Rumsfeld: Francja często się nie zgadza

IP: *.146.186.195.dial.bluewin.ch 07.02.03, 20:07
O ile mnie pamiec nie myli to Europa liczy ok 35 krajow . Z
tego 11 mniejszych i wiekszych wasali podpisalo na kleczkach
dokument popierajacy USA. Pan Rumsfeld & Co nie wytrzymuje
nerwowo rozwoju sytuacji, w chwili kiedy nawet najwieksi
sojusznicy tj. premierzy Wlk. Brytanii i Australii sa ostro
krytykowani w parlamencie i przez swoja opinie publiczna. Przed
chwila radio francuskie podalo, ze 10 z 15 czlonkow Rady
Bezpieczenstwa jest przeciwnych atakowi na Irak. Rozumiem
zdenerwowanie administracji USA .. Zastanawiajaca jest tez
cisza ze strony naszych najwiekszych przyjcacieli USA i
czolowych swiatowych kaskaderow (prez. Kwasniewski & Co.
przeskoczyli w pelnym biegu z satelity ZSRR na satelite USA)..
    • Gość: a psik Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.zrpa.com / 192.168.1.* 07.02.03, 21:21
      no tak Francja nie wspiera wiec nie posle lotniskowca i Legii
      Cudzoziemskiej, Niemcy nie wspieraja wiec nie posla eskadry
      odrzutowcow albo parudzisieciu czolgow
      Polska poparla wiec posle batalion telefoniczny (chlopcy beda
      biegali po pustyni i kabel lacznosci rozkladali) albo batalion
      rakietowy z rakietami o zasiegu 1 km sterowanymi drutami.
      W zasadzie list w wiekszosci podpisaly panstwa ktore robia za
      tlum, albo tlo w tej rozgrywce nerwow pomiedzy USA a Francja i
      Niemcami.Ich wsparcie w wiekeszosci ma znaczenie papierowe i
      symboliczne bo praktycznie za wyjatkiem obejrzenia transmisji z
      wojny na kanale CNN to Miller(mam nadzieje ze zna angielski i ma
      kablowke w swojej rezydencji) raczej za duzo nie moze zaoferowac.
      A Rumsfeld jak to Rumsfeld pierdoli trzy po trzy i dalej bedzie
      robil dobra mine do gry swojego szefa.Szefa ktory swego czasu
      myslal ze scyzoryki szwajcarskie produkowane sa w Szwecji (swiss
      army knives made in Sweden) . A Bush wojne rozpeta no bo jak
      wytlumaczy przecietnemu Joe ze wyslal paredzisiat tysiecy
      zonierzy po darmo i roztrwonil pare miliardow w czasie gdy
      gospodarka USA przezywa problemy a budzet ma miec najwiekszy
      deficyt w historii
      • galaxy2099 Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza 07.02.03, 21:29
        Najwiekszy deficyt w historii czego ?
        Moze w historii twojej glupoty.



        Gość portalu: a psik napisał(a):

        > no tak Francja nie wspiera wiec nie posle lotniskowca i Legii
        > Cudzoziemskiej, Niemcy nie wspieraja wiec nie posla eskadry
        > odrzutowcow albo parudzisieciu czolgow
        > Polska poparla wiec posle batalion telefoniczny (chlopcy beda
        > biegali po pustyni i kabel lacznosci rozkladali) albo batalion
        > rakietowy z rakietami o zasiegu 1 km sterowanymi drutami.
        > W zasadzie list w wiekszosci podpisaly panstwa ktore robia za
        > tlum, albo tlo w tej rozgrywce nerwow pomiedzy USA a Francja i
        > Niemcami.Ich wsparcie w wiekeszosci ma znaczenie papierowe i
        > symboliczne bo praktycznie za wyjatkiem obejrzenia transmisji z
        > wojny na kanale CNN to Miller(mam nadzieje ze zna angielski i ma
        > kablowke w swojej rezydencji) raczej za duzo nie moze zaoferowac.
        > A Rumsfeld jak to Rumsfeld pierdoli trzy po trzy i dalej bedzie
        > robil dobra mine do gry swojego szefa.Szefa ktory swego czasu
        > myslal ze scyzoryki szwajcarskie produkowane sa w Szwecji (swiss
        > army knives made in Sweden) . A Bush wojne rozpeta no bo jak
        > wytlumaczy przecietnemu Joe ze wyslal paredzisiat tysiecy
        > zonierzy po darmo i roztrwonil pare miliardow w czasie gdy
        > gospodarka USA przezywa problemy a budzet ma miec najwiekszy
        > deficyt w historii
        • Gość: a psik Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.zrpa.com / 192.168.1.* 07.02.03, 21:55
          Taki krotki komentarz a tyle pieknych slow - pan wiersze pisze ?
          jak nie to powinien pan zaczac.
          a jak dodam ze w historii ostatnich paru lat to przelknie to
          pan ?
          w dodatku pana inwektywa (zakladam ze zamierzal mnie pan
          obrazic) jest nielogiczna i bez sensu jak podejrzewam cale pana
          sfrustrowane zycie: z glupota jest tak, ze sie jej nie da
          dodrukowac no chyba ze z wlasnego doswiadczenia zna pan jakies
          czarodziejskie metody
          • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: 206.28.214.* 07.02.03, 22:32
            Gość portalu: a psik napisał(a):

            > Taki krotki komentarz a tyle pieknych slow - pan wiersze pisze ?
            > jak nie to powinien pan zaczac.
            > a jak dodam ze w historii ostatnich paru lat to przelknie to
            > pan ?
            > w dodatku pana inwektywa (zakladam ze zamierzal mnie pan
            > obrazic) jest nielogiczna i bez sensu jak podejrzewam cale pana
            > sfrustrowane zycie: z glupota jest tak, ze sie jej nie da
            > dodrukowac no chyba ze z wlasnego doswiadczenia zna pan jakies
            > czarodziejskie metody

            Szanowny(a) Pani(e),

            Bogdan, tzn. osobnik podpisujacy sie pseudonimem galaxy, juz jest doskonale
            znany wiekszosci bywalcow tego forum z tego, ze oprocz inwektyw nie potrafi on
            absolutnie nic innego napisac. Szczerze powiem, zaskoczony jestem ze w Pana(i)
            przypadku ograniczyl sie tylko do jednego wyzwiska, bo zazwyczaj wystepuja one
            w formie trojcy wraz z jego ulubionymi zwrotami: debil i lewak.

            Obawiam sie, ze juz nic nie jest w stanie naklonic go do choc odrobine
            konstruktywnych komentarzy. Po prostu, taki jest swiat i dla takich ludzi tez
            musi znalezc sie miejsce, i chyba lepiej pozostawic go samemu sobie.

            Lacze wyrazy szacunku,

            MM
            • Gość: a psik Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.zrpa.com / 192.168.1.* 07.02.03, 23:11
              pan, pan, zenskie wydanie powinno sie naywac a psika :-))
              serdecznie dziekuje za naswietlenie mi sytuacji geopolitycznej
              na forum :-)). Ja tutaj wpadam rzadko jak, nie przymierzajac
              mucha do piwa w renomowanej knajpie z dobra klimatyzacja
              odwzajemniam wyrazy szacunku
              • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.muf138.nycm.n54ny05r18.dsl.att.net 08.02.03, 00:13
                Gość portalu: a psik napisał(a):

                > pan, pan, zenskie wydanie powinno sie naywac a psika :-))
                > serdecznie dziekuje za naswietlenie mi sytuacji geopolitycznej
                > na forum :-)). Ja tutaj wpadam rzadko jak, nie przymierzajac
                > mucha do piwa w renomowanej knajpie z dobra klimatyzacja
                > odwzajemniam wyrazy szacunku

                Ja tez nie jestem zbyt czestym gosciem, ale z kolega galaxy nie raz juz mialem
                nieprzyjemnosc zderzyc rogi. I zreszta nie ja jeden. Zawsze z tym samym
                skutkiem (debil, lewak, idiota) ;o)

                Pozdrawiam
            • galaxy2099 Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza 08.02.03, 09:00
              Jaki wzruszajacy listiscik. Doprawdy koledzy... oooups przepraszam PANOWIE, bo
              przeciez miedzy lewakami to taka sielanka panuje. Dzieki za wspaniale
              wprowadzenie nowego na forum kolegi-lewaka. Przeciez trzeba go przestrzec jakie
              to niebezpieczenstwa ze strony mojej skromnej osoby na niego czekaja. I
              slusznie. Bo debilizm bedzie mocno pietnowany a kolega apsik wstep mial jak na
              prawdziwego morona przystalo.


              Gość portalu: MM napisał(a):

              > Gość portalu: a psik napisał(a):
              >
              > > Taki krotki komentarz a tyle pieknych slow - pan wiersze pisze ?
              > > jak nie to powinien pan zaczac.
              > > a jak dodam ze w historii ostatnich paru lat to przelknie to
              > > pan ?
              > > w dodatku pana inwektywa (zakladam ze zamierzal mnie pan
              > > obrazic) jest nielogiczna i bez sensu jak podejrzewam cale pana
              > > sfrustrowane zycie: z glupota jest tak, ze sie jej nie da
              > > dodrukowac no chyba ze z wlasnego doswiadczenia zna pan jakies
              > > czarodziejskie metody
              >
              > Szanowny(a) Pani(e),
              >
              > Bogdan, tzn. osobnik podpisujacy sie pseudonimem galaxy, juz jest doskonale
              > znany wiekszosci bywalcow tego forum z tego, ze oprocz inwektyw nie potrafi
              on
              > absolutnie nic innego napisac. Szczerze powiem, zaskoczony jestem ze w Pana
              (i)
              > przypadku ograniczyl sie tylko do jednego wyzwiska, bo zazwyczaj wystepuja
              one
              > w formie trojcy wraz z jego ulubionymi zwrotami: debil i lewak.
              >
              > Obawiam sie, ze juz nic nie jest w stanie naklonic go do choc odrobine
              > konstruktywnych komentarzy. Po prostu, taki jest swiat i dla takich ludzi tez
              > musi znalezc sie miejsce, i chyba lepiej pozostawic go samemu sobie.
              >
              > Lacze wyrazy szacunku,
              >
              > MM
              • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.dyn.optonline.net 08.02.03, 17:50
                galaxy2099 napisał:

                > Jaki wzruszajacy listiscik. Doprawdy koledzy... oooups przepraszam PANOWIE,
                bo
                > przeciez miedzy lewakami to taka sielanka panuje. Dzieki za wspaniale
                > wprowadzenie nowego na forum kolegi-lewaka. Przeciez trzeba go przestrzec
                jakie
                >
                > to niebezpieczenstwa ze strony mojej skromnej osoby na niego czekaja. I
                > slusznie. Bo debilizm bedzie mocno pietnowany a kolega apsik wstep mial jak
                na
                > prawdziwego morona przystalo.
                >

                Bogus, to nie niebezpieczenstwo a tylko nieszkodliwa niewygoda. Cos co trzeba
                zaakceptowac tak jak sie akceptuje komary. W koncu to tez stworzenia kierujace
                sie instynktem a nie rozumem.
          • galaxy2099 O deficycie 08.02.03, 08:54
            Krotki komentarz, ale bardzo celny.
            Bo komu to kolega chce wciskac ciemnote o tym deficycie. "... w historii kilku
            lat" to juz brzmi zupelnie inaczej niz bez tych paru slow, sugerujacych np. " w
            historii USA".
            Cos strasznie obrazalski jestes. I to za co? Ze ktos wytyka ci niewiedze !
            Nawet debilem cie nie nazwalem. Wiekszy deficyt budzetowy maja Niemcy, za co
            prawdopodobnie zostana ukarani przez komisje europejska (przekracza
            dopuszczalne w UE 3%).
            To musi byc smutne dla takiego lewaka jak ty, ale rozumiem, ze starasz sie tego
            niewidziec. Wolisz pisac bzdury o najwiekszym deficycie w USA.



            Gość portalu: a psik napisał(a):

            > Taki krotki komentarz a tyle pieknych slow - pan wiersze pisze ?
            > jak nie to powinien pan zaczac.
            > a jak dodam ze w historii ostatnich paru lat to przelknie to
            > pan ?
            > w dodatku pana inwektywa (zakladam ze zamierzal mnie pan
            > obrazic) jest nielogiczna i bez sensu jak podejrzewam cale pana
            > sfrustrowane zycie: z glupota jest tak, ze sie jej nie da
            > dodrukowac no chyba ze z wlasnego doswiadczenia zna pan jakies
            > czarodziejskie metody
            • Gość: MM Re: O deficycie IP: *.dyn.optonline.net 08.02.03, 20:47
              galaxy2099 napisał:

              > Krotki komentarz, ale bardzo celny.
              > Bo komu to kolega chce wciskac ciemnote o tym deficycie. "... w historii
              kilku
              > lat" to juz brzmi zupelnie inaczej niz bez tych paru slow, sugerujacych
              np. " w
              >
              > historii USA".
              > Cos strasznie obrazalski jestes. I to za co? Ze ktos wytyka ci niewiedze !
              > Nawet debilem cie nie nazwalem. Wiekszy deficyt budzetowy maja Niemcy, za co
              > prawdopodobnie zostana ukarani przez komisje europejska (przekracza
              > dopuszczalne w UE 3%).
              > To musi byc smutne dla takiego lewaka jak ty, ale rozumiem, ze starasz sie
              tego
              >
              > niewidziec. Wolisz pisac bzdury o najwiekszym deficycie w USA.


              Smutne dla takiego jak ty nieuka, pozbawionego mozliwosci indywidualnego
              myslenia, musi byc fakt, ze jezeli wojna dojdzie do skutku, to deficyt ten
              bedzi najwiekszy w historii.

              Planowany na ten rok deficyt jest rowny 307 milardom dolarow, ale nikt z
              administracji nie chwali sie, ze to optymistyczne zalozenie NIE OBEJMUJE
              KOSZTOW WOJNY Z IRAKIEM. A koszty te wyniosa pomiedzy 300 miliardami a dwoma
              bilionami dolarow (wedlug oficjalnych szacunkow). Wiec twoj ulubiony Dubya
              moze miec watpliwa przyjemnosc w ciagu dwoch zaledwie lat rozwalic niemal bank
              USA.
              • galaxy2099 Re: O deficycie 09.02.03, 01:20
                MM ty naprawde jestes nieukiem.
                2 BILIONY $$$ to wg ciebie koszty wojny z Irakiem. A gdzie to wyczytales
                debilu. Koszty operacji w Iraku w 1991 roku to 60 miliardow dolarow a teraz
                taki moron jak ty mowi, ze moga byc nawet 33 razy wieksze. To ile ta wojna
                mialaby trwac ? 25 lat ?
                O tych komarach to miales racje. Masz mozdzek jak komar.



                Gość portalu: MM napisał(a):

                > galaxy2099 napisał:
                >
                > > Krotki komentarz, ale bardzo celny.
                > > Bo komu to kolega chce wciskac ciemnote o tym deficycie. "... w historii
                > kilku
                > > lat" to juz brzmi zupelnie inaczej niz bez tych paru slow, sugerujacych
                > np. " w
                > >
                > > historii USA".
                > > Cos strasznie obrazalski jestes. I to za co? Ze ktos wytyka ci niewiedze !
                >
                > > Nawet debilem cie nie nazwalem. Wiekszy deficyt budzetowy maja Niemcy, za
                > co
                > > prawdopodobnie zostana ukarani przez komisje europejska (przekracza
                > > dopuszczalne w UE 3%).
                > > To musi byc smutne dla takiego lewaka jak ty, ale rozumiem, ze starasz sie
                >
                > tego
                > >
                > > niewidziec. Wolisz pisac bzdury o najwiekszym deficycie w USA.
                >
                >
                > Smutne dla takiego jak ty nieuka, pozbawionego mozliwosci indywidualnego
                > myslenia, musi byc fakt, ze jezeli wojna dojdzie do skutku, to deficyt ten
                > bedzi najwiekszy w historii.
                >
                > Planowany na ten rok deficyt jest rowny 307 milardom dolarow, ale nikt z
                > administracji nie chwali sie, ze to optymistyczne zalozenie NIE OBEJMUJE
                > KOSZTOW WOJNY Z IRAKIEM. A koszty te wyniosa pomiedzy 300 miliardami a dwoma
                > bilionami dolarow (wedlug oficjalnych szacunkow). Wiec twoj ulubiony Dubya
                > moze miec watpliwa przyjemnosc w ciagu dwoch zaledwie lat rozwalic niemal
                bank
                > USA.
                • Gość: MM Re: O deficycie IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 04:20
                  galaxy2099 napisał:

                  > MM ty naprawde jestes nieukiem.
                  > 2 BILIONY $$$ to wg ciebie koszty wojny z Irakiem. A gdzie to wyczytales
                  > debilu. Koszty operacji w Iraku w 1991 roku to 60 miliardow dolarow a teraz
                  > taki moron jak ty mowi, ze moga byc nawet 33 razy wieksze. To ile ta wojna
                  > mialaby trwac ? 25 lat ?
                  > O tych komarach to miales racje. Masz mozdzek jak komar.


                  Bogus, po raz drugi w ciagu kilku tygodni odpowiem ci w twoim stylu.

                  Ty skonczony kretynie, jestes glupszy niz ustawa przewiduje. Czasami wydaje mi
                  sie, ze nie mozna takich idiotyzmow pisac specjalnie, to moze byc tylko i
                  wylacznie niechcacy efekt prkinsonizmu, padaczki lub innej choroby
                  pozbawiajacej cie kontroli motorycznej.

                  Ale do konkretow. Wyobraz sobie, idioto, ze przytoczone cyfry (od 300
                  miliardow do 2 bilionow USD) to sa OFICJALNE szacunki podawane w mediach, w
                  zaleznosci od tego jak dlugo potrwa wojna. Ale po co ty bys sledzil
                  wiadomosci, przeciez taki Einstein jak ty wie wszystko lepiej, a rzeczywistosc
                  nagina sie do twojej woli, prawda?

                  Sprawdz sobie, kretynie, ile kosztuje jeden pocisk Tomahawk. A teraz wyobraz
                  sobie, ze USA PLANUJE wystrzelic WIECEJ tych pociskow tylko ciagu PIERWSZYCH
                  DWOCH GODZIN bombardowania niz podczas CALEJ PUSTYNNEJ BURZY.

                  Koszty wojny moga wyrosnac astronomicznie nie tylko poprzez jez wydluzenie,
                  zle poprzez rodzaj zastosowanych broni oraz wstrat w sprzecie, a wojsko nie
                  ukrywa, ze tym razem moga byc duzo wyzsze.

                  Ale ty jestes za glupi aby to pojac. Za to nie brak ci odwagi te swoja glupote
                  pokazac calemu swiatu. Dlatego nie ucz sie juz wiecej, Bogus, bo mozesz sie
                  czegos nauczyc i stracic pewna wygrana zostajac w konkursie na IDIOTE WIOSKI
                  GLOBALNEJ.
                  • galaxy2099 Re: O deficycie 09.02.03, 07:34
                    Posluchaj mnie nieuku jeszcze raz. Zadne szacunki nie mowia o 2 BILIONACH
                    DOLAROW.
                    $2BILIONY = 2000 MILIARDOW = 2000000 MILIONOW.
                    Czy do ciebie docieraja te liczby? Chyba nie za bardzo.
                    Jakie oficialne szacunki ? Czy takich samych pacyfistycznych nieukow jak ty ?
                    Mam sledzic jak lewacy bostonscy wymyslaja astronomiczne cyferki z brane z
                    ksiezycow Jowisza! Przeciez ci debile mylili sie zawsze w historii. Oni tak
                    licza przy okazji kazdej mniejszej czy wiekszej wojny i jeszcze nigdy nie mieli
                    racji. Oficialane rzadowe szacunki mowia o kosztach do 300 miliardow i to przy
                    zlych scenariuszach. A ja wole wierzyc tym ktorzy odpowiadaja za to co mowia
                    (przed wyborcami) niz tym, ktorych slowa nic nie kosztuja i przed nikim za te
                    swoje brednie nie odpowiadaja. Wiec plota na potege.
                    A dlaczego wlasciwie nie mogloby byc 200 BILIONOW ? Nie brzmi jeszcze lepiej
                    dla waszej lewackiej braci.
                    I tak na dodatek. Sam sobie wystrzel w dwie godziny taka mase pociskow za 60
                    miliardow a nie pieprz bredni.

                    Gość portalu: MM napisał(a):

                    > galaxy2099 napisał:
                    >
                    > > MM ty naprawde jestes nieukiem.
                    > > 2 BILIONY $$$ to wg ciebie koszty wojny z Irakiem. A gdzie to wyczytales
                    > > debilu. Koszty operacji w Iraku w 1991 roku to 60 miliardow dolarow a tera
                    > z
                    > > taki moron jak ty mowi, ze moga byc nawet 33 razy wieksze. To ile ta wojna
                    >
                    > > mialaby trwac ? 25 lat ?
                    > > O tych komarach to miales racje. Masz mozdzek jak komar.
                    >
                    >
                    > Bogus, po raz drugi w ciagu kilku tygodni odpowiem ci w twoim stylu.
                    >
                    > Ty skonczony kretynie, jestes glupszy niz ustawa przewiduje. Czasami wydaje
                    mi
                    > sie, ze nie mozna takich idiotyzmow pisac specjalnie, to moze byc tylko i
                    > wylacznie niechcacy efekt prkinsonizmu, padaczki lub innej choroby
                    > pozbawiajacej cie kontroli motorycznej.
                    >
                    > Ale do konkretow. Wyobraz sobie, idioto, ze przytoczone cyfry (od 300
                    > miliardow do 2 bilionow USD) to sa OFICJALNE szacunki podawane w mediach, w
                    > zaleznosci od tego jak dlugo potrwa wojna. Ale po co ty bys sledzil
                    > wiadomosci, przeciez taki Einstein jak ty wie wszystko lepiej, a
                    rzeczywistosc
                    > nagina sie do twojej woli, prawda?
                    >
                    > Sprawdz sobie, kretynie, ile kosztuje jeden pocisk Tomahawk. A teraz wyobraz
                    > sobie, ze USA PLANUJE wystrzelic WIECEJ tych pociskow tylko ciagu PIERWSZYCH
                    > DWOCH GODZIN bombardowania niz podczas CALEJ PUSTYNNEJ BURZY.
                    >
                    > Koszty wojny moga wyrosnac astronomicznie nie tylko poprzez jez wydluzenie,
                    > zle poprzez rodzaj zastosowanych broni oraz wstrat w sprzecie, a wojsko nie
                    > ukrywa, ze tym razem moga byc duzo wyzsze.
                    >
                    > Ale ty jestes za glupi aby to pojac. Za to nie brak ci odwagi te swoja
                    glupote
                    > pokazac calemu swiatu. Dlatego nie ucz sie juz wiecej, Bogus, bo mozesz sie
                    > czegos nauczyc i stracic pewna wygrana zostajac w konkursie na IDIOTE WIOSKI
                    > GLOBALNEJ.
                    • Gość: MM Re: O deficycie IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 17:09
                      Oj, Bogus, Bogus. W jakim ty swiecie zyjesz? Daj mi znac, chetnie bym tam
                      pojechal i zobaczyl, bo na pewno nie jest to ten sam swiat co nasz.

                      A propos. Tak, 2 biliony, z 'b' na poczatku. To samo co jak 2,000 miliardow.
                      Takie sa GORNE GRANICE szacunkow.
                      • galaxy2099 Re: O deficycie 09.02.03, 22:19
                        W dalszym ciagu udajesz glupka.
                        Pytam wg. czyich szacunkow ? Czy nie jest to przypadkiem srodowisko bostonskich
                        lewackich intelektualistow co to wszysko udowodnic potrafia?
                        A oto opinia jednego z ekspertow:
                        "Nie ma oficjalnych szacunków kosztów, ale w najlepszym razie taka misja bedzie
                        kosztowala 75 mld dol., w najgorszym - 500 mld dol. - twierdzi William D.
                        Nordhaus, ekonomista z uniwersytetu w Yale i byly doradca prezydenta USA"
                        jeszcze raz powtarzam, nie byloby dla was lewakow lepiej gdybyscie sobie uroili
                        np. 20 lub 200 bilionow. Brzmi przeciez jeszcze lepiej.


                        Gość portalu: MM napisał(a):

                        > Oj, Bogus, Bogus. W jakim ty swiecie zyjesz? Daj mi znac, chetnie bym tam
                        > pojechal i zobaczyl, bo na pewno nie jest to ten sam swiat co nasz.
                        >
                        > A propos. Tak, 2 biliony, z 'b' na poczatku. To samo co jak 2,000 miliardow.
                        > Takie sa GORNE GRANICE szacunkow.
                        • Gość: MM Re: O deficycie IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 23:14
                          galaxy2099 napisał:

                          > W dalszym ciagu udajesz glupka.
                          > Pytam wg. czyich szacunkow ? Czy nie jest to przypadkiem srodowisko
                          bostonskich
                          >
                          > lewackich intelektualistow co to wszysko udowodnic potrafia?
                          > A oto opinia jednego z ekspertow:
                          > "Nie ma oficjalnych szacunków kosztów, ale w najlepszym razie taka misja
                          bedzie
                          >
                          > kosztowala 75 mld dol., w najgorszym - 500 mld dol. - twierdzi William D.
                          > Nordhaus, ekonomista z uniwersytetu w Yale i byly doradca prezydenta USA"
                          > jeszcze raz powtarzam, nie byloby dla was lewakow lepiej gdybyscie sobie
                          uroili
                          >
                          > np. 20 lub 200 bilionow. Brzmi przeciez jeszcze lepiej.
                          >
                          >

                          O, to ciekawe, w najlepszym wypadku 75 mld. Tylko jezeli Pustynna Burza
                          kosztowala 65-70 mld dolarow, gdzie operacja praktycznie miala miejsce na
                          grniacy Iraku, a sam Bush Sr. powiedzial, ze byli absolutnie nieprzygotowani
                          na operacje w Bagdadzie. W tej chwili w Zatoce juz sa cztery lotniskowce, dwa
                          kolejne plyna tam z Japonii, a wkrotce wyruszyc na Bliski Wschod ma 'Carl
                          Vinson'. Przygotowywana jest operacja na terenie calego kraju, przy duzo
                          mniejszym zaangazowaniu wojsk zagranicznych. A przede wszystkim, nie bedzie to
                          operacja krotka, bo przez pewien okres czasu potzebna bedzie okupacja Iraku.

                          Poza tym, zapominasz o kosztach rekonstrukcji ktore, jezeli USA ma pozostac w
                          Iraku tak jak jest to planowane, beda musialy poczesci poniesc same. W czasie
                          gdy walki trwaly prawie wylacznie na pustyni, koszty rekonstrukcji Iraku
                          wyniosly $110 mld.

                          Teraz powiedz mi, ze nie jest mozliwe aby, w przypadku przedluzajacej sie
                          wojny i duzo wiekszych strat w infrastrukturze, koszty te nie moga
                          byc 'zaledwie' dziesiec razy wieksze niz podczas Pustynnej Burzy.
                          • galaxy2099 Re: O deficycie 10.02.03, 01:01
                            Koszty w skali kilku lat napewno beda wieksze niz te z samej operacji w 1991
                            roku. Ale my tutaj mowimy o kosztach samej wojny. A poza tym moze porozmawaijmy
                            teraz o wplywach. Bo takowe rowniez beda i nikt temu nie zaprzecza. nawet wy
                            lewacy. Co prawda o wplywach mowicie z obrzydzeniem, mowicie "Amerykanie ida
                            tam po olej". Nie jest to glowny cel ale jesli juz tam beda to trudno tego nie
                            wykorzystac. Idiotami w koncu nie sa. Czemu zaden z was lewakow nie zamierza
                            oszacowac zyskow z tego faktu. Poza tym zmniejszenie ogolnego zagrozenia
                            terroryzmem islamskim poprzez odzialywanie i reagowanie na sasiadow Iraku jak
                            Arabia Saudyjska i Iran. Taka nauczka dana Irakowi "usadzi" i ustabilizuje
                            Bliski Wschod. Zniknie kolejny przyjazny Al-Kaidzie kraj. Wymieniac pozytywow
                            moge w nieskonczonosc.
                            A poza tym wojna bedzie miala pozytywny wplyw na gospodarke nie tylko
                            amerykanska. To wszystko daje wielomiliardowe zyski.
                            I nie udawaj, ze taka operacja to przynosi tylko straty. Starasz sie robic z
                            siebie powaznego dyskutanta to nie rznij glupa przy niewygodnych faktach.


                            Gość portalu: MM napisał(a):

                            > galaxy2099 napisał:
                            >
                            > > W dalszym ciagu udajesz glupka.
                            > > Pytam wg. czyich szacunkow ? Czy nie jest to przypadkiem srodowisko
                            > bostonskich
                            > >
                            > > lewackich intelektualistow co to wszysko udowodnic potrafia?
                            > > A oto opinia jednego z ekspertow:
                            > > "Nie ma oficjalnych szacunków kosztów, ale w najlepszym razie taka misja
                            > bedzie
                            > >
                            > > kosztowala 75 mld dol., w najgorszym - 500 mld dol. - twierdzi William D.
                            > > Nordhaus, ekonomista z uniwersytetu w Yale i byly doradca prezydenta USA"
                            > > jeszcze raz powtarzam, nie byloby dla was lewakow lepiej gdybyscie sobie
                            > uroili
                            > >
                            > > np. 20 lub 200 bilionow. Brzmi przeciez jeszcze lepiej.
                            > >
                            > >
                            >
                            > O, to ciekawe, w najlepszym wypadku 75 mld. Tylko jezeli Pustynna Burza
                            > kosztowala 65-70 mld dolarow, gdzie operacja praktycznie miala miejsce na
                            > grniacy Iraku, a sam Bush Sr. powiedzial, ze byli absolutnie nieprzygotowani
                            > na operacje w Bagdadzie. W tej chwili w Zatoce juz sa cztery lotniskowce, dwa
                            > kolejne plyna tam z Japonii, a wkrotce wyruszyc na Bliski Wschod ma 'Carl
                            > Vinson'. Przygotowywana jest operacja na terenie calego kraju, przy duzo
                            > mniejszym zaangazowaniu wojsk zagranicznych. A przede wszystkim, nie bedzie
                            to
                            > operacja krotka, bo przez pewien okres czasu potzebna bedzie okupacja Iraku.
                            >
                            > Poza tym, zapominasz o kosztach rekonstrukcji ktore, jezeli USA ma pozostac w
                            > Iraku tak jak jest to planowane, beda musialy poczesci poniesc same. W czasie
                            > gdy walki trwaly prawie wylacznie na pustyni, koszty rekonstrukcji Iraku
                            > wyniosly $110 mld.
                            >
                            > Teraz powiedz mi, ze nie jest mozliwe aby, w przypadku przedluzajacej sie
                            > wojny i duzo wiekszych strat w infrastrukturze, koszty te nie moga
                            > byc 'zaledwie' dziesiec razy wieksze niz podczas Pustynnej Burzy.
                            • Gość: MM Re: O deficycie IP: *.dyn.optonline.net 10.02.03, 02:20
                              galaxy2099 napisał:

                              > Koszty w skali kilku lat napewno beda wieksze niz te z samej operacji w 1991
                              > roku. Ale my tutaj mowimy o kosztach samej wojny. A poza tym moze
                              porozmawaijmy
                              >
                              > teraz o wplywach. Bo takowe rowniez beda i nikt temu nie zaprzecza. nawet wy
                              > lewacy. Co prawda o wplywach mowicie z obrzydzeniem, mowicie "Amerykanie ida
                              > tam po olej". Nie jest to glowny cel ale jesli juz tam beda to trudno tego
                              nie
                              > wykorzystac.

                              Oh, puh-leeeaase. Pro-wojenni, wliczajac ciebi, wrzeszcza ze Niemcy i Francja
                              sa zainteresowane tylko olejem. A USA nie? Tylko jako efekt uboczny? Z kogo ty
                              chcesz robic durnia?


                              > Idiotami w koncu nie sa. Czemu zaden z was lewakow nie zamierza
                              > oszacowac zyskow z tego faktu. Poza tym zmniejszenie ogolnego zagrozenia
                              > terroryzmem islamskim poprzez odzialywanie i reagowanie na sasiadow Iraku
                              jak
                              > Arabia Saudyjska i Iran. Taka nauczka dana Irakowi "usadzi" i ustabilizuje
                              > Bliski Wschod. Zniknie kolejny przyjazny Al-Kaidzie kraj.

                              Widzisz, tu sie roznimy zasadniczo. Jednostronna akcja ze strony USA, bez
                              chociazby woalki poparcia Rady Bezpieczenstwa, nie zmniejszy zagrozenia
                              terrorystycznego, a tylko je zwiekszy. Bo da bron do reki tym, ktorzy jeszcze
                              nie sa do konca przekonani, ze USA frosuje swoja wlasna polityke bez
                              respektowania ich kultury i obyczjow. Smiem twierdzic, ze zagrozenie takie
                              wzrosnie. Powiedz mi czy Afganistan tak drastycznie zmniejszyl zagrozenie?
                              Jedyne co osiagnieto to to, ze terrorysci zamiast w Afganistanie ukrywaja sie
                              gdzie indziej. A gdzie - ktoz wie, skoro my sie tak koncentrujemy na Iraku.

                              Jedyne co moze drastycznie zmniejszyc zagrozenie terrorystyczne to
                              przforsowanie zawieszenia broni pomiedzy Palestynczykami i Izraelem i
                              KONKRETNE dzialania w celu utworzenia Autonomii, BEZ PREFEROWANIA
                              KTOREJKOLWIEK ZE STRON. Oczywiscie musi byc to polaczone z ostrzezeniem, ze
                              ktorakolwiek strona sie wychyli, to oberwie. Tyle tylko, ze Waszyngton nigdy
                              by tego Izraelowi nie zrobil.

                              > Wymieniac pozytywow
                              > moge w nieskonczonosc.
                              > A poza tym wojna bedzie miala pozytywny wplyw na gospodarke nie tylko
                              > amerykanska. To wszystko daje wielomiliardowe zyski.
                              > I nie udawaj, ze taka operacja to przynosi tylko straty. Starasz sie robic z
                              > siebie powaznego dyskutanta to nie rznij glupa przy niewygodnych faktach.
                              >

                              A to ciekawe. Gdy, jak ich nazywasz, lewaccy pacyfisci twierdzili, ze Bush
                              szykuje wojne aby rozkrecic gospodarke, ludzie popierajacy wojne przescigali
                              sie w dowodach na to, ze wojna raczej szkodzi gospodarce niz jej pomaga. A
                              teraz nagle sie dowiadujemy, ze jest odwrotnie. Jak to jest? Wiatr powial w
                              druga strone, czy dostales do reki nowy scenariusz. Pamietaj, ze wiekszosc
                              ludzi, w przeciwienstwie do statystycznego Amerykanina, ma pamiec dluzsza niz
                              dwa tygodnie.

                              I jeszcze jedno - zyski tak. Ale dla kogo? Dla narodu czy dla klanu naftowego?
                              Bo to roznica.
                              • Gość: kiwik Re: O deficycie IP: 151.152.101.* 10.02.03, 19:53
                                Podziwiam panska cierpliwosc w dyskusjach z buractwem. Ale czy to warto. Krowy
                                pan fruwac nie nauczy. Pozdrawiam
                                • Gość: MM Re: O deficycie IP: 206.28.214.* 10.02.03, 20:01
                                  Gość portalu: kiwik napisał(a):

                                  > Podziwiam panska cierpliwosc w dyskusjach z buractwem. Ale czy to warto.
                                  Krowy
                                  > pan fruwac nie nauczy. Pozdrawiam

                                  Ach, bo ja caly czas jeszcze mam nadzieje, ze intelekt w koncu zwyciezy. Ale ma
                                  pan racje, twardoglowi z rownie cierpliwa zawzietoscia powtarzaja swoja mantre,
                                  bo w koncu brak im konkretnych argumentow (czego przykladem mogla byc
                                  Prezentacja Wuja Toma w ONZ).
                              • galaxy2099 Re: O deficycie 10.02.03, 20:25
                                I znowu kolego manipulujesz tekstem. Nie ma nic prostszego niz wyciac sobie fragment z wiekszej calosci i dopisac jaks "bystra" formulke komentarza do wybranego zdania lub fragmentu zdania. Trudniej natomiest komentuje sie calosc wypowiedzi. Ty wybrales formulke prostsza.
                                Ja nigdy nie odzegnywalem sie od tzw. "aspektu ropy" w kontekscie konfliktu z Irakiem. Roznica miedzy mna a wami lewakami polega na tym, ze dla was jest to jeden, jedyny i najwazniejszy powod nadchodzacej wojny. Dla mnie takie spojrzenie to bzdura. Jest to jeden z powodow ZA WOJNA ale wcale nie najwazniejszy. Bo gdyby bylo tak jak mowicie to juz Bush-senior rozwiazalby problem Iraku raz na zawsze 12 lat temu. I nie ma lepszego argumentu, ktory "mowilby" za wasza racja. Wszystkie tzw. dowody jakie przedstawiacie za opcja wojny o rope to wasze chore wyobrazenia i rzekome powiazania. Bush senior tam byl i nie uzaleznil Iraku od USA. To jest konkret i dowod namacalny. Optyka zmienila sie po 11.09.2001.
                                Co do konfliktu izraelsko-palestynskiego to powiedzialbym tak.
                                O ile USA mocno preferuja strone izraelska o tyle z rowna moca Europa (zwlaszcza ta stara) mocno preferuje strone palestynska. Wiec wina za caloksztalt jest w miare rownomiernie rozlozona. Amerykanie staraja sie przynajmniej proponowac pewne rozwiazania obu stronom (moze projekty te sa bardziej pro-izraelskie) ale Europa nie ma zadnych pomyslow jak rozwiazac ten konflikt oprocz standartowego NIE. Zreszta Europa juz od lat nic nie jest w stanie rozwiazac, potrafi tylko przeszkadzac i duzo gadac.
                                A co do spoleczenstwa amerykanskiego. Jest jakie jest i robi to co robi ale to to wlasnie spoleczenstwo zbudowalo najpotezniejsze panstwo na swiecie i to to spoleczenstwo dzierzy prymat w wielu dziedzinach zycia. Ja wiem, ze my Polacy jestesmy najmadrzejsi i wogole najlepsi. tylko dlaczego nasz kraj wyglada tak jak wyglada ?
                                Takze troche szacunku kolego lewaku dla spoleczenstwa amerykanskiego zamiast prezentowanej buty i wyzszosci, niczym nie uzasadnionej.



                                Gość portalu: MM napisał(a):

                                > galaxy2099 napisał:
                                >
                                > > Koszty w skali kilku lat napewno beda wieksze niz te z samej operacji w 19
                                > 91
                                > > roku. Ale my tutaj mowimy o kosztach samej wojny. A poza tym moze
                                > porozmawaijmy
                                > >
                                > > teraz o wplywach. Bo takowe rowniez beda i nikt temu nie zaprzecza. nawet
                                > wy
                                > > lewacy. Co prawda o wplywach mowicie z obrzydzeniem, mowicie "Amerykanie i
                                > da
                                > > tam po olej". Nie jest to glowny cel ale jesli juz tam beda to trudno tego
                                >
                                > nie
                                > > wykorzystac.
                                >
                                > Oh, puh-leeeaase. Pro-wojenni, wliczajac ciebi, wrzeszcza ze Niemcy i Francja
                                > sa zainteresowane tylko olejem. A USA nie? Tylko jako efekt uboczny? Z kogo ty
                                > chcesz robic durnia?
                                >
                                >
                                > > Idiotami w koncu nie sa. Czemu zaden z was lewakow nie zamierza
                                > > oszacowac zyskow z tego faktu. Poza tym zmniejszenie ogolnego zagrozenia
                                > > terroryzmem islamskim poprzez odzialywanie i reagowanie na sasiadow Iraku
                                > jak
                                > > Arabia Saudyjska i Iran. Taka nauczka dana Irakowi "usadzi" i ustabilizuje
                                >
                                > > Bliski Wschod. Zniknie kolejny przyjazny Al-Kaidzie kraj.
                                >
                                > Widzisz, tu sie roznimy zasadniczo. Jednostronna akcja ze strony USA, bez
                                > chociazby woalki poparcia Rady Bezpieczenstwa, nie zmniejszy zagrozenia
                                > terrorystycznego, a tylko je zwiekszy. Bo da bron do reki tym, ktorzy jeszcze
                                > nie sa do konca przekonani, ze USA frosuje swoja wlasna polityke bez
                                > respektowania ich kultury i obyczjow. Smiem twierdzic, ze zagrozenie takie
                                > wzrosnie. Powiedz mi czy Afganistan tak drastycznie zmniejszyl zagrozenie?
                                > Jedyne co osiagnieto to to, ze terrorysci zamiast w Afganistanie ukrywaja sie
                                > gdzie indziej. A gdzie - ktoz wie, skoro my sie tak koncentrujemy na Iraku.
                                >
                                > Jedyne co moze drastycznie zmniejszyc zagrozenie terrorystyczne to
                                > przforsowanie zawieszenia broni pomiedzy Palestynczykami i Izraelem i
                                > KONKRETNE dzialania w celu utworzenia Autonomii, BEZ PREFEROWANIA
                                > KTOREJKOLWIEK ZE STRON. Oczywiscie musi byc to polaczone z ostrzezeniem, ze
                                > ktorakolwiek strona sie wychyli, to oberwie. Tyle tylko, ze Waszyngton nigdy
                                > by tego Izraelowi nie zrobil.
                                >
                                > > Wymieniac pozytywow
                                > > moge w nieskonczonosc.
                                > > A poza tym wojna bedzie miala pozytywny wplyw na gospodarke nie tylko
                                > > amerykanska. To wszystko daje wielomiliardowe zyski.
                                > > I nie udawaj, ze taka operacja to przynosi tylko straty. Starasz sie robic
                                > z
                                > > siebie powaznego dyskutanta to nie rznij glupa przy niewygodnych faktach.
                                > >
                                >
                                > A to ciekawe. Gdy, jak ich nazywasz, lewaccy pacyfisci twierdzili, ze Bush
                                > szykuje wojne aby rozkrecic gospodarke, ludzie popierajacy wojne przescigali
                                > sie w dowodach na to, ze wojna raczej szkodzi gospodarce niz jej pomaga. A
                                > teraz nagle sie dowiadujemy, ze jest odwrotnie. Jak to jest? Wiatr powial w
                                > druga strone, czy dostales do reki nowy scenariusz. Pamietaj, ze wiekszosc
                                > ludzi, w przeciwienstwie do statystycznego Amerykanina, ma pamiec dluzsza niz
                                > dwa tygodnie.
                                >
                                > I jeszcze jedno - zyski tak. Ale dla kogo? Dla narodu czy dla klanu naftowego?
                                > Bo to roznica.
                                • Gość: kiwik Re: O deficycie IP: 151.152.101.* 10.02.03, 21:29
                                  Moze pan wyjasni dlaczego "kolega lewak" mieszkajac od lat w US (podobnie jak
                                  ja) ma taka a nie inna opinie na temat amerykanskiego spoleczenstwa a pan
                                  mieszkajac w Polsce ma inna. Ktora opinia panskim zdaniem zasluguje na uwage?
                                  • Gość: MM Re: O deficycie IP: 206.28.214.* 10.02.03, 21:50
                                    Gość portalu: kiwik napisał(a):

                                    > Moze pan wyjasni dlaczego "kolega lewak" mieszkajac od lat w US (podobnie jak
                                    > ja) ma taka a nie inna opinie na temat amerykanskiego spoleczenstwa a pan
                                    > mieszkajac w Polsce ma inna. Ktora opinia panskim zdaniem zasluguje na uwage?

                                    Bogus niestety mieszka w USA. Pisze 'niestety', bo zaniza on i tak juz niski
                                    sredni iloraz inteligencji spoleczenstwa. Jest on znanym na tym forum
                                    chicagowskim twardoglowym, ktory recytuje swoje mantry z uporem maniaka,
                                    ktoremu jakis polityczny staffer wreczyl laurke do wyuczenia na pamiec.

                                    Zdrowko ;o)
                                    • Gość: kiwik Re: O deficycie IP: 151.152.101.* 10.02.03, 22:20
                                      Dzieki. Zmylilo mnie jego polskie IP i brak znajomosci amerykanskich realiow.
                                      Ale coz w Chicago mozna mieszkac i 100 lat i dalej nic nie wiedziec. Spotkalem
                                      juz takich. Tzw. swiatopoglad karalucha siedzacego na dnie zlewu.
                                      • Gość: MM Re: O deficycie IP: 206.28.214.* 10.02.03, 22:46
                                        Gość portalu: kiwik napisał(a):

                                        > Dzieki. Zmylilo mnie jego polskie IP i brak znajomosci amerykanskich realiow.
                                        > Ale coz w Chicago mozna mieszkac i 100 lat i dalej nic nie wiedziec.
                                        Spotkalem
                                        > juz takich. Tzw. swiatopoglad karalucha siedzacego na dnie zlewu.

                                        Pewnie symuluje numery IP. A moze loguje sie teraz z Polski bo pojechal
                                        z "Millokow" do familokow. ;o)
                                        • galaxy2099 kwik i MM przyjazn proletariuszy 11.02.03, 11:43
                                          No jak ladnie koledzy.
                                          Kolejna przyjazn proletariuszy bostonskich o ogromnym intelekcie zostala
                                          zawiazana.
                                          Dopiszcie jeszcze pare watkow godnych waszego intelektu o tepym galaxy, to
                                          poczujecie sie intelektualnie jeszcze lepiej, a ja z przyjemnoscia poczytam
                                          pomiedzy linijkami o waszych kompleksach. To bardzo interesujaca zabawa.


                                          Gość portalu: MM napisał(a):

                                          > Gość portalu: kiwik napisał(a):
                                          >
                                          > > Dzieki. Zmylilo mnie jego polskie IP i brak znajomosci amerykanskich reali
                                          > ow.
                                          > > Ale coz w Chicago mozna mieszkac i 100 lat i dalej nic nie wiedziec.
                                          > Spotkalem
                                          > > juz takich. Tzw. swiatopoglad karalucha siedzacego na dnie zlewu.
                                          >
                                          > Pewnie symuluje numery IP. A moze loguje sie teraz z Polski bo pojechal
                                          > z "Millokow" do familokow. ;o)
                                          • Gość: MM Re: kwik i MM przyjazn proletariuszy IP: *.dyn.optonline.net 12.02.03, 04:47
                                            galaxy2099 napisał:

                                            > No jak ladnie koledzy.
                                            > Kolejna przyjazn proletariuszy bostonskich o ogromnym intelekcie zostala
                                            > zawiazana.
                                            > Dopiszcie jeszcze pare watkow godnych waszego intelektu o tepym galaxy, to
                                            > poczujecie sie intelektualnie jeszcze lepiej, a ja z przyjemnoscia poczytam
                                            > pomiedzy linijkami o waszych kompleksach. To bardzo interesujaca zabawa.
                                            >
                                            A prosze bardzo, ja tez sie swietnie bawie, choc uczono mnie ze nie nalezy
                                            sie smiac z osob niepelnosprawnych.

                                            BTW, pisze z dwoch roznych numerow IP (dom i biuro), ale zaden z nich nie jest
                                            w Bostonie. Radze sie douczyc. Chociaz, to chyba mrzonka....
                                            • galaxy2099 Re: kwik i MM przyjazn proletariuszy 12.02.03, 17:26
                                              Oj kolego MM. Nie bierz mnie zawsze tak doslownie.
                                              Nie chodzi mi o miejsce czy adresy IP. "Lewak bostonski" to bardziej synonim pewnych pogladow reprezentowanych przez dany egzemplarz ludzki niz miejsce jego zamieszkania. A dlatego bostonski bo Boston jest takim miejsce w ktorym pelno lewactwa, no i mieszka i pracuje moj "ulubieniec" Noam Chomsky, jeden z waszych guru.


                                              Gość portalu: MM napisał(a):

                                              > galaxy2099 napisał:
                                              >
                                              > > No jak ladnie koledzy.
                                              > > Kolejna przyjazn proletariuszy bostonskich o ogromnym intelekcie zostala
                                              > > zawiazana.
                                              > > Dopiszcie jeszcze pare watkow godnych waszego intelektu o tepym galaxy, to
                                              >
                                              > > poczujecie sie intelektualnie jeszcze lepiej, a ja z przyjemnoscia poczyta
                                              > m
                                              > > pomiedzy linijkami o waszych kompleksach. To bardzo interesujaca zabawa.
                                              > >
                                              > A prosze bardzo, ja tez sie swietnie bawie, choc uczono mnie ze nie nalezy
                                              > sie smiac z osob niepelnosprawnych.
                                              >
                                              > BTW, pisze z dwoch roznych numerow IP (dom i biuro), ale zaden z nich nie jest
                                              > w Bostonie. Radze sie douczyc. Chociaz, to chyba mrzonka....
                                              • Gość: MM Re: kwik i MM przyjazn proletariuszy IP: *.muf138.nycm.n54ny05r18.dsl.att.net 12.02.03, 20:31
                                                galaxy2099 napisał:

                                                > Oj kolego MM. Nie bierz mnie zawsze tak doslownie.
                                                > Nie chodzi mi o miejsce czy adresy IP. "Lewak bostonski" to bardziej synonim
                                                pe
                                                > wnych pogladow reprezentowanych przez dany egzemplarz ludzki niz miejsce jego
                                                z
                                                > amieszkania. A dlatego bostonski bo Boston jest takim miejsce w ktorym pelno
                                                le
                                                > wactwa,

                                                "Lewactwa" jest pelno tez gdzie indziej, na przyklad w Berkeley. To zreszta
                                                ciekawe, ze zawsze jest go pelno tam gdzie sa najlepsze uniwersytety w USA.
                                                Ciekawe dlaczego? Czyzby lewactwo wiazalo sie z wyzszym wyksztalceniem? A moze
                                                wyzszym ilorazem inteligencji? ;o)

                                                Ale mim zdaniem takie umiejscowianie pogladow politycznych nie ma sensu. Bo, w
                                                gwarze tubylczej, wasc jestes 'redneck' i 'hick', a przeciez mieszkasz w
                                                Chicago a nie w Kentucky.


                                                no i mieszka i pracuje moj "ulubieniec" Noam Chomsky, jeden z waszych g
                                                > uru.

                                                Chomsky bynajmniej nie jest moim guru. Owszem, studiowalem jego teorie
                                                lingwistyki (niezupelnie z wyboru), ale nie powiem zeby byl moim politycznym
                                                idolem. Co nie znaczy, ze czasem nie moze miec racji.

                                                • galaxy2099 Re: kwik i MM przyjazn proletariuszy 13.02.03, 09:53
                                                  "Lewactwo wiaze sie z wyzszym wyksztakceniem lub wyzszym ilorazem
                                                  inteligencji". Nawet jesli przed tym zdaniem umiejscowiles slowo "czyzby" , to
                                                  brzmi to bardzo zarozumiale i raczej kompromituje cie niz "zbiera' dla ciebie
                                                  punkty.
                                                  Lewactwo w wyzszych (czytaj "bogatych") sferach wiaze sie raczej z pewnym
                                                  stylem, moda. Gdy ma sie pieniadze, czesto duze pieniadze to czlowiek z nudow
                                                  szuka jakiegos zajecia, ekstrawaganckich pogladow, czegos z czym mozna by sie
                                                  pokazac w towarzystwie i uchodzic przy tym za wrazliwego na krzywdy ludzkie i
                                                  zlo tego swiata i sprawiac wrazenie, jak ty to nazwales, kogos "z wyzszym
                                                  ilorazem inteligencji". Czasami taki jeden lub drugi wybierze sie nawet poza
                                                  USA gdzies do biednej Afryki czy Azji zobaczyc na zywo jak wyglada "bieda" tego
                                                  swiata by potem w tymze swoim bostonskim lub berkeleyowskim towarzystwie
                                                  blyszczec jeszcze jasniej niz reszta towarzystwa.
                                                  Cecha chrakterystyczna tego towarzystwa jest to, ze nigdy, ale to nigdy nie
                                                  zamieniliby oni tego swego bogatego i "inteligenckiego" zycia na prawdziwa
                                                  sluzbe zgodna z idealami lewicowymi. Lewicowe poglady mozna miec, ale sluzyc im
                                                  swoim zyciem, to juz lekka przesada. Lewicowym mozna byc, ale w bogatym
                                                  spoleczenstwie kapitalistycznym i tylko na uniwersytecie np. Harvard lub
                                                  Berkeley a nie na przyklad w fabryce tatusia bogacza. W fabryce tatusia bogacza
                                                  to trzeba "wyciskac" pieniazki ile sie da, aby potem mozna byc wrazliwym na
                                                  uniwersytecie. Na uniwersytecie Chomsky zarabia krocie ale nie chce powykladac
                                                  cos swoich teorii np. na ktoryms uniwersytecie w Polsce, bo pieniadze nie te
                                                  same a i studenci byliby jakos mniej wrazliwi na lewicowe idealy profesora.
                                                  Jakos dziwnie odwrotnie wyglada ta kwestia w krajach ktore doswiadczyly
                                                  lewicowych systemow politycznych na wlasnej skorze. Tutaj rodzace sie na nowo
                                                  elity jakos nie maja ochoty na "pokazywanie" lewicowosci (brak mody ?). Wrecz
                                                  przeciwnie, ciagoty do socjalu, tesknoty za tym co bylo przejawiaja tzw masy
                                                  spoleczne. Dla tych z Bostonu to oczywiscie jeszcze jeden powod do pogardy dla
                                                  tzw. nowej Europy.
                                                  Oczywiscie cech charakterystycznych dla towarzystwa, ktore opisuje jest wiecej
                                                  ale o tym innym razem.


                                                  Gość portalu: MM napisał(a):

                                                  > galaxy2099 napisał:
                                                  >
                                                  > > Oj kolego MM. Nie bierz mnie zawsze tak doslownie.
                                                  > > Nie chodzi mi o miejsce czy adresy IP. "Lewak bostonski" to bardziej synon
                                                  > im
                                                  > pe
                                                  > > wnych pogladow reprezentowanych przez dany egzemplarz ludzki niz miejsce j
                                                  > ego
                                                  > z
                                                  > > amieszkania. A dlatego bostonski bo Boston jest takim miejsce w ktorym pel
                                                  > no
                                                  > le
                                                  > > wactwa,
                                                  >
                                                  > "Lewactwa" jest pelno tez gdzie indziej, na przyklad w Berkeley. To zreszta
                                                  > ciekawe, ze zawsze jest go pelno tam gdzie sa najlepsze uniwersytety w USA.
                                                  > Ciekawe dlaczego? Czyzby lewactwo wiazalo sie z wyzszym wyksztalceniem? A
                                                  moze
                                                  > wyzszym ilorazem inteligencji? ;o)
                                                  >
                                                  > Ale mim zdaniem takie umiejscowianie pogladow politycznych nie ma sensu. Bo,
                                                  w
                                                  > gwarze tubylczej, wasc jestes 'redneck' i 'hick', a przeciez mieszkasz w
                                                  > Chicago a nie w Kentucky.
                                                  >
                                                  >
                                                  > no i mieszka i pracuje moj "ulubieniec" Noam Chomsky, jeden z waszych g
                                                  > > uru.
                                                  >
                                                  > Chomsky bynajmniej nie jest moim guru. Owszem, studiowalem jego teorie
                                                  > lingwistyki (niezupelnie z wyboru), ale nie powiem zeby byl moim politycznym
                                                  > idolem. Co nie znaczy, ze czasem nie moze miec racji.
                                                  >
                                                  • Gość: Gandalf Re: kwik i MM przyjazn proletariuszy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.03, 15:44
                                                    Przepraszam, że sie wtrącam, ale z tym Chomskym to się chłopie chyba
                                                    zagalopowałeś. Żadnych kroci nie zarabia, prowadzi wykłady w takich miejscach
                                                    jak np Managua, gdzie napewno mniej mu płacą niż by dostał na UW,wiekszość
                                                    swego czasu poświęca na całkowicie bezinteresowną działalność polityczną i
                                                    społeczną, niepobierając żadnych honorariów za wywiady i artykuły.W prównaniu z
                                                    takim np. Kissingerem, który grube tysiące inkasuje za konsultacje, Chomsky to
                                                    wzór bezinteresowności.
                                                    Ciekawe, że obraz inetelektualisty-lewaka, który nakreśliłeś jest dokładną
                                                    kopią tego co komunistyczna prasa w latach sześcdziesiatych i siedemdziesiątych
                                                    pisała o młodych intelektualistach działających w opozycjii demokratycznej.
                                                    Kawiarniani politycy, oderwani od zycia, rozpieszczeni przez uprzywilejowane
                                                    rodziny, idący na lep środowiskowej mody, obnoszący się po salonach ze swoją
                                                    opozycyjnością, a w istocie w nosie majacy zwykłych , prostych ludzi.
                                                    Jest to typowy chwyt stosowany przez establishment broniący się przed krytyką
                                                    ze strony ludzi inteligentnych, wrażliwych i nezależnie myślących.
                                                  • Gość: MM Re: kwik i MM przyjazn proletariuszy IP: *.muf138.nycm.n54ny05r18.dsl.att.net 13.02.03, 19:04
                                                    Gość portalu: Gandalf napisał(a):

                                                    Kolego Gandalfie, nie ma za co przepraszac, to jest otwarte forum i wszelkie
                                                    glosy sa tu mile wiedziane. Witam!

                                                    > Przepraszam, że sie wtrącam, ale z tym Chomskym to się chłopie chyba
                                                    > zagalopowałeś. Żadnych kroci nie zarabia, prowadzi wykłady w takich miejscach
                                                    > jak np Managua, gdzie napewno mniej mu płacą niż by dostał na UW,wiekszość
                                                    > swego czasu poświęca na całkowicie bezinteresowną działalność polityczną i
                                                    > społeczną, niepobierając żadnych honorariów za wywiady i artykuły.W prównaniu
                                                    z
                                                    >
                                                    > takim np. Kissingerem, który grube tysiące inkasuje za konsultacje, Chomsky
                                                    to
                                                    > wzór bezinteresowności.

                                                    Tego typu fakty dla niektorych sa bardzo niewygodne, bo nie pasuja do
                                                    okreslonego stereotypu, ktory potem mozna latwo napietnowac. DLa nich Chomsky
                                                    to przede wszystki Komunistyczna Partia Ameryki i taki wlasnie "kawiarniany
                                                    idealizm".

                                                    > Ciekawe, że obraz inetelektualisty-lewaka, który nakreśliłeś jest dokładną
                                                    > kopią tego co komunistyczna prasa w latach sześcdziesiatych i
                                                    siedemdziesiątych
                                                    >
                                                    > pisała o młodych intelektualistach działających w opozycjii demokratycznej.
                                                    > Kawiarniani politycy, oderwani od zycia, rozpieszczeni przez uprzywilejowane
                                                    > rodziny, idący na lep środowiskowej mody, obnoszący się po salonach ze swoją
                                                    > opozycyjnością, a w istocie w nosie majacy zwykłych , prostych ludzi.
                                                    > Jest to typowy chwyt stosowany przez establishment broniący się przed
                                                    krytyką
                                                    > ze strony ludzi inteligentnych, wrażliwych i nezależnie myślących.

                                                    I tu wlasnie dochodzimy do sedna sprawy. Bo mowa jest o ludziach wyksztalconych
                                                    (niekoniecznie pochodzacych z 'uprzywilejowanych rodzin'), posiadajacych
                                                    zdolnosc niezaleznego myslenia i, co gorsze dla establishmentu, majacych
                                                    czelnosc te poglady wypowiadac. W zasadzie to nawet niewazne jest jakiej
                                                    orientacji sa te poglady. Jezeli tylko nie zagadzaja sie z "jedyna sluszna
                                                    linia polityczna" (jak to sie ostatnio wyglupil p. Miller), nalezy wszystkie te
                                                    glosy wrzucic do jednego worka i zmarginalizowac, oskarzajac je o
                                                    uprzywilejowanie, lewactwo, antysemityzm, antyamerykanizm, antypatriotyzm i
                                                    rozne podobne epitety. I jakby to nie bylo paradoksalne, te same metody
                                                    marginalizacji ktorych swiadkiem bylem w PRL sa obecnie stosowane w USA.

                                                    Wracajac do galaxa. Bogus, nie sadze zeby moje stwierdzenie bylo w jakikolwiek
                                                    sposob zarozumiale. Jest rzecza oczywista, ze ludzie biedniejsi duza wieksza
                                                    wage przykladaja do sprawy codziennego przetrwania niz do rozwazania problemow
                                                    polityki zagranicznej i dlatego latwiej jest nimi manipulowac przy pomocy mass
                                                    mediow. Bynajmniej nie jest moim zamiarem ublizac tym ludziom, jest to jedynie
                                                    stwierdzenie faktu ktory potwierdza sie tutaj tak samo, jak potwierdzal sie w
                                                    PRL a nawet i teraz w Polsce (spojrz jaka popularnosc zdobywa Samoobrona czy
                                                    tez LPR).

                                                    BTW, czyzbys twierdzil, ze nie wolno kwestionowac informacji podawanych nam
                                                    przez rzad, nawet jezeli nie sa one zgodne z prawda lub z prawem?
                                                  • galaxy2099 Ogolnie do was 14.02.03, 06:55
                                                    Mam wrazenie, ze poruszylem "swiete krowy".
                                                    Jak ktos juz sie osmieli naszkicowac "lewaka-intelektualiste" w swietle
                                                    nieodpowiadajacym temuz srodowisku to odrazy stary, dobry na kazda wymowke PRL
                                                    sie takim przypomina. Zadziwiajace. Wyglada na to, ze lewicowi intelektualisci
                                                    przypominaja Zydow ortodoksow. Jak ktos cos na Zyda to odrazu antysemita.
                                                    Przypominanie PRL jest grubo nieuprawnione, bo w PRL Tamci intelektualisci
                                                    ryzykowali zdrowiem, zyciem takie zadziory z wladza. Wtedy bycie
                                                    intelektualista mialo swoja cene. Tutaj w USA, w wolnym kraju to prawdziwa
                                                    sielanka. A pomimo tego takie ochy i achy. Doprawdy zadziwiajace.
                                                    Zadziwiajace jest rowniez to, ze wg. tychze lewakow-intelektualistow
                                                    czlowiekiem "inteligentnym, wrażliwym i niezależnie myślącym" moze byc tylko
                                                    ktos o wlasnie lewackich pogladach, najlepiej jeszcze pacyfista. Jesli nie z
                                                    nami to glupi slugus wladzy.
                                                    No to musze was zmartwic. Swiat jest bardziej skomplikowany a i racje rozlozone
                                                    inaczej. Swiat jaki chcielibyscie widziec mozna zbudowac na w salach
                                                    wykladowych ale na Ziemi napewno nie. Po ziemi stapaja zwykli ludzie ze swoimi
                                                    problemami, ludzie dobrze ale i zli takze.
                                                    Rozumiem, ze zaden z was nie kwestionuje juz ze socjalistyczne idee w
                                                    gospodarce i ekonomii skompromitowaly sie ostatecznie. Socjalizm jako sytem
                                                    polityczne to nieboszczyk. Niechetnie o tym rozmawiacie. Pieniazki trzeba
                                                    zarabiac jak na prawdziwego kapitaliste przystalo, aby pozniej miec swobode
                                                    bycia "inteligentnym, wrażliwym i niezależnie myślącym". Zarabiac kosztem
                                                    oczywiscie tych ktorzy "inteligentnymi, wrażliwymi i niezależnie myślącymi" nie
                                                    sa.
                                                    Zastanawiajace jest, ze w pewnych dziedzinach lewicowe idee definitywnie sie
                                                    nie sprawdzily natomiast w innych jakoby maja byc jedynymi slusznymi. A niby
                                                    dlaczego ! Bo wy tak uwazacie ?
                                                    Pewnie, ze biednymi jest latwiej manipulowac. Ja biednym nie jestem, rzad tez
                                                    krytykuje i kazdemu to wolno. A lewakiem nie jestem. No i co ?
                                                    Dla ciebie nie jestem "inteligentnym, wrażliwym i niezależnie myślącym".
                                                    A tak na koniec to powiem ci jeszcze MM, ze to takie totalne krytykowanie rzadu
                                                    jakie uprawiasz to jest wlasnie takie polskie prosto z PRL. Bo wtedy rzad to
                                                    byli ONI a reszta to bylismy MY.



                                                    Gość portalu: MM napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Gandalf napisał(a):
                                                    >
                                                    > Kolego Gandalfie, nie ma za co przepraszac, to jest otwarte forum i wszelkie
                                                    > glosy sa tu mile wiedziane. Witam!
                                                    >
                                                    > > Przepraszam, że sie wtrącam, ale z tym Chomskym to się chłopie chyba
                                                    > > zagalopowałeś. Żadnych kroci nie zarabia, prowadzi wykłady w takich miejsc
                                                    > ach
                                                    > > jak np Managua, gdzie napewno mniej mu płacą niż by dostał na UW,wiekszość
                                                    >
                                                    > > swego czasu poświęca na całkowicie bezinteresowną działalność polityczną i
                                                    >
                                                    > > społeczną, niepobierając żadnych honorariów za wywiady i artykuły.W prówna
                                                    > niu
                                                    > z
                                                    > >
                                                    > > takim np. Kissingerem, który grube tysiące inkasuje za konsultacje, Chomsk
                                                    > y
                                                    > to
                                                    > > wzór bezinteresowności.
                                                    >
                                                    > Tego typu fakty dla niektorych sa bardzo niewygodne, bo nie pasuja do
                                                    > okreslonego stereotypu, ktory potem mozna latwo napietnowac. DLa nich Chomsky
                                                    > to przede wszystki Komunistyczna Partia Ameryki i taki wlasnie "kawiarniany
                                                    > idealizm".
                                                    >
                                                    > > Ciekawe, że obraz inetelektualisty-lewaka, który nakreśliłeś jest dokładn
                                                    > ą
                                                    > > kopią tego co komunistyczna prasa w latach sześcdziesiatych i
                                                    > siedemdziesiątych
                                                    > >
                                                    > > pisała o młodych intelektualistach działających w opozycjii demokratycznej
                                                    > .
                                                    > > Kawiarniani politycy, oderwani od zycia, rozpieszczeni przez uprzywilejowa
                                                    > ne
                                                    > > rodziny, idący na lep środowiskowej mody, obnoszący się po salonach ze swo
                                                    > ją
                                                    > > opozycyjnością, a w istocie w nosie majacy zwykłych , prostych ludzi.
                                                    > > Jest to typowy chwyt stosowany przez establishment broniący się przed
                                                    > krytyką
                                                    > > ze strony ludzi inteligentnych, wrażliwych i nezależnie myślących.
                                                    >
                                                    > I tu wlasnie dochodzimy do sedna sprawy. Bo mowa jest o ludziach
                                                    wyksztalconych
                                                    >
                                                    > (niekoniecznie pochodzacych z 'uprzywilejowanych rodzin'), posiadajacych
                                                    > zdolnosc niezaleznego myslenia i, co gorsze dla establishmentu, majacych
                                                    > czelnosc te poglady wypowiadac. W zasadzie to nawet niewazne jest jakiej
                                                    > orientacji sa te poglady. Jezeli tylko nie zagadzaja sie z "jedyna sluszna
                                                    > linia polityczna" (jak to sie ostatnio wyglupil p. Miller), nalezy wszystkie
                                                    te
                                                    >
                                                    > glosy wrzucic do jednego worka i zmarginalizowac, oskarzajac je o
                                                    > uprzywilejowanie, lewactwo, antysemityzm, antyamerykanizm, antypatriotyzm i
                                                    > rozne podobne epitety. I jakby to nie bylo paradoksalne, te same metody
                                                    > marginalizacji ktorych swiadkiem bylem w PRL sa obecnie stosowane w USA.
                                                    >
                                                    > Wracajac do galaxa. Bogus, nie sadze zeby moje stwierdzenie bylo w
                                                    jakikolwiek
                                                    > sposob zarozumiale. Jest rzecza oczywista, ze ludzie biedniejsi duza wieksza
                                                    > wage przykladaja do sprawy codziennego przetrwania niz do rozwazania
                                                    problemow
                                                    > polityki zagranicznej i dlatego latwiej jest nimi manipulowac przy pomocy
                                                    mass
                                                    > mediow. Bynajmniej nie jest moim zamiarem ublizac tym ludziom, jest to
                                                    jedynie
                                                    > stwierdzenie faktu ktory potwierdza sie tutaj tak samo, jak potwierdzal sie w
                                                    > PRL a nawet i teraz w Polsce (spojrz jaka popularnosc zdobywa Samoobrona czy
                                                    > tez LPR).
                                                    >
                                                    > BTW, czyzbys twierdzil, ze nie wolno kwestionowac informacji podawanych nam
                                                    > przez rzad, nawet jezeli nie sa one zgodne z prawda lub z prawem?
                                                  • Gość: MM Re: Ogolnie do was IP: 206.28.214.* 14.02.03, 18:05
                                                    galaxy2099 napisał:

                                                    > Mam wrazenie, ze poruszylem "swiete krowy".
                                                    > Jak ktos juz sie osmieli naszkicowac "lewaka-intelektualiste" w swietle
                                                    > nieodpowiadajacym temuz srodowisku to odrazy stary, dobry na kazda wymowke
                                                    PRL
                                                    > sie takim przypomina. Zadziwiajace. Wyglada na to, ze lewicowi
                                                    intelektualisci
                                                    > przypominaja Zydow ortodoksow. Jak ktos cos na Zyda to odrazu antysemita.

                                                    Wrecz przeciwnie. Dalismy tylko ci konkretne odpowiedzi na konkretne przyklady.
                                                    I ja ciebie ani innych tobie podobnych nie pietnuje zadnym "anty-", natomiast
                                                    za 'czelnosc' krytykowania obecnej administracji nazywany jestem od razu
                                                    antyamerykanista, co jez tak glupie, ze nawet nie smieszne.

                                                    > Przypominanie PRL jest grubo nieuprawnione, bo w PRL Tamci intelektualisci
                                                    > ryzykowali zdrowiem, zyciem takie zadziory z wladza. Wtedy bycie
                                                    > intelektualista mialo swoja cene. Tutaj w USA, w wolnym kraju to prawdziwa
                                                    > sielanka. A pomimo tego takie ochy i achy. Doprawdy zadziwiajace.

                                                    A czy wobec tego nalezy siedziec cicho i klaskac jak ci potakiewicze w
                                                    Kongresie? Bo doprawdy, jakos to mi za bardzo PRL przypomina, a tego chcialbym
                                                    uniknac. Nie po to z PRL wyjezdzalem, zeby tutaj byc swiadkiem tego samego.

                                                    > Zadziwiajace jest rowniez to, ze wg. tychze lewakow-intelektualistow
                                                    > czlowiekiem "inteligentnym, wrażliwym i niezależnie myślącym" moze byc tylko
                                                    > ktos o wlasnie lewackich pogladach, najlepiej jeszcze pacyfista. Jesli nie z
                                                    > nami to glupi slugus wladzy.

                                                    Wcale tak nie twierdze. Zauwazam jedynie fakt, ze przynajmniej na tym forum,
                                                    wiekszosc osob bezkrytycznie popierajacych wojne ogranicza sie do wyzwisk i
                                                    wulgaryzmow. Sa chlubne wyjatki i z nimi z przyjemnoscia sie rozmawia. Ale inni
                                                    potrafia tylko powtarzac swoja mantre "debil, lewak, pacyfista". A to daje do
                                                    myslenia.

                                                    Poza tym, mnostwo mniej wyksztalconych osob sprzeciawia sie idei wojny bez
                                                    poparcie Rady BEzpieczenstwa. Jest ich mniej wiecej polowa w tym kraju. Czy oni
                                                    wszyscy tez sa "bogatymi, rozpieszczonymi, salonowymi lewakami"? Statystyki
                                                    twierdza, ze nie.

                                                    > No to musze was zmartwic. Swiat jest bardziej skomplikowany a i racje
                                                    rozlozone
                                                    >
                                                    > inaczej. Swiat jaki chcielibyscie widziec mozna zbudowac na w salach
                                                    > wykladowych ale na Ziemi napewno nie. Po ziemi stapaja zwykli ludzie ze
                                                    swoimi
                                                    > problemami, ludzie dobrze ale i zli takze.

                                                    Nikt tego nie neguje.

                                                    > Rozumiem, ze zaden z was nie kwestionuje juz ze socjalistyczne idee w
                                                    > gospodarce i ekonomii skompromitowaly sie ostatecznie. Socjalizm jako sytem
                                                    > polityczne to nieboszczyk. Niechetnie o tym rozmawiacie. Pieniazki trzeba
                                                    > zarabiac jak na prawdziwego kapitaliste przystalo, aby pozniej miec swobode
                                                    > bycia "inteligentnym, wrażliwym i niezależnie myślącym". Zarabiac kosztem
                                                    > oczywiscie tych ktorzy "inteligentnymi, wrażliwymi i niezależnie myślącymi"
                                                    nie
                                                    >
                                                    > sa.

                                                    Kazdy czlowiek zarabia zgodnie z wlasnymi mozliwosciami i wlasnym sumieniem.
                                                    Wszystko, do czego w tym kraju doszedlem, osiagnalem wlasnymi rekoma i
                                                    wysilkiem, bo nikt mi nic nie dal i startowalem z poziomu ulicy (oprocz
                                                    wyksztalcenia z Polski). Pod tym wzgledem powinienes chyba raczej skierowac
                                                    krytyke pod adresem Busha, ktory dostal sie na uniwersytet dzieki punktom za
                                                    pochodzenie, a studia ledwie skonczyl jako jeden z najgorszych na roku.

                                                    > Zastanawiajace jest, ze w pewnych dziedzinach lewicowe idee definitywnie sie
                                                    > nie sprawdzily natomiast w innych jakoby maja byc jedynymi slusznymi. A niby
                                                    > dlaczego ! Bo wy tak uwazacie ?

                                                    Konkretnie o jakich lewicowych ideach mowisz? Prosze bardzo, zacytuj. Inaczej
                                                    trudno mi sie ustosunkowac do twojej wypowiedzi.

                                                    > Pewnie, ze biednymi jest latwiej manipulowac. Ja biednym nie jestem, rzad tez
                                                    > krytykuje i kazdemu to wolno. A lewakiem nie jestem. No i co ?

                                                    Moze 'odkryje dla ciebie Ameryke', ale nikt z moich znajomych nie uwaza mnie za
                                                    lewaka. Poglady dotyczace gospodarki mam mniej wiecej wywazone posrodku,
                                                    natomiast poza tym nie kieruje sie zadna linia polityczna, a zdrowym
                                                    rozsadkiem. Moze dla ciebie to lewactwo, dla mnie nie.

                                                    > Dla ciebie nie jestem "inteligentnym, wrażliwym i niezależnie myślącym".
                                                    > A tak na koniec to powiem ci jeszcze MM, ze to takie totalne krytykowanie
                                                    rzadu
                                                    >
                                                    > jakie uprawiasz to jest wlasnie takie polskie prosto z PRL. Bo wtedy rzad to
                                                    > byli ONI a reszta to bylismy MY.
                                                    >

                                                    Widzisz, ja nie krytykuje rzadu z definicji, tylko obecna administracje Busha.
                                                    Uwazam, ze prowadzi ona nieodpowiedzialna, ryzykancka polityka i na dluzsza
                                                    mete zaszkodzi temu krajowi, zamiast mu pomoc.

                                                    Nie uwazam sie bynajmniej tez za demokrate, choc uwazam, ze Clinton byl dalece
                                                    lepszym prezydentem od Dubyi. Mozna sie bylo tez z niego niezle posmiac, a to
                                                    co wyprawia Dubya juz dawno przestalo byc smieszne.

                                                    Na koniec, przypomne ci, ze to nie ja postawilem barykade, ale sam Bush. To on
                                                    stwierdzil ze jak nie znim, to przeciwko niemu, a zdrowy rozsadek nie pozwala
                                                    mi bezkrytycznie zamknac oczu i miec nadzieje ze balagan jaki on robi jakos sie
                                                    sam posprzata.
                                                  • Gość: kiwik MM IP: 151.152.101.* 14.02.03, 18:55
                                                    Z przyjemnoscia przeczytalem panskie spokojne, wywazone i dobrze przemyslane
                                                    wypowiedzi. Dzieki
                                                  • Gość: MM Re: MM IP: 206.28.214.* 14.02.03, 19:49
                                                    Gość portalu: kiwik napisał(a):

                                                    > Z przyjemnoscia przeczytalem panskie spokojne, wywazone i dobrze przemyslane
                                                    > wypowiedzi. Dzieki

                                                    Cala przyjemnosc po mojej stronie. Mnie jest rownie milo, ze sa tu osoby z
                                                    ktorymi mozna podyskutowac w sposob naprawde kulturalny, niezaleznie od
                                                    pogladow jakie propaguja. Ale niestety w wiekszosci przypadkow czlowiek spotyka
                                                    sie tylko z obelgami i wulgaryzmami.

                                                    Pozdrawiam :o)
                                  • galaxy2099 Re: O deficycie 11.02.03, 11:33
                                    A dlaczego uwazasz, ze ja mieszkam w Polsce?
                                    Poluchaj mnie, jesli zabierasz sie za jakies personalne wycieczki to lepiej sie
                                    przygotuj. Ja pisuje tutaj juz szmat czasu i tony slow wylalem na tym forum m.
                                    in. o mnie.
                                    Ktora opinia zasluguje na uwage ? Nie odpowiem, bo jestem skromny.
                                    I nie pisz mi przez "pan".


                                    Gość portalu: kiwik napisał(a):

                                    > Moze pan wyjasni dlaczego "kolega lewak" mieszkajac od lat w US (podobnie jak
                                    > ja) ma taka a nie inna opinie na temat amerykanskiego spoleczenstwa a pan
                                    > mieszkajac w Polsce ma inna. Ktora opinia panskim zdaniem zasluguje na uwage?
                                • Gość: MM Re: O deficycie IP: *.muf138.nycm.n54ny05r18.dsl.att.net 10.02.03, 22:44
                                  galaxy2099 napisał:

                                  > I znowu kolego manipulujesz tekstem. Nie ma nic prostszego niz wyciac sobie
                                  fra
                                  > gment z wiekszej calosci i dopisac jaks "bystra" formulke komentarza do
                                  wybrane
                                  > go zdania lub fragmentu zdania. Trudniej natomiest komentuje sie calosc
                                  wypowie
                                  > dzi. Ty wybrales formulke prostsza.

                                  Bardzo mnie ciekawi interpretacja twoja i innych twardoglowych. Gdy tylko ktos
                                  wam wypomina brak konsekwencji w wypowiedziach, od razu krzyczycie, ze czepia
                                  sie tekstu. Nie mowiac juz o tym, ze nic nie wyrwalem z kontekstu.

                                  > Ja nigdy nie odzegnywalem sie od tzw. "aspektu ropy" w kontekscie konfliktu z
                                  I
                                  > rakiem. Roznica miedzy mna a wami lewakami polega na tym, ze dla was jest to
                                  je
                                  > den, jedyny i najwazniejszy powod nadchodzacej wojny. Dla mnie takie
                                  spojrzenie
                                  > to bzdura. Jest to jeden z powodow ZA WOJNA ale wcale nie najwazniejszy.

                                  Bo to jest najwazniejszy powod do wojny, a wszystko inne to ladne opakowanie,
                                  zeby towar mozna bylo sprzedac swiatu. Nie powiesz mi chyba, ze uwierzyles w
                                  rewelacje Powella w ONZ. Jesli tak, to abstrahujac od skopiowanego tekstu i
                                  zdjec sprzed dekady, powiedz mi jaka fraze arabska "specjalisci" jezykowi z
                                  Departamentu Stanu mogli przetlumaczyc na "yeah, Buddy, yeah".

                                  > Bo gdyby bylo tak jak mowicie to juz Bush-senior rozwiazalby problem Iraku
                                  raz na za
                                  > wsze 12 lat temu. I nie ma lepszego argumentu, ktory "mowilby" za wasza
                                  racja.

                                  Wedlug slow samego Busha Sr. wojsko USA bylo absolutnie nieprzygotowane na
                                  operacje w Bagdadzie (inny rodzaj walki niz w otwartej pustyni). Poza tym, brak
                                  mu bylo poparcia koalicji na taka operacje, a bez tego sam nie odwazyl sie tego
                                  zrobic.

                                  Natomiast Dubya wykorzystuje 11 wrzesnia do uregulowania starych rachunkow.
                                  Czymze innym jest atak na Irak, ktory z ta tragedia nie mial nic wspolnego.
                                  Takie wykorzystywanie tragedii i atakow terrorystycznych, prawdziwych lub
                                  nieprawdziwych (zaznaczam tu iz nie twierdze, ze 11 wrzesnia byl sfingowany
                                  przez administracje Busha), bylo bardzo popularne na przestrzeni dziejow, od
                                  Nerona poczawszy a na Reichstagu skonczywszy.

                                  > Wszystkie tzw. dowody jakie przedstawiacie za opcja wojny o rope to wasze
                                  chore
                                  > wyobrazenia i rzekome powiazania. Bush senior tam byl i nie uzaleznil Iraku
                                  od
                                  > USA. To jest konkret i dowod namacalny.

                                  Tylko i wylacznie jezeli uparcie CHCE sie patrzec na jedna strone zwierciadla.
                                  Patrz powyzej.

                                  > Optyka zmienila sie po 11.09.2001.

                                  Patrz powyzej...
                                  Nadmienie, ze gdyby obecnie Bush walczyl gdzies gdzie ukrywa sie al Kaida, to
                                  bym to zrozumial i w pelni popieral. Obozy w polnocnym Iraku mogliby rozbic bez
                                  wojny, bo i tak Saddam nie ma tam kontroli, a USA ma.

                                  W zamian za to mamy szumne oswiadczenia, ze wygrywamy wojne z terroryzmem. Czy
                                  taka "wojne" mozna w ogole wygrac? Jesli tak, to bardzo prosze, aby ktos do
                                  mnie zadzwonil i poinformowal mnie o tym gdy zabity zostanie ostatni terrorysta.
                                  A miliardy wydawane na przejazdzke wojsk do Zatoki Perskiej moze lepiej byloby
                                  uzyc na wzmocnienie patrolu granic i wynajecie na lotnikach sluzb
                                  bezpieczenstwa z prawdziwego zdarzenia. Bo tak naprawde wojne z terrorem
                                  powinnismy prowadzic tez na naszym terytowrium.

                                  > Co do konfliktu izraelsko-palestynskiego to powiedzialbym tak.
                                  > O ile USA mocno preferuja strone izraelska o tyle z rowna moca Europa
                                  (zwlaszcz
                                  > a ta stara) mocno preferuje strone palestynska. Wiec wina za caloksztalt jest
                                  w
                                  > miare rownomiernie rozlozona.

                                  Wine moznaby rozwozyc rownomiernie gdyby Europa dawala Palestynczykom setki
                                  milionow dolarow rocznie i najnowsze uzbrojenie, a przy tym przymykala oczy na
                                  ich wybryki. Dopoki prowadzona jest walka na kalachy przeciw czolgom i
                                  samolotom, o zadnej rownowadze nie ma mowy.

                                  > Amerykanie staraja sie przynajmniej proponowac pewne rozwiazania obu stronom
                                  (moze projekty te sa bardziej pro-izraelskie) ale
                                  > Europa nie ma zadnych pomyslow jak rozwiazac ten konflikt oprocz
                                  standartowego
                                  > NIE. Zreszta Europa juz od lat nic nie jest w stanie rozwiazac, potrafi
                                  tylko
                                  > przeszkadzac i duzo gadac.

                                  Bylo konkretne rozwiazanie, poparte zerowno przez kraje arabskie, jak i
                                  wiekszosc swiata, a mianowicie o powrot Izraela do granic z 1967 roku,
                                  zlikwidowanie osadnictwa izraelskiego na Zachodnim Brzegu oraz utworzenie
                                  Autonomii Palestynskiej. Jedynym krajem ktory sie nie zgodzil byl Izrael, a
                                  niestety administracja USA (w tym wypadku Billa Clintona), nie mogla wywrzec na
                                  nich wystarczajacej presji aby do tego planu sie dostosowac.

                                  I przosze, nie mow mi tutaj, ze Izrael dawal Palestynczykom 98% tego co
                                  chcieli, a oni sie nie zgodzili, bo Izrael nie dawal im najwazniejszego, tzn
                                  kontroli nad Wschodnia Jerozolima, czyli pod wzgledem waznosci, ok 50% umowy.

                                  > A co do spoleczenstwa amerykanskiego. Jest jakie jest i robi to co robi ale
                                  to
                                  > to wlasnie spoleczenstwo zbudowalo najpotezniejsze panstwo na swiecie i to to
                                  s
                                  > poleczenstwo dzierzy prymat w wielu dziedzinach zycia. Ja wiem, ze my Polacy
                                  je
                                  > stesmy najmadrzejsi i wogole najlepsi. tylko dlaczego nasz kraj wyglada tak
                                  jak
                                  > wyglada ?
                                  > Takze troche szacunku kolego lewaku dla spoleczenstwa amerykanskiego zamiast
                                  pr
                                  > ezentowanej buty i wyzszosci, niczym nie uzasadnionej.

                                  To nie buta, ale krytyka wobec spoleczenstwa, ktorego sam jestem czlonkiem.
                                  Chyba tego nie mozna mi zabronic najbardziej zawziety twardoglowy, prawda?

                                  A krytyka nie opiera sie a jakies tam argumenty o mojej czy naszej wyzszosci (w
                                  co bardzo chcesz wierzyc, bo wtedy latwo to zdyskredytowac), ale o konkretne
                                  przyklady. Wezmy pod uwage triumfalne oswiadczenie Busha wiosna ubieglego roku,
                                  ze gospodarka USA zahamowala kryzys, a nawet zaczela sie rozwijac. W pol roku
                                  pozniej, Waszyngton wydal oswiadczenie, ze ich eksperci pomylili sie, uzywajac
                                  zlych wskaznikow ekonomicznych, i ze gospodarka jednak na wiosne 2002
                                  kontynuowala spadek. Normalnie takie oswiadczenie wywolaloby burze opinii, ze
                                  gospodarka kraju zarzadza banda idiotow takich jak ci rakietowi specjalisci w
                                  NASA co to nie potrafia odroznic cali od centymetrow. Tu jednak wszystko
                                  przeszlo bez echa, bo przeciez kto tam pamieta co bylo pol roku wczesniej.
                                  Wazne, ze teraz juz jest dobre. A czego dowiemy sie za pol roku?
                                  • galaxy2099 Poglady 11.02.03, 12:17
                                    MM piszesz duzo ale jak wycisnac "twoja gabke" to co zostaje ?
                                    Klasyczna spiewka kazdego lewaka czyli spisek Zydow i CIA ktorzy sfingowali
                                    atak na WTC i teraz chca zagarna iracka rope.
                                    I ty siebie nazywasz czlowiekiem myslacym.
                                    Doszukujesz sie spiskow aby budowac swoj swiatopoglad, manipulujesz faktami,
                                    dobierasz je jak ci wygodnie.
                                    Na potwierdzenie dam ci jeden przyklad twojej tworczosci.
                                    Piszesz jak to Bush jr. manipuluje opinia publiczna sprzedajac jej wojne o rope
                                    w terrorystycznym opakowaniu, argumenty Powella odrzucasz, piszesz nawet o
                                    mozliwym spisku i sabotazu 11/9/2001. Ale jednoczesnie na moj argument, ze ropa
                                    nie jest w tym najwazniejsza, bo gdyby o rope chodzlo to klan Bushow nie
                                    przepuscilby okazji do dobrania sie do irackiej ropy juz w 1991r odpowiadasz:

                                    ) Wedlug slow samego Busha Sr. wojsko USA bylo absolutnie nieprzygotowane na
                                    ) operacje w Bagdadzie (inny rodzaj walki niz w otwartej pustyni). Poza tym,
                                    ) brak mu bylo poparcia koalicji na taka operacje, a bez tego sam nie odwazyl
                                    ) sie tego zrobic

                                    I tutaj nagle wierzysz slowom Busha Sr (a przeciez Bushowie to tylko klamia) i
                                    wtedy Bush potrzebowal poparcia koalicji (teraz nie potrzebuje?).
                                    No to jak to jest w koncu u ciebie z ta ropa?
                                    Jest ona najwazniejsza pod sloncem dla klanu Bushow czy tez nie ?
                                    Moglbys sie wreszcie zdecydowac!!!

                                    Reszty komentowal nie bede bo wygladaloby to podobnie.
                                    Zarzucasz mi twardoglowosc, ale twoj umysl to beton przedniej jakosci.
                                    Posiadasz pewna wiedze faktograficzna tyle tylko, ze dopbierasz sobiefakty i
                                    interpretujesz je jak ci sie zywnie podoba. Na swoj lewacki sposob. I nic
                                    (podkreslam to ABSOLUTNIE NIC) nie jest tego w stanie zmienic.
                                    Mowia, ze tylko krowa nie zmienia pogladow. Ja uwazam, ze nie tylko krowa.
                                    MM piszesz duzo ale jak wycisnac "twoja gabke" to co zostaje ?
                                    Klasyczna spiewka kazdego lewaka czyli spisek Zydow i CIA ktorzy sfingowali
                                    atak na WTC i teraz chca zagarna iracka rope.
                                    I ty siebie nazywasz czlowiekiem myslacym.
                                    Doszukujesz sie spiskow aby budowac swoj swiatopoglad, manipulujesz faktami,
                                    dobierasz je jak ci wygodnie.
                                    Na potwierdzenie dam ci jeden przyklad twojej tworczosci.
                                    Piszesz jak to Bush jr. manipuluje opinia publiczna sprzedajac jej wojne o rope
                                    w terrorystycznym opakowaniu, argumenty Powella odrzucasz, piszesz nawet o
                                    mozliwym spisku i sabotazu 11/9/2001. Ale jednoczesnie na moj argument, ze ropa
                                    nie jest w tym najwazniejsza, bo gdyby o rope chodzlo to klan Bushow nie
                                    przepuscilby okazji do dobrania sie do irackiej ropy juz w 1991r odpowiadasz:

                                    ) Wedlug slow samego Busha Sr. wojsko USA bylo absolutnie nieprzygotowane na
                                    ) operacje w Bagdadzie (inny rodzaj walki niz w otwartej pustyni). Poza tym,
                                    ) brak mu bylo poparcia koalicji na taka operacje, a bez tego sam nie odwazyl
                                    ) sie tego zrobic

                                    I tutaj nagle wierzysz slowom Busha Sr (a przeciez Bushowie to tylko klamia) i
                                    wtedy Bush potrzebowal poparcia koalicji (teraz nie potrzebuje?).
                                    No to jak to jest w koncu u ciebie z ta ropa?
                                    Jest ona najwazniejsza pod sloncem dla klanu Bushow czy tez nie ?
                                    Moglbys sie wreszcie zdecydowac!!!

                                    Reszty komentowal nie bede bo wygladaloby to podobnie.
                                    Zarzucasz mi twardoglowosc, ale twoj umysl to beton przedniej jakosci.
                                    Posiadasz pewna wiedze faktograficzna tyle tylko, ze dopbierasz sobiefakty i
                                    interpretujesz je jak ci sie zywnie podoba. Na swoj lewacki sposob. I nic
                                    (podkreslam to ABSOLUTNIE NIC) nie jest tego w stanie zmienic.
                                    Mowia, ze tylko krowa nie zmienia pogladow. Ja uwazam, ze nie tylko krowa.



                                    Gość portalu: MM napisał(a):

                                    ) galaxy2099 napisał:
                                    )
                                    ) ) I znowu kolego manipulujesz tekstem. Nie ma nic prostszego niz wyciac sobi
                                    ) e
                                    ) fra
                                    ) ) gment z wiekszej calosci i dopisac jaks "bystra" formulke komentarza do
                                    ) wybrane
                                    ) ) go zdania lub fragmentu zdania. Trudniej natomiest komentuje sie calosc
                                    ) wypowie
                                    ) ) dzi. Ty wybrales formulke prostsza.
                                    )
                                    ) Bardzo mnie ciekawi interpretacja twoja i innych twardoglowych. Gdy tylko
                                    ktos
                                    ) wam wypomina brak konsekwencji w wypowiedziach, od razu krzyczycie, ze czepia
                                    ) sie tekstu. Nie mowiac juz o tym, ze nic nie wyrwalem z kontekstu.
                                    )
                                    ) ) Ja nigdy nie odzegnywalem sie od tzw. "aspektu ropy" w kontekscie konflikt
                                    ) u z
                                    ) I
                                    ) ) rakiem. Roznica miedzy mna a wami lewakami polega na tym, ze dla was jest
                                    ) to
                                    ) je
                                    ) ) den, jedyny i najwazniejszy powod nadchodzacej wojny. Dla mnie takie
                                    ) spojrzenie
                                    ) ) to bzdura. Jest to jeden z powodow ZA WOJNA ale wcale nie najwazniejszy.
                                    )
                                    ) Bo to jest najwazniejszy powod do wojny, a wszystko inne to ladne opakowanie,
                                    ) zeby towar mozna bylo sprzedac swiatu. Nie powiesz mi chyba, ze uwierzyles w
                                    ) rewelacje Powella w ONZ. Jesli tak, to abstrahujac od skopiowanego tekstu i
                                    ) zdjec sprzed dekady, powiedz mi jaka fraze arabska "specjalisci" jezykowi z
                                    ) Departamentu Stanu mogli przetlumaczyc na "yeah, Buddy, yeah".
                                    )
                                    ) ) Bo gdyby bylo tak jak mowicie to juz Bush-senior rozwiazalby problem Iraku
                                    )
                                    ) raz na za
                                    ) ) wsze 12 lat temu. I nie ma lepszego argumentu, ktory "mowilby" za wasza
                                    ) racja.
                                    )
                                    ) Wedlug slow samego Busha Sr. wojsko USA bylo absolutnie nieprzygotowane na
                                    ) operacje w Bagdadzie (inny rodzaj walki niz w otwartej pustyni). Poza tym,
                                    brak
                                    )
                                    ) mu bylo poparcia koalicji na taka operacje, a bez tego sam nie odwazyl sie
                                    tego
                                    )
                                    ) zrobic.
                                    )
                                    ) Natomiast Dubya wykorzystuje 11 wrzesnia do uregulowania starych rachunkow.
                                    ) Czymze innym jest atak na Irak, ktory z ta tragedia nie mial nic wspolnego.
                                    ) Takie wykorzystywanie tragedii i atakow terrorystycznych, prawdziwych lub
                                    ) nieprawdziwych (zaznaczam tu iz nie twierdze, ze 11 wrzesnia byl sfingowany
                                    ) przez administracje Busha), bylo bardzo popularne na przestrzeni dziejow, od
                                    ) Nerona poczawszy a na Reichstagu skonczywszy.
                                    )
                                    ) ) Wszystkie tzw. dowody jakie przedstawiacie za opcja wojny o rope to wasze
                                    ) chore
                                    ) ) wyobrazenia i rzekome powiazania. Bush senior tam byl i nie uzaleznil Ira
                                    ) ku
                                    ) od
                                    ) ) USA. To jest konkret i dowod namacalny.
                                    )
                                    ) Tylko i wylacznie jezeli uparcie CHCE sie patrzec na jedna strone
                                    zwierciadla.
                                    ) Patrz powyzej.
                                    )
                                    ) ) Optyka zmienila sie po 11.09.2001.
                                    )
                                    ) Patrz powyzej...
                                    ) Nadmienie, ze gdyby obecnie Bush walczyl gdzies gdzie ukrywa sie al Kaida, to
                                    ) bym to zrozumial i w pelni popieral. Obozy w polnocnym Iraku mogliby rozbic
                                    bez
                                    )
                                    ) wojny, bo i tak Saddam nie ma tam kontroli, a USA ma.
                                    )
                                    ) W zamian za to mamy szumne oswiadczenia, ze wygrywamy wojne z terroryzmem.
                                    Czy
                                    ) taka "wojne" mozna w ogole wygrac? Jesli tak, to bardzo prosze, aby ktos do
                                    ) mnie zadzwonil i poinformowal mnie o tym gdy zabity zostanie ostatni
                                    terrorysta
                                    ) .
                                    ) A miliardy wydawane na przejazdzke wojsk do Zatoki Perskiej moze lepiej
                                    byloby
                                    ) uzyc na wzmocnienie patrolu granic i wynajecie na lotnikach sluzb
                                    ) bezpieczenstwa z prawdziwego zdarzenia. Bo tak naprawde wojne z terrorem
                                    ) powinnismy prowadzic tez na naszym terytowrium.
                                    )
                                    ) ) Co do konfliktu izraelsko-palestynskiego to powiedzialbym tak.
                                    ) ) O ile USA mocno preferuja strone izraelska o tyle z rowna moca Europa
                                    ) (zwlaszcz
                                    ) ) a ta stara) mocno preferuje strone palestynska. Wiec wina za caloksztalt j
                                    ) est
                                    ) w
                                    ) ) miare rownomiernie rozlozona.
                                    )
                                    ) Wine moznaby rozwozyc rownomiernie gdyby Europa dawala Palestynczykom setki
                                    ) milionow dolarow rocznie i najnowsze uzbrojenie, a przy tym przymykala oczy
                                    na
                                    ) ich wybryki. Dopoki prowadzona jest walka na kalachy przeciw czolgom i
                                    ) samolotom, o zadnej rownowadze nie ma mowy.
                                    )
                                    ) ) Amerykanie staraja sie przynajmniej proponowac pewne rozwiazania obu stron
                                    ) om
                                    ) (moze projekty te sa bardziej pro-izraelskie) ale
                                    ) ) Europa nie ma zadnych pomyslow jak rozwiazac ten konflikt oprocz
                                    ) standartowego
                                    ) ) NIE. Zreszta Europa juz od lat nic nie jest w stanie rozwiazac, potrafi
                                    ) tylko
                                    ) ) przeszkadzac i duzo gadac.
                                    )
                                    ) Bylo konkretne rozwiazanie,
                                    • Gość: MM Re: Poglady IP: *.dyn.optonline.net 12.02.03, 04:37
                                      galaxy2099 napisał:

                                      > MM piszesz duzo ale jak wycisnac "twoja gabke" to co zostaje ?
                                      > Klasyczna spiewka kazdego lewaka czyli spisek Zydow i CIA ktorzy sfingowali
                                      > atak na WTC i teraz chca zagarna iracka rope.
                                      > I ty siebie nazywasz czlowiekiem myslacym.

                                      Tak Bogus, jestem czlowiekiem w miare myslacym, choc bynajmniej nie uwazam
                                      siebie za jakiegos wszechwiedzacego geniusza. Ale przynajmniej staram sie
                                      szukac wytlumaczen, zamiast gladko przelykac podawana nam papke, ktora
                                      niejednokrotnie nie trzyma sie kupy. A ty za to najwidoczniej nawet czytac nie
                                      umiesz. Wez elementarz, poucz sie i przeczytaj jeszcze raz moj post. Jest tam
                                      WYRAZNIE napisane, ze NIE TWIERDZE, iz WTC bylo sfingowane prze Busha i Mossad.
                                      Twierdze natomiast, ze Bush wykorzystuje te tragedia do przepchania ustaw,
                                      ktorych w inny sposob by sie nie odwazyl przepychac. Ale to sa DWIE ODMIENNE
                                      RZECZY.

                                      > Doszukujesz sie spiskow aby budowac swoj swiatopoglad, manipulujesz faktami,
                                      > dobierasz je jak ci wygodnie.

                                      Naprawde? Manipuluje faktami? Czy US Patriot Act to wymysl? A moze Office of
                                      National Security, czyli jeszcze jedna wielka biurokracja, to to samo co
                                      Social Security Administration? Nie pieprz Bogus, bo az przykro sluchac. Mozna
                                      byc tepym, ale byc tepym tak jak ty to juz przestepstwo. Wydajemy miliardy
                                      dolarow na podroze zagraniczne dla wojska zamiast konkretnie dzialac aby
                                      zebezpieczyc kraj wewnetrznie. Tworzymy nowa instytucje pozerajaca miliardy
                                      dolarow, ktora do tej pory jeszcze nic nie zrobila i dlugo nie zrobi. Ale za
                                      to bedziemy mieli wojenke. Panem et circenses, jak mawiali Rzymianie, tylko o
                                      ten chleb coraz trudniej.

                                      > Na potwierdzenie dam ci jeden przyklad twojej tworczosci.
                                      > Piszesz jak to Bush jr. manipuluje opinia publiczna sprzedajac jej wojne o
                                      rope
                                      >
                                      > w terrorystycznym opakowaniu, argumenty Powella odrzucasz,

                                      Jakie argumenty Powella? Przepisana prace dyplomowa studenta? Czy moze zdjecia
                                      sprzed 8 lat. To sa te rewelacje, ktore maja nas przekonac do wojny? Pamietaj,
                                      ze podobna mistyfikacje juz udowodniono Bushowi Sr. przed wojna w Kuwejcie.
                                      Dlaczego teraz ma byc inaczej?


                                      piszesz nawet o
                                      > mozliwym spisku i sabotazu 11/9/2001.

                                      Nigdzie nigdy nie twierdzilem, ze 11 wrzesnia byl spiskiem i sabotazem -
                                      czystym idiotyzmm jest tak sadzic, tak samo jak idiotyzmem jest proba
                                      przypisania mi takiego argumentu. Przeczytaj uwaznie moj tekst zamiast go
                                      dopasowywac do swoich pogladow.

                                      > Ale jednoczesnie na moj argument, ze ropa
                                      >
                                      > nie jest w tym najwazniejsza, bo gdyby o rope chodzlo to klan Bushow nie
                                      > przepuscilby okazji do dobrania sie do irackiej ropy juz w 1991r odpowiadasz:
                                      >
                                      > ) Wedlug slow samego Busha Sr. wojsko USA bylo absolutnie nieprzygotowane na
                                      > ) operacje w Bagdadzie (inny rodzaj walki niz w otwartej pustyni). Poza tym,
                                      > ) brak mu bylo poparcia koalicji na taka operacje, a bez tego sam nie odwazyl
                                      > ) sie tego zrobic
                                      >
                                      > I tutaj nagle wierzysz slowom Busha Sr (a przeciez Bushowie to tylko klamia)
                                      i
                                      > wtedy Bush potrzebowal poparcia koalicji (teraz nie potrzebuje?).

                                      Przede wszystkim, ja nie uogolniam tak jak ty. Po drugie, nie sam jeden Bush
                                      Sr. twierdzi, ze wojska koalicji byly nieprzygotowane do ataku na Bagdad.
                                      Twierdzi tak m.in. Norman Schwartzkopf. Pustynna Tarcza i potem Pustynna Burza
                                      byly przede wszystkim przygotowane na obrone Arabii Saudyjskiej i odbicie
                                      Kuwejtu.

                                      Poza tym, watpliwe jest ze gdyby wojsko amerykanskie jednak zgodzilo sie tam
                                      pomaszerowac, to wojska pozostalych krajow poszlyby za nimi. Jednoczesnie, nie
                                      bylo az tak przekonywujacego argumentu jakim teraz jest tzw. wojna z
                                      terroryzmem - pisze tzw., bo ma sie ten argument srednio do Iraku.

                                      A ze 11 wrzesnia jest wykorzystywany jako pretekst do ataku na Irak widac
                                      ewidentnie z wspomnianej juz wczesniej wypowiedzi Paula Wolfowitza juz 12
                                      wrzesnia 2001.


                                      > No to jak to jest w koncu u ciebie z ta ropa?
                                      > Jest ona najwazniejsza pod sloncem dla klanu Bushow czy tez nie ?
                                      > Moglbys sie wreszcie zdecydowac!!!
                                      >

                                      Na pewno jest jednym z glownych motorow ich polityki. Nawet osoby popierajace
                                      wojne (choc w odroznieniu od ciebie inteligentne), nie przecza ze Bush chce
                                      pobudzic gospodarke poprzez kontrole nad tania ropa. Tylko czy sama ropa jest
                                      w stanie pobudzic gospodarke? Osobiscie w to watpie.

                                      > Reszty komentowal nie bede bo wygladaloby to podobnie.
                                      > Zarzucasz mi twardoglowosc, ale twoj umysl to beton przedniej jakosci.
                                      > Posiadasz pewna wiedze faktograficzna tyle tylko, ze dopbierasz sobiefakty i
                                      > interpretujesz je jak ci sie zywnie podoba. Na swoj lewacki sposob. I nic
                                      > (podkreslam to ABSOLUTNIE NIC) nie jest tego w stanie zmienic.
                                      > Mowia, ze tylko krowa nie zmienia pogladow. Ja uwazam, ze nie tylko krowa.

                                      No tak, caly czas to samo. Inwektywy, zaprzeczanie faktom. Nie ukrywam, ja
                                      staram sie interpretowac fakty. Ty nawet tego nie robisz. Nie powiedziales nic
                                      co w jakikolwiek sposob podtrzymywaloby twoj punkt widzenia. Oprocz tego, ze
                                      jest on oczywisty i tylko "beton" tego nie widzi. Podkreslasz, ze absolutnie
                                      nic nie jest w stanie zmienic mojego punktu widzenia, bo tyle wlasnie podajesz
                                      argumentow. Absolutnie nic.

                                      Pa.
                            • ale-x Re: O deficycie 11.02.03, 00:15
                              galaxy2099 napisał:

                              > Koszty w skali kilku lat napewno beda wieksze niz te z samej operacji w 1991
                              > roku. Ale my tutaj mowimy o kosztach samej wojny. A poza tym moze
                              porozmawaijmy
                              >
                              > teraz o wplywach. Bo takowe rowniez beda i nikt temu nie zaprzecza. nawet wy
                              > lewacy. Co prawda o wplywach mowicie z obrzydzeniem, mowicie "Amerykanie ida
                              > tam po olej". Nie jest to glowny cel ale jesli juz tam beda to trudno tego
                              nie
                              > wykorzystac. Idiotami w koncu nie sa. Czemu zaden z was lewakow nie zamierza
                              > oszacowac zyskow z tego faktu.

                              Ach, zyskow! Przepraszam, a dla kogo te zyski? Dla przecietnego Polaka
                              Kowalskiego? No, moze pan prezydent zostanie laskawie poglaskany za poddancze
                              poparcie, jesli w ogole beda o nim pamietac...Dla kogo te zyski? Dla spasionej
                              do nieprzyzwoitosci Ameryki, ktora chce jeszcze wiecej i nigdy nie ma dosyc,
                              ktora konsumuje 3/4 swiatowej energii i wypluwa do atmosfery najwiecej
                              zanieczyszczen... To w imie jej snow o potedze i dominacji nad calym swiatem
                              sie klocimy! Tak jakbysmy cos z tego mieli :(

                              > Poza tym zmniejszenie ogolnego zagrozenia
                              > terroryzmem islamskim poprzez odzialywanie i reagowanie na sasiadow Iraku jak
                              > Arabia Saudyjska i Iran.

                              Mimo nieprzerwanych dyskusji we wszystkich srodkach masowego przekazu, mimo
                              dziesiatkow sygnalow ze wszystkich zakatkow swiata, Pan, probujacy tu uchodzic
                              za bardzo elokwentnego, nic jak dotychczas nie zrozumial. Zle Pan obserwuje
                              rozwoj wydarzen, za malo wklada wlasnego wysilku w analize sytuacji, poddaje
                              sie Pan manipulacji chyba latwiej niz jemu samemu sie wydaje.

                              > Taka nauczka dana Irakowi "usadzi" i ustabilizuje
                              > Bliski Wschod.

                              Usadzi? Bliski Wschod jest ,,usadzany'' od dziesiatkow, od setek lat -
                              manipulowany, przeciagany z jednej strony na druga... Przeciez w czasach
                              nowozytnych temu regionowi nie dane bylo, jak do tej pory, decydowac o samym
                              sobie. Nie potrafi Pan zrozumiec, ze ci ludzie chca decydowac o sobie i maja do
                              tego prawo? Dlaczego to jak nie Anglia to Francja, jak nie Francja to odlegla o
                              tysiace kilometrow Ameryka ma o nich decydowac? Nie widzi Pan prostego zwiazku
                              miedzy wzrostem ekstremizmu i zniewoleniem tych narodow, odwiecznym zmuszaniem
                              ich do wyrzekania sie swej tozsamosci, swoich tradycji, swoich idealow,
                              niemoznoscia dolaczenia do ,,peletonu''?

                              > Zniknie kolejny przyjazny Al-Kaidzie kraj.

                              Ach, jaka ostroznosc w okresleniu! Bo nawet Powell nie zaryzykowal udowodnienia
                              zwiazkow Iraku z Al-Kaida...

                              > Wymieniac pozytywow
                              > moge w nieskonczonosc.

                              Naprawde...hm... Pozytywow dla kogo? Dla Europy? Jakich? Takich ze wkrotce
                              Ameryka bedzie dozowala rope Europie i dyktowala kazdy krok w polityce i
                              ekonomice? Dla Rosji moze? Czy tez dla 90% ludnosci swiata, coraz bardziej
                              wrogiej wszystkiemu, co reprezentuje Ameryka?
                              Powszechnie wiadomo, ze z monopolem trzeba walczyc bo nigdy i nikomu nie
                              wychodzi on na dobre. Bogu dzieki, ze niektorzy obudzili sie ze snu i
                              dostrzegli niebezpieczenstwo.

                              > A poza tym wojna bedzie miala pozytywny wplyw na gospodarke nie tylko
                              > amerykanska. To wszystko daje wielomiliardowe zyski.

                              I znowu pytanie: KOMU?
                              Ale cos wojna w Zatoce Perskiej - mimo ze jej koszty do tej pory pokrywa Arabia
                              Saud., zas Ameryka wyciagnela wielomiliardowe zyski - jakos nie bardzo widac,
                              zeby rzeczywiscie wyszla na zdrowie amerykanskiej gospodarce. Pomijajac juz
                              fakt ze ta wojna rozlozyla na obie lopatki caly region Bliskiego Wschodu.

                              Skad Pan patrzy? - dobrze by bylo wiedziec. Przez czyje szkielko?

                              • galaxy2099 Ogolnie 11.02.03, 11:52
                                Jestem pod wrazeniem. Rzadko na tym forum trafia sie tak naladowany
                                emocjonalnie tekst w dodatku bez dawki epitetow.
                                Juz chociazby z tego tytulu zasluguje na odnotowanie. Powinienes pisac czesciej.
                                Ale politykiem bylbys beznadziejnym. Jezeli to dla ciebie komplement, to super.
                                Widzisz kanclerz Schroeder gra wlasnie na nutkach takich jak ty spiewasz a
                                jednak przynosi polityce Niemiec izolacje i niepowetowane szkody za, ktore
                                Niemcy beda jeszcze dlugo placic. A nie mowie tego tylko w kontekscie
                                amerykanskim. A jest tak dlatego bo Schroeder jest bardzo slabym politykiem.



                                ale-x napisał:

                                > galaxy2099 napisał:
                                >
                                > > Koszty w skali kilku lat napewno beda wieksze niz te z samej operacji w 19
                                > 91
                                > > roku. Ale my tutaj mowimy o kosztach samej wojny. A poza tym moze
                                > porozmawaijmy
                                > >
                                > > teraz o wplywach. Bo takowe rowniez beda i nikt temu nie zaprzecza. nawet
                                > wy
                                > > lewacy. Co prawda o wplywach mowicie z obrzydzeniem, mowicie "Amerykanie i
                                > da
                                > > tam po olej". Nie jest to glowny cel ale jesli juz tam beda to trudno tego
                                >
                                > nie
                                > > wykorzystac. Idiotami w koncu nie sa. Czemu zaden z was lewakow nie zamier
                                > za
                                > > oszacowac zyskow z tego faktu.
                                >
                                > Ach, zyskow! Przepraszam, a dla kogo te zyski? Dla przecietnego Polaka
                                > Kowalskiego? No, moze pan prezydent zostanie laskawie poglaskany za
                                poddancze
                                > poparcie, jesli w ogole beda o nim pamietac...Dla kogo te zyski? Dla
                                spasionej
                                > do nieprzyzwoitosci Ameryki, ktora chce jeszcze wiecej i nigdy nie ma dosyc,
                                > ktora konsumuje 3/4 swiatowej energii i wypluwa do atmosfery najwiecej
                                > zanieczyszczen... To w imie jej snow o potedze i dominacji nad calym swiatem
                                > sie klocimy! Tak jakbysmy cos z tego mieli :(
                                >
                                > > Poza tym zmniejszenie ogolnego zagrozenia
                                > > terroryzmem islamskim poprzez odzialywanie i reagowanie na sasiadow Iraku
                                > jak
                                > > Arabia Saudyjska i Iran.
                                >
                                > Mimo nieprzerwanych dyskusji we wszystkich srodkach masowego przekazu, mimo
                                > dziesiatkow sygnalow ze wszystkich zakatkow swiata, Pan, probujacy tu
                                uchodzic
                                > za bardzo elokwentnego, nic jak dotychczas nie zrozumial. Zle Pan obserwuje
                                > rozwoj wydarzen, za malo wklada wlasnego wysilku w analize sytuacji, poddaje
                                > sie Pan manipulacji chyba latwiej niz jemu samemu sie wydaje.
                                >
                                > > Taka nauczka dana Irakowi "usadzi" i ustabilizuje
                                > > Bliski Wschod.
                                >
                                > Usadzi? Bliski Wschod jest ,,usadzany'' od dziesiatkow, od setek lat -
                                > manipulowany, przeciagany z jednej strony na druga... Przeciez w czasach
                                > nowozytnych temu regionowi nie dane bylo, jak do tej pory, decydowac o samym
                                > sobie. Nie potrafi Pan zrozumiec, ze ci ludzie chca decydowac o sobie i maja
                                do
                                >
                                > tego prawo? Dlaczego to jak nie Anglia to Francja, jak nie Francja to odlegla
                                o
                                >
                                > tysiace kilometrow Ameryka ma o nich decydowac? Nie widzi Pan prostego
                                zwiazku
                                > miedzy wzrostem ekstremizmu i zniewoleniem tych narodow, odwiecznym
                                zmuszaniem
                                > ich do wyrzekania sie swej tozsamosci, swoich tradycji, swoich idealow,
                                > niemoznoscia dolaczenia do ,,peletonu''?
                                >
                                > > Zniknie kolejny przyjazny Al-Kaidzie kraj.
                                >
                                > Ach, jaka ostroznosc w okresleniu! Bo nawet Powell nie zaryzykowal
                                udowodnienia
                                >
                                > zwiazkow Iraku z Al-Kaida...
                                >
                                > > Wymieniac pozytywow
                                > > moge w nieskonczonosc.
                                >
                                > Naprawde...hm... Pozytywow dla kogo? Dla Europy? Jakich? Takich ze wkrotce
                                > Ameryka bedzie dozowala rope Europie i dyktowala kazdy krok w polityce i
                                > ekonomice? Dla Rosji moze? Czy tez dla 90% ludnosci swiata, coraz bardziej
                                > wrogiej wszystkiemu, co reprezentuje Ameryka?
                                > Powszechnie wiadomo, ze z monopolem trzeba walczyc bo nigdy i nikomu nie
                                > wychodzi on na dobre. Bogu dzieki, ze niektorzy obudzili sie ze snu i
                                > dostrzegli niebezpieczenstwo.
                                >
                                > > A poza tym wojna bedzie miala pozytywny wplyw na gospodarke nie tylko
                                > > amerykanska. To wszystko daje wielomiliardowe zyski.
                                >
                                > I znowu pytanie: KOMU?
                                > Ale cos wojna w Zatoce Perskiej - mimo ze jej koszty do tej pory pokrywa
                                Arabia
                                >
                                > Saud., zas Ameryka wyciagnela wielomiliardowe zyski - jakos nie bardzo widac,
                                > zeby rzeczywiscie wyszla na zdrowie amerykanskiej gospodarce. Pomijajac juz
                                > fakt ze ta wojna rozlozyla na obie lopatki caly region Bliskiego Wschodu.
                                >
                                > Skad Pan patrzy? - dobrze by bylo wiedziec. Przez czyje szkielko?
                                >
                                • ale-x Re: Ogolnie 11.02.03, 19:37
                                  galaxy2099 napisał:

                                  > Jestem pod wrazeniem. Rzadko na tym forum trafia sie tak naladowany
                                  > emocjonalnie tekst w dodatku bez dawki epitetow.
                                  > Juz chociazby z tego tytulu zasluguje na odnotowanie. Powinienes pisac
                                  czesciej
                                  > .
                                  > Ale politykiem bylbys beznadziejnym. Jezeli to dla ciebie komplement, to
                                  super.

                                  :)
                                  Nie pretenduje do miana ,,doskonalego polityka'' ani nawet ,,jakiegokolwiek
                                  polityka''. Nie mam zaufania do politykow, a juz zwlaszcza
                                  tych ,,mocarstwowych''. Jesli juz cos rzeczywiscie lezy mi na sercu to
                                  poszanowanie ludzkiej godnosci, ochrona tego, czym istota ludzka rozni sie od
                                  od swiata zwierzat, w ktorym liczy sie tylko sila. Doszlismy do takiego stopnia
                                  rozwoju swiadomosci, ze powinnismy o to zadbac. A co widzimy? Klamstwa na
                                  kazdym kroku, deptanie praw, podzial na ludzi i jakichs podludzi, ktorych ani
                                  dobro ani zycie nawet sie nie liczy. A tylko dlatego, ze sa slabsi, ze nie
                                  mieli swojej dziejowej szansy wybicia sie na czolo...
                                  Nawet ja sie czuje po tej gorszej stronie bariery, kiedy mnie, osobie myslacej,
                                  ktos nachalnie probuje wciskac ciemnote,przekonywac mnie ze czarne jest biale,
                                  ze wojna jest dobra, ze super-ciocia Ameryka sie poswieca, zeby zrobic porzadek
                                  na Bliskim Wschodzie dla jego wlasnego dobra... A ja wiem o tym,wiem ze klamie
                                  i wiem z jakich pobudek to robi. Tak, taka proba prania mozgow jest dla mnie
                                  ujma bo wyraza brak szacunku dla mnie, dla mojego umyslu, bo bierze mnie za
                                  idiote niezdolnego do zrozumienia sytuacji...
                                  Czy dziwi wiec Pana fakt, ze swiat bardzo zle przyjmuje wystapienia Blaira,
                                  Busha czy Powella? Trudno jest teraz konstruowac przekonywajace klamstwa,mimo
                                  fantastycznych technologii. Wspolczuje im...

                                  > Widzisz kanclerz Schroeder gra wlasnie na nutkach takich jak ty spiewasz a
                                  > jednak przynosi polityce Niemiec izolacje i niepowetowane szkody za, ktore
                                  > Niemcy beda jeszcze dlugo placic. A nie mowie tego tylko w kontekscie
                                  > amerykanskim. A jest tak dlatego bo Schroeder jest bardzo slabym politykiem.

                                  Nie jest to dla mnie argument. Wszyscy przezywaja trudnosci, nie tylko Niemcy.
                                  Dokladnie wszyscy.Prosze mi pokazac naprawde prosperujacy aktualnie kraj! I
                                  wlasnie w duzym stopniu do tego ogolnoswiatowego kryzysu przyczynila sie wojna
                                  w Zatoce.
                                  i co wedlug Pana znaczy izolacja? Nieprzylaczenie sie do Stanow? Osobiscie
                                  uwazam, ze Europa miedzy innymi dlatego powinna sie zjednoczyc, zeby stanowic
                                  przeciwwage dla Stanow, trzymac je troche w szachu i temperowac ich apetyty. Bo
                                  powtarzam - monopol nie jest dobry.
                                  Tylko ze nie rokuje zjednoczonej Europie skutecznej wspolnej polityki. Trudno
                                  takiemu ,,zlepkowi'' o wspolna polityke :(


                                • Gość: kaczory111 galax ty bucu IP: *.proxy.aol.com 12.02.03, 03:46
                                  Schroeder jest slabym politykiem ale za to ty jestes swietnym. I bylbys pewnie
                                  najlepszy w calej wsi gdybys nie wyjechaj. Ciagniesz wiocha, lubelska,
                                  zapyziala, zacietrzewiona wiocha.
                                  • galaxy2099 Re: galax ty bucu 12.02.03, 17:36
                                    O jak milo. Tylko czemu probujesz podszyc sie pod dobrze znanego na forum kaczory11.
                                    Az takim gnojkiem jestes.
        • ale-x Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza 09.02.03, 23:32
          galaxy2099 napisał:

          > Najwiekszy deficyt w historii czego ?


          A nie slyszal pan o tym? Poprzedni smutny rekord w deficycie budzetowym nalezal
          do Busza-tatusia. Syn, jak widac, stara sie byc ,,lepszy'' od ojca pod kazdym
          wzgledem
      • Gość: jastrzab Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.rev.o1.com 08.02.03, 00:33
        > A Rumsfeld jak to Rumsfeld pierdoli

        A ty jak to ty .. pierdolisz tez. Tylko ze w pierdoleniu Rumsfelda jest duzo
        prawdy - Francja to zawsze byl zniewiescialy kraik zazdrosny o swoja kulture,
        jezyk i stracona pozycje w swiecie.
        • spacerowicz Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza 08.02.03, 03:09
          Gość portalu: jastrzab napisał(a):

          > > A Rumsfeld jak to Rumsfeld pierdoli
          >
          > A ty jak to ty .. pierdolisz tez. Tylko ze w pierdoleniu
          Rumsfelda jest duzo
          > prawdy - Francja to zawsze byl zniewiescialy kraik zazdrosny o
          swoja kulture,
          > jezyk i stracona pozycje w swiecie.

          Bez obrazy, ale czy pan jako Polak nie przecenia aby swych
          kompetencji w tych niezmiernie skomplikowanych i wywodzacych sie
          nie tyle z bajek wieszczow i powiastek zeslancow, ile z
          kontynuowanej panstwowosci sprawach ?

          Spacer
          • Gość: kiwik Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: 151.152.101.* 08.02.03, 23:49
            Brawo Spacer
    • Gość: J.K. Jak ja Cie lubie, Pacyf... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.02.03, 21:40
      Juz prawie tak, jak Misiaczka/Jewhatera z "Chickago"....
      Jesze troche i dostapisz zaszczytow Titusa_Flaviusa, vel Ahmeda_Ahmedusa...

      Popatrz jakie to dziwne...
      chcialem przez 50 lat wyrwac sie z objec Sovietow...
      a Ty teraz placzesz ,ze "kumam" sie z Amerykanami...

      I robie to calkowicie dobrowolnie...
      Przykro mi, ze jak tych dwoch, powyzej wymienionych kretynow, boli Cie to...
      Jedziesz na to antymaerykanskie Demo do Warszawy...?
      • Gość: Alter Michnik Impeachment dla Busha prawników US. Obudź się Adam IP: *.tele2.pl 07.02.03, 23:21
        > chcialem przez 50 lat wyrwac sie z objec Sovietow...
        > a Ty teraz placzesz ,ze "kumam" sie z Amerykanami...
        > Jedziesz na to antymaerykanskie Demo do Warszawy...?

        15 lutego godz.13.00 Pl.Zamkowy - Demonstracja Przeciw wojnie!!

        ad 1.Też działalismy z Michnikiem przeciw komunie.
        ad 2.Demonstracja nie jest anty-amerykańska, lecz przeciw
        wojnie z Irakiem - przeciw oligarchii naftowo-zbrojeniowej,
        która - jak mówi le Carre - "has gone mad", juncie, która
        oszalała dla ropy naft. i kontroli geopolitycznej nad nią.

        Tak, Hitler też chciał "oswobodzić" Niemców sudeckich...
        Ludnosc Iraku nienawidzi Ameryki dużo bardziej od Husseina i
        nie ma zamiarubyć w ten sposób "wyzwalana". Ma jak najgorsze
        wspomnienia m.in. po powstaniu w 1991, gdy rząd USA (i
        helikoptery amerykańskie) pomogły Husseinowi je zdławić, i gdy
        za wiedzą USA (i dzięki gazom bojowym firm USA) gazowano kiedyś
        Kurdów, którzy podczas wojny iracko-irańskiej przszli na stronę
        wroga.

        Michniku, odkryłeś swe "karty" w liście do Kuronia... Twoja
        prowojenna Gazeta Wybiórcza już długo podżegała do wojny i
        filtorwała informacje nawet od samego Reutersa!!
        Wiesz dobrze, że "rewelacje Powella" to majstersztyk
        dezinformacji. Juz dziś (7.o2.)wiadomo, że te "dowody " - to
        wyciąg dosłowny z pracy doktorskiej studenta z Kalifornii
        opublikowanej 12 lat temu na podst. oficjalnych doniesień
        prasowych!!! (BBC WORLD, 7 lutego)

        Udało się wystukać Twojej GW tak dużo liter nie wspominając ani
        o roli majora Powella w masakrze 16 maja 1968 roku w My Lai,
        ani o jego późniejszej roli w krwawych rozprawach w Zairze
        (Kongo) i innych utrzymywanych przez rząd USA państwach
        afrykańskich, ani o jego roli w zajęciu Panamy, ani o udziale w
        skandalu Iran-contras, ani w zdławieniu nikaraguańskiej
        opozycji, az do wojny przeciw Irakowi w 1991 roku .. a lista
        jego wyczynów jest długa.

        Jak inaczej mógłby czarny zajść tak gładko tak wysoko w
        opanowanym przez białychrepublikańskim resorcie bezpieczeństwa
        narodowego? Ile setek tysięcy bezbronnych ofiar ma ten człowiek
        na swoim sumieniu? I czy w ogóle wobec takiej kariery ma on
        sumienie?
        A Wy, panowie redaktorzy z Gazety? Co z Waszym sumieniem? Gdzie
        tu jakakolwiek dziennikarska rzetelność? Niepotrzebna?
        Niemodna? Nieużyteczna? Adamie Michniku, twoja GW brnie w złym
        kierunku. A twój list do Kuronia odsłania już całkowicie karty,
        którymi grasz. Pamiętaj, będzie kiedyś "Norymberga"!
        (Redaktorów "gadzinówek" i prasowych podżegaczy wojennych też
        przesłuchiwano!)

        Te tytuły na pół okładki typu "Saddam łże", "Saddam kłamie" w
        zestawieniu z faktami dyskwalifikują Ciebie i Twoją
        gazetę. "Rewelacje Powella" to żałosna, anachroniczna
        fabrykacja i specjaliści (a nawet w miarę uczciwi ludzie w CIA
        i FBI!!) umywają od niej ręce.

        Dodaj swój komentarz do "objawień" Powella: dobrze chyba
        przecież wiesz (i to lepiej niż inni), że to apogeum agresywnej
        i szalonej propagandy junty naftowo-zbrojeniowej, która
        przejęła władzę w USA, i "za pięć dwunasta" usiłuje znaleźć
        pretekst do ataku.

        Nawet sama CIA zaprzecza związkom Al_Kaidy z Irakiem. Broni nie
        ma. Od 1991 po 1998 wszystko zniszczyły brygady ONZ. (vide
        teksty le Carre, Fiska i wielu sumiennych dziennikarzy
        zachodnich.
        Czyżbyś przestał, Adasiu, czytać prasę niezależną?...

        CIA obsadziło w 1968 r. Husseina. USA dostarczała środki
        chemiczne do gazowania Kurdów (podczas wojny iracko-irańskiej,
        gdy przeszli oni na stronę wroga), najaktywniej wówczas go
        wspierając, i długo potem, dopóki otwarte były kurki z ropą.
        (vide: archiwalne artykuły o rozmowach Rumsfelda z Husseinem na
        temat pomocy militarnej i rolniczej tuż po masakrze w Halabdży,
        ostatni artykuł w Tageszeitung o sprzedaży gazów trujących
        przez USA bezpośrednio Husseinowi do zgłądzenia Kurdów, itd.)
        Dyskurs o broni masowego rażenia jest tylko pretekstem.
        Faktycznym celem akcji militarnej jest kontrola nad iracką ropą
        (25% zasobów Irak,USA - 3%). Nawet Kissinger w swej
        tradycyjnej "szczerości" cynicznie stwierdza, że gdyby nie
        istniał Izrael jako przyczółek dla ropy, na Bliskim Wschodzie
        zdarzyłby się drugi "Wietnam".

        Gdyby chodziło o "uwolnienie ludności spod dyktatury" - to nie
        przychodzilibyna nasze antywojenne demonstracje Uchodźcy
        iraccy! zresztą, nie udawaj, że w tedeklaracje
        o "demokratyzacji" wierzysz - po przeanalizowaniu działań USA w
        Iraku w ostatnich 30 latach, vide: zgniecenie buntu ludności
        przeciw Husseinowi w 1991z pomocą helikopterów USA,
        doastarczenie gazów trujących do zgładzenia Kurdów, prowokacja
        w Kuwejcie, i dziesiątki innych "material breaches against USA".

        Adamie, opamiętaj się w swej służalczości (czy zaślepieniu? )
        Ta III wojna skończy się gorzej niż przypuszczasz. Nie tędy
        droga! Pomóż powstrzymać zbrodniczą inwazję w stylu Hitlera
        zamiast podjudzać do wojny, nie wykazawszy się znajomością
        nawet podstawowych faktów z niezależnych źródeł!!

        Nie każ wysyłać polskich żołnierzy w charakterze mięsa
        armatniego na rozkazy Exxonu-Mobilu (Rockefeller - to Twój szef
        z CFR, nieprawdaż?), ChