wojo!!!!
22.11.02, 04:29
JEROZOLIMA. DZIECI ZGINĘŁY, JADĄC DO SZKOŁY
Okrucieństwo bez granic
Dzieci jak co dzień jechały do szkoły, gdy potężna eksplozja wstrząsnęła
autobusem linii 20. - Mamo! Mamo! - wołały przerażone. Wybuch rozrzucił ich
rozerwane ciała na 30 m. Wokół spalonego wraku walały się zakrwawione
podręczniki, szkolne torby, szczątki ciał. Palestyńczyk Nael Abu Hilail z
Hamasu wysadził się w powietrze w autobusie, jadącym z dzielnicy Kiriat
Menahem do centrum miasta. Tą trasą codziennie o porannej porze jeżdżą
uczniowie i studenci. Ekstremista przyjechał z niedalekiego Betlejem, aby
ich zabić. W zamachu zginęło 11 osób, a ok. 50 zostało rannych.
Według świadków, eksplozja była niezwykle potężna. - Miałem wrażenie, że
podmuch zrywa dach z mojego domu - mówił jeden z pobliskich mieszkańców.
Ludzie biegali po ulicy, krzycząc i płacząc, na twarzach i rękach mieli
krew. - Puśćcie mnie! On tam na pewno jest! - krzyczała rozpaczliwie 32-
letnia Hayelet, usiłując przedrzeć się przez kordon policji. Dwie godziny
później okazało się, że jej brat przeżył wybuch i jest w szpitalu, lekko
ranny. Mieszkańcy Kiriat Menahem wybiegli na ulice z płaczem: "Gdzie moje
dzieci!" Z wnętrza płonącego autobusu dobiegały rozpaczliwe wołania: "Mamo!
Mamo"
15-letni Maor Kimche postanowił usiąść z tyłu autobusu. To być może ocaliło
mu życie. - Nagle zrobiło się czarno, było pełno dymu. Na podłodze leżeli
ludzie, cali we krwi - opowiadał zszokowany chłopiec. Po wybuchu wyskoczył
przez rozbite okno. Krwawił, gdy życzliwy taksówkarz zabrał go do
najbliższego szpitala. Jego ojciec Doron przypadkiem przejeżdżał koło
miejsca tragedii. Nie wiedząc, że jego syn był w autobusie, pomagał rannym
wysiadać z wraku. Potem przyjaciel mu powiedział, że chłopiec jest w
szpitalu.
Ci, którzy spłonęli żywcem w autobusie, zamienili się w zwęglone szczątki.
Zakrwawione ręce, nogi, korpusy wybuch rozrzucił w promieniu 30 m i cisnął
na białą ścianę pobliskiego domu. Ratownicy w maskach zapakowali ciała w
czarne plastikowe worki. Worki policzono i ułożono rządkiem na chodniku. -
Za każdym razem, gdy idę na miasto, do sklepu, trzęsę się ze strachu -
wyznaje Simcha Cohen, która mieszka naprzeciwko miejsca dramatu. - Jestem
zmęczona życiem w wiecznym strachu.
- Za każdym razem, gdy oglądam taką tragedię, nie mogę oprzeć się myśli, że
żywy człowiek wszedł do autobusu, zobaczył siedmiolatki i mimo to postanowił
je zabić. To trzeba zobaczyć, żeby zrozumieć, jakie jest straszne - wyznał
burmistrz Jerozolimy Ehud Olmert, oglądając miejsce zbrodni.
Izrael zastrzegł sobie prawo do odwetu. Rzecznik MSZ zapowiedział anulowanie
wszelkich dyskusji na temat proponowanego przez tzw. kwartet madrycki, USA,
Rosję, UE i ONZ planu pokojowego, zwanego pokojową "mapą drogową". Rzecznik
premiera Ariela Szarona poinformował o pilnych konsultacjach ze służbami
bezpieczeństwa i dowództwem armii w sprawie "natychmiastowej riposty. -
Zamachy będą, póki Arafat im sprzyja - twierdzi Olmert. - Takie operacje
muszą być kontynuowane, Palestyńczycy je popierają - oświadczył Hamas.
Amnesty International nazwała je zbrodniami wojennymi.
Magdalena Nagórska
Pamietajmy 11.09.01 ,Bali ,masakry w
Tunezji ,Izraelu ,Sudanie ,proby trucia Rzymu cjankiem i Londynu itd
itd......to dzielo islamskich terorystow.