Koszmar aborygeńskich dzieci

01.06.06, 07:52
"Co najmniej 35 tys. aborygeńskich dzieci - nazywanych "skradzionym
pokoleniem" - odebrano rodzicom w latach 1910-70 i przekazano do adopcji,
sierocińców lub misji chrześcijańskich. Celem tej szowinistycznej polityki
miało być "ucywilizowanie" dzieci, ich zasymilowanie i pomoc w życiowym
starcie. Australijski rząd nigdy oficjalnie nie przeprosił Aborygenów za
dziesiątki lat dyskryminacji."

No wiec Australia juz zaprzestala takiej polityki. Dzieki temu Aborygeni moga
spokojnie gwalcic swoje dzieci.

Agnieszka Lichnerowicz, autorka artykulu kierujac sie polityczna poprawnoscia
chce de facto skazac Aborygenow na zycie w nedzy moralnej i materialnej.
Polityka wladz Australii moze nie byla najlepsza, ale czy gwalcenie dzieci
jest lepsze?

Acha, no i szukanie winnych oczywiscie. Mozna uwazac, ze wszystko co zle jest
wina bialego czlowieka ale jesli tak sie uwaza, to jednoczesnie
ubezwlasnowalnia sie Aborygenow. A to oznacza, ze tak naprawde nie ma dla nich
zadnej nadziei, bo sami nie moga nic zrobic.
    • j_karolak Re: Koszmar aborygeńskich dzieci 01.06.06, 08:58
      Nadajesz się na dziennikarza "Faktu". Ten sam nieskomplikowany typ "myślenia".
      • abbo problem 01.06.06, 09:25
        polega na tym, ze Aborygenom przysluguje self-determiantion, czyli prawo do
        samostanowienia. Rzad australijski to honoruje i na skutek tego na terytorium
        aborygenskie bialy nie moze wiechac bez specjalnego pozwolenia, wizy.
        Co do obywatelstwa to autorka chyba przesadzila, ze maj je dopiero od 22 lat.
        Dostali je chyba na samym pocztku lat siedemdziesiatych, a moze nawet pod
        koniec szescdziesiatych.
        • abbo oni nie zyja krocej 01.06.06, 09:28
          od bialych. Te dwadziesia lat roznicy to wynika tylko ze statystyki. Maja
          bardzo duzo ludzi, ktorzy gina w bojkach w wiwku lat nastu czy dwudzuestu. No i
          jest jeszcze sprawa taka, ze jesli ktos w australii sie szanuje to w ogole
          dlugo zyje. I to tez statystycznie rzutuje na te 'umiranie o 20 lat wczesniej.
          Biali w Australi zyja nawet od przecietnego bialego w Europie pare lat dluzej.
          Klimat taki.
          • coprawda Re: oni nie zyja krocej 06.09.06, 03:56
            jezeli się samodeterminują to artykul ten jest ingerencja w wewnętrne sprawy
            Tych Ludzi. redaktor gazety popelnia probe wartościowania kultury z punktu
            jego , nawet nie określonych wartości.

            jest to może na tym przykładzie dobre widzialne zjawisko. zjawisko nachalności
            jaka opanowła tą redakcję i głeboko im weszła pod skórę.

            Szkoda tylko że tego nie zauważacie. Bo po gazecie można się tego spodziewać.

            To tak jakby mieć do wilka pretensje że podnosi nogę pod krzaczkiem.
    • fernandorey Re: Koszmar aborygeńskich dzieci 01.06.06, 19:07
      Myślisz, że Aborygeni byli tak zdegenerowani zanim nie przybyli Angole?
      Popatrz sobie na dowolną mniejszość, a gdzieniegdzie nawet większość (RPA -
      apatrheid) kategorii B, albo i C mieszkającą w slumsach w dowolnym kraju.
      Wszędzie to samo. O Indianach w rezerwatach nawet nie wspomnę.
      Ale oczywiście autochtoni zawsze są sobie winni?! Bo nie mieli broni palnej?
      Nie podejmuj się komentowania jak temat Cię przerasta.
    • ben_shaprut Jakby ktoś pytał - nic o tym nie wiem. Wiadomość 01.06.06, 19:09
      wydaje się szokująca, ale poczekam na posty takich, którzy coś wiedzą...
    • xxx82xxx No lewacy do boju 01.06.06, 21:05
      Przepędzacie z niezłym skutkiem białych z RPA, teraz przypatrzcie się Australii
      • mendelski jest tak jak ktos powyzej opisal 02.06.06, 09:13
        Okolo 20% terytorium Australii oficjalnie nalezy do Aborygienow. To jest
        oficjalnie ich ziemia, wedle prawa. Zaczeto oddawac im te ziemie w latach
        osiemdziesiatycgh. Tam biali nie maja wstepu bez pozwolenia Aborygenow. Od
        dwudziestu paru lat maja tam samostanowienie. To znaczy, ze otrzymuja pieniadze
        od rzadu i robia z nimi co chca. Sami sie rzadza. Konkretnie kase zbierala
        grupa ich ludzi, ktorzy tworza rozne aborygenskie organizacje. A, ze zle sie
        rzadza to widac.
        Zreszta pomoc im nie bedzie tak latwo, bo mieszkaja w buszu. Wszedzie na
        swiecie ludnosc, ktora mieszka zdala od duzych miast jest biedniejsza. A oni
        trzymaja sie tych miejsc, bo to ich ojczysty kraj.
        Obecnie rzad australijski chce im to samostanowienie odebrac tzn. obalic ich
        ciala rzadzace, ktore rozdzielaja pieniadze, i stad te raporty o biedzie. Rzad
        australijski chce wszystkie programy (budownictwo mieszkan itp.) przejac w
        swoje rece.
        W Australii nie ma rezerwatow, jak to jest podane pod zdjeciem. Chyba, ze za
        rezerwat ktos uzna teren wielkosci Polski jaki przysluguje nie jednej grupie
        aborygienow.
        Z umieralnoscia jest tez jak ktos podal powyzej.
        Australia:Life expectancy at birth:
        total population: 80.5 years
        Poland: Life expectancy at birth:
        total population: 74.97 years


        • warmi2 Re: jest tak jak ktos powyzej opisal 17.07.06, 02:18
          "Obecnie rzad australijski chce im to samostanowienie odebrac tzn. obalic ich
          ciala rzadzace, ktore rozdzielaja pieniadze, i stad te raporty o biedzie."

          W koncu jezeli Australijczycy ich finansuja to maja wszelkie prawa aby dopytywac sie jak te pieniadze sa wydawane.
          • agatsu Nie maja 05.09.06, 21:57
            bo to rekompensata za historie, a nie podarunek...
    • wally12 A przecież... 12.06.06, 11:54
      ...więcej rasizmu jest w zamykaniu ich w rezerwatach, nic nie dających
      przywilejach w biurach pracy (indigenious job), za tym kryje się założenie, że
      sami sobie nie poradzą, bo... no właśnie. TO JEST RASIZM! Ale obecna Australia
      nie może sobie pozwolić na dawną politykę, tworzenie rozległych rezerwatów
      ludności tubylczej to pomysł amerykański. U progu lat 70-tych Amerykanie
      rozpoczęli głośną kampanię właśnie o "straconym pokoleniu". Australijczycy
      ugięli się. W tym samym czasie zniknęło z australijskich formularzy wizowych
      pytanie: "Czy miała(e)ś przodków żydowskiego pochodzenia?" No cóż, Australia
      znalazła z braku wyboru nowego protektora. A ten protektor nie umie nawet
      rozwiązać swoich wewnętrznych (podobnych) problemów, ale potrafi
      bezceremonialnie dyktować. Pod "nieludzkimi" rządami Menziesa Australijczycy
      zostawiali otwarte drzwi domów i samochodów i nikt ich nie okradał. Tolerowali
      też imigrację, ale na troszkę innych zasadach niż później. No cóż...
      • ifa11 Re: A przecież... 17.07.06, 01:59
        jakie rezerwaty? tutaj nie ma zadnych rezerwatow,aborygeni zyja sobie gdzie
        chca i kiedy chca
        aborygenskie wspolnoty nie nawidza sie nawzajem,czasami mieszkaja dzielnice obok
        siebie i sa najgorszymi wrogami dla siebie (aborygen z aborygenem)
        i tak bylo do wiekow

        ale pewnie temu tez bialy jest tez winny tak?????

        dzieci z jednej wspolnoty nie moga nawet spojrzec na dziecko z drugiej
        wspolnoty,maja wpajana nienawisc od urodzenia

        a ten artykul napisany jest przez osobe kompletnie nie znajacej rzeczywistosci
        aborygensko-australijskiej
        tak sie sklada ze moja dobra kolezanka w pracy jest aborygenka,po matce
        aborygnece i bialym ojcu i ona sama przyznaje ze na obecnym etapie to juz tylko
        wybor aborygenow to takiego a nie innego zycia
        to jest owszem bardzo skomplikowany problem ale nie jest tak ze wszystkiemu sa
        winni biali,
        takie pieniadze jakie w tej chwili dostaje aborygen od
        panstwa,mieszkania,domy,przywileje - o tym moga tylko marzyc biali ludzie ciezko
        pracujacy na te dotacje
        oni nawet dostaja 8000$ rocznie na psa - poniewaz to czesc ich kultury

        wiele slyszalam historii od mojej kolezanki o jej wspolnocie (wspolnocie w duzym
        miescie)i ona sama ich tak samo nienawidzi jak kocha,bo to jej wiezy krwi
        ona jest jedyna osoba i jej brat(ktory tez ma bialego ojca) ktorzy normalnie
        pracuja,a we wspolnocie jest 700 osob
        i kto utrzymuje te 698 osob? ja,moj maz,moi przyjaciele....
        i nie sa to ludzie z "ukradzionej generacji" ale mlodzi ludzie 18-30 zycia
        ktorzy maja inne wzorce,od szkolnych kolegow i spoleczenstwa ale wola wziasc
        pieniadze od panstwa i sie napic,nacpac a potem gwalcic swoje corki i mlodsze
        siostry
        rzad ma armie ludzi ktorzy staraja sie pomoc kazdej wspolnocie,wszystko moga
        dostac,za darmo,maja prawa do wszystkiego.Nawet sa zmieniane nazwy plaz,ulic i
        dzielnic na ich zyczenie
        zapewaniam was ze nikt ich tu nie krzywdzi,ani nie dyskryminuje
        wszyscy na nich ciezko pracujemy aby ich utrzymac,na ich
        jedzenie,ubranie,narkotyki,alkohol
        a i tak czesto gesto przyjda ukradna samochod albo rowerek dziecku z ogrodka

        nie dawania przywilejow w biurach??? moj boshe zeby tylko aborygenowi sie
        chcialo pracowac w biurze?
        oni nie potrafia pracawac od 9-17,nie ma takich przypadkow,po prostu nie ma

        jak to latwo rzucac haslo nie znajac prawdy!!!!








    • rejestr1 Nie bądźmy tak skromni 17.07.06, 08:48
      Pod koniec lat 80-tych, na zarzuty ze strony Australi wobec polityki apartheidu
      w RPA, jeden z białych polityków tego kraju złośliwie powiedział, że gdyby RPA w
      swoim czasie zrobiło to z miejscową ludnością co Australia z Aborygenami, to by
      nie było problemu rasowego w południowej Afryce.
      Do dzisiaj wielu uważa, że Aborygeni to lud pustynny, gdzie przed przybyciem
      Europejczyków akurat na wybrzezach zamieszkiwali. Przez przybyszów zostali
      zakwalifikowani jako lud przeznaczony do eksterminacji. Na Tasmani udało się to
      nawet całkowicie, gdyż z 4 tys. tubylców nie przeżył nikt. Ludność Australii
      przed przybyciem przybyszów szacuje się na 300tys do 1 miliona. W 1929 roku
      udało się przeżyć ca 30 tys.Obecnie za górną granicę przyjmuje sie 380tys, z
      tego raptem 55tys. jest czystej krwi Aborygenami.
      Jeszcze w latach 30-tych XX wieku do ulubionych zajęć białych farmerów należały
      polowania po których trofea były zawieszane na werandach. Tymi trofeami były
      głowy "upolowanych" Aborygenów.
      Trudno trochę wymagać, że po blisko dwustu latach eksterminowania Aborygenów, a
      tych którym pozwolono przeżyć, pozbawianym ich kultury i atrybutów
      człowieczeństwa, przeganianych na najgorsze ziemie, gdzie biali nie chcieli się
      osiedlać, teraz w bardzo krótkim czasie staną się wysoko kultywowaną nacją. To
      tak jakby od katowanego i trzymanego w ciemnej klatce psa wymagano, że po
      wypuszczeniu z niej stanie się od razu salonowym pieskiem.
      • agatsu bardzo dobrze napisane 05.09.06, 22:01
        tez bym chciala tak umiec.
Pełna wersja