Gość: Alik
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
01.02.03, 22:53
Dwa tygodnie temu obiegły prasę światową informację o problemie jaki ma
izraelski astronauta z obchodzeniem szabasu na orbicie, bo słońce wstaje tam
co godzinę. Włączył się nawet rabin nowojorski w tę dyskusję. Jak widać modły
astronaucie Ramonowi niewiele się przydały, bo znalazł się w przyspieszonym
tempie na łonie Abrahama.
Nawiasam mówiąc gdy ktoś ma zawód pilota wojskowego, bombarduje cele w innych
krajach (Irak) i lata w kosmos, to jego polisa ubezpieczeniowa wyceniona musi
być bardzo wysoko i szanse że umrze w łóżku są niewielkie.
Amerykanie mieli problem z nim od początku, bo z uwagi na jego paszport start
Columbii odbył się prawie w tajemnicy, nie uprzedzano opinii publicznej o
terminie.
W ogóle żydzi przynoszą pecha NASA. W 1986 r gdy rozleciał się prom
Challenger na pokładzie była żydowska nauczycielka. Teraz izraelski pilot
przyniósł pecha. Widać Pan Bóg nie chce dopuściż żydów zbyt blisko nieba.
W USA jest podejrzenie o zamach terrorystyczny. W centrum dowodzenia lotów
kosmicznych w Houston wypędzili wszystkich ludzi z kontroli od monitorów i
zaplombowali salę. Będzie śledztwo.
Podobnie poinformowano opinię publiczną żeby nie dotykała szczątków promu
które rozleciały się na 200 km bo mogą być trujące...(sic) Jak może być coś
trujące co było doprowadzone do temp. kilku tysięcy stopni C? Paranoja.
Ewidentnie chodzi o zbadanie śladów ew. przestępstwa.