lechu1
12.10.05, 07:15
pl.danielpipes.org/article/1798
Europa muzułmańska
autor: Daniel Pipes
New York Sun
11 maj 2004
“Europa coraz bardziej staje się prowincją islamu, kolonią islamu”. Tak
oświadczyła Oriana Fallaci w swej nowej książce La Forza della Ragione („Siła
rozsądku”). I sławna włoska dziennikarka ma rację: Europa – od wieków ostoja
chrześcijaństwa – szybko poddaje się islamowi.
Dwa czynniki składają się na ten szokujący świat proces.
Wypalenie się chrześcijaństwa. Europa jest coraz bardziej społeczeństwem po-
chrześcijańskim, które traci więzi ze swą tradycją i wartościami
historycznymi. Przez dwa ostatnie pokolenia, liczba wierzących i
praktykujących chrześcijan zmalała tak drastycznie, że niektórzy obserwatorzy
nazywają Europę nowym mrocznym kontynentem. W Wielkiej Brytanii analitycy
obliczają, że brytyjskie meczety gromadzą co tydzień więcej wiernych niż
kościoły anglikańskie.
Anemiczny wskaźnik liczby urodzeń. Rdzenni Europejczycy wymierają. Aby
zachować obecną liczbę ludności, każda kobieta powinna rodzić średnio 2.1
dziecka; w Unii Europejskiej wskaźnik ten jest o jedną trzecią niższy – 1.5
dziecka na kobietę – i nadal spada. Jedno z badań wyciąga wniosek, że jeśli
obecne tendencje demograficzne utrzymają się, a imigracja zostanie przerwana,
to liczba ludności w krajach Unii Europejskiej, wynosząca obecnie 375
milionów, spadnie do 275 milionów w roku 2075. Aby utrzymać na stałym
poziomie rynek pracy, Unia Europejska potrzebuje 1.6 miliona imigrantów
rocznie. By utrzymać obecną proporcję ludności czynnej zawodowo do emerytów i
rencistów, konieczne jest aby co roku przybywało do Europy aż 13.5 miliona
imigrantów.
Niedobory wypełnia islam i ludność muzułmańska. Chrześcijaństwo słabnie, a
islam jest prężny, apodyktyczny i ambitny. Kiedy Europejczycy nie rozmnażają
się, będąc społeczeństwem coraz starszym, młodsi muzułmanie mnożą się szybko.
Około 5% ludności Unii Europejskiej lub prawie 20 milionów określa się dziś
jako muzułmanie. Jeśli obecne trendy demograficzne utrzymają się, liczba
muzułmanów w Europie osiągnie 10% około roku 2020. Jeśli nie-muzułmanie będą
uciekać od nowego, islamskiego porządku, a to wydaje się możliwe, kontynent
europejski za kilka dziesięcioleci będzie w przeważającej części muzułmański.
Kiedy to nastąpi, wielkie katedry chrześcijaństwa staną się zabytkami
poprzedniej cywilizacji – przynajmniej do czasu, gdy reżim podobny do
saudyjskiego zamieni je w meczety lub reżim podobny do Talibów – wysadzi w
powietrze. Wielkie narodowe kultury – włoska, francuska, angielska i inne –
najpewniej znikną: zastąpi je nowa, ponadnarodowa tożsamość muzułmańska,
która połączy elementy północno-afrykańskie, tureckie, z subkontynentu
indyjskiego i inne.
Przepowiednia ta nie jest czymś nowym. W 1968 roku brytyjski polityk – Enoch
Powell wygłosił osławioną mowę o„rzekach krwi”, w której ostrzegał, że jeśli
Zjednoczone Królestwo pozwoli na nadmierną imigrację, to „ułoży sobie stos
pogrzebowy”. ( słowa te zahamowały wówczas obiecującą karierę tego polityka).
W roku 1973 pisarz francuski – Jean Raspail opublikował powieść „Obóz
świętych”, w której przedstawia Europę jako ofiarę masowej, niekontrolowanej
imigracji z subkontynentu indyjskiego. Pokojowa transformacja regionu z
jednej wielkiej cywilizacji ku innej, tak jak to się dzieje obecnie, nie ma
precedensu w historii ludzkości – i dlatego łatwo ignoruje się takie
ostrzeżenia.
Nadal istnieje szansa, by transformacja ta nie nastąpiła, choć nadzieja że
tak będzie z czasem maleje. Istnieje wiele możliwych sposobów, by
transformację zatrzymać:
Zmiany w Europie, które doprowadzą do odnowy wiary chrześcijańskiej, wzrostu
liczby narodzin lub kulturowej asymilacji imigrantów; takie procesy są
teoretycznie możliwe, lecz trudno sobie obecnie wyobrazić, co mogłoby je
wywołać.
Modernizacja muzułmanów. Z powodów, które nie są do końca wytłumaczone
(takich jak edukacja kobiet? domaganie się przez nie aborcji? wzrost egoizmu
dorosłych, powodujący mniejsze zainteresowanie prokreacją?) modernizacja
prowadzi do drastycznego spadku rozrodczości. Ponadto, jeśli świat
muzułmański unowocześniłby się, emigracja do Europy przestałaby pociągać
muzułmanów i liczba emigrantów spadłaby.
Imigracja z innych źródeł: Latyno-Amerykanie, będąc sami chrześcijanami,
pozwoliliby Europie – mniej lub więcej – utrzymać jej historyczną tożsamość.
Hindusi i Chińczycy mogliby przyczynić się do większego zróżnicowania
kulturowego, przez co mniej pewna stałaby się dominacja islamu.
Obecne trendy wskazują na to, że islamizacja Europy nastąpi, bo Europejczycy
uważają za zbyt trudne: rodzenie dzieci, zahamowanie nielegalnej imigracji
lub nawet zróżnicowanie źródeł pochodzenia imigrantów. Zamiast działać, wolą
narzekać i poddawać się cywilizacyjnemu uwiądowi.
Europa potrafiła wejść na niespotykane dotąd wyżyny powodzenia materialnego i
utrzymać pokój, równocześnie wykazując wyjątkowe niedołęstwo w zapewnieniu
sobie trwania. Jeden ze znanych demografów – Wolfgang Lutz zauważył,
że „Negatywny pęd dotąd nie ujawnił się na wielką skalę w historii świata”.
Czy jest więc nieuniknione, by najwspanialej prosperujące społeczeństwo stało
się pierwszym, zagrożonym upadkiem – z powodu braku zaufania do własnej
kultury oraz braku potomstwa? Jak na ironię, tworzenie najlepszego miejsca do
życia wydaje się być również sposobem na popełnienie samobójstwa. A ludzka
komedia trwa nadal.