Niemcy czują się jedynymi ofiarami II wojny świato

24.11.05, 09:13
Niemcy czują się jedynymi ofiarami II wojny światowej
Czego ucz w niemieckich szkolach ?????
Uczniowie w RFN mogą przeczytać, że Polacy odpowiadają nawet za wypędzenia
Niemców z Bałkanów

Jedynymi ofiarami II wojny światowej byli Niemcy, którzy tę wojnę wywołali -
tak się może wkrótce okazać.
I Niemcy byli też jedynymi wypędzonymi. Owszem, Polacy byli przez Niemców
przepędzani, ale dotyczy to zaledwie 460 tys. osób, co jest tylko dramatem
przy wielkiej tragedii 1,5 mln Niemców, którzy podczas wypędzeń stracili
życie. I oczywiście, Niemcy nie mają nic wspólnego z deportacjami Polaków
przez Sowietów, tak jakby nie było żadnego paktu Ribbentrop - Mołotow i jakby
nie był on zaproszeniem dla Stalina do wypędzeń.
Mówienie o wypędzeniach Polaków ma głęboki sens choćby dlatego, że oto w
Niemczech powstała multimedialna prezentacja "Ucieczka i wypędzenie". To
materiał obowiązkowy do nauki historii dla uczniów bawarskich szkół. Materiał
prezentuje punkt widzenia Niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) Eriki
Steinbach oraz Powiernictwa Pruskiego Rudiego Pavelki. Twierdzą oni, że
podczas działań wojennych z zajętego przez Niemców terytorium Polski
wypędzono "tylko" 460 tys. Polaków

Kto by ofiara ?????


Osoby odpowiedzialne za edukację młodzieży w Bawarii i całych Niemczech oraz
Erika Steinbach i jej związek albo nie znają historii własnego kraju, albo ją
celowo zakłamują. Gdyby znali, mogliby przeczytać jedno z rozporządzeń
Heinricha Himmlera, Reichsfźhrera SS, komisarza Rzeszy ds. umacniania
niemczyzny. "Powinniśmy być bezlitośni w sprawach osadnictwa, ponieważ nowe
prowincje muszą się stać germańskimi, jasnowłosymi prowincjami Niemiec" -
zalecał Himmler jesienią 1939 r. W efekcie Niemcy wypędzili nie 460 tys.,
lecz 1,7 mln Polaków. Gźnter Grass, literacki noblista, mówił dwa lata temu w
telewizji ARD: "Pamiętam, jak z moich okolic wygnano polskich chłopów, by
zrobić miejsce dla niemieckich osiedleńców".
Gdy Erika Steinbach pochyla się nad niemieckimi ofiarami wypędzeń, zapomina,
że tych ofiar mogło być nawet trzy razy mniej. Niemcy ginęli przede wszystkim
dlatego, że władze wojskowe do ostatniej chwili nie ogłaszały ewakuacji
cywilów, więc znajdowali się oni często w pierwszej linii frontu. Autorzy
prezentacji dla uczniów w Bawarii pominęli, że Niemcy uciekali przed Armią
Czerwoną i jej ofiarami byli przede wszystkim. Uczniów przekonuje się
tymczasem, że winni dramatu milionów Niemców są tylko Polacy. Mało tego,
Polacy odpowiadają nawet za wypędzenia Niemców z Bałkanów.
Dobrze, że Polacy wreszcie przestali pokornie słuchać, jakimi to
zbrodniarzami byli wobec Niemców. Utworzone w Gdyni Powiernictwo Polskie,
poznańska Wspólnota Ofiar Niemieckich Wypędzeń czy działający w południowej
Polsce Związek Wypędzonych z Kresów Wschodnich przypominają, że to Polacy
byli przede wszystkim ofiarami wypędzeń. - Zaprzeczanie temu jest zwyczajnym
kłamstwem. Erika Steinbach i jej rodzice wcale nie są wypędzonymi. To
uciekinierzy, którzy mieli wystarczająco dużo czasu, by spakować większość
dobytku - mówi Dorota Arciszewska-Mielewczyk, posłanka PiS, założycielka
Powiernictwa Polskiego. - Niemcy wkładają dużo energii w te wątki
historyczne, które mogą wypaczyć wiedzę Niemców o tym, czym była II wojna
światowa. Chodzi o określenie odpowiedzialności i sprawczości za wojnę, w tym
za wypędzenia - uważa Donald Tusk, lider Platformy Obywatelskiej. Kilka dni
temu Tusk uczestniczył w debacie o wypędzonych z Eriką Steinbach (na
Uniwersytecie Zielonogórskim).

Fałszywe rachunki Eriki Steinbach
Niemcy rozpoczęli wypędzanie Polaków z ziem zachodnich RP, w tym z Poznania,
już w 1939 r. Na zabranie niezbędnych rzeczy dawano 15 minut. Wypędzano
Polaków, gdyż do Rzeszy włączono Pomorze, część Mazowsza, Wielkopolskę,
Śląsk, część ziemi łódzkiej i krakowskiej. Podczas wojny z terenów
Wielkopolski i Łódzkiego wypędzono 630 tys. osób. Na mniejszą skalę
prowadzono akcję oczyszczania Górnego Śląska, Białostocczyzny i Mazowsza -
swoje domy musiało opuścić ponad 130 tys. osób. Prawie wszystkich mieszkańców
wyrzucono z Gdyni, z czego ponad 50 tys. przesiedlono do Generalnej Guberni.
O wielu akcjach wypędzania Polaków nie pamięta się. W połowie wojny wypędzono
na przykład ponad 100 tys. mieszkańców Tarnobrzegu i okolic, gdzie Niemcy
utworzyli poligon rakietowy. Do niedawna nie mówiono o wypędzeniach Polaków
na Wileńszczyźnie jesienią 1942 r. Współpracująca z Niemcami administracja
litewska kazała im w ciągu kilkudziesięciu minut opuścić domy. Dla
wypędzonych wtedy 1500 Polaków na krótko stworzono getta, a później
zostawiono ich samym sobie. Do 1989 r. nie mówiono w Polsce o wypędzeniach
Polaków z Kresów Wschodnich RP, które zajęła Armia Czerwona (na mocy paktu
Ribbentrop - Mołotow). Po 10 lutego 1940 r. na Sybir wysłano co najmniej 220
tys. Polaków. Wypędzono inteligencję, urzędników państwowych i zwykłych
ludzi. Kolejne 300 tys. Polaków wygnano na wschód i północ w kwietniu 1940 r.
Latem tego samego roku do transportu 240 tys. Polaków załadowano także
uciekinierów z terenów okupowanych przez Niemców. W czerwcu 1941 r. znowu
wywieziono 300 tys. osób. W jednym z takich transportów znalazła się znana
aktorka Hanka Ordonówna, wygnana z Wilna. Deportacje przerwała dopiero
niemiecka agresja na ZSRR. Na krótko, bo już w styczniu 1944 r., po
wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej, z zajętych ponownie przez Rosjan
polskich ziem wywieziono co najmniej 200 tys. osób.
W bilansie wypędzeń zapomina się też o 500 tys. mieszkańców Warszawy,
wygnanych ze stolicy jesienią 1944 r. - po upadku powstania. Umieszczano ich
w obozie przejściowym, a potem wysyłano na roboty do Niemiec lub do obozów
koncentracyjnych. Na mapie Polski trudno wręcz znaleźć miejsce, z którego nie
wypędzono by mieszkańców, bo musieli zrobić miejsce dla Niemców, m.in. dla
ojca Eriki Steinbach - Wilhelma Karla Hermanna. Ten feldfebel Wehrmachtu
zamieszkał w domu w Rumii, z którego wyrzucono polską rodzinę.

Wywiezine meble z Polski w antykwariatach w Niemczech

Plany masowych deportacji Polaków i innych Słowian (tzw. Generalplan Ost -
Generalny Plan Wschodni) przez Niemców powstały jeszcze przed wojną. GO miał
być realizowany jeszcze przez trzydzieści lat od zakończenia wojny. Jak
zbrodniczy charakter miały przesiedlenia, można się było przekonać na
Zamojszczyźnie. W 1941 r. Himmler nakazał stworzenie w okolicach Lublina i
Zamościa eksperymentalnego okręgu wysiedleńczego. Rok później w ramach akcji
o kryptonimie "Miecz - Pług - Kołyski" rozpoczęły się wypędzenia z
Zamojszczyzny. Z domów wyrzucono prawie 120 tys. osób.
Wypędzonych wywożono na roboty do Niemiec, niezdolni do pracy trafiali do
obozu w Auschwitz. Po czerwcu 1943 r. Polacy z Zamojszczyzny trafiali do
obozu koncentracyjnego na Majdanku (ponad 16 tys. osób). Na miejsce
wypędzonych Polaków przybywali Niemcy z Rzeszy, m.in. rodzice Horsta
Koehlera, obecnego prezydenta Niemiec. Urodził się on w Skierbieszowie -
jednej z wiosek na Zamojszczyźnie, z której wypędzono wszystkich
mieszkańców. - W nocy Niemcy otoczyli wieś i kazali się wynosić z domów -
wspomina Helena Kozar ze Skierbieszowa.
Pod koniec wojny władze Rzeszy zadecydowały o ewakuacji swoich obywateli z
terenów Polski. Podczas ucieczki wiele budynków spalono, by nie dostały się w
ręce Polaków. Taki los spotkał ponad 3 tys. fabryk i dworów. Dobrze to
pamięta Andrzej Frankowski, którego ojciec był właścicielem majątku pod
Poznaniem. - Jeszcze dziś, odwiedzając antykwariaty w Niemczech, patrzę na
meble i zastanawiam się, które z nich stały w naszym domu - mówi Frankowski.
Rodzice Benedykta Wietrzykowskiego, prezesa Stowarzyszenia Gdynian
Wysiedlonych, przed wojną mieli w Gdyni dwa sklepy z towarami kolonialnymi. -
Gdy w 1945 r. wróciliśmy do Gdyni, po majątku nie zostało śladu - mówi
Wietrzykowski.

Zaniechana zemsta
Kilka m
    • de_oakville Re: Niemcy czuli się rowniez ofiarami I wojny świa 24.11.05, 11:34
      II wojna swiatowa wybuchla poniewaz Niemcy czuli sie jedynymi ofiarami I-szej
      wojny swiatowej (utrata Poznania, Torunia, Budgoszczy, Katowic, Strasbourga itd.).
      Teraz czuja sie jedynymi ofiarami II wojny swiatowej. Swiat sklada sie jedynie z
      "dobrych" Niemcow i "strasznej i niesprawiedliwej" reszty swiata. Niemcow jest
      tylko 80 mln, a "strasznych" jest kilka miliardow, a wiec nic dziwnego, ze jak
      do tej pory "straszni" zawsze byli gora.
      • gocanowo jest duzo w tym prawdy, poczucie krzywdy doznanej 24.11.05, 18:29
        od Polakow bylo uczuciem dominujacym w Niemczech do polowy lat 90-tych
        ubieglego wieku. Rowniez w szkolach pielegnowano takie falszowanie historii.
        Cale szczescie dla wiekszosci mlodego i sredniego pokolenia jest to niewazny
        temat, wielu czuje zazenowanie czy zaklopotanie, gdy sie z nimi o tym mowi.
        Ale nadal jedynym przedstawicielem niemieckich wladz, ktory jednoznacznie i
        dobitnie przyznal sie do winy wobec Polakow, mowiac, ze Niemcy pozostana za swa
        wina wobec nas do konca swych dni w hanbie, jest Roman Herzog, ktory wyrazil to
        w trakcie uroczystosci 50-tej rocznicy powstania warszawskiego.
        • de_oakville Re: jest duzo w tym prawdy, poczucie krzywdy dozn 24.11.05, 18:47
          Byl kiedys list biskupow polskich do biskupow niemieckich "Przebaczamy i prosimy
          o przebaczenie". Wiadomo, ze oba sasiadujace ze soba narody wyrzadzily sobie w
          przeszlosci wzajemnie wiele krzywd. Ale trzeba patrzec w przyszlosc, a nie
          wracac ciagle do przeszlosci. Ciekawe jak by sie ukladaly stosunki sasiedzkie,
          gdyby Niemcy mieli za wschodnia granica nie Polske tylko np. Jugoslawie,
          Hiszpanie albo Turcje? To sasiedztwo troche inne niz ze Szwajcaria czy z
          Holandia, a nawet z Francja. Sasiadow nie mozna sobie wybierac, trzeba sie z
          nimi nauczyc zyc.
          • niepowtarzalny4 Re: jest duzo w tym prawdy, poczucie krzywdy dozn 28.11.05, 21:06
            Razem z ruskimi powinni Fryce nas oskarzyc do Tybunalu a my powinnismy
            poslusznie zaplacic Szwabom i ruskim milirdowe odszkodowania za to ze wywiezli
            od nas dobra kultury , zniszczyli nam kraj , gwalcili polskie kobiety
    • jabez Re: Niemcy czują się jedynymi ofiarami II wojny ś 28.11.05, 21:11

      Bo jest to ich ostatnia szansa , na to , dlaczego jescze egzystuja .
      Upadek Niemiec jest zaprogramowany , tak jak upadek USA i Rosji .
      Nic naprawde nic na tym swiecie nie dzieje sie z przypadku .
      • wrocek2015 Czego jeszcze sie dowiemy moze 29.11.05, 18:25
        Fryce kaza sobie jeszcze zaplacic odszkowowanie za to ze zrujnowali nam caly
        kraj ,wymordowali 6 milionow mieszkancow , gwalcili kobiety , mordowali nawet
        dzieci , nie mowiac ze wywiezi wszystkie cenniejsze dobra kultury i zabytki
        A tera sie szczyca ze maja pelne muzea zbiorow , tylko czyich ???????

        Niemcy to jednak parszywy narod Tffffff
        • caesar_pl Re: Czego jeszcze sie dowiemy moze 29.11.05, 22:04
          Zostalo was jeszcze za duzo,ale miejmy nadzieje,ze sie kiedys rozjedziecie po swiecie i Polska znow zniknie z mapy ..
    • borsuk14 Re: Niemcy czują się jedynymi ofiarami II wojny ś 29.11.05, 21:30
      Przeczytalem pierwsze zdania , dalej po prostu sie nie oplaca.Piszesz na temat
      na ktory nie masz pojecia.
      • adolf16_bratevy15 Niemcy zadaja od Polski zwrotu dziel sztuki 30.11.05, 09:15
        Spadkobiercy żądają zwrotu obrazów
        Berlińska kancelaria prawnicza domaga się od kilku polskich muzeów zwrotu dzieł
        sztuki. Zleceniodawcami są spadkobiercy byłych właścicieli prześladowanych
        przez III Rzeszę

        Chodzi o sześć obrazów znajdujących się obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie
        oraz w muzeach w Wrocławiu i Krakowie. Jak twierdzi berliński adwokat Jost von
        Trott zu Solz, obrazy te były własnością niemieckich Żydów. W czasach III
        Rzeszy miały zostać skonfiskowane przez nazistów. Jeszcze podczas wojny trafiły
        do muzeum w Breslau. Potraktowane po wojnie jako mienie poniemieckie zostały
        przejęte na podstawie dekretu z 1946 roku przez państwo polskie.

        Jak twierdzi adwokat, dekret ten nie przewiduje przejęcia majątków obywateli
        niemieckich, którzy byli represjonowani przez reżim nazistowski. Dlatego też
        powinny zostać natychmiast zwrócone prawowitym spadkobiercom. Kancelaria
        otrzymała już jednak negatywną odpowiedź na żądanie zwrotu i zamierza skierować
        sprawę na drogę sądową. - Nasza działalność nie ma nic wspólnego z Pruskim
        Powiernictwem czy jakimikolwiek innymi organizacjami niemieckich wypędzonych -
        podkreśla von Trott zu Solz. Jego klienci, spadkobiercy byłych właścicieli
        obrazów, mają obywatelstwo amerykańskie i brytyjskie i nie mieszkają w
        Niemczech.

        - Nie są mi znane podobnego rodzaju przypadki. Generalnie w razie
        przedstawienia niezbitych dowodów, iż dzieła sztuki znajdujące się w polskich
        państwowych muzeach mają swych pełnoprawnych właścicieli, dyrektorzy mogą
        wystąpić do Ministerstwa Kultury z wnioskiem o skreślenie tych dzieł z
        inwentarza, co może być podstawą zwrotu. Każda sprawa wymaga jednak osobnego
        zbadania - twierdzi dyrektor Franciszek Cemka z Ministerstwa Kultury.

        Niemiecka kancelaria zarzuca jednak Polsce złą wolę w załatwianiu konkretnych
        spraw. - Mimo iż Polska podpisała porozumienie waszyngtońskie z 1989 roku, nie
        sporządziła list dzieł sztuki, których pochodzenie może wskazywać na to, że
        znalazły się w państwowych zbiorach przypadkowo lub też z naruszeniem zasad
        prawnych - przekonuje Jost von Trott zu Solz. - Rzeczywiście, nie ma przepisów
        umożliwiających wykonanie postanowień porozumienia waszyngtońskiego - przyznaje
        Dorota Folga-Januszewska z Muzeum Narodowego w Warszawie.

        Nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile dzieł sztuki znajdujących się w zbiorach
        polskich muzeów może być przedmiotem żądań rewindykacyjnych. Na całym świecie
        tego rodzaju żądań jest coraz więcej. Sześć obrazów, których zwrotu domaga się
        w imieniu swych klientów Jost von Trott zu Solz, może mieć wartość najwyżej 100
        tysięcy euro. Jak twierdzi adwokat, nie chodzi o pieniądze, ale o
        przestrzeganie przez Polskę zobowiązań międzynarodowych.

Pełna wersja