Gość: Rybka
IP: *.acn.pl / *.auth-el-0209568.acn.pl
13.10.02, 20:26
Tak, można by podejrzewać, że to tylko mafijne porachunki a nie
polowanie na turystów, przeważnie zresztą białych chrześcijan,
bo przeciez nie na muzułmanów.
Nawet ta butla w dyskotece to wina tych, co prowadzili klub, a
nie terrorystów.
Gdyby nie oni, to tyle osób nie zginęłoby. A najlepiej, jakby
siedzieli w hotelach i nigdzie nie wychodzili. Nie mówiąc o
sytuacji idelanej, gdyby turyści w ogóle siedzieli o siebie w
kraju i nie obrażali bogobjnych muzułmanów wizytami na Bali.
Muzułmanie wymordowali połowę Timoru Wschodniego przez pomyłkę,
zresztą może tam też były jakieś butle z gazem, które
chrześcijanie sami sobie kupili wiec i sami byli sobie winni.
Na podobnej zasadzie myślenia, któa podaje tu pan Warszawski
(choć czasem jest bardziej Jerozolimski, niż Warszawski), Żydzi
w Izraelu też są sami sobie winni zamachów, bo to oni prowokują
muzułmanów, a ogólnie nad Morzem Martwym jest pokój i sielanka,
można by pomyśleć że to nie terroryści tylko wręcz zwyczajne
porachunku mafinje w Izraelu są przyczyną zamachów, zwłaszcza że
ginie w nich po parę osób, czasem nawet jednostki. A więc po co
robić wówczas widły z igły i mordowaćw odwecie niewinne kobiety
i dizeci w Palestynie? To przecież żaden terroryzm, tylko
porachunki mafijne.
Cóż.... niech ta Indonezja stoczy się na samo dno, bo tylko
wtedy być może uda się tam komuś pójść po rozum do głowy.
Może podobnie stanie się zresztą i z Izzraelem. Dopóki te kraje
nie osiągną dna, nie będą miały się od czego odbić w górę.