wojo!!!!
26.09.02, 12:39
Dzien jak codzien w Islamie !
25.09.02
(C) REUTERS
Siedmiu chrześcijan zamordowano w środę rano w Karaczi w południowym
Pakistanie. Wcześniej w graniczącym z Pakistanem indyjskim Gudżaracie
ekstremiści muzułmańscy zaatakowali hinduistyczną świątynię. Zabili bądź
ranili około 100 zgromadzonych tam osób. Incydent ten grozi wybuchem nowych
zamieszek na tle religijnym i dalszym wzrostem napięcia między Indiami a
Pakistanem.
W Karaczi dwaj niezidentyfikowani napastnicy wkroczyli do pomieszczeń
chrześcijańskiej misji charytatywnej Idare-e Amn-O-Insaf (Organizacja na
rzecz
Pokoju i Sprawiedliwości) w centrum miasta i z zimną krwią zastrzelili
znajdujących się tam ludzi. Zamachowcy najpierw przywiązali swoje ofiary do
krzeseł i zakneblowali im usta, a następnie po kolei zabili strzałami w
głowę
z bliskiej odległości. Wszystkie ofiary były chrześcijanami.
Idare-e Amn-O-Insaf od 30 lat prowadziła w Karaczi wyłącznie dobroczynną
działalność i nie angażowała się w sprawy religijne.
Środowy zamach w Karaczi to piąty z kolei atak na chrześcijan lub
przedstawicieli Zachodu w Pakistanie od czasu podjęcia przez rząd Muszarrafa
operacji przeciwko al-Qaidzie, Talibom i innym terrorystom. W marcu
zamachowcy
wrzucili granaty do chrześcijańskiego kościoła w Islamabadzie i zabili
kilkanaście osób, wśród nich żonę i córkę konsula amerykańskiego. 8 maja
bomba, zdetonowana przez zamachowca samobójcę, uśmierciła w Karaczi 11
francuskich inżynierów okrętowych i trzech Pakistańczyków. W sierpniu
nieznani
sprawcy zaatakowali granatami szpital misyjny w miejscowości Taxila i szkołę
przykościelną w Murre koło Islamabadu. 20 osób zostało zabitych i rannych.
Chrześcijańskie władze kościelne w Pakistanie skarżą się, że ich świątynie i
placówki nie są dostatecznie chronione. - Ludzie z naszej społeczności czują
się zagrożeni - powiedział biskup Victor Mall, kierujący diecezją w
miejscowości Multan. Znany działacz chrześcijański Szehbaz Bhatti uważa, że
ataku na misję charytatywną w Karaczi dokonali zwolennicy al-Qaidy.
Natomiast
pakistański minister spraw wewnętrznych Moinuddin Haider sugerował w
rozmowie
z korespondentem agencji Reuters, że ekstremiści mogą być finansowani przez
Indie.
Wczorajszy zamach w Karaczi nastąpił dzień po ataku terrorystycznym w
indyjskim Gudżaracie, graniczącym z Pakistanem. Dwaj dwudziestoletni
mężczyźni, najprawdopodobniej muzułmanie, ostrzelali z kałasznikowów
wiernych
zgromadzonych w hinduistycznej świątyni Akshardam. Zginęło 29 osób, a rany
odniosło ponad 70. Do akcji przeciw napastnikom skierowano
antyterrorystyczną
brygadę Czarne Koty. Napastnicy zostali zabici.
O zamach na świątynię władze indyjskie pośrednio obwiniły Pakistan.
Przedstawiciele rządu w Islamabadzie oznajmili, że indyjskie oskarżenia
są "śmieszne i absurdalne".
Ponad tysiąc ludzi zginęło w Gudżaracie w lutym i marcu tego roku po
podpaleniu przez ekstremistów muzułmańskich pociągu, którym jechali
hinduiści.
Istnieją obawy, że po wtorkowym ataku na świątynię znów może dojść do
zamieszek.
S.G., AFP, REUTERS, AP