Czy Polska powinna poprzec Izrael ?

IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 13.09.02, 17:48
Tak jak np. popiera USA ? A skoro USA jest sojusznikiem Izraela to uwazam,ze
i Polska powinna poprzec Izrael ( zwlaszcza,ze mieszkaja tam jeszcze tkzw.
polscy Zydzi wywodzacy sie z Polski czyli dawni jej obywatele badz co badz ).
Pozatym bylby to gest ze strony Polski,ze nie godzi sie na wizje swiata a la
Ben La Den lub Hamas,Arafat itp. monstra
terrorystyczne....
ps. ale Polska tego nie zrobi bo nie chce sie narazac Unii Europejskiej.....
    • sala_paulina Re: Czy Polska powinna poprzec Izrael ? 13.09.02, 17:52
      Mysle ze powinna. Po to zeby nie narazac sie na oskarzenia, nie bezpodstawne z
      reszta o antysemityzm itp.
      Wiec powinna. Unii Europejskiej przez to sie nie narazi.
      Kogo konkretnie masz na mysli?
      Uwazam jednak ze powinna podpisac z Izraelem umowe o ekstradycje.

    • sala_paulina Re: Czy Polska powinna poprzec Izrael ? 13.09.02, 17:54
      A Arafat, Fatah, Al Aksa, Hamas,Ibn Laden - to po prostu zbrodnicze
      orgaznizacje i ludzie.
      I nie da sie tego nazwac bardziej dyplomatycznie.
      • sala_paulina Al Aksa - tez zbrodniarze 13.09.02, 17:56
        Al Aksa to akurat to nie terrytorium Izraela.
        Ale to tez zbrodnicza orgaznizacja.
    • Gość: Ed Re: Czy Polska powinna poprzec Izrael ? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.115.* 13.09.02, 18:27
      Oczywiście, że powinna. To kwestia przyzwoitości.
      • Gość: mefet Re: Czy Polska powinna poprzec Izrael ? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 18:31
        Widzę zoodność podlądów. Wyjaśnijcie, czy poprzeć mamy tylko werbalnie, czy też
        samodzielnie zabić paru Palestyńczyków.
        • Gość: SS-man tak ale najpierw antysemitów do gazu. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 23:14
          Gość portalu: mefet napisał(a):

          > Widzę zoodność podlądów. Wyjaśnijcie, czy poprzeć mamy tylko werbalnie, czy
          też
          >
          > samodzielnie zabić paru Palestyńczyków.

          najpierw zabijcie wszystkich palestyńczyków w Polsce i antysemitów ( 3/4
          Polaków).
    • Gość: Maverick Re: Czy Polska powinna poprzec Izrael ? IP: *.proxy.aol.com 13.09.02, 18:46
      Izrael to nazistwoski kraj, robiacy ekspansje terytorialna kosztem innych.
      Sharon i paru innych to zwykli zbrodniarze.

      Daj sobie siana z popieraniem kryminalistow.
      • sala_paulina Re: Czy Polska powinna poprzec Izrael ? 13.09.02, 21:06
        Od kiedy niby jest nazista?
        Czlowieku ty bredzisz jak pofyrtany.
      • Gość: Gruby Re: Czy Polska powinna poprzec Izrael ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 14.09.02, 10:31
        Gość portalu: Maverick napisał(a):

        > Izrael to nazistwoski kraj, robiacy ekspansje terytorialna kosztem innych.
        > Sharon i paru innych to zwykli zbrodniarze.
        >
        > Daj sobie siana z popieraniem kryminalistow.

        *****

        Maverick, Jabłuszko co niedaleko spadło od Jabłoni, jak ty czołowy w
        Teksasie kapuś na usługach FBI możesz zadawać pytania, z których wynika, że
        Twój prezydent Busch popiera zbrodniarzy i kryminalistów?

        A może Ty uważasz, że prezydent Bush to tez zbrodniarz?

        Mavciu, zaczynam się obawiać o Ciebie.
        Jak sie o tym dowiedzą twoi pracodawcy z FBI to jeszcze Cię deportują

        Będziesz miał szczęście jeżeli wraz z nową żoną do Korei, bo jak nie daj Boże
        do Polski, to Cię dawni teściowie, albo sąsiedzi z Mieroszowa, żywcem obedrą
        ze skóry!

        Ty lepiej pomyśl na brudno zanim znowu napiszesz takie głupstwo ;-)))

        _ Ps. Przepraszam, całkiem zapomniałem, że myślenie, to nie jest Twoja
        specjalność ;-)))
    • Gość: wojciech j. Re: Czy Polska powinna poprzec Izrael ? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 21:25
      Polska zawsze byla i powinna byc po stroni slabych i ponizanych .
      Bo sama kiedys byla slaba i ponizana .
      Teraz zreszta tez probuje sie ja ponizac polska .CELUJA W TYM ZYDZI .
      Jakby polska poparla izrael to tak jakby se na leb nasrala i wyparla sie calej
      swej przeszlosci .
    • Gość: Gumisie Nie IP: *.client.attbi.com 13.09.02, 21:33
      Gość portalu: Fronda napisał(a):

      > Pozatym bylby to gest ze strony Polski,ze nie godzi sie na wizje swiata a la
      > Ben La Den lub Hamas,Arafat itp. monstra
      > terrorystyczne....

      Co nie oznacza, ze mamy się godzić na wizję świata a la Sharon albo ten zabity (mała strata) minister, Ze'evi.
      Takowi prezentują wizję świata, w którym dobro i zło nie są wartościami obiektywnymi, tylko zależnymi od kontekstu -
      czy coś jest korzystne dla "narodu wybranego". Zasada Kalego doprowadzona do skrajności. Inne narody też to
      mają, ale są przynajmniej zdolne do odczuwania wstydu. A Żydzi? Przecież, do diaska, dla nich Irgun to bohaterowie
      a goście podkładający bomby Amerykanom ("Lavon Affair") to patrioci. Linkami do stron, na których Żydzi CHWALĄ
      się swoimi zbrodniami - służę. Oni NIE zasługują na pomoc ani sympatię.
      G.
    • Gość: mirmat Izrael broni naszej cywilizacji. TAK IP: *.dialup.eol.ca 14.09.02, 17:13
      Kiedy w 1967 roku maly Izrael pokonal w 6 dni przewyzszajace go
      dziesieciokrotnie Sowieckie satelity w Polsce Moskiewskie pacholki Gomulka,
      Moczar czy Szlachcic wpadly w panike. To wydarzenie nadchnelo wielu Polakow
      nadzieja, ze koiec Sowieckiej okupacji jest mozliwy. Izraelskie zwyciestwo w
      1967 bylo drobnym ale waznym przyczynkiem do marca 1968 roku, grudnia 1971,
      czerwca 1976 i sierpnia 1980. Ale sierotkom po komunie i Sowieckim panowaniu
      moze to sie nie podobac. Kazdy Polak odpowie na Twoje pytanie zdecydowanie TAK
      • sala.hamil Re: Izrael broni naszej cywilizacji. TAK 14.09.02, 17:15

        :)))))
        Gość portalu: mirmat napisał(a):

        > Kiedy w 1967 roku maly Izrael pokonal w 6 dni przewyzszajace go
        > dziesieciokrotnie Sowieckie satelity w Polsce Moskiewskie pacholki Gomulka,
        > Moczar czy Szlachcic wpadly w panike. To wydarzenie nadchnelo wielu Polakow
        > nadzieja, ze koiec Sowieckiej okupacji jest mozliwy. Izraelskie zwyciestwo w
        > 1967 bylo drobnym ale waznym przyczynkiem do marca 1968 roku, grudnia 1971,
        > czerwca 1976 i sierpnia 1980. Ale sierotkom po komunie i Sowieckim panowaniu
        > moze to sie nie podobac. Kazdy Polak odpowie na Twoje pytanie zdecydowanie TAK
        • Gość: rypski Re: Izrael broni naszej cywilizacji. TAK IP: *.nyc.rr.com 14.09.02, 20:17
          mirmat troche przesadziles o tym zwyciestwie izraela w 1967.
          zadajmy sobie pytanie ile jest krajow demokratycznych w azjii i afryce.
          india, japonia, korea poludniowa, taiwan, filipiny, izrael i turcja
          w afryce tylko RPA. Polska jako mloda niedawno wyzwolona demokracja ma
          obowiazek popierac inne demokracje.
          Nie twierdze, ze metody izraela sa szlachetne ale jest to raczej reakcja na
          akcje palestynczykow, ktorzy zostali mocno oszukani przez swoich przywodcow.
          Izrael okupuje byle terytorium egiptu i jordanii w wyniku wygranej wojny.
          Nie nazywamy przeciez terenow zachodnich i polnocnych, ktore zostaly polsce
          przyznane po 1945 roku terenami okupowanymi. Niemcy przegraly wojne.
          • Gość: Gumisie To Izrael zaczął wojnę w 1967 IP: *.client.attbi.com 14.09.02, 21:30
            Gość portalu: rypski napisał(a):

            > Nie twierdze, ze metody izraela sa szlachetne ale jest to raczej reakcja na
            > akcje palestynczykow, ktorzy zostali mocno oszukani przez swoich przywodcow.

            I reakcjana reakcję, i reakcja na reakcję na reakcję... To się tam kręci, proszę Pana, od lat '20. A zaczęło, w mojej
            opinii, od masowej imigracji Żydów na tereny, które już były zamieszkane. I od ich dążenia do stworzenia tam
            narodowej większości (postulat zapisany explicite w programie takich organizacji jak Betar). Potem były zamieszki
            arabskie, terror żydowski, pogromy arabskie, żydowskie czystki etniczne, arabska wojna, żydowska wojna, arabska
            wojna, żydowska wojna (Liban, o ile dobrze policzyłem, a pomylić sie nietrudno), arabski terror, żydowskie represje,
            arabska intifada, żydowskie bezprawie, więcej arabskiego terroru... Ufff... Tak w skrócie wygląda historia najnowsza
            Bliskiego Wschodu, a sprawiedliwych tam nie ma.

            > Izrael okupuje byle terytorium egiptu i jordanii w wyniku wygranej wojny.

            Którą zaczął. Jak by się Pan zapatrywał na taką alternatywną wersję historii, że na pół wieku została utrwalona
            okupacja Polski przez Niemcy?
            G.
            • Gość: rypski Re: To Izrael zaczął wojnę w 1967 IP: *.nyc.rr.com 14.09.02, 23:09
              > Izrael okupuje byle terytorium egiptu i jordanii w wyniku wygranej wojny.
              >Którą zaczął. Jak by się Pan zapatrywał na taką alternatywną wersję historii,
              >że na pół wieku została utrwalona okupacja Polski przez Niemcy? .

              Co za kultura. Izrael nie zaczal tej wojny i pan i ja o tym wiemy. Uderzenie
              prewencyjne, ubiegajace atak Egiptu, Jordanii i Syrii nie moze byc potraktowane
              jako agresja. Chyba ze agresja obronna.
              Okupacja Polski miala miejsce w ubieglych wiekach przez okres dluzszy niz 50
              lat. To tez pan wie.
              Propaganda niemiecka przedstawila atak na Polske jako odpowiedz na prowokacje
              polska w Gliwicach. O tym pan zapewne slyszal?
              • Gość: Gumisie Re: To Izrael zaczął wojnę w 1967 IP: *.client.attbi.com 14.09.02, 23:18
                Gość portalu: rypski napisał(a):

                > Co za kultura. Izrael nie zaczal tej wojny i pan i ja o tym wiemy.

                Izrael zaczął tę wojnę i ja o tym wiem. Pańskich myśli nie znam.

                > Uderzenie
                > prewencyjne, ubiegajace atak Egiptu, Jordanii i Syrii nie moze byc potraktowane
                > jako agresja. Chyba ze agresja obronna.

