piotrek_lada
14.05.06, 16:15
Przed chwila administrator strony internetowej www.wirtualnapolonia.com
zamknal mi dostep do tej strony po tym jak kilkakrotnie probowalem umiescic
tam pod artykulem ks. Bartnika nastepujacy komentarz:
-------------
"W Australii natomiast trwa odstrzal medialny polskich patriotow
stowarzyszonych w Australijskim Instytucie Spraw Polskich.
Obok promocji Polski w Australii ludzie ci staraja sie takze stepic ostrze
anty-polonizmu, wciaz niestety obecnego w niektorych srodowiskach. Robia to
chociazby przez reklamowanie takich publikacji jak “Secret City: The Hidden
Jews of Warsaw, 1940-1945” Gunnara Paulssona, w ktorej to ksiazce mowa jest o
tysiacach Zydow ratowanych w czasie okupacji przez warszawiakow.
Polscy historycy zaskoczeni sa w tej chwili tym, ze Gunnar Paulsson z Kanady
pokazuje im to czego sami nie byli w stanie wczesniej oszacowac, a wiec, ze
skala tej pomocy udzielonej Zydom w Warszawie byla znacznie wieksza niz
dotychczas przypuszczano.
Rozmowe z Gunnarem Paulssonem, ostatnim gosciem Instytutu, przeprowadzil
jednen z najbardziej znanych dziennikarzy, Phillip Adams. Wywiad ten to
rewelacja, dostepny jest on teraz w internecie:
www.abc.net.au/rn/latenightlive/stories/2006/1627683.htm
Administrator tego forum zlosliwie wycina moje posty z informacjami
pokazujacymi Australijski Instytut Spraw Polskich (AIPA) jakim jest naprawde,
bo od wielu lat prowadzi sie w Australii systematyczna nagonke na tych ludzi.
Jedyny powod: sa miedzy nimi rowniez, o zgrozo: polscy Zydzi (co z tego, ze
sa oni wielkimi polskimi patriotami).
To jest ten odstrzal polskich patriotow, o ktorym trzeba glosno mowic."
--------------
Jak sie mozna latwo zorientowac z roznych wynurzen piszacych na stronie
www.wirtualnapolonia.com ludzi, Australijski Instytut Spraw Polskich jest tam
przedmiotem nieustannych ordynarnych atakow. Oto wlasnie w ramach walki
przedwyborczej o stolek prezesa pewnej polonijnej organizacji rozni panowie
scigaja sie tam o to …kto lepiej przylozy temu Instytutowi.
Moje wpisy na tym forum wzbudzily wiec natychmiast fale nienawisci.
Administrator wycina je pozostawiajac jednak umyslnie przerozne obelgi pod
moi adresem. Nazwano mnie m.in. menda, kundlem, szabas-gojem, smieciem. Patrz
np: www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=10544
Ostatni wpis, ktory mialem mozliwosc tam przeczytac przed zamknieciem mi tam
dostepu, pochodzil od jakiejs Glorii z Melbourne, i bylo to jednak troche
wiecej niz obelgi: to byly juz cienko zawoalowane pogrozki.
Czy powinienem sie w tej sytuacji bac?
Moj adres jest organizatorom tej kampani nienawisci znany. Oni walcza o te
stolki w polonijnej organizacji i o te wszystkie benefity, ktore sie z tym
wszystkim wiaza.
Dlaczego jednak jestem dla nich przeszkoda w tej kampanii wyborczej? Czego
sie boja?
Otoz ujawnienie prawdy moze okazac sie dla nich zabojcze, bo okaze sie nagle,
ze tak naprawde to oni niczego nie zrobili w tej dziedzinie, o ktorej tyle
krzycza, a wiec wlasnie w dziedzinie walki z anty-polonizmem.
Okazuje sie wiec, ze to wlasnie czlonkowie Instytutu robili w tym zakresie to
co jest najbardziej potrzebne, czyli przede wszystkim rozmowa, dialog.
Sam rowniez wkladalem ostatnio duzo pracy w walce z roznymi wariatami, patrz
chociazby: www.maxveritas.com
Wraz z innymi czlonkami Instytutu ostro krytykowalismy niedawno w “The
Australian Jewish News” anty-polska wymowe reportazu o wycieczce zydowskiej
mlodziezy do Polski pokazanej w australijskiej telewizji. Nasi krytycy
zostali tam zdruzgotani, zdeptani moralnie, redakcja wcale nie bala sie
zamiescic mojej wyjatkowo ostrej wypowiedzi, po czym zamknela cala dyskusje.
Polonia jednak nic o naszych akcjach nie wie. Nic. Zero informacji. Trwa
zmowa milczenia na ten temat wsrod manipulatorow miejscowej propagandy.
Obalam wiec teraz pewien mit, ktory ten dobrze zorganizowany ciemnogrod
budowal tu przez cale lata, przy pomocy miejscowej gazetki, kolek
koscielnych, amatorskiego radia, strony internetowej, szeptanej propagandy
itd.
Ten caly mit o Instytucie – jakoby wrogu Polski i Polakow, wali sie juz po
przeczytaniu krotkiej notatki o tym co mowil gosc Instytutu, Gunnar Paulsson,
w australijskim radio (prosze tego posluchac).
Czy jestesmy wiec zagrozeni? Nie wiem. Jest noc. Bojowkarze przestali wlasnie
udawac demokratow. Nie wiem na co tych ludzi bedzie jeszcze stac? Przeciez
wpadna we wscieklosc po przeczytaniu tego co tu napisalem. Co bedzie dalej?
Prosze wiec o pomoc: prosze o monitorowanie tej strony (sam nie mam do niej
dostepu) i wpisywanie tu pojawiajacych sie tam kolejnych komentarzy na moj
temat i na temat Instytutu.
Moze tez znajda sie dobrzy ludzie, ktorzy umieszcza tam ten moj komentarz,
ktory przytoczylem na wstepie.
Moze tez da sie tam wkleic moj komentarz do wypowiedzi tej pani Glorii z
Melbourne, tak na jej uspokojenie:
-----------
“Oj zna Łada te antysemickie i antypolskie hece, kiedy najbardziej
wartosciowych obroncow Polski i Polakow mieszano tu z blotem i z gownem, te
bojkoty takich ludzi jak Jan Karski czy Jan Nowak-Jezioranski, te poparcie
udzielane bylemu komunistycznemu prokuratorowi w organizowaniu nagonek (ktory
nota bene wpuscil w maliny nawet W. Łysiaka), to krycie roznych zlodziei,
ktorzy pozniej uciekali z Australii, itd.
Spisane beda czyny i rozmowy …oszolomow.
Czyny i rozmowy Polakozercow takze, w tym samym rejestrze:
www.relacjeonline.com/wiadomosci/teksty.asp?txt=1102
--------
Moze warto tez przypomniec tam jeden z moich wykasowanych wczesniej wpisow:
"Oj, byly z tym Ładą problemy, byly. Szczegolnie kiedy uniemozliwil krycie
pewnego skarbnika inwestujacego spoleczne pieniadze na gieldzie, zglaszajac
po prostu sprawe na policje.
Pamietamy to, pamietamy, jak prezesik tej organizacji z Melbourne krzyczal na
wielkim zebraniu w wielkiej rozpaczy, ze nie dalo sie niczego ukryc, bo ten
facet w okularach pod sciana rozglosil cala sprawe. :-))))"
------
Pozdrawiam tych, ktorzy dobrneli do konca tej epistoly )))
Piotrek Łada
PS. Pisze w pospiechu, prosze wiec wybaczyc mi ewentualne pomylki )))