t0g
16.03.06, 22:01
nii źle wykonanej powodu:
www.yourdailymedia.com/i/u/KCmJchff.jpg
Krystiania (polska nazwa "Christianii") to w tej chwili już wychodząca z
użycia nazwa skrętu, w którym narty utrzymywane są w pozycji równoległej.
Nazwa ta pochodzi od dawnej nazwy stolicy Norwegii, Oslo, które do 1905 roku
nazywało się "Christiania". Od norweskierj nazwy geograficznej pochodzi też
nazwa innej, starszej techniki skrecania - mianowicie, Telemarku. Swego czasu
Norwegia była "supermocarstwem" we wszystkim, co dotyczyło sportu
narciarskiego, wiec oni wtedy nadawali nazwy.
Wracając do załaczonego zdjęcia: Na stromym stoku skręt (krystianię) trudno
wykonać, gdy się nie wie, jak - ta narciarka na zdjęciu najwyraźniej nie ma
tej techniki opanowanej, no i sie wali w dół stoku!
Żeby uniknac tego rodzaju nieprzyjemnej przygody, wszystkim początkującym
należy polecic nauczenia sie "krystianii z przeciwskrętem": na stromym stoku
najpierw jakby zapoczatkowujemy krystianię "z zacięciem" w kierunku DO STOKU,
i natychmiast z tego przechodzimy do krystianii ODSTOKOWEJ, która wtedy
wychodzi nader łatwo i naturalnie. Po angielsku to sie nazywa "hockey turn",
bo nieco podobną technikę stosują hokeiści, chcąc wykonać ciasny skręt.
Byc moze nazwy się pozmieniały - ja swoje "ostrogi narciarskie" zdobywałem na
Kasprowym w latach 60-tych. Ale sama technika jazdy na bardzo stromym stoku
się niewiele zmieniła. No, chyba, że ktos jest już wysokiej klasy ekspertem,
to jedzie "na krechę" w dół, bo przy każdej szybkosci sie utrzyma na nogach.
Ale średniej klasy narciarz nie może dopuscic do tego, by szybkosc nadmiernie
wzrosła - więc wtedy własnie te "hockey turn" to jest najlepszy sposób jazdy.