Chiny: co dwa dni katastrofa ekologiczna

19.04.06, 15:01
<>A w USA , dwa razy na dzien "katastrofa polityczna"... :-)))))
<>Co lepsze?
    • sebastian64 ....a w Ameryce murzynów biją 19.04.06, 15:34
      Uwielbiam amerykofobów - są tak pocieszni, że niezależnie od nastroju budzą
      uśmiech na mojej twarzy
      • meerkat1 Re: ....a w Ameryce murzynów biją-korekta! :-) 19.04.06, 15:39
        to w ROSJI Murzynow bija, a takze morduja ([vide liczne doniesienia agencyjne).

        W Ameryce, to juz wielu lat MURZYNI bija!

        [vide kroniki i statystyki kryminalne]

        P.S. IOC zaczyna wyrazac zaniepokojenie, czym beda oddychac zawodnicy podczas
        Podczas Letniej Olimpiady w Pekinie. Chinscy ekolodzy rowniez.

        NB. Od jutra rezym ChRL zamierza szutcznie wywolywac deszcze, zeby "oczyscic
        atmosfere" (Republika Korei i Japonia juz zaczynaja narzekac).
        • sebastian64 Re: ....a w Ameryce murzynów biją-korekta! :-) 19.04.06, 15:50
          Chyba jednak Chinczycy zaczynają sobie powoli zdawać sprawę, że ta "ekologia" to
          jednak nie jest jakiś tam nic nie znaczący wynalazek zgniłego zachodu.

          Olbrzymie obszary Chin zaczeły pustynnieć wskutek masowego wyrębu lasów; nawet w
          TV ostatnio pokazali akcję zalesiania terenów graniczących z Pekinem.
          • meerkat1 Re: ....a w Ameryce murzynów biją-korekta! :-) 19.04.06, 15:54
            Wg OFICJALNYCH chinskich raportow, juz JEDNA TRZECIA calego terytorium Chin to
            PUSTYNIA, w wyniku szybko postepujacej desertyfikacji, rabunkowej
            industrializacji oraz sredniowiecznych metod uprawy roli.

            Polecam oficjalny raport przygotowany na uzytek chinskiego Politbiura przed
            niedawnym zjazdem.
            • eva15 Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!!!! 19.04.06, 16:14
              "Gazy cieplarniane na przykład są problemem światowym. Podczas gdy Ameryka
              twierdzi, że nie stać ją na to, by cokolwiek w tej sprawie zrobić,
              przedstawiciele Chin zachowują się bardziej odpowiedzialnie. W ciągu miesiąca
              od wprowadzenia nowego planu nałożono podatki "środowiskowe" od samochodów,
              benzyny i wyrobów drewnianych: Chiny posługują się mechanizmami rynku, by
              rozwiązywać swoje i światowe problemy ochrony środowiska naturalnego...".

              gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3287860.html
              Taka jest różnica między mocarstwami wschodzącymi a zachodzącymi. Te pierwsze -
              co zrozumiałe patrzą, co będzie JUTRO; te drugie - co też zrozumiałe - patrzą
              co jeszcze można DZIS wyszarpać. Czują, że jutra już może dla nich NIE być,
              więc co się mają o nie martwić?????
              • wujcio44 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!!!! 19.04.06, 16:16
                eva15 napisała:
                > Taka jest różnica między mocarstwami wschodzącymi a zachodzącymi. Te pierwsze -
                >
                > co zrozumiałe patrzą, co będzie JUTRO; te drugie - co też zrozumiałe - patrzą
                > co jeszcze można DZIS wyszarpać. Czują, że jutra już może dla nich NIE być,
                > więc co się mają o nie martwić????

                A na co patrzą Ruskie?
                • eva15 Komunizm opuszcza Rosję i dusi USA 19.04.06, 16:27
                  wujcio44 napisał:
                  > A na co patrzą Ruskie?

                  Na siebie przypuszczalnie, a poza tym jeśli też myślą o JUTRZE, to także pewnie
                  na Chiny... No ale ponieważ ich gospodarka a ZWŁASZCZA budżet (buhahaha)nie
                  wisi na chińskiej kroplówce, są od Chin w przeciwieństwie do USA niezależne.

                  To jest cyrk, kto by się spodziewał, że komunizm opuści Rosję przestanie ją
                  DUSIC, da jej żyć i się rozwijać, a zacznie DUSIC USA???? Chińskimi rękami w
                  połączeniu z post-trockistami....

                  Co za czasy.... Niewielu chyba uświadamia sobie jak bardzo to NIESAMOWITE.
                  • fawad Re: Komunizm opuszcza Rosję i dusi USA 19.04.06, 17:12
                    Najbardziej NIESAMOWITE jest to, ze pod artykulem zatytulowanym "Chiny: co dwa
                    dni katastrofa ekologiczna" ktos dowodzi, jaka to zielona oaza w porownaniu do
                    USA staja sie Chiny. Co za czasy... komunistyczna tromtadracja rozlewa sie znowu
                    po Niepodleglej.

                    TomiK
                    • eva15 Re: Komunizm opuszcza Rosję i dusi USA 19.04.06, 17:29
                      fawad napisał:

                      > Najbardziej NIESAMOWITE jest to, ze pod artykulem zatytulowanym "Chiny: co dwa
                      > dni katastrofa ekologiczna" ktos dowodzi, jaka to zielona oaza w porownaniu do
                      > USA staja sie Chiny

                      A kto tak dowodzi, biedny nieboraku??
                      • fawad Re: Komunizm opuszcza Rosję i dusi USA 19.04.06, 17:51
                        Tak jak oczekiwalem, eva15 odwraca kota ogonem. Robilas to juz tyle razy, ze
                        sama pewnie juz nie wiesz gdzie koty maja ogon a gdzie pyszczek.

                        Te ciagle "ja przeciez nic takiego nie mowilam" sa nudne. Choc raz dla odmiany
                        stan po swojej wlasnej stronie.

                        TomiK
                        • eva15 Re: Komunizm opuszcza Rosję i dusi USA 19.04.06, 18:04
                          Nawet biedaku nie widzisz, że chodziło o artykuł Stigliza w którym porusza
                          m.in. problemy ekologii i zatrucia środowiska. Widzisz moje imię i reagujesz
                          jak pies Pawłowa, niezależnie od kontekstu mojej wypowiedzi.
                          • kropekus gdy eva15 nadaje na "upadajaca" gospodarke USA, 19.04.06, 18:24
                            to znaczy,ze to czas na inwestycje na gieldzie.:-)))

                            Wczoraj na Wall St. DOW podskoczyl 197 punktow i dzisiaj idzie znowu do gory.
                            Akurat odwrotnie niz przewidywania naszej "astrolozki"...Ale tak to juz jest u
                            tow.ewy15 zawsze na opak. Kompletny brak intuicji.:-))
                            • wujekjurek Czy eva15 to kobieta? 19.04.06, 18:26
                              Pytam, bo mówią, że kobiety mają więcej zmysłów niż mężczyźni. :))
                              • eva15 Re: Czy eva15 to kobieta? 19.04.06, 18:31
                                kobietą jest powyższy "kropek_oxford". To dawna Gabi Casey, dawny kropekuk. Gdy
                                nagada zbyt dużo głupstw, zmienia nicki i zaczyna od nowa. Zawsze w tym samym
                                stylu i to ją gubi...
                                • kropekus i znowu sie mylisz.:-)) 19.04.06, 18:38
                                  • eva15 Re: i znowu sie mylisz.:-)) 19.04.06, 18:40
                                    Oj Gabi, Gabi, sama to przyznałaś. Kiedyś tam. Ale co za różnica. Szkoda czasu.
                                    • eva15 Gabi nadaje pod kropek_oxford 19.04.06, 18:49
                                      no chyba, że i pod kropekus. Styl macie podobny.
                                    • kropekus Re: i znowu sie mylisz.:-)) 19.04.06, 18:52
                                      eva15 napisała:

                                      > Oj Gabi, Gabi, sama to przyznałaś. Kiedyś tam. Ale co za różnica. Szkoda
                                      czasu.

                                      kropekus i kropekuk to dwie rozne osoby i dwa rozne IP's
                                      po przeciwnych stronach oceanu.
                                      • eva15 Re: i znowu sie mylisz.:-)) 19.04.06, 19:08
                                        Jesteście niczym rodzeństwo. Nadajecie podobnie z dwóch stron oceanu - niczym
                                        właśnie USA i GB...
                              • zigzaur Re: Czy eva15 to kobieta? 19.04.06, 19:18
                                Po prostu, kobiety mają więcej zmysłów dotyku.
                                • eva15 Re: Czy eva15 to kobieta? 19.04.06, 19:28
                                  mam nadzieję, że cię niczym nie dotknęłam..
                                  • zigzaur Re: Czy eva15 to kobieta? 19.04.06, 21:58
                                    Na szczęście, nie.
                                    • eva15 Re: Czy eva15 to kobieta? 20.04.06, 00:32
                                      na czyje, biedaku?? Na czyje...
                                      • zigzaur Re: Czy eva15 to kobieta? 20.04.06, 08:54
                                        Evciu, twoja natarczywość jest doprawdy niesmaczna.
                            • meerkat1 Re: gdy eva15 nadaje na "upadajaca" gospodarke US 19.04.06, 18:38
                              kropekus napisał:

                              > to znaczy,ze to czas na inwestycje na gieldzie.:-)))
                              >
                              > Wczoraj na Wall St. DOW podskoczyl 197 punktow i dzisiaj idzie znowu do gory.
                              > Akurat odwrotnie niz przewidywania naszej "astrolozki"...Ale tak to juz jest
                              u
                              > tow.ewy15 zawsze na opak. Kompletny brak intuicji.:-))



                              When going gets tough, tough get going.

                              Juz jakis czas temu kupilem akcje GM, ktore byly mocno w dolku.

                              Dokupilem, jak tylko uslyszalem ze szykuja sie masowe redukcje po porozumieniu
                              z UAW.

                              Ze sprzedaza poczekam az GM...zbankrutuje. :-)

                              P.S. Zwrocie prosze uwage na coraz szybszy odplyw znaczego kapitalu
                              inwestycyjnego z UE do U$A. Oczywiscie dlatego, ze Bu$hland sie wali.
                              • kropekus Re: gdy eva15 nadaje na "upadajaca" gospodarke US 19.04.06, 18:43
                                ..ja obserwuje (dzisiaj szczegolnie) akcje UTC i chyba sie opije z radosci.:-))
                                • meerkat1 Re: gdy eva15 nadaje na "upadajaca" gospodarke US 19.04.06, 19:00
                                  kropekus napisał:

                                  > ..ja obserwuje (dzisiaj szczegolnie) akcje UTC i chyba sie opije z radosci.:-
                                  ))


                                  W moim fachu UTC, to Universal Time Coordinates.

                                  A na twojej gieldzie?
                                  • kropekus Re: gdy eva15 nadaje na "upadajaca" gospodarke US 19.04.06, 19:05
                                    United Technologies Corp.
                                    • meerkat1 Re: gdy eva15 nadaje na "upadajaca" gospodarke US 19.04.06, 19:30
                                      kropekus napisał:

                                      > United Technologies Corp.


                                      I widzisz co to jest profesjonalne skrzywienie? ;-(

                                      NB. mowie komus, ze kupilem UPS.

                                      Facio na to: Pan chyba zartuje!

                                      A ja mowilem oczywiscie o Uninterrupted Power Supply! :-)

                                      NB przed laty mialem podobny problem z AMD.

                                      Mowie: "AMD ma kluczowe znaczenie dla rezygnacji z mad MAD Doctrine."

                                      Ktos na to: przeciez Advanced Micro Devices nic nie produkuje dla Pentagonu!

                                      A ja o producencie Athlonow nie myslalem, tylko o

                                      Antiballistic Missile Defense....

                                      Co gorsza, dopiero niedawno dowiedzialem sie, ze CIA, to Civil Islamic
                                      Airlines; te co to do Szymanow, itp. -transportuja... ;-(((
                              • meerkat1 I jeszcze jedno- wazne! 19.04.06, 18:52
                                PIsalas tu evuniu niedawno o dwoch sprawach: o tym ze Chinczycy maja mase US
                                papierow wartosciowych. [nb. Japonia - znacznie wiecej!]

                                I o tym, ze USA nie uda sie zmusic ChRL do urealnienia zanizonego sztucznie o
                                co najmniej 60% chinskiego juana.

                                ad 1. Nie znam zadnego liczacego sie i majacego kase panstwa na swiecie, ktore
                                nie inwestowaloby w amerykanskie papiery wartosciowe. Zwlaszcza, ze FED caly
                                czas podnosi stopy procentowe, by nie dopuscic do przegrzania koniunktury.

                                ad 2. Rope, ktorej ChRL konsumuja coraz wiecej, kupuje sie za $$$, a nie juany
                                czy ruble.

                                Przy cenie ca $70.00/brl we wlasnym interesie Pekin bedzie musial zrewaluuowac
                                chinska walute, zeby placic znacznie mniej za brunatna maz.

                                No, chyba, ze okupuje Iran. Lub Rosje. :-)
                                • eva15 Re: I jeszcze jedno- wazne! 19.04.06, 19:06
                                  Nie jesteś up-to - date. Chiny od grudnia 05 przeskoczyły Japonię.

                                  Nie twierdzę, że Chiny nie obniżą WCALE juana. Czytaj, proszę uważnie. Twierdzę
                                  tylko, że nie na tyle, by to wyratowało USA z deficytu. Zresztą ten decyfit to
                                  BARDZIEJ choroba wewnętrzna USA niż chińska złośliwość. W końcu juan tak samo
                                  niezachwianie stoi do euro czy jena, a inne kraje sobie jakoś lepiej z tym
                                  radzą.
                                  Jeśli się nie postawi prawidłowej diagnozy, trudno o skuteczne leczenie - w tej
                                  sytuac ji są USA zwalającewciąż na innych winę.


                                  PS. Zielone papiery i owszem reszta świata też kupuje, choć mniej. Ale wiesz
                                  chyba, co było jednym z głównych powodów wprowadzenia euro? Oprócz oczywiście
                                  przetrącenia Niemcom silnej, własnej nogi, jaką była DM?

                                  • zigzaur Re: I jeszcze jedno- wazne! 19.04.06, 19:21
                                    A kto chciał, wprowadzając euro, dać jednocześnie szturchańca i Niemcom i USA?
                                    Zresztą, skoro Niemcom, to przy okazji także Francji i Włochom (lir wcale nie
                                    był gorszy od marki!) oraz paru innym krajom?
                                    • eva15 Re: I jeszcze jedno- wazne! 19.04.06, 19:30
                                      Jeżeli lir nie był gorszy od marki, tu znów muszę spytać: czemu ty tak wcześnie
                                      zaczynasz pić??
                                      • fawad Re: I jeszcze jedno- wazne! 19.04.06, 20:42
                                        > czemu ty tak wcześnie zaczynasz pić??

                                        To nie zig ale ty widujesz krasnoludki czychajace na niemiecka marke.

                                        TomiK
                                      • zigzaur Re: I jeszcze jedno- wazne! 19.04.06, 22:01
                                        W latach dziewięćdziesiątych lir faktycznie (pomimo nominalnego przelicznika coś
                                        około 1:1000) miał mocniejsze wskaźniki niż DM. Słabość włoskiej waluty z lat
                                        np. siedemdziesiatych została przezwyciężona.

                                        A co do picia, to piję co chcę, kiedy chcę, z kim chcę, ile chcę i za ile chcę.

                                        Wcześnie?

                                        Zapowiedź (autentyczna) spikera radiowego:
                                        - Dzień dobry drodzy słuchacze, dobranoc studenci!
                          • fawad Re: Komunizm opuszcza Rosję i dusi USA 19.04.06, 20:20
                            > Widzisz moje imię i reagujesz jak pies Pawłowa

                            Reagowanie na rozpowszechnianie glupot to nie reakcja a obowiazek.

                            TomiK
                            • eva15 Re: Komunizm opuszcza Rosję i dusi USA 19.04.06, 22:09
                              Aha: reagowanie to nie reakcja.
                              A musisz te nielogiczne głupoty rozpowszechniać??
                              • fawad Re: Komunizm opuszcza Rosję i dusi USA 19.04.06, 22:29
                                Reagowanie na rozpowszechnianie glupot to nie reakcja Pawlowa a obowiazek.

                                TomiK
                                • eva15 Re: Komunizm opuszcza Rosję i dusi USA 19.04.06, 23:50
                                  Jeszcze parę lat a ja cię i polskiego i podstaw logiki nauczę... Ale kto mi za
                                  te wysiłki zapłaci??? Ty nawet dziękuję nie powiesz...
              • meerkat1 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-))) 19.04.06, 16:21
                "Za 25 lat kazda chinska rodzina bedzie miala samochod!" (prez. Hujintao)

                I wtedy, kochana evuniu, reszta swiata bedzie na gwalt szukala komor gazowych i
                Cyklonu B, zeby miec czym jeszcze choc przez chwile pooddychac.
                --------------------------------------------------------------------------------
                "JA DRUGOJ TAKOJ STRANY NIE ZNAJU, GDIE TAK W O L N O DYSZIET' CZIELOWIEK!"
                • meerkat1 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 16:27
                  Fakt, evuniu.

                  USA przestaly walczyc ze spalinami i przechodza po prostu na naped wodorowy. :-)
                  [fuel cells]
                  • meerkat1 evuniu! niedyskretne pytanie...:-) 19.04.06, 16:30
                    Jak U$A tak na tej chinskiej kroplowce dogorywa, to czemu prez. Hujinto
                    natychmiast po wyladowaniu w Seattle do Microsoftu i Boeinga posunal?

                    Czyzby, zeby ich pracownikom wiecej T-shirtow i rowerow Made in China wcisnac?
                    • eva15 Re: evuniu! niedyskretne pytanie...:-) 19.04.06, 16:32
                      Meerkat, znasz niemiecki??
                      • eva15 Re: evuniu! niedyskretne pytanie...:-) 19.04.06, 16:37
                        nie było w pytaniu żadnego podastępu. Po prostu jest dobry artykuł a nie chce
                        mi się go całego tłumaczy.ć
                        • eva15 O co naprawdę chodzi 19.04.06, 16:55
                          Stany dobrze wiedzą o co chodzi i o co toczy się stawka. Bomba irańska to żadna
                          tam bomba atomowa - to bajka dla gawiedzi.

                          Rzecz w bombie chińskiej:
                          Zaczynamy wywód od pkt.nr. 1.:
                          Huji- coś tam na razie jeszcze dokonuje zakupów u Boeinga.. Nie dlatego, bo ma
                          potrzebę, lecz dlatego, że USA mają potrzebę. Potrzebę obniżki deficytu. Na
                          razie jeszcze Chiny pomagają USA, bo działa jeszcze system naczyń połączonych:
                          Chiny sprzedają plastikowe śmieci do USA i finansują z tej kasy (niejako)
                          amerykański budżet. To działa tylko tak długo, jak długo Chiny finansują swój
                          rozwój eksportem. Czyli już bardzo niedługo:

                          "Rola Chin w świecie i w światowej gospodarce uległa zmianie i to plan
                          pięcioletni również odzwierciedla. Przyszły wzrost gospodarki będzie musiał w
                          większym stopniu oprzeć się na popycie wewnętrznym niż na eksporcie, co oznacza
                          zwiększenie poziomu konsumpcji w kraju. (....).
                          Jeśli ten plan uda się wykonać, a dotychczas Chiny zawsze przekraczały nawet
                          własne wysokie oczekiwania, może dojść do wielkiego obciążenia światowego
                          systemu ekonomicznego, który już teraz trzeszczy w szwach w związku z ogromnymi
                          deficytami - budżetowym i handlowym - Stanów Zjednoczonych. Jeśli Chińczycy
                          zaczną mniej oszczędzać i jeżeli, jak zapowiadają przedstawiciele rządu,
                          zdecydują się na większą dywersyfikację inwestycji swoich rezerw, kto
                          sfinansuje amerykański deficyt handlowy, który sięga 2 mld dol. każdego dnia?
                          To oczywiście osobny temat, ale może już wkrótce trzeba będzie się nim zająć".

                          gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3287860.html

                          Stiglitz to mądre chłopię: "To oczywiście osobny temat, ale może już wkrótce
                          trzeba będzie się nim zająć."

                          No właśnie i tu przechodzimy do pkt. 2.

                          Trzeba za wszelką cenę powstrzymać chińską ekspansję. Skuteczną metodą jest
                          ograniczenie dostępu do złóż. I to dochodzimy do Iranu, jego chęci opuszczenia
                          petrodolara i ZWŁASZCZA jego umów wieloletnich z Chianmmi. To wszystko razem -
                          top prawdziwa BOMBA mogąca USA szybko wysadzić siodła.

                          I tu dochodzimy do pkt.3 - naszego wywodu:

                          USA nie mają ani specjalnie wielkich złóż, jak Rosja, ani produkcji
                          przemysłowej, bo tą przenieśli do CHIN. Ich potęga opiera się więc tylko już na
                          dolarze i na armii. Te dwa elementy będą się nawzajem bronić i chronić. Armia
                          zrobi wszystko, by utrzymać dolara, dolar zrobi wszystko, by nakręcać armię.


                          • fawad Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 17:49
                            Marzenia, marzenia.

                            > Stany dobrze wiedzą o co chodzi i o co toczy się stawka. Bomba irańska to
                            > żadna tam bomba atomowa - to bajka dla gawiedzi.

                            Gawiedz z UE najwyrazniej sie na nia nabrala.

                            > Huji- coś tam na razie jeszcze dokonuje zakupów u Boeinga.. Nie dlatego, bo ma
                            > potrzebę, lecz dlatego, że USA mają potrzebę.

                            Huji-cos tam kupuje u Boeinga bo Chiny potrzebuja samolotow. Ja wiem, ze trudno
                            ci w to uwierzyc ale Airbus nie jest ani jedynym ani bezkonkurencyjnym
                            producentem na swiecie. Huji-cos tam po prostu laczy pozyteczne z innym
                            pozytecznym. Nawiasem mowiac to chyba ten sam Huji powiedzial niedawno w
                            kontekscie europejskich cel na odziez z Chin, ze potrzeba trzystu milionow
                            koszulek by oplacic jednego Airbusa 380. To bylo otwarte ostrzezenie, ze to
                            transkacja wiazana. Europie mozna takie rzeczy rzucac w twarz, w Waszyngtonie
                            zabiega sie o kolacje z prezydentem (bezowocnie). Nie prorokowalbym wiec
                            szybkiego upadku USA.


                            > To działa tylko tak długo, jak długo Chiny finansują swój
                            > rozwój eksportem. Czyli już bardzo niedługo:

                            W jednym z pojawiajacych sie ostatnio w GW artykulow na temat Chin napisano, ze
                            zarzadca jednej ze chinskich specjalnych stref ekonomicznych (Szenzen?) jezdzi
                            Volkswagenem Passatem. Z klimatyzacja! Po przeczytaniu tego fragmentu
                            zrozumialem, ze jeszcze dlugo Chiny nie beda w stanie finansowac swojego rozwoju
                            z popytu wewnetrznego.

                            > USA nie mają ani specjalnie wielkich złóż, jak Rosja, ani produkcji
                            > przemysłowej, bo tą przenieśli do CHIN.

                            W swojej kampanii wyborczej Clinton podkreslal, ze nastaly czasy,, w ktorych
                            gosc na Wall Street jednym uderzeniem w klawisz komputera moze przeniesc kapital
                            z USA na drugi koniec swiata. Ta sama zasada obowiazuje wobec Chin. Jest wiele
                            krajow, ktore chetnie przejma paleczke taniego producenta plastykowych smieci na
                            rynek USA, Indie, kraje Azji Pol-Wsch, kraje Ameryki Poludniowej. Wystarczy
                            uderzenie w klawisz komputera. W ostatecznosci czesc tego przemyslu moze wrocic
                            do USA z taka sama latwoscia z jaka odplynala. Gospodarka USA to bowiem
                            gspodarka kapitalistyczna, dla niej Chiny sa elementem a nie podmiotem.
                            Elementem, ktory mozna zastapic innym.

                            TomiK
                            • eva15 Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 18:01
                              fawad napisał:
                              >Nie prorokowalbym wiec szybkiego upadku USA.

                              Kto prorokuje SZYBKI upadek, nieboraku?

                              > zarzadca jednej ze chinskich specjalnych stref ekonomicznych (Szenzen?) jezdzi
                              > Volkswagenem Passatem. Z klimatyzacja! Po przeczytaniu tego fragmentu
                              > zrozumialem, ze jeszcze dlugo Chiny nie beda w stanie finansowac swojego
                              >rozwoju z popytu wewnetrznego.

                              Ooo widzę, że nie odróżniamy podst. pojęć - popytu od podaży. No więc od
                              początku:

                              Chińczyk w volkswagenie wykreował WŁASNIE popyt wewnętrzny na tego VW.
                              Wyprodukowanie VW to z kolei kreowanie podaży, drogi biedaku.
                              Podejrzewam zresztą, że w tym przypadku nie tylko popyt był wewnętrzny
                              (chiński) ale i podaż, bo Niemcy produkują swoje VW również w Chinach.

                              Ufff... wybacz,ale tu skończę.
                              • wujekjurek Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 18:10
                                Nie wiem czy dobrze zrozumiałem Twojego przedmówcę ale wydaje mi się, że jemu
                                chodziło o to, że zarządca prowincji powinien jeździć czyms lepszym niż VW
                                Passat, czyli samochodem niezłym ale średniej klasy. Postęp się zacznie, gdy
                                Passaty zacznie kupować chińska middle class, wtedy będzie można mówić o
                                popycie wewnętrznym.
                                • eva15 Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 18:21
                                  Raczej pisze o tym z podziwem podkeślając wykrzyknikiem, że auto miało (nawet,
                                  jak rozumiem) klimatyzację! Poza tym on nie pisze o "zarządcy prowincji" lecz
                                  jedynie o "zarzadcy jednej ze chinskich specjalnych stref ekonomicznych
                                  (Szenzen?", a to naprawdę żadne wielkie hallo.. Do zarządcy prowincji takiemu
                                  panu jeszcze bardzo daleko.
                                  • fawad Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 20:30
                                    Twoj przedmowca zrozumial mnie doskonale, nawet zapewne wyczul ironie
                                    wykrzyknikow. Ty eva15 sie nie patrz, ty sie ucz.

                                    > Poza tym on nie pisze o "zarządcy prowincji" lecz
                                    > jedynie o "zarzadcy jednej ze chinskich specjalnych stref ekonomicznych
                                    > (Szenzen?", a to naprawdę żadne wielkie hallo.. Do zarządcy prowincji takiemu
                                    > panu jeszcze bardzo daleko.

                                    Jestem pewien, ze nie zarzadzalas w zyciu niczym wiekszym niz domowy budzet a
                                    zaloze sie, ze spokojnie stac cie na Passata. Z klimatyzacja! To wlasnie ta
                                    roznica w dochodach zrownujaca wysokiego urzednika z Chin z jakims pionkiem z
                                    Niemiec daje mi pewnosc, ze chinski popyt zewnetrzny jeszcze dlugo nie bedzie
                                    sila zdolna zaspokoic ekonomiczne ambicje Chin. Paniatno?

                                    TomiK


                                    • fawad Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 20:46
                                      zamiast "ze chinski popyt zewnetrzny" mialo byc "ze chinski popyt wewnetrzny"
                                      • eva15 Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 22:38
                                        Tak, tak a ty piszesz z wykrzyknikiem - jak teraz sugerujesz z oburzenia- że
                                        wielki chiński zarządca jakiejś strefy ekonomicznej ma klimatyzację. Pewnie
                                        uważasz, że powinien mieć dwie. Bo nadal nie kapuję, po co ci ten wykrzyknik.
                                        Nie wiem, ile ty zarabiasz, że zachwycają cię zarobki jakiejś chińskiej płotki.
                                        Nie wiem też skąd czerpiesz rozróżniania popytu "wewnętrznego" i "zewnętrznego"
                                        w odniesieniu do tego samego podmiotu.
                                        Szkoda czasu, nieboraku..
                                        • fawad Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 22:50
                                          Nieboraczko jezyk ci sie juz placze, podobnie jak tok myslenia.

                                          TomiK
                                          • eva15 Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 23:54
                                            Ktoś cię szkolił na papugę??
                                    • eva15 Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 22:32
                                      biedaku, raz popyt wewnętrzny teraz znów zewnętrzny (w tym poście piszesz ni z
                                      gruszki ni z pietruszki:"chinski popyt zewnetrzny") . Ty już zupełnie nie wiesz
                                      o co ci chodzi i plączesz coraz bardziej podst. pojęcia.

                                    • eva15 Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 22:42
                                      fawad napisał:
                                      >To wlasnie ta roznica w dochodach zrownujaca wysokiego urzednika z Chin z
                                      >jakims pionkiem z Niemiec daje mi pewnosc, ze chinski popyt zewnetrzny
                                      >jeszcze dlugo nie bedzie sila zdolna zaspokoic ekonomiczne ambicje Chin.
                                      >aniatno?

                                      Nie NIC nie paniatno. Nieboraku, takiej polszczyzny i takiego poplątania NIKT
                                      nie zrozumie. Nawet wprawiony w bojach psychiatra..
                            • meerkat1 Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 18:26
                              B. sensowne uwagi, fawad, a co wiecej oparte na brutalnych realiach, a nie na
                              poboznych zyczeniach.

                              Zwroce tylko jeszcze uwage na niedawne, gigantyczne porozumienie strategiczno-
                              ekonomiczne USA z Indiami.

                              Jednak paru tu, w Waszyngtonie, potrafi jeszcze myslec logicznie i
                              perspektywicznie, mimo ze chodzilo tylko do amerykanskich szkol. :-)
                              • eva15 Re: O co naprawdę chodzi 19.04.06, 18:33
                                To, że USA porozumieniami z Indiami (nawet za cenę bomby a.) próbują trzymać
                                Chiny w szachu, to ani żadna tajemnica, ani to specjalnie sofisticated, ani w
                                sumie nic zdrożnego. Każdy by tak robił.
                                • yurek11111 Re: O co naprawdę chodzi 20.04.06, 01:42
                                  Odpowiadasz na :
                                  eva15 napisała:

                                  > To, że USA porozumieniami z Indiami (nawet za cenę bomby a.) próbują trzymać
                                  > Chiny w szachu, to ani żadna tajemnica, ani to specjalnie sofisticated, ani w
                                  > sumie nic zdrożnego. Każdy by tak robił.


                                  ****************************************************************************

                                  <>Tak jest dokladnie jak mowisz, tylko Bush, jak to Bush, nie bylby soba,
                                  gdyby nie poruszal sie z "wdziekiem slonia w skladzie porcelany" i
                                  nie "spieprzyl" tematu,ktory jeszcze moze wrocic jak bumerang uderzajac USA,
                                  w ...plecy.Zabiegajac o wzgledy Indii,ponizyl Pakistan,co w przyszlosci moze
                                  miec dla USA oplakane skutki,biorac pod uwage ze Pakistan to panstwo
                                  muzulmanskie i nuka tez ma.
                      • meerkat1 Re: evuniu! niedyskretne pytanie...:-) 19.04.06, 16:38
                        Na tyle, zeby artykul powoli przeczytac - i owszem.

                        Ale nie, zeby wykladac. Chyba ze tylko posadzki. :-)
                        • meerkat1 Re: evuniu! niedyskretne pytanie...:-) 19.04.06, 16:44
                          Rozumiem, mozesz mi go poslac, lub podac link.

                          Ja Ci sie rewanzuje wklejajac ( po angielsku ) fragmenty artykulu jaki ukazal
                          sie niedawno w Die Welt, zdajac sobie sprawe, jak jest nietypowy.

                          [na wypadek, gdybys nie mogla znalezc zarchiwizowanego oryginalu]

                          Commentary by Mathias Dapfner CEO, Axel Springer, AG)

                          A few days ago Henry Broder wrote in Welt am Sonntag, "Europe your family name
                          is appeasement." It's a phrase you can't get out of your head because it's so
                          terribly true. Appeasement cost millions of Jews and non-Jews their lives as
                          England and France, allies at the time, negotiated and hesitated too long
                          before they noticed that Hitler had to be fought, not bound to toothless
                          agreements. Appeasement legitimized and stabilized Communism in the Soviet
                          Union, then East Germany, then all the rest of Eastern Europe where for
                          decades, inhuman suppressive, murderous governments were glorified as the
                          ideologically correct alternative to all other possibilities. Appeasement
                          crippled Europe when genocide ran rampant in Kosovo, and even though we had
                          absolute proof of ongoing mass-murder, we Europeans debated and debated and
                          debated, and were still debating when finally the Americans had to come from
                          halfway around the world, into Europe yet again, and do our work for us.
                          Rather than protecting democracy in the Middle East, European appeasement,
                          camouflaged behind the fuzzy word equidistance,"now countenances suicide
                          bombings in Israel by fundamentalist Palestinians.

                          Appeasement generates a mentality that allows Europe to ignore nearly 500,000
                          victims of Saddam's torture and murder machinery and, motivated by the self-
                          righteousness of the peace-movement, has the gall to issue bad grades to George
                          Bush... Even as it is uncovered that the loudest critics
                          of the American action in Iraq made illicit billions, no, TENS of billions, in
                          the corrupt U.N. Oil-for-Food program.

                          And now we are faced with a particularly grotesque form of appeasement. How is
                          Germany reacting to the escalating violence by Islamic fundamentalists in
                          Holland and elsewhere? By suggesting that we really should have a "Muslim
                          Holiday" in Germany? I wish I were joking, but I am not. A substantial
                          fraction of our (German) Government, and if the polls are to be believed, the
                          German people, actually believe that creating an Official State "Muslim
                          Holiday" will somehow spare us from the wrath of the fanatical Islamists. One
                          cannot help but recall Britain's Neville Chamberlain waving the laughable
                          treaty signed by Adolph Hitler, and declaring European "Peace in our time".

                          What else has to happen before the European public and its political leadership
                          get it? There is a sort of crusade underway, an especially perfidious crusade
                          consisting of systematic attacks by fanatic Muslims, focused on civilians,
                          directed against our free, open Western societies, and intent upon Western
                          Civilization's utter destruction. It is a conflict that will most likely last
                          longer than any of the great military conflicts of the last century - a
                          conflict conducted by an enemy that cannot be tamed by "tolerance"
                          and "accommodation" but is actually spurred on by such gestures, which have
                          proven to be, and will always be taken by the Islamists for signs of weakness.

                          Only two recent American Presidents had the courage needed for anti-
                          appeasement: Reagan and Bush. His American critics may quibble over the
                          details, but we Europeans know the truth. We saw it first hand: Ronald Reagan
                          ended the Cold War, freeing half of the German people from nearly 50 years of
                          terror and virtual slavery. And Bush, supported only by the Social Democrat
                          Blair, acting on moral conviction, recognized the danger in the Islamic War
                          against democracy. His place in history will have to be evaluated after a
                          number of years have passed.

                          In the meantime, Europe sits back with charismatic self-confidence in the
                          multicultural corner, instead of defending liberal society's values and being
                          an attractive center of power on the same playing field as the true great
                          powers, America and China. On the contrary - we Europeans present ourselves,
                          in contrast to those arrogant Americans", as the World Champions
                          of "tolerance", which even (Germany's Interior Minister) Otto Schily
                          justifiably criticizes. Why? Because we're so moral? I fear it's
                          more because we're so materialistic so devoid of a moral compass. For his
                          policies, Bush risks the fall of the dollar, huge amounts of additional
                          national debt, and a massive and persistent burden on the American economy -
                          because unlike almost all of Europe, Bush realizes what is at stake - literally
                          everything.

                          While we criticize the "capitalistic robber barons" of America because they
                          seem too sure of their priorities, we timidly defend our Social Welfare
                          systems. Stay out of it! It could get expensive! We'd rather discuss reducing
                          our 35-hour workweek or our dental coverage, or our 4 weeks of paid vacation...
                          Or listen to TV pastors preach about the need to "reach out to terrorists. To
                          understand and forgive".

                          These days, Europe reminds me of an old woman who, with shaking hands,
                          frantically hides her last pieces of jewelry when she notices a robber breaking
                          into a neighbor's house. Appeasement?

                          Europe, thy name is Cowardice.
                          • eva15 artykuł Döpfner i/lub Brodera 19.04.06, 17:27
                            > For his policies, Bush risks the fall of the dollar, huge amounts of
                            >additional national debt, and a massive and persistent burden on the American
                            >economy - because unlike almost all of Europe, Bush realizes what is at stake -
                            > literally

                            Ano właśnie: "Bush DLA SWOJEJ polityki ryzykuje...." :

                            Zycie ponad stan, drukowanie dzień i noc zielonego papieru, zbyt wielka
                            stronniczość w konfliktach, besensowne wikłanie się w durne, Ameryce WCALE nie
                            potrzebne wojny, generowanie terroryzmu, gdzie go dotąd nie było (Irak) ect.,
                            etc. Długo można by wyliczać. Ale jest jeden wspólny mianownik:

                            TO BYŁA FAKTYCZNIE US-polityka. Busha, jego niektórych poprzedników, no i
                            przede wszystkim jego doradców. Ta Europa, od której Döpfner/Broder oczekują
                            dziś wyciągania kasztanów z ognia nie była pytana o zdanie. A przecież miała
                            NAJWYRAZNIEJ często inne spojrzenie. D/B oczekują ponoszenia konsekwencji za
                            nie swoje decyzje. I tak zresztą będzie, bo jaka jest alternatywa? Dziś
                            faktycznie USA są w sytuacji jaką opisuję powyżej ("o co naprawdę chodzi"),
                            więc nie chcę się powtarzać.

                            Konkluzję (co robić, jaka jest dl aEuropy alternatywa) napisałam natomiast na
                            innym wątku, więc tu ją wklejam:

                            W tej rozgrywce centralnym punktem stają się Chiny a nie irańska bomba. Wiele
                            też zależy od Rosji. Europa postawiona przed ostatecznym podważeniem pozycji
                            USA i ściągnieciem ich z światowego tronu NIE zdecyduje się na "mord na
                            cesarzu", zwłaszcza, że następny może być gorszy i wcale niemniej pomylony.
                            (przepraszam twe wrażliwe uszy).

                            Tak więc, jeśli konfrontacja będzie naprawdę ostra, stara EU będzie tym razem
                            MUSIAŁA stanąć po stronie USA. Co nie znaczy, że pójdzie za nie ginąć...


                            • meerkat1 Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 19.04.06, 17:35
                              eva napisala :

                              "besensowne wikłanie się w durne, Ameryce WCALE nie potrzebne wojny."


                              Zbyt obszerny to temat, by go tu inicjowac.

                              Ale chciabym tylko zauwazyc, ze Ameryka bezsensownie uwiklala sie we wcale jej
                              niepotrzebna wojne na froncie europejskim podczas WWII, bo wystarczylo jej
                              tylko zalatwic Japonie.

                              O bezsensownym uwiklaniu sie w wojne w Jugoslawii, tylko dlatego ze w pol wieku
                              od WWII "zjednoczona", bogata i silna Europa nie potrafila sie z tym drobnym,
                              regionalnym konfliktem w jej sercu uporac - nie chce nawet wspominac.
                              • eva15 Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 19.04.06, 17:46
                                Meerkat, porównywanie sytuacji Europy pod nazizmem do sytuacji świata "pod
                                okrutnym Saddamem" jest kompletnym niedyskutowalnym idiotyzmem i ty dobrze o
                                tym wiesz.
                                • fawad Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 19.04.06, 21:10

                                  > Meerkat, porównywanie sytuacji Europy pod nazizmem do sytuacji świata "pod
                                  > okrutnym Saddamem" jest kompletnym niedyskutowalnym idiotyzmem i ty dobrze o
                                  > tym wiesz.

                                  To, ze Dopfner/Broder nic na ten temat nie napisali nie oznacza, ze nie wolno ci
                                  sie pokusic o wlasna opinie.

                                  Jesli wezmie sie pod uwage amerykanski punkt siedzenia to da sie zauwazyc
                                  podobienstwa. Zarowno w przypadku interwencji w Europie jak i w Iraku
                                  dominujacym motywem byla chec wzmocnienia pewnego systemu politycznego a
                                  mianowicie demokracji. Interwencja w Europie miala ja obronic przed niemieckim i
                                  wloskim faszyzmem, Irak natomiast ma stac sie zalazkiem demokracji (chocby i
                                  ulomnej) na Bliskim Wschodzie. W obu przypadkach do interwencji doszlo gdyz USA
                                  uznaly, ze dominujace rezimy (Europa faszyzm, Bliski Wschod - mieszanka dyktatur
                                  i teokracji) zagrazaja ich bezpieczenstwu. W obu przypadkach byl tez kontrast
                                  pomiedzy niechecia spoleczenstwa dla interwencji a przekonaniem prezydenta o jej
                                  koniecznosci. W obu przypadkach pchniecie wyprowadzone z zagranicy przewazylo
                                  szale, w II wojnie to bylo wypowiedzenie wojny USA przez Niemcy, w przypadku
                                  Iraku zmiane postawy spoleczenstwa sprowokowaly zamachy z wrzesnia 2001 (i nie
                                  jest dla tej zmiany istotne, ze to nie Saddam je zorganizowal).

                                  TomiK

                                  • zigzaur Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 19.04.06, 22:08
                                    Wkroczenie USA do Europy w czasie II WW miało na celu obronę Anglii. Przed
                                    Niemcami ale nie tylko. Niemcy mogły zostać pokonane na lądzie przez Stalina i
                                    wtedy USA stanęłyby przed wizją zjednoczonej socjalistycznej Europy ale ze
                                    stolicą w MAskwie.

                                    Natomiast "obrona przed włoskim faszyzmem" nie ma pokrycia w faktach. To
                                    Mussoliniego Hitler musiał bronić przed Grekami.
                                    • eva15 Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 19.04.06, 22:12
                                      hmm, wytrzeźwiałeś na moment? To ma sens, co napisałeś...
                                      Może kasy brakło?
                                      • zigzaur Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 19.04.06, 22:34
                                        Dziękuję za przypomnienie o konieczności uzupełnienia niedoboru.

                                        Ech, mieć tak lampkę rezerwy podłączoną do analizatora wydechu...
                                        • eva15 Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 20.04.06, 00:37
                                          nie masz w pobliżu żadnej czułej kobiety??
                                          • zigzaur Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 20.04.06, 08:53
                                            Trochę powściągliwości, evciu.

                                            Już przecież pisałem, że na tematy prywatne nie koresponduję.
                                    • fawad Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 19.04.06, 22:47
                                      Nawet gdy Anglia dogorywala USA stac bylo jedynie na leasing 50 starych
                                      niszczycieli w 1940 roku. Amerykanskich pilotow w Bitwie o Anglie nie bylo.
                                      Gdyby chodzilo o obrone samej Anglii to zamiast Omaha Beach wystarczylby
                                      ukladzik z Hitlerem, tym bardziej ze bylby on na pewno sklonny takowy zawrzec.
                                      Ewentualny upadek WB byl w USA postrzegany jako tragedia ale nie na tyle by
                                      skladac w ofierze wlasnych obywateli, tym bardziej, ze nie wszyscy z nich byli WASP.

                                      Europa zostala swiadomie podzielona przez Wielka Trojke na czesc komunistyczna i
                                      kapitalistyczna - taka byla cena jaka USA zgodzily sie zaplacic za pokonanie
                                      faszyzmu. Gdyby hamowanie komunizmu bylo nadrzednym celem to nie sadzisz, ze
                                      sklad Wielkiej Trojki bylby wowczas nieco inny, podobnie jak ustalony przez nia
                                      podzial?

                                      Wloski faszyzm dodalem dla scislosci. Wlochy byly sojusznikiem Hitlera w Europie
                                      i Afryce, wloskie wojska braly udzial w walkach po jego stronie.

                                      TomiK
                                      • zigzaur Re: artykuł Döpfner i/lub Brodera 20.04.06, 09:29
                                        Twoje słowa potwierdzają fakt, że USA w roku 1940 nie były mocarstwem wojskowym.
                                        Jednakże już od 1940 rozpoczęły zbrojenia. Warto przywołać "dekret o flocie
                                        dwuoceanicznej". Ważną rzeczą jest to, że Roosevelt mógł na dobre przystąpić do
                                        wojny dopiero po wyborach.

                                        Hamowanie komunizmu było ZAWSZE nadrzędnym celem, choć z wykonawstwem było
                                        marnie. W czasie wojny liczono, że Niemcy wykrwawią ofensywny potencjał Rosji,
                                        co zresztą się stało. Hamowanie komunizmu (z udziałem pokonanych Niemiec)
                                        rozpoczęto natychmiast po tym, jak Rosja zaczęła wykorzystywać potencjał
                                        podbitych krajów dla celów ekspansji.
                          • eva15 amerykańska HUZPA!!! 19.04.06, 18:15
                            Ciekawe, kto tłumaczył ten artykuł. Teraz dopiero zauważyłam, porównując
                            oryginał z tłumaczeniem, że Amis bez mała PODWOILI ilość ofiar Saddama w
                            porównaniu z liczbami podanymi w "die Welt":

                            "(..)Appeasement prägt die Mentalität, wenn Europa im Irak über die 300 000 von
                            Saddam ermordeten und gefolterten Opfer hinwegsieht (...)"

                            www.welt.de/data/2004/11/20/363020.html

                            Twój US- tekst:

                            " Appeasement generates a mentality that allows Europe to ignore nearly
                            500,000 victims of Saddam's torture and murder machinery "
                        • eva15 Re: evuniu! niedyskretne pytanie...:-) 19.04.06, 17:04
                          przeczytaj, co piszę pt. "o co naprawdę chodzi". Dzięki za link. Przeczytam,
                          twórczość Brodera znam dość nieźle.
                          Oto linki do Spiegla, właściwie chodziło mi o 2 artykuły.

                          1. o wizycie Hujia w USA

                          www.spiegel.de/wirtschaft/0,1518,411894,00.html
                          2. O bardzo złośliwym i dwuznacznym prezencie Hujia dla Busha

                          www.spiegel.de/politik/ausland/0,1518,411945,00.html
                          • zigzaur Re: evuniu! niedyskretne pytanie...:-) 19.04.06, 22:40
                            Punkt 2 można kupić w każdej księgarence.

                            Zestawienie całkiem niegłupich aforyzmów.

                            Tylko, co z tego?

                            Akurat Chińczycy to taki naród, który przegrywał wszystkie wojny. Bili ich nawet
                            Niemcy.

                            Jak się nazywa wybitny chiński wódz?
                            Lau-Kto-Chciau
                            • eva15 Ruskie nie lubią dyletantów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.04.06, 22:52
                              Niestety znów wypiłeś to raz, a dwa- po raz kolejny udowadniasz, że nie znasz
                              ani trochę niemieckiego, mimo, że po niemiecku krzyczysz, jak donosisz, na
                              ruskich matrosów. Teraz rozumiem, czemu oni ponoć uciekali ile sił w młodych
                              nogach:

                              Przeraził ich najwyraźniej ogrom twego dyletanctwa w germańskim narzeczu!!!
                              • eva15 otwarta chińska drwina z USA, a moja z zigzaur 19.04.06, 23:16
                                Eeeh, pomogę ci po starej znajomości. Piszesz, drogi biedaku:

                                "Zestawienie całkiem niegłupich aforyzmów. Tylko, co z tego? Akurat Chińczycy
                                to taki naród, który przegrywał wszystkie wojny. Bili ich nawet Niemcy. Jak się
                                nazywa wybitny chiński wódz? Lau-Kto-Chciau"

                                Nieszczęśniku:

                                1. To nie zbiór ZADNYCH aforyzmów (SIC!!!) tylko najważniejsza w historii
                                ROZPRAWA o sztuce prowadzenia wojen. My wszyscy niejako z niej.

                                2. Twen Chińczyk wsławił się NIE tyle jako WODZ, co jako STRATEG/TEORETYK. Coś
                                jak w Europie gen. von Clausewitz (który z niego całkiem obszernie i bezczelnie
                                zżynał).

                                3. Skoro ten koleżka przez OSIEM TYSIECY lat(!!!)JEST aktualny i wciąż czytany,
                                to może nawet i ty powinieneś wiedzieć, jak się nazywa? Zwłaszcza, że i ty
                                możesz to opanować i zapamiętać:

                                SUN TZU

                                I na koniec moich korepetycji po starej znajomości:

                                Chińczycy wręczając Bushowi dziś w Waszyngtonie tą książkę Sun Tzu o "Sztuce
                                prowadzenia wojen" ZADRWILI z USA OKRUTNIE na oczach całego myślącego świata.
                                Jak ZŁOSLIWIE pisze Spiegel i jednocześnie PRZYTOMNIE upomina Hamerykę:

                                "Das aus dem 6. vorchristlichen Jahrhundert stammende Werk enthält
                                Kriegsweisheiten wie: "Ein Sieg ohne Kampf ist die beste Strategie."

                                Przetłumaczę ci nieszczęśniku, bo udowodniłeś, że nie kumasz:

                                "To pochodzące z 6 wieku przed Chrystusem dzieło zawiera takie wojenne mądrości
                                jak ta: Zwycięstwo BEZ wojny jest NAJLEPSZA strategią"

                                BUHAHA!!!!

                                Kretyn Bush powinien to czytać i rano i po obiedzie i w nocy. Pewnie guzik z
                                tego...Ale przynajmniej teraz NIKT nie będzie mógł później powiedzieć, że
                                Chińczycy USA NIE ostrzegali....
                                • eva15 Re: otwarta chińska drwina z USA, a moja z zigzau 19.04.06, 23:35
                                  Nawet Gad-Gadziński, jeden z naczelnych US-ideolo w GW, cienko z nagła przędzie
                                  widząc, że ukochana Hameryka jeszcze cieniej śpiewa pod chińskie dyktando
                                  (szkoda, że nie ma wpisów pod tym jego wątkiem, jak dotąd):

                                  "Pierwsza amerykańska wizyta prezydenta Chin Hu Jintao wygląda niczym wakacyjny
                                  wyjazd na zakupy, który waszyngtońscy politycy chcą mu zepsuć. Ale trudno
                                  sądzić, by im się to udało.(...) dopóki chiński gigant pluje na lewo i prawo
                                  pieniędzmi, polityczny Waszyngton może zagryzać bezsilnie zęby, ale niewiele
                                  może z tym zrobić."

                                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3292648.html

                                  Straszne czasy, skoro nawet GW mówi dziś to, co ja od miesięcy, czy wręcz od
                                  lat. A że mówi z opóźniem. No cóż,powtarzam skromnie: każdy orze jak MOZE....
                                • zigzaur Re: otwarta chińska drwina z USA, a moja z zigzau 20.04.06, 09:02
                                  Zgadzam się, nieszczęsna evciu15, ze stwierdzeniem:

                                  "Zwycięstwo bez wojny jest najlepszą strategią"

                                  Tylko, że akurat USA takie zwycięstwo odniosły. Nad Rosją, największą machiną
                                  wojenną w dziejach świata.

                                  Pamiętasz czasy, kiedy na świecie było 8 armii pancernych w stanie gotowości
                                  bojowych. 8 spośród nich było rosyjskich. I co?
                                  Pamiętasz czasy armii rosyjskiej nad Łabą, w Bułgarii, na Kaukazie? I co?

                                  Przypominam, że w latach 1988-1992, czyli w czasie największej klęski
                                  największej machiny wojennej Prezydent USA nosił nazwisko Bush. A nawet George.

                                  Proponuję wymienić baterię w wibratorku. Może posty będą mniej namiętne.

                                  Szkoda, że evcia15 nie zrozumiała mojego dowcipu z nazwiskiem chińskiego dowódcy:
                                  Lau-Kto-Chciau

                                  Nie jestem pewien, czy Clausewitz miał "von" przed nazwiskiem. W wolnej chwili
                                  sprawdzę.

                                  SPIEGEL pisze z reguły złośliwie. Ale jak ma pisać tygodnik zajmujący się
                                  krytyką niemieckiej sceny politycznej?
                  • eva15 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 16:30
                    meerkat1 napisał:
                    > USA przestaly walczyc ze spalinami i przechodza po prostu na naped
                    wodorowy. :-

                    Ja im tego i światu naprawdę szczerze życzę. Oby wyszło lepiej niż z demokracją
                    w Iraku. Czyli oby się nie skończyło na nagłówkach w gazetach...
                • eva15 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 16:28
                  przeczytaj lepiej dokładnie ten artykuł. Chiny potrafię planować i KONTROLOWAC
                  swój rozwój. Nasze prognozy tu na nic.
                  • meerkat1 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 16:37
                    Evuniu, Ty przeczytaj lepiej raport CHINSKICH ekspertow dla Politbiura ChRL.

                    Ostrzegaja oni w nim, ze "niekontrolowany wzrost gospodarczy, w polaczeniu z
                    masowa korupcja wsrod urzednikow partyjnych i panstwowych grozi powaznymi
                    niepokojami spolecznymi, zwlaszcza w szybko ubozejacych rejonach wiejskich".

                    To znaczy co? Ci eksperci Politbiura, sa w istocie na uslugach CIA?

                    A Hujintao, ktory swym "wiodacym" przemowieniu na Zjezdzie szereg tych
                    konstatacji uznal za "niepokojace zjawiska" - toze? :-)

                    [choc co prawda jego corka i ziec od wielu juz lat mieszkaja legalnie w
                    Ameryce, za zgoda wladz USA, wiec moze...? :-)))]
                    • eva15 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 17:06
                      Córka, jak cała chińska kolonia w USA to bardziej V kolumna niż korzyść...
                      • meerkat1 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 17:28
                        eva15 napisała:

                        > Córka, jak cała chińska kolonia w USA to bardziej V kolumna niż korzyść...


                        Dla niej to korzysc. Dla syna Chruszczowa, najstarszego syna Ten-Siao-pinga
                        Roalda Sagdejewa, gen. Kalugina (najmlodszego gen. w historii KGB), itp. - toze.

                        Ale i dla nas. [swoje wiedza! :-)]

                        Zas co do chinskiego "wsparcia z laski"...

                        USA sa najwiekszym rynkiem zbytu dla chinskich towarow.
                        Sa tez rynkiem najbardziej otwartym.

                        Nie sadzisz chyba, ze w obliczu narastajacego antychinskiego protekcjonizmu w
                        UE- Pekin bedzie mial caly wachlarz innych opcji?

                        I jak myslisz, czmu Hujintao wydal przed przylotem do USA dyrektywe, by
                        wszystkie kupowane w USA komputery i serwery mialy juz zainstalowany software?
                        [95% firm amerykanskich zdecydowalo sie nb. na software Microsoftu]

                        Bo doskonale wie, jakie nastroje narastaja w Kongresie USA w zwiazku z
                        ociaganiem sie Pekinu ze zlikwidowaniem masowej kradziezy amerykanskiej
                        wlasnosci intelektualnej w ChRL - i czym sie to moze skonczyc.

                        "Naczynia polaczone"?

                        I owszem. Tylko nie bardzo rozumiem czemu sadzisz, ze jak naczynia te sie
                        rozlaczy, to poziom w naczyniu amerykanskim spadnie, a w chinskim sie podniesie?

                        To co USA importuja z Chin, moga sprowadzic z pol tuzina innych krajow o taniej
                        robociznie, m. in. z Indii. To samo dotyczy taniej sily roboczej.

                        Natomiast, to co Chiny importuja z USA....
                        • eva15 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 17:44
                          meerkat1 napisał:
                          > I owszem. Tylko nie bardzo rozumiem czemu sadzisz, ze jak naczynia te sie
                          > rozlaczy, to poziom w naczyniu amerykanskim spadnie, a w chinskim sie
                          >podniesie?

                          Najwyraźniej nie przeczytałeś uważnie art. Stigliza ani moich uwag. Rzecz w
                          tym, że Chiny MUSZA przejść powoli do stymulowania daleszego rozwoju już NIE
                          eksportem a popytem wewnętrznym. Mają nie tylko wielkie rezerwy dewizowe ale
                          też ogromne oszczędności wewętrzne. Czyli , jak słusznie pisze Stiglitz Chiny
                          SAME z własnej woli będą ograniczać każdy eksport, czyli uniezależniać się od
                          USA.

                          > To co USA importuja z Chin, moga sprowadzic z pol tuzina innych krajow o
                          >taniej robociznie, m. in. z Indii. To samo dotyczy taniej sily roboczej.
                          Rzecz w tym, że tylko państwo chińskie jak tak duże by móc bez specjalnych
                          problemów podłączyć USA pod swoją kroplówkę. Takie zakupy US-obligacji jakie
                          robią Chiny innych w Azji by położyły.. Inną bajką są oczywiście Rosja i
                          Japonia.
                          Eventualnie Indie mogłyby zastąpić Chiny w tej funkcji, ale Indie nie mają tak
                          scentralizowanej gospodarki i systemu decyzji jak drodzy chińscy komuniści.
                          Tylko oni mogą JEDNYM podpisem bez pytania nikogo o zdanie, jeśli chcą, a na
                          razie chcą, wesprzeć w potrzebie drogich US-przyjaciół..

                          > Natomiast, to co Chiny importuja z USA....

                          Chiny nie myślą ZRYWAC kontaktów z USA. Co im będzie potrzebne kupią a Amis
                          sprzedadzą.
                          • meerkat1 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 18:13
                            "Chiny nie myślą ZRYWAC kontaktów z USA. Co im będzie potrzebne kupią a Amis
                            sprzedadzą."

                            Nie sadze.
                            Pamietasz, co napisalas tu, ze najwiekszym eksporterem broni na swiecie jest
                            ROSJA?

                            A wiesz dlaczego?

                            Poniewaz USA maja caly szereg technologii wojskowych ktorych za Chiny Chinom
                            nie sprzedadza ("boomery", lotniskowce, nowoczesne bombowce i mysliwce, pociski
                            samosterujace, glowice EMP, satelity rekonesansowe i EW, awionika, itd., itp.

                            Nota bene ROSJI- toze niet!

                            A przeciez i Chiny i Rosja b. chetnie te b. drogie systemy by kupily!
                            [o ich probach zakupienia niektorych przez podstawione strony trzecie na
                            czarnym rynku wie nawet najglupszy porucznik w Pentagonie i sekretarka w NSC]

                            Na jednym glupim lotniskowcu a la USS "Ronald Reagan" USA moglyby zarobic
                            $7,000,000,000.00. Na jednym glupim bombowcu B-2 -$270,000,000.00
                            Na kazdym Raptorze (F-22) - $200,000,000.00.

                            Podobnie jest zreszta z najnowoczesniejszymi technologiami CYWILNYMI!

                            Nikt nie sprzeda ChRL (ani Rosji) zadnego superkomputera, akceleratora kolowego,
                            satelity telekomunikacyjnego, reaktora na neutronach predkich, itp.

                            Ba, nie zapewni nawet dostepu do Internet-2.


                            To samo dotyczy szeregu najnowoczesniejszych technologii cywilnych.

                            I tu dotykam sprawy, z ktorej najwidoczniej nie zdajesz sobie sprawy.

                            USA swiadomie ceduja produkcje dobr ktore mozna tluc masowo na kraje o taniej
                            robociznie.[IBM sprzedal np. Kitajcom caly swoj wydzial produkujacy nierentowne
                            PC-ety, na ktorych wartosc dodana jest dzis praktycznie zadna]

                            Ale CALA BAZA PRZEMYSLU HI-TECH nie tylko pozostaje na terenie USA, ale sie w
                            dodatku tam calkiem niezle rozwija.

                            Tak wiec zakoncze ten, zbyteczny pewnie dla wielu wywod, slowami, jakimi Mark
                            Twain zareagowal na doniesienia prasowe o swej smierci.

                            "Doniesienia o o moim zgonie sa mocno przesadzone".
                            • plzoltek meerkat1, co ty wiesz o amerykanskich technologii 19.04.06, 18:20
                              wojskowych!

                              • meerkat1 Re: meerkat1, co ty wiesz o amerykanskich technol 19.04.06, 18:32
                                plzoltek napisał:

                                > wojskowych!


                                Nu, cusz tam niby odrobiny wiem.
                                • plzoltek Re: meerkat1, co ty wiesz o amerykanskich technol 19.04.06, 19:14
                                  daj spokój Meerkat1, czy wiesz też o tym, że język jest tylko śrokiem wyrażenia
                                  myśli? błędy mam w pisaniu, ale ty nawet nie masz o czym pisać. myślisz, że
                                  jeste dobry, wiem na jakim poziomie inteligencji jesteś (to samo z twoją
                                  wiedzą). Ty, tak jak nie którzy na tym forum, kiedy zabrakuje ci argumentów,
                                  to uciekniecie do ... bzdur, ( lub chamskiego spiewu). znam cię. na tym skonczę
                                  korespodencję z tobą. Mów co chcesz, pozostaniesz na takim samym poziomie.
                            • eva15 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 18:39
                              Ależ wiem. Co do uzbrojenia to oczywiste. Co do technologii cywilnych, też
                              mastzz rację. Ale no cóż: Nawet jak USA te najważniejsze strają się zachować w
                              kraju, a w to nie wątpię, zwłaszcza, że są często splecione z technologią
                              wojskową, to przecież w kraju jestoprócz szpiegów (jak to wszędzie) PEŁNO
                              Chińcyków... Wielu dobrze wykszatałconychj i na dobrych stanowiskach. Miałam
                              okazję widzieć skład narodowościowy/rasowy w jednym z b. poważnych US-
                              instytutów.

                              PS. Transrapid Chińce wyszpiegowały Niemcom w MIG (nie rosyjski). I d... blada.
                              • zigzaur Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 22:14
                                Transrapid wcale nie został wyszpiegowany.

                                Transrapid NIE ZOSTAŁ wybudowany w Niemczech (a szkoda, stanowiłby piękny impuls
                                rozwojowy dla CAŁEJ Europy) tylko dlatego, że jacyś zieloni (czyli niedojrzali
                                czerwoni) pyszczyli, że szumi i hałasuje a nawet zagraża rozmnażaniu się jakichś
                                tam komarów.

                                Wobec tego wybudowano eksperymentalną linię Transrapid w Chinach a Chińczycy po
                                prostu go udoskonalili.

                                Fakt, że w USA pracuje bardzo wielu Chińczyków (ale z pewnością nie więcej niż
                                Hindusów). Amerykański Chińczyk to bardzo cenny Amerykanin: wykształcony,
                                pracowity, skromny, uprzejmy a co ważniejsze
                                ZNAJĄCY KOMUNIZM.
                                • eva15 Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 23:48
                                  Głupstwa piszesz biedaku, a mimo to trochę racji jednak masz. Prawda:

                                  1. Transrapid ZOSTAŁ wybudowany w Niemczech i "chodził" po tzw. Teststrecke.
                                  2. Niestety zdrowo rąbnięci Zieleni (i z tym masz rację1) zdusili dalszy jego
                                  rozwój i szersze zastosowanie w Niemczech, ze wzgl. na bociany, żaby i komary
                                  oraz ich niezbywalne prawa czlowieka. Zastosować zapragnęli natomiast ku
                                  radości prześladowanego prze Zielonych idiotów Simensa Chińczycy. Niestety przy
                                  tej zbożnej okazji projekt do cna wyszpiegowali i zmałpowali.

                                  Chińczycy w USA NIE stają się (przynajmniej w swej zdecydowanej większości)
                                  żadnymi tam US-Amerykanami na anglosaską modłę. To w 80-90% V kolumna, a ty nie
                                  wiesz, co uporczywie od dość dość dawna już wypisujesz bez sensu, nieboraku.
                                  • zigzaur Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 20.04.06, 09:08
                                    Proszę evci, ja o Teststrecke wiem i wiem nawet, że znajdowała się w rejonie
                                    Papenburg-Meppen, czyli tam, gdzie diabeł mówi dobranoc.

                                    Transrapid jeździł ale nie przewoził i nie zarabiał. Z ekonomicznego punktu
                                    widzenia nie istniał zatem.

                                    Pisze się: Siemens a nie Simens.

                                    Co do amerykańskich Chińczyków, to obowiązuje stara jak świat i uniwersalna
                                    zasada: "Tam ojczyzna, gdzie wolność". Nie jest przypadkiem, że Niemców bijał
                                    człowiek o nazwisku Eisenhauer, które zostało nieco "zanglicyzowane", choć nie
                                    do końca, bo mógłby się nazywać przecież "Ironhitter".
                      • plzoltek Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!! :-)) 19.04.06, 17:42
                        eva15 napisała:

                        > Córka, jak cała chińska kolonia w USA to bardziej V kolumna niż korzyść...

                        to jest bardzo trafna opinia.
                        chinska kolonia stanowiła bardzo ważną rolę w latach 70s-80s jako most łączący
                        zamkniętymi chinami dążącymi do transfomacji z USA.
                        ale teraz ich zadania już się zmieniły
                        stanowią oni lobby chinskie, a w razie czego ... już pani pisała
                        Kilku arabów i niewiadomo ilu z międzynarodowego Al-Qeda, amerykanie już ta się
                        straszją. Z chinską milionową (procenty z nich) to już nie jest żartem.
                        Chinczycy to nie są arabami.
                        1chinczyk = 1żyd
                        1.5 miliard chinczyków = ? żydów
              • zigzaur Re: Chiny zaczęły ostro walczyć a USA-NIE!!!! 19.04.06, 18:39
                Woki też kopcą. Czas opodatkować ekologicznie.
                A człowiek pedałujący na rowerze oddycha intensywniej niż idący pieszo lub
                jadący samochodem, co powoduje zwiększenie emisji CO2 i pary wodnej. Efekt
                cieplarniany.
                I tak źle i tak niedobrze.
            • yurek11111 popatrz, popatrz meerkat, taki liczny narod,a.... 19.04.06, 16:16
              ...na 2/3 powierzchni musi sie pomiescic, bo 1/3 terytorium to PUSTYNIA(sic)...
              <>Tylko patrzec jak sie pojawia tam Izraelici, specjalisci od
              zagospodarowywania PUSTYN, pusta glowo... :-))))
              ********************************************************************
              Odpowiadasz na :
              meerkat1 napisał:

              > Wg OFICJALNYCH chinskich raportow, juz JEDNA TRZECIA calego terytorium Chin
              to
              > PUSTYNIA, w wyniku szybko postepujacej desertyfikacji, rabunkowej
              > industrializacji oraz sredniowiecznych metod uprawy roli.
              >
              > Polecam oficjalny raport przygotowany na uzytek chinskiego Politbiura przed
              > niedawnym zjazdem.


              • meerkat1 Re: popatrz, popatrz meerkat, taki liczny narod,a 19.04.06, 16:25
                yurek11111 napisał:

                > ...na 2/3 powierzchni musi sie pomiescic, bo 1/3 terytorium to PUSTYNIA
                (sic)...
                > <>Tylko patrzec jak sie pojawia tam Izraelici, specjalisci od
                > zagospodarowywania PUSTYN:-))))


                Nie, Izraelici im chyba nie pomoga, ale dalekowzroczni Chinczycy widza
                perspektywiczne rozwiazanie w postaci zasiedlenia praktycznie pustych,
                bezkresnych polaci poludniowowschodniej (a pozniej i polnocnej) SYBERII!

                Zreszta juz sie tam de facto tysiacami- kazdego tygodnia- osiedlaja. :-)))))))))
    • wujcio44 Re: Chiny: co dwa dni katastrofa ekologiczna 19.04.06, 15:44
      urek11111 napisał:

      > <>A w USA , dwa razy na dzien "katastrofa polityczna"... :-)))))
      > <>Co lepsze?

      Zdecydowanie wolę katastrofy polityczne.
      • i-love-2-bike Re: Chiny: co dwa dni katastrofa ekologiczna 19.04.06, 16:15
        wujcio44 napisał:

        > urek11111 napisał:
        >
        > > <>A w USA , dwa razy na dzien "katastrofa polityczna"... :-)))))
        > > <>Co lepsze?
        >
        > Zdecydowanie wolę katastrofy polityczne.

        ja tez bo poprostu jestem szurnieta jak mysle o tych dziurach w ozonie,jak oni
        tak moga emitowac te gazy bez konca:)
    • caesar_pl Re: Chiny: co dwa dni katastrofa ekologiczna 19.04.06, 16:53
      To jest bardzo przykre,Chiny za pare lat upadna,beda znow biedne.Jak dotychczas to jeczcze kapital zagraniczny sie bogaci,70% calego eksportu Chin pochodzi z produkcji firm zagranicznych.Reszta pochodzi z nierentownych firm panstwowych.Kapitalista jest brutalny,z dnia na dzien zwinie swa produkcje w Chinach i co zostanie???Bambus na sniadanie i panda na obiad..50% wszystkich kredytow udzielonych przez panstwowe chinskie banki jest stracone,nie zostanie nigdy splacone.Tam sie firmom,ktorym nie udalo sie w jednej branzy,daje po prostu miliony pozyczek,by zaczely w innej...az do skutku.Pare lat jeszcze,i koniec Chin...
      • i-love-2-bike Re: Chiny: co dwa dni katastrofa ekologiczna 19.04.06, 16:55
        caesar_pl napisał:

        > To jest bardzo przykre,Chiny za pare lat upadna,beda znow biedne.Jak dotychczas
        > to jeczcze kapital zagraniczny sie bogaci,70% calego eksportu Chin pochodzi z
        > produkcji firm zagranicznych.Reszta pochodzi z nierentownych firm panstwowych.K
        > apitalista jest brutalny,z dnia na dzien zwinie swa produkcje w Chinach i co zo
        > stanie???Bambus na sniadanie i panda na obiad..50% wszystkich kredytow udzielon
        > ych przez panstwowe chinskie banki jest stracone,nie zostanie nigdy splacone.Ta
        > m sie firmom,ktorym nie udalo sie w jednej branzy,daje po prostu miliony pozycz
        > ek,by zaczely w innej...az do skutku.Pare lat jeszcze,i koniec Chin...

        myslalam,ze piszesz o USA:)
        • zigzaur Re: Chiny: co dwa dni katastrofa ekologiczna 19.04.06, 22:22
          Skoro myślałeś, że on pisze o USA, to jednak nie myślałeś.
      • meerkat1 "Pare lat jeszcze,i koniec Chin" 19.04.06, 17:12

        Nie sadze, ale zwroccie uwage, ze najbardziej przewidujace firmy amerykanskie i
        europejskie JUZ od pewnego czasu przerzucaja produkcje do Indii, Bangladesh, na
        Filipiny, do Meksyku, Malezji, itp. w przewidywaniu, ze chinskie "kwoty"
        eksportowe wkrotce sie wyczerpia, zas nastroje protekcjonistyczne na Zachodzie
        wzmocnia.

        Wola wiec nie ryzykowac. Eufemistycznie nazywaja to- dywersyfikacja.
        • zigzaur Re: "Pare lat jeszcze,i koniec Chin" 19.04.06, 19:17
          Dlaczego zaraz dywersyfikacja?
          Po prostu: lepsze jest wrogiem dobrego.
          Indie przewyższą Chiny w liczbie ludności a w rozwoju gospodarczym jeszcze
          szybciej, bo są krajem demokratycznym.
          W reżimie totalitarnym można zapędzić więźnia do maszyny do szycia albo
          wtryskarki, nie można zapędzić do myślenia.
          Indie będą sprzedawać więcej "intelektu" w towarach, choćby w postaci lepszego
          wzornictwa (wzornictwo chińskie jest, mówiąc delikatnie, bardzo koszmarne).
          Poza tym, Indie wydają mniej na zbrojenia...

          A i chińska "konkurencyjność" się kończy. Po doliczeniu kosztów transportu
          (drożejącego z powodu wzrostu cen ropy, z powodu chińskich zakupów), niemiecka
          roboczogodzina jest zaledwie o 25 % droższa w Europie od chińskiej. A różnica ta
          będzie raczej maleć niż rosnąć.
          W dodatku, towary chińskie od bardzo dawna cieszyły się w Europie preferencyjną
          stawką celną 0 %. Zapewne jeszcze z czasów konfliktu Breżniew-Mao. Czy tak
          będzie zawsze?
          • eva15 Re: "Pare lat jeszcze,i koniec Chin" 19.04.06, 19:31
            Chłopie nie pij tyle!!!!! Zaczynaszu mnie martwić...
            • zigzaur Re: "Pare lat jeszcze,i koniec Chin" 19.04.06, 22:15
              Dobrze, evciu!

              Nie będę pić tyle!

              Będę pić więcej!
              • eva15 Re: "Pare lat jeszcze,i koniec Chin" 19.04.06, 23:59
                schlimmer geht's immer
          • meerkat1 Re: "Pare lat jeszcze,i koniec Chin" 19.04.06, 19:41
            Dodaj jeszcze, zigzaur, b. wysoki poziom mat-fizu na hinduskich uczelniach.

            Jeszcze do niedawna zdolni absolwenci uciekali do IBM, Intela, GE, Silicon
            Valley, Lucent; albo do MIT, Princeton, Caltech...

            Dzis tworza od podstaw nowe gry komputerowe i w znaczacy sposob ulepszaja
            software. Na miejscu. W Indiach.

            Maja tez coraz wiecej osiagniec w czystej nauce.

            To po prostu musi zaprocentowac.

            Zeby tylko jeszcze przyrost naturalny ograniczyli, choc nie przy pomocy
            miazdzenia noworodkom czaszek forcepsami, jak w ChRL.
            • zigzaur Re: "Pare lat jeszcze,i koniec Chin" 19.04.06, 22:20
              Po co mają ograniczać przyrost naturalny, skoro mogą nadwyżki ludności osiedlić
              w Europie?
              Same plusy:
              - islam nie będzie jednak większościową religią
              - Europa się ukulturalni i uspokoi
              - a i asymilacja nie będzie trudna, w końcu Romowie, Sinti i inni Cyganie
              właśnie z Indii rodem są.
        • yurek11111 Re: "Pare lat jeszcze,i koniec Chin" 20.04.06, 01:19
          Odpowiadasz na :
          meerkat1 napisał:

          >
          > Nie sadze, ale zwroccie uwage, ze najbardziej przewidujace firmy amerykanskie
          i
          >
          > europejskie JUZ od pewnego czasu przerzucaja produkcje do Indii, Bangladesh,
          na
          >
          > Filipiny, do Meksyku, Malezji, itp. w przewidywaniu, ze chinskie "kwoty"
          > eksportowe wkrotce sie wyczerpia, zas nastroje protekcjonistyczne na
          Zachodzie
          > wzmocnia.
          >
          > Wola wiec nie ryzykowac. Eufemistycznie nazywaja to- dywersyfikacja.


          **************************************************************************

          <>Znowu mieszasz meerkacie,nie wspomniales o Wietnamie,ktory od poczatku tego
          roku zaczal funkcjonowac jako strefa wolnoclowa,i jest rzeczywiscie
          konkurencyjnym ze wzgledu na tania sile robocza dla Chin,ale akurat tam to
          Amerykanom jest bardzo ciezko wejsc.Bylem tam w zeszlym roku i znam temat ze
          tak powiem "od podszewki".Jezeli chodzi o Meksyk,to tez nie jest tak jak
          mowisz,po przystapieniu do "free trade" Meksyk podniosl ceny za robocizne i nie
          jest tak konkurencyjny jak np.Chiny,chociaz sytuacja moze sie zmienic,gdyz wraz
          ze wzrostem cen ropy, drozeje transport produktow i mozlwe ze bedzie sie
          oplacalo zaplacic wiecej za prace a oszczedzic na transporcie.
          <>Z Meksykiem zwiazana jest jeszcze inna historia, przemilczana przez
          meerkata,USA nie musi otwierac fabryk w Meksyku ze wzgledu na tansza niz w USA
          sile robocza, bo tansza sila robocza MILIONAMI zasiedla Stany Zj.nielegalnie
          przekraczajac poludniowa granice,i temu maja przeciwdzialac proponowane przez
          administracje Busha ustawy antimigracyjne.

    • zigzaur Mocarstwo o stale polepszającej się stopie 19.04.06, 18:36
      życiowej ludności....

      Coś za coś.

      Europa w XIX wieku przeżywała forsowną industrializację jednak spokojniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja