11.09.01-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialstwa__

11.09.02, 06:48
POLSKIE OFIARY 11 WRZEŚNIA

Rozpacz rodzin

- Mija rok, a my cały czas żyjemy jak w półśnie. Powoli dociera do nas, że
Marysi już nie ma. To bardzo trudne... - mówi urywanym głosem Krystyna
Jakubiak, teściowa Marii, jednej z sześciorga Polaków, którzy zginęli w WTC.
Rodziny polskich ofiar tragedii nie chcą mówić o swoim dramacie. Pani
Krystynie też jest trudno. - Czasami lepiej jest coś z siebie wyrzucić. Poza
tym może w ten sposób część osób uświadomi sobie, jak szybko i
niespodziewanie można stracić bliską osobę - zastanawia się. Kilka dni temu
wróciła z Nowego Jorku.
Od dnia tragedii często tam bywa. Pomaga synowi w opiece nad trójką dzieci:
osiemnastoletnią Joasią, o rok młodszym Pawłem i najmłodszym dwunastoletnim
Krzysiem. - Każdy wyjazd ogromnie przeżywam. Staram się jednak, aby oni tego
nie widzieli. Niby zachowują się normalnie, ale to wszystko w nich głęboko
siedzi. Marysia tak o nich dbała. To niesprawiedliwe. Taka kochająca się
rodzina... - mówi pani Krystyna. W 1989 r. Jakubiakowie, jak wielu rodaków,
wyjechali z Polski. Mogli wybierać między Stanami a Kanadą. - Chcę zobaczyć
Statuę Wolności - zarządziła Maria i w ten sposób trafili do Nowego Jorku.
Wierzyli, że nowa ojczyzna - USA zapewni ich dzieciom dostatnią przyszłość.
Początki były trudne. Zaopiekowały się nimi służby imigracyjne, dostali
niewielki zasiłek. Za te pieniądze wynajęli mieszkanie. Maria opiekowała się
Pawłem i Joasią, a Kazimierz szukał pracy. Miał trudności - nie znał języka.
Zapisał się więc na angielski, zaczął malować szyldy. Powoli odbijali się od
dna. Urodziło się kolejne dziecko Krzysztof. Gdy Maria nauczyła się języka,
poszła do szkoły biznesu. Ukończyła ją z najlepszymi ocenami. Znalazła pracę
w prestiżowej firmie Marsh McLennan jako księgowa. Zaczęła robić karierę w
prawdziwie amerykańskim stylu. Kazimierz założył własną firmę dekarską.
Jakubiakowie kupili nowy dom w Ridgewood, wyjechali na egzotyczne wakacje.
Pracowała na 93 piętrze, przy drugim biurku od okna po północnej stronie.
Przed nią roztaczał się widok na całe miasto: Manhattan, Central Park,
Queens i Bronks. Lubiła to co robiła i swoich kolegów. Tylko raz pomyślała o
odejściu, gdy w sierpniu przeżyła wypadek. Jednego dnia, w południe, Maria
udała się na lunch. Jak zwykle wsiadła do szybkobieżnej windy, razem z 14
innymi pasażerami. W pewnym momencie poczuli, że winda spada. Lecieli
kilkadziesiąt pięter w dół, aż ktoś wcisnął czerwony przycisk wyhamowujący
dźwig. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Maria przeżyła szok. Kilka dni
spędziła na zwolnieniu. 11 września poszła do pracy. W Polsce pani Krystyna
w tym samym czasie kończyła właśnie gotowanie obiadu. W kuchni miała
włączone radio. Program został przerwany, a spiker podał informację, że
samolot uderzył w jedną z wież WTC. - Rzuciłam się do telewizora. Spojrzałam
na kłęby dymu i moja pierwsza myśl: O Boże! Tam jest Marysia - wspomina. -
Ja to wszystko wyobrażałam sobie tak, jakbym była w środku. Niedługo przed
tą tragedią byłam w biurze synowej. Widziałam jak wygląda, jak jest
umeblowane. Mam zdjęcia na tle wieżowców. Zachowałam również identyfikator,
bez którego nie można było wejść do WTC - dodaje. Od momentu gdy wieżowce
zaczęły płonąć Jakubiakowie bezskutecznie próbowali dodzwonić się na telefon
Marii. Gdy nie wróciła do domu, nadal nie dopuszczali do siebie myśli, że
mogła zginąć. Przez kilka dni daremnie jej poszukiwali. - Powtarzaliśmy
sobie, że może jest w którymś ze szpitali, może jest w szoku, może ma
problemy z pamięcią. Tych "może" było jednak niestety, coraz mniej - mówi
Krystyna Jakubiak. Rocznicę 11 września wraz z mężem spędzą w swoim domu w
Bystrzycy Oławskiej. Za jakiś czas znów polecą do Stanów zająć się wnukami.
    • wojo!!!! Re: 11.09.01-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialstw 11.09.02, 10:37
      Zginelo wielu obywateli roznych panstw , arabstwo "obdzielilo swiat rowno.
      • puls Re: 11.09.01-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialstw 14.03.03, 17:45
        wojo!!!! napisał:

        > Zginelo wielu obywateli roznych panstw , arabstwo "obdzielilo swiat rowno.
    • puls Re: 11.09.01-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialstw 11.09.02, 13:06
      upp
    • Gość: Jude Swoich nie ma co zalowac-prawda wojo?. IP: *.24.8.77.Dial1.Chicago1.Level3.net 11.09.02, 14:10
      Swoich nie ma co zalowac bo do pracy tego dnia nie poszli to i nie zgineli.
