Gość: Alexis IP: *.pcplus.com.pl 16.10.01, 19:05 Budowanie kultu jednostki zawsze opiera się na tych samych zasadach. W Niemczech , ZSRR , Korei , na Kubie i w Watykanie Wszędzie pomniki za życia i nachalna propaganda. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: ali Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: 213.25.84.* 18.10.01, 16:16 Gość portalu: Alexis napisał(a): > Budowanie kultu jednostki zawsze opiera się na tych samych zasadach. > W Niemczech , ZSRR , Korei , na Kubie i w Watykanie > Wszędzie pomniki za życia i nachalna propaganda. Za szarganie ŚWIĘTOŚCI kula w łeb !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
vist Re: Tak się buduje kult jednostki. 18.10.01, 16:31 Gość portalu: ali napisał(a): > Gość portalu: Alexis napisał(a): > > > Budowanie kultu jednostki zawsze opiera się na tych samych zasadach. > > W Niemczech , ZSRR , Korei , na Kubie i w Watykanie > > Wszędzie pomniki za życia i nachalna propaganda. > > Za szarganie ŚWIĘTOŚCI kula w łeb !!!! A za niskie pochlebstwa awans ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Niestety teraz już awansują tylko katoliccy fanatycy IP: *.mofnet.gov.pl 18.10.01, 16:44 Np. TVP1 jako najważniejsze wiadomości zawsze podaje przygody papieża. Odpowiedz Link Zgłoś
vist Re: Niestety teraz już awansują tylko fanatycy 18.10.01, 16:53 Gość portalu: doku napisał(a): > Np. TVP1 jako najważniejsze wiadomości zawsze podaje przygody papieża. Doku ! :-) To miłe, że nie jesteś czarny. Czy jesteś Żydem ? pzdr V.___________________/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alexis Re: Niestety teraz już awansują tylko fanatycy IP: *.pcplus.com.pl 18.10.01, 23:13 Kto nie jest Fanem Rydzyka, ten jest Żydem parchatym. Wszystkie kościoły świata potrzebują wiernych wyznawców. Wśód wiernych wyznawców napewno znajdziemy fanatyków. Wśród fanatyków wielu to potencjalni terroryści. Gdyby nastąpiły sprzyjające okoliczności to na hasło "Bij Żyda bo hańbi POLSKĄ ziemię" zdewociali fani Radia Maryja napewno zrobili by co trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXL Re: Niestety teraz już awansują tylko fanatycy IP: *.echostar.pl 18.10.01, 23:42 Gość portalu: Alexis napisał(a): > Wszystkie kościoły świata potrzebują wiernych wyznawców. > Wśód wiernych wyznawców napewno znajdziemy fanatyków. > Wśród fanatyków wielu to potencjalni terroryści. > > Gdyby nastąpiły sprzyjające okoliczności to na hasło "Bij Żyda bo hańbi POLSKĄ > ziemię" zdewociali fani Radia Maryja napewno zrobili by co trzeba. Cholera, a co z komunistami, co z komunistami ?????? W nic nie wierzą, a są fanatycy i teroryści i żyda nawet biją.... Czy komuniści to zbrojne ramie Radia Maryja ????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alexis Re: Niestety teraz już awansują tylko fanatycy IP: *.pcplus.com.pl 18.10.01, 23:53 Komuniści? Nie wiem może są w jakimś skansenie. Dajcie spokój w Polsce nie ma już komunistów, prawie nigdy ich nie było. Żydów też jak na lekarstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DANIEL Re: Niestety teraz już awansują tylko fanatycy IP: 168.103.126.* 23.10.01, 16:28 A U JEWRIEJEW MNOGO TERRORISTOW TOZE. ONI SAMYJE PIERWYJE FANATYKI RELIGIOZNYJE ILI NIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Przecież wiesz kim jestem IP: *.mofnet.gov.pl 19.10.01, 16:29 vist napisał(a): > > Czy jesteś Żydem ? > A może nie? Przypomnę więc: Polakiem, wolnym człowiekiem, liberałem, feministą, ateistą, antyklerykałem, antykomunistą, nonkonformistą (tak, tak, tego nie wiedziałeś), neodarwinistą i wegetarianinem - wolno jeść mięso tylko wtedy, kiedy się je własnoręcznie upoluje lub - jak buddyści tybetańscy - znajdzie padlinę dzikiego zwierzęcia. Ale ja nie jestem tybetańskim padlinożercą. Oczywiście żadnej z moich ideologii nie traktuję jak religii, dlatego żyję wolny od grzechu, ale nie wolny od odpowiedzialności. Ludzie religijni wierzą, że zgrzeszyli, więc nie czują się zobowiązani do naprawienia krzywd. Ja wiem, że gdy naprawię błąd, gdy skrzywdzonemu dam pełną satysfakcję, to zamazuję całkowicie popełnione zło, tak jakbym go nigdy nie popełnił. Taki jestem - czy jestem Żydem? Co wg Ciebie oznacza "Żyd"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vist Re: Przecież wiesz kim jestem IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 16:41 Gość portalu: doku napisał(a): > Ludzie religijni wierzą, że zgrzeszyli, więc nie czują się zobowiązani do > naprawienia krzywd. Ja wiem, że gdy naprawię błąd, gdy skrzywdzonemu dam pełną > satysfakcję, to zamazuję całkowicie popełnione zło, tak jakbym go nigdy nie > popełnił. Taki jestem - czy jestem Żydem? Co wg Ciebie oznacza "Żyd"? Żyd ? Never mind. To chyba jakiś Szmul co strzela do dzieci w Palestynie. Innych nie widziałem. Ach... i udaje miłość do Sama, dla dalszych dotacji. pzdr Vist_____________________/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXL Re: Do szczęśliwego człowieka IP: *.echostar.pl 21.10.01, 19:38 Gość portalu: doku napisał(a): > Ludzie religijni wierzą, że zgrzeszyli, więc nie czują się zobowiązani do > naprawienia krzywd. Ja wiem, że gdy naprawię błąd, gdy skrzywdzonemu dam pełną > satysfakcję, to zamazuję całkowicie popełnione zło, tak jakbym go nigdy nie > popełnił. A skąd jesteś pewien, że dałeś skrzywdzonemu pełną satysfakcję ? Są czyny których się nie da naprawić ( np. gdy ktoś ginie ) Co wtedy ? Sprawy nie ma ? P.S Ludzie religjni wierzą, że nie odpuszcza się grzechów bez naprawienia zła i pogodzeniem się ze skrzywdzonym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Do szczęśliwego człowieka IP: *.abo.wanadoo.fr 21.10.01, 20:49 Gość portalu: XXL napisał(a): > Gość portalu: doku napisał(a): > > > > Ludzie religijni wierzą, że zgrzeszyli, więc nie czują się zobowiązani do > > naprawienia krzywd. Ja wiem, że gdy naprawię błąd, gdy skrzywdzonemu dam p > ełną > > satysfakcję, to zamazuję całkowicie popełnione zło, tak jakbym go nigdy ni > e > > popełnił. > > A skąd jesteś pewien, że dałeś skrzywdzonemu pełną satysfakcję ? > Są czyny których się nie da naprawić ( np. gdy ktoś ginie ) > Co wtedy ? Sprawy nie ma ? > P.S > Ludzie religjni wierzą, że nie odpuszcza się grzechów bez naprawienia > zła i pogodzeniem się ze skrzywdzonym. > Zgoda, XXL, nawet wiecej, naprawde religijny czlowiek nie liczy na to, ze jak naprawi zlo i pogodzi sie ze skrzywdzonymi, to mu grzechy zostana odpuszczone; naprawde religijny czlowiek wie, ze gdy grzeszy, jest sprawca zla - czyli rani. Stara sie wiec nie grzeszyc, by nie zadawac bolu. I nie jest tez tak, ze mozna calkowicie zmazac popelnione zlo, jakby sie go nigdy nie popelnilo. I to nie tylko w przypadkach nieodwracalnych, jak smierc. Wszyscy wiemy, i religijni, i niereligijni, jak potrafia ranic slowa chocby. Nawet jesli ktos potem bardzo przeprasza - i tak slowo zostaje. Bo ma range stwarzania. Dlatego trzeba jeszcze wybaczac... Ale to juz zupelnie inna przestrzen, trzeba by mowic dlugo i wyczerpujaco... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Re: Do szczęśliwego człowieka IP: *.mofnet.gov.pl 23.10.01, 16:22 Gość portalu: XXL napisał(a): > Gość portalu: doku napisał(a): > > > A skąd jesteś pewien, że dałeś skrzywdzonemu pełną satysfakcję ? Od nich. Gdy dziękują, mówią że przesadzam, że nic takiego się nie stało... > Są czyny których się nie da naprawić ( np. gdy ktoś ginie ) > Co wtedy ? Sprawy nie ma? Przecież to jasne - pozostaje wina bez możliwości rozgrzeszenia. > P.S > Ludzie religjni wierzą, że nie odpuszcza się grzechów bez naprawienia > zła i pogodzeniem się ze skrzywdzonym. > A ja myślałem, że ksiądz przed śmiercią odpuszcza wam także nienaprawione winy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Do szczęśliwego człowieka IP: *.abo.wanadoo.fr 23.10.01, 21:44 Gość portalu: doku napisał(a): > Gość portalu: XXL napisał(a): > > > Gość portalu: doku napisał(a): > > > > > > A skąd jesteś pewien, że dałeś skrzywdzonemu pełną satysfakcję ? > > Od nich. Gdy dziękują, mówią że przesadzam, że nic takiego się nie stało... > > > Są czyny których się nie da naprawić ( np. gdy ktoś ginie ) > > Co wtedy ? Sprawy nie ma? > > Przecież to jasne - pozostaje wina bez możliwości rozgrzeszenia. > Nie, zeby sie zaraz slow czepiac, but at the other side coz my innego robimy na forum? Co dla CIebie, doku, znaczy "rozgrzeszenie", skoro "grzech" ma sens tylko w aspekcie religijnym? > > P.S > > Ludzie religjni wierzą, że nie odpuszcza się grzechów bez naprawienia > > zła i pogodzeniem się ze skrzywdzonym. > > > > A ja myślałem, że ksiądz przed śmiercią odpuszcza wam także nienaprawione winy. Katolikom ksiadz odpuszcza grzechy, doku. Nie winy. To dwie rozne sprawy. Ponadto jest wiele warunkow dobrej spowiedzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Re: Do szczęśliwego człowieka IP: *.mofnet.gov.pl 24.10.01, 14:10 Gość portalu: Jasiek napisał(a): > > Co dla CIebie, doku, znaczy "rozgrzeszenie", skoro "grzech" ma sens tylko w asp > ekcie religijnym? > "Rozgrzeszenie" ma sens tylko w aspekcie religijnym, tak jak grzech. Rozgrzeszenie dla wierzących jest czymś ważnym, daje im pewną ulgę nawet, gdy nie było naprawienia winy. I to własnie poczucie ulgi uważam za niepotrzebne i złe, gdyż osłabia poczucie winy u większości wierzących. Niewierzący, kierując się naturalnym, ludzkim poczuciem winy, a nie boskim poczuciem grzechu, ma silną motywację naprawienia zła. Jest to czysta, prosta moralność, niezaciemniona przez sztuczne problemy grzechu i rozgrzeszenia. > Katolikom ksiadz odpuszcza grzechy, doku. Nie winy. To dwie rozne sprawy. > Nie dla mnie, bo jak raczyłeś zauważyć, grzech ma sens tylko w aspekcie religijnym. Ksiądz w rzeczywistości odpuszcza winy, ponieważ grzech to byt urojony, taka katolicka nazwa winy. Wina pozostaje bez kary, bo tak naprawdę żadnego boga nie ma. Nie jest możliwe ukaranie człowieka po śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Do szczęśliwego człowieka IP: *.abo.wanadoo.fr 24.10.01, 17:31 Spiesze z odpowiedzia, doku, ale najpierw w pelnym ksztalcie przytocze post, do ktorego nawiazujesz tutaj: Gość portalu: doku napisał(a): ) Gość portalu: XXL napisał(a): ) ) ) Gość portalu: doku napisał(a): ) ) ) ) ) ) A skąd jesteś pewien, że dałeś skrzywdzonemu pełną satysfakcję ? ) ) Od nich. Gdy dziękują, mówią że przesadzam, że nic takiego się nie stało... ) ) ) Są czyny których się nie da naprawić ( np. gdy ktoś ginie ) ) ) Co wtedy ? Sprawy nie ma? ) ) Przecież to jasne - pozostaje wina bez możliwości rozgrzeszenia. ) Nie, zeby sie zaraz slow czepiac, but at the other side coz my innego robimy na forum? Co dla CIebie, doku, znaczy "rozgrzeszenie", skoro "grzech" ma sens tylko w aspekcie religijnym? ) ) P.S ) ) Ludzie religjni wierzą, że nie odpuszcza się grzechów bez naprawienia ) ) zła i pogodzeniem się ze skrzywdzonym. ) ) ) ) A ja myślałem, że ksiądz przed śmiercią odpuszcza wam także nienaprawione winy. Katolikom ksiadz odpuszcza grzechy, doku. Nie winy. To dwie rozne sprawy. Ponadto jest wiele warunkow dobrej spowiedzi... Tyle poprzednia wymiana zdan. Teraz ostatnia: Gość portalu: doku napisał(a): ) Gość portalu: Jasiek napisał(a): ) ) ) ) ) Co dla CIebie, doku, znaczy "rozgrzeszenie", skoro "grzech" ma sens tylko ) w asp ) ) ekcie religijnym? ) ) ) Widzisz, doku, moim zdaniem mozliwosc dogadania sie w tej rozmowie, jak w kazdej zreszta, zalezy od kilku czynnikow. Przede wszystkim - od dobrej woli wszystkich jej uczestnikow, a takze od jednolitego uzgodnienia znaczen terminow, ktorych sie uzywa. Dlatego trzeba bylo spytac, co dla CIebie znaczy 'grzech', bo XXL pytal Cie, jak rozumiem, co w TWOIM systemie wartosci dzieje sie, gdy wyrzadzane zostaje zlo bez mozliwosci naprawienia go. I wowczas napisales o 'winie bez mozliwosci rozgrzeszenia'. I stad moje pytanie o to, jak Ty rozumiesz owo 'rozgrzeszenie'. Bog laskaw, ze pytanie padlo, bo mozna by sie bylo wadzic bez konca... i gadac, jak dwoch slepcow o kolorach. ) "Rozgrzeszenie" ma sens tylko w aspekcie religijnym, tak jak grzech. ) Rozgrzeszenie dla wierzących jest czymś ważnym, daje im pewną ulgę nawet, gdy n ) ie ) było naprawienia winy. 'Winy' nie mozna naprawic, doku, bo wina, poczucie winy to stan swiadomosci. Mozna byc/czuc sie winnym, albo nie. Naprawic mozna (albo probowac naprawic) wyrzadzone zlo, nie 'wine'. Odsylam chocby do definicji w. we wsp. prawie karnym, cywilnym... W teologii wina to poczucie odpowiedzialnosci za uczynione zlo, swiadomosc stanu grzesznosci, a w filozofii to swiadomosc dokonanego zla. Definicje (podane tu bardzo skrotowo) zostaly zaczerpniete z Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN, Warszawa 1997, t. 6 s. 793-794. Rozumiesz zatem, ze z kazdej perspektywy patrzac, nie tylko religijnej, napisales bzdure. Poza tym kiedy katolik odchodzi od kratki konfesjonalu, nie czuje sie 'bezgrzeszny'. Wrecz przeciwnie, czesto katolicyzmowi czyni sie zarzut ze stalego bicia sie w piersi i rownie stalego obciazania - zasadnym badz nie - poczuciem winy... Kiedy sobie gadam z moim tata i opowiadam mu, ze kumplowi dalo sie podlozyc swinie i to moje dzielo, ojciec (normalny) mnie ochrzania. Kiedy mu mowie: "Ojej! Co ze mnie za kretyn. Tatus, nie gniewaj sie! Cholera, no tak wyszlo. Nie da sie w tym swiecie inaczej...! Wiesz, naprawie to", to tatus (normalny) stwierdza: "ok, Synu. Tylko nie rob tego wiecej". I to mnie wcale nie zwalnia z obowiazku naprawienia wyrzadzonej krzywdy. Latwiej mi, bo tatus mi powie, co dobre, co zle, wesprze mnie sila (w sensie jak najbardziej fizycznym). Zawsze moge na niego liczyc. To fantastyczne wiedziec, ze nie jestesmy sami. Ze sa ci nudni starzy, ktorzy stale zawracaja glowe... i trzeba ich sluchac. A dopiero po latach jestesmy w stanie pojac, ze mieli racje. Grzech to pojecie tylko w religioznawstwie. Jest to zlamanie zakazu lub nakazu ustanowionego przez doktryne etyczna danej religii, interpretowane zwykle jako wykroczenie przeciwko woli bostwa (jw., t. 2 s. 652). Zakazy i nakazy w religii katolickiej nie dotycza tylko drugiego czlowieka, choc perspektywa drugiego decyduje chyba o rewolucyjnym wymiarze chrzescijanstwa. Owe nakazy i zakazy dotycza Boga, drugiego czlowieka, a takze nas samych. Chrystus powiedzial, ze najwazniejsze jest Przykazanie Milosci. Trzeba kochac Boga... oraz blizniego swego jak siebie. Znaczy siebie tez trzeba kochac. Wiesz, ze gdy innemu wyrzadzisz zlo, trzeba je naprawic. Czy zawsze wiesz, co jest zle? Skad to wiesz? A co, gdy zlo wyrzadzisz sobie? Masz prawo? Moze glupi przyklad. Palisz jak smok. Twoje prawo. Racja. Potem plodzisz chore dziecko. Na skutek palenia. Na pewno miales prawo palic? Zona umiera na raka. Bo byla bierna palaczka. Miales prawo? Itd. )I to własnie poczucie ulgi uważam za niepotrzebne i złe, Poczucie ulgi jest, gdy 'stary' powie: ok, synu. Nie gniewam sie. Ale nie jest to poczucie ulgi, zwiazane z wyrzadzonym, a nie naprawionym zlem, a poczucie ulgi, wynikajace z faktu, ze relacja z umilowanym ojcem jest - w ogole. Ze ojciec jest przy mnie. Gdy zrobie cos zlego, zle mi podwojnie: bo stala sie komus krzywda, a poza tym: bo ojcu bedzie smutno. A ja nie chce, zeby mu bylo smutno. Kiedy juz go przekonam, ze zaluje i naprawie/zostalo naprawione to zlo przeze mnie wyrzadzone, to wiem, ze on nadal jest przy mnie. I wtedy mi lepiej - jak chodzi o relacje z ojcem. Jak chodzi o naprawienie lub nie realnie wyrzadzonej krzywdy - 'lepiej' ciut mi dopiero, gdy to sie uda. Rozumiesz teraz, ze nie ma 'poczucia ulgi', czy 'oslabienia poczucia winy' o ktorym piszesz, a wrecz przeciwnie, poczucie winy jest jakby powiekszone o swiadomosc, ze sprawilo sie bol kochajacej nas Osobie? Bo za kazdym razem, gdy robie krzywde komus, krzywdze zarazem mojego Boga... Latwiej przeciez dowalic sasiadowi, niz na przyklad bratu, ktorego kochamy... ) ) gdyż osłabia poczucie winy u większości wierzących. Niewierzący, kierując się ) naturalnym, ludzkim poczuciem winy, a nie boskim poczuciem grzechu, ma silną ) motywację naprawienia zła. Jest to czysta, prosta moralność, niezaciemniona prz ) ez ) sztuczne problemy grzechu i rozgrzeszenia. Moim zdaniem, niewierzacemu i latwiej, i trudniej zarazem. Latwiej, bo w gre wchodzi ew. czynienie zla obcym, a nie tym, ktorych sie kocha. Trudniej, bo nie maja zastrzyku milosci z zewnatrz, a to realna, fizyczna pomoc (moj Bog mnie kocha i udowodnil to wielokrotnie. Cuda sie zdarzaja naprawde, doku!); bo nie maja jasnych wskazowek, co dobre, a co zle (prawo naturalne to za malo, wspolczesna nauka to tez morze pytan, a niewiele bardzo, i to niesmialych odpowiedzi); bo ich system wartosci ma pewne luki (tak przynajmniej jest w Twoim przypadku, jak udalo mi sie zrozumiec z lektury Twoich postow, choc moze jest to niedostateczny material, by wyciagac takie wnioski). ) ) ) Katolikom ksiadz odpuszcza grzechy, doku. Nie winy. To dwie rozne sprawy. ) ) ) ) Nie dla mnie, I tu jest wlasnie klucz do naszej dyskusji. Powtorze: jesli pewnych pojec nie bedziemy rozumiec analogicznie, mozemy sie spierac od Bozego Narodzenia do Wielkiej Nocy i odwrotnie, i nic z tego nie wyniknie. ) bo jak raczyłeś zauważyć, grzech ma sens tylko w aspekcie ) religijnym. Ksiądz w rzeczywistości odpuszcza winy, ponieważ grzech to byt ) urojony, taka katolicka nazwa winy. Patrz wyzej. )Wina pozostaje bez kary, bo tak naprawdę ) żadnego boga nie ma. Nie jest możliwe ukaranie człowieka po śmierci. Wiesz, smutno mi bardzo, gdy to czytam. Doceniam heroizm samotnego czlowieka, ktory chce dobra. Nawet jesli nie rozumie, co jest dobre, i tak chce dobra. Mozna tylko w podziwie i pokorze pochylic czolo. Wiec chyle je. Samotnosc to straszny stan, a dziecko bez ojca nie wyrasta na normalnego czlowieka. Czlowiek jest tak skonstruowany, ze bez wzor Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Do szczęśliwego człowieka cd- czyli do Doku IP: *.abo.wanadoo.fr 24.10.01, 17:39 Wiesz, smutno mi bardzo, gdy to czytam. Doceniam heroizm samotnego czlowieka, ktory chce dobra. Nawet jesli nie rozumie, co jest dobre, i tak chce dobra. Mozna tylko w podziwie i pokorze pochylic czolo. Wiec chyle je. Samotnosc to straszny stan, a dziecko bez ojca nie wyrasta na normalnego czlowieka. Czlowiek jest tak skonstruowany, ze bez wzorca, bez bycia z innymi, bez nauki, nie osiaga dojrzalosci. Kurcze bez kury wyrosnie. Bedzie kura lub kogutem z normalnymi zachowaniami. Czlowiek nie. I tego dowiodla nauka, nie wiara. Wiem, co to znaczy nie miec ojca. To akurat moje osobiste doswiadczenie. Nie ma jasnych wskazowek, nie ma wychowania, i nie ma milosci. Ziemia jest nieludzka, a czlowiek reaguje nawet nie jak zwierze (bo tym kieruje instynkt), raczej jak potwor. Ja mam Ojca, mam milosc i Jego wskazowki, Jego pomoc. Ty nie. To znaczy tez Go masz. Tylko Go nie znasz. Tak przynajmniej jest 'dla mnie'. I dlatego zycze Ci, zebys Go odnalazl. Bo tak cudnie sie plawic w swietle milosci! Bo tak dobrze jest wiedziec, ze czlowiek nie jest sam. A jesli Go nie odnajdziesz, to i tak zycze Ci wszystkiego, co NAJLEPSZE! Zeby Ci sie na Twojej drodze udalo nie krzywdzic: ani innych, ani siebie! Nie jest najwazniejszy lek przed kara, obojetne: doczesna czy wieczna. "Kara" tak to nazwijmy, moze byc np. choroba dziecka czy rak zony. ALe czy to kara? To raczej konsekwencja... Najwazniejsza jest milosc, doku. Dobrego wieczoru, dobrej nocy i... w ogole! Pozdrawiam bardzo serdecznie. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.abo.wanadoo.fr 18.10.01, 23:33 Zachowam sie naiwnie i jak dzieciom postaram sie Panstwu wytlumaczyc, ze tu sie pomylily podstawowe sprawy i pojecia. A moze lepiej nic nie tlumaczyc? Moze pozwolic na ten nieuzasadniony skowyt: skoro sie zrodzil, to cos go stymuluje? Byl czas, gdy Chrystus wyrzucal kupcow ze swiatyni. Byl jednak rowniez moment, gdy na Niego pluto, gdy go torturowano i wreszcie skazano - przypomne, w majestacie praw panujacych owczesnie.... A przeciez On nikomu niczego zlego nie zrobil. Tak jak papiez Jan Pawel II. Moze powinnismy dziekowac, ze dzis swietych, no moze chociaz tylko madrych (dobroc+inteligencja) ludzi nie sadza sie na krzesle elektryczne... A ze czasem ktos probuje pluc... Mamy demokracje i wolnosc slowa. Kazdemu wolno? Czy rzeczywiscie wolno, Aleksis? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alexis Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.pcplus.com.pl 18.10.01, 23:46 Pluć nie wolno. Na nikogo! Ja nawet nie potępiam tych co stawiają pomniki. Uważam tylko że Papieżowi robi się krzywdę kultywując Go w tak prostacki, jarmarcznoodpustowy i siermiężnoburaczany sposób? Tylko dlaczego ON na to pozwala? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.abo.wanadoo.fr 19.10.01, 00:05 No to juz teraz chyba lepiej rozumiem Twoje intencje. Dzieki za odpowiedz. Otoz nie wiem, czy pozwala, czy nie. Wiem natomiast, ze na pewno tym nie steruje, znaczy: nie rozbudza tego. Nie stosuje zadnych technik, ktore znamy z innych krajow, przez CIebie wspomnianych, by osiagnac tania popularnosc. Jesli natomiast obdarza sie go tania popularnoscia, nie protestuje, a przynajmniej nie w sposob spektakularny. Prawda. Podejrzewam, ze ma wazniejsze sprawy na glowie. Musialby zaczac myslec w kategoriach "ja" i... swiat... Pierwsza osoba nie przystoi glowie zadnej, szanujacej sie religii... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alexis Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.pcplus.com.pl 19.10.01, 01:11 Gość portalu: Jasiek napisał(a): > No to juz teraz chyba lepiej rozumiem Twoje intencje. > Dzieki za odpowiedz. > Otoz nie wiem, czy pozwala, czy nie. > Wiem natomiast, ze na pewno tym nie steruje, znaczy: nie rozbudza tego. Nie sto > suje zadnych technik, > ktore znamy z innych krajow, przez CIebie wspomnianych, by osiagnac tania popul > arnosc. > Jesli natomiast obdarza sie go tania popularnoscia, nie protestuje, a przynajmn > iej nie w sposob > spektakularny. Prawda. > Podejrzewam, ze ma wazniejsze sprawy na glowie. > Musialby zaczac myslec w kategoriach "ja" i... swiat... > Pierwsza osoba nie przystoi glowie zadnej, szanujacej sie religii... > Pozdrawiam > > > Chyba Masz trochę racji. Wierzę ze nie steruje. A mógłby (korona z głowy by Mu nie spadła) chośby przez swoich urzędników w purpurach, puścić kilka sygnałów do starego kraju "Panowie jaja sobie robicie" Przecież Papież niejednokrotnie dawał do zrozumienia że jest też zwykłym człowiekiem (np. kremówki) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.abo.wanadoo.fr 19.10.01, 14:31 Gość portalu: Alexis napisał(a): > Gość portalu: Jasiek napisał(a): > > > No to juz teraz chyba lepiej rozumiem Twoje intencje. > > Dzieki za odpowiedz. > > Otoz nie wiem, czy pozwala, czy nie. > > Wiem natomiast, ze na pewno tym nie steruje, znaczy: nie rozbudza tego. Ni > e sto > > suje zadnych technik, > > ktore znamy z innych krajow, przez CIebie wspomnianych, by osiagnac tania > popul > > arnosc. > > Jesli natomiast obdarza sie go tania popularnoscia, nie protestuje, a przy > najmn > > iej nie w sposob > > spektakularny. Prawda. > > Podejrzewam, ze ma wazniejsze sprawy na glowie. > > Musialby zaczac myslec w kategoriach "ja" i... swiat... > > Pierwsza osoba nie przystoi glowie zadnej, szanujacej sie religii... > > Pozdrawiam > > > > > > > > Chyba Masz trochę racji. > Wierzę ze nie steruje. > A mógłby (korona z głowy by Mu nie spadła) chośby przez swoich urzędników w > purpurach, puścić kilka sygnałów do starego kraju "Panowie jaja sobie robicie" > Przecież Papież niejednokrotnie dawał do zrozumienia że jest też zwykłym > człowiekiem (np. kremówki) WIesz, Alexis, to teraz odwroce kota ogonem. Jakie sa mechanizmy PR? Jak trafic do wielu, nie mowiac o milionach? Przeciez nie wszyscy sa elita intelektualna, nie wszyscy wyssali z mlekiem matki (albo ich nauczono), co jest wazne, a co nie, co warto czytac, czego nie.... Ilu jest tych, co w ciemnosciach...? Ile jest na swiecie powaznych autorytetow moralnych, wielkich myslicieli, naukowcow, o ktorych istnieniu wie jedynie garstka najblizszych znajomych? Mysle, ze Ojciec Swiety ma racje, nie tracac czasu na spektakularna walke ze sposobem widzenia go, o ktorym slusznie piszesz. Mowie spektakularna, bo przeciez on kazdym swoim slowem zaprzecza temu wizerunkowi. On po prostu robi swoje, mowi swoje, znaczy niesie Dobra Nowine. A jesli ktos o Niej uslyszy dzieki gwarowi, robionemu wokol niego, to w ten sposob puste udaje sie zamienic na dobre. Madonna np., by utrzymac sie na fali, rozsiewa na swoj temat plotki rozmaite, czesto czokujace. Papiez nie musi uciekac sie do takich metod i nie ucieka sie. Ponad to - jego doba tez liczy dokladnie 24 godziny. I zapewniam, sa to 24 godziny sluzby innym, w imie Chrystusa. A jak to wyglada, mozna zobaczyc np. w Rzymie na wlasne oczy, na dowolnej audiencji. Tego sie nie zapomina. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alexis Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.pcplus.com.pl 21.10.01, 12:03 Oj Jasiek Jasiek Ty chyba naprawdę jesteś DOBRYM CZŁOWIEKIEM I KATOLIKIEM a ja chsiałam się poboksować z jakimś oszołomem od rydzyka (rydzyk przez małe r bo pogardzam nim i jago sektą która lada chwil spłodzi swoich terrorystów) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.abo.wanadoo.fr 21.10.01, 19:20 Szkoda moze, ze Ci sie nie trafil, hi, hi. Tylko w tworczej i sensownej dyskusji mozna sie czegos nauczyc - a naprawde kazdemu z nas to sie przydaje... Dzieki zatem za dyskusje i pozdrawiam nieustajaco... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: 213.25.84.* 22.10.01, 15:43 Gość portalu: Alexis napisał(a): > Budowanie kultu jednostki zawsze opiera się na tych samych zasadach. > W Niemczech , ZSRR , Korei , na Kubie i w Watykanie > Wszędzie pomniki za życia i nachalna propaganda. Takich świętych to jeszcze paru znam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alexis Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.pcplus.com.pl 22.10.01, 19:54 Gość portalu: as napisał(a): > Gość portalu: Alexis napisał(a): > > > Budowanie kultu jednostki zawsze opiera się na tych samych zasadach. > > W Niemczech , ZSRR , Korei , na Kubie i w Watykanie > > Wszędzie pomniki za życia i nachalna propaganda. > > Takich świętych to jeszcze paru znam. A mnie nic już nie przychodzi do głowy. Sory, NIKT. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: 213.25.84.* 23.10.01, 16:01 A Alexis jest pedałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.abo.wanadoo.fr 23.10.01, 16:10 Gość portalu: as napisał(a): > A Alexis jest pedałem. Gratulacje! Imponujace wyczucie - zwlaszcza jak chodzi o wybor wlasnej "ksywy"... Asie, asie... jak dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alexis Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.pcplus.com.pl 27.10.01, 22:02 Gość portalu: Jasiek napisał(a): > Gość portalu: as napisał(a): > > > A Alexis jest pedałem. > Gratulacje! Imponujace wyczucie - zwlaszcza jak chodzi o wybor wlasnej "ksywy" > ... > Asie, asie... jak dziecko... No to mnie zdemaskowano. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Tak się buduje kult jednostki. IP: *.abo.wanadoo.fr 07.11.01, 08:49 Gość portalu: Alexis napisał(a): > Gość portalu: Jasiek napisał(a): > > > Gość portalu: as napisał(a): > > > > > A Alexis jest pedałem. > > Gratulacje! Imponujace wyczucie - zwlaszcza jak chodzi o wybor wlasnej "k > sywy" > > ... > > Asie, asie... jak dziecko... > > No to mnie zdemaskowano. A wcale ze nie, Aleksis. Moim zdaniem jestes bardzo ok!, a zdemaskowal to sie as.... Nie wiem (albo wiem) dlaczego przypomina mi sie dziecko - ktore kopie doroslego, bo nie dostalo ulubionego cukierka... Czy mozna mowic o takim dziecku, ze jest 'chamskie, niekulturalne...' etc? W przypadku dziecka tak reagujacego trudno mowic o kulturze, bo kultury sie czlowiek uczy przez lat wiele... A dziecko jest jeszcze dzikie i na poczatku... Pozdrawiam Cie, Aleksis... Ps. A propos... Mysle sobie, ze bardzo by sie zdziwil as, gdyby sie kiedys okazalo np., ze jestes... kobieta... Jakich by wowczas epitetow zechcial laskawie uzyc? Odpowiedz Link Zgłoś