"Washington Post": Iran chce bezpośrednio negoc...

24.05.06, 11:51
Napisałbym, że jest to oznaka mięknięcia rury, ale zaraz lewactwo zakrzyczy
mnie, że przecież USA się rozpadają a właściwie już rozpadły, więc właściwie z
kim Iran chce negocjować?
    • bob_l Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 12:43
      Masz rację. Dla niektórych USA to najsłabszy obecnie kraj na Ziemi, a
      najbardziej demokratycznym krajem jawi się im Iran. Ciekaw jestem skąd u tych
      ludzi taki brak obiektywizmu?
      Iranowi "mięknie rura", przecież wie dobrze, że USA nie ugnie się pod presją
      opinii publicznej ani przed ONZ. Rada bezpieczeństwa ONZ również nic nie wskóra
      stawiając veto, ponieważ stając za Iranem łamać będą rezolucję ONZ o
      nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
    • plzoltek Nazywałbym to chytrym posunięciem Iranu 24.05.06, 13:08
      Zigzaur:
      "Napisałbym, że jest to oznaka mięknięcia rury,..."

      Prezydent Iranu wykazał, że jednak nie jest ślepy jak inni fanatycy-przywódcy
      islamscy. Albo ma on dobrego doracę, którego szanuje i słucha. Rozumie swoją
      pozycję. Nie jest uparty i agresywny jak sądzono.

      propozycja, patrząc na tle jego poprzednich wypowiedzi, jest jakby znak
      mięknięcia. Ale od początku widzę tego człowieka cwianiaka. słowami (nic nie
      kosztuje) stworzył coś co nadaje się do targowania. Przez to, rozumiem, że jego
      ambicja jest uwarunkowana i ma granicę, tzn. nie musi osiąnąc cel (broń
      nuklearne) za wszelką cenę.

      On wie, że wojna byłaby katastrofą dla Iranu i wielka strata dla USA, i wie, że
      o tym USA wiedzą. Mam wrażenie też, że on ufa chinczykom i ich chętnie słucha.

      Co do propozycji bezposredniej negocjacji US-Iran, to jest znana gra. idzie za
      przykładem Korei Północnej (kto mu tak doradza?).
      USA chcą, aby ta sprawa ma charakter międzynarodowy, ONZ ma tym się zajmować.
      A kto to takim w tej międzynarodówce? Rosja i Chiny popierają, EU pozornie
      ostro przeciw. A naprawdę tylko USA serio i zaciekle walczą. Przez propozyjcę
      bezpośredniej negocjacji z USA, Iran chciałby pokazać kto jest i jako jedynym
      ich przeciwnikiem, nie dają USA ukrywac za plecy ONZ. To jest bardzo mądrym
      posunięciem politycznym - propagandowym.
      EU, widzi zagrożenie z programu atomowego Iran dla nich, ale nie do konca. nie
      widzi też zbyt dużo korzysci i interesów z militarnej konfrontacji. Widzi, że
      USA by ogarnęła całą pulę w przypadku pokonania Iranu. Stąd ta rola EU jako
      pośrednika polityki USA.
      To, co EU proponuje, w przypadku akceptowania przez Iran, wymaga ratyfikacje
      USA a także zgody USA na transfer technologii oferowanych przez EU. Więc po co
      Iran ma negocjować z EU bez udziału USA? Oni, Iran mają racje i nie są głupi.

      Przypuszczam, że będzie rozmowa wielostronna - z udziałem USA. To jest rozsądne
      i rzeczowe.
      sytuacja będzie taka jak sytuacja w Korei Północnej (rozmów 6 stron), z tą
      różnicą, że nie trwa wiecznie. Bo Iran leży daleko od Chin, blisko EU i Israela
      szczególnie to, że leży w regionie gorącym interesami USA.

      Może się mylę. nie ważne.
      oby ludzie z dużą odpowiedzialnością się nie mylą.




      • zigzaur Re: Nazywałbym to chytrym posunięciem Iranu 24.05.06, 13:57
        Ja raczej nazwałbym to desperackim hazardem ze stawianiem wszystkiego na jedną
        kartę. Podobną politykę uprawiał pewien niemiecki kanclerz w latach 1938-39.

        Do czasu mu szło...
        • gspnstr Re: Nazywałbym to chytrym posunięciem Iranu 24.05.06, 16:05
          > Ja raczej nazwałbym to desperackim hazardem ze stawianiem wszystkiego na jedną
          > kartę. Podobną politykę uprawiał pewien niemiecki kanclerz w latach 1938-39.

          To by oznaczalo, ze dla ciebie cos jest albo czarne, albo biale.
          TO nie jest desperackie posuniecie. Nie kazdy na swiecie mysli jak ty, nie kazdy
          jest prostacki jak Bush. A Ahmadinezad, wyciagajac po raz drugi reke, ktora
          Administracja Busha niechybnie odtraci, pokazuje reszcie swiata kto tu naprawde
          jest fanatycznym oszolomem pracym do konfliktu i nie potrafiacym elastycznie
          reagowac na nowe wydarzenia.

          A juz najbardziej rozbawilo mnie twierdzenie, ze Rosja albo Chiny nie zawetuja
          rezolucji w RB ONZ bo zlamalyby prawo o nierozprzestrzenianiu broni jadrowej.
          Toz to dziecinada w nocniku. Ludzie, w jakim wy swiecie zyjecie?
          • zigzaur Re: Nazywałbym to chytrym posunięciem Iranu 24.05.06, 16:18
            Zakładając, że irańskiemu prezydentowi o trudnym do wymówienia nazwisku
            ktokolwiek uwierzy. I ktokolwiek potraktuje go poważnie po takich wypowiedziach.

            Świat byłby znacznie szczęśliwszy, gdyby każdy myślał chociażby tak jak ja (albo
            lepiej) i był równie uczciwy jak Prezydent USA.
            • cyntia5 Re: Nazywałbym to chytrym posunięciem Iranu 24.05.06, 17:14
              W tej dyskusji zgadzam się z "zigzaurem". Zgadzam się też ze zdaniem
              zigzaura: "Świat byłby znacznie szczęśliwszy, gdyby każdy myślał chociażby tak
              jak ja (albo lepiej)...".

              Oczywiście tym kto myśli lepiej jestem JA. Boska Cyntia.
            • gspnstr Re: Nazywałbym to chytrym posunięciem Iranu 24.05.06, 17:46
              > Zakładając, że irańskiemu prezydentowi o trudnym do wymówienia nazwisku
              > ktokolwiek uwierzy. I ktokolwiek potraktuje go poważnie po takich wypowiedziach

              Wielu ludzi traktuje go powaznie. W koncu jest prezydentem sporego panstwa
              siedzacego na sporej ilosci strategicznego surowca. Powinno sie go traktowac
              powaznie, niewazne jakie sie do niego ma osobiste odczucia. Glupcem naprawde
              bylby ktos kto go nie traktowalby powaznie, a podejrzewam ze Bush i s-ka tego
              nie czynia.

              > Świat byłby znacznie szczęśliwszy, gdyby każdy myślał chociażby tak jak ja

              A od kiedy to ty jestes wyznacznikiem szczescia? Sadzac po twoich wypowiedziach
              tutaj smiem w to bardzo watpic.

              Idac tym tokiem rozumowania, swiat bylby najszczesliwszy, gdyby nikt nie myslal
              w ogole - tak jak zwierzeta.

              > i był równie uczciwy jak Prezydent USA.

              No coz, to juz zostawie bez komentarza, bo ewidentnie nie wiesz o czym mowisz.
              Bush uczciwy????!!!! :o)))) DOBRE!!!! :o)))))
              Swiat by wtedy wygladal jak jedno wielkie serpentarium :o)
              • cyntia5 Żądam wyjaśnień! 24.05.06, 17:56
                Wyjaśnij mi po co ciągle umieszczasz zdanie:

                "Od półtora wieku, Ameryka i Japonia tworzą jedno z najbardziej trwałych
                przymierzy czasów współczesnych."
                G.W. Bush, Tokio, 18 lutego 2002 r.



                • gspnstr Prosze bardzo :o) 24.05.06, 18:07
                  Bo wedlug mnie malo co tak charakteryzuje waskie horyzonty umyslowe tego
                  czlowieka jak wlasnie rzeczone zdanie wypowiedziane przez niego samego.

                  Moze byc? ;o)
                  • cyntia5 Dziękuję bardzo. 24.05.06, 18:24
                    Oczywiście, w tym zdaniu jest błąd bo w międzyczasie trwania "jednego z
                    najtrwalszych przymierzy" USA zrzuciło na Japonię dwie bomby atomowe.

                    Ale bez sensu tak to wyolbrzymiasz. Przecież w polityce 99% wypowiedzi to
                    kłamstwo lub podpucha. Istotne są czyny. A słowa są dobierane tak żeby
                    ułatwiały realizację czynów, a nie żeby były prawdziwe. Więc przywiązując wagę
                    do słów zajmujesz się fikcją a nie polityką.

                    Bush nie jest idealny ale nie jest zły. Lepiej do mieszania z błotem nadaje się
                    Putin albo Hu Jintao. Niszcząc Busha popierasz tamtych dwuch. Więc po co
                    piłujesz gałąź na której siedzisz?



                    • zigzaur Re: Dziękuję bardzo. 24.05.06, 18:34
                      Bez przesady.
                      Forumowy domorosły politolog, z zawodu wózkowy w Tesco, tak bardzo Prezydentowi
                      USA nie zaszkodzi.
                      Nie używaj zatem słowa "niszczyć".
                      • gspnstr Re: Dziękuję bardzo. 24.05.06, 18:52
                        > Forumowy domorosły politolog, z zawodu wózkowy w Tesco, tak bardzo Prezydentowi
                        > USA nie zaszkodzi.

                        Widze, ze twoje myslenie zyczeniowe nie ogranicza sie do wizji swiatowej
                        polityki, ale rowniez rozciaga sie na zycie codzienne.
                        • zigzaur Re: Dziękuję bardzo. 24.05.06, 20:52
                          Wybacz, ale ten typ ludzi to ja znam.
                          • gspnstr Re: Dziękuję bardzo. 24.05.06, 21:37
                            Ewidentnie nie. Generalizujesz.
                    • gspnstr Re: Dziękuję bardzo. 24.05.06, 19:05
                      > Oczywiście, w tym zdaniu jest błąd bo w międzyczasie trwania "jednego z
                      > najtrwalszych przymierzy" USA zrzuciło na Japonię dwie bomby atomowe.

                      Nie tylko chodzi o bomby atomowe, ale rowniez i o czteroletni konflikt, jakiego
                      przedtem i potem nie bylo.

                      > Ale bez sensu tak to wyolbrzymiasz. Przecież w polityce 99% wypowiedzi to
                      > kłamstwo lub podpucha. Istotne są czyny.

                      No, wlasnie ta wojna byla takim czynem. Historia, pomimo tego ze jest pelna
                      krwawych konfliktow, rowniez daje przyklady przymierzy ktorych strony, choc moze
                      nie az tak serdeczne (pomimo nazw typu Entente Cordiale), jednakze nie rownaly z
                      ziemia calych miast swoich "sojusznikow".

                      > Bush nie jest idealny ale nie jest zły.

                      Pamietam lepsze czasy i lepszych prezydentow

                      > Lepiej do mieszania z błotem nadaje się Putin albo Hu Jintao.

                      Tak, ale wole najpierw patrzec na wlasne podworko.

                      > Niszcząc Busha popierasz tamtych dwuch.

                      Wybacz, ale ja wyroslem z demagogii typu 'kto nie z nami ten przeciwko nam'.
                      Swiat nie jest czarno-bialy.
                      • cyntia5 Re: Dziękuję bardzo. 24.05.06, 19:33
                        Nigdy nie będzie sytuacji, żeby na naszym podwórku było idealnie, a porządek
                        mamy najlepszy na świecie. Więc atakując Busha do tego stopnia, a nie tamtych,
                        popadasz w utopię.

                        Zanim coś napiszesz zastanów się jaki cel chcesz osiągnąć. Z tego co piszesz
                        wynika, że chcesz zniszczyć USA (patrząc na działanie a nie na treść - czyli
                        patrząc politycznie)
                        • gspnstr Re: Dziękuję bardzo. 24.05.06, 20:05
                          > Nigdy nie będzie sytuacji, żeby na naszym podwórku było idealnie, a porządek
                          > mamy najlepszy na świecie.

                          Wybacz, ale tu sie roznimy. W latach 90-tych mielismy lepszy porzadek i lepsza
                          opinie o nas w swiecie. Wiecej krajow bylo chetnych podjecia wspolnych krokow
                          gdy cos bylo nie tak (vide I wojna w Zatoce).

                          > Zanim coś napiszesz zastanów się jaki cel chcesz osiągnąć. Z tego co piszesz
                          > wynika, że chcesz zniszczyć USA (patrząc na działanie a nie na treść - czyli
                          > patrząc politycznie)

                          Alez to absolutna bzdura. Jest akurat odwrotnie. Bardzo chcialbym aby obecna
                          administracja wyniosla sie z Waszyngtonu. Ale to wcale nie oznacza zniszczenia
                          USA - wrecz przeciwnie. Uwazam, ze kazda inna administracja, Demokraci czy
                          paleokonserwatywni Republikanie, lepiej by sobie poradzili z sytuacja niz
                          neoconi. DO momentu ataku na Irak wszystko toczyloby sie podobnie, tyle tylko,
                          ze potem nie ugrzezlibysmy w tym bagnie i nie trwonili naszych srodkow i
                          prestizu na tej bezsensownej dla nas wojnie.
                          • cyntia5 Tu trzeba szachistów a nie warcabistów. 24.05.06, 20:32
                            W latach 90-tych był inny układ sił. Chiny były bez znaczenia a Rosja na
                            łopatkach. Wojna w Iraku nie jest bez sensu. To zajmowanie miejsc
                            strategicznych. Myślisz, że taki Husajn wybrałby USA zamiast Chin?

                            Na krótką metę wojna w Iraku jest bez sensu. Ale na dłuższą metę jest bardzo
                            dobrym posunięciem. W polityce trzeba patrzeć kilka ruchów do przodu. Tu trzeba
                            szachistów a nie warcabistów (Wałęsa).

                            Twój atak na Busha jest bez sensu.
                            • zigzaur Re: Tu trzeba szachistów a nie warcabistów. 24.05.06, 20:42
                              Dodam jeszcze, że Chiny są jednak krajem pacyfistycznym. A Rosja wcale z łopatek
                              nie wstaje.
                              • cyntia5 Re: Tu trzeba szachistów a nie warcabistów. 24.05.06, 21:23
                                Rosja w latach 90-tych przeszkadzała Zachodowi o wiele mniej.

                                A Chiny będą krajem pacyfistycznym tak długo jak będą mósiały nim być. Zresztą
                                nie są nim. Chiny utrzymują reżim w Korei płn., utrzymują bojówki maoistyczne w
                                sąsiednich krajach, okupują Tybet, grożą Tajwanowi wojną, zbroją się na potęgę,
                                podtrzymują dyktatury w takich państwach jak Iran, itp. Raz nawet zaatakowały
                                ZSRR.

                                Więc twój argument jest błędny.
                            • gspnstr Re: Tu trzeba szachistów a nie warcabistów. 24.05.06, 20:55
                              > Na krótką metę wojna w Iraku jest bez sensu. Ale na dłuższą metę jest bardzo
                              > dobrym posunięciem.

                              Na dluzsza mete bardzo dobrym posunieciem byloby to, co wlasnie uczynila Brazylia.
                              Nas byloby na to stac - w koncu nie jestesmy az tak uzaleznieni od ropy
                              bliskowschodniej by nie bylo innych alternatyw, ale przeszkadza w tym lobbing
                              przemyslu, ktorego czlonkowie akurat zasiadaja w rzadzie lub zajmuja pozycje
                              doradcze.

                              Bush, niestety nie widzi tego, co wydaje sie najlepsze dla USA. Stad moj atak.
                              • zigzaur Re: Tu trzeba szachistów a nie warcabistów. 24.05.06, 21:01
                                Ropa naftowa jest nie tylko surowcem do wyrobu paliw. Jest także niezastąpiona
                                do produkcji innych rzeczy. Nie da się z niej tak łatwo zrezygnować.

                                Przy całym szacunku dla Brazylii (w końcu niedługo Mundial...) nie uważam jej za
                                wielkiego gracza światowej gospodarki.
                                • gspnstr Re: Tu trzeba szachistów a nie warcabistów. 24.05.06, 21:30
                                  Sa inne zrodla ropy niz Bliski Wschod. Bliskowschodnia ropa to tylko 25% naszego
                                  zapotrzebowania, a my nawet jeszcze nie zaczelismy probowac oszczedzac lub
                                  wprowadzac inne technologie.

                                  > Przy całym szacunku dla Brazylii [snip] nie uważam jej za
                                  > wielkiego gracza światowej gospodarki.

                                  W ogole zauwazylem ze masz tendencje lekcewazenia wielu ludzi i krajow.
                                  Powiedzialbym, ze to niemadre, a przynajmniej niedojrzale postepowanie.

                                  Ale widzisz, taka Brazyli potrafila sie uniezaleznic od zewnetrznych zrodel energii.
                                  • zigzaur Re: Tu trzeba szachistów a nie warcabistów. 25.05.06, 00:09
                                    Ropa bliskowschodnia jest dobra jakościowo a w dodatku położona w rejonach
                                    bliskich Europie, głównemu odbiorcy. Dlatego właśnie bliskowschodnie obszary
                                    roponośne mają takie znaczenie strategiczne.

                                    Przy największych nawet wysiłkach nie potrafię sobie wyobrazić Brazylii jako
                                    centrum przemysłowego świata. Ze stopniem zmotoryzowania także nie jest najlepiej.
                                    Znaczne zaawansowanie badań nad biopaliwami w Brazylii jest efektem inwestycji
                                    Volkswagena. Ot, takie poletko doświadczalne. Kto wie, może coś z tego wyjdzie?
                                    Ale jak na razie to sprawa marginalna. Poza tym, w Ameryce Południowej ropy nie
                                    brak, szlaki dostaw do wszystkich państw latynoskich są raczej nie zagrożone, w
                                    ogóle region jest położony raczej na uboczu świata.
                                    • gspnstr Re: Tu trzeba szachistów a nie warcabistów. 25.05.06, 06:51
                                      > Ropa bliskowschodnia jest dobra jakościowo

                                      Przede wszystkim jest tania w eksploatacji, ale to jest kwestia co byloby dla
                                      nas wazniejsze - babranie sie na Bliskim Wschodzie dla troche tanszej ropy, czy
                                      przejscie na alternatywne zrodlo - przynajmniej czesciowo - i uwolnienie sie od
                                      jednego wielkiego bolu glowy. Bo chyba nie wierzysz, ze oni nas nienawidza za
                                      nasza wolnosc :o)

                                      > Przy największych nawet wysiłkach nie potrafię sobie wyobrazić Brazylii jako
                                      > centrum przemysłowego świata.

                                      A co to ma do rzeczy?

                                      > Ze stopniem zmotoryzowania także nie jest najlepiej.

                                      Proponuje, zebys sie przejechal po Sao Paulo w godzinach szczytu. Szybko
                                      zmienisz zdanie.

                                      > Znaczne zaawansowanie badań nad biopaliwami w Brazylii jest efektem inwestycji
                                      > Volkswagena. Ot, takie poletko doświadczalne. Kto wie, może coś z tego
                                      > wyjdzie?

                                      Nie wiem. Wiem, ze wypracowali sobie niezla technologie wytwarzania paliwa
                                      etanolowego z cukru. U nas tez sie za to biora, tyle ze od razu w gre poszedl
                                      lobbing i juz teraz mowi sie nie o etanolu cukrowym tylko o kukurydzianym, ktory
                                      powoduje wiecej zanieczyszczen i jest ok. 6 razy mniej wydajny.

                                      Czyli ze to my teraz odgrywamy role sowietow.
                  • zigzaur Re: Prosze bardzo :o) 24.05.06, 18:31
                    To zdanie jest faktycznie warte zastanowienia.

                    Konflikt z lat 1941/1945 jest JEDYNYM i z pewnością OSTATNIM konfliktem
                    politycznym Japonii z USA. Zaatakowanie Pearl Harbor było samobójstwem.
                    Amerykańska Flota Pacyfiku była około 3 krotnie silniejsza od japońskiej, w
                    razie zmobilizowania amerykańskiego przemysłu przewaga ta mogła się wielokrotnie
                    zwiększyć. Poza tym USA walczyły także na Atlantyku.
                    Oprócz tego Japonia była uzależniona gospodarczo od handlu z USA. O podbiciu
                    Ameryki nie mogła nawet marzyć.

                    Dlaczego zatem Japonia zaatakowała USA?
                    Odpowiedź tkwi w dacie ataku: początek grudnia 1941. Zaatakowała USA, ponieważ
                    chodziło o to, aby "zajęła się czymś" i nie zaatakowała Rosji. A właśnie
                    rozsądek nakazywał, aby Japonia właśnie wtedy zaatakowała Rosję, bo wtedy Rosja
                    toczyła ciężkie boje u wrót Moskwy. Jak mawiają trenerzy piłki nożnej,
                    "niewykorzystane sytuację mszczą się" i ta zemsta nastąpiła w sierpniu 1945,
                    kiedy to Rosja zaatakowała wojska Japońskie w Mandżurii, Korei oraz na wyspach
                    Sachalin i Kurylskich.
                    Zostało udowodnione, że to sowiecki wywiad popchnął Japonię na USA właśnie
                    dlatego, aby nie zaatakowała Rosji.
                    Skutek był taki, że Japonia dostała cięgi i od USA i od Rosji. Bardziej opłacało
                    się Japończykom zachować przyjaźń i pokój z USA. Nie byłoby Hiroshimy i
                    Nagasaki, Sachalin i Kuryle należałyby do prawowitego właściciela.

                    Warto zwrócić uwagę na fakt, że to właśnie japońskie uderzenie na europejskie
                    posiadłości kolonialne (Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii) dało
                    niepodległość państwom azjatyckim: Indonezji, Birmie, Indii, Indochinom itd.

                    Gdyby Japonia nie zaatakowała USA, to Amerykanie wcale nie sprzeciwialiby się
                    rozbijaniu imperiów kolonialnych Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii. Zresztą,
                    oficjalny polityczny program Japonii nazywał się "Wielka Azjatycka Strefa
                    Pomyślnośći", coś w stylu ASEAN.

                    Krótko mówiąc, Japonia jest idealnym geopolitycznym sojusznikiem USA. W tej roli
                    odnosiła sukcesy. Jako wróg USA poniosła ogromną klęskę.
                    • cyntia5 Jałowe spekulacje. 24.05.06, 18:55
                      Nie jestem mocno obcykana w szczegółach, ale gdyby Japonia zaatakowała ZSRR to
                      by je podbiła do spółki z Hitlerem. A wtedy wojna przeciw Hitlerowi byłaby
                      trudniejsza, bo ZSRR by nie istniał i Niemcy nie byłyby obciążone walką z ZSRR.

                      Więc nie atakując USA nie uniknęlibyśmy zrzucenia bomb atomowych, bo walka z
                      Hitlerem była by cięższa, i atomówki poszłyby w ruch. Ale to tylko spekulacje,
                      i nie ręczę za nie.

                      • meerkat1 Ahmabla = tuba Najwyzszego Aytollacha Ali Khamanei 24.05.06, 19:10
                        zigzaur napisał:

                        > A kiedy to rubel był walutą światową?

                        Przed rewolucją -przypomina wujcio44.




                        I dlatego, wujciu, nikt juz od dobrych 90 lat nie spiewa "ja RUBLU tiebia".


                        A w kwestii Iranu, to ja mam nielicha zagwozdke.


                        Jak to mozliwe, ze nikt jeszcze zadnych sankcji na Islamska Republike Uranu nie
                        nalozyl (i najpewniej nie nalozy), a juz w kraju lezacym na 10% swiatowych
                        zasobow ropy zaczyna sie RACJONOWAC BENZYNE?

                        Wyslalem juz pytanie w tej sprawie do Radia EREWAN, ale dotad nie odpowiedzielo.
                        Moze redaktorzy nadal pracuja nad odpowiedzia?
                        • eva15 Re: Ahmabla = tuba Najwyzszego Aytollacha Ali Kha 25.05.06, 14:04
                          meerkat1 napisał:
                          > Jak to mozliwe, ze nikt jeszcze zadnych sankcji na Islamska Republike Uranu
                          >nie nalozyl (i najpewniej nie nalozy), a juz w kraju lezacym na 10% swiatowych
                          > zasobow ropy zaczyna sie RACJONOWAC BENZYNE?

                          Może całą ropę teraz eksportują a kasę ładują INTENSYWNIE w zbrojenia ze wzgl-
                          na zagrożenie? Kto wie...
                          W każdmy razie rozumiem skonfundowanie:

                          Jeśli jakiś bogaty w ropę kraj popada w kłopoty i racjonuje benzynę to ma prawo
                          do tego tylko wtedy, gdy się bratersko dzieli z innym krajem, tym co ma
                          najlepszego: Ten inny też mu daje w zamian, to co ma najlepszego. Daje tony
                          najnowocześniejszej demokracji, zrzucanej prosto z nieba. Samolotami. Czyli coś
                          za coś, więc stąd racjonowanie benzyny dla irackiej ludności. Ale żeby
                          racjonować bez takiej wymiany? To już bezczelna irańska niegospodarność.
                          • meerkat1 Re: Ahmabla = tuba Najwyzszego Aytollacha Ali Kha 25.05.06, 14:42
                            No, evuniu, Iran juz sie zaczyna rewanzowac.

                            Ahmablabla na polecenie ayatollacha Khmenei coraz ladniejsze listy do "W"
                            plodzi.

                            I coraz bardziej na temat.

                            Nie wiem tylko czy dlatego, ze chce aby mu troche wysoce wzbogaconego uranu z
                            samolotow zrzucic, czy tez odwrotnie, zeby nie.
                      • zigzaur Re: Jałowe spekulacje. 24.05.06, 20:59
                        Atak Japonii na CCCP w grudniu 1941 nie rozstrzygnąłby wojny, zwłaszcza w
                        Europie, ale tylko ją przedłużył.
                        Niemcy nie miały szans PODBICIA Rosji. W razie ataku Japonii rosyjska
                        kontrofensywa pod Moskwą mogłaby być słabsza. Ważne jest jednak, że Japonia nie
                        byłaby w stanie wojny z USA, jedynym państwem mogącym zaatakować wyspy japońskie.

                        Co do rozstrzygnięcia wojny Niemcy-Rosja, to moim zdaniem najwięcej zależało od
                        zachowania się ludności Rosji. Niemcy nie mieli w zasadzie żadnej oferty dla
                        narodów podbitych przez Moskwę. Jedynie Finlandia, Łotwa i Estonia stanęły po
                        niemieckiej stronie. Z Białorusinami, Ukraińcami i narodami Kaukazu sprawa była
                        niejasna. Pozyskanie przez Hitlera Polaków do wojny z Rosją nie wchodziło w grę.
                        Gdyby nie wybuchło jakieś wielkie rosyjskie antystalinowskie powstanie, to
                        Niemcy i Rosja wykrwawiałyby się po prostu dłużej. Ale i tak zasoby materialne i
                        ludnościowe Niemiec były mniejsze.

                        Oczywiście, wszystko to gdybanie. Ale staram się przytaczać warianty najbardziej
                        prawdopodobne.
                        • gspnstr Re: Jałowe spekulacje. 24.05.06, 23:00
                          > Co do rozstrzygnięcia wojny Niemcy-Rosja, to moim zdaniem najwięcej zależało od
                          > zachowania się ludności Rosji. Niemcy nie mieli w zasadzie żadnej oferty dla
                          > narodów podbitych przez Moskwę. Jedynie Finlandia, Łotwa i Estonia stanęły po
                          > niemieckiej stronie. Z Białorusinami, Ukraińcami i narodami Kaukazu sprawa
                          > była niejasna. Pozyskanie przez Hitlera Polaków do wojny z Rosją nie wchodziło
                          > w grę.
                          > Gdyby nie wybuchło jakieś wielkie rosyjskie antystalinowskie powstanie, to
                          > Niemcy i Rosja wykrwawiałyby się po prostu dłużej.

                          Pozyskanie ludnosci polskiej nie wchodzilo w rachube. Natomiast co do Rosjan,
                          Bialorusinow i Ukraincow, to zupelnie inna historia. W 'Panzer Leader' Guderian
                          opisuje jak czesto przychylnie nastawiona byla ludnosc miejscowa w pierwszych
                          tygodniach operacji Barbarossa. TYle, ze Kommissarenbefehl Hitlera i duma nie
                          nakazujaca mu odrzucac wszystko co rosyjskie (Slowianskie) sprawily, ze nie
                          wykorzystali on tego faktu.
                          • zigzaur Re: Jałowe spekulacje. 25.05.06, 00:14
                            Zgadza się. W pierwszych tygdniach a nawet dniach.

                            Tylko, że było tak:
                            Niemieckie uderzenia klinowe odcinały w okrążeniach liczne sowieckie oddziały,
                            które nawet w okrążeniu mogły przejść do działań partyzanckich i dywersyjnych.
                            Poza tym, nie cały aparat partyjny i NKWD się ewakuował (być może z powodu
                            chaosu było to niemożliwe). Zatem istniały możliwości prowadzenia ataków
                            dywersyjnych przeciwko Niemcom. Rzecz jasna, Niemcy odpowiedzieli masowymi
                            represjami.

                            I druga sprawa. Niemcy nie organizowali, bo nie byli w stanie, żadnego życia dla
                            ludności cywilnej. Nie było mowy o organizacji porządku, dostaw żywności i
                            energii. Ludność zaczęła posuwać się do rabunków i plądrowania. Zanikły wszelkie
                            formy dyscypliny i Niemcy próbowali zaprowadzić porządek twardą ręką, co
                            ostatecznie zraziło ludność CCCP do Niemców.

                            Kommissafbefehl odnosił się do wojskowych politruków, których wyselekcjonowanie
                            wcale nie było trudne.
                            • gspnstr Re: Jałowe spekulacje. 25.05.06, 06:54
                              > Kommissafbefehl odnosił się do wojskowych politruków, których wyselekcjonowanie
                              > wcale nie było trudne.

                              W teorii. W praktyce, wydanie takiego rozkazu zolnierzom prowadzi do
                              rozprzezenia w armii i ogromnych naduzyc, bo kto bedzie dochodzil, czy
                              rozstrzelany byl komunista czy nie? Zolnierze zaczeli tego rozazu naduzywac, co
                              zniechecilo Rosjan do przechodzenia na ich strone. Poczytaj Guderiana.
                              • meerkat1 hehe! 25.05.06, 07:21
                                zigzaur napisal: Jak wykazały późniejsze zdarzenia, nie trzeba było "pokazywać
                                zabawki" sowietom. Sami się jej przyglądali.



                                Sowieci odkryli konstrukcje bomby atomowej na dlugo przezd uzyciem jej przez
                                Hamerykanow: w sejfach Los Alamos.

                                A skutecznosc bomby "A" ich agenci w Manhattan Project mogli ocenic naocznie
                                tez znacznie wczesniej: podczas testu w Alamogordo. :-)
                    • plzoltek zgadza się, z tą analizą historii 24.05.06, 19:12
                      Atak Japoni na USA w polu bitwy Pacyfiku był wielkim błędem. Bez sensu, oprócz
                      tego, że trochę zmniejszy i opóźnił udział USA na froncie europy zachodniej
                      (korzystny tylko dla Niemców). Czytałem kiedyś o tym, że Król Japonii wtedy nie
                      bardzo się zgadzał z planem ataku na USA, ale uległ naciskom wojskowych
                      przywódców.
                      To był wielki bład Japoni. wojna z USA na tym regionie miał na celu bardziej
                      pokazu sił, potencjału niż praktyczne znaczenie strategiczne.
                      Gdyby Japonia nie "obudziła Olbrzyma USA", tylko koncentrowała się na wojnie w
                      Chinach, indochinach, wschodzie Rosji,... historia mogłaby mieć inny przegieg.
                      W tej histori, mam pretensje do USA tylko w wydarzeniu bomb atomowych. nie
                      moralnie , nie potrzebnie, (chyba, że w celu powstrzymać marszu Rosji kosztem
                      japonczyków - cywilnej ludności).

                      Obecnie, myślę, że Japonia widzi zagrożenie ze strony Chin. I to jest służna
                      świadomość. W przypadku konfrontacji militarnej, Japonia nie będzie w stanie
                      się przeciwstawić. (od 1945 zabroniono im budować siły obronne)
                      Moim zdaniem, sznur, który ma "wiązać wielkiego Smoka Chin", miałby przebiegać
                      z Rosji, przez Japonię, Koreę Płd, Taiwan, Asean, Indie,...
                      Ale bez udziału USA, ten sznurek miałby słaby odcinek Japonia-Asean.
                      Sądzę, że Japonczycy na pewno wiedzą i widzą u USA sojusznika.
                      Z punktu widzenia Polityczno-militarnego, więc Japonia bardziej potzrebuje USA
                      niż USA Japonię.
                      Stąd te bliskie stosunki US-Japonia.
                      Nigdy nic nie wiadomo w polityce, jak długo będzie ten sojusz? sądzę, że
                      jeszcze dłudo bardzo długo trwa.
                      • meerkat1 wujciu44: "You've Got Mail" :-) n/t 24.05.06, 19:33
                      • zigzaur Re: zgadza się, z tą analizą historii 24.05.06, 20:35
                        W Japonii był i jest Cesarz (Tenno), nie król.

                        Nie demonizuj tych 2 bomb atomowych. Były ofiary, zgoda. Ale mniej niż podczas
                        brytyjskiego bombardowania Hamburga (operacja Gomora) z tą słynną burzą ogniową.

                        W bitwie pod Stalingradem (ujętej całościowo, łącznie z grupami armii
                        dowodzonymi przez Mansteina i Kleista) zginęło około 1200 tysięcy żołnierzy.
                        Straty Niemców i sojuszników to około 1/3 z tej liczby.

                        Nie każdy wie o tym, że właśnie w Hiroshimie znajduje się fabryka samochodów
                        MAZDA. Pracownicy tej firmy są zadowoleni, że Amerykanie kupują te samochody.

                        I jakoś nigdy nie było słychać o bojkocie samochodów MAZDA, że niby skażone
                        radioaktywnie.
                        • plzoltek Re: zgadza się, z tą analizą historii 24.05.06, 21:58
                          rozumiem skale strat z 2 tymni bombami
                          ale chodzi mi o to, że NIE POTRZEBNIE. Bo wtedy Japonia już prawie przegrała,
                          wiedzieli o tym wszyscy japoniczycy i wojskowi. Kapitulacja to kwetia kilka dni.
                          Te bomby, moim zdaniem (i proszę mnie nie przekonać) to polityczne bomby,
                          strategicznie wyprzedzały Rosjan. i Tyle.
                          • gspnstr Re: zgadza się, z tą analizą historii 24.05.06, 23:06
                            > Kapitulacja to kwetia kilka dni.

                            No, moze nie kilku dni. Ale sprawa byla przesadzona. Czesto pozniej wysuwany
                            argument, ze zaoszczedzilo to zycie amerykanskich zolnierzy ktorzy zgineliby
                            podczas inwazji wysp japonskich jest bezpodstawny. Raport sporzadzony przez US
                            Air Force Strategic Bombing Survey wykazal niezbicie, ze po prprowadzonych
                            bombardowaniach konwencjonalnych (tzn. nie wliczajac bomb atomowych) Japonia nie
                            byla w stanie kontynuowac wysilku wojennego do poznej jesieni. Inwazja bylaby
                            niepotrzebna.

                            Truman jednak chcial pokazac nowa zabawke Sowietom. Bombardowanie Hiroshimy to
                            nie byl ostatni wystrzal II w.s. ale pierwszy wystrzal w zimnej wojnie.
                            • zigzaur Re: zgadza się, z tą analizą historii 25.05.06, 00:22
                              Mam inną interpretację.

                              Amerykańskie bomby atomowe na Japonię miały takie oto przesłanie:
                              "No szybciej kapitulujcie, do cholery! Czy chcecie, aby Stalin zajął całą Koreę
                              i może jeszcze Hokkaido?"

                              O lądowym ataku Rosji na Mandżurię Amerykanie wiedzieli, ponieważ zostało to
                              uzgodnione na konferencji poczdamskiej (3 miesiące od kapitulacji Niemiec miał
                              nastąpić rosyjski lądowy atak na Japonię). Za to Stalin dostał stałe miejsce w
                              Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Zresztą, Rosja zaatakowałaby Japonię i tak. Z jednej
                              strony w celu rewanżu za 1904, z drugiej strony w celu zdobycia wpływów w Chinach.

                              Jak wykazały późniejsze zdarzenia, nie trzeba było "pokazywać zabawki" sowietom.
                              Sami się jej przyglądali. Co ważniejsze, program produkcji broni atomowej i
                              próbny wybuch miały miejsce jeszcze za Roosevelta. Co jeszcze ważniejsze, w USA
                              wiceprezydent jest z tego samego obozu, co prezydent i po prostu kontynuuje jego
                              linię, gdy prezydenta zabraknie.
                              • gspnstr Re: zgadza się, z tą analizą historii 25.05.06, 06:35
                                Czlowieku, o czym ty piszesz? Roosevelt zmarl w kwietniu 1945 a test Trinity
                                mial miejsce w polowie lipca, juz podczas konferencji poczdamskiej. W kwietniu
                                oni jeszcze caly czas scigali sie z Niemcami. Gdy wyszla sprawa zrzucenia bomby
                                na miasta japonskie, wojna w Europie byla skonczona i czesc naukowcow Manhattan
                                Project zdecydowanie sprzeciwila sie atakowi na pelne cywili miasta Japonii,
                                kraju, tktory nie prowadzil badan nad bronia jadrowa. W zamian sugeerowali
                                demonstracje bomby w terenie niezaludnionym, np. w zatoce tokijskiej (patrz
                                raport Francka).

                                Roosevelt nie byl na poczatku wojny wcale ta bronia zainteresowany. Szilard,
                                ktory nawial z Niemiec i wiedzial co sie swieci, nie mogl sie doprosic
                                Roosevelta zeby rozpoczac badania nad bomba. Dopiero gdy zwerbowal Einsteina i
                                obydwaj kontynuowali swoje monity, Roosevelt zdecydowal sie na rozpoczecie
                                projektu Manhattan.

                                Rosjanie tez pracowali nad swoja bomba, tyle, ze byli do tylu i nie bardzo
                                wierzyli czy jest to praktycznie wykonalne. Po Hiroshimie, bylo tylko kwestia
                                czasu zanim zrobiliby swoja bombe. Szpiegostwo w USA zaoszczedzilo im moze rok
                                lub dwa, ale swoj program rozwijali, czego dowodzi ich pierwsza bomba wodorowa,
                                zdetonowana wkrotce po, ale skonstruowana odmiennie od amerykanskiej.
                    • gspnstr Re: Prosze bardzo :o) 24.05.06, 19:57
                      To, ze z naszego punktu widzenia byl to blad jest oczywiste - zreszta Yamato to
                      samo powiedzial po Pearl Harbor.

                      Ale cala reszta twoich argumentow jest pozbawiona racji historycznych. Czy znasz
                      historie Japonii, czy tez po prostu sobie wyobrazasz za tak powinno byc?

                      Zarzewie konfliktu siega jeszcze polowy XIX wieku, gdy Japonii narzucono
                      eksterytorialnosc - tzn. obywatele obcych krajow nie podlegali japonskiemu
                      prawu. Sytuacja w Japonii w latach 30-tych XX w. przypominala bardzo Niemcy -
                      ciezka sytuacja gospodarcza spowodowana trzesieniem ziemi Kanto w 1923 roku i
                      poglebiona przez swiatowa depresje 1929 roku. Podobnie jak z Niemcami, traktat
                      waszyngtonski i londynska konferencja morska narzucily Japonii upokarzajace
                      warunki odnosnie rozwoju floty odnosnie ilosci pancernikow i krazownikow.

                      Poza tym, Japonia byla ciagle prowokowana - Liga Narodow odrzucila jej prosbe o
                      rowne traktowanie pod wzgledem rasowym. W Ameryce kilkukrotnie wprowadzano
                      antyjaponskie przepisy segregacyjne, dyskryminujace wlasnie Japonczykow.

                      A czy slyszales o brytyjskim i amerykanskim embargu na rope naftowa wprowadzonym
                      przeciw Japonii w roku 1940? Jak sobie wyobrazasz mogla Japonia prowadzic wojne
                      przeciwko Sowietom w takiej sytuacji? Jak daleko by zaszli? Atak na Pearl Harbor
                      to byla prosta konsekwencja powyzszego, podjeta przez militarystyczny rzad japonski.
                      • zigzaur Re: Prosze bardzo :o) 24.05.06, 20:41
                        Japonia wzięła udział w I wojnie światowej jako członek Ententy. Zajmowała się
                        głównie zdobywaniem kolonii niemieckich.

                        Owszem, było porozumienie o ograniczeniu zbrojeń morskich. Przyjęto parytety:
                        USA i Wielka Brytania po 100, Japonia 66, Francja i Włochy po 50 (proporcje).

                        Czy to była dyskryminacja Japonii? Nie. A już na pewno nie wobec Wielkiej
                        Brytanii, która miała "na głowie" Afrykę, Karaiby, Morze Śródziemne i własne
                        rodzime wyspy.

                        Sankcje ekonomiczne USA owszem, były. W odpowiedzi na podbijanie Chin.

                        Jak przy amerykańskim embargu Japonia mogła walczyć z Rosją?
                        Wcale nie byłoby to trudniejsze od walki z Ameryką. Wojna lotnicza i morska
                        zużywa znacznie więcej paliwa.
                        • gspnstr Re: Prosze bardzo :o) 24.05.06, 21:24
                          > Japonia wzięła udział w I wojnie światowej jako członek Ententy. Zajmowała się
                          > głównie zdobywaniem kolonii niemieckich.

                          Oczywiscie. Ale zostala potem potraktowana jak jej wrog. Nic dziwnego, ze
                          militarysci szybko znajdowali posluch w tym kraju. To samo bylo przeciez powodem
                          wzrostu popularnosci nacjon Czasy, gdy panstwa dalekowschodnie mozna bylo
                          traktowac jako swoj wlasny ogrodek sie konczyly.

                          > Czy to była dyskryminacja Japonii? Nie.

                          Mozesz ty tak uwazac. Japonia, ktora chciala wiesc prym na Dalekim Wschodzie tak
                          nie uwazala. Poza tym, antyjaponskie prowokacje w USA siegaly jeszcze poczatku
                          XX wieku.

                          > Sankcje ekonomiczne USA owszem, były. W odpowiedzi na podbijanie Chin.

                          Nie. W odpowiedzi na zajecie Francuskich Indochin i przystapienie do Osi.

                          > Wcale nie byłoby to trudniejsze od walki z Ameryką.

                          To jest czysto akademickie teoretyzowanie. Myslisz, ze doszliby do Uralu?
                          Krasnojarska? USA byly dla nich duzo bardziej grozne niz Rosja, tym bardziej
                          Rosja slaniajaca sie pod niemieckim uderzeniem. Dlatego uderzyli w USA.
                          • zigzaur Re: Prosze bardzo :o) 25.05.06, 00:05
                            Nie uważam, aby kraje europejskie dyskryminowały Japonię. W wyznaczaniu stref
                            wpływów w Chinach Japonia była traktowana jak państwo równorzędne europejskim.

                            Zresztą, Japonia dowiodła, że pod względem militarnym jest na poziomie
                            światowym. Stało się to w latach 1904-05.

                            Oczywiście, że Japończycy nie doszliby do Uralu. Ale wojnę prowadzi się nie w
                            celu zajęcia przestrzeni lecz w celu zniszczenia sił zbrojnych wroga. Gdy
                            zniszczona zostanie armia, państwo skapituluje.

                            Wcale Rosja nie słaniała się pod niemieckim uderzeniem. Cały czas mobilizowała
                            nowe jednostki, kontratakowała. Nawet wkroczyła do Iranu.
                            Zresztą, słabość do wspaniała okazja do zaatakowania. Może to niezbyt rycerskie
                            ale życiowe. Lepsze perspektywy zwycięstwa daje zaatakowanie wyczerpanego niż
                            wypoczętego.
                            • gspnstr Re: Prosze bardzo :o) 25.05.06, 06:43
                              Caly czas nie pojmujesz jednego. Rosja sowiecka Japonii nie zagrazala w niczym,
                              natomiast USA jak najbardziej. Atak Japonczykow na Syberie nie dawal im
                              nieczego. Nawet nie zniszczyliby armii sowieckiej, bo tam juz i tak malo kto
                              zostal. To byloby bezcelowe rozdrabnianie swoich sil. Co mogli zrobic, to nie
                              atakowac Amerykanow ale dokonczyc podboju Nowej Gwinei, Indochin i Australii i
                              zostac faktycznie panami calej zachodniej czesci basenu Pacyfiku. Z
                              Brytyjczykami daliby sobie rade latwo, a nastroje izolacjonistyczne w USA byly
                              na tyle silne, ze bez Pearl Harbor USA nie ruszylyby sie. Ale to sa akademickie
                              dywagacje.

                              Rosja jak najbardziej sie slaniala. Oficerowie Wehrmahtu zauwazyli w 1943 roku
                              ze w armii sowieckiej bylo coraz mniej mezczyzn w sile wieku, a coraz wiecej
                              nastolatkow i starcow. Przy takiej taktyce jaka stosowali, w koncu kiedys
                              musieli sie wykrwawic.
      • eva15 Re: Nazywałbym to chytrym posunięciem Iranu 24.05.06, 15:56
        plzoltek - to calkiem logiczna analiza i raczej sie nie myslisz. Iran to bardzo
        sprytny rozgrywajacy. Juz sam fakt, ze mullowie dopuscili takiego "narwanca" do
        wladzy oznacza, ze narwaniec jest narwany w sposob kontrolowany i przemyslany..

        Chiny na pewno doradzaja Iranowi dobrze, maja w tym ogromny interes wlasny, z
        ktorego tak na prawde biora sie w ogromnym stopniu i klopoty Iranu i o
        paradoksie ochrona przed nimi, czyli przed USA. Iran dopuszczajac Chiny za 100
        mrd. dolarow do swych zloz zadarl okrutnie z USA (dodatkowo do tego co juz
        bylo), a jego chec przejscia na rozliczenia w euro to juz prawdziwe wyzwanie
        USA na wojne. Z drugiej strony Chiny to najlepsze ubezpieczenie dla Iranu. Czy
        wystarczy, nie wiadomo. Wiadomo tylko, ze bez Chin (i Rosji) Iran byby juz
        zbombardowany..
        • j-k To bzdura Evuniu... 24.05.06, 16:00
          eva15 napisała:
          Wiadomo tylko, ze bez Chin (i Rosji) Iran byby juz zbombardowany...

          jezeli Iran bedzie zbombardowany, to Rosja i Chiny - poza protestami
          dyplomatycznymi... nie kiwna nawet palcem :)

          Ponadto Rosja na Bombardowaniach Iranu skorzysta, a Chiny straca...

          nie opowiadaj bajek...

          Problem jest tak naprawde tylko jeden...
          gdyz zyjemy w czasach Pax Americana ...:)
          na ile bombardowania Iranu sa w Interesie USA...

          to temat na inna rozmowe... :)

    • br311 A po co negocjowac??? 24.05.06, 15:06
      Przeciez decyzja juz zapadla. Przeciez jezeli nawet Iran jest lata (jak
      twierdza eksperci) od zbudowania bomby atomowej to na pewno popiera
      terrorystow. A jak nie popiera terrorystow to jest "fanatycznie islamski" i
      chce zniszczyc Izrael. A jak nie chce zniszczyc Izraela to cos tam...
    • kijwoko Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 15:28
      To usa nie chce negocjowac i jedynie szuka powodow do ataku - powodem jest grozba dla dolara ze strony iranskiej gieldy naftowej majacej rozliczac transakcje w euro (a nie w zielonych papierkach) - kiedys Saddam zrobil to samo i niedlugo trzeba bylo czekac na atak (swoja droga ciekawe czy usa odwaza sie zaatakowac Rosje, bo Putin takze zrezygnuje z dolara...).
      Zrodla:
      www.pl.indymedia.org/pl/2006/05/20440.shtml
      www.uruknet.info/.?p=m23442&hd=0&size=1&l=x
      www.uruknet.info/traduzioni.php?lingua=E&colonna=m¬iz=23430&trad=no&l=x&size=1&hd=0
      • zigzaur Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 16:20
        Czy naprawdę sądzisz, że irańska giełda naftowa (o ile w ogóle powstanie) będzie
        cokolwiek znaczyć na światowym rynku finansowym?

        A co do przejścia na euro, to już bardziej prawdopodobne jest przejście Niemiec,
        Włoch, Francji, Beneluxu i Hiszpanii na dolara USA albo powrót do walut narodowych.
        • kijwoko Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 17:13
          >Czy naprawdę sądzisz, że irańska giełda naftowa (o ile w ogóle powstanie) >będzie
          >cokolwiek znaczyć na światowym rynku finansowym?

          Tak, mysle ze bedzie dobrym poczatkiem i przykladem dla innych - w kolejce czeka Rosja i Wenezuela - to juz pokazna czesc rynku ropy i gazu na swiecie. Wyznacznikiem co te zmiany beda znaczyc na swiatowym rynku niech bedzie nagonka na te kraje jako reakcja usa na plany iranskie, wczesniej atak na Irak, po tym jak Saddam zaczal robic to samo oraz to, ze nagle usa zaczelo krytykowac demokracje w Rosji (niespotykane wczesniej, nie?) - vide ostatnia wypowiedz sekretarz stanu usa - zaraz po tym jak Putin wspomnial o planach powrotu rubla na miedzynarodowe rynki surowcowe...


          >A co do przejścia na euro, to już bardziej prawdopodobne jest przejście >Niemiec,
          >Włoch, Francji, Beneluxu i Hiszpanii na dolara USA albo powrót do walut >narodowych.

          Chyba sam nie wierzysz w to co piszesz?!? Hiszpania, Francja czy Niemcy maja przejsc na dolara?!? Smiech na sali...
          • zigzaur Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 17:29
            Już widzę giełdę w kraju, który przeprowadza nacjonalizacje, wywłaszczenia,
            procesy pokazowe, czystki etniczne itp. socjalistyczne atrakcje.

            Krytykowanie przez USA ustroju panującego w Rosji jest dla ciebie czymś
            niespotykanym?
            Ja natomiast dziwię się, że USA niegdyś PRZERWAŁY krytykę sowieckiego i
            postsowieckiego reżimu. Ale wszystko zaczyna wracać do normy.

            Nie wierzę w utrzymanie się euro przy takich deficytach budżetowych "starej
            Europy". A zatem albo powrót do walut narodowych (bardzo kosztowny) albo
            przestawienie się na inną walutę powszechną.
            • wujcio44 Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 18:17
              zigzaur napisał:

              > Już widzę giełdę w kraju, który przeprowadza nacjonalizacje, wywłaszczenia,
              > procesy pokazowe, czystki etniczne itp. socjalistyczne atrakcje.

              To nawet nie o to chodzi. W Rosji i Iranie zasoby ropy i gazu sa praktycznie pod
              kontrolą państwa. Kto z kim miałby na takiej giełdzie handlować? Państwo samo ze
              sobą? Państwo z zagranicznymi kontrahentami?
          • wujcio44 Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 18:21
            kijwoko napisał:
            zaraz po tym jak Putin wspomnial o planach powrotu rubla na miedzynarod
            > owe rynki surowcowe...

            Ja wiem, że Putin jest idiotą, ale przecież nie aż takim. Wymyśliłeś to.
            • zigzaur Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 18:32
              A kiedy to rubel był walutą światową?

              Może transferowy z czasów Breżniewa?
              • wujcio44 Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 18:36
                zigzaur napisał:

                > A kiedy to rubel był walutą światową?

                Przed rewolucją.
                • zigzaur Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 18:37
                  Pokrycie może i miał ale czy miał zasięg światowy?
                  • wujcio44 Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 19:09
                    zigzaur napisał:

                    > Pokrycie może i miał ale czy miał zasięg światowy?

                    Miał zasięg ogólnoeuropejski i ogólnoazjatycki. W każdym razie na pewno
                    obowiązywał w Polsce.
                    • zigzaur Re: "Washington Post": Iran chce bezpośrednio neg 24.05.06, 20:43
                      Bo Kongresówka była częścią Rosji. Logiczne.

                      Ale czy np. Anglik z Włochem rozliczał się w rublach?
    • zigzaur Czytajcie: mam wyniki ankiety o Iranie: 24.05.06, 20:48
      Zadano pytanie:
      Co powinien Zachód uczynić w celu powstrzymania nuklearnych ambicji Iranu?

      Odpowiedzi:
      29 % - atak
      27 % - dyplomacja
      18 % - niech działa ONZ
      16 % - niech działa Izrael
      8 % - nic nie robić
      (suma nie daje 100 % ale wynika to z zaokrągleń)

      Trudno coś powiedzieć o respondentach, ale mogli pochodzić z całego świata, przy
      czym 70-80 % z USA. Przeważnie młodzież.
    • stopzionism lepiej żeby iran porozmawiał po swojemu z israelem 25.05.06, 00:38
      byłby przynajmniej spektakl światlo i dźwiek nad negev a silosy wybuchałyby
      jak jabłka na patelni.
Pełna wersja