Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy

13.01.06, 16:33
"Przyganiał kocioł garnkowi"
Wojnie USA z Japonią towarzyszyła niezwykle intensywna propaganda nienawiści
oparta w dużej mierze na motywach rasistowskich. Japończycy przedstawiani byli
jako podludzie godni jedynie eksterminacji. Wojna z Japonią była niezwykle
brutalna, o czym świadczy relacja jednego z amerykańskich korespondentów
wojennych ogłoszona w 1946 roku na łamach "Atlantic Monthly". "Z zimną krwią
zabijaliśmy jeńców, niszczyliśmy szpitale, zatapialiśmy łodzie ratunkowe,
zabijaliśmy i maltretowaliśmy cywilów, dobijaliśmy rannych żołnierzy wroga,
wrzucaliśmy umierających do dołów z trupami, i na Pacyfiku preparowaliśmy
czaszki wrogów, oby zrobić z nich ozdoby stołowe dla naszych dziewcząt, a z
ich kości otwieracze do listów" (amerykański magazyn "Life" zamieścił w 1944
roku zdjęcie dziewczyny z czaszką Japończyka przysłaną przez narzeczonego, a
także zdjęcia pojazdów wojskowych ozdobionych czaszkami Japończyków).

Propaganda nienawiści osiągnęła w USA takie natężenie, że według badania
opinii publicznej przeprowadzonej w 1944 roku 13% badanych opowiedziało się za
uśmierceniem wszystkich Japończyków. Znane są wypowiedzi wysokich urzędników i
wojskowych o tym, że należy "totalnie wyeliminować rosę japońską", że trzeba
tak długo kontynuować bombardowania Japonii, aż zniszczona zostanie połowa
ludności. Jeden z waszyngtońskich urzędników postulował "eksterminację
Japończyków in toto". Czasopismo marynarki wojennej "The Leatherneck" pisało o
"gigantycznym zadaniu eksterminacji", które musi być podjęte, ponieważ
Japończycy są zarazą, na którą odpowiednim lekarstwem jest "annihilation".
Wojna z Japonią przestała służyć celom militarnym, a stała się rzezią, w
której chodziło o to, aby, jak się wyraził pewien amerykański admirał,
przerobić jak najwięcej "małpiego mięsa". W wydanym w 1943 roku bestsellerze
"Singapur milczy" jego autor Georg Waller wzywał, aby kontynuować wojnę tak
długo "aż nie tylko ciała ale i dusza zostanie unicestwiona, aż wszyscy
mężczyźni będą martwi, ziemia zaorana i posypana solą a kobiety i dzieci
rozdzielone i rozproszone pomiędzy inne narody".

Trudno się dziwić, że liczba ofiar wśród ludności cywilnej wyniosła ok.
900.000 osób. Amerykańskie bombowce bombardowały otwarte miasta japońskie w
większości posiadające drewnianą zabudowę, co czyniło je wspaniałym celem dla
bomb zapalających. 9 marca 1945 roku bombowce B29 dokonały zmasowanego nalotu
na Tokio używając bomb zapalających. Liczba ofiar tego nalotu sięga 185.000
osób - wśród nich tysiące spalonych żywcem. W środku miasta utworzył się
ognisty krąg tak wysoki i gorący, że załogi bombowców nadlatujących później
meldowały, iż na wysokości dwóch mil czuć było swąd palącego się ludzkiego
mięsa. Kulminacją planowej eksterminacji "rasy podludzi" był atak dokonany
przy pomocy bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki (początkowo wybrano Kioto -
starą japońską stolicę - centrum kulturalne i religijne, ale sprzeciwił się
temu sekretarz wojny Stimson), atak przeprowadzony po kapitulacji Niemiec i
wówczas, gdy Japonia była już pokonana (w kwietniu 1945 roku Japończycy za
pośrednictwem Watykanu skierowali do Amerykanów propozycję zawieszenia broni).
Nie było przeszkód aby zademonstrować Japończykom siłę rażenia bomby zrzucając
ją na niezamieszkaną okolicę. Ale chodziło o eksterminację ludności cywilnej i
eksperyment "naukowy". Wybrano Hiroszimę, miasto do tej pory nietknięte,
większe niż oczekiwany promień eksplozji. A jeśli nawet "atomizacja" Hiroszimy
miała skłonić Japończyków do zaprzestania oporu, to jaki sens miało
zniszczenie Nagasaki? Czyżby Nagasaki zostało starte z powierzchni ziemi
dlatego, że w mieście tym znajdowało się największe skupisko japońskich
katolików utrzymujących swą wiarę w niezwykle trudnych warunkach od ośmiu
pokoleń i gdzie stała największa katolicka katedra Azji Wschodniej?
Niezależnie od tego, jakie były powody atomowego ataku na Nagasaki, to
zniszczenie miasta było niczym nieusprawiedliwionym aktem bezsensownego
barbarzyństwa. I dlatego słuszna jest opinia jednego z amerykańskich autorów,
że wojna Stanów Zjednoczonych w Azji była "masową rzezią kobiet i dzieci,
jakiej nie dorównują rzezie dokonywane przez Asyryjczyków".

    • mental Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 16:43
      Co to ma wspolnego z trescia artykulu? Czy inspiruje Cie odwieczne haslo
      sowieckiej propagandy: "a u was murzynow bija..."
      • piotr.ny witomir, zapomniales dodac ze to Amerykanie 13.01.06, 17:26
        rozpoczeli wojne na Pacyfiku. To amerykanska flota stacjonujaca w Pearl Harbor
        dokonala pierwszego zdradzieckiego ataku na pokojowe panstwo samurajow.
        Japonczycy tylko dokonali pozniejszego uderzenia samoobronnego na PH, ale
        wredna zydowska propaganda doskonale zataja ten fakt.
        • pozlotemu Wielkie odkrycie! 13.01.06, 18:11
          Niedlugo amerykanscy naukowcy oglosza,
          ze dowiedzieli sie ze "nazi", czyli
          zolnierze hitlerowscy to byli Niemcy.
          Z pewnoscia bedzie to bardzo kontrowersyjne
          odkrycie i wiekszosc naukowcow zdecydowanie
          zaprzeczy. Przeciez wszyskim sie wydaje,
          ze to jednak byli .... .
          No, wiecie chyba?!
          No, ci u ktorych byly te obozy kocnetracyjne,
          gdzie mordowano tylko zydow. A teraz nie chca
          sie przyznac i zaplacic.
          • kropek_oxford Wyrznieto w owym czasie takze caly oddzial jencow 13.01.06, 19:09
            brytyjskich, i to BIALYCH (oddzialow kolonialnych we Francji nie angazowano) -
            sto kilkadziesiat osob, tylko 2 sie uratowalo (jeden caly wyniosl na plecach
            rannego kolege - ocaleli dzieki stosowi trupow, podobnie jak Polacy-cywile z
            masowych egzekucji).
            • centrolew Historia się kłania... 13.01.06, 19:23
              Historia opisana powyżej świadczy o jednym - nie ma wojen sprawiedliwych, są co
              najwyżej wygrane. Zwyciężcy piszą historię... i koło się zamyka. Każda wojna
              wiąże się z okrucieństwem, niepotrzebną śmiercią, ludobójstwem - niezależnie od
              motywów jej uczestników.

              Jeżeli już jest wojna, to lepiej być zwycięzcą, okupantem, "tym złym"... Nie
              dziwne jest więc to, że Polska - katolicki kraj - olała słowa papieża JP2 i
              włączyła się w iracką awanturę.
            • pauline_kaczanow Re: Wyrznieto w owym czasie takze caly oddzial je 14.01.06, 06:51
              Pierogu moj ukochany podeslij jakies infomacje.
        • adamczas91 Re: witomir, zapomniales dodac ze to Amerykanie 13.01.06, 21:14
          prosze, prosze mamy tu Drugego małego Hitlerka!!!
          Jaki z ciebie ..... gdzie ty żyjesz człoweiku!!
          (...)- Brak słów
        • lmblmb Jakie to ma znaczenie? 13.01.06, 21:30
          > To amerykanska flota stacjonujaca w Pearl Harbor
          > dokonala pierwszego zdradzieckiego ataku na pokojowe panstwo samurajow.

          Mówisz sarkastycznie, OK, ale jakie to ma znaczenie ze Japończycy pierwsi
          zaatakowali? Mamy się użalać nad Amerykanami, bo nie byli przygotowani?
      • tim7 Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 18:16
        Dokładnie takie samo było moje pierwsze skojarzenie po przeczytaniu dwóch
        pierwszych zdań pierwszego postu... Bez komentarza...
      • usaf Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 21:21
        Germans, cavalier and pompous monsters.
    • battosai Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 16:45
      Ale widzisz - zwycięzcom wybacza się wszystko. To jeden z głównych problemów
      tego świata. Zbrodniarz wojenny zbrodniarzowi wojennemu nierówny.
    • data1 skąd te liczby 900 tys?? 13.01.06, 16:49
      185 tys 9 marca 1945 ??
      Z.Krala w IX tomie swojego cyklu poświęconego wojnie powietrznej z Japonią
      opisuje bombardowania strategiczne i w istocie nalot z 9 marca 1945 był
      najbardziej krwawy ale pochłonął około 80 tys ludzi znam jeszcze dane
      wskazujące na 130 tys ale 185tys ??
      same naloty to około 600 tys ludzi tyle Encyklopedia Wojna na Pacyfiku(
      recenzenci min prof.Wieczorkiewicz)
      Pojęcie cywili( według rządu japońskiego) nie istniało w Japonii od początku
      1945 każdy tam miał być żołnierzem.
      Reakcje japońskie na Hiroshimę. Wystarczy przeczytać wypowiedzi wojskowych
      japońskich. "Straty wojskowe niewielkie walczymy dalej"
      Tyle szybkiej reakcji, bez specjalnego sprawdzania.
      • data1 Re: skąd te liczby 900 tys?? 13.01.06, 16:51
        a jeszcze jedno a dlaczego Witomir nie zajął się jak USA, GB i np Polacy
        bombardowali cywilne miasta w Niemczech??
        • witomir Re: skąd te liczby 900 tys?? 13.01.06, 18:20
          Terrorystyczne bombardowania niemieckich, a także japońskich miast nie mających
          żadnego znaczenia strategicznego, a szczególnie dzielnic mieszkalnych,
          dokonywane przez lotnictwo anglo-amerykańskie, jak np. zbombardowanie w ramach
          operacji „Gomora” Hamburga, gdzie poniosło śmierć 40 000 ludzi czy Drezna w
          ramach operacji „Clarion”, gdzie zginęło 130 000 ludzi, wreszcie nalot na Tokio,
          gdzie w burzy ogniowej spłonęło 185 000 mieszkańców czy zrzucenie 2 bomb
          atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, były przykładem szczególnego wojennego
          bestialstwa.
          • funia81 Brednie 13.01.06, 19:04
            Juz raz cie o to pytano: skad bierzesz takie liczby? Konfabulujesz.
            Poza tym uzywasz slow, ktorych nie rozumiesz - np. przymiotnika
            "terrorystyczny". Dyskwalifikuje cie to jako potencjalnego dyskutanta. Z mojej
            strony EOT.
            f.
            • witomir Re: Brednie 13.01.06, 20:13
              Nie wiem jak tam u ciebie ze znajomością języków ale proszę oto źrodła:
              Kapitan Russel Grenfell, R. N. "Unconditional Hatred", Nowy Jork 1954
              Ludwig von Mises "Omnipotent Government: The Rise of the Total State and Total
              War", Nowy Jork 1978
              przeczytaj pogadamy
              • data1 Re: Brednie 14.01.06, 12:28
                1to co ty podałeś to nie są żadne źródła tylko opracowania
                2 tym bardziej że mówisz kraju demokratycznym więc każdy może sobie napisać
                książkę i podać np że w nalotach zginęło 2 mln/5mln ludzi/10 mln osób.
                3 źródła to by według mnie były raporty rządu japońskiego/ dane szpitalne/
                wspomnienia.
                Niestety dla ciebie te źródła podają inne liczby..........
                Dziwnym trafem polskie książki historyczne dopuszczone przez MEN podają inne
                liczby( spisek CIA??)
                • data1 jedna uwaga 14.01.06, 13:04
                  jak przeglądam twoje wpisy jesteś zwolennikiem Stańczyka???
                  Czyli to główne(obecnie nieobecne) antyamerykańskie pismo tzw prawicy inne to
                  Nasz Dziennik, Szczerbiec.
                  Określenie cię jako lewaka jest tylko częsciowo nietrafione. Istnieje obecnie
                  sojusz islamsko -lewacki- i tzw prawdziwej prawicy. I jak widzę ty jesteś
                  zwolennikiem tego układu ale z tak zwanego punktu prawdziwej prawicy.
          • 1410_tenrok Re: skąd te liczby 900 tys?? 13.01.06, 19:36
            Witomir nie sciemniaj! Nie znasz problemu - to zostaw ta dyskusje madrzejszym
            od ciebie (przepraszam). Harris wiedział co robi! A jak nie wierzysz - to jak
            Kuba Bogu tak bog Kubie. To nie nie Churchill powiedzaił do Brytyjczykow "Wollt
            ihr den totalen Krieg!". I to nie Alianci zaczeli! Przestan przedstawiac jeden
            punkt widzenia na sprawe! Warszawa, Rotterdam, Coventry, Londyn, Romadour,
            Lidice, Leningrad! Połóż to na szali, - nie mowiac o ogranych tematach, ale
            tych poruszał nie będę, aby nie otwierac puszki pandory -, to wtedy pogadamy o
            bestialstwie! Ten problem dotyczy rowniez Japonczykow, ale widze, ze temat
            znasz jedynie połowicznie. Dodajmy retoryczne pytanie: Kto zaczaął wojne
            biologiczne? Ale w ramach wybierania faktów, aby ugotowac strawną zupke, moj
            Witomirku, piszemy małe kocie bzdurki!
            I tu ciekowostka. Drezno było jednym z celi kategorii "A" (pozostałe. Hamburg,
            Mannheim). To, ze skasowano je przy pomocy srodków konwencjonalnych - Niemcy
            zawdzieczają Stalinowi, ciekawostka, co? Jedyny raz gosc zachował sie rozsądnie!