      Jahveh ich ostrzegl-prawda wojo?.-no i teraz juz zrozumialem co to jest narod
      wybrany.Pozdrow odemnie Mosad.
    • wojo!!!! Re: 11.09.01-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialstw 11.09.02, 20:44
      wojo!!!! napisał:

      > POLSKIE OFIARY 11 WRZEŚNIA
      >
      > Rozpacz rodzin
      >
      > - Mija rok, a my cały czas żyjemy jak w półśnie. Powoli dociera do nas, że
      > Marysi już nie ma. To bardzo trudne... - mówi urywanym głosem Krystyna
      > Jakubiak, teściowa Marii, jednej z sześciorga Polaków, którzy zginęli w WTC.
      > Rodziny polskich ofiar tragedii nie chcą mówić o swoim dramacie. Pani
      > Krystynie też jest trudno. - Czasami lepiej jest coś z siebie wyrzucić. Poza
      > tym może w ten sposób część osób uświadomi sobie, jak szybko i
      > niespodziewanie można stracić bliską osobę - zastanawia się. Kilka dni temu
      > wróciła z Nowego Jorku.
      > Od dnia tragedii często tam bywa. Pomaga synowi w opiece nad trójką dzieci:
      > osiemnastoletnią Joasią, o rok młodszym Pawłem i najmłodszym dwunastoletnim
      > Krzysiem. - Każdy wyjazd ogromnie przeżywam. Staram się jednak, aby oni tego
      > nie widzieli. Niby zachowują się normalnie, ale to wszystko w nich głęboko
      > siedzi. Marysia tak o nich dbała. To niesprawiedliwe. Taka kochająca się
      > rodzina... - mówi pani Krystyna. W 1989 r. Jakubiakowie, jak wielu rodaków,
      > wyjechali z Polski. Mogli wybierać między Stanami a Kanadą. - Chcę zobaczyć
      > Statuę Wolności - zarządziła Maria i w ten sposób trafili do Nowego Jorku.
      > Wierzyli, że nowa ojczyzna - USA zapewni ich dzieciom dostatnią przyszłość.
      > Początki były trudne. Zaopiekowały się nimi służby imigracyjne, dostali
      > niewielki zasiłek. Za te pieniądze wynajęli mieszkanie. Maria opiekowała się
      > Pawłem i Joasią, a Kazimierz szukał pracy. Miał trudności - nie znał języka.
      > Zapisał się więc na angielski, zaczął malować szyldy. Powoli odbijali się od
      > dna. Urodziło się kolejne dziecko Krzysztof. Gdy Maria nauczyła się języka,
      > poszła do szkoły biznesu. Ukończyła ją z najlepszymi ocenami. Znalazła pracę
      > w prestiżowej firmie Marsh McLennan jako księgowa. Zaczęła robić karierę w
      > prawdziwie amerykańskim stylu. Kazimierz założył własną firmę dekarską.
      > Jakubiakowie kupili nowy dom w Ridgewood, wyjechali na egzotyczne wakacje.
      > Pracowała na 93 piętrze, przy drugim biurku od okna po północnej stronie.
      > Przed nią roztaczał się widok na całe miasto: Manhattan, Central Park,
      > Queens i Bronks. Lubiła to co robiła i swoich kolegów. Tylko raz pomyślała o
      > odejściu, gdy w sierpniu przeżyła wypadek. Jednego dnia, w południe, Maria
      > udała się na lunch. Jak zwykle wsiadła do szybkobieżnej windy, razem z 14
      > innymi pasażerami. W pewnym momencie poczuli, że winda spada. Lecieli
      > kilkadziesiąt pięter w dół, aż ktoś wcisnął czerwony przycisk wyhamowujący
      > dźwig. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Maria przeżyła szok. Kilka dni
      > spędziła na zwolnieniu. 11 września poszła do pracy. W Polsce pani Krystyna
      > w tym samym czasie kończyła właśnie gotowanie obiadu. W kuchni miała
      > włączone radio. Program został przerwany, a spiker podał informację, że
      > samolot uderzył w jedną z wież WTC. - Rzuciłam się do telewizora. Spojrzałam
      > na kłęby dymu i moja pierwsza myśl: O Boże! Tam jest Marysia - wspomina. -
      > Ja to wszystko wyobrażałam sobie tak, jakbym była w środku. Niedługo przed
      > tą tragedią byłam w biurze synowej. Widziałam jak wygląda, jak jest
      > umeblowane. Mam zdjęcia na tle wieżowców. Zachowałam również identyfikator,
      > bez którego nie można było wejść do WTC - dodaje. Od momentu gdy wieżowce
      > zaczęły płonąć Jakubiakowie bezskutecznie próbowali dodzwonić się na telefon
      > Marii. Gdy nie wróciła do domu, nadal nie dopuszczali do siebie myśli, że
      > mogła zginąć. Przez kilka dni daremnie jej poszukiwali. - Powtarzaliśmy
      > sobie, że może jest w którymś ze szpitali, może jest w szoku, może ma
      > problemy z pamięcią. Tych "może" było jednak niestety, coraz mniej - mówi
      > Krystyna Jakubiak. Rocznicę 11 września wraz z mężem spędzą w swoim domu w
      > Bystrzycy Oławskiej. Za jakiś czas znów polecą do Stanów zająć się wnukami.
