cepimierz
31.03.06, 07:32
Ciekawostka: Oz nazywa powstającą w Izraelu koalicję rządową "umiarkowanie centro-lewicową".
Fragment artykułu:
<<Dojście do władzy Hamasu - który nie uznaje prawa Izraela do istnienia w jakichkolwiek granicach, odmawia prowadzenia negocjacji bezpośrednio z Izraelem i nie zamierza, ani wyrzec się terroryzmu, ani przestrzegać izraelsko-palestyńskichporozumień zawartych w przeszłości - spowodowało kryzys izraelskiego ruchu na rzecz pokoju. Tego kryzysu nie zażegna ani sam fakt utworzenia w Izraelu centrolewicowego rządu, ani nawet jednostronne wycofanie się z okupowanych terytoriów. Obóz pokoju w Izraelu od lat nawoływał do zakończenia panowania Izraela na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. My, członkowie tego obozu, sądziliśmy jednak, że zakończenie okupacji będzie początkiem pokoju. Teraz rząd Olmerta proponuje nie "ziemię za pokój", lecz "ziemię za czas" - a ponieważ aspiracje Hamasu ewidentnie wykraczają poza odzyskanie Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu, trudno się dziwić przygnębieniu umiarkowanych Izraelczyków.
Czy nowy centrolewicowy rząd Izraela może zrobić coś na rzecz pokoju, skoro Hamas pokoju z Izraelem nie chce? - Wydaje się, że tak. Izrael może "przenieść spór wyżej". Gdy nie możesz dojść do ładu z chuliganem terroryzującym całą okolicę, zawsze pozostaje możliwość porozmawiania z jego ojcem lub starszym bratem. W tym przypadku rodziną chuligana jest Liga Arabska, która w 2000 r. uchwaliła kompleksowy plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu. Ten plan zakłada wycofanie się Izraela z terytoriów zajętych w 1967 r. i uzgodnione rozwiązanie problemu palestyńskich uchodźców z 1948 r., w zamian za traktat pokojowy między Izraelem a wszystkimi państwami członkowskimi Ligi Arabskiej. Oczywiście, nawet pokojowy obóz w Izraelu nie spodziewa się, że izraelski rząd po prostu złoży podpis na wykropkowanej linii na dole tej wszecharabskiej oferty. Dlaczego jednak nowy izraelski rząd nie miałby rozpocząć negocjacji z delegacją Ligi Arabskiej (w praktyce - z Egiptem i Arabią Saudyjską) na gruncie założeń tego planu? Nie zapominajmy, że niemal wszystkie arabskie rządy są zaniepokojone dojściem Hamasu do władzy (i zagrożeniem z tego wynikającym) nie mniej niż Izrael - a skoro tak, to mogą być również zainteresowane rozwiązaniem konfliktu izraelsko-palestyńskiego.>>