naf-naf
28.06.06, 14:19
www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006062605
Obejdzie się bez Polski
Rozmowa
Z Michaiłem Dieliaginem, ekonomistą, szefem moskiewskiego Instytutu Problemów
Globalizacji, rozmawia Krzysztof Pilawski
Gdybym na pytanie: „Jaka jest najkrótsza droga z Rosji w głąb Europy?”
odpowiedział: „Ta, która omija Polskę”, to czy byłaby to odpowiedź
prawidłowa?
– (Śmiech) Z geograficznego punktu widzenia błędna, ale z gospodarczego i
politycznego coś jest na rzeczy.
Dlaczego?
– Na razie rosyjski gaz idzie dwiema trasami – przez Ukrainę i Białoruś, a
potem Polskę. Na Białorusi może się stać to samo, co stało się na Ukrainie:
do władzy przyjdą tzw. demokraci, ogłoszą pełną niepodległość od Rosji i
zaczną kraść nasz gaz. Polska gazu nie będzie kraść, bo jest członkiem Unii
Europejskiej, ale pozostająca poza Unią Białoruś będzie kraść.
Dlaczego Ukraina i Białoruś muszą kraść wasz gaz?
– To proste. Nie są w stanie opłacić własnej niepodległości. Nie mają
pieniędzy na płacenie za gaz po światowych cenach. Nasza biurokracja mogłaby
zmusić te państwa do wymiany – my dajemy wam gaz i ropę, wy nam – własność
(chodzi przede wszystkim o przekazanie Rosji obiektów sektora paliwowo-
energetycznego – przyp. K.P.). Ale nasza biurokracja nie jest w stanie tego
zrobić.
Ale przecież ona próbuje to robić...
– Proszę nie żartować. I tak wystarczająco anegdotycznie wygląda sytuacja z
Aleksandrem Łukaszenką, który siedzi w naszej kieszeni i nadal jest
niezależny od nas. Nasza biurokracja nie jest w stanie wcielać schematu:
surowce za własność. Dlatego będzie podnosiła ceny gazu, a oni nie będą w
stanie za gaz płacić i będą go kraść. Dlatego nie ma sensu zwiększanie
przesyłu gazu przez terytorium, gdzie go kradną lub mogą kraść. Trzeba
znaleźć inną drogę.
Czyli, Pana zdaniem, to nie Polska sprowokowała Moskwę do budowy gazociągu
pod Bałtykiem, tylko Ukraina i Białoruś?
– Polska to osobne zagadnienie. Ale rzeczywiście cierpi także przez te
państwa. Może cierpieć jeszcze bardziej, jeśli Rosji nie będzie wystarczało
gazu. Wówczas będzie on kierowany do nowego, podmorskiego gazociągu, by
zamortyzować wydatki na jego budowę. Poza tym dzięki Gazociągowi Północnemu
od razu wchodzimy na rynki bogatych państw. To jest bardzo opłacalny projekt.
Historia z nim zbiegła się jednak z obustronnym kryzysem politycznym w
naszych stosunkach.
Co to znaczy: obustronnym?
– Że odpowiada za niego i Polska, i Rosja. Ze strony Rosji chodzi o
propagandę, po drugie – pobicie dziennikarzy i dyplomatów. Ktoś może
opowiadać bajki, że to chuligani, ale łatwo odróżnić ciosy profesjonalistów
od ciosów pijanych chuliganów. Do tego dochodzi brak ochoty uregulowania
stosunków z Warszawą i brak zrozumienia, że Polska jest podobna do nas. Tyle
że Rosja była imperium jeszcze ćwierć wieku temu, a Polska w zamierzchłym
czasie I Rzeczypospolitej. Polska też chce powrotu do dawnej siły. Polska
delegacja przyjeżdża na Ukrainę w tym samym celu co rosyjska – odbudowy
dawnej potęgi. I jeśli my nie chcemy uregulować stosunków z Polską, po prostu
trzeba ją obejść. To warto zrobić także dlatego, że nie wiadomo, jak
porozumiewać się z nowymi członkami Unii Europejskiej. W Brukseli słyszymy,
że trzeba rozmawiać z Warszawą, w Warszawie – odsyłają do Brukseli. A w
dodatku Polska to nie tylko 25. członek UE, ale także 52. stan USA.
Rozmawiając z Polską, trzeba pamiętać, że rozmawia się jednocześnie z Unią
Europejską i Stanami Zjednoczonymi. Przy tym interesy USA są różne od
interesów „starej” Unii. Porozumiewanie się w takiej sytuacji jest możliwe
tylko teoretycznie. I dlatego zupełnie nie wiadomo, po co tracić czas na
Polskę, skoro można ominąć ją, porozumiewając się bezpośrednio z ważnymi
partnerami europejskimi i USA. Jednym zdaniem: prowadzenie dialogu z Polską
jest bardzo trudne, a poza tym nie bardzo wiadomo, po co go w ogóle
prowadzić.
Dziękuję za rozmowę.
------------------------------------------------------------------------------
--
(*)