dana33
28.10.05, 09:54
prawie rok, jak abu maazen przy wladzy. arafata juz nie ma. niby ma rozbroic
hamas i reszte grup terrorystycznych z broni. duzo mowi o dazeniu do pokoju.
nawet ladnie to brzmi. ale tachles to nic nie robi. gaza ewakuowana, a grupy
terrorystyczne dalej "bohatersko" walcza. rakiety na miasta israelskie,
zamachy... nie raz powiedzielismy wladzom autonomii, ze nigdy nie
zaakceptujemy panstwa sasiedzkiego, ktory uprawia terror. abu maazen zostal
nie raz ostrzezony, ze jesli nie zabierze sie do likwidacji terrorystow, to
my to zrobimy. nu, abu maazen mowi. duzo, czesto i bardzo ladnie to brzmi.
w ostatnich dniach terrorysci wzmogli swoja "dzialanosc".... wiec wrocilismy
do metody likwidacji pojedynczych terrorystow. 2 dni i juz dzisiaj rano
przywodca hamasu w tv: jestesmy gotowi do rozmow. nu, nu, on jest gotowy, ile
razy slyszelismy to? i zaraz po nim abu alla: kara kolektywna, jaka uprawia
israel jest nie do pomyslenia. tak panie abu alla? a rzucanie rakiet na
israelskie tereny to co to jest? nie terror kolektywny? zamach na rynku w
srodku miasta, to zamach na 1 osobe? ich hipokryzja nie zna granic.
sharon zapowiedzial, ze tym razem nie bedzie przerwy. bedzie goraco...