            A teraz na poważnie. W Niemczech mozna obecnie (od 15 lat) mowic o sprawach II
            WS w sposób obiektywny. Kiedy u nas nastanie taki czas, ze bedzie mozna mowic w
            taki sam sposób o latach 1944-1989?
          • imponderabilium Re: skąd te liczby 900 tys?? 13.01.06, 23:02
            W tym szale nienawiści wobec USA zauważ, że bombardowania Drezna dokonano na
            prośbę ZSRR...
          • emeryt21 Re: skąd te liczby 900 tys?? 16.01.06, 00:59
            Ja uwazam,ze stanowczo za malo.Powinni wyrznac 50% Niemcow,albo wykastrowac
            reszte i mielibysmy wspolna granice z Francja.Jestescie mlodzi wiec nie wiecie
            co to okupacja niemiecka.Wiem,powiecie,ze to juz minely dwa pokolenia i ci
            mlodzi Niemcy nie maja nic wspolnego z tamtymi.Nie zgadzam sie.Pracowalem w
            Niemczech krotko,bo zaledwie 1,5 roku,ale wiem co pisze.odczulem ta sympatie na
            wlasnej skorze.Tesciowa wlsciciela firmy nie chciala dac mi herbaty goracej,gdy
            pracowalem kolo jej domu na mrozie.Wlasciciel przeprosil,ale co zostalo w
            pamieci to moje.Odmowilem dalszej pracy na jej posesji.Wlasciciel firmy przyjal
            to ze zrozumieniem.Sa Niemcy i Niemcy i to do dzisiaj.
    • amerykanin09 Japoniczycy sie o to sami prosili 13.01.06, 16:54
      Oni zaczeli wojne w Azji. To oni zabawiali sie z Chinczykami w Nankin. To oni
      napadli, bez uprzedzenia na Pearl Harbor. Oni tez wspaniale i po rycersku
      traktowali alianckich jencow wojennych w marszach z Singpuru i Baatam a pozniej
      w obozach jenieckich.
      A tak poza tym to nie powino byc az tak wazne czy zabije sie zolnieza czy
      cywila (w szczegolnosci jesli ci cywile mieli zamiar walczyc w obronie wysp
      japonskich). To i to jest czlowiekiem
      • witomir Re: Japoniczycy sie o to sami prosili 13.01.06, 17:42
        W okresie powojennym wielu politologów i historyków II wojny światowej próbowało
        odpowiedzieć na pytanie - czy Stany Zjednoczone wiedziały o zagrożeniu ze strony
        Japonii i czy wiedząc o tym, mogły temu skutecznie zapobiec.
        Książka Roberta B. Stinnetta daje na te pytania zaskakującą odpowiedź. Na
        podstawie tysięcy dokumentów i wielu rozmów z uczestnikami ówczesnych wydarzeń
        autor nie ma wątpliwości, że atak na Pearl Harbor był wynikiem działań,
        starannie przygotowanych przez najwyższe czynniki USA, których celem było
        sprowokowanie Japonii do zaatakowania amerykańskich sił stacjonujących na Hawajach.
        Osiągnięcie tego celu wcale nie było trudne. Historia stosunków
        amerykańsko-japońskich od chwili ich wymuszonego nawiązania w 1854 r. była pełna
        wrogości i nienawiści. Japończycy przez wiele wieków uznawali białego człowieka
        za zagrożenie dla ich kultury. Z tego powodu na początku XVII stulecia zamknęli
        swój kraj dla "białych barbarzyńców", zerwali kontakty z sąsiadami, nie
        pozwolili ani swoim rodakom opuszczać wysp, ani nikomu obcemu się do nich zbliżać.
        W latach 1853-1854 Stany Zjednoczone podjęły próbę "otwarcia" tego wyspiarskiego
        kraju. Amerykanie zamierzali ożywić gospodarkę swojego zachodniego wybrzeża
        poprzez zwiększenie handlu z Chinami. Po drodze do portów chińskich znajdowała
        się "zamknięta" Japonia. Dla Stanów Zjednoczonych było to zjawisko nienormalne.
        W 1851 r. prezydent USA Millard Fillmore wyraził opinię, że żaden naród nie ma
        prawa odgradzać się od kontaktów z innymi narodami. Kierując się tą zasadą w
        1853 r. wysłano do Japonii cztery okręty wojenne pod wodzą komandora M.C.
        Perry'ego, który w imieniu rządu Stanów Zjednoczonych złożył szogunowi czyli
        najwyższemu dowódcy wojskowemu, propozycję otwarcia dwóch portów, opieki nad
        rozbitkami, możliwości zakupu węgla, wody i żywności przez amerykańskie parowce
        pływające w tym rejonie Pacyfiku oraz zawarcia układów handlowych. Po odpowiedź
        komandor Perry wrócił na czele już licznej eskadry w marcu 1854 r. i w Kanagawie
        podpisano traktat o pokoju, handlu i przyjaźni, na mocy którego otwarto dla
        Stanów Zjednoczonych dwa porty - Shimoda i Hakodate. Zagwarantowano w nich
        uprzywilejowaną pozycję cudzoziemcom poprzez wprowadzenie eksterytorialności
        oraz ustanowienie minimalnych ceł na wwożone do Japonii towary amerykańskie.
        W rozmowach z szogunem jako środka perswazji użyto dziesięć uzbrojonych okrętów,
        na których było 250 dział i 1600 marynarzy, traktując je jako ultima ratio regum
        (ostateczny argument królów). Pokazano też Japończykom inne wytwory cywilizacji
        technicznej Zachodu, jak lokomotywy i telegraf. Wywołało to w przeludnionej i
        głodnej Japonii strach przed nieznanymi możliwościami "białych barbarzyńców".
        Japończycy, poza tym, że zrozumieli, iż muszą dogonić świat, by nie spotkał ich
        los Chin uzależnionych od mocarstw zachodnich, uznali Stany Zjednoczone za swego
        głównego wroga, z którym wejście w otwarty konflikt było jedynie kwestią czasu.
        Wyjście Japonii na arenę międzynarodową spowodowało zderzenie się jej interesów
        z interesami białych mocarstw, głównie Stanów Zjednoczonych. Miejscem pierwszego
        konfliktu były Hawaje, gdzie Japończycy, z uwagi na sprzyjający klimat, chętnie
        się osiedlali, zakładając plantacje trzciny cukrowej i ananasów. Już w drugiej
        połowie XIX w. stanowili oni najliczniejszą grupę mieszkańców archipelagu.
        Japonia miała nadzieję, że uda się jej skolonizować te wyspy, ale podobne
        ambicje miały także Stany Zjednoczone. Od 1867 r. rozbudowywały one swe wpływy w
        regionie Pacyfiku, a w roku 1898 zaanektowały Hawaje, które stały się w ich
        systemie obrony "Gibraltarem Pacyfiku". W ich portach, które były jedynym
        punktem postoju na Oceanie Spokojnym między Ameryką Północną a Japonią, musiał
        zatrzymać się każdy okręt płynący tą trasą. Każdy kto posiadał Hawaje - panował
        na Pacyfiku i kontrolował wszystko, co się na nim mogło wydarzyć.
        Japończycy nie opuścili archipelagu. W 1935 r. wśród liczącej 357 tys.
        tamtejszej populacji było ich 145 tys., a w 1941 r. już 157 tys. (103 tys.
        białych) co stanowiło 37% mieszkańców wysp. Aż 120 tys. hawajskich Japończyków
        było pełnoprawnymi obywatelami Stanów Zjednoczonych.
        Problemem zapalnym w stosunkach japońsko-amerykańskich byli emigranci. Emigracja
        Japończyków do Stanów Zjednoczonych rozpoczęła się w drugiej połowie XIX w.
        Osiedlali się oni głównie w Kalifornii, gdzie zmonopolizowali uprawę warzyw, na
        Florydzie i w Arizonie. Już w latach 90. XIX w. zaczęto ich traktować jako
        zagrożenie dla białych Amerykanów, głośno mówiąc o "żółtym zagrożeniu", "żółtej
        zarazie". Na początku XX w. wprowadzono szereg środków administracyjnych, w celu
        odizolowania Japończyków od reszty amerykańskiego społeczeństwa. W 1906 r.
        władze szkolne w San Francisco wydały ustawę, na mocy której dzieci emigrantów z
        Azji, w tym także japońskie, były zobowiązane uczyć się w specjalnych szkołach
        "dla żółtych". Zabroniono też obywatelom Stanów Zjednoczonych zawierania
        związków małżeńskich z osobami należącymi do rasy mongolskiej. W 1920 r. wydano
        zakaz kupna ziemi przez Japończyków na terytorium Stanów Zjednoczonych, a w 1924
        r. ustawę ograniczającą imigrację z Japonii. Mimo to liczba ludności japońskiej
        w Stanach Zjednoczonych ciągle wzrastała. W 1920 r. w USA żyło 24 tys.
        Japończyków, pod koniec lat 30. ubiegłego wieku już 120 tys., z czego 90%
        mieszkało na Zachodnim Wybrzeżu. Ich przyrost naturalny był tak szybki, że wśród
        Amerykanów wytworzyła się swoista psychoza, iż kiedyś mogą zostać wyparci z
        własnej ziemi.
        Rasistowskie traktowanie Azjatów na początku XX w. wywołało wzrost napięcia w
        stosunkach USA-Japonia. Wszystkie ustawy dyskryminacyjne Japonia odebrała jako
        świadomą obrazę godności narodowej. Frustrację pogłębiła postawa Amerykanów na
        konferencji pokojowej w Wersalu, gdzie z jednej strony uznano Japonię za
        mocarstwo światowe, z drugiej ciągle dawano do zrozumienia, że Japończycy nie
        mogą się równać z białą rasą. To właśnie na konferencji pokojowej Stany
        Zjednoczone przyczyniły się do odrzucenia wniosku japońskiego o równouprawnienie
        wszystkich ras obawiając się, że przyjęcie takiej deklaracji mogłoby spowodować
        napływ imigrantów chińskich i japońskich do Stanów Zjednoczonych. Konferencja
        morska, która odbyła się w latach 1921-1922 określona została przez Japończyków
        jako "hańba w Waszyngtonie". W istotny sposób wykazano tam, że Japonia nie może
        dorównywać pozycji Stanów Zjednoczonych ani Wielkiej Brytanii na morzu, czego
        wyrazem było ustalenie parytetu tonażu flot. Siły japońskiej marynarki stanowić
        miały 60% sił Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii (5:5:3).
        Japończycy poczuli się urażeni działaniami białych, a szczególnie postawą Stanów
        Zjednoczonych. W latach 30. XX w. w Japonii nasiliła się kampania nienawiści,
        skierowana przeciwko Zachodowi, a wszystko co amerykańskie wywoływało gwałtowne
        reakcje. Obie strony głośno mówiły, że starcie między nimi jest nieuniknione:
        "Nie mamy potrzeby obawiać się Ameryki", "Japonia i Ameryka na skraju
        przepaści", "Nie bać się", "Czy Japonia zwycięży Amerykę?", "Wojna z Ameryką
        stała się obowiązkiem narodu" - pisano w Japonii, zaś w Stanach głoszono, że
        "Japonia jest najgroźniejszym naszym wrogiem".
        Kiedy wybuchła II wojna światowa w Europie, Amerykanie byli przeciwni udziałowi
        Stanów Zjednoczonych w "nie swoim konflikcie". Kierownicze koła Ameryki myślały
        jednak inaczej i podjęły świadome działania w celu sprowokowania Japonii do
        zaatakowania stacjonujących na Hawajach amerykańskich sił lądowych, morskich i
        powietrznych oraz brytyjskich i holenderskich baz wojskowych na terytoriach
        kolonialnych w regionie Pacyfiku. Biały Dom spodziewał się w wyniku tego
        zasadniczej zmiany nastrojów społecznych w USA, co umożliwiłoby natychmiastowe
        przystąpienie Ameryki do wojny.
        Koncepcja prowokacji Japonii zawarta była w tajnej notatce z 7 października 1940
        r., opracowanej przez komandora podporucznika Arthura H. McColluma, szefa sekcji
        • witomir Re: Japoniczycy sie o to sami prosili 13.01.06, 17:44
          Koncepcja prowokacji Japonii zawarta była w tajnej notatce z 7 października
          1940 r., opracowanej przez komandora podporucznika Arthura H. McColluma, szefa
          sekcji Dalekiego Wschodu Biura Wywiadu Marynarki Wojennej czyli ONI (Office of
          Naval Intelligence). Składało się na nią osiem działań, po których realizacji
          Japonia z dużą dozą pewności, miała zaatakować Stany Zjednoczone. Zalecenia
          McColluma przewidywały uzyskanie zgody Wielkiej Brytanii na wykorzystanie jej
          baz na Pacyfiku, a zwłaszcza w Singapurze, udostępnienie Stanom Zjednoczonym
          przez Holandię urządzeń wojskowych i zapasów w bazach w ówczesnych Holenderskich
          Indiach Wschodnich, udzielenie wszelkiej możliwej pomocy rządowi Czang
          Kaj-szeka, wysłanie floty ciężkich krążowników w rejon Dalekiego Wschodu,
          Filipin lub Singapuru, skierowanie dwóch dywizjonów okrętów podwodnych na Daleki
          Wschód, zgrupowanie trzonu floty amerykańskiej w rejonie Wysp Hawajskich,
          wpłynięcie na Holandię, by odrzuciła żądania Japonii wzrostu dostaw surowców
          strategicznych, zwłaszcza ropy naftowej oraz nałożenie wraz z Wielką Brytanią
          całkowitego embarga na handel z Japonią.
          Dlaczego administracja prezydenta Roosevelta dążyła do włączenia Ameryki do
          wojny wbrew opinii większości Amerykanów? Otóż wojskowi doradcy F. D. Roosevelta
          oraz czołowi eksperci Departamentu Stanu nie mieli wątpliwości, że w przypadku
          ewentualnego zwycięstwa w Europie Trzecia Rzesza stanie się realnym zagrożeniem
          dla Ameryki. Amerykański wywiad obawiał się, że konsekwencją zwycięstwa
          hitlerowskich Niemiec nad Wielką Brytanią byłby efekt domina: Kanada i
          brytyjskie terytoria w środkowej i południowej Azji oraz w rejonie Morza
          Karaibskiego znalazłyby się w strefie niemieckich wpływów. W efekcie więc
          największe zagrożenie dla USA stanowiły Niemcy, nie zaś Japonia. Dalekosiężnym
          celem autorów wspomnianego planu było sprowokowanie Japonii do dokonania jawnego
          aktu agresji po to, by pozostali dwaj sygnatariusze Osi, czyli Niemcy i Włochy
          pośpieszyły jej na pomoc. W takiej sytuacji USA weszłyby "tylnymi drzwiami" do
          wojny w Europie uniemożliwiając Niemcom pokonanie Wielkiej Brytanii.
          Pod nadzorem Roosevelta przeprowadzono szereg prowokacyjnych działań wobec
          Japończyków. Już w kwietniu 1940 r. znaczna część Floty Stanów Zjednoczonych
          wypłynęła z baz na zachodnim wybrzeżu na Hawaje, gdzie została zgrupowana, jak
          twierdzi autor, tylko po to, by ponieść straty podczas pierwszego uderzenia
          Japończyków. Jeszcze przed końcem 1940 r. Amerykanie wysłali 24 okręty podwodne
          do Manili, i spowodowali, że Holandia odmówiła dostarczania Japończykom ropy
          naftowej i innych surowców strategicznych. Od marca do lipca 1941 r. prezydent
          osobiście zatwierdził wysłanie w okolice Japonii jednostek floty USA. W nocy 31
          lipca 1941 r. dwa amerykańskie krążowniki pojawiły się w cieśninie Bungo, między
          wyspami Kiusiu i Sikoku, która łączyła Pacyfik z Morzem Japońskim, uważanym za
          najważniejszy akwen operacyjny Cesarskiej Marynarki Wojennej.
          Wszystkie te działania przyniosły oczekiwany efekt. Nastąpiła koncentracja dużej
          liczby japońskich okrętów wojennych na Morzu Wschodniochińskim w rejonie
          Indochin. 26 listopada trzon floty uderzeniowej na Pearl Harbor wypłynął z baz
          na Wyspach Kurylskich. Biuro Wywiadu Marynarki Wojennej na początku grudnia 1941
          r. już wiedziało o wyjściu w morze japońskich lotniskowców. Na podstawie danych
          wywiadowczych prowadziło też dokładny nakres ich drogi, z którego wyraźnie
          wynikało, że szły kursem wschodnim wzdłuż 40 równoleżnika w kierunku Hawajów.
          Amerykańskie stacje nasłuchowe przejęły serię meldunków radiowych nadawanych
          między 18 listopada a 1 grudnia 1941 r. zarówno przez japońskie lotniskowce jak
          i admirała Isoroku Yamamoto, dowódcę Cesarskiej Marynarki Wojennej. W jednej z
          tych depesz, rozkodowanych przez amerykańskich kryptologów, admirał Yamamoto w
          dniu 25 listopada rozkazał zgrupowanym okrętom wyjść 26 listopada z portu
          Hitokappu na wyspie Etorofu w archipelagu Kurylów, udać się na Hawaje i
          zaatakować zgromadzone tam amerykańskie okręty. Podano w niej również odcinki
          trasy przejścia. W jednej z depesz określono miejsce zgrupowania okrętów
          otwartym tekstem. Do dzisiejszego dnia depesze te uznawane są jako ściśle tajne,
          z uwagi na zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.
          Dostępne dzisiaj źródła ujawniają, że Japonia zaczęła planować atak na USA już
          jesienią 1940 r. Jego początkiem miał być niespodziewany nalot na Pearl Harbor.
          O zamiarach Japończyków przestrzegał administrację już 24 stycznia 1941 r.
          sekretarz marynarki wojennej Frank Knox. O miejscu planowanego ataku został
          powiadomiony w styczniu 1941 r. przez ambasadę amerykańską w Tokio również
          Departament Stanu. Kopię depeszy otrzymał komandor podporucznik Arthur McCollum.
          Nie powiadomił jednak o zamiarach Japończyków dowództwa Floty Pacyfiku, ale
          zmniejszył znaczenie informacji, oficjalnie uznając ją za plotkę. Przecież
          zaskoczenie miało być centralnym punktem jego planu. I tak już będzie do 7
          grudnia 1941 r.: admirał Husband E. Kimmel, od 1 lutego 1941 r. dowódca
          stacjonującej na Hawajach Floty Pacyfiku zostanie odcięty od dopływu tajnej
          korespondencji na temat przygotowań Japończyków do agresji, mało tego, nigdy się
          nie dowie, że amerykańscy kryptolodzy złamali japońskie tajne kody. O
          niebezpieczeństwie zagrażającym bazie wiedzieli admirał Walters S. Anderson,
          dowódca okrętów liniowych Floty Pacyfiku i komandor-porucznik Vincent R. Murphy,
          asystent Kimmela do spraw planowania operacyjnego, ale nie powiedzieli mu na ten
          temat ani słowa.
          Przyśpieszenie przygotowań Japończyków do ataku na Pearl Harbor nastąpiło w
          lipcu 1941 r., kiedy to zgodnie z planem McColluma Stany Zjednoczone i Wielka
          Brytania wprowadziły jednocześnie embargo na handel z Japonią. Amerykanie z
          treści przechwytywanych depesz wiedzieli o reorganizacji floty japońskiej, o
          gromadzeniu broni i amunicji oraz o wycofaniu marynarki wojennej z Chin i o
          zbliżaniu się "czasu decydującej próby". Amerykański ambasador w Tokio Joseph
          Grew najprawdopodobniej od osoby wysoko usytuowanej w otoczeniu cesarza Hirohito
          uzyskał informacje o naradzie 2 listopada 1941 r., na której zapadła decyzja o
          wypowiedzeniu wojny USA. Admirał Yamamoto otrzymał polecenie skierowania zespołu
          uderzeniowego na Hawaje. Następnego dnia o wynikach narady w Tokio wiedział już
          Biały Dom. Grew uzupełnił informacje wynikami rekonesansu przeprowadzonego przez
          amerykańskiego attache morskiego komandora podporucznika Henri'ego
          Smith-Huttona: nie było wątpliwości, że Japończycy przygotowywali się do
          inwazji. W podobnym duchu ostrzegał admirała Kimmela komandor porucznik Joseph
          J. Rochefort, dowódca ośrodka dekryptażu Marynarki Wojennej USA w Pearl Harbor.
          Reakcją Waszyngtonu było ogłoszenie północnego Pacyfiku obszarem "czystego
          morza" i rozkaz wycofania z tego rejonu wszystkich jednostek amerykańskich i
          alianckich. Kiedy admirał Kimmel próbował przeprowadzić rozpoznanie morskie na
          północ od Hawajów, otrzymał z Waszyngtonu polecenie wycofania jednostek. Po
          wojnie zarzut zaniechania rozpoznania stanowił jeden z głównych zarzutów wobec
          admirała.
          Po klęsce Pearl Harbor 1460 tysięcy rozkodowanych japońskich depesz, raporty
          oraz dzienniki tajnej korespondencji zamknięto w sejfach Biura Wywiadu Marynarki
          Wojennej. O ich istnieniu nie wiedziała nawet komisja Kongresu USA, prowadząca
          po wojnie przesłuchania w sprawie ustalenia odpowiedzialności za klęskę.
          Zeznający przed komisją najwyżsi dowódcy marynarki amerykańskiej kłamali bez
          drgnięcia powieką, że najistotniejsze dla śledzenia japońskich posunięć
          militarnych kody morskie, zostały złamane dopiero wiosną 1942 r. Edwin Laton,
          który kierował wywiadem w sztabie admirała Kimmela łgał przed komisją, że stacje
          nasłuchowe niczego nie przechwyciły, gdyż Japończycy przestrzegali ciszy
          radiowej. Mimo że dysponował rozkodowanymi informacjami o zgrupowaniu okrętów
          japońskich w Hitokappu, najwyraźniej na polecenie "góry"
          • witomir Re: Japoniczycy sie o to sami prosili 13.01.06, 17:46
            nie przekazał ich admirałowi Kimmelowi. Być może chodziło o ukrycie za wszelką
            cenę faktu złamania japońskich kodów morskich. Homer Kisner, szef służby
            radiowej Floty Pacyfiku, doskonale zorientowany w planach ataku japońskiego na
            Hawaje, w ogóle nie zeznawał przed żadną komisją dochodzeniową w sprawie Pearl
            Harbor, a ostatnia taka komisja obradowała w 1995 r.
            Robert B. Stinnett stawia administracji i osobiście prezydentowi Rooseveltowi
            zarzut świadomego skazania Floty Pacyfiku na zagładę. Największym błędem lub
            najbardziej perfidnym posunięciem było wycofanie Floty Pacyfiku z północnych
            rejonów wokół Hawajów i zaprzestanie rozpoznania lotniczego. Biały Dom nie
            odpowiedział na depeszę admirała Kimmela o zbliżaniu się Japończyków w rejon
            Hawajów. Po 45 godzinach od jej otrzymania Roosevelt polecił wprowadzić
            podwyższoną gotowość bojową w amerykańskich siłach zbrojnych, ale nadal nie
            odpowiadał na depeszę Kimmela, mimo że świetnie orientował się w sytuacji.
            Dopiero 28 listopada Kimmel otrzymał depeszę z Waszyngtonu z zakazem
            "podejmowania jakichkolwiek działań ofensywnych, dopóki Japonia nie dokona
            jawnego aktu agresji". W tym czasie Waszyngton miał już wyniki radionamiarów,
            które informowały o zbliżaniu się floty japońskiej, w tym lotniskowców, ale nie
            przekazał tych wyników admirałowi Kimmelowi. Generał George Marshall parę godzin
            przed inwazją znając treść rozkazów wydanych przez ministra Togo do najwyższych
            japońskich dowódców wojskowych w sprawie rozpoczęcia wojny ze Stanami
            Zjednoczonymi powiadomił Hawaje w ostatniej kolejności.
            7 grudnia 1941 r. samoloty startujące z japońskich lotniskowców zrzuciły
            pierwsze bomby na Pearl Harbor o godz. 7.55. Nalot zakończył się o 9.35
            Japończycy zatopili siedem okrętów wojennych. W czasie ataku zginęło 2897
            Amerykanów. 16 grudnia 1941 r. admirał Kimmel został zwolniony ze stanowiska
            dowódcy Floty Pacyfiku i zdegradowany do stopnia kontradmirała.
            Pierwsze próby wyjaśnienia przyczyn klęski w Pearl Harbor podjęła tzw. Komisja
            Robertsa. Dopatrzyła się ona ewidentnej winy po stronie admirała Kimmela, który
            miał dopuścić się błędów i zaniedbań w okresie poprzedzającym japoński atak. W
            tym samym czasie kontradmirał Leigh Noyes, dyrektor Biura Łączności Marynarki
            Wojennej wydał swym podwładnym polecenie zniszczenia wszystkich dowodów, które
            mogłyby pogrążyć administrację Roosevelta w oczach opinii publicznej.
            Rozkodowane depesze marynarki i japońskiego MSZ, wskazujące na to, że
            administracja wiedziała o przygotowaniach Japończyków do inwazji, otrzymały
            klauzulę najwyższej tajności i spoczęły w wojskowych sejfach. Po wojnie admirał
            Ernest King zagroził wszystkim tym, którzy ujawnią fakt złamania japońskich
            kodów karą więzienia oraz wyrzuceniem z wojska bez prawa do emerytury. Aby
            zatrzeć ślady, depesze niszczono, a z dzienników korespondencji usuwano strony z
            zarejestrowanymi rozkodowanymi depeszami. Żadna z komisji badających przyczyny
            klęski w Pearl Harbor nigdy nie poznała treści tych depesz, bo nigdy nie
            dowiedziała się o ich istnieniu. Dlatego nie można było udowodnić tezy o
            pozbawieniu dowódców na Hawajach dostępu do ważnych informacji wywiadowczych.
            Wielu znawców tego okresu historii Stanów Zjednoczonych, choć potępia generalnie
            wyrachowane działania administracji Roosevelta, w wyniku których Ameryka doznała
            upokarzającej klęski oraz strat w ludziach i sprzęcie, jednocześnie je
            usprawiedliwia w kategoriach "mniejszego zła". Trzeba było przejść przez Pearl
            Harbor, by pokonać nazistowskie Niemcy. Znawcy historii wywiadów napomykają na
            razie jeszcze nieśmiało, że wywiad brytyjski miał wyprzedzające informacje o
            ataku Luftwaffe na Coventry w 1940 r., ale zachował je w tajemnicy, w celu
            zwiększenia determinacji Brytyjczyków w oporze przeciwko nazistowskim Niemcom.

