anarchy23
16.02.06, 04:04
czesc!
czesto czytam na forum i w propagandzie bushmana, ze:
krytyka USA i "przyjaciol" = poparcie saddama, al kaidy, blizej nie
sprecyzowanego "terroru", ....
postawa pacyfistyczna, prawa czlowieka, wolnosc prasy itp. = patrz wyzej
co sadzicie na ten temat?
czy ktos krytykujac "zachodnia strone" sympatyzuje / pomaga "terrorystom" wg
"definicji" busha czy tylko prubuje swiat polepszyc w wlasnym domu bo do iranu
czy chin sie nie dostanie?
( slowa w klamerkach " x " pisze, ktorych znaczenie jest zmieniane z dnia na
dzien i ktore nie maja w powarznej dyskusji sensu, a moga zostac uzyte jedynie
w belkocie propagandowym.
ok, przyznaje, powinienem caly tekst naznaczyc klamerkami, ale nie
przesadzajmy....
co do "definicji" to ona sie jakos zmienia z dnia na dzien, a przynajmniej z
miesiaca na miesiac. )