcom sie uda? Pozegnanie zludzen" udowadnial
        > pod koniec ery Helmuta Kohla, ze sztuczne utrzymywanie przy zyciu
        > niemieckiego panstwa opiekunczego grozi zalamaniem finansów publicznych,
        > kleska demokracji, jak w republice weimarskiej, i nieobliczalnymi
        > konsekwencjami zarówno dla samych Niemiec, jak i Europy. Teza taka oparta
        > byla na zalozeniu, ze po II wojnie czynniki gospodarcze uksztaltowaly w
        > decydujacym stopniu "naród zachodnioniemiecki". Pozbawionym przez pamiec o
        > okresie nazistowskim poczucia dumy narodowej Niemcom nie pozostawalo nic
        > innego, jak czerpac poczucie wlasnej wartosci i osobista satysfakcje z sily
        > marki, solidnosci mercedesów oraz systemu spoleczno-gospodarczego
        > zapewniajacego dostatnie zycie

        To są generalnie bzdury - tu trzeba robić badania socjologiczne i demograficzne
        których historyk nie zrobi. chyba że dasz przypisy itd czego on wysnuł takie
        wnioski. Taka teoria równie dobrze zakorzeniona jest w niektórych kręgach
        naukowych/pseudonaukowych tyle że w stosunku do Żydów którzy to ponoć
        fundamentem swojej egzystencji i bezpieczeństwa uczynili pieniądz tylko dlatego
        ze on jedyny mógł obronic człowieka który nie ma własnego państwa i organów
        państwu przynależnych (zajrzec do teorii państwa i prawa) które to mogły by go
        przed uciskiem tubylców obronić.
        Generalnie ja mógłbym powiedzieć że tak naprawdę Niemcy w d.pie mają nazizm i
        własną historie a związek własnym państwem maja taki sam jak przecietny
        amerykanin czy Polak czy Włoch. Pójdzie tam gdzi mu najlepiej. Przecietny
        niemiec młodego pokolenia mało zawraca sobie głowę wojną. może wie coś o
        holocauście który zrobili ponoć wespół z Polakami . WoW!!! Za to bardzo go
        inteesuje wyjazd na majorkę , dentysta darmowy 2 razy w roku i półtora miesiaca
        urlopu. Taka jest prawda. Może jestem prostak ale jako Polak też trudno byłoby
        mi zrezygnować z takich przywilejów bo taka jest natura człowieka - mieć dużo
        dając od siebie niewiele. Tylko proszę mi nie pisać że Niemcy wkładają do Unii
        tyle pieniędzy bo tak naprawdę jeszce wiecej z niej wyciągają. niby są
        płatnikiem o ujemnym saldzi ale to ile zarabiają niemiecy przedsiebiorcy którzy
        za free dostali chłonne rynki zbytu to już inna sprawa.
        • meerkat1 Wszyscy przegrali nie tylko w Niemczech :-((( 20.09.05, 17:39
          Jak zwykle, strach przed nieznanym przewazyl nad strachem przed znanym.

          Teraz przynajmniej Niemcy wiedza co im grozi! ;-)))
    • johnny-kalesony Re: Wszyscy " wygrali " w Niemczech 20.09.05, 11:32
      Wszystko to furda - najważniejsze żeby Wołodia był zadowolony!

      POzdrawiam
      Keep Rockin'
Pełna wersja