                He, he. No właśnie. Akurat jak z tym uderzeniem Niemiec w odpowiedzi na "agresję w Gliwicach". Panie Szanowny:
                podaje Pan przykład, który wspiera MOJĄ tezę! :o)
                Pozdrowienia,
                G.
          • Gość: mirmat Rypski:ja pisalem o okupacji Sowieckiej nie Izrael IP: *.dialup.eol.ca 14.09.02, 23:40
            Gość portalu: rypski napisał(a):

            > mirmat troche przesadziles o tym zwyciestwie izraela w 1967.
            > zadajmy sobie pytanie ile jest krajow demokratycznych w azjii i afryce.
            > india, japonia, korea poludniowa, taiwan, filipiny, izrael i turcja
            > w afryce tylko RPA. Polska jako mloda niedawno wyzwolona demokracja ma
            > obowiazek popierac inne demokracje.
            > Nie twierdze, ze metody izraela sa szlachetne ale jest to raczej reakcja na
            > akcje palestynczykow, ktorzy zostali mocno oszukani przez swoich przywodcow.
            > Izrael okupuje byle terytorium egiptu i jordanii w wyniku wygranej wojny.
            > Nie nazywamy przeciez terenow zachodnich i polnocnych, ktore zostaly polsce
            > przyznane po 1945 roku terenami okupowanymi. Niemcy przegraly wojne.

            ABSOLUTNIE SIE ZGADZAM. NAZYWANIE NOWYCH TERENOW IZRAELA "OKUPOWANYMI" DAJE
            MOZLIWOSC NIEMIECKIM REWANZYSTOM NAZYWAC TA SAMO SLASK, POMORZE I MAZURY. NIC
            INNEGO NIE NAPISALEM.
          • Gość: mirmat Rypski:ja pisalem o okupacji Sowieckiej nie Izrael IP: *.dialup.eol.ca 14.09.02, 23:41
            Gość portalu: rypski napisał(a):

            > mirmat troche przesadziles o tym zwyciestwie izraela w 1967.
            > zadajmy sobie pytanie ile jest krajow demokratycznych w azjii i afryce.
            > india, japonia, korea poludniowa, taiwan, filipiny, izrael i turcja
            > w afryce tylko RPA. Polska jako mloda niedawno wyzwolona demokracja ma
            > obowiazek popierac inne demokracje.
            > Nie twierdze, ze metody izraela sa szlachetne ale jest to raczej reakcja na
            > akcje palestynczykow, ktorzy zostali mocno oszukani przez swoich przywodcow.
            > Izrael okupuje byle terytorium egiptu i jordanii w wyniku wygranej wojny.
            > Nie nazywamy przeciez terenow zachodnich i polnocnych, ktore zostaly polsce
            > przyznane po 1945 roku terenami okupowanymi. Niemcy przegraly wojne.

            ABSOLUTNIE SIE ZGADZAM. NAZYWANIE NOWYCH TERENOW IZRAELA "OKUPOWANYMI" DAJE
            MOZLIWOSC NIEMIECKIM REWANZYSTOM NAZYWAC TA SAMO SLASK, POMORZE I MAZURY. NIC
            INNEGO NIE NAPISALEM.
    • Gość: diabeł poprzemy jak nam pożyczą troche bomb jądrowych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 23:12
      w końcu 400 bomb jadrowych to troche chyba za dużo na zabicie wszystkich
      sąsiadów? przy okazji moga tez dodać troche tej zakazanej broni, która zabijaja
      palestyńczyków, przydałaby sie BOR-owi.



      Gość portalu: Fronda napisał(a):

      > Tak jak np. popiera USA ? A skoro USA jest sojusznikiem Izraela to uwazam,ze
      > i Polska powinna poprzec Izrael ( zwlaszcza,ze mieszkaja tam jeszcze tkzw.
      > polscy Zydzi wywodzacy sie z Polski czyli dawni jej obywatele badz co badz ).
      > Pozatym bylby to gest ze strony Polski,ze nie godzi sie na wizje swiata a la
      > Ben La Den lub Hamas,Arafat itp. monstra
      > terrorystyczne....
      > ps. ale Polska tego nie zrobi bo nie chce sie narazac Unii Europejskiej.....
    • Gość: sabra i szatila Izrael to Raj na Ziemii IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 23:26
      http://ajedrez_democratico.tripod.com/Bernstein-1984.htm

      The Life of an American Jew
      in Racist-Marxist Israel

      by Jack Bernstein



      Before Israel became a state in 1948, Jews world-wide were filled with the
      Zionist propaganda that Israel would be a homeland for all Jews, a refuge for
      persecuted Jews, a truly democratic country, and the fulfillment of Biblical
      prophecy.

      I am an Ashkenazi (KHAZAR) Jew who spent the first 25 years of my life in
      the United States, the country that has given ALL Jews freedom and the
      opportunity to prosper
      • Gość: sabra i szatila Izrael to Raj na Ziemii 2 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 23:27

        Throughout their history, these Polish and Russian Ashkenazi Jews practiced
        communism/socialism and worked to have their ideas implemented in these
        countries. By the late 1800's significant numbers of these communist/socialist
        Jews were found in Germany, the Balkans, and eventually all over Europe.

        Because of their interference in the social and governmental affairs of
        Russia, they became the target of persecution by the Czars. Because of this,
        migration of these communist/socialist oriented Jews began. Some went to
        Palestine; some went to Central and South America; and a large number of them
        came to the U.S.



        POLITICAL ZIONISM IS BORN


        In l897, the First Zionist Congress was held in Basel, Switzerland. At this
        Congress, it was decided to work toward the establishment of a Jewish state and
        a search for land on which to build this Jewish state began.

        Great Britain offered the Zionist land in Africa. This the Zionists
        rejected
        • Gość: sabra i szatila Izrael to Raj na Ziemii 3 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 23:30
          http://ajedrez_democratico.tripod.com/Bernstein-1984.htm


          Throughout their history, these Polish and Russian Ashkenazi Jews practiced
          communism/socialism and worked to have their ideas implemented in these
          countries. By the late 1800's significant numbers of these communist/socialist
          Jews were found in Germany, the Balkans, and eventually all over Europe.

          Because of their interference in the social and governmental affairs of
          Russia, they became the target of persecution by the Czars. Because of this,
          migration of these communist/socialist oriented Jews began. Some went to
          Palestine; some went to Central and South America; and a large number of them
          came to the U.S.



          POLITICAL ZIONISM IS BORN


          In l897, the First Zionist Congress was held in Basel, Switzerland. At this
          Congress, it was decided to work toward the establishment of a Jewish state and
          a search for land on which to build this Jewish state began.

          Great Britain offered the Zionist land in Africa. This the Zionists
          rejected
      • Gość: mirmat sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w kosc? IP: *.dialup.eol.ca 14.09.02, 23:43
        • Gość: Sabra i Szatila Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:00
          Sabra i Szatila
          Sabra i Szatila - NOWE OBLICZE FASZYZMU - masakra w obozach palestyńskich


          Dla wszystkich kochających wolność
          Oraz dla wszystkich wolnych
          Na całym świecie,
          dla narodu, który tyle wycierpiał
          my studenci palestyńscy
          tę książkę poświęcamy



          Wstęp
          Ludzie zaczęli ponownie odzyskiwać strzępy utraconego poczucia bezpieczeństwa.
          Mogli spać, ale był to niespokojny sen, podczas którego marzenia o lepszym
          jutrze mieszały się z wieloma troskami dręczącymi ich umysły. Obawy przed
          ewentualnym oszustwami syjonistów i nieufność wobec amerykańskiej gwarancji,
          oczekiwanie na ciężką zimę, wspomnienie rozstań z ukochanymi osobami oraz
          utrata syna lub córki, brat lub ojca nawiedzały każdy sen.

          Jednak pomimo nigdy nie kończących się koszmarów nocnych, zaczęli pozbywać się
          codziennego strachu przed śmiercią, który towarzyszył im przez ostatnie 113
          dni. Po raz pierwszy po codziennych bombardowaniach ze wszystkich stron - z
          powietrza, morza i lądu, z samochodów pułapek, bomb zegarowych - ludzie
          oczekiwali jutra.
          Niestety, jeszcze raz czekała ich gorzka konfrontacja, kiedy zawisła nad nimi
          piekielna ręka, która dokonała masakry w miastach i wsiach palestyńskich
          Rashidiyeh, Nabatiyah, Ain El-Helweh i El-Miyeh, Tal El-Zeeter, Kufr Qasim i
          deir Yassin. Teraz unosiła się nad obozami Sabra i Szatila.
          Mówiąc o masakrze w Sabrze i Szatili należy podkreślić dwa fakty. Po pierwsze -
          nie był to rezultat nagłej decyzji podjętej w ciągu jednej nocy, ale posunięcie
          wpisane od samego początku w ogólne plany Izraela. Zamysł takiego planu
          działania zrodził się już pierwszego dnia wojny - 4 czerwca 1982 roku.
          Po drugie, musimy pamiętać o powolnej rzezi narodu palestyńskiego na południu
          Libanu zapoczątkowanej już w pierwszych dniach wojny. Po wyrugowaniu mężczyzn z
          obozów poprzez mordy, aresztowania i wygnanie, pozostali mieszkańcy - kobiety,
          dzieci i starcy - żyją w nich nadal nękani zimnem, głodem i strachem.
          Międzynarodowy Czerwony Krzyż potwierdza, że los około 50 tysięcy ludzi z
          obozów nie jest znany. Obecnie apelujemy do światowej opinii publicznej, do
          wszystkich sił miłujących pokój, do państw i rządów, które popierają
          przywrócenie pokoju w Libanie i przywrócenie pokoju w narodowi palestyńskiemu,
          aby dołożyli wszelkich starań w celu niedopuszczenia do nowej serii masakr,
          powstrzymania powolnej, ale stałej eksterminacji naszego narodu zdanego na
          łaskę i niełaskę bezwzględnego wroga i jego popleczników w Libanie.

          MASAKRA: FAKTY I WYDARZENIA
          Chociaż masakra rozpoczęła się właściwie w czwartek po południu 16 września,
          naszą relacją rozpoczniemy od opisania sytuacji we wtorek, tzn. od dnia, w
          którym zginął libański prezydent-elekt Beszmir Dżemajel. W tym właśnie dniu
          podjęto ostateczną decyzję dokonania masakry stosownie do planów sporządzonych
          znacznie wcześniej przez rząd izraelski.

          Wtorek, 14 września 1982 r.

          Tego dnia, podobnie jak podczas kilku poprzedzających dni, w przededniu
          zawarcia porozumienia w sprawie ogólnego zawieszenia broni, mieszkańcy obozów
          powracali po długiej nieobecności do swoich domów, albo ściślej, do tego co
          pozostało po ich domach w wyniku bombardowań syjonistycznych. Natychmiast
          zabrali się do ratowania swojego dobytku i odbudowy domów. Podczas tych kilku
          dni poprzedzających masakrę, obóz przemienił się w wielki plac budowy
          wypełniony ludźmi, którym umiłowanie życia kazało zaczynać od nowa po raz
          trzeci lub czwarty nie zwracając uwagi na słabnące siły.

