Dodaj do ulubionych

Ile uścisków dłoni nas dzieli?

17.03.06, 21:51
Czy też raczej - łączy? :)

" ... can anyone in the world really reach anyone else through a chain of
just six friends? Yes, say researchers from Columbia University in New
York, ..."

news.nationalgeographic.com/news/2003/08/0807_030807_email.html

Uwzgledniajac fakt, ze nie we wszystkich kulturach podaje sie dlonie,
przyjmijmy ze osobista rozmowa tez sie liczy.

Przy takim zalozeniu, jak myslicie?
Ile "usciskow dloni" dzieli Was od forumowych wrogow, laczy z sojusznikami,
jaka jest Wasza odleglosc od swiatowych swietych, bandytow, chinskich
wiesniakow, slaw i szarakow?


Dla przykladu: miedzy mna a PF, dystans ten wynosi: cztery
d_d
+ Adrienne Clarkson
+ QEII
+ Chirac
+ PF

Miedzy mna a Saddamem Husseinem, prawdopodobnie co najwyzej szesc:
d_d
+ moj syn
+ kolezanka z klasy
+ Eric Sorenssen (CBC)
+ Peter Mansbridge
+ ministrowie Saddama
+ SH


Ile laczy t0g-a i narciarke?
Dane i goldbauma?
felusiaka jednego i jennifer piątą?

Podanie reki niewlasciwej osobnie moze byc trudniejsze do unikniecia niz
myslicie! :)))
Obserwuj wątek
        • aaki Re: Ile uścisków dłoni nas dzieli? 17.03.06, 22:14
          zapewne w wiekszości ewentualnych, teoretycznych przypadków jest prawdziwa-choc jak kazda reguła ma wyjatki. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę kto z naszych znajomych moze być pierwszym ogniwem pomocnym w poszukiwaniu tego ostatniego
          zreszta łatwiej nawiązac kontakt np na linii ty i prezydent putin niż ty i papuas w odciętej( jeszcze na szczęście) od swiata i zapadłej części nowej gwinei
          • dritte_dame Re: Ile uścisków dłoni nas dzieli? 17.03.06, 22:20
            aaki napisała:

            > łatwiej nawiązac kontakt np na linii ty i prezydent putin niż ty i papu
            > as w odciętej( jeszcze na szczęście) od swiata i zapadłej części nowej
            gwinei


            Mnie tez bardziej interesuja wlasnie wyjatki.

            Daltego wymienilam chinskich wiesniakow,
            i teraz szukam do nich "dojscia" :)
    • polski_francuz Re: Ile uścisków dłoni nas dzieli? 17.03.06, 22:01
      Wiecej niz 4. Male szanse ze sie z Chirakiem uscisne. Dodajmy zatem Chirac-
      minister edukacji narodowej (Gilles de Robien)-dyrektor mojej szkoly (peu
      importe)- ja.

      Co nam daje 6 usciskow.

      Pominawszy inny aspekt.

      Jak ktos nie chce uscisnac dlonie? Co wtedy, he?

      PF
        • t0g Re: Z przykroscia sobie uswiadomilem, ze od Busha 18.03.06, 05:59
          dziela mnie zaledwie trzy, a moze nawet dwa. Kiedy bylismy w Warszawie na
          sabbatical leave jako "Fulbrightowcy", to poznalismy pewnego amerykanskiego
          dyplomate, ktory nawet byl u nas z wizyta w domu - wiec kontakt wcale nie
          "dety" - no i pozniej on zostal szefem amerykanskiej ekipy do spraw negocjacji z
          pln. Korea od atomow. Zatem musi znac Condoleze, a najprawdopodobniej tez i
          samego "W" osobiscie.

          Niewykluczone wiec, ze jesli nasza forumowa Renata Beger ma rownie bliskie
          kontakty z "W", to dziela nas najwyzej 4 usciski!

          Zauwaz, ze najkrotsze "szlaki usciskowe" prowadza zazwyczaj poprzez jakies
          osoby publiczne i dobrze znane. Jesli takie osoby wylaczyc, to, obawiam sie - te
          szlaki by sie niezwykle wydluzyly.

          Czy Ty, Droga Dritte, znasz moze pania Magde Papiez? Nie chodzi mi o znajomosc
          osobista, ale czy wiesz, kto to jest. Bo to jest szefowa polskiego kabaretu z
          Toronto o nazwie "Pod Banka". Jest naprawde swietny.
          • dritte_dame Re: Z przykroscia sobie uswiadomilem, ze od Busha 18.03.06, 07:10
            t0g napisał:

            > Zauwaz, ze najkrotsze "szlaki usciskowe" prowadza zazwyczaj poprzez jakies
            > osoby publiczne i dobrze znane. Jesli takie osoby wylaczyc, to, obawiam sie -
            te szlaki by sie niezwykle wydluzyly.

            Tak.
            Niekoniecznie osoby formalnie publiczne, ale osoby z roznych wzgledow
            szczegolnie szeroko znane innym ludziom.