    • Gość: l-s Re: 11.09.01-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialstw IP: 80.230.12.* 14.03.03, 07:13
      wojo!!!! napisał:

      > POLSKIE OFIARY 11 WRZEŚNIA
      >
      > Rozpacz rodzin
      >
      > - Mija rok, a my cały czas żyjemy jak w półśnie. Powoli dociera do nas, że
      > Marysi już nie ma. To bardzo trudne... - mówi urywanym głosem Krystyna
      > Jakubiak, teściowa Marii, jednej z sześciorga Polaków, którzy zginęli w WTC.
      > Rodziny polskich ofiar tragedii nie chcą mówić o swoim dramacie. Pani
      > Krystynie też jest trudno. - Czasami lepiej jest coś z siebie wyrzucić. Poza
      > tym może w ten sposób część osób uświadomi sobie, jak szybko i
      > niespodziewanie można stracić bliską osobę - zastanawia się. Kilka dni temu
      > wróciła z Nowego Jorku.
      > Od dnia tragedii często tam bywa. Pomaga synowi w opiece nad trójką dzieci:
      > osiemnastoletnią Joasią, o rok młodszym Pawłem i najmłodszym dwunastoletnim
      > Krzysiem. - Każdy wyjazd ogromnie przeżywam. Staram się jednak, aby oni tego
      > nie widzieli. Niby zachowują się normalnie, ale to wszystko w nich głęboko
      > siedzi. Marysia tak o nich dbała. To niesprawiedliwe. Taka kochająca się
      > rodzina... - mówi pani Krystyna. W 1989 r. Jakubiakowie, jak wielu rodaków,
      > wyjechali z Polski. Mogli wybierać między Stanami a Kanadą. - Chcę zobaczyć
      > Statuę Wolności - zarządziła Maria i w ten sposób trafili do Nowego Jorku.
      > Wierzyli, że nowa ojczyzna - USA zapewni ich dzieciom dostatnią przyszłość.
      > Początki były trudne. Zaopiekowały się nimi służby imigracyjne, dostali
      > niewielki zasiłek. Za te pieniądze wynajęli mieszkanie. Maria opiekowała się
      > Pawłem i Joasią, a Kazimierz szukał pracy. Miał trudności - nie znał języka.
      > Zapisał się więc na angielski, zaczął malować szyldy. Powoli odbijali się od
      > dna. Urodziło się kolejne dziecko Krzysztof. Gdy Maria nauczyła się języka,
      > poszła do szkoły biznesu. Ukończyła ją z najlepszymi ocenami. Znalazła pracę
      > w prestiżowej firmie Marsh McLennan jako księgowa. Zaczęła robić karierę w
      > prawdziwie amerykańskim stylu. Kazimierz założył własną firmę dekarską.
      > Jakubiakowie kupili nowy dom w Ridgewood, wyjechali na egzotyczne wakacje.
      > Pracowała na 93 piętrze, przy drugim biurku od okna po północnej stronie.
      > Przed nią roztaczał się widok na całe miasto: Manhattan, Central Park,
      > Queens i Bronks. Lubiła to co robiła i swoich kolegów. Tylko raz pomyślała o
      > odejściu, gdy w sierpniu przeżyła wypadek. Jednego dnia, w południe, Maria
      > udała się na lunch. Jak zwykle wsiadła do szybkobieżnej windy, razem z 14
      > innymi pasażerami. W pewnym momencie poczuli, że winda spada. Lecieli
      > kilkadziesiąt pięter w dół, aż ktoś wcisnął czerwony przycisk wyhamowujący
      > dźwig. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Maria przeżyła szok. Kilka dni
      > spędziła na zwolnieniu. 11 września poszła do pracy. W Polsce pani Krystyna
      > w tym samym czasie kończyła właśnie gotowanie obiadu. W kuchni miała
      > włączone radio. Program został przerwany, a spiker podał informację, że
      > samolot uderzył w jedną z wież WTC. - Rzuciłam się do telewizora. Spojrzałam
      > na kłęby dymu i moja pierwsza myśl: O Boże! Tam jest Marysia - wspomina. -
      > Ja to wszystko wyobrażałam sobie tak, jakbym była w środku. Niedługo przed
      > tą tragedią byłam w biurze synowej. Widziałam jak wygląda, jak jest
      > umeblowane. Mam zdjęcia na tle wieżowców. Zachowałam również identyfikator,
      > bez którego nie można było wejść do WTC - dodaje. Od momentu gdy wieżowce
      > zaczęły płonąć Jakubiakowie bezskutecznie próbowali dodzwonić się na telefon
      > Marii. Gdy nie wróciła do domu, nadal nie dopuszczali do siebie myśli, że
      > mogła zginąć. Przez kilka dni daremnie jej poszukiwali. - Powtarzaliśmy
      > sobie, że może jest w którymś ze szpitali, może jest w szoku, może ma
      > problemy z pamięcią. Tych "może" było jednak niestety, coraz mniej - mówi
      > Krystyna Jakubiak. Rocznicę 11 września wraz z mężem spędzą w swoim domu w
      > Bystrzycy Oławskiej. Za jakiś czas znów polecą do Stanów zająć się wnukami.
    • Gość: schimschelewitzMys Re: 11.s09.01-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialstw IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.03.03, 11:14
      wojo!!!! napisał:

      > POLSKIE OFIARY 11 WRZEŚNIA
      >
      > Rozpacz rodzin
      >
      > - Mija rok, a my cały czas żyjemy jak w półśnie. Powoli dociera do nas, że
      > Marysi już nie ma. To bardzo trudne... - mówi urywanym głosem Krystyna
      > Jakubiak, teściowa Marii, jednej z sześciorga Polaków, którzy zginęli w WTC.
      > Rodziny polskich ofiar tragedii nie chcą mówić o swoim dramacie. Pani
      > Krystynie też jest trudno. - Czasami lepiej jest coś z siebie wyrzucić. Poza
      > tym może w ten sposób część osób uświadomi sobie, jak szybko i
      > niespodziewanie można stracić bliską osobę - zastanawia się. Kilka dni temu
      > wróciła z Nowego Jorku.
      > Od dnia tragedii często tam bywa. Pomaga synowi w opiece nad trójką dzieci:
      > osiemnastoletnią Joasią, o rok młodszym Pawłem i najmłodszym dwunastoletnim
      > Krzysiem. - Każdy wyjazd ogromnie przeżywam. Staram się jednak, aby oni tego
      > nie widzieli. Niby zachowują się normalnie, ale to wszystko w nich głęboko
      > siedzi. Marysia tak o nich dbała. To niesprawiedliwe. Taka kochająca się
      > rodzina... - mówi pani Krystyna. W 1989 r. Jakubiakowie, jak wielu rodaków,
      > wyjechali z Polski. Mogli wybierać między Stanami a Kanadą. - Chcę zobaczyć
      > Statuę Wolności - zarządziła Maria i w ten sposób trafili do Nowego Jorku.
      > Wierzyli, że nowa ojczyzna - USA zapewni ich dzieciom dostatnią przyszłość.
      > Początki były trudne. Zaopiekowały się nimi służby imigracyjne, dostali
      > niewielki zasiłek. Za te pieniądze wynajęli mieszkanie. Maria opiekowała się
      > Pawłem i Joasią, a Kazimierz szukał pracy. Miał trudności - nie znał języka.
      > Zapisał się więc na angielski, zaczął malować szyldy. Powoli odbijali się od
      > dna. Urodziło się kolejne dziecko Krzysztof. Gdy Maria nauczyła się języka,
      > poszła do szkoły biznesu. Ukończyła ją z najlepszymi ocenami. Znalazła pracę
      > w prestiżowej firmie Marsh McLennan jako księgowa. Zaczęła robić karierę w
      > prawdziwie amerykańskim stylu. Kazimierz założył własną firmę dekarską.
      > Jakubiakowie kupili nowy dom w Ridgewood, wyjechali na egzotyczne wakacje.
      > Pracowała na 93 piętrze, przy drugim biurku od okna po północnej stronie.
      > Przed nią roztaczał się widok na całe miasto: Manhattan, Central Park,
      > Queens i Bronks. Lubiła to co robiła i swoich kolegów. Tylko raz pomyślała o
      > odejściu, gdy w sierpniu przeżyła wypadek. Jednego dnia, w południe, Maria
      > udała się na lunch. Jak zwykle wsiadła do szybkobieżnej windy, razem z 14
      > innymi pasażerami. W pewnym momencie poczuli, że winda spada. Lecieli
      > kilkadziesiąt pięter w dół, aż ktoś wcisnął czerwony przycisk wyhamowujący
      > dźwig. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Maria przeżyła szok. Kilka dni
      > spędziła na zwolnieniu. 11 września poszła do pracy. W Polsce pani Krystyna
      > w tym samym czasie kończyła właśnie gotowanie obiadu. W kuchni miała
      > włączone radio. Program został przerwany, a spiker podał informację, że
      > samolot uderzył w jedną z wież WTC. - Rzuciłam się do telewizora. Spojrzałam
      > na kłęby dymu i moja pierwsza myśl: O Boże! Tam jest Marysia - wspomina. -
      > Ja to wszystko wyobrażałam sobie tak, jakbym była w środku. Niedługo przed
      > tą tragedią byłam w biurze synowej. Widziałam jak wygląda, jak jest
      > umeblowane. Mam zdjęcia na tle wieżowców. Zachowałam również identyfikator,
      > bez którego nie można było wejść do WTC - dodaje. Od momentu gdy wieżowce
      > zaczęły płonąć Jakubiakowie bezskutecznie próbowali dodzwonić się na telefon
      > Marii. Gdy nie wróciła do domu, nadal nie dopuszczali do siebie myśli, że
      > mogła zginąć. Przez kilka dni daremnie jej poszukiwali. - Powtarzaliśmy
      > sobie, że może jest w którymś ze szpitali, może jest w szoku, może ma
      > problemy z pamięcią. Tych "może" było jednak niestety, coraz mniej - mówi
      > Krystyna Jakubiak. Rocznicę 11 września wraz z mężem spędzą w swoim domu w
      > Bystrzycy Oławskiej. Za jakiś czas znów polecą do Stanów zająć się wnukami.
      Mysle ze polakow bylo tam i zginelo duzo wiecej.Wielu z nich wykonywalo proste
      prace fizyczne i pracowali na czarno dlatego nikt ich zaginiecia oficjalnie nie
      zglasza!
      Poza rdzenymi anglo-amerykanami zginelo mnostwo amerykanow wloskiego
      pochodzenia orazokolo 300 amerykanskich Zydow w tym 3 izraelczykow(jedna
      izraelka o nazwisku Avrahami byla pasazerka samolotu)
      • Gość: fredzio54 Re: 11.s09.01-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialst IP: *.de.ibm.com 14.03.03, 11:18
        Gość portalu: schimschelewitzMys napisał(a):

        > wojo!!!! napisał:
        >
        > > POLSKIE OFIARY 11 WRZEŚNIA
        > >
        > > Rozpacz rodzin
        > >
        > > - Mija rok, a my cały czas żyjemy jak w półśnie. Powoli dociera do nas, że
        >
        > > Marysi już nie ma. To bardzo trudne... - mówi urywanym głosem Krystyna
        > > Jakubiak, teściowa Marii, jednej z sześciorga Polaków, którzy zginęli w WT
        > C.
        > > Rodziny polskich ofiar tragedii nie chcą mówić o swoim dramacie. Pani
        > > Krystynie też jest trudno. - Czasami lepiej jest coś z siebie wyrzucić. Po
        > za
        > > tym może w ten sposób część osób uświadomi sobie, jak szybko i
        > > niespodziewanie można stracić bliską osobę - zastanawia się. Kilka dni tem
        > u
        > > wróciła z Nowego Jorku.
        > > Od dnia tragedii często tam bywa. Pomaga synowi w opiece nad trójką dzieci
        > :
        > > osiemnastoletnią Joasią, o rok młodszym Pawłem i najmłodszym dwunastoletni
        > m
        > > Krzysiem. - Każdy wyjazd ogromnie przeżywam. Staram się jednak, aby oni te
        > go
        > > nie widzieli. Niby zachowują się normalnie, ale to wszystko w nich głęboko
        >
        > > siedzi. Marysia tak o nich dbała. To niesprawiedliwe. Taka kochająca się
        > > rodzina... - mówi pani Krystyna. W 1989 r. Jakubiakowie, jak wielu rodaków
        > ,
        > > wyjechali z Polski. Mogli wybierać między Stanami a Kanadą. - Chcę zobaczy
        > ć
        > > Statuę Wolności - zarządziła Maria i w ten sposób trafili do Nowego Jorku.
        >
        > > Wierzyli, że nowa ojczyzna - USA zapewni ich dzieciom dostatnią przyszłość
        > .
        > > Początki były trudne. Zaopiekowały się nimi służby imigracyjne, dostali
        > > niewielki zasiłek. Za te pieniądze wynajęli mieszkanie. Maria opiekowała s
        > ię
        > > Pawłem i Joasią, a Kazimierz szukał pracy. Miał trudności - nie znał język
        > a.
        > > Zapisał się więc na angielski, zaczął malować szyldy. Powoli odbijali się
        > od
        > > dna. Urodziło się kolejne dziecko Krzysztof. Gdy Maria nauczyła się języka
        > ,
        > > poszła do szkoły biznesu. Ukończyła ją z najlepszymi ocenami. Znalazła pra
        > cę
        > > w prestiżowej firmie Marsh McLennan jako księgowa. Zaczęła robić karierę w
        >
        > > prawdziwie amerykańskim stylu. Kazimierz założył własną firmę dekarską.
        > > Jakubiakowie kupili nowy dom w Ridgewood, wyjechali na egzotyczne wakacje.
        >
        > > Pracowała na 93 piętrze, przy drugim biurku od okna po północnej stronie.
        > > Przed nią roztaczał się widok na całe miasto: Manhattan, Central Park,
        > > Queens i Bronks. Lubiła to co robiła i swoich kolegów. Tylko raz pomyślała
        > o
        > > odejściu, gdy w sierpniu przeżyła wypadek. Jednego dnia, w południe, Maria
        >
        > > udała się na lunch. Jak zwykle wsiadła do szybkobieżnej windy, razem z 14
        > > innymi pasażerami. W pewnym momencie poczuli, że winda spada. Lecieli
        > > kilkadziesiąt pięter w dół, aż ktoś wcisnął czerwony przycisk wyhamowujący
        >
        > > dźwig. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Maria przeżyła szok. Kilka d
        > ni
        > > spędziła na zwolnieniu. 11 września poszła do pracy. W Polsce pani Krystyn
        > a
        > > w tym samym czasie kończyła właśnie gotowanie obiadu. W kuchni miała
        > > włączone radio. Program został przerwany, a spiker podał informację, że
        > > samolot uderzył w jedną z wież WTC. - Rzuciłam się do telewizora. Spojrzał
        > am
        > > na kłęby dymu i moja pierwsza myśl: O Boże! Tam jest Marysia - wspomina. -
        >
        > > Ja to wszystko wyobrażałam sobie tak, jakbym była w środku. Niedługo przed
        >
        > > tą tragedią byłam w biurze synowej. Widziałam jak wygląda, jak jest
        > > umeblowane. Mam zdjęcia na tle wieżowców. Zachowałam również identyfikator
        > ,
        > > bez którego nie można było wejść do WTC - dodaje. Od momentu gdy wieżowce
        > > zaczęły płonąć Jakubiakowie bezskutecznie próbowali dodzwonić się na telef
        > on
        > > Marii. Gdy nie wróciła do domu, nadal nie dopuszczali do siebie myśli, że
        > > mogła zginąć. Przez kilka dni daremnie jej poszukiwali. - Powtarzaliśmy
        > > sobie, że może jest w którymś ze szpitali, może jest w szoku, może ma
        > > problemy z pamięcią. Tych "może" było jednak niestety, coraz mniej - mówi
        > > Krystyna Jakubiak. Rocznicę 11 września wraz z mężem spędzą w swoim domu w
        >
        > > Bystrzycy Oławskiej. Za jakiś czas znów polecą do Stanów zająć się wnukami
        > .
        > Mysle ze polakow bylo tam i zginelo duzo wiecej.Wielu z nich wykonywalo
        proste
        > prace fizyczne i pracowali na czarno dlatego nikt ich zaginiecia oficjalnie
        nie
        >
        > zglasza!
        > Poza rdzenymi anglo-amerykanami zginelo mnostwo amerykanow wloskiego
        > pochodzenia orazokolo 300 amerykanskich Zydow w tym 3 izraelczykow(jedna
        > izraelka o nazwisku Avrahami byla pasazerka samolotu)
        Izrael twierdz z Zgineli 56 Izraelczykow w TWCi jeden w Samolocie
        • Gość: schimschelewitz Re: 11.s09.01-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialst IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.03.03, 11:57
          Gość portalu: fredzio54 napisał(a):

          > Gość portalu: schimschelewitzMys napisał(a):
          >
          > > wojo!!!! napisał:
          > >
          > > > POLSKIE OFIARY 11 WRZEŚNIA
          > > >
          > > > Rozpacz rodzin
          > > >
          > > > - Mija rok, a my cały czas żyjemy jak w półśnie. Powoli dociera do na
          > s, że
          > >
          > > > Marysi już nie ma. To bardzo trudne... - mówi urywanym głosem Krystyn
          > a
          > > > Jakubiak, teściowa Marii, jednej z sześciorga Polaków, którzy zginęli
          > w WT
          > > C.
          > > > Rodziny polskich ofiar tragedii nie chcą mówić o swoim dramacie. Pani
          >
          > > > Krystynie też jest trudno. - Czasami lepiej jest coś z siebie wyrzuci
          > ć. Po
          > > za
          > > > tym może w ten sposób część osób uświadomi sobie, jak szybko i
          > > > niespodziewanie można stracić bliską osobę - zastanawia się. Kilka dn
          > i tem
          > > u
          > > > wróciła z Nowego Jorku.
          > > > Od dnia tragedii często tam bywa. Pomaga synowi w opiece nad trójką d
          > zieci
          > > :
          > > > osiemnastoletnią Joasią, o rok młodszym Pawłem i najmłodszym dwunasto
          > letni
          > > m
          > > > Krzysiem. - Każdy wyjazd ogromnie przeżywam. Staram się jednak, aby o
          > ni te
          > > go
          > > > nie widzieli. Niby zachowują się normalnie, ale to wszystko w nich gł
          > ęboko
          > >
          > > > siedzi. Marysia tak o nich dbała. To niesprawiedliwe. Taka kochająca
          > się
          > > > rodzina... - mówi pani Krystyna. W 1989 r. Jakubiakowie, jak wielu ro
          > daków
          > > ,
          > > > wyjechali z Polski. Mogli wybierać między Stanami a Kanadą. - Chcę zo
          > baczy
          > > ć
          > > > Statuę Wolności - zarządziła Maria i w ten sposób trafili do Nowego J
          > orku.
          > >
          > > > Wierzyli, że nowa ojczyzna - USA zapewni ich dzieciom dostatnią przys
          > złość
          > > .
          > > > Początki były trudne. Zaopiekowały się nimi służby imigracyjne, dosta
          > li
          > > > niewielki zasiłek. Za te pieniądze wynajęli mieszkanie. Maria opiekow
          > ała s
          > > ię
          > > > Pawłem i Joasią, a Kazimierz szukał pracy. Miał trudności - nie znał
          > język
          > > a.
          > > > Zapisał się więc na angielski, zaczął malować szyldy. Powoli odbijali
          > się
          > > od
          > > > dna. Urodziło się kolejne dziecko Krzysztof. Gdy Maria nauczyła się j
          > ęzyka
          > > ,
          > > > poszła do szkoły biznesu. Ukończyła ją z najlepszymi ocenami. Znalazł
          > a pra
          > > cę
          > > > w prestiżowej firmie Marsh McLennan jako księgowa. Zaczęła robić kari
          > erę w
          > >
          > > > prawdziwie amerykańskim stylu. Kazimierz założył własną firmę dekarsk
          > ą.
          > > > Jakubiakowie kupili nowy dom w Ridgewood, wyjechali na egzotyczne wak
          > acje.
          > >
          > > > Pracowała na 93 piętrze, przy drugim biurku od okna po północnej stro
          > nie.
          > > > Przed nią roztaczał się widok na całe miasto: Manhattan, Central Park
          > ,
          > > > Queens i Bronks. Lubiła to co robiła i swoich kolegów. Tylko raz pomy
          > ślała
          > > o
          > > > odejściu, gdy w sierpniu przeżyła wypadek. Jednego dnia, w południe,
          > Maria
          > >
          > > > udała się na lunch. Jak zwykle wsiadła do szybkobieżnej windy, razem
          > z 14
          > > > innymi pasażerami. W pewnym momencie poczuli, że winda spada. Lecieli
          >
          > > > kilkadziesiąt pięter w dół, aż ktoś wcisnął czerwony przycisk wyhamow
          > ujący
          > >
          > > > dźwig. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Maria przeżyła szok. Ki
          > lka d
          > > ni
          > > > spędziła na zwolnieniu. 11 września poszła do pracy. W Polsce pani Kr
          > ystyn
          > > a
          > > > w tym samym czasie kończyła właśnie gotowanie obiadu. W kuchni miała
          > > > włączone radio. Program został przerwany, a spiker podał informację,
          > że
          > > > samolot uderzył w jedną z wież WTC. - Rzuciłam się do telewizora. Spo
          > jrzał
          > > am
          > > > na kłęby dymu i moja pierwsza myśl: O Boże! Tam jest Marysia - wspomi
          > na. -
          > >
          > > > Ja to wszystko wyobrażałam sobie tak, jakbym była w środku. Niedługo
          > przed
          > >
          > > > tą tragedią byłam w biurze synowej. Widziałam jak wygląda, jak jest
          > > > umeblowane. Mam zdjęcia na tle wieżowców. Zachowałam również identyfi
          > kator
          > > ,
          > > > bez którego nie można było wejść do WTC - dodaje. Od momentu gdy wież
          > owce
          > > > zaczęły płonąć Jakubiakowie bezskutecznie próbowali dodzwonić się na
          > telef
          > > on
          > > > Marii. Gdy nie wróciła do domu, nadal nie dopuszczali do siebie myśli
          > , że
          > > > mogła zginąć. Przez kilka dni daremnie jej poszukiwali. - Powtarzaliś
          > my
          > > > sobie, że może jest w którymś ze szpitali, może jest w szoku, może ma
          >
          > > > problemy z pamięcią. Tych "może" było jednak niestety, coraz mniej -
          > mówi
          > > > Krystyna Jakubiak. Rocznicę 11 września wraz z mężem spędzą w swoim d
          > omu w
          > >
          > > > Bystrzycy Oławskiej. Za jakiś czas znów polecą do Stanów zająć się wn
          > ukami
          > > .
          > > Mysle ze polakow bylo tam i zginelo duzo wiecej.Wielu z nich wykonywalo
          > proste
          > > prace fizyczne i pracowali na czarno dlatego nikt ich zaginiecia oficjalni
          > e
          > nie
          > >
          > > zglasza!
          > > Poza rdzenymi anglo-amerykanami zginelo mnostwo amerykanow wloskiego
          > > pochodzenia orazokolo 300 amerykanskich Zydow w tym 3 izraelczykow(jedna
          > > izraelka o nazwisku Avrahami byla pasazerka samolotu)
          > Izrael twierdz z Zgineli 56 Izraelczykow w TWCi jeden w Samolocie
          Fredzio nie masz racji na poczatku podawali ze zginelo 56 izraelczykow ale
          pozniej to na szczescie zdementowali zginelo tylko trzech Alona Avrahami
          (naukowiec pochodzaca z Indii),Szai Levinhar, oraz jeszcze jeden ale w tek
          chwili nie pamietam nazwiska.
        • Gość: schimschelewitz Re: 11.s09.1-Polskie_ofiary_arabskiego_bestialst IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.03.03, 12:07
          Gość portalu: fredzio54 napisał(a):

          > Gość portalu: schimschelewitzMys napisał(a):
          >
          > > wojo!!!! napisał:
          > >
          > > > POLSKIE OFIARY 11 WRZEŚNIA
          > > >
          > > > Rozpacz rodzin
          > > >
          > > > - Mija rok, a my cały czas żyjemy jak w półśnie. Powoli dociera do na
          > s, że
          > >
          > > > Marysi już nie ma. To bardzo trudne... - mówi urywanym głosem Krystyn
          > a
          > > > Jakubiak, teściowa Marii, jednej z sześciorga Polaków, którzy zginęli
          > w WT
          > > C.
          > > > Rodziny polskich ofiar tragedii nie chcą mówić o swoim dramacie. Pani
          >
          > > > Krystynie też jest trudno. - Czasami lepiej jest coś z siebie wyrzuci
          > ć. Po
          > > za
          > > > tym może w ten sposób część osób uświadomi sobie, jak szybko i
          > > > niespodziewanie można stracić bliską osobę - zastanawia się. Kilka dn
          > i tem
          > > u
          > > > wróciła z Nowego Jorku.
          > > > Od dnia tragedii często tam bywa. Pomaga synowi w opiece nad trójką d
          > zieci
          > > :
          > > > osiemnastoletnią Joasią, o rok młodszym Pawłem i najmłodszym dwunasto
          > letni
          > > m
          > > > Krzysiem. - Każdy wyjazd ogromnie przeżywam. Staram się jednak, aby o
          > ni te
          > > go
          > > > nie widzieli. Niby zachowują się normalnie, ale to wszystko w nich gł
          > ęboko
          > >
          > > > siedzi. Marysia tak o nich dbała. To niesprawiedliwe. Taka kochająca
          > się
          > > > rodzina... - mówi pani Krystyna. W 1989 r. Jakubiakowie, jak wielu ro
          > daków
          > > ,
          > > > wyjechali z Polski. Mogli wybierać między Stanami a Kanadą. - Chcę zo
          > baczy
          > > ć
          > > > Statuę Wolności - zarządziła Maria i w ten sposób trafili do Nowego J
          > orku.
          > >
          > > > Wierzyli, że nowa ojczyzna - USA zapewni ich dzieciom dostatnią przys
          > złość
          > > .
          > > > Początki były trudne. Zaopiekowały się nimi służby imigracyjne, dosta
          > li
          > > > niewielki zasiłek. Za te pieniądze wynajęli mieszkanie. Maria opiekow
          > ała s
          > > ię
          > > > Pawłem i Joasią, a Kazimierz szukał pracy. Miał trudności - nie znał
          > język
          > > a.
          > > > Zapisał się więc na angielski, zaczął malować szyldy. Powoli odbijali
          > się
          > > od
          > > > dna. Urodziło się kolejne dziecko Krzysztof. Gdy Maria nauczyła się j
          > ęzyka
          > > ,
          > > > poszła do szkoły biznesu. Ukończyła ją z najlepszymi ocenami. Znalazł
          > a pra
          > > cę
          > > > w prestiżowej firmie Marsh McLennan jako księgowa. Zaczęła robić kari
          > erę w
          > >
          > > > prawdziwie amerykańskim stylu. Kazimierz założył własną firmę dekarsk
          > ą.
          > > > Jakubiakowie kupili nowy dom w Ridgewood, wyjechali na egzotyczne wak
          > acje.
          > >
          > > > Pracowała na 93 piętrze, przy drugim biurku od okna po północnej stro
          > nie.
          > > > Przed nią roztaczał się widok na całe miasto: Manhattan, Central Park
          > ,
          > > > Queens i Bronks. Lubiła to co robiła i swoich kolegów. Tylko raz pomy
          > ślała
          > > o
          > > > odejściu, gdy w sierpniu przeżyła wypadek. Jednego dnia, w południe,
          > Maria
          > >
          > > > udała się na lunch. Jak zwykle wsiadła do szybkobieżnej windy, razem
          > z 14
          > > > innymi pasażerami. W pewnym momencie poczuli, że winda spada. Lecieli
          >
          > > > kilkadziesiąt pięter w dół, aż ktoś wcisnął czerwony przycisk wyhamow
          > ujący
          > >
          > > > dźwig. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Maria przeżyła szok. Ki
          > lka d
          > > ni
          > > > spędziła na zwolnieniu. 11 września poszła do pracy. W Polsce pani Kr
          > ystyn
          > > a
          > > > w tym samym czasie kończyła właśnie gotowanie obiadu. W kuchni miała
          > > > włączone radio. Program został przerwany, a spiker podał informację,
          > że
          > > > samolot uderzył w jedną z wież WTC. - Rzuciłam się do telewizora. Spo
          > jrzał
          > > am
          > > > na kłęby dymu i moja pierwsza myśl: O Boże! Tam jest Marysia - wspomi
          > na. -
          > >
          > > > Ja to wszystko wyobrażałam sobie tak, jakbym była w środku. Niedługo
          > przed
          > >
          > > > tą tragedią byłam w biurze synowej. Widziałam jak wygląda, jak jest
          > > > umeblowane. Mam zdjęcia na tle wieżowców. Zachowałam również identyfi
          > kator
          > > ,
          > > > bez którego nie można było wejść do WTC - dodaje. Od momentu gdy wież
          > owce
          > > > zaczęły płonąć Jakubiakowie bezskutecznie próbowali dodzwonić się na
          > telef
          > > on
          > > > Marii. Gdy nie wróciła do domu, nadal nie dopuszczali do siebie myśli
          > , że
          > > > mogła zginąć. Przez kilka dni daremnie jej poszukiwali. - Powtarzaliś
          > my
          > > > sobie, że może jest w którymś ze szpitali, może jest w szoku, może ma
          >
          > > > problemy z pamięcią. Tych "może" było jednak niestety, coraz mniej -
          > mówi
          > > > Krystyna Jakubiak. Rocznicę 11 września wraz z mężem spędzą w swoim d
          > omu w
          > >
          > > > Bystrzycy Oławskiej. Za jakiś czas znów polecą do Stanów zająć się wn
          > ukami
          > > .
          > > Mysle ze polakow bylo tam i zginelo duzo wiecej.Wielu z nich wykonywalo
          > proste
          > > prace fizyczne i pracowali na czarno dlatego nikt ich zaginiecia oficjalni
          > e
          > nie
          > >
          > > zglasza!
          > > Poza rdzenymi anglo-amerykanami zginelo mnostwo amerykanow wloskiego
          > > pochodzenia orazokolo 300 amerykanskich Zydow w tym 3 izraelczykow(jedna
          > > izraelka o nazwisku Avrahami byla pasazerka samolotu)
          > Izrael twierdz z Zgineli 56 Izraelczykow w TWCi jeden w Samolocie
          Nahlepiej wejdz na strone www.cnn.com tam jest taki link victims 11.09 kliknij
          na to i masz nazwiska i zdjecia wszystkich ponad 3100 ofiar.Wielu antysemitow
          wierzacych w arabska propagande twierdzi ze nie bylo tam Zydow(bo niby byli
          poinformowani o zamachu i nie przyszli do pracy)ale wystarczy poczytas nazwiska
          tych niewinnych ofiar i zmienia sie zdanie zwlaszcza duzo jest pod G i R.
          • Gość: , a po co? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 14.03.03, 18:18
            www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=522&w=4905969&a=4907627
            cytujecie sie wsciekle a nie ma po co szukac.
            polecam caly watek.
            pa.
            • puls Re: a po co? 16.03.03, 11:28
              Gość portalu: , napisał(a):

              > <a href="www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
              f=522&w=4905969&a
              > =4907627"target="_blank">www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
              f=522&w=
              > 4905969&a=4907627</a>
              > cytujecie sie wsciekle a nie ma po co szukac.
              > polecam caly watek.
              > pa.
    • pro+se Tu arabki trenuja przed 11.09.01 16.03.03, 23:01
      news.yahoo.com/news?tmpl=story2&u=/030313/168/3i6de.html&e=1&ncid=996
Pełna wersja