Gość: diabeł
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
25.10.02, 08:43
Ropa cenniejsza niż krew
http://www.solidarnosc.pol.pl/2001/ts28/t10.html
z SEJLAMEM BIESZAJEWEM, wicemarszałkiem parlamentu Czeczenii, rozmawia ANTONI
ZAMBROWSKI
� W jakich okolicznościach odbyła się pańska rozmowa telefoniczna z
prezydentem Czeczenii Asłanem Maschadowem?
� Rozmawiałem z naszym prezydentem w Strasburgu, gdzie przebywałem na
Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Prezydent zadzwonił, by udzielić mi
instrukcji. Wcześniej przekazaliśmy mu informację o sytuacji z zespołem
roboczym RE do spraw Czeczenii. W ciągu 6 miesięcy wprowadzali oni w błąd
deputowanych Zgromadzenia Parlamentarnego. Wmawiali słuchaczom, że opracowali
konkretny plan uregulowania kwestii czeczeńskiej. W rzeczywistości odciągali
uwagę od spraw podstawowych � od zawieszenia broni, wstrzymania działań
zbrojnych i podjęcia rozmów pokojowych. W zamian przekazywali deputowanym
europejskim, że sytuacja w Czeczenii zmierza ku normalizacji, pokojowe życie
się stabilizuje, otwierane są szkoły, przedszkola i żłobki. Że urząd
pełnomocnika do spraw obrony praw człowieka w Czeczenii pana Kołomanowa
działa w ścisłym kontakcie z obserwatorami Rady Europy i dobrze wywiązuje się
ze swych zadań. Że obserwatorzy europejscy docierają we wszystkie zakątki
Czeczenii i kontrolują przypadki naruszania praw człowieka, rozpatrują
zgłoszenia obywateli o wykroczeniach, przeciwdziałając tym wykroczeniom�
� Przecież to putinowska propaganda, monstrualne kłamstwo w iście
goebbelsowskiej skali. Nie uwierzy w to żaden uczciwy dziennikarz, śledzący
wydarzenia w Czeczenii.
� Zgadza się, w rzeczywistości wszystko jest na opak. Europejscy obserwatorzy
nie mają żadnej swobody poruszania się po terenie naszego kraju poza
miejscami wyznaczonymi przez chroniących ich rosyjskich wojskowych. Nie
posiadają żadnych informacji o łamaniu praw człowieka przez wojsko rosyjskie.
Jeśli jakiś Czeczen odważyłby się złożyć oświadczenie na piśmie o gwałtach ze
strony wojska, padłby on ofiarą szantażu ze strony Rosjan, którzy pod groźbą
śmierci zmusiliby go do wycofania pisma jako świadomego oszczerstwa. A zatem
ten zespół roboczy do spraw Czeczenii wprowadzał w błąd deputowanych
Zgromadzenia Parlamentarnego. Byliśmy więc zmuszeni do powiadomienia o
sytuacji naszego prezydenta. Przekazaliśmy mu treść memorandum zespołu o
konieczności rewizji konstytucji Czeczenii, o powołaniu na mocy dekretu
prezydenta Putina Zgromadzenia Czeczeńskiego, które zastąpiłoby nasz legalny
parlament. W tym Zgromadzeniu zasiadaliby kolaboranci, wyznaczeni przez
Moskwę, w typie byłego promoskiewskiego prezydenta Groznego Beslana
Gantamirowa. Otrzymaliśmy od prezydenta wytyczne o natychmiastowym wycofaniu
się ze współpracy z zespołem roboczym do spraw Czeczenii.
� Czy długo trwała rozmowa z prezydentem?
� Około trzech minut. Najpierw około minuty, później jeszcze dwukrotnie po
minucie.
� Rozumiem, że wyciągnięto wnioski z tragicznego przypadku prezydenta
Dudajewa, namierzonego przez rosyjskie służby specjalne podczas zbyt długiej
rozmowy telefonicznej. Co jeszcze powiedział prezydent?
� Oprócz udzielenia wytycznych dyplomatycznych opowiedział o sytuacji
wojskowej w Czeczenii. Posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego odbyło się 25
czerwca i prezydent poinformował mnie, że w tym czasie od 5 dni toczyły się
zażarte walki w lasach południowej, górzystej części Czeczenii. Bojownicy
czeczeńscy strącili dwa śmigłowce rosyjskie, zniszczyli kilka pojazdów
opancerzonych i zabili wielu rosyjskich żołnierzy i oficerów. Straty własne
wyniosły pięciu partyzantów. Prezydent stwierdził, że w czasie potyczek
zbrojnych Rosjanie ponoszą straty dziesięciokrotnie przewyższające nasze
straty. Nadrabiają to, mordując ludność cywilną.
� Jak ocenia on ogólną sytuację w Czeczenii?
� Stwierdził, że w partyzantce czeczeńskiej nie ma wątpliwości co do wybranej
drogi i nie ma żadnych rozbieżności. Szeregi bojowników są zjednoczone jak
nigdy. Prezydent jako wódz naczelny wyznacza konkretne zadania, które
energicznie egzekwuje. Jedyną troską partyzantów są gwałty czynione przez
Rosjan na ludności cywilnej. Te straty służą jednak sprawie niepodległości
Czeczenii. Młodzież nie ma innego wyboru, jak zasilać szeregi bojowników.
Jedni idą do lasu, by uniknąć tortur i poniżenia, inni � by pomścić swych
pomordowanych krewnych. Rosja wzmaga terror w Czeczenii, ale to tylko podsyca
zbrojny opór. Mimo to prezydent Maschadow cały czas ponawia propozycje
pokojowe, proponuje podjęcie rozmów, ale Rosja je odrzuca. Odpowiednie
propozycje pokojowe złożyliśmy również w jego imieniu w Strasburgu.
Złożyliśmy też dokumenty opisujące zbrodnie wojenne wojsk rosyjskich, a także
potwierdzające to materiały Human Right Watch oraz rosyjskiego Memoriału.
� O jakich zbrodniach rosyjskich mówił prezydent Maschadow?
� W ciągu 10-12 dni przed naszą rozmową Rosjanie aresztowali i wywieźli w
niewiadomym kierunku około 300 osób. Mniej więcej 60 proc. tej liczby
stanowili młodzi chłopcy w wieku nie przekraczającym 12-13 lat. Pozostali to
staruszkowie.
� Młodzi ludzie w wieku poborowym już dawno musieli uciec z domów, aby nie
trafić do obozów filtracyjnych jako podejrzani o udział w ruchu oporu.
� Tych ludzi wywieziono w nieznanym kierunku. Część z nich wykupiły za
pieniądze rodziny, trupy niektórych znaleziono, los pozostałych nie jest
znany. Wojsko rabuje nasze wsie i miasta. "Oczyszczanie terenu" � to gwałt i
rabunek. Ładują wszystko co ma jakąś wartość na swe pojazdy, a jeśli ktoś
protestuje, to ginie od kuli lub granatu. Na terenie Czeczenii działa ponad
50 obozów filtracyjnych. To są mordownie, gdzie torturuje się i zabija
uwięzionych ludzi obojga płci.
� Ostatnio znowu było "czyszczenie terenu" w Czeczenii Północnej.
� Z dwóch miejscowości Asinowska oraz Sernowolska wygarnięto w ubiegły
czwartek ponad 700 osób, wszystkich ułożono na brzuchach na polu. Po kolei
zabierano do namiotu na przesłuchania, w których biciem wymuszano przyznanie
się do udziału w akcjach partyzanckich. W większości byli to starcy lub mali
chłopcy. Później wszystkich pokrwawionych zamknięto w miejscowym meczecie.
500 z nich wykupili krewni, resztę wywieziono w nieznanym kierunku. Szefowie
miejscowej administracji prorosyjskiej zostali zamknięci na klucz w swych
gabinetach na początku pacyfikacji przez żołnierzy rosyjskich. Po pacyfikacji
urażeni podali się do dymisji. Przeszukanie domów oznacza rabunek cennych
przedmiotów...
� ...oraz, jak podał przedstawiciel "Memoriału", niszczenie tego, co się nie
da zrabować.
� W ciągu ostatnich 10 dni z samego Groznego wojsko uprowadziło w nocy z
mieszkań ponad 50 osób. Rodziny boją się zgłosić w urzędzie zaginięcie swych
krewnych, aby nie podzielić ich losu.
� W Inguszetii odbywa się obecnie głodówka protestacyjna czeczeńskich
uchodźców.
� Trwa już 24 dni. W miasteczkach namiotowych głoduje 56 osób, w tym dzieci.
Ze względów solidarnościowych przyłączyło się do nich dwóch rosyjskich
obrońców praw człowieka. Wielu głodujących ze względu na wyczerpanie, zabrano
już do szpitala. Domagają się od Rosji zaprzestania działań zbrojnych,
wycofania wojska z Czeczenii oraz podjęcia rozmów pokojowych z prezydentem
Maschadowem. W najbliższy wtorek takie głodówki solidarnościowe podejmą
uchodźcy czeczeńscy w całej Europie � w Polsce, w Niemczech, w Belgii oraz w
Azerbejdżanie.
� Dlaczego czeczeńskie agendy tak słabo informują o wydarzeniach w Czeczenii?
� Wojsko rosyjskie nie chce stosować powszechnie uznanych reguł i norm. Może
zamordować każdego dziennikarza, który powie coś nie po ich myśli. Nie
oszczędzą też kobiet. Nie pozostaje nam nic innego, jak walczyć w ciszy
informacyjnej. Nasi partyzanci walczą i giną w zapomnieniu, opuszczeni przez
świat. Wiemy jednak, że musimy stawiać opór, by Rosjanie nie czuli się
bezkarni. Gdybyśmy nie walczyli, straty ludności cywilnej byłyby jesz