uninhibited
01.12.05, 19:25
Drastyczny spadek poziomu zycia w Niemczech i Francji
W ciągu 10 lat biedni stali się bogatymi. I odebrali inicjatywę polityczną
prekursorom integracji
Zmiana układu sił w zjednoczonej Europie jest, jak na jedno dziesięciolecie,
naprawdę spektakularna. Od połowy lat 90. Niemcy, Francja i Włochy tak bardzo
pozostały w tyle, że dziś to Wielka Brytania i Hiszpania przejęły rolę
lokomotywy rozwoju Wspólnoty.
Taki jest efekt zaniechania reform gospodarczych i utrzymywania niewydolnego
państwa socjalnego. W 1996 roku poziom życia w Niemczech wynosił ponad 120
procent średniej Unii w jej obecnych granicach. Dziesięć lat później wskaźnik
zmalał o 12 punktów procentowych, do 108 procent. Takiej skali spadku nie
odnotowano w żadnym innym kraju Wspólnoty.
Ale dwa pozostałe duże państwa założycielskie Unii, Francja i Włochy, również
przeżywają głębokie trudności. W pierwszym z nich poziom życia spadł o 6
punktów procentowych w stosunku do średniej europejskiej, w drugim o 11
punktów procentowych i ledwie przekracza przeciętną Wspólnoty.
Regres tym bardziej kłuje w oczy, że w tym czasie dwie inne potęgi Europy
Zachodniej zrobiły spektakularne postępy. Gdy Hiszpania przystępowała w 1986
roku do Unii Europejskiej, była państwem gospodarczo zapóźnionym, które
niedawno otrząsnęło się z dyktatury. Jednak w ciągu pokolenia, rzecz
niewiarygodna, warunki życia osiągnęły tu poziom niemal równy niemieckiemu.
Przez ostatnie 10 lat Hiszpania znacznie szybciej nadrabiała dystans do
krezusów Europy niż nasz kraj.
Godny podziwu jest postęp Wielkiej Brytanii. Zjednoczone Królestwo jest dziś
zdecydowanie najbogatszym z dużych krajów Unii. Przeciętny Brytyjczyk może
wydać teraz o 1/5 więcej niż Włoch. A jeszcze w połowie lat 90. nad Tybrem
żyło się tak samo, jak nad Tamizą.
Te głębokie zmiany nie pozostaną bez wpływu na rozkład wpływów politycznych w
Unii. W tym eksperci są zgodni. Chodzi przede wszystkim o kierunek
integracji. Swój sukces Brytyjczycy i Hiszpanie zawdzięczają podobnej
polityce najpierw Margaret Thatcher, a potem José Maria Aznara: wyzwoleniu
inicjatywy ludzi, zrzuceniu obciążeń państwa socjalnego, otwarciu gospodarki
na konkurencję. Teraz tych samych recept można się spodziewać w całej Unii
Europejskiej.
Bardzo prawdopodobne jest też dalsze osłabienie francusko-niemieckiego
tandemu, który jeszcze dwa - trzy lata temu miał ostatnie słowo przy
podejmowaniu najważniejszych decyzji w Unii. "Francja stoi przed
koniecznością podjęcia tak dramatycznych reform w kraju, że nie jest już w
stanie zająć się Europą. Nie jest nawet w stanie wystąpić ze znaczącą
inicjatywą poprawy stosunków politycznych z Polską