            Czytales to?:

            www.amazon.com/gp/product/0316346624/103-7854848-5650255?v=glance&n=283155


            Malcolm Gladwell opisuje w tej ksiazce miedzy innymi kategorie ludzi, ktorch on
            nazywa "lacznikami" (connectors).
            Takich, ktorzy dzieki cechom swej osobowosci maja sklonnosc do utrzymywania
            wyjatkowo szerokich kontaktow towarzyskich.

            Tutaj dochodzimy do obiekcji Aki-ego:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=38711743&a=38716857
            On ma racje co do *tresci* artykulu zalinkowanego przeze mnie w zalozeniu watku.
            Rzeczywiscie - chodzi tam o przyjaciol/znajomych "obecnych i trwalych", czyli
            takich ze sa oni zdolni z naszej inicjatywy utworzyc lancuch przekazu
            informacji do innych osob.

            Jednakze tutaj:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=38711743&a=38716089
            ja nie powtarzam po prostu warunkow okreslonych przez tamtych badaczy
            lecz stanowie swoje wlasne warunki.

            Stanowie inne swoje warunki
            poniewaz uwazam ze w warunkach oryginalnie postawionych
            wniosek tamtych badaczy jest bledny.

            "Can anyone in the world really reach anyone else through a chain of just six
            friends"

            Wedlug mnie: NIE.
            Jesli "reach" znaczy: skutecznie zrealizowac przekaz informacji na zyczenie.

            Ale, wedlug mnie znacznie bardziej prawdopodobna jest prawdziwosc takiej
            (mojej) hipotezy:
            "Can anyone in the world, it their lifetime, really connect with anyone else
            through a chain of just six HANDSHAKES"

            Gdzie "handshake" jest uzyte w znaczeniu informatycznym, jako:
            "ustanowienie kanalu przekazu informacji miedzy dwoma obiektami, za ich
            obopolna zgoda"


            Oryginalni badacze grzesza zachodnia pycha
            wybierajac na przedstawicieli "wszystkich na swiecie" a to najpierw tylko
            mieszkancow USA a to pozniej tylko uzytkownikow emajla.

            Podobna pycha kaze niektorym powolywac sie na cos co nazywaja
            "Swiatowa (!) opinia publiczna".

            Podwazyc wniosek oryginalnych badaczy jest zapewne dosc latwo, wybierajac wiele
            par ludzkich ze wzajemnie odleglych i odpowiednio biednych spolecznosci.

            Sama zreszta ich metodologia jest miejscami dosc zabawna:
            (o ile to nie jest wylacznie dziennikarskie koloryzowanie)

            "More than 60,000 people participated, creating about 24,000 message chains.
            Yet less than 400 messages actually reached their targets.
            But that failure rate is deceptive. Researchers believe that most people who
            failed to pass on messages had people they could contact, but simply forgot or
            didn't want to participate."

            Sprawa sie rypla, ale "researches believe" :))) nadal w prawdziwosc swej
            hipotezy szukajac usprawiedliwien w sklerozie i lenistwie badanych obiektow.

            Researchers nie sa od tego zeby "believe" tylko zeby WATPIC w stawiane przez
            siebie hipotezy i sprawdzac ich moc przez eksperymentalne proby ich obalenia.


            Oczywiscie ja nie mam na razie zadnej metody sprawdzenia swojej nowej hipotezy
            wiec pozostaje mi takze "believe" ale przy tym moge przeciez zapytac innych czy
            wydaje im sie ze moj "belief" jest zasadny, czy tez nie :))




            > Czy Ty, Droga Dritte, znasz moze pania Magde Papiez? Nie chodzi mi o znajomosc
            > osobista, ale czy wiesz, kto to jest. Bo to jest szefowa polskiego kabaretu z
            > Toronto o nazwie "Pod Banka". Jest naprawde swietny.

            Nazwe kabaretu kojarze z oglszen ale pani Papiez (swoja droga, osobliwosc :))
            nie znam i dotad nie wiedzialam kto to.
            My sie w srodowisku polonijnym (w jego sensie kulturalno/organizacyjnym) w
            ogole nie udzielamy.
    • t0g Re: Kiedys to mialem dobrze... 17.03.06, 22:27
      Od JP II dzielily mnie tylko dwa usciski: profesor, ktory byl recenzentem mojej
      pracy doktorskiej, byl rownoczesnie bliskim przyjacielem arcybiskupa Karola
      Wojtyly, no i pozniej tez nalezal do tego "gangu", ktory corocznie zbieral sie w
      Castel Gandolfo (czy jak to sie pisze) na seminaria "Wiara-Nauka-dzieje". Ow
      profesor robil tyle halasu wokol swojej przyjazni z Papiezem, ze kazdy, kto jest
      z Krakowa, musi wiedziec, o kim mowie...

      No niestety od Papieza Benedykta XVI dzieli mnie wiecej, niz dwa usciski.

      Pytasz, D-D, ile usciskow mnie dzieli od Renaty Beger? Nie mam pojecia...

      Od Walesy tez mnie dzielily dwa, z powodu Jacka Kalabinskiego, ktory byl naszym
      bliskim sasiadem w Marylandzie przez ladnych kilka lat. No ale Kalabinski juz
      nie zyje...
      • dritte_dame Re: Kiedys to mialem dobrze... 17.03.06, 22:36
        t0g napisał:

        > Od Walesy

        Adas M. bedzie mial u nas akurat w Poniedzialek publiczny wyklad.
        Sprobuje pogadac. Sciskac mu raczej nie bedziemy zeby nie stratowac :)

        Ale do opornikow to i tak mam lacznosc przez rozmaita rodzine.
      • dritte_dame Acha 18.03.06, 07:23
        t0g napisał:

        > Od Walesy tez mnie dzielily dwa, z powodu Jacka Kalabinskiego

        Czyli miedzy nami jest: piec
        t0g
        + Kalabinski
        + Walesa
        + QEII
        + Adrienne Clarkson
        + d_d

        Ja Adrienne podalam reke na ceremonii nadania obywatelstwa a byla to pierwsza
        taka ceremonia zorganizowana z udzialem Gubernatora Generalnego :))
      • dritte_dame Re: Ile uścisków dłoni nas dzieli? 17.03.06, 22:43
        aaki napisała:

        > mam kolegę syna ambasadora on ma ojca ambasadora ten zna szefa msz, szef msz
        ma
        > dojscie do oficiela w chinach, ten na dojscie do lokalnego kacyka na
        prowincji
        > , a kacyk znajdzie wiesniaka

        Az tak naokolo?
        Czy nigdy osobiscie nie rozmawiales z zadnym rdzennym Kitajcem?
        (ktory ma gdzies tam rodzine, wiesniacza, albo znajaca wiesniaka)
          • dritte_dame Re: Ile uścisków dłoni nas dzieli? 17.03.06, 22:52
            aaki napisała:

            > z kitajcami rozmawialem ale to były jednorazowe kontakty-tak więc teraz
            niemozl
            > iwe do "wykorzystania" w tej zabawie socjologiczno-matematycznej

            Nie. Trwala znajomosc nie jest konieczna.
            Kazdy nawet krotkotrwaly ale bezposredni kontakt osobisty sie liczy,
            o ile jest ZAMIERZONY.

            Tak wiec: podanie reki,
            ale tez na przyklad: zapytanie autochtona o droge na ulicy w obcym miescie.
            • aaki Re: Ile uścisków dłoni nas dzieli? 17.03.06, 23:03
              nie!!! wydaje mi się ze chodzi tu o możliwą (conajmniej teoretycznie)możliwosc stworzenia takiego lancucha, teraz, w danym momencie- posiłkując się AKTUALNYMI, istniejącymi znajomosciami Z KONKRETNYMI OSOBAMI, a nie zdarzeniami z przeszłosci,których już nie możesz powtórzyc
              • dritte_dame Re: Ile uścisków dłoni nas dzieli? 18.03.06, 07:15
                aaki napisała:

                > nie!!! wydaje mi się ze chodzi tu o możliwą (conajmniej teoretycznie)
                możliwosc
                > stworzenia takiego lancucha, teraz, w danym momencie- posiłkując się
                AKTUALNYMI
                > , istniejącymi znajomosciami Z KONKRETNYMI OSOBAMI, a nie zdarzeniami z
                przesz
                > łosci,których już nie możesz powtórzyc


                Wyjasniam troche szerzej tutaj:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=38711743&a=38723736
                • aaki Re: Ile uścisków dłoni nas dzieli? 18.03.06, 07:45
                  nieee....twoje założenie " poprzez kiedykolwiek spotkane" jest praktycznie nie do zrealizowania bo odwołuje się do nieistniejącej już przeszłosci,która się nie powtórzy.(jakkolwiek teoretycznie słuszne)
                  natomiast Milgran udowodnił,że(z dużą dozą prawdopodobieństwa) aktualnie istnieje na swiecie szesc osób (z których tylko ta pierwsza jest z tobą jakos bezposrednio powiązana) poprzez które możesz nawiązać kontakt z osobą nr 6
                  • dritte_dame Re: Ile uścisków dłoni nas dzieli? 19.03.06, 01:22
                    aaki napisała:

                    > twoje założenie " poprzez kiedykolwiek spotkane" jest praktycznie nie
                    > do zrealizowania

                    Nie chodzi o to zeby takie zdarzenie *ponownie* zrealizowac tylko zeby
                    zastanowic sie nad szansa jego samorzutnego zajscia.

                    Czyli: Jaka jest szansa na to ze czlowiek losowo wybrany
                    ze wszystkich obecnie zyjacych ludzi na swiecie
                    spotka(ł) kogoś kto
                    spotka(ł) kogoś kto
                    spotka(ł) kogoś kto
                    spotka(ł) kogoś kto
                    spotka(ł) kogoś kto
                    spotka(ł) mnie
                    zanim oboje umrzemy.

                    Nie jest sprawa prosta wierygodnie ocenic takie prawdopodobienstwo
                    ale niezaleznie od tego takie zdarzenie "realizuje sie samo, wlasnymi silami".

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka