wujekjurek
06.11.05, 06:05
Odwiedziłem właśnie witryne internetową idola światowej lewicy, Michaela
Moore'a. Interesowała mnie jego opinia na temat muzułmańskich protestów we
Francji. Wydawało mi się oczywiste, że ten obrońca praw obywatelskich ludu
pracującego na całym świecie będzie miał coś do powiedzenia w sprawie młodych
przedstawicieli mniejszości etnicznej protestujących przeciwko
niesprawiedliwości która ich spotyka ze strony białej wiekszości. Wydawać by
się mogło, że 10 dni starć na tym tle powinno dla niego być tematem dnia. I
co znalazłem? Nic.
W związku z tym mam pytanie do forumowej lewicy. Czy są wśród Was
wielbiciele Mr Moore'a? Jeśli tak, to co myślicie o jego milczeniu?
Moim zdaniem Moore nie ma pojęcia co powiedzieć. Jeśli skrytykuje zachowanie
kolorowych muzułmanów zostanie przez nich uznany za kolejnego buałego rasistę
i przedstawicieja amerykańskiego imperializmu. Jeśli skrytykuje władze
Francuzów za złe traktowanie mniejszości etnicznych moż nagle stracić ogromną
grupę wielbicieli i usłyszeć uwagię żeAmerykanie nie powinni się mieszać do
nieswoich spraw. Ni skończyły by się nagrody i owacje w Cannes. Więc Moore
czeka aż sytuacja sama się wyjaśni.
O ile łatwiej jest krytykować Busha i białą część społeczeństwa
amerykańskiego. Tak jak wielu lewaków Moore jest "odważny inaczej", zabiera
głos gdy jest to bezpieczne.