          Wtorek. Dzień, w którym podjęto decyzję.
          Jeszcze przed śmiercią prezydenta-elekta Beszira Dżemajela dłoń, która
          rozpoczęła zniszczenia, nakreśliła plan ogólnego uderzenia.
          Przed śmiercią Beszira Dżemejela odbyło się spotkanie pomiędzy Amirem Drori,
          głównodowodzącym północnego sektora wojsk izraelskich, a przywództwem milicji
          falangistowskiej.
          Po ogłoszeniu wiadomości o śmierci Dżemejela, Drori i generał Eitan odbyli
          jeszcze jedno spotkanie z kierownictwem Falangi w ich siedzibie. Na tym
          spotkaniu uzgodniono, że Falanga wykona specjalne zadanie w obozach
          palestyńskich. Ustalono również następne spotkania w celu uzgodnienia wspólnego
          działania. Ponadto wyznaczono pewnego oficera izraelskiego - nie z armii; ale z
          Mossad (wywiad izraelski) - do utrzymania bezpośredniej łączności z
          kierownictwem Falangi. (Z zeznania generała-majora Drori przed izraelską
          komisją badającą sprawę masakry)
          Generał-major Drori poinformował generała Yarona o godzinie 22 (we wtorek) o
          [lanie wkroczenia do zachodniego Bejrutu. ( Z zeznania generała Yarona przed
          izraelską komisją badającą sprawę masakry).
          Decyzję o wkroczeniu do zachodniego Bejrutu podjęto podczas dwóch rozmów. Jedna
          z nich odbyła się między premierem i szefem sztabu około północy 14 września.
          Druga rozmowa odbyła się w mojej obecności (między premierem Beginem i
          Szaronem) kilka minut po pierwszej rozmowie. (Z zeznania Ariela Szarona przed
          izraelską komisją badającą sprawę masakry)


          Środa - 15 września 1982
          Inwazja zachodniego Bejrutu

          "O godzinie 1.00 w nocy z wtorku na środę Bejrut przeniknął huk samolotów
          myśliwskich lądujących na międzynarodowym lotnisku. O świcie miasto było nękane
          pozorowanymi lotami trwającymi cztery godziny. Następnie głośniki izraelskie
          zaczęły nawoływać, aby mieszkańcy obozów nie obawiali się zbliżających się
          czołgów, ponieważ przybywały one , aby chronić ich przed :chrześcijanami i
          falangistami". ( Z zeznania naocznego świadka)

          Wsparte przez wozy pancerne wojska izraelskie zaczęły zbliżać się z sześciu
          kierunków: Duazi, Janah, Bir Hassan, Mathaf (muzeum narodowe), od portu i drogi
          prowadzącej z lotniska. W tym czasie ludzi w obozach opanowały wątpliwości. Bo
          jak długo mogli wciąż uciekać?
          Większość nie mogła rozstrzygnąć dylematu - uwierzyć izraelskim obrońcom i
          amerykańskim gwarancjom, czy też uciekać jeszcze raz? Każdy wybór był trudny.

          Szaron w Bejrucie
          "Byłem w Bejrucie o 5.00 rano 15 września wtedy, kiedy nasze wojska zaczęły
          zbliżać się do Zachodniego Bejrutu". "O godzinie 8.00 rano spotkałem się z
          szefem sztabu". "Potem spotkałem się z przywództwem falangistów w ich
          kwaterach. Obecni byli również szef wywiadu, szef wywiadu wojskowego oraz
          wyższy oficer z Mossadu". ( Z zeznania Szarona przed izraelską komisją badającą
          sprawę masakry)

          Izraelski szef sztabu Rafael Eitan otrzymał list od Szarona stwierdzający:


          "Jena strona otrzymała upoważnienie do kierowania siłami na lądzie... podczas
          akcji w obozach. Zezwolić falangistom na wkroczenie..."

          Zostało to poświadczone przez Avi Dudai - asystenta Szarona, który napisał i
          wysłał list osobiście. Poinformował on komisję śledczą, że napisał list tak,
          jak Szaron podyktował. Twierdził, że nie jest w stanie wyjaśnić znaczenia
          listu.

          Czwartek - 16 września 1982 r.

          WOJSKA IZRAELSKIE ZAJMUJĄ POZYCJĘ. POCZĄTEK MASAKRY

          Jak potwierdziło dowództwo, wojska izraelskie osłaniały obozy ze wszystkich
          stron. Ponad 150 czołgów i 100 transporterów opancerzonych otaczało obozy.
          ("Haaretz")
          Wojska izraelskie zajęły trzy budynki, każdy z nich miał 7 pięter i był
          zlokalizowany tak, że można było z nich prowadzić pełną obserwację sieci
          wąskich alejek przecinających obozy Sabra i Szatila. (Agencja Reutera)
          Pułkownik izraelski, który prosił, aby nie podawać jego nazwiska, poinformował
          korespondenta agencji Reutera 16 września, że jego żołnierze kierowali się
          dwiema zasadami: "że armie izraelska ma nie interweniować w obozach, cokolwiek
          w nich by się działo oraz że należy oczyścić obszar z fedainów". (Agencja
          Reutera)


          Dwa samoloty transportowe Hercules-130 przybyły i wylądowały rankiem na
          pierwszym pasie startowym międzynarodowego portu lotniczego w Bejrucie.
          Wyjechały z nich wojskowe jeppy i pozostały tam przez około jedną godzinę.
          Następnie w kierunku obozów Sabra i Szatila podążył konwój ciężarówek z
          niezidentyfikowanymi żołnierzami. Widzieli
          • Gość: sabra i szatila Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:02
            Dyskryminacje w swiatowa.republika.pl


            Sabra i Szatila
            Sabra i Szatila - NOWE OBLICZE FASZYZMU - masakra w obozach palestyńskich


            Dla wszystkich kochających wolność
            Oraz dla wszystkich wolnych
            Na całym świecie,
            dla narodu, który tyle wycierpiał
            my studenci palestyńscy
            tę książkę poświęcamy



            Wstęp
            Ludzie zaczęli ponownie odzyskiwać strzępy utraconego poczucia bezpieczeństwa.
            Mogli spać, ale był to niespokojny sen, podczas którego marzenia o lepszym
            jutrze mieszały się z wieloma troskami dręczącymi ich umysły. Obawy przed
            ewentualnym oszustwami syjonistów i nieufność wobec amerykańskiej gwarancji,
            oczekiwanie na ciężką zimę, wspomnienie rozstań z ukochanymi osobami oraz
            utrata syna lub córki, brat lub ojca nawiedzały każdy sen.

            Jednak pomimo nigdy nie kończących się koszmarów nocnych, zaczęli pozbywać się
            codziennego strachu przed śmiercią, który towarzyszył im przez ostatnie 113
            dni. Po raz pierwszy po codziennych bombardowaniach ze wszystkich stron - z
            powietrza, morza i lądu, z samochodów pułapek, bomb zegarowych - ludzie
            oczekiwali jutra.
            Niestety, jeszcze raz czekała ich gorzka konfrontacja, kiedy zawisła nad nimi
            piekielna ręka, która dokonała masakry w miastach i wsiach palestyńskich
            Rashidiyeh, Nabatiyah, Ain El-Helweh i El-Miyeh, Tal El-Zeeter, Kufr Qasim i
            deir Yassin. Teraz unosiła się nad obozami Sabra i Szatila.
            Mówiąc o masakrze w Sabrze i Szatili należy podkreślić dwa fakty. Po pierwsze -
            nie był to rezultat nagłej decyzji podjętej w ciągu jednej nocy, ale posunięcie
            wpisane od samego początku w ogólne plany Izraela. Zamysł takiego planu
            działania zrodził się już pierwszego dnia wojny - 4 czerwca 1982 roku.
            Po drugie, musimy pamiętać o powolnej rzezi narodu palestyńskiego na południu
            Libanu zapoczątkowanej już w pierwszych dniach wojny. Po wyrugowaniu mężczyzn z
            obozów poprzez mordy, aresztowania i wygnanie, pozostali mieszkańcy - kobiety,
            dzieci i starcy - żyją w nich nadal nękani zimnem, głodem i strachem.
            Międzynarodowy Czerwony Krzyż potwierdza, że los około 50 tysięcy ludzi z
            obozów nie jest znany. Obecnie apelujemy do światowej opinii publicznej, do
            wszystkich sił miłujących pokój, do państw i rządów, które popierają
            przywrócenie pokoju w Libanie i przywrócenie pokoju w narodowi palestyńskiemu,
            aby dołożyli wszelkich starań w celu niedopuszczenia do nowej serii masakr,
            powstrzymania powolnej, ale stałej eksterminacji naszego narodu zdanego na
            łaskę i niełaskę bezwzględnego wroga i jego popleczników w Libanie.

            MASAKRA: FAKTY I WYDARZENIA
            Chociaż masakra rozpoczęła się właściwie w czwartek po południu 16 września,
            naszą relacją rozpoczniemy od opisania sytuacji we wtorek, tzn. od dnia, w
            którym zginął libański prezydent-elekt Beszmir Dżemajel. W tym właśnie dniu
            podjęto ostateczną decyzję dokonania masakry stosownie do planów sporządzonych
            znacznie wcześniej przez rząd izraelski.

            Wtorek, 14 września 1982 r.

            Tego dnia, podobnie jak podczas kilku poprzedzających dni, w przededniu
            zawarcia porozumienia w sprawie ogólnego zawieszenia broni, mieszkańcy obozów
            powracali po długiej nieobecności do swoich domów, albo ściślej, do tego co
            pozostało po ich domach w wyniku bombardowań syjonistycznych. Natychmiast
            zabrali się do ratowania swojego dobytku i odbudowy domów. Podczas tych kilku
            dni poprzedzających masakrę, obóz przemienił się w wielki plac budowy
            wypełniony ludźmi, którym umiłowanie życia kazało zaczynać od nowa po raz
            trzeci lub czwarty nie zwracając uwagi na słabnące siły.

            Wtorek. Dzień, w którym podjęto decyzję.
            Jeszcze przed śmiercią prezydenta-elekta Beszira Dżemajela dłoń, która
            rozpoczęła zniszczenia, nakreśliła plan ogólnego uderzenia.
            Przed śmiercią Beszira Dżemejela odbyło się spotkanie pomiędzy Amirem Drori,
            głównodowodzącym północnego sektora wojsk izraelskich, a przywództwem milicji
            falangistowskiej.
            Po ogłoszeniu wiadomości o śmierci Dżemejela, Drori i generał Eitan odbyli
            jeszcze jedno spotkanie z kierownictwem Falangi w ich siedzibie. Na tym
            spotkaniu uzgodniono, że Falanga wykona specjalne zadanie w obozach
            palestyńskich. Ustalono również następne spotkania w celu uzgodnienia wspólnego
            działania. Ponadto wyznaczono pewnego oficera izraelskiego - nie z armii; ale z
            Mossad (wywiad izraelski) - do utrzymania bezpośredniej łączności z
            kierownictwem Falangi. (Z zeznania generała-majora Drori przed izraelską
            komisją badającą sprawę masakry)
            Generał-major Drori poinformował generała Yarona o godzinie 22 (we wtorek) o
            [lanie wkroczenia do zachodniego Bejrutu. ( Z zeznania generała Yarona przed
            izraelską komisją badającą sprawę masakry).
            Decyzję o wkroczeniu do zachodniego Bejrutu podjęto podczas dwóch rozmów. Jedna
            z nich odbyła się między premierem i szefem sztabu około północy 14 września.
            Druga rozmowa odbyła się w mojej obecności (między premierem Beginem i
            Szaronem) kilka minut po pierwszej rozmowie. (Z zeznania Ariela Szarona przed
            izraelską komisją badającą sprawę masakry)


            Środa - 15 września 1982
            Inwazja zachodniego Bejrutu

            "O godzinie 1.00 w nocy z wtorku na środę Bejrut przeniknął huk samolotów
            myśliwskich lądujących na międzynarodowym lotnisku. O świcie miasto było nękane
            pozorowanymi lotami trwającymi cztery godziny. Następnie głośniki izraelskie
            zaczęły nawoływać, aby mieszkańcy obozów nie obawiali się zbliżających się
            czołgów, ponieważ przybywały one , aby chronić ich przed :chrześcijanami i
            falangistami". ( Z zeznania naocznego świadka)

            Wsparte przez wozy pancerne wojska izraelskie zaczęły zbliżać się z sześciu
            kierunków: Duazi, Janah, Bir Hassan, Mathaf (muzeum narodowe), od portu i drogi
            prowadzącej z lotniska. W tym czasie ludzi w obozach opanowały wątpliwości. Bo
            jak długo mogli wciąż uciekać?
            Większość nie mogła rozstrzygnąć dylematu - uwierzyć izraelskim obrońcom i
            amerykańskim gwarancjom, czy też uciekać jeszcze raz? Każdy wybór był trudny.

            Szaron w Bejrucie
            "Byłem w Bejrucie o 5.00 rano 15 września wtedy, kiedy nasze wojska zaczęły
            zbliżać się do Zachodniego Bejrutu". "O godzinie 8.00 rano spotkałem się z
            szefem sztabu". "Potem spotkałem się z przywództwem falangistów w ich
            kwaterach. Obecni byli również szef wywiadu, szef wywiadu wojskowego oraz
            wyższy oficer z Mossadu". ( Z zeznania Szarona przed izraelską komisją badającą
            sprawę masakry)

            Izraelski szef sztabu Rafael Eitan otrzymał list od Szarona stwierdzający:


            "Jena strona otrzymała upoważnienie do kierowania siłami na lądzie... podczas
            akcji w obozach. Zezwolić falangistom na wkroczenie..."

            Zostało to poświadczone przez Avi Dudai - asystenta Szarona, który napisał i
            wysłał list osobiście. Poinformował on komisję śledczą, że napisał list tak,
            jak Szaron podyktował. Twierdził, że nie jest w stanie wyjaśnić znaczenia
            listu.

            Czwartek - 16 września 1982 r.

            WOJSKA IZRAELSKIE ZAJMUJĄ POZYCJĘ. POCZĄTEK MASAKRY

            Jak potwierdziło dowództwo, wojska izraelskie osłaniały obozy ze wszystkich
            stron. Ponad 150 czołgów i 100 transporterów opancerzonych otaczało obozy.
            ("Haaretz")
            Wojska izraelskie zajęły trzy budynki, każdy z nich miał 7 pięter i był
            zlokalizowany tak, że można było z nich prowadzić pełną obserwację sieci
            wąskich alejek przecinających obozy Sabra i Szatila. (Agencja Reutera)
            Pułkownik izraelski, który prosił, aby nie podawać jego nazwiska, poinformował
            korespondenta agencji Reutera 16 września, że jego żołnierze kierowali się
            dwiema zasadami: "że armie izraelska ma nie interweniować w obozach, cokolwiek
            w nich by się działo oraz że należy oczyścić obszar z fedainów". (Agencja
            Reutera)


            Dwa samoloty transportowe Hercules-130 przybyły i wylądowały rankiem na
            pierwszym pasie startowym międzynarodowego portu lotniczego w Bejrucie.
            Wyjechały z nich wojskowe jeppy i pozostały tam przez około jedną godzinę.
            Następnie w kierunku obozów Sabra i Szatila podążył konwój ciężarówek z
            • Gość: sabra i szatila Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:04
              Później korespondenci prasowi potwierdzili, że te dwa samoloty wystartowały z
              lotniska wojskowego zbudowanego przez Izrael w pobliżu Nabatiyeh.
              O 3.00 tamtego popołudnia, mieszkańcy Szuwayfat dostrzegli na drodze z lotniska
              uzbrojone osoby łącznie z paroma ludźmi Saada Haddada.
              Później tego samego dnia, członkowie falangi i ugrupowania Haddada założyli
              kwaterę główną na Uniwersytecie Libańskim. Zagraniczny personel medyczny w
              Szpitalu Gaza podał, że przyjęto 25 ofiar z obozu Szatila, rannych na skutek
              ostrzelania przez czołgi izraelskie stacjonujące w pobliżu stadionu sportowego.
              Skierowały one ogień artyleryjski na obóz.


              "POZDRAWIAM TOWARZYSZY BRONI I ŻYCZĘ UDANEJ AKCJI!"

              Takimi słowami zareagował minister wojny Ariel Szaron na raport przedstawiony
              mu przez dowódcę wojsk sektora północnego generała majora Amira Drori, Który
              poinformował, że masakra rozpoczęła się w obozach Szatila o godzinie 16.00 w
              czwartek 16 września 1982 roku. Został on włączony do czterostronicowego
              dochodzenia, które przeprowadzono w Bejrucie i opublikowano w New York Times we
              wtorek 28 września 1982 roku.

              PIERWSZY ETAP MASAKRY PRZEPROWADZONO W CISZY

              Tamtego wieczora mieszkańcy obozu zostali zaatakowani przez zaskoczenie, kiedy
              drzwi zostały wyważone, a ich domy zdemolowane. Napastnicy trzymający w
              dłoniach siekiery i łopaty nacierali kolejno na wszystkich członków rodziny.
              Zanim tamci mieli czas zareagować - napastnicy byli już przy nich. Towarzyszyły
              im buldożery i - aby przyspieszyć akcję - równały z ziemią budynki miażdżyc
              wszystko i wszystkich, którzy w nich się znajdowali. Wraz z nadchodzącym dniem,
              dały się słyszeć odgłosy broni palnej.

              Piątek - 17 września 1982

              MASAKRA W ŚWIETLE DZIENNYM PO ILUMINACJI NOCNEJ

              "Masakra prowadzona jest w szybkim tempie" - stwierdził Zeev Schiff,
              korespondent wojenny pisma "Haartetz". Wypowiedział te słowa między godziną 7 a
              8 w piątek rano.
              Dowiedziawszy się o masakrze od Izraelczyków wstrząśniętych wypadkami w
              Bejrucie, usiłował potwierdzić tę wiadomość.
              O godzinie 22.00 tego wieczora, zwrócił się z pytaniem w tej sprawie do
              urzędnika izraelskiego wysokiej rangi.
              "Potem dowiedziałem się, że urzędnik ten szybko na to zareagował. Innymi słowy,
              masakra zaczęła się w czwartek wieczorem. Dowiedziałem się o tym w piątek rano.
              Nie ma zatem wątpliwości, że inni wiedzieli także".
              "Setki żołnierzy izraelskich stało przyglądając się na krańcach obozu Szatila".
              Fakt ten został potwierdzony przez Lorena Jenkinsa - korespondenta
              dziennika "Washington Post". Członkowie prawicowej milicji zabronili mu wejść
              do obozu.
              Saad Haddad spędził cały piątek w rejonie Bejrutu.
              "Skontaktowałem się z dowódcą sektora około godziny 9.00 rano i poinformowałem
              go, że akcja jest kontynuowana w sposób, jak sądziłem nie rutynowy. Przyszedł
              więc do mnie około 11.00 rano i ja mu wszystko zrelacjonowałem.

              Zaproponowałem, że na tym etapie jest rzeczą konieczną, aby zatrzymać ich i
              pozwolić im się zreorganizować. Nie powinniśmy zezwolić, aby przyłączyły się do
              nich jakieś dodatkowe siły". Odpowiedział na to, że skontaktuje się z szefem
              sztabu...

              ZEZNANIA OFICERÓW

              MIMO, ŻE WIDZIAŁEM, POZWOLIŁEM IM UZUPEŁNIĆ AMUNICJĘ,br
              ... Słyszałem, jak mówił mu, iż ma wrażenie, że dzieje się coś nieprawidłowego.
              Nie słyszałem odpowiedzi szefa sztabu, ale on odpowiedział, że przyjedzie.
              Sędzia Chen: Usłyszeliśmy zeznanie oficer, że dał pan raport między godziną
              9.00 a 10.00 rano tamtego ranka stwierdzając, że falangiści mordują kobiety i
              dzieci. (Szaron i Etan mówią, że mają czyste ręce)
              Yaron: Nie pamiętam, że otrzymałem raport tej treści.
              Sądzia Cohen: Czy wydał pan rozkaz, aby powstrzymać to, co się tam dzieje i
              kazać im pozostać na swoim miejscu albo usunąć ich z obozu?
              Yaron: Wydaliśmy rozkaz, aby pozostali na swoich miejscach wewnątrz obozu.
              Przyznaję, że falangiści prosili nas, ażeby pozwolić im zabrać amunicję do
              obozów i my się na to zgodziliśmy. Zgodziłem się na to jak również i na to,
              żeby wysłać do obozów nowe siły falangistowskie w celu wymiany tych oddziałów,
              ponieważ pewna liczba żołnierzy odniosła rany. Wszystko to nastąpiło między
              godziną 11 rano a południem w piątek.
              Sędzia Barak: Nie rozumiem. Z jednej strony prosi pan aby operacje wstrzymano,
              a z drugiej strony zgadza się pan, aby weszły dodatkowe siły. Jak można
              wytłumaczyć taką sprzeczność?
              Yaron: Przerwanie tej operacji było mi potrzebne, ażeby sprawdzić co się tam
              dzieje. Po wyjaśnieniu chciałem aby ją kontynuowali. Po południu na lotnisko
              przybyły dodatkowe siły falangistowskie, ale nie zezwoliłem im wkroczyć do
              obozów, dopóki nie otrzymałem nowych rozkazów od szefa sztabu, który był w
              drodze do nas.
              Sędzia Cohen: Kiedy przybył szef sztabu?
              Yaron: Przybył pomiędzy 14.30 a 15.00 Ustaliliśmy spotkanie w kwaterze falangi.
              Podczas tego spotkania zapytałem, czy doszło do nieprawidłowych wypadków na
              terenie obozu.
              Sędzia Barak zauważa z naciskiem:
              Jest to sprzeczne zeznanie. Mogę tu stwierdzić, że mamy różne zeznania. Pan
              twierdzi, że zapytał na tym spotkaniu...

              SZEF SZTABU GRATULUJE IM

              Yaron: Tak, sadzę że szef sztabu wyraził uznanie mówiąc im: Gratuluje wam
              wykonania wspaniałej roboty. Sędzia Barak: Czy tak powiedział? Yaron: Tak.
              Sędzia Barak: Więc nie było potrzeby, aby przerwać operację? Yaron: Wydaliśmy
              rozkaz o godzinie 11.00 rano, ażeby wstrzymać operację. Po tym spotkaniu, w
              którym uczestniczył szef sztabu, miałem wrażenie, że wydano rozkaz, ażeby
              wznowić operację w sobotę rano, następnego dnia. (Zeznanie generała Yarona
              przed izraelską komisją badającą sprawę masakry) "Haareta" na podstawie
              dziennika ukazującego się w Ammanie: "Al -Dastour", 12 listopada 1982 r.

              SZEF SZTABU ZARZĄDZA WZNOWIENIE OPERACJI

              Sędzia Barak: Szef sztabu powiedział, że poinformował wieczorem ministra
              obrony, że wydał rozkazy wstrzymania operacji w południe tego samego dnia
              (piątek). Czy około godziny 16.00 tego samego dnia wydał rozkaz wznowienia
              operacji?
              Yaron: Wydano im rozkaz, aby tam pozostali aż do następnego rana i ja
              rozumiałem, że nie ma żadnych problemów.


              Oglądając dokumenty Yaron zacytował: "Szef sztabu powiedział, że falangiści
              będą kontynuować operację oczyszczania obozów aż do godziny 5.00 rano w
              sobotę". Następnie generał Yaron dodał: "W piątek około godziny 18.00
              otrzymałem raport od oficera o nazwisku Yeir, w którym podano, że mieszkańcy
              obozu uciekają na północ i że straszne sceny działy się w obozach. W związku z
              tym zebrałem dowódców i powiedziałem im, że stosownie do rozkazów, falangiści
              mają opuścić obozy do następnego dnia rano, ponieważ nie chcieliśmy umożliwiać
              im przeniesienia się do innych miejsc. Przyznaję, że nie poinformowałem dowódcy
              sektora o szczegółach raportu otrzymanego od oficera Yeira. Następnego ranka
              wszedłem na dach naszej kwatery i stamtąd zobaczyłem falangistów, którzy
              prowadzili grupę ludzi ubranych na biało. Byli oni członkami zespołu
              lekarskiego i pielęgniarskiego ze szpitala Gaza. Sposób, w jaki byli traktowani
              wzbudził moje wątpliwości. Poszedłem do nich a falangiści powiedzieli mi, że ci
              ludzie są członkami terrorystycznej organizacji Baader Meinhoff. Rozkazałem aby
              ich natychmiast zwolniono. Okazało się, że byli lekarzami. (Zeznanie generała
              Yarona przed izraelską komisją badającą sprawę masakry). "Haaretz na podstawie
              dziennika ukazującego się w Ammanie: "Al.-Dastour" 12 listopada 1982 r.

              GENERAŁ-MAJOR DRORI: ZAMIERZALIŚMY WSPOMÓC ICH ALTYRELIĄ

              Sędzia Cohen: Czy uzgodniono, że we czwartek udzielimy falangistom wsparcia?
              Drori: Tak ,ale tylko w przypadku, jeśli zaczną mieć problemy, i tylko ogniem
              artyleryjski, Jednakże my absolutnie nie chcieliśmy, ażeby nasze wojska
              uczestniczyły razem z falangistami w tej brudnej operacji. Spotkaliśmy się z
              przywództwem falangistów ponownie w czwartek rano i osiągnęliśmy ostateczne
              poroz
              • Gość: sabra i szatila Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:06
                GENERAŁ-MAJOR DRORI: ZAMIERZALIŚMY WSPOMÓC ICH ALTYRELIĄ

                Sędzia Cohen: Czy uzgodniono, że we czwartek udzielimy falangistom wsparcia?
                Drori: Tak ,ale tylko w przypadku, jeśli zaczną mieć problemy, i tylko ogniem
                artyleryjski, Jednakże my absolutnie nie chcieliśmy, ażeby nasze wojska
                uczestniczyły razem z falangistami w tej brudnej operacji. Spotkaliśmy się z
                przywództwem falangistów ponownie w czwartek rano i osiągnęliśmy ostateczne
                porozumienie o ich wkroczeniu do obozów i my wszystko koordynowaliśmy z nimi.
                Powiedzieli mi na tym spotkaniu, że ma zostać zainstalowany oficer łącznikowy
                przy jednej z naszych jednostek stacjonujących w pobliżu obozów, dowodzonej
                przez oficera o nazwisku Amos. Jednak o godzinie 14.30 usłyszałem od Amosa, że
                oficer łącznikowy jeszcze nie przybył. Później dowiedziałem się, że przybył on
                o godzinie 15.30.
                Generał Efrat: Kiedy siły falangistowskie zaczęły faktycznie wkraczać do
                Zachodniego Bejrutu?
                Drori: O godzinie 18.00. Przez cały czwartek otrzymywałem sprzeczne raporty o
                sytuacji i o wkroczeniu falangistów do obozów.

                EWENTUALNOŚĆ MASAKRY

                Sędzia Barak: Czy wcześniej ktoś rozważał z panem możliwość nastąpienia
                masakry?
                Drori (po długim namyśle): Tak, oficer o nazwisku Ruebin rozmawiał o tym ze
                mną. Faktycznie, nie wyobrażałem sobie takiej ewentualności. Jednakże pragnę
                podkreślić, że oficer ten, który znajdował się w dowództwie naszych ugrupowań
                stacjonujących w rejonie bezpośrednich działań bojowych nigdy nie uważał, że
                ewentualność, o której mówił, może w rzeczywistości nastąpić. Odpowiedziałem
                mu, że nie wierzę, aby siły falangistowskie mogły coś takiego zrobić, ponieważ
                nasze wojska zostały rozlokowane w pobliżu nich, o czym ich uprzednio
                informowaliśmy i ostrzegaliśmy.
                Sędzia Cohen: A co pan powie o piątku?
                Drori: Otrzymałem raporty od oficera Amosa o sytuacji wewnątrz obozów. Jeżeli
                chodzi o moje osobiste odczucie, to przyznaję, że czułem, iż falangiści nie
                oczyszczali domów stosując rutynowe środki wojskowe, ale przeciwnie,
                natychmiast strzelali do wszystkich ludzi znajdujących się w środku.
                Sędzia Barak: Kiedy nabrał pan takiego przekonania?
                Drori: To była po prostu moja ocena sytuacji. Wtedy jeszcze nie omawialiśmy
                liczby poległych. Wiele wskazywało jednak na to, że w obozach działy się rzeczy
                nieprawidłowe i groźne. Później rozmawiałem z przedstawicielem falangistów i
                nakazałem Amosowi, aby wstrzymał akcję falangistów. Chciałbym podkreślić, że
                sytuacja nie była jasna.
                Następnie Drori dodał: Otrzymali rozkaz, aby nie posuwali się naprzód. Wszedłem
                na dach naszej kwatery, rozejrzałem się po całym obszarze obozów i zobaczyłem,
                że dzieją się tam nieprawidłowe rzeczy.
                Sędzia Barak: Czy widział pan jak ludność cywilna opuszczała obozy?
                Drori: Nie. Wydałem rozkazy jednostkom stacjonującym w pobliżu naszego obozu,
                ażeby sprawdzono, co się tam dzieje. Jednakże otrzymaliśmy od nich odpowiedź,
                że nie znają w rzeczywistości faktów. Poinformowałem także telefonicznie
                generała-porucznika Eitana, że wydałem rozkazy, ażeby powstrzymać falangistów,
                ponieważ znacznie przebrali miarę. Szef sztabu nie skomentował mojego
                oświadczenia, ale powiedział, że poleci do Bejrutu po południu.
                Sędzia Cohen: Czy pański rozkaz obejmował również wyprowadzenie falangistów
                poza obozy?
                Drori: Nie. Nie wydałem im rozkazu opuszczenia obozów, ale raczej zakazałem ich
                głównym siłom wkroczenia do obozów. Siły te stacjonowały razem z naszymi na
                lotniku Khalde i uzbrojone były w broń ciężką i czołgi.

                Izraelski dziennik "Maariv" zamieścił następujący ironiczny komentarz do
                zeznania generała Drori:

                "generał-major nic nie widział, nic nie słyszał, ani nie widział masakry".
                Następnie w dzienniku tym wyrażono zdumienie, że wojskowego w tak wysokiej
                randze pamięć zawiodła w tak dużym stopniu.

                Szaron: OBAWIALIŚMY SIĘ

                "Obawialiśmy się dwóch rzeczy. Pierwsza, to 2000 fedainów, którzy znajdowali
                się w Bejrucie, a druga, to siedmiotysięczna milicja z 27 różnych organizacji
                mająca nadal mnóstwo broni. Obawialiśmy się, że mogliby oni otoczyć miasto i
                reaktywować organizacje palestyńskie".

                O WKROCZENIU DO ZACHODNIEGO BEJRUTU

                "W obliczu zaistniałej krytycznej sytuacji omawiano ewentualność wkroczenia
                nowych sił do Bejrutu Zachodniego. Rozmawiałem na ten temat z premierem między
                godziną 19.00 a 20.00. Rozmawiałem również w tej sprawie z szefem sztabu".

                Wbrew stwierdzeniu Sędziego Baraka, że minister David Levi ostrzegał o
                możliwości masakry na posiedzeniu gabinetu, zapytany o to Szaron odparł: "
                Usłyszałem o masakrze po raz pierwszy w noc hebrajskiego Nowego Roku, tzn.
                wieczorem 17 września, kiedy zatelefonował do mnie do domu szef sztabu.
                Powiedział, że właśnie wrócił z Bejrutu i że podczas akcji falangistów w
                obozach dla uchodźców zabito więcej ludności cywilnej niż oczekiwano".
                (zeznanie Szarona przed izraelską komisją badającą sprawy masakry)

                SZARON DRŻY

                Izraelski dziennik "Al.-Mishamar" zamieścił następujący opis Szarona, kiedy
                przedstawiał swoje zeznania:
                "Kiedy zaczęło się otwarte posiedzenie, Szaron wyglądał na bardzo przejętego.
                Na jego twarzy był wyraz niepokoju i mówił trzęsący się głosem".

                Izraelska gazeta "YEDIOT AHARONT" ujawnia: IZRAELSCY OFICEROWIE WIDZIELI I
                WIEDZIELI

                Z reportażu opublikowanego w gazecie "Yediot Aharonot" we wtorek 28 września
                został zaczerpnięty następujący fragment:
                Od samego początku masakry (w czwartek wieczorem) aż do samego jej zakończenia
                (w sobotę rano) żołnierze izraelscy znajdowali się w punkcie obserwacyjnym
                (wyposażonym w teleskop) na dachu 5-cio piętrowego budynku, który stał w
                odległości kilku metrów od obozu Szatila. Z tego punktu można było obserwować
                wszystko, co działo się w obozie.
                Kilka kobiet mieszkających w obozie usiłowało uciec przez izraelski punkt
                obserwacyjny. Jednakże żołnierze izraelscy nakazali im powrócić do obozu.


                Thomas Friedman - korespondent gazety amerykańskiej - stwierdził na podstawie
                tego, co ujrzał w obozach Sabra i Szatila, że wiele ofiar składało się z
                członków tej samej rodziny i zostało zamordowanych w czasie spożywania obiadu.
                Niektórym poderżnięto gardła nożami. Inni zostali pobici na śmierć za pomocą
                żelaznych prętów. Większość zginęła od kul broni palnej.
                Istnieje "niezbity dowód", że niektórzy z ludzi Saad Haddada, brali udział w
                zbrodni (czyż rozgłośnia radiowa Saad Haddada, "z którą Izrael nie ma nic
                wspólnego", nie nazywa narodu palestyńskiego "szantażystami"?).
                W czwartek w południe 16 września 1982 roku, przed rozpoczęciem masakry odbyło
                się spotkanie koordynacyjne pomiędzy czterema dowódcami armii izraelskiej na
                czele z komendantem północnego sektora Amirem Drori w dwoma przywódcami
                falangi - Fadi Faris oraz falangistowskim oficerem wywiadu Elie Hobeika.
                Podczas tego spotkania opracowano "operację" falangistów na obozy palestyńskie.
                Na spotkaniu Hobeika został mianowany dowódcą całej tej operacji.

                Należy podkreślić, że - jak podawał "New York Times" w armii izraelskiej dobrze
                wiadomo, że Hobeika został przeszkolony w Izraelu, uczestniczył w masakrze w
                Tal El Zaater i pragnął "pomścić" śmierć Beszira Dżemajela, u którego pełnił
                obowiązki ochrony osobistej.

                Na zakończenie wspomnianego spotkania generał-major Drori skontaktował się z
                ministrem wojny Arielem Szaronem i poinformował go, co następuje:
                "Nasi towarzysze broni falangiści wkraczają do obozów. Koordynujemy ich
                wkroczenie wraz z ich dowództwem".
                Ariel Szaron odpowiedział mu: "Pozdrawiam towarzyszy broni! Życzę wam udanej
                akcji".
                O godzinie 16.30 w piątek 17 września1982 roku odbyło się jeszcze jedno
                spotkanie między Amirem Drori a dowództwem flalangistowskim. Decyzje podjęte na
                tym spotkaniu były zupełnie odmienne od tego, co stwierdził Szaron.

                Szaron oświadczył później, że dowództwo armii izraelskiej wydało rozkaz
                falangistom, aby przerwali swoją akcję w obozach.
                • macko.tom Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w 15.09.02, 00:09
                  ale cóż skoro się upieacie. postaram się zrozumieć wasze podejście. proszę Was
                  sabra i szatila o przesłanie mi tej książki na adres macko.tom@gazeta.pl
                  • Gość: sabra i szatila Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:14
                    macko.tom napisał(a):

                    > ale cóż skoro się upieacie. postaram się zrozumieć wasze podejście. proszę
                    Was
                    > sabra i szatila o przesłanie mi tej książki na adres macko.tom@gazeta.pl

                    to nie nasz artykuł, znajduje sie tutaj. my go sobie tylko kopiujemy dla
                    zwolenników wspierania Izraela (leniwych)

                    www.republika.pl/swiatowa/sabrasz.htm
                • Gość: sabra i szatila Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:09
                  Szaron oświadczył później, że dowództwo armii izraelskiej wydało rozkaz
                  falangistom, aby przerwali swoją akcję w obozach. Jednakże, jak ujawniło
                  śledztwo opublikowane prze "New York Times", prawda była zupełnie inna.
                  Na tym spotkaniu falangiści poprosili o przedłużenie okresu czasu wyznaczonego
                  im na "oczyszczenie terenu".
                  Dowództwo izraelskie zdecydowało się wtedy przyznać im dodatkowy czas, mimo że
                  miało pełne informacje o tym, co się działo w obozach przez czwartkową noc i
                  piątek.

                  W piątek rano 17 września 1982 roku szef sztabu generał-porucznik Raphael Eitan
                  przybył do izraelskiego punktu obserwacyjnego w pobliżu Szatila i wysłuchał
                  raportu podwładnych oficerów, którzy poinformowali go, że w obozach odbywa się
                  całkowita likwidacja mieszkańców". (Al.-Ittihad, organ Izraelskiej Partii
                  Komunistycznej, 1 października 1982 r.)

                  Porucznik Avi Grabowsy potwierdził to w swoim zeznaniu przed izraelską komisją
                  badającą sprawę masakry (nie zostało ono w pełni ujawnione), że widział ze
                  swojej bazy, jak milicja libańska zamordowała pięć kobiet i dzieci rankiem 17
                  września. Zapytał jednego z członków milicji o przyczyny takiej masakry. W
                  odpowiedzi usłyszał , że "ciężarne kobiety rodzą tu tylko terrorystów".

                  Wiąże się to z głośnym powiedzeniem Goldy Meir: " Nie mogę spać kiedy wyobrażam
                  sobie, że rodzi się nowe palestyńskie dziecko".

                  PRZYWÓDCY SYJONISTYCZNI OKŁAMUJĄ SIĘ NAWZAJEM

                  Izraelskie Radio przekazało wiadomość o wkroczeniu armii izraelskiej. O
                  godzinie 20.12 w czwartek rozgłośnia radiowa armii izraelskiej ogłosiła, że
                  armia kontroluje Bejrut. Radio BBC również podało tą wiadomość wraz z
                  uzupełnieniem pochodzącym z tego samego źródła: "Armia nie zamierza dzisiaj w
                  nocy oczyszczać pobliskich obozów uchodźców w Sabra i Szatlia, ponieważ
                  zdecydowano, że zadania tego podejmie się milicja libańska".

                  Potem przez cały piątek Izraelskie Radio nie podawało żadnych wiadomości o
                  wydarzeniach w Bejrucie z wyjątkiem krótkiej wiadomości, że siły izraelskie
                  zostały rozlokowane we wszystkich wejściach do obozów oraz na głównym
                  skrzyżowaniu w stolicy.

                  Dopiero w sobotę Izrael ujawnił do czego doszło w obozach, a czynniki oficjalny
                  twierdziły, że siły izraelskie zostały rozlokowane we wszystkich wejściach do
                  obozów oraz na głównym skrzyżowaniu w stolicy.

                  Dopiero w sobotę Izrael ujawnił do czego doszło w obozach, a czynniki oficjalne
                  twierdziły, że nie posiadały bezpośrednich informacji o krwawej łaźni w
                  Bejrucie".

                  Następnie źródła wojskowe oświadczyły, że członkowie milicji libańskiej "weszli
                  do obozów drogą boczną". Dopiero w poniedziałek armia ogłosiła, że oficjalnie
                  zezwolono prawicowym ugrupowaniom wejść na tereny obozów. W środę Szaron
                  powiedział w Knessecie (parlamencie izraelskim), że zezwolił milicji libańskiej
                  wejść do obozów po tym, jak przyrzekli, że nie uczynią nic złego ludności
                  cywilnej, szczególnie kobietom, dzieciom i starszym...
                  27 września 1982 roku gazeta "Jerusalem Post" potwierdziła, że generał-major
                  Drori widział telegram wysłany przez dowódcę jednostek falangistowskich w
                  obozie Szatila do dowództwa izraelskiego w czwartek wieczorem 16 września 1982
                  roku, który brzmiał następująco: "W wyniku naszej dotychczasowej operacji
                  zabito 300 cywilów i terrorystów".

                  Kolejne komunikaty ogłaszane przez rząd izraelski stawały się coraz jaśniejsze.
                  Kiedy ministrowie zaprotestowali, że nic nie wiedzieli o zadaniach sił
                  specjalnych, a Begin oświadczył, że sam był zaskoczony ostatnimi wiadomościami,
                  minister komunikacji Mordechaj Zippori wprawił go w zakłopotanie stwierdzając,
                  że w piątek rano osobiście poinformował ministra spraw zagranicznych Szamira o
                  masakrze, do której doszło poprzedniej nocy w Bejrucie.

                  Stopniowo, kiedy z każdym dniem ujawniono nowe fakty, ponieważ stacjonujący w
                  Bejrucie oficerowie składali zeznania i wielu żołnierzy je potwierdziło,
                  kłamstwo Izraela stało się oczywiste dla wszystkich.

                  Na wiadomość o wkroczeniu armii izraelskiej do Zachodniego Bejrutu pierwszą
                  reakcją Reagana było pragnienie usprawiedliwienia Izraela: "Armia izraelska
                  była obiektem ataków ze strony członków sił lewicowych znajdujących się w
                  mieście..."

                  Trzeba podkreślić, że oświadczenie Reagana było w sprzeczności z oficjalnym
                  komunikatem wydanym przez Biały Dom, który krytykował wkroczenie wojsk
                  izraelskich do Zachodniego Bejrutu.
                  Oczywiście rola Ameryki nie ograniczała się do wrażeń Reagana. Ameryka z całej
                  mocy popierała Izrael w tej wojnie i tym samym umocniła Izrael zapalając mu
                  zielone światło we wszystkich jego przedsięwzięciach. Jednocześnie Ameryka
                  zobowiązała się zagwarantować bezpieczeństwo obozów po wyjściu bojowników
                  palestyńskich z Bejrutu.
                  Ponadto nalegała, aby międzynarodowe siły zostały wycofane jak najprędzej tak,
                  że nawet nie wypełniono warunków umowy o ewakuacji, podpisanej przez ONZ, na
                  którą przeznaczono dość krótki termin (30 dni). (Siły międzynarodowe
                  stacjonowały w Bejrucie przez 16 dni).
                  Ujawniono także, że Draper (asystent specjalnego wysłannika Stanów
                  Zjednoczonych Philipa Habiba) potwierdził, że wiedział o masakrze dość
                  wcześnie, wtedy kiedy jeszcze trwała i nie podjął żadnych kroków, aby ją
                  powstrzymać. Jakie wnioski się zatem nasuwają?

                  BEGIN I MASAKRY: OD LAT CZTERWZIESTYCH DO OSIEMDZIESIĄTYCH

                  Izraelska wojna eksterminacyjna niosła wszędzie śmierć, aresztowania, utratę
                  dobytku i ruinę. "Nabatiyeh jest przedsionkiem piekła". Tak określił
                  miejscowość Nabaitiyeh w Południowym Libanie oficer izraelski, przeciwko której
                  prowadził brygadę pancerną.

                  "W miejscowości Ain El-Helweh zniszczenia są przerażające i niewielu zostało
                  takich, którzy uniknęli śmierci lub aresztowania".

                  MASAKRA W DEIR YASSIN: STRATEGICZNE DONIOSŁE WYDARZENIE

                  Masakry odbywały się na długo przed tą wojną. Historia Izraela wypełniona jest
                  znanymi i nieznanymi masakrami. Sto dziewięćdziesiąt wsi zostało całkowicie
                  zniszczonych, a ich mieszkańców zmuszono do ucieczki. Jest to dodatek do szkód
                  wyrządzonych we wsiach i miastach palestyńskich obejmujących zniszczenie
                  budynków, wysiedlenia mieszkańców i aresztowania pod koniec lat czterdziestych.
                  Przykładem niech będzie masakra w Deir Yassin, która odbyła się 10 kwietnia
                  1948 roku. Z rozkazu Szamira 300 mieszkańców, tzn. wszystkich znalezionych,
                  wymordowano. Menahim Begin, który wówczas był przywódcą bandy Irgun (zbrojna
                  banda syjonistyczna istniejąca przed rokiem 1948) skomentował tę masakrę
                  słowami: "Okupacja Deir Yassin stanowiła strategicznie doniosłe wydarzenie.
                  Zaszczyt uczestniczenia w nim przypadł nie tylko oddziałom Irgun, ale również
                  oddziałom Stern oraz jednostce artyleryjskiej Palmach (jeszcze jedna zbrojna
                  banda syjonistyczna sprzed 1948 roku).

                  BEGIN: JESTEŚMY ZMUSZENI DO STOSOWANIA TAKICH METOD

                  Wiele lat później w telewizyjnym wywiadzie z Davidem Hirstem - bliskowschodnim
                  korespondentem brytyjskiego dziennika "Guardian" Begin tak odpowiedział na
                  pytania dotyczące swoich zbrodni w Hotelu Króla Davida i innych
                  miejscach: "Stosowanie takich radykalnych środków było konieczne, ażeby
                  osiągnąć jak najprędzej cele polityczne, które postawiliśmy przed sobą".

                  SZARON ZAPLANOWAŁ I PRZEPROWADZIŁ MASAKRĘ W QIBIEM

                  Ażeby dać pełny obraz trzech przywódców Izraela, należy podkreślić że Szaron
                  był osobiście odpowiedzialny za masakrę w Qibieh na Zachodnim Brzegu, podczas
                  której zamordowano 54 dzieci.

                  NIECH BÓG MA ICH W SWOJEJ OPIECE

                  W Kufr Qasim dnia 29 października 1956 roku o godzinie 15.00 oficer
                  głównodowodzący Szadmi powiedział swoim żołnierzom na dwie godziny przed
                  początkiem masakry: "Niech Bóg ma ich w swojej opiece - żadnej litości, żadnych
                  aresztowań, ani żadnych rannych".
                  Komisja badająca tę masakrę nie doszła do żadnych konkretnych wniosków.
                  Izraelska gazeta "Haaretz" podała kila dni później, że żołd żołnierzy biorących
                  udział w zbrodni podniesiono o 50 procent.
                  Nie
                  • Gość: sabra i szatila Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:12
                    Nie dziwi więc fakt, że metody te przypominają w dużym stopniu metody działania
                    hitlerowców i innych faszystów nie tylko w formie, ale także w samym
                    charakterze celów i zamiarów. Różnica między faszyzmem a syjonizmem polega
                    zasadniczo na tym że faszyzm służył interesom kapitalistycznym w jednym
                    konkretnym kraju, podczas gdy syjonizm służył burżuazji żydowskiej będącej
                    wiernym sługusem światowego imperializmu, siłom militarnym gotowym wspierać
                    interesy światowego imperializmu w jednym z najważniejszych obszarów świata.

                    CO WIDZIELI I CO USŁYSZELI NAOCZNI ŚWIADKOWIE

                    Ci, którzy tam byli i zdołali jakimś cudem uchronić się przed śmiercią, wiele
                    widzieli i zrozumieli. Posłuchajmy co mają do powiedzenia.


                    16 września o godzinie 17.00 Milad Farouk (1 lat) został przewieziony do
                    szpitala Gaza. Był ciężko ranny w obie ręce i nogi. Jego rodzice i starszy brat
                    zostali zabici. Dziecko powiedziało, że jego rodzina oglądały telewizję, kiedy
                    prawicowa milicja wdarła się do ich domu otworzyła ogień.



                    Kafa Anis (narodowości libańskiej) mieszka z mężem i dziećmi w rejonie zwanym
                    Hursz Szatila. Pracuje w prywatnym szpitalu libańskim. Zeznała:

                    "W piątek rano poszłam w pobliże obozów, ażeby poszukać swoich dzieci.
                    Przybywszy tam zostałam wraz ze swoją szwagierką zatrzymana przez uzbrojonych
                    mężczyzn przy wejściu do obozu Szatlia. Powiedziałam im, że jestem Libanką i
                    pracuję w szpitalu, ale nikt ni chciał słuchać. Wepchnęli nas do dużej grupy
                    zatrzymanych i kazali nam tańczyć, biegać i patrzeć w niebo, podczas gdy oni
                    obrzucali nas wyzwiskami. Rozkazali nam iść w kierunku ambasady kuwejckiej.
                    Szliśmy główną drogą, po obu stronach której leżały stosy zwłok mężczyzn,
                    kobiet, dzieci i starców.
                    Gdy tak szliśmy, usta każdego zatrzymanego młodego mężczyzny kneblowali butem.
                    Chciano mi się pić, więc poprosiłam jednego uzbrojonych mężczyzn o trochę wody,
                    aby ugasić pragnienie. On na to odpowiedział, że wkrótce będę piła ze "studni
                    krwi". Początkowo byłam zaskoczona, ale zrozumiałam, kiedy przeszliśmy połowę
                    drogi między ambasadą Kuwejtu a wejściem do obozu Szatila - dosłownie krew
                    płynęła tam ulicą, jakby z pękniętej rury wodociągowej.
                    W pewnym momencie kazali mężczyznom iść pod górę w kierunku ambasady. Potem
                    kazali im położyć się na brzuchu innego z uzbrojonych mężczyzn, aby pozwolili
                    im odejść, ponieważ jestem kobietą i Libanką. A ona na to odpowiedział: "Więc
                    teraz stałaś się Libanką. A czy twój mąż i syn nie walczą razem z
                    Palestyńczykami? Stanowczo zaprzeczyłam, ale to nic mi nie pomogło.
                    Czy wszyscy uzbrojeni mężczyźni mówili z libańskim akcentem?
                    Nie. Słyszałam, jak niektórzy wypowiadali słowa niearabskie i zauważyłam, że ci
                    którzy mówili nie naszym językiem porozumiewali się szeptem. Wiele ludzi mówi,
                    że armia izraelska była wmieszana w to wszystko. Mam na to jeszcze jedno
                    potwierdzenie. Widziałam na własne oczy kilka pojazdów izraelskich pomiędzy
                    wejściem do Szatila a ambasadą Kuwejtu.
                    Skąd pani wiedziała, że są to izraelskie pojazdy?
                    Widziałam ten typ pojazdów z takimi samymi symbolami w innych rejonach Libanu.
                    Jak ostatecznie zwolnili panią?
                    Po czterech godzinach zjawił się wysokiej rangi oficer izraelski. Można było
                    wywnioskować, że był wysokiej rangi, ponieważ wszyscy żołnierze oddawali mu
                    honory, kiedy przyjechał. Wcale nie odzywał się, jedynie rękami wskazał, że
                    jest tu za dużo ludzi. Zaraz potem eden z uzbrojonych mężczyzn powiedział nam
                    łamanym arabskim, że Izraelczycy zwracają nam wolność.



                    Jej syn Hatem (13 lat), w poszukiwaniu którego poszła do obozu, ukrywał się w
                    izbie przyjęć szpitala Aleka.
                    Opowiedz co widziałeś, Hatem.
                    W czwartek w nocy słyszeliśmy krzyki z obozu. Ludzie mówili, że wojskowi weszli
                    do obozu. Więc ja uciekłem do szpitala, uważając, że tam może być bezpieczniej.
                    Jednak uzbrojeni mężczyźni wkrótce weszli do szpitala tylnym wejściem.
                    Ukrywałem się w pobliżu tego wejścia. Czołgi izraelskie jeździły tam i z
                    powrotem główną ulicą.
                    Czy słyszałeś megafony?
                    Słyszałem, jak wołano przez megafony: "Tu Izraelska Armia Obronna. Mówimy do
                    wszystkich! Do bojowników!
                    Poddajcie cię i nic wam się nie stanie.
                    Hatem, czy armia izraelska nie używa określenia "terrorysta"?
                    Byłem zaskoczony, że użyli słowa "bojownik".
                    Czy słyszałeś strzelaninę dochodzącą z obozu?
                    Po północy. Ale nie wiem, kto strzelał i wiedziałem, że w obozie nie było
                    żadnych fedainów.
                    Czy widziałeś dużo trupów?
                    Układano je w stosy. Widziałem, jak wojskowi stawiali samochód-pułapkę na
                    wierzchu każdego stosu trupów.



                    Khalid Deeb (narodowości libańskiej) - mieszka w budynku znajdującym się przy
                    wejściu do obozu Sabra w kierunku Fakahani. Zatrzymano go w piątek rano. Oto,
                    co powiedział: Tamtego ranka byłem w domu, chociaż słyszałem o masakrze od
                    ludzi uciekających z Szatili. Nie opuściłem domu, ponieważ jestem osobą
                    cywilną, nie mieszam się do polityki i nie należę do żadnej partii lub
                    organizacji. Sądziłem, że jako Libańczyk nie muszę się niczego obawiać. Ale
                    okazało się, że byłem w błędzie, kiedy o godzinie 6 nad ranem w piątek pojawili
                    się w sąsiedztwie uzbrojeni mężczyźni. Zachowywali się bardzo agresywnie i
                    kazali nam wyjść z domów. Mówili z libańskim akcentem. Wyszliśmy sądząc, że
                    jedynie będą sprawdzać nasze dowody tożsamości. Ku naszemu zaskoczeniu kazali
                    nam iść przed sobą.
                    Ile osób zostało zatrzymanych?
                    Trudno mi określić dokładną liczbę, ale szacowałbym na siedem, osiem tysięcy
                    ludzi.
                    Tylko mężczyzn?
                    Nie robili żadnych wyjątków. Zatrzymywali wszystkich: kobiety, dzieci, starców,
                    Libańczyków i Palestyńczyków. Bez wyjątków.
                    A ilu uzbrojonych ludzi tam było?
                    Około 500.
                    Czy nosili jakieś odznaki na swoich mundurach?
                    Zauważyłem, że niektórzy z nich mieli cudzoziemskie odznaki na ramieniu.
                    Co się potem stało?
                    Kazali nam iść trójkami. Szliśmy do końca drogi obozów Sabra i Szatila do
                    głównej drogi prowadzącej do ambasady Kuwejtu. Widziałem setki trupów leżących
                    w wielu miejscach. Rozpoznałem zwłoki człowieka, którego znałem. Był niewidomy.
                    Stracił wzrok kiedy był jeszcze dzieckiem. Kiedy dotarliśmy pod ambasadę
                    Kuwejtu usłyszeliśmy przez megafony umieszczone na szczytach budynków
                    wojskowych polecenie w łamanym języku arabskim: "Wszyscy mają iść na stadion
                    sportowy na boisko piłki nożnej".
                    Świadek kontynuuje: Poszliśmy dalej. Kiedy doszliśmy na miejsce, pocisk wybuchł
                    na przodzie naszego pochodu, potem nastąpiła strzelanina z broni ciężkiej.
                    Kilka osób zostało zabitych. Potem usłyszeliśmy nowe polecenie: "Wszyscy mają
                    iść do domu".
                    Kto przeprowadził tę masakrę?
                    Izrael wydał instrukcję, a falangiści z miasta Damour wykonali je.
                    Czy zna ich pan?
                    Nie, ale jeden z chrześcijan, który wszedł do budynku, w którym mieszkałem,
                    miał w dłoni pałkę, a gdy zapytaliśmy go, dlaczego ją nosi przy sobie,
                    odpowiedział, że przy jej pomocy otwiera drzwi domów w mieście Damour.



                    Sa'id Qabami (narodowości Libańskiej), ranny na skutek wybuchu szarpnela na
                    stadionie sportowym, potwierdził zeznania swojego sąsiada i dodał, że widział
                    kilku uzbrojonych mężczyzn noszących odznakę z napisem "Armia Wolnego Libanu".


                    Szeik Salman al.-Khalil powiedział: "Dużo było ofiar. Spełniałem swoje
                    powinności religijne przez cały tydzień. Pierwszego dnia tygodnia modliłem się
                    za dusze 113 ofiar. Drugiego dnia modliłem się za 85 pomordowanych ofiar. Prze
                    następne pięć dni liczba ta wahała się od 60 do 70 ofiar każdego dnia. Drugiego
                    dnia w następnym tygodniu wezwano mnie do modłów za dusze 23 pomordowanych. Sam
                    pochowałem 70 ciał na cmentarzu "Rawdat Al. Szahidain". Większość ofiar
                    pochodziła z Południowego libanu i rejonu Baalbek. Wszystkie wiadomo, że wśród
                    ofiar znajdowało się 30 zwłok członków rodziny Migdad (znana rodzina Libańska).
                    Odprawiłem również modły za dusze ofiar, które znałem w rejonie Janah.
                    Zapytałem, czy również i tam doszło do masakry. Personel medyczny poin
                    • Gość: sabra i szatila Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:17
                      Zapytałem, czy również i tam doszło do masakry. Personel medyczny poinformował
                      mnie, że były to zwłoki ludzi, którzy zostali ranni i próbowali dotrzeć
                      piechotą do szpitali, ale zmarli z powodu upływu krwi.


                      NOWE PIECE HITLEROWSKIE

                      Wśród ofiar były dzieci i starcy. Uwagę moją zwróciły okaleczenia na ich
                      ciałach. Na niektórych zwłokach widziałem oparzenia takie, jak u ludzi , którzy
                      byli wcześniej poparzeni bombami fosforowymi.
                      Odprawiłem modły nad większą liczbą ofiar (powołuje się na wymienione cyfry).
                      Pewni pracownicy Czerwonego Krzyża, którzy zbierali zwłoki powiedzieli mi, że
                      rejestrowali ofiary, przy których znaleziono dowody tożsamości, a jeżeli nie
                      znaleziono żadnych dowodów tożsamości, to ofiar nie rejestrowano. (Wywiad z
                      magazynu "Al. Sziraa" 18 października 1982 r.)

                      Kobieta, która przeżyła masakrę, powiedziała, że wraz z kilkoma innymi
                      kobietami i dziećmi została otoczona i zmuszona do siedzenia na skrawku piasku
                      w piekącym słońcu. Prawicowa milicja strzelała do każdej kobiety, która
                      krzyczała lub skarżyła się. Korespondenci, wraz z korespondentem Agencji
                      Reutera widzieli ten skrawek piasku, który był i nadal jest przesiąknięty
                      krwią. ("Ra i Al.-Aam" 23 września 1982 r.)


                      JAWNE ZBRODNIE

                      W Helsinkach lekarz fiński Yohani Payula określił akcję Izraela jako nieludzką
                      i zbrodniczą. Oświadczył, że Tel Aviv zainicjował plan fizycznej eksterminacji
                      narodu palestyńskiego i przemiany Libanu w protektorat izraelski.

                      NIGDY NIE ZAPOMNĘ


                      "Nigdy nie zapomnę ludzi z obozów Szatila i Sabra. Trzeba uczynić zadość
                      sprawiedliwości. Sprawiedliwość zostanie wymierzona wszystkim".

                      Zdania te wypowiedziała Ellen Siegel - amerykańska pielęgniarka pochodzenia
                      żydowskiego, która przybyła jako ochotnik do pracy w szpitalu Gaza - w rozmowie
                      z Aharonem Barakiem - członkiem izraelskiej komisji badającej sprawę masakry w
                      obozach dla uchodźców palestyńskich w Bejrucie.
                      Odbyło się to podczas otwartego przesłuchania, na którym wysłuchano dodatkowych
                      zeznań.


                      Drugi świadek - lekarka malezyjska, posiadająca obywatelstwo brytyjskie o
                      nazwisku Sue Tchai Ang powiedziała, że ranni zaczęli przybywać do szpitala Gaza
                      rankiem 16 września ale wraz z nadchodzącą nocą liczba ich zwielokrotniła się
                      tak, że napływali masami i że nie przestała udzielać pomocy aż do następnego
                      rana. Dodała: "Personel nasz był niewielki, bo składał się z 22 cudzoziemców
                      starających się robić, co tylko było możliwe. Opatrzyliśmy 30 osób, a potem
                      ludzie zaczęli umierać tysiącami".

                      Ang podała, że pierwszą ranną była kobieta, którą przyniesiono do szpitala o
                      godzinie 10 rano. Miała poważne rany spowodowane przez broń palną wystrzeloną z
                      dużej odległości. Dodała następnie, że ranni, którzy zaczęli nachodzić po
                      południu mieli rany postrzałowe oddane z broni z bardzo bliskiej odległości.


                      Trzecim świadkiem był Paul M. - lekarz brytyjski, który zeznał, że mieszkańcy
                      obozu powiedzieli mu w piątek rano 17 września, że falangiści włamują się do
                      ich domów i mordują wszystkich napotkanych. "Mieszkańcy obozów mówili
                      niesamowite rzeczy, byli przerażeni. Nie wiedzieli co z sobą zrobić. Ludzie
                      opuszczali szpital po założeniu tylko bandaży na twarz. Niektórzy wbiegali do
                      szpitala, aby zabrać swoje ciężko ranne dzieci i następnie uciekali z nimi
                      ulicami".

                      Następnie dodał: "Falangiśći przybyli do szpitala w sobotę rano i kazali
                      opuścić go całemu personelowi".


                      WIDZIELI WSZYSTKO

                      Korespondent agencji ABC, który badał sprawę masakry zwrócił uwagę na punkt
                      obserwacyjny wojsk izraelskich znajdujący się naprzeciwko obozów Sabra i
                      Szatila. Z tego dogodnego punktu z łatwością każdy oficer izraelski mógł za
                      pomocą noktowizora zorientować się bardzo dokładnie co się dzieje w obozach w
                      dowolnej porze nocy lub dnia (masakra została przeprowadzona w trzech etapach -
                      jeden odbywał się w świetle dnia). Korespondent ten nie uwierzył, aby z tego
                      punktu obserwacyjnego nie widziano, co się działo z mieszkańcami obozów.

                      Naoczni świadkowie dodawali, że w piątek, pod koniec masakry natknęli się na
                      drodze do Damour na konwój 30 - 40 ciemnozielonych samochodów wojskowych firmy
                      Toyota. Samochody te nie miały numerów rejestracyjnych, a tylko na trzech z
                      nich widniał znak Falangi. W każdym samochodzie siedziało 10 osób w mundurach
                      wojskowych bez wyraźnych oznaczeń. Naoczni świadkowie zwrócili uwagę na fakt,
                      że wygląd większości napotkanych wówczas wojskowych nie był wschodni, większość
                      z nich miała jasną cerą i rude, kręcone włosy.

                      ŻOŁNIERZE IZRAELSCY: WIDZIELIŚMY, ALE NIC NIE ZROBILIŚMY DOWÓDZTWO WIEDZIAŁO I
                      BYŁO ZADOWOLONE

                      23 września dziennik "Haaretz" zamieścił wywiad swojego korespondenta z dwoma
                      żołnierzami izraelskimi z jednostki specjalnej, która uczestniczyła w oblężeniu
                      obozu Szatila. Obaj powiedzieli, że można było powstrzymać masakrę od czwartku
                      wieczorem 16 września. Powiedzieli, że kobiety palestyńskie przyszły do ich
                      bazy i opowiedziały, że bandy falangistowskie strzelają do ich dzieci, zmuszają
                      mężczyzn do wejścia na ciężarówki i zabierają ich ze sobą. Żołnierz
                      dodał: "Poinformowałem mojego dowódcę, na co on odpowiedział "Ze Beseder (w
                      porządku), nie martw się. Polecił mi następnie, abym kazał kobietom udać się do
                      ich domów".

                      MĄKA NA CHLEB DLA BEGINA

                      Gonili ludzi do dołów, gdzie buldożer zasypywał ich ziemią. Następnie buldożer
                      zaczął mieszać ziemię wraz ze szczątkami ludzkimi.

                      Zeznanie to złożyła dziewięcioletnia Huda i jej jedenastoletni brat Mahmoud,
                      którzy wraz z innym bratem i matką byli jedynymi pozostałymi przy życiu z całej
                      rodziny składającej się z 11 osób. Oszołomiona matka powiedziała, że znalazła
                      zwłoki swojego syna przebite metalowymi prętami. Następnie znalazła młodszego
                      synka liczącego zaledwie jeden rok spalonego żywcem i rozpoznała go jedynie po
                      bucikach. Jej mąż został zamordowany uderzeniem siekiery w głowę, kiedy leżał w
                      łóżku.

                      DLACZEGO NIE OSZCZĘDZILI KOBIET I DZIECI?

                      Spotkałem lekarza armii izraelskiej w randze kapitana. Mówił o kobietach
                      palestyńskich, które przyniosły swoje małe dzieci do izraelskiego punktu
                      pierwszej pomocy, który znajdował się na "zielonej linii" oddzielającej
                      Wschodni i Zachodni Bejrut. Zarówno z kobiet jak i z dzieci ściekała krew.
                      Kobiety dotarły do punktu z wielkim trudem ze względu na poważne rany. Lekarz
                      powiedział następnie, że był bardzo wstrząśnięty widząc wiele dzieci
                      znajdujących się na pograniczu śmierci na skutek nadmiernej utraty krwi.
                      Kobiety opowiedziały mu ze łzami, że ludzie Saad Haddada strzelają do każdego
                      napotkanego w obozach i że setki ludzi zostało zabitych.

                      GWAŁTY NA DZIECIACH

                      Kobieta palestyńska powiedziała temu samemu lekarzowi, że jej mąż i synowie
                      zostali zamordowani, a jej dziesięcioletnia córeczka została zgwałcona przez
                      ludzi Haddada na jej oczach po tym, jak zerwali z niej całe ubranko. Po
                      zgwałceniu wystrzelili dziesiątki pocisków w jej główkę, całkowicie ją
                      miażdżąc. Następnie wyciągnęli nagie zwłoki dziewczynki i porzucili przed
                      domem. Kobieta ta jest jedyną osobą z całej rodziny, która przeżyła. (Z
                      artykułu pt. "Odpowiedzialność Izraela za masakrę nie jest tylko moralną
                      odpowiedzialnością" napisanego przez Jehuszę Sobula i wydrukowanego pierwotnie
                      w "Al. Ha-Miszmar", a następnie przedrukowanego w jordańskiej gazecie "Al.-
                      Dastour" 6 października 1982 r.)

                      ELIE HOBEIKA - AGENT IZRAELA I AMERYKI

                      W artykule napisanym przez Lorena Jenkensa w "Washington Post" podano, że
                      według dobrze poinformowanych źródeł w administracji amerykańskiej, istniało
                      powiązanie między CIA a sprawcami masakry. W artykule stwierdza się, że biuro
                      CIA zostało założone w Bejrucie w celu "wymiany informacji i utrzymania
                      łączności" ze służbami wywiadowczymi w armii libańskiej. Wymieniony już
                      wcześniej Elie Hobeika został mianowany dyrektorem biura.

                      Gazeta Izraelska "Ydeiot Aharonot" podała, że Elie Hobeika (28 lat)
                      • Gość: sabra i szatila Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:19

                        ELIE HOBEIKA - AGENT IZRAELA I AMERYKI

                        W artykule napisanym przez Lorena Jenkensa w "Washington Post" podano, że
                        według dobrze poinformowanych źródeł w administracji amerykańskiej, istniało
                        powiązanie między CIA a sprawcami masakry. W artykule stwierdza się, że biuro
                        CIA zostało założone w Bejrucie w celu "wymiany informacji i utrzymania
                        łączności" ze służbami wywiadowczymi w armii libańskiej. Wymieniony już
                        wcześniej Elie Hobeika został mianowany dyrektorem biura.

                        Gazeta Izraelska "Ydeiot Aharonot" podała, że Elie Hobeika (28 lat) był jednym
                        z pierwszych członków pierwotnej grupy falangistowskiej, która udała się w
                        tajemnicy do Izraela w roku 1976 i została przeszkolona przez wywiad izraelski
                        (Mosad) i armię izraelską. Był jednym z ludzi stojących najbliżej Beszira
                        Dżemajela.

                        Należy podkreślić, że Elie Hobeika wystąpił w telewizji izraelskiej zaraz po
                        masakrze w obozach Sabra i Szatila i przyznał się do kierowania oddziałami
                        milicji prawicowej, która dokonała zbrodni na ludności libańskiej i
                        palestyńskiej zamieszkującej obozy Sabra i Szatila.

                        "Nida Al-Watan" - główny organ Demokratycznego Frontu Wyzwolenia Palestyny
                        podał, opierając się na wiarygodnych źródłach arabskich i libańskich, że
                        milicja falangistowska która dokonała masakry w Sabrze i Szatili posuwała się z
                        dwóch kierunków. Pierwszy atak nastąpił bezpośrednio ze wschodniego Bejrutu.
                        Drugi nastąpił poprzez przyczółek Syjonistyczny w porcie lotniczym koło Bejrutu
                        za pomocą trzech samolotów izraelskich. Agenci izraelscy rekrutowali się
                        głównie z falangistów pochodzących z miasta Damour. Każdy z nich nosił na sobie
                        trzy mundury wojskowe, jeden na drugim, pierwszy mundur był falangistowski,
                        drugi miał znak milicji Saad Haddada, a trzeci mundur był izraelski.

                        Zarówno Fadi Afram, dowódca "Libańskiej milicji", jak Elie Hobeika, szef
                        wywiadu Falangi, ujawnili przed Libańską Komisją (pod przewodnictwem
                        prokuratora wojskowego As'ada Jaramanusa) badającą sprawę masakry, że izraelski
                        minister wojny Szaron "zwrócił się do Falangi z prośbą o przeprowadzenie
                        masakry w jednym z obozów palestyńskich na południu Libanu na początku lipca".
                        Jednak wówczas falangiści zaproponowali Szaronowi, żeby Izrael sam dokonał
                        takiej masakry. Szaron odpowiedział, że "tego nie może zrobić armia izraelska".

                        Afram i Hobeika dodali, że prosili Szarona o wyjaśnienie celu jego prośby. W
                        odpowiedzi Szaron powiedział, że "celem było wytworzenie terroru i spowodowanie
                        masowej emigracji wśród palestyńczyków, tak jak to było w roku 1948. Po drugie,
                        aby Falanga uczestniczyła w tej wojnie razem z armią Izraelską w celu wdrożenia
                        decyzji podjętej przez rząd Izraela w połowie czerwca". (Protokół Libańskie
                        komisji śledczej pod kierownictwem Jaramanusa)
                        "To co się stało w Libanie niczym się nie różni ot tego, co hitlerowcy uczynili
                        z francuskim miastem Oradur". (Prezydent Miterandt)


                        "Obecne kierownictwo izraelskie jest na wpół faszystowskie". (Prezydent
                        Kreisky)


                        "To co Izrael robi jest daleko gorsze od tego, co robili faszyści i hitlerowcy
                        w Europie. Można to tylko określić jako "beginizm". (Prezydent Komitetu
                        Przyjaźni Fancusko-Arabskiej)

                        www.republika.pl/swiatowa/sabrasz.htm
          • macko.tom Re: sabra i szatila, hee?dali ci chrzescijanie w 15.09.02, 00:05
            Czy nazywanie polityki izraelskiej faszystowską nie jest nazbyt przesadne? Ja
            sam nie jestem bynajmniej jej zwolennikiem, ale ograniczam się do użycia słów:
            nieludzka, bezmyślna, pełna hipokryzji. Stosując przymiotnik "faszystowski"
            powodujemy jego dewaluację, a to niedobrze.
    • drf Czy Polska powinna poprzec Izrael ? USA ? 15.09.02, 00:33
      :) Sure
      strong connection il.pl.us
    • zupagrzybowa www.globalsecurity.org 15.09.02, 15:52
      www.globalsecurity.org/eye/pic-2002.htm
      • Gość: diabeł 400 Atomic And Hydrogen Bombs IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 16:19

        www.rense.com/general26/bombs.htm
Pełna wersja