felusiak1
16.07.06, 00:29
Ostrzał Izraela z południowego Libanu trwa nieprzerwanie od momentu wycofania
się wojsk izraelskich w 2000 roku. Izrael wielokrotnie zabiegał o poparcie
Europy w celu położenia kresu temu procederowi. Bezskutecznie.
Czynił zabiegi w Bejrucie aby rzad Libanu połozył kres ostrzałowi.
Bezskutecznie. Zabiegał z identycznym skutkiem o powstrzymanie ataków z
terytorium Gazy. Bezskutecznie. Wszyscy byli zajeci ważniejszymi sprawami.
Dzisiaj wszyscy są zatrwożeni podmuchem wiatru wojny.
Czy ci wykształceni ludzie stojacy u steró władzy nie potrafili przewidzieć,
że Izrael nie będzie tolerował sytuacji w nieskończoność? Nie potrafili
przewidzieć, że Iran, który pociaga za sznurki w południowym Libanie może
doprowadzić do eskalacji konfliktu w celu odwrócenia uwagi od własnego
programu nuklearnego, który dzieki zadymie udało się mu zepchnać z pierwszych
stron. Gdyby nie wydarzenia w Izraelu i okolicach mówilibyśmy dzisiaj o
sytuacji Iranu wobec sankcji Rady Bezpieczeństwa. Nie mówimy a Iran kupił
sobie czas. Kilka tygodni? Kilka miesiecy?