polski_francuz
08.11.05, 20:23
Dzisiejszego ranka obiecalem milej forumowiczce z Arnielandu przedstawic to
co mysle o plonacych przemiesciach we Francji.
Slowo sie rzeklo - kobylka u plota.
Troche historii: przez duza czesc XIX i XX wieku Francja dzielila sie z
Anglia koloniami w Afryce. Anglicy byli wyniosli i nie mieszali sie z
populacja, Francuzi sie troche mieszali. Goretsza krew moze? Ale pominawszy
te roznice, zycie kolnialne bylo latwe, gnusne i bylo idealem dla tuziemcow.
Byly szkoly, uczono religii, jezyka, kultury francuskiej.
Powoli kolonie upadaly. Ostatnim ciosem bylo zajecie kanalu suezkiego w 1956
roku. Amerykancy i Ruscy odgwizdali koniec imperium i Francuzi z Anglikami
wrocili z podkulonymi ogonami do metropolii. Jeszcze Dien Bien Phu w podobnym
okresie. Potem wojna w Algierii, ktora najdluzej Francja pozostala. Do umow w
Evian w 1962 czy 1963 r. (o ile sie nie myle)
I sie kolonie zaczely uniezalezniac. Tzn wrocily w stan przed koloniami, w
stan plemienny z granicami kolonialnymi, ktore nic wspolnego z realiami nie
mialy.
W metropoliach rosl dobrobyt i brakowalo sily roboczej. Ruski wschodnia
Europe za morde trzymal i nie mozna bylo wziac ludzi stamtad. No i popatrzono
na byle kolonie (jezyk francuski, kultura,...).
Pojawili sie robotnicy, ktorych wzieto do wielkich fabryk i kopaln (tak jak i
nas Polakow przed wojna). Pracowali, nudzili sie bez zon i dzieci az do lat
70'. Giscard d'Estaing, mlody prezydent z tych czasow, uznal, ze tak byc nie
moze, trzeba rodziny polaczyc. I przyjechaly rodziny, dzieci, zony.
Urodziliy sie nowe dzieci. A ekonomia niestety zaczela padac. Praca stala sie
rzadsza i dla coraz lepiej wyksztalconych. A wiadomo, ze gwarancja
wyksztalcenia sa kulturalni i wyksztalceni rodzice. A ci emogranci nie byli
ani kulturalni ani wyksztalceni.
I zaczelo rosnac pokolonie mlodych Francuzow z tej emigracji bez pryszlosci,
bez wyksztalcenia, z telewizja ktora pokazuje jak mozna zyc i z zadnymi
srodkami aby ten stan osiagnac.
To wlasnie ci mlodzi sie buntuja. A wlasciwie juz dzieci dzieci pierwszych
emigrantow z lat 70'(13-14 letni).
Co z nimi zrobic? Uczyc! wychowywac przez sport (Yannick Noah, Zidane,
Thuram). Pokazac, ze mozna cos samemu osiagnac jak sie jest pracowitym.
Oddzielac od podobnych do siebie i laczyc z ambitnymi.
Co z nimi nie robic? Ano tak naprawde nikt ich nie chce. Juz dawno jest
prawo, ktore nakazuje w kazdej miejscowosci budowac bloki socjalne ale wiele
komun woli placic kary i ich nie budowac.
Na widok mlodzienca w dresie sportowym marki Lacoste i czapce na glowie,
przecietny Francuz dostaje drgawek. Ze zlosci, ze widzi darmozjada i ze ten
darmozjad Francuz jak i on.
I nikt tej zaby nie chce zjesc. Az przyszedl maly ambitni karakan i
powiedzial co mysli. Na glos. Czy prowokowal czy dal sie sprowokowac historia
osadzi.
I od slow karakana wszystko sie zaczela i trwa juz 13 noc.
PF