            • block-buster Witomir- posty dyskwalifikuja cie jako rozmowce 13.01.06, 17:52
              A jako chorego,okresla cie najlepiej ostatnie zdanie ostatniego postu.Daj sobie
              spokoj czlowieku.Zajmij sie hodowla rybek,bo historia nie jest dla oszolomow.
              • witomir To dobrze 13.01.06, 18:03
                Nie mam zamiaru odwieść cię od obowiązujących kanonów historycznych i
                politycznych w które wierzysz. Szkółki Niedzielnej dla przereedukowanych, też
                nie prowadzę. Nie chcesz rozmawiać bardzo dobrze.
                Skoro mowa o bandytyzmie Wehrmachtowców , to jeden "bandytyzm " jeszcze długo
                nie usprawiedliwia stosowanie bandytyzmu przez drugiego, kraje o których mowa
                (Niemcy i Japonia), już dawno temu z tego rodzaju postępowania zrezygnowały,
                czego o USA nie można powiedzieć,- stosują go nadal. Spróbuj temu zaprzeczyć....
                • jacek252 Re: To dobrze 13.01.06, 18:11
                  Ale czy według Ciebie to dobrze że Amerykanie i Rosjanie wygrali, czy lepiej by
                  było żeby wygrały Niemcy i Japonia?
                  • witomir Re: To dobrze 13.01.06, 18:27
                    Piszę z punktu widzenia Polski
                    II wojna swiatowa zakończyła się straszliwa klęską Niemiec i Polski.
                    Niemcy zniszczone bombardowaniami i dzialaniami frontowymi, zdobyte i podzielone
                    na cztery strefy okupacyjne, czekały 45 lat na ponowne ich zjednoczenie w jedno
                    państwo niemieckie. W 1937 r. przed anszlusem Austrii i opanowaniem czeskiego
                    kraju sudeckiego
                    powierzchnia Niemiec wynosila 472,1 tys. km kw. W wyniku przegranej wojny
                    odpadły od Niemiec wszystkie terytoria znajdujace się na wschod od Odry i nysy
                    Łużyckiej, od XIII w. zasiedlane przez osadnictwo niemieckie i pokrywane
                    pomnikami kultury niemieckiej. Powojenne Niemcy zmniejszyły sie do obszaru 356,8
                    tys.km.kw i są od Niemiec z 1937 r. mniejsze o 24%. Utracone na wschodzie
                    terytoria obejmują 115,3 tys. km kw. Ludność niemiecka została po wojnie z tych
                    terenów niemal w calości wysiedlona, podobnie jak z granic Czech i Węgier, gdzie
                    także osiadała od śreniowiecza.
                    Gdyby taki rozwój wydarzeń był z góry wiadomy inicjatorom zaatakowania Polski
                    czy podjęliby decyzję o wojnie czy też szukaliby pokojowego ulożenia dalszych z
                    nami stosunków?
                    Polska (niestety) od pierwszego po ostatni dzień trwania II wojny swiatowej
                    znajdowała sie w antyniemieckiej/antyeuropejskiej koalicji, ktora 8 maja 1945
                    roku przyjęła bezwarunkową kapitulację Niemiec. Czy Polska wobec tego może
                    uważać sie za jednego ze zwyciężców w tej wojnie?
                    17 wrzesnia 1939 roku Polska została napadnięta od strony wschodniej i
                    ostatecznie w ciągu kilkunastu następnych dni całkowicie zajęta. Przed
                    rozpoczęciem wojny obszar Polski wynosił 388,6 tys. km kw. (nie uwzględniając
                    Zaolzia i skrawków pogranicza słowackiego, zajętych w 1938 r.w następstwie
                    okrojenia Czechoslowacji)
                    www.rodman.most.org.pl/Archiwum/2WS/Konf_Czeski.htm
                    Po teoretycznie "zwycięskiej" wojnie odpadło z tego 180 tys. km kw czyli 46%
                    przedwojennego terytorium polskiego !!!!!!!! (sic)
                    zabranego przez ZSRR i wlączonego do radzieckich republik: ukraińskiej,
                    białoruskiej i litewskiej .
                    Stracone zostaly tereny za tzw. linią Curzona, na ktorych od XIV w.
                    rozprzestrzeniało się polskie osadnictwo i pomniki polskiej kultury. Ludność
                    polska z tamtych terenów, ogromnie podczas wojny przerzedzona , po wojnie w
                    zdecydowanej większości została repatriowana w nowe powojenne granice Polski.
                    Poszerzyły one terytorium polskie na zachodzie i północy, dzieki uzyskaniu tam w
                    1945 bylych obszarów niemieckich. Mimo tej rekompensaty bilans strat
                    terytorialnych w wyniku II wojny swiatowej jest dla Polski podobny jak dla Niemiec.
                    Obszar Polski po II wojnie swiatowej zmniejszył się do 312,7 tys. km kw, w
                    rezultacie terytorium jej jest o 20% mniejsze niż przed "zwycięską" wojną.

                    Gdyby w Polsce znano z góry bilans jej wojennych strat terytorialnych,
                    ludnosciowych i kulturowych, gdyby nadto wiedziano ze zachodnie gwarancje dla
                    Polski okazały się we wrzesniu 1939 roku czekiem bez pokrycia- czy podjeto by
                    wówczas tak pochopnie ryzyko wojny z Niemcami? czy tez szukanoby pokojowego
                    sposobu unikniecia tak straszliwej katastrofy, nawet za cene przyjęcia
                    rozstrzygnięcia kompromisowego, choć może niełatwego dla zaakceptowania?

                    żeby zrozumieć moje stanowisko musiałbyś przeczytać to
                    www.konserwatysta.net/stanczyk/34/imperium.html
                    • borys61 moje zdanie o tobie witomir.. 13.01.06, 22:02
                      " żeby zrozumieć moje stanowisko musiałbyś przeczytać to:
                      > www.konserwatysta.net/stanczyk/34/imperium.html "

                      Przeczytalem ten tekst, (niecaly ale z tego co widzialem dalej jest podobnie)
                      To nawet nie jest spiskowa teoria dziejow pisana przez zwyklego oszoloma, to
                      juz jest proba usprawiedliwienia faszyzmu splodzona przez jakiegos aktywiste
                      mlodziezy wszechpolskiej.

                      "Albowiem niezależnie od metod, jakie w tym celu zastosowało, dokonało ono
                      (mowa tu o trzeciej rzeszy) niezbędnego w każdych warunkach i okolicznościach -
                      wówczas, dziś i jutro - geopolitycznego zjednoczenia Europy, aby jej zasoby,
                      ludność i przestrzeń wykorzystać do walki z oboma wrogimi imperiami." (ZSRR I
                      USA)

                      "W imperialnych kronikach Imperium Europaeum złotymi zgłoskami zapisana jest
                      decyzja, którą podjął imperator Imperium Germanicum lub inaczej - którą,
                      posługując się nim, podjęło Imperium Europaeum: pewnego upalnego czerwcowego
                      dnia pancerne dywizje, doborowe jednostki piechoty, elitarne oddziały bojowe
                      Imperium Germanicum runęły stalową lawiną na Imperium Wschodnie, które miało
                      wówczas formę Imperium Sovieticum, i szły naprzód jak burza, aby je pokonać i
                      zniszczyć. Na płaszczyźnie ideologiczno-politycznej były to dywizje plemienno-
                      narodowo-rasowego Imperium Germanicum i walczyły pod jego sztandarami, ale na
                      płaszczyźnie geostrategicznej i geopolitycznej były to dywizje Imperium
                      Europaeum i walczyły pod jego niewidzialnymi sztandarami."

                      "Trzeba tutaj powiedzieć, że okręty podwodne Imperium Germanicum toczyły pełen
                      heroizmu bój na oceanie. I choć widniały na nich znaki plemienno-narodowo-
                      rasowego Imperium Germanicum, to na płaszczyźnie geopolitycznej i
                      geostrategicznej byty one okrętami, na których widniały niewidzialne znaki
                      Imperium Europaeum, które tę walkę na oceanie musi stale prowadzić, aby
                      pomnożyć swoją potęgę i chwałę"

                      Jezeli ty Witomir zgadzasz sie z tymi pogladami to dla mnie jestes nikim.

                      a co do dyskusji to naloty dywanowe na niemieckie miasta, tokio, bomba atomowa
                      nad hiroszimą i nagasaki, byly jedna z najwiekszych zbrodni tej wojny.
                      Barbarzynstwa niemcow i japonczykow nie sa zadnym usprawiedliwieniem bo w tych
                      miastach tysiacami gineli cywile, ktorzy nie mieli nic wspolnego z wojna. Tyle
                      ze to wtedy nikogo nie obchodzilo.
                      Moim zdaniem, jezeli uznamy ze te naloty mialy jakies uzasadnienie to znaczy
                      ze uzasadnione byly katyn i zniszczenie Warszawy.
                      Mysle ze istnial jakis sposob na zmuszenie japonii do kapitulacji bez
                      wielkich ofiar wsrod amerykanow,ale tego napewno juz nigdy sie nie
                      dowiemy.Amerykanscy generalowie i politycy po prostu wybrali najlatwiejszy
                      sposob na szybkie zwyciestwo. I tu zgadzam sie z Witomirem.
                      Jedna zbrodnia nie usprawiedliwia drugiej.
                      NISZCZ NAZIZM !
                      • witomir Re: moje zdanie o tobie witomir.. 13.01.06, 22:43
                        II WOJNA ŚWIATOWA
                        stanowi tytaniczny teatr działań człowieka. O wielu naszych działaniach duch
                        ludzki już jutro nie zechce pamiętać , a to wydarzenie będzie opiewane we
                        wspomnieniach, mitach i analizach przez kolejne 1000 lat. Nie porównywalne z
                        niczym co działo się przedtem, jak i niczym co działo się potem. Osiągnięto w
                        tych latach jakieś człowiecze apogeum zbiorowych możliwości . Późniejsza
                        depersonalizacja śmierci - wielkie wojny w Wietnamie, Iraku zamienia ludzkie
                        konflikty w ... działania "atmosferyczne", przyrodnicze , nad którymi
                        emocjonalnie nikt już nie panuje. Te wojny ludobójcze biorą swój początek
                        jednak w trakcie tamtej wojny. Naloty dywanowe, atomowa zagłada miast
                        japońskich , masowe deportacje, łagry, obozy koncentracji - niosą już pełen
                        wymiar ludzkiej depersonalizacji. Trudno powiedzieć jak to się stało że to
                        człowiek zwalił na drugiego, tak samo kruchego przecież organizmu tyle
                        żelastwa, energii i przerażenia, któremu każdy musiał stawić czoła i osiągnąć
                        szczyty swego człowieczeństwa.
                        O wydarzeniach tych , na różny sposób postrzeganych, w różne mity obleczonych
                        będzie się mówić jak o wojnie pod Troją , będzie się mówić w kategoriach
                        niezmiennych ludzkich ARCHETYPÓW. I tak zmagania te staną się odwieczną ludzką
                        opowieścią towarzyszącą Duchowi Indoeuropejczyków , aż po końce ich dni.
                        Zdumiewające jest to jak zwycięskie państwa wielką uwagę poświęcili przelaniu
                        swych emocji nienawiści, przerażenia i zachłanności na kolejne pokolenia . Cały
                        proces edukacji można powiedzieć jest jednym wielki wdrażaniem w swoisty system
                        mityczny oparty w dużym stopniu na kłamstwie i manipulacji.
                        Ale po co ?
                        Po co kłamać o wydarzeniach sprzed 60 lat ?
                        Z czego bierze się potrzeba kłamstwa?
                        Zastanawiam się nad genezą plemiennego kłamstwa, i tak przychodzi mi na myśl
                        czy nie pochodzi o no z wyobrażeniach o 2 królestwach. Jedno jest dla nich,
                        drugie dla Nas.
                        Kłamstwo stało się potężnym narzędziem już nie tylko walki, ale również
                        ludobójstwa (Wietnam , Irak) - ze starą śpiewką o obronie demokracji
                        amerykańskiej
                        Tomasz Gabiś w znakomitym artykule Imperium Europaeum czyli powrót do
                        przyszłości ( pomijam imperialistyczne paneuropejskie marzenia ) słusznie
                        pisze że jednego z Tytanów Tamtej Epoki oznaczono zastanawiającym piętnem
                        ABSOLUTNEGO ZŁA. Na nim uczy się nienawiści kolejne pokolenia, tak jak na
                        martwych zwłokach kiedyś uczono posługiwania się bagnetem w walce z wrogiem. Ta
                        wdrożona nienawiść KAŻE każdemu widzieć w stwierdzeniu "wojska hitlerowskie"
                        mroczne siły ciemności czyhające na bezbronne duszyczki , by je upiec na
                        szatańskim rożnie.
                        Do dziś mam w oczach przerażający widok w monumentalnym radzieckim
                        filmie "Piotr Newski" - ciężkozbrojni Krzyżacy nad jeziorem Ładoga, palenie
                        wiosek i ... wrzucanie niemowląt wprost w ogień stosu.
                        Obejrzałem nieszczęśliwie ten "historyczny obraz" będąc dzieckiem . Do dziś mam
                        wryte w pamięci te sceny. Do dziś pamiętam krzyk tych dzieci.
                        Tak reprodukuje się nienawiść.
                        Czy takie czyny się nie zdarzają ? Zdarzają , ale historia ma wymiar
                        wielowymiarowy. Potworne manipulacje mitami, są ryzykowne. Wyobraźmy sobie że
                        ktoś z talentem Oliviera Stona kręci film z kliniki aborcyjnej w czasie
                        obecnym, i odpowiednio to udramatyzuje. A następnie reprodukuje jako Prawdziwą
                        Historię Społeczną . Czy to powód by eksterminować wszystkie kobiety świata
                        zachodniego ?
                        Zastanówmy się nad tym bezrefleksyjnie wydając wyrok na epokę określoną
                        proroctwem Adolfa Hitlera.
                        Tego słowa tez już prawie nie wolno wymawiać bez ognia nienawiści.
                        Zabijając tamte wydarzenia w sobie, nie starając ich się zrozumieć zabijamy
                        naszą Europę. I żadne żydowskie ze istoty swojej chrześcijaństwo , ani slumsowa
                        reprodukcja hip-hopu, czy rapu czasów obecnych , jej nie uratuje. Ona kona w
                        naszych duszach dobijana przez zdradę Europejskiego Ducha w którym Kłamstwo
                        jest jedynie gwoździem do trumny, a nie sprężyną wzrostu - jaką jest czasami
                        dla innym plemion.
                        To co napisałem na samym początku nie jest próbą zamiany czarnego
                        obrazu "najeźdźczego hitleryzmu" , w glorię pierwszych poważnych walk
                        narodowowyzwoleńczych ( połączenia ziem etnicznych w jeden organizm , o co
                        zaczął się konflikt z Polską ) Faktem jest że Niemcy wspierali wszelkie takie
                        ruchy na całym świecie, i wyraźnie rozbujali ruch antykolonialny Japończycy.
                        Nawet wiele argumentów było by ku temu. Nie jest to też próba uprawomocnienia
                        tezy T, Gabisie że była wojna o całą Europę , Europę Narodów o którą walczyli i
                        Germanie (Francuzi, Flamandowie, Austriacy), i Słowianie ( Rumuni, Chorwaci,
                        Ukraińcy, Rosjanie) czy też Bałtowie, Węgrzy itd. jest to raczej jak i dotąd
                        próba przekazania spojrzenia na świat oczyma tych, których potraktowano jak
                        martwe zwłoki, na których mogą kolejne pokolenia uczyć się nienawiści w walce
                        krwawym bagnetem.
                        Może wtedy zrozumiemy że Europejczycy to nie błękitnoocy psychopaci, których
                        należy inkulturować ku żydostwu i bamboo-kulturze slumsów, ale tubylcy ,
                        których straszliwe doświadczenia przodków stały się dorobkiem zbiorowej
                        mądrości.

                • block-buster Dziekujmy Bogu,ze USA zrzucily bomby A w Japonii 13.01.06, 18:13
                  Obraz Hiroszymy i Nagasaki mieli stale przed oczami oficerowie sowieckiego
                  sztabu generalnego,planujacy dojsc do Atlantyku w latach zimnej wojny.I ten
                  obraz ich powstrzymywal.
                  • doggod Re: Dziekujmy Bogu,ze USA zrzucily bomby A w Japo 13.01.06, 20:44
                    Twierdzisz,ze to Bog ich do tego namowil? Fajnie!
                    • meerkat1 Re: Dziekujmy Bogu,ze USA zrzucily bomby A w Japo 13.01.06, 20:56
                      Choc rzecz jasna byloby lepiej gdyby zrzucono je na Niemcy, patrzac jak Szkopy
                      znowu dogadaja sie dzis z Kacapami nad glowami Polakow, Czechow, Baltow, etc.

                      No ale coz, Drugi Front przesunal sie na Zachod o wiele szybciej niz
                      przewidywal Eisenhower, i faceci z Project Manhattan sie nie wyrobili! :-(((

                      [jesli chcecie- wincie George'a Pattona! :)))]
                  • exxon a co nam to pomoglo? w Jalcie nas i tak opylili 14.01.06, 00:03
                    i przez 45 lat LWP szykowalo sie do pomagierstwa przy tym "dochodzeniu do
                    Atlantyku".
                    a ca. 6 mln Polakow bylo przeznaczonych na ofiare uderzenia wyprzedzajacego
                    nukami wzdluz linii wisly - wg. strategii tych, ktorych niektorzy uwazaja za
                    przyjaciol...



                    block-buster napisał:

                    > Obraz Hiroszymy i Nagasaki mieli stale przed oczami oficerowie sowieckiego
                    > sztabu generalnego,planujacy dojsc do Atlantyku w latach zimnej wojny.I ten
                    > obraz ich powstrzymywal.
              • 1410_tenrok Re: Witomir- posty dyskwalifikuja cie jako rozmow 13.01.06, 19:40
                Block-buster. Czasam Cie nie znosze, ale tym razem masz pełną rację.
                Pozdrawiam!
              • orientman Re: Witomir- posty dyskwalifikuja cie jako rozmow 13.01.06, 20:32
                Churchill nie zezwolil na ewakuacje Coventry nie dlatego, zeby "wzmocnic determinacje", ale po to, aby
                nie zdradzic Niemcom, ze zlamano kod Enigmy.
                Spiskowe teorie swoja droga, a prawda swoja..
              • ylemai Re: Witomir- posty dyskwalifikuja cie jako rozmow 13.01.06, 20:37
                a ja dziękuję witomirowi za ciekawe informacje. poszperałem w źródłach, i
                faktycznie, ilość zbrodni wojennych w czasie II wojny popełniona przez
                amerykanów w azji - niemała.

                argumenty(?) blockbustera przypominają krzyk papisty na pisma ewangelickiego
                teologa. cieniutko.
            • 1410_tenrok Re: Japoniczycy sie o to sami prosili 13.01.06, 19:39
              Odgrzewasz tara zupke! Wszystkie te fakty sa znany. A Coventry - Churchill
              uznał, ze wazniejsza jest znajomosc niemieckich szyfrów i dlatego nie
              poinformowano ludnosci.
              "Ta zabawa nie jest dla dziewczynek!" - spiewał moj ulubiony rockman!
    • lechu1 Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie odzyw 13.01.06, 16:56
      odzywa.
      USA nie zaatakowalo nikogo , bronilo sie tylko przed Japonczykami .
      Bez zwiazku z artykolem.
      • data1 Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 13.01.06, 16:58
        czy tutaj to są jakies dyżury lewaków??
        przecież w parę minut takiego tekstu nie wysmarował??
        czyli co był w pogotowiu żeby "przywalić" USA?
        w końcu ktoś te bzdury o USA za komuny pisał.......
        • titta Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 13.01.06, 17:16
          Wszyscy na wojnach zachowuja sie jak potwory. Jakiekolwiek opinie
          o "rycerskosci", ludzkim traktowaniu itp. to bzdury i propagada. I niezaleznie
          kogo i gdzie dotycza. Wystarczy zobaczyc jak "nasi" dzielnia pomagali Dunczyka
          w walkach ze Szwedami (pamietniki Paska). Mozna sobie tylko wyobrazic co robili
          na Ukrainie...
          .........
          Nie ma sprawiedliwych wojen...
        • 10robo10 Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 13.01.06, 17:18
          No cóż, lawacy zawsze byli i zazwyczj pletli bez związku. Zabrakło mu jeszcze
          tylko, że " a wy bijecie murzynów"(jak w starym dowcipie).
          • marcin120 Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 13.01.06, 17:22
            Ale mi sensacja, tak jakby inne armie nie mordowaly swoich jencow.
        • misza1000 Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 13.01.06, 17:24
          data1 napisał: czy tutaj to są jakies dyżury lewaków?? przecież w parę minut
          takiego tekstu nie wysmarował?? czyli co był w pogotowiu żeby "przywalić" USA?
          w końcu ktoś te bzdury o USA za komuny pisał...

          "Lewak", "prawak", najwazniejsze aby przylepic etykietka zwalniajaca od
          myslenia.

          Powiedz komus, kto mial dobra posadke za poprzedniego ustroju (ktoremu nota
          bene do sowieckiej komuny bylo daaaaleko) ze to bylo "be" - zobaczymy czy sie z
          toba zgodzi. Ze mebloscianka byla "be", i pierwszy kolorowy telewizor, i maluch
          i wczasy w Bulgarii, i maly szwindelek na boku na spolke ze szwagrem, i maly
          przemycik czy handelek walutkami, moze nawet bonami? A ze kogos od czasu do
          czasu z roboty wywalili? Jak sie zajmowal jakas glupota i wypisywal durne
          rzeczy w gazetkach to sam sobie byl winien, no nie?

          Teraz jest identycznie albo i gorzej. Ci co maja forse i sa ustawieni, beda
          pyskowac przeciwko jakimkolwiek zmianom i dlawic jakakolwiek krytyke. Mam
          salate? O to chodzi! A reszta morda w kubel. Fakty? Jakie fakty? Spieprzaj
          dziadu, tym razem uzywane uniwersalnie a nie tylko w polaczeniu z jakas
          afiliacja partyjna.

          Wiara w komune zastapiona wiara w kapitalizm. Wiara w ZSRR wiara w USA.

          Fakty? Jakie fakty? Jestes lewak!


          • miro79 Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 13.01.06, 17:39
            bardzo lubie czytac komentarze na roznych forach, jesli nie ma argumentow to
            wystarcczy rzucic haslo: "lewak!!!!" tudziez "ciemnogrod" i po sprawie;
            co wspolnego ma lewactwo z krytyka stanow zjednoczonych? mam znajomych ktorzy sa
            prawicowcami i tez nie lubia rzadow stanow zjednoczonych; to ze ktos pokazuje ze
            stany chca byc swiete i niesc kaganek demokracji i oswiecenia wszedzie ale
            czynia to rowniez barbarzynskimi metodami, to nie oznacza od razu ze jest
            lewakiem; moze po prostu nie podoba mu sie zaklamanie? swoja droga dziwie sie ze
            nikt nie nazwal tego kolesia faszyta skoro atakuje stany, a tekst byl o
            wehrmachcie; mozna wysnuc wniosek ze popiera dzialania hitlera; dajcie spokoj:
            kazda wojna jest zla nie wazne czy ja prowadza niemcy, polacy czy tez japonczycy
            • data1 Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 14.01.06, 12:52
              1 misza napisal że wiara w ZSRR zastąpiła wiarę w USA dziwnym trafem ja nie
              znam wyników wyborów, które wskazywałyby na to, że społeczeństwo polskie
              chciałoby sojuszu z ZSRR przed II wojną i w momencie ustanawiania władzy
              ludowej w Polsce
              system komunistyczny został narzucony prze sowieckie wojska
              sojusz z USA został wybrany przez demokratyczne władze Polski
              2 miro dziwnym trafem bardzo mi przykro wszyscy ci prawicowi krytycy USA w
              razie jakiegokolwiek kłopotu zwiną się do USA tak jak zrobili przywódcy tych
              środowisk po II wojnie światowe, jakoś 10 mln Polaków w USA to nie są ludzie
              których władze USA na siłe zmusiły do przyjazdu do USA
              wrogośc i niechęć USA jest głównie rozpropagowywana przez środowiska skrajnie
              lewicowe/islamskie/komunistyczne i tzw skrajnie prawicowe, ale z doświadczenia
              wiem że mamy do czynienia najczęsciej z lewakami bo jeżeli ktoś oskarża np
              Amerykanów o rasizm to trudno mówić że jest zwolennikiem skrajnej prawicy
              Po drugie lewacy nienawidzą Zachodu a USA jest największym państwem cywilizacji
              zachodniej inaczej cywilizacji łacińskiej. Stąd łatwo odkryć, że głównym
              krytykiem USA są lewacy.
          • 1410_tenrok Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 13.01.06, 20:11
            Miszka, ale o co Ciebie tak na prawde biega? Bowiem artykuł jest o tym, ze
            w "Der Zeit" (to odmiana) opublikowano historie o wymordowaniu senegalskich
            jencow! A Ty takie jak pan Zagłoba......... cos z tym siemieniem lnianym nie
            tak, chyba.
            • misza1000 Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 14.01.06, 01:01
              1410_tenrok napisał: Miszka, ale o co Ciebie tak na prawde biega? Bowiem
              artykuł jest o tym, ze w "Der Zeit" (to odmiana) opublikowano historie o
              wymordowaniu senegalskich jencow! A Ty takie jak pan Zagłoba......... cos z tym
              siemieniem lnianym nie tak, chyba.

              Dobry zart tynfa wart.

              "Ponieważ siemię lniane jest bogate w fitoestrogeny (związki podobne do
              kobiecego hormonu, estrogenu), włączone do codziennej diety złagodzą objawy
              menopauzy."

              I rzeczywiscie, to pewnie ta menopauza...

              Powoli wyczerpuje mi sie czerpliwosc dla dyskutantow, ktorzy jedyne co potrafia
              wniesc do dyskusji to epitety. "Lewak", "pacyf", itd. W wiekszosci wypadkow
              opinie internautow sa dla mnie ciekawe a czytanie ich sprawia mi przyjemnosc.
              No i zawsze czlowiek czegos sie dowie nowego. A ze czasami poziom glupoty
              podnosi sie - trzeba reagowac.
        • filipbielecki [...] 13.01.06, 17:29
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • eofek obetrzyjcie pianę z ust 13.01.06, 18:23
          przecież on tego sam nie spłodził, tylko wykonał kopiuj-wklej recenzji książki Stinnetta "Dzień
          kłamstwa". swoją drogą chciałbym zobaczyć jakiś komentarz historyków do rzeczonego tytułu. albo to
          jeszcze jeden "kod biblii", albo... no właśnie - skąd w Was taka pewność siebie? ja do lewactwa mam
          daleko, ale Wam wszystkim, którzy aż pienicie się z zaciekłości, za to pewnie uważacie się za
          inteligentnych, nie przychodzi do głowy, że takowych obowiązuje pewna dawka sceptycyzmu, także
          wobec własnych poglądów hmm? niezbyt wierzę w rozmaite teorie spisku, ale przecież wiecie tyle, ile
          przeczytaliście. a może ktoś przeczytał więcej niż Wy?
        • 1410_tenrok Re: Uderz w stol zaraz jakis pokrecony lewak sie 13.01.06, 20:07
          E to stare artykuły po tacie, ktory nie opublikował w Zołnierzu wolnosci, albo
          w Trybunie Ludu. A moze Witomir ten dziennikarzyna z Trybuny, co wali rozne
          wygłupki?
    • erich1 Re: Szympansy masakrują szympansy 13.01.06, 17:28
      W końcu roku 2005 grupa 80-ciu szympansów (facetów) na zboczach góry (nie wiem
      czy Ruwenzori czy cos w tym stylu, w kazdym razie w Afryce) w dwóch atakach
      eksterminowała facetów szympansów z drugiej "bandy" czy szczepu, - jak zwał tak
      zwał, w ilości kilkunastu sztuk. a są to nasi najblizsi genetycznie "bracia".
      Dlatego wyglada,że rzezie wśród naczelnych są odwieczną tradycją,
      zaprogramowaną w genach. Części naukowców po tym wydarzeniu szczęki poopadały,
      ale to jest tylko biologia i tyle. Dlatego ja bym nie ideologizował mordów w
      wykonaniu homo sapiens, jest to normalne zachowanie występujące w pewnych
      warunkach ekosystemowych i tyle. Wujek , walczący w szeregach werhmachtu
      (dlatego przeżył , że wiedział, kiedy się samookaleczyć i jak), był w kompanii
      broniącej Italii. I rzeczona kompania trafiła na silniejszy oddział murzynów
      amerykańskich, współczynnik śmiertelności wśród żołnierzy werhmachtu wyniósł
      100% ( sto procent), murzyni (wg. relacji jak w transie ) wykłuli bagnetami
      werhmachtowców do nogi. Nie sprawiało im przyjemnosci normalne strzelanie z
      karabinów, lecz prawdziwy popęd zaspokajali zabijając bronia białą, jak w
      Afryce. Stąd mam takie odczucie, ze von Klausewitz się pomylił mówiac, że wojna
      to przedłuzenie polityki. Wygląda, ze celem wojny jest regulacja populacji (
      nadmiaru pogłowia), a wtedy masowe mardy są jak najbardziej uzasadnione
      ewolucyjnie. Oczywiście trzeba starac sie ograniczać tego typu zachowania,
      natomiast jest to nie do uniknięcia i na pewno nie raz w przyszłości podobne
      zjawiska bedą miały miejsce.
      • 1410_tenrok Re: Szympansy masakrują szympansy 13.01.06, 19:52
        Erich to połączenie jest lekko wredne. W 1945 roku w Ardenach grupa SS wzieła
        do niewoli 150 zołnierzy US-Army. Kazali im zdjac buty i skarpetki, a nastepnie
        zdeletowali przy pomocy srodkow podrecznych! Stalo sie to na oczach dwoch
        zołnierzy, ktorzy skryli sie w poblizu. Ciekawostką jest to, ze dowodca
        batalionu Waffen SS, ktory to zaordynował (wie edel und ritterlich!) wojne
        przezyzl i zamieszkał na południu Francji. Kilka lat po wojnie dom podpalono.
        Zwłoki faceta znaleziono w ruinach, dosc mocno pokancerowany! Pewnie był sąd!
        Niemcy nie walczyli po rycersku! I dla Amerykanów i dla Rosjan i dla
        Brytyjczkow, albo Francuzów - byli gatunkiem podludzi! Kto zaczyna - takie sa
        zwyczaje!
        Erich nie porównuj ludzi do małp!
    • block-buster Witomir-pieprzysz jak potluczony Japoniec 13.01.06, 17:46
      Czy nie lepiej bylo puscic bombe A na pustynie,aby CNN przekazalo
      Japonczykom,ze ona jest bardzo be...Glupis.Tyle ci powiem.Szedl boj na smierc i
      zycie.Te dwie bomby A skrocily wojne o rok conajmniej i zaoszczedzily setek
      tysiecy ofiar.
      • wet3 Re: Witomir-pieprzysz jak potluczony Japoniec 13.01.06, 17:55
        block-buster napisał:

        > Czy nie lepiej bylo puscic bombe A na pustynie,aby CNN przekazalo
        > Japonczykom,ze ona jest bardzo be...Glupis.Tyle ci powiem.Szedl boj na smierc
        i
        >
        > zycie.Te dwie bomby A skrocily wojne o rok conajmniej i zaoszczedzily setek
        > tysiecy ofiar.

        Czasami nie zgadzam sie z Witomirem, ale tutaj ma racje. Nie slyszales nic o
        obozach koncentracyjnych dla Amerylanow japonskiego pochodzenia? Obudz sie!
        Poza tym Japonczykow bomby atomowe tak bardzo nie sklonily do kapitulacji.
        Poddali sie, bo nie chcieli byc pod okupacja sowiecka!
        • kantyjan A Ty moskiewskie bzdury powtarzasz 13.01.06, 18:35
          > Poza tym Japonczykow bomby atomowe tak bardzo nie sklonily do kapitulacji.
          > Poddali sie, bo nie chcieli byc pod okupacja sowiecka!

          A czyje "przemyślenia" Ty powtarzasz bez żadnego zastanowienia?

          Jak i czym mieli ich ci sowieci zająć? Nawet tak dobry czołg jak T-34 przez
          morze nie przepłynie, a ZSRR floty praktycznie w 1945 roku nie miał. Japończycy
          nie bali się (według Ciebie) floty 1300 okrętów amerykańskich (w tym 40
          lotniskowców, 18 pancerników i 200 niszczycieli - patrz
          www.globalsecurity.org/military/facility/okinawa-battle.htm) zgrupowanych
          pod Okinawą a mieli się bać 1 sowieckiego pancernika, 2 krążowników i 12
          niszczycieli z Władywostoku (www.fegi.ru/prim/flot/flot1_13.htm)? Floty
          desantowej (barek desantowych) też Sowieci praktycznie nie mieli a Amerykanie
          ogli zgrupować pod Japonią wszystko co użyli w 19444 w Normandii i Filipinach
          oraz to co od tego czasu wyprodukowali.

          O planach amerykańskiej inwazji na Japonię możesz poczytać tu:
          www.waszak.com/japanww2.htm
          Amerykanie przewidywali milion zabitych i rannych po swojej stronie...


          • exxon To jak Ruscy zajeli Sachalin? 13.01.06, 23:48
            Zdaje sie ze wlasnie na kilka dni przed kapitulacja zaczeli wylamywac sie z
            uzgodnien z aliantami i zajmowali wyspe za wyspa z powietrza.
        • 1410_tenrok Re: Witomir-pieprzysz jak potluczony Japoniec 13.01.06, 19:56
          Mowmy o faktach! Japonczykow do kapitulacji skłoniły bomoby atomowe, a przyde
          wszystkich "holocaust Tokio". A rosjanie ruszyli do walki, kiedy juz było po
          wszystkim i mozna sobie było zabrac Kuryle!
          A obozy koncentracyjne były i nienawisc tez - słynny film "Little Rock" ze
          Spencerem Tracy jest jedna z prob rozliczenia sie z tym!
      • witomir Ludzkie sępy w Hiroszimie słyszałes o czymś takim? 13.01.06, 17:56
        Po zrzuceniu bomb atomowych na Hiroshimę i Nagasaki przez dwa bombowce typu B-29
        należące do lotnictwa USA, Japonia skapitulowała. Jesienią 1945 amerykański
        generał Anderson zlecił kamerzystom US- komanda udać się do Japonii, by na
        miejscu , jak się wyraził < nim tam znowu się zazieleni>, to zwycięstwo nad
        Japonią udokumentować. Film był kręcony pod roboczym tytułem < Pokonana Japonia>
        . Zespół filmowy został wyposażony w najlepszy sprzęt i obsadzony najlepszymi
        fachowcami. Dodatkowo Team ten otrzymał do dyspozycji w Japonii pociąg
        specjalny, na własny użytek, który bez ograniczeń miał prawo poruszać się po
        okupowanej Japonii. Szefem tej grupy był porucznik Daniel McGovern, który kręcił
        ten sławny film dokumentacyjny »The Memphis Belle« o amerykańskich bombowcach ,
        a jego przełożonym oficerem był Ronald Reagan. Pod kierownictwem McGovern’a
        nakręcono przeszło 30.000 metrów kolorowej taśmy ; 9 godzin o Hiroshimie i
        Nagasaki i 30 godzin o reszcie Japonii. Wstrząsające sceny z tego materiału
        filmowego zostały jednak przez Pentagon zakwalifikowane jako "top secret", czyli
        utajnione. Dopiero 30 lat później, w 1983 w wyniku japońskich nacisków ,
        Pentagon ten materiał odtajnił . Robert Harris z BBC nakręcił w 1984 korzystając
        z tego filmowego materiału w połączeniu z wypowiedziami świadków, włącznie z
        Mac Govern’em, film dokumentalny . < Hollywood idzie do Hiroshimy – Zdjęcia
        japońskiego Holocaustu, 1945.> który w niemieckim opracowaniu został pokazany w
        WDR. W tej niemieckiej wersji tego dokumentu cytowane są niektóre wypowiedzi.
        (taśma wideo z tym filmem jest w posiadaniu Autora) :

        „(mówca:) Podczas zimy 1945-46 Hiroshima i Nagasaki były miejscem gdzie
        niepodzielnie panowały choroby i kalectwo w takich rozmiarach nie były nigdy
        dotąd naukowcom .(...) Dla naukowców ci co przeżyli byli idealnymi przypadkami
        do studiowania. Ich rany były dokładnie mierzone i fotografowane.(...) Wśród
        tych naukowców znajdowała się też misja angielska.(...) Relacja tej misji
        zwróciła uwagę że liczba zabitych w Hiroshimie była większa niż wszystkie ofiary
        tak tragicznie opisywanej wojny bombowej w Wielkiej Brytanii w ciągu całej 2
        WS.(...) Nie wszyscy którzy ten gruz w Hiroshimie badali byli naukowcami,
        ściągali tam również ludzkie Sępy, czyli zwykłe cmentarne hieny, czego Daniel
        McGovern nigdy nie zapomni.

        (Daniel Mc Goveren:) Jedna sprawa była dla mnie wyjątkowo odrażająca, o której
        nigdy nie chciałem mówić: Jakiś ludzki stwór biegał tam dookoła, z dwoma
        skórzanymi torbami przewieszonymi przez jego koszulę. Do jednej wsadzał srebro
        do drugiej złoto. Ten człowiek wydobywał to srebro i złoto z rozbijanych czaszek
        - widziałem to osobiście.

        (mówca:) Kto to był ?

        (D.Mc Govern) Oficer US Army.

        (mówca:) Amerykanin ?

        (D.McGovern: ) Tak, Amerykanin.

        (mówca: ) Zabierał złoto i srebro tym zabitym ?

        (Daniel Mc Govern. ) Tak, to był tylko jeden straszny i ohydny przypadek, który
        udało mi się naocznie zobaczyć możemy sobie wyobrazić nagminność tego procederu.
        Gdybym miał tam coś do powiedzenia zatłukłbym go na śmierć.“
        • grossbeak Re: Ludzkie sępy w Hiroszimie słyszałes o czymś t 13.01.06, 18:55
          Czytałem Witomira z pewnym zainteresowaniem, dopóki nie napisał: "Szefem tej
          grupy był porucznik Daniel McGovern, który kręcił
          ten sławny film dokumentacyjny »The Memphis Belle« o amerykańskich bombowcach ,
          a jego przełożonym oficerem był Ronald Reagan". - Podczas wojny Reagan był
          czyimkolwiek przełożonym lub podwładnym jedynie na filmach. Sam później uwierzył
          w swoje wojenne przewagi, kiedy już cierpiał na Alzheimera. Historyjki o
          prowokacji FDR należą do żelaznego repertuartu oszołomów i zwolenników spiskowej
          teorii historii.
          • data1 Re: Ludzkie sępy w Hiroszimie słyszałes o czymś t 14.01.06, 13:12
            a teraz może napisz o reakcji wojskowych japońskich na Hiroshimę i Nagasaki i
            naloty na Japonię( jak bardzo przejęli się losem własnej ludności)
    • dolenicz Wehrmacht macht frei 13.01.06, 17:46
      Masakrowanie, masowe rostrzeliwanie, gazowanie na skale przemyslowa - ulobione
      zajecia narodu panow (Uebermensch). Nie tylko czarnoskorych, i nie tylko
      zolnierzy.
    • wet3 Przygadal kociol garnkowi! 13.01.06, 17:50
      Masz zupelna racje.
    • wladyslaw.studnicki W okolicach Gdańska, był obóz dla czarnych i 13.01.06, 18:01
      hinduskich jeńców, prawdopodbnie kontrolowany przez SS, a nie Wermacht, choć
      nie jestem pewien. Też była tam masa ofiar.
      • bugsior Re: W okolicach Gdańska, był obóz dla czarnych i 13.01.06, 22:43
        czy wiesz cos wiecej na ten temat? jakies linki, zrodla, itd.? jestem bardzo zainteresowany tym watkiem.
        czy moze moglbys podac do siebie jakis prywatny e-mail?

        dzieki!!!
        • wladyslaw.studnicki Pamiętam tylko że kiedyś już czytałem, chyba na 13.01.06, 23:16
          Onecie, artykuł o obozach dla czarnych i hinduskich jeńców. Były one chyba pod
          kontrolą SS, i nie stosowano tam konwencji genewskich. Ludzi tam po prostu
          zabijano. Gdzieś na Pomorzu, o ile dobrze pamiętam, był obóz, chyba tylko dla
          Hindusów. Powyżej 500 tam zabito. Więcej nie pamiętam, a potem nie
          interesowałem się tą tematyką.
          • bugsior Re: Pamiętam tylko że kiedyś już czytałem, chyba 13.01.06, 23:34
            dzieki za info. szkoda ze nie wiesz wiecej szczegolow. prof. scheck sie tym zainteresowal jak mu
            powiedzialem ze o tym wspomniales. postaram sie cos poszukac na necie. pozdrawiam.
    • ktos.inteligentny jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej 13.01.06, 18:03
      Jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej. Dlatego rozmowa o zbrodniach
      amerykańskich jest nie na miejscu. To raz.
      Dwa, to żadna nowość.
      Bardzo dobrze udokumentowane są przypadki mordowania francuskich żołnierzy,
      pochodzących z krajów arabskich, kolonii francuskich. Walczyli oni bardzo
      zaciekle, szturmowali z bronią białą i wyrzynali podczas kontrataków żołnierzy
      niemieckich. Ci, w zemście mordowali takich jeńców arabskich.
      Trzy, dyskusja o sensie wykorzystania bomby atomowej w ostatniej fazie wojny ma
      sens tylko jeśli pamięta się o ofiarach, które ponieśliby Amerykanie atakując
      wyspy japońskie. Każda wojna jest barbarzyństwem i był nim atak na miasta
      japońskie, lecz bez tego sami Amerykanie ponieśliby niesłychanie wielkie straty
      prowadząc wojnę na terenie Japonii. Nie oni zaczęli wojnę i nie oni chcieli
      prowadzić ją do samego końca, nawet jeśli oznaczałby on krwawe walki na
      wyspach.
      Mniej naiwne tezy stawiaj witomirze.
      • japas Re: jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej 13.01.06, 18:09
        W Warszawie nie uzyto bomby atomowej, a zginelo cwierc miliona ludzi, z tego
        znaczna czesc byla na rozkaz morgowana z odlegosci ramienia. Tak ze nie pindol
        mi tu o krwawych Amerykanach i Hiroszymie, doopku!
        • witomir Re: jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej 13.01.06, 18:33
          Zgadza się tylko takich zrównanych z ziemią Warszaw Niemcy mieli dziesiątki
          żeby było jasne żadne z państw europejskich II wojny nie wygrało
          Wlk. Bryt. straciła imperium , Niemcy straciły 1/3 powierzchni i 10 mln ludzi,
          Polska starciła 6 mln. ludzi i też 1/3 terytorium, Francja straciła kolonie i
          imperium jedynymi prawdziwymi beneficjentami II w.ś zostali USA i ZSRR w 1989
          ten drugi odpadł i na razie karty rozdaje i historię (nadal krwawą) pisze USA !
          • libor4 Re: jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej 13.01.06, 18:52
            I dzięki Ci za to Wszechmocny Boże. Oby tak zostało.
            • exxon Re: jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej 13.01.06, 23:56
              libor4 napisała:

              > I dzięki Ci za to Wszechmocny Boże. Oby tak zostało.

              Ciekawe ze cala Ameryka Poludniowa i Bliski Wschod modla sie o cos zupelnie
              przeciwnego. Tez bys sie tak modlil, jakibys zamiast sowieckiego buta poczul na
              dupie jankeskiego! :)))))))))))
          • japas Re: jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej 13.01.06, 19:47
            Prawda! Jak beda nas tak dalej przesladowac, to zrobimy przeciw nim powstanie.
          • 1410_tenrok Re: jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej 13.01.06, 20:04
            Facet o niczym niestety nie masz pojecia! Jestes jednostronny! widocznie
            czytasz te głupoty Irvinga! Nie jestem fanem ZSRR - to wie kazdy - ale Niemcy
            ta zniszczyli wszystko! A kraj ten sracił tylko zołnierzy 20 milionow! To
            Niemcy otworzyły puszke pandory! A WB przestała byc imperium juz po pierwszej
            wojnie swiatowej! Podobnie zresztą jak Francyja.
            A polityce ty bratku nie pisz! It is a strange subject for you!
      • dianette Re: jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej 13.01.06, 18:49
        Szkoda, ze niewiele jest taki madrych komentarzy. A najbardziej irytuja mnie
        posty typu " to oni zaczeli" Jacy oni?
        Czy mamy obwiniac przecietnego miszkanca Nagasaki czy Drezna za decyzje cesarza
        czy Hitlera? Czy smierc tych ludzi bylo zadoscuczyniemiem za smierc Zydow w
        gettcie czy ameraknsskich zolnierzy w Pear Harbour?
      • fj1 Re: jedna zbrodnia nie usprawiedliwia innej 13.01.06, 21:43
        Dlatego rozmowa o zbrodniach
        amerykańskich jest nie na miejscu.

        No jasne. Bo na miejscu jest wyłącznie rozmowa o zbrodniach jednej strony.
        Wskażcie, proszę, temat,w któym rozmowa o zbrodniach amerykańskich będzie "na
        miejscu". Chyba że odktyliście kolejną kastę nadludzi, którzy jeśli nawet
        dopuszczają się zbrodni, to jest to jak najbardziej "na miejscu"...
    • almagus Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 19:00
      Mirek z Kanady daruj sobie i zostań wreszcie Kanadyjczykiem sojusznikiem USA!
      Stary juz jesteś.
    • belial13 Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 19:17
      Taaak! Rycerze Wehrmachtu!Zbobywcy przestrzeni zyciowej,tragarze kultury,naród
      panów etc.etc.Spod Stalingradu po 5-6 latach wróciło ich około 4 tysiecy.O całe
      4,5 tysięcy za dużo!!!!
    • bugsior Wiecej ciekawostek 13.01.06, 19:25
      Podobno prof. Scheck ma wiecej rewelacyjnych informacji jesli chodzi o ten okres, czego sie
      dowiedzialem z ostatniej rozmowy z nim. Jak sie dowiem wiecej to dam znac!
    • dolenicz Ruscy w 1940 zmasakrowali strzalem w tyl glowy... 13.01.06, 19:56
      ...przeszlo 20 tysiecy polskich oficerow, bezbronnych jencow. Czy ktos o tym
      wie w tzw. Europie, poza niektorymi historykami? Choc faktycznie, oni nie byli
      oni czarnoskorzy...
      • 1410_tenrok Re: Ruscy w 1940 zmasakrowali strzalem w tyl glow 13.01.06, 20:05
        I tu sie zdziwsiz! Wszyscy wiedza, no moze teraz to juz nie! Ale jeszcze 20 lat
        temu - tam widziano, a u nas nie!
        • johnnie_rep swoja droga wlasnie w televizorni 13.01.06, 20:43
          leci slicznotka z memphis
          poogladajcie sobie chlopcy a potem pogadamy
    • ylemai postawa Wehrmachtu była jak najbardziej rycerska 13.01.06, 20:43
      a pan Scheck nie zauważył, że jego argumenty nie mają mocy logicznej. Rycerstwo
      nigdy nie przejmowało się zbytnio tymi, których uważano za niegodnych. Podczas
      średniowiecznych wojen - np. konfliktu krzyżacko-litewskiego w XIV wieku,
      rycerstwo bez mrugnięcia okien masakrowało zaciężną piechotę chłopską, i nie
      było mowy o braniu do niewoli.

      co innego, w przypadku szlachetnych rycerzy drugiej strony.

      Skoro zatem Wehrmacht wziętych do niewoli Francuzów traktował przyzwoicie - bo
      uważał ich za godnych takiego traktowania, to argument masakrowania murzynów
      jako nierycerskości - nie ma żadnej wartości.
      • doggod Re: postawa Wehrmachtu była jak najbardziej rycer 13.01.06, 20:55
        Brawo!!! W ogole o co ta cala awantura zwiazana ze zbrodniami hitlerowskimi,
        przeciez Slowianie czy Zydzi to podludzie!
    • alef.omega Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 20:50
      Swoja droga, Twoj post wskazuje na istotny problem nieslychanej hipokryzji tzw
      aliantów, nie tylko w tym, jak Amerykanie traktowali Japonczykow. Stosunek
      Brytyjczykow i Amerykanow do Niemcow nie roznil sie az tak od opisywanych przez
      Ciebie przykladow:
      1. Brytyjczycy i Amerykanie celowo bombrdowali niemieckie miasta zamiast celów
      wojskowych. W dywanowym nalocie na Drezno zginęło 100 tys. cywilów. Używano
      bomb zapalających, więc wielu z nich po prostu upiekło się zywcem. Inni
      chronili się w piwnicach, ale na skutek szalejących pożarów po krótkim czasie
      zabrakłao im tlenu i udusili sie. Do grzebania umarłych noie starczalo zywych.
      Podobny los spotkał wiele innych miast. Te brutalne akcje wywolaly protesty w
      samej Wielkiej Brytanii (mimo rządowej propagandy nienawiści ludzie czuli, ze
      cos tu jest nie tak)- na skutek tych protestow "Rzeźnik Harris" (pomysłodawca
      tej akcji) został zwolniony ze stanowiska, a terorystyczne naloty zawieszono.
      Zeby bylo jasne, "kto sieje wiatr ten zbiera burze" i niemieccy nadludzie-
      agresorzy musieli brac pod uwage, ze przeciwnicy nie beda sie z nimi cackac.
      Ale opisywane dzialania przekroczyly wszelkie granice i nie roznily sie wiele
      od metod niemieckich "nadludzi" - choc trzeba oddac sprawiedliwosc
      Brytyjczykom, ze je przerwali.
      2. Calkowicie nie do wybaczenia byly inne dzialania, jak przykladowo:
      - wydanie rosyjskich zolnierzy w sluzbie niemieckiej Stalinowi. Moj dziadek po
      uwolnieniu z niemieckiej niewoli sluzyl w polskich silach zbrojnych na
      Zachodzie i opowiadal, ze ci ludzie masowo popelniali samobojstwa, byle tylko
      nie wpasc w rece Stalina. O tym, w jaki sposob ich potraktowano w "ojczyznie"
      krazy wiele relacji i opowiesci. Wiadomo, ze w sowieckich ambasadach byly tajne
      krematoria. Palono tam "wrogow ludu". I nie gazowano ich wczesniej cyklonem...
      3. Proces norymberski byl nieslychana farsa. Oczywiscie, nazistowscy
      zbrodniarze zaslugiwali na kare. Ale fakt, ze oskarzali ich sowieccy
      prokuratorzy ramie w ramie z brytyjskimi i amerykanskimi, przypominal juz jakis
      koszmarny sen. Przeciez Sowieci na rowni z nazistami rozpetali wojne swiatowa.
      Watpliwe, czy Hitler rozpoczalby te wojne bez paktu Ribbentrop-Molotow i
      niemiecko-sowieckiego rozbioru Polski. A ofiar systemu sowieckiego nawet w
      czasach pokoju bylo wiecej, niz wszystkich poleglych w czasie II Wojny
      Swiatowej. Tylko szaleniec lub zupelny cynik mogl dac Sowietom prawo do
      sadzenia kogokolwiek za jakiekolwiek zbrodnie. No, ale caly swiat raz oparty na
      falszu i cynizmie byl chory i potrzebowal pol wieku, zeby sie z tego otrzasnac.

      alef omega
      • x2468 Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 21:21
        Zaczelo sie nie od Drezna lecz Guernicki w Kraju Baskow.To tam po raz pierwszy w
        dziejach ludzkosci wymazano z mapy miasto za pomoca samolotow.Na przemian
        bombardowano i niemieccy bohaterowie polowali na cywili zprzy pomocy karabinow
        maszynowych ich samolotow mysliwskich.W Guernice nie bylo zadnego
        zolnierza.Wylacznie cywile.Potem byly inne Hiszpanskie miasta.A przeciez
        Hiszpania nie byla z Niemcami w stanie wojny.Bombardowanie bylo dokonane w
        "celach naukowych"Pozniej bylo pare lat przerwy i Wielun.W miescie nie bylo
        wojska,byl natomiast szpital ktory byl zbombardowany jako jeden z pierwszych
        obiektow.
        Jesli natomiast mowa o japoni,to do dnia dzisiejszego narody okupowane przez
        "ofiary japonskie",nie mogo zapomniec zbrodni ktorych oni dokonywali kazdego
        dnia.To do czego byli zdolni Japonczycy,przekraczalo i przekracza do dnia
        dzisiejszego ludzkie pojecie.A wiec skrocenie wojny na pacyfiku nawet o pare
        dni,to zaoszczedzenie tysiecy niewinnych ofiar.Mordowanych dla przyjemnosci w
        najbardziej wymyslny sposob.
      • piotrgiedrowicz Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 22:10
        muszę stwierdzić, że chyba nigdy do tej pory nie czytałem na stronach tego
        żenujacego portalu - tak interesującej i z drobnymi zaledwie wyjątkami,
        rzeczowej dyskusji. dlatego polecam wszystkim - w celu poszerzenia horyzontów -
        jak najbardziej wspólczesną powieść pt. "Bessa~Lala" mojego ofkoz autorstwa.
        myślę, że dla wszystkich zebranych bedzie to miła odmiana. ludzie inteligentni
        powinni być wszechstronni!
    • jaruzel2 Dziadek Tuska masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 22:09
      nie wstyd panu, panie Donaldzie?
    • homosexualista2 Młodzież Wszechpolska tez nie ma zadnych ogranicze 13.01.06, 22:11
      oni tez najchetniej by mordowali. Niestety w ich szeregach jest mnostwo
      ignorantów intelektualnych zebranych derchów z ulicy. Najgorszych szumowin i
      neonazistów POWINNI JUZ DAWNO SIEDZIEC W
      WIEZIENIU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • samsone Moze im Himmler nie wyjasnil ze to musulmanscy 13.01.06, 23:14
      zolnierze byli, to by ich napewno nie zabili.
    • antoni_kv Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 23:35
      Nankin, 1937 rok. Mowi Ci to cos?
      • antoni_kv Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 23:36
        Witomirze?
        • mniklas5 Re: psy szczekaja a karawana idzie dalej 13.01.06, 23:39
        • witomir Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 23:55
          oczywiście zbrodnia, która nie ulega wątpliwości faktem jest również to że
          Japończycy (świadomie lub nie) rozbujali ruch antykolonialny
          a teraz zagadka dla Ciebie za 100 pkt. zgadnij co było największą jednorazową
          morską tragedią w historii pasażerskiej żeglugii morskiej
          czekam na odpowiedź!
          • marcinmurawski Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 14.01.06, 00:06
            wilhelm gustloff???
            • witomir Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 14.01.06, 00:21
              Günter Grass, noblista i znany pisarz napisał książkę (nowelę) p.t. "Im
              Krebsgang" w której opisał w lieracki sposób tragedię uchodźców z Prus
              Wschodnich, którzy mieli to nieszczęście że zaokrętowali się w Gdyni
              na "Wilhelm Gustloff" i znaleźli swój grób 16 mil na północ od Ustki (9.000
              ofiar) . Do tej pory temat ten był w Niemczech tabu. "Der Spiegel" (
              nr.6/4.2.2002) na tytułowej okładce napisał " Ten Nowy Grass....."; w rzeczy
              samej, nigdy nie liczyłem się z tym że właśnie Grass poruszy ten tragiczny
              temat. Świadczy to jednak, że te zbrodnie są w świadomości utrwalone
              i......żywe ! I zadają do tej pory ból, dzisiaj o tyle większy że przez
              kilkadziesiąt lat zabroniono go oficjalnie okazywać. Podobnie z "Wilhelm
              Gustloff" - sprawdziłem kilka wydań niemieckich leksykonów , - najmniejszej
              wzmianki; pod "Titanic" i owszem- największa katastrowa morska w dziejach
              światowej żeglugi.- zginęło 1500 pasażerów. Pod Ustką zginęło 9.000 , a co
              jeszcze tragiczniejsze w tym 4.000 dzieci ! Natomiast w polskim internecie
              prawdziwe curiosum, pod www.polska.ru/pl (Baner za Banner) , - radziecka łódź
              podwodna zatopiła statek na którym znajdowało się 7.700 niemieckich żołnierzy (
              mogli już zwyczajowo dodać - sami SS-mani). Podobno przyzwyczajenie staje się
              drugą naturą.
              tak wyglądał "Gustloff" (w trakcie storpedowania przebywało na nim wielu
              Polaków) w czasach swej wielkości
              www.mierzejewski.info/Wilhelm_Gustloff.html
    • exxon Kiedy zaczniemy rozliczac anglosasow ze zbrodni? 13.01.06, 23:39
      Na sumieniu maja nie mniej ofiar niz III Rzesza. Poczawszy przemyslowego
      niewolnictwa, masakr calych plemion, ograbienie 1/4 swiata z bogactw
      naturalnych i kulturalnych, a konczac na wynalezieniu i skutecznym wprowadzeniu
      w zycie pierwszych obozow koncentracyjnych:

      wiadomosci.wp.pl/kat,1356,katn,¦wiat,wid,6564589,widn,Pierwsze%20obozy%20koncentracyjne,wiadomosc.html?ticaid=1e58
    • kupsztajn Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 13.01.06, 23:39
      Czy działo się to w czasie kiedy rodzina znanego mi polityka z przymusu działała
      w tej formacji?
    • pauline_kaczanow Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 14.01.06, 06:50
      Do gazu szli wszyscy takze Tatarzy, Cyganie itd! Bez wzgledu na wiek i plec.
      Na prawo i na lewo -wysylani przez obrzydliwych zbrodniarzy !
      • de_oakville Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 14.01.06, 14:51
        >Hitler piętnował w swoich pismach Francuzów jako naród "zmieszany z niższymi
        >rasami", m.in. z Murzynami. W czasie wojny z Francją aparat propagandowy
        >Trzeciej Rzeszy ostrzegał bez przerwy przed "czarnymi bestiami z puszczy".
        >Nachalna propaganda wpływała na postawę żołnierzy.

        To jest wlasnie totalitaryzm - jeden psychopata narzuca swoje "madrosci" innym,
        ktorzy bezkrytycznie klaszcza i przyjmuja slowa i idee wrzeszczacego "proroka"
        za swoja "ewangelie". A co mial ten megaloman do Francuzow? Jesli jakis Francuz
        nie chcial sie "krzyzowac" z "nizszymi rasami" to sam o tym decydowal i sie nie
        "krzyzowal". A jesli chcial sie "krzyzowac" to kapralowi z Braunau nic do tego.
        To jest wlasnie wolnosc. "Krzyzowanie" mialo obnizyc IQ genialnej rasy? W
        wypadku Hitlera nie bylo juz czego obnizac.
        • markv501 Re: Wehrmacht masakrował czarnoskórych żołnierzy 14.01.06, 15:14
          Co by bylo gdyby pokazowy wybuch A-bomby byl nie wypalem?
          Po Hiroszimie japonski sztab nadal nie wykazywal checi kapitulacji.
          W przypadku stosunkow Japonia _USA ciekwe jest jk szybko oba kraje zaczely
          wspolpracowac, jak szybko zaczely odnosic sie ddo siebie z szacunkieem.
          Polecam ksiazke gen. E. Rownego, ktory w latach powojennych byl "okupantem"
          Japonii.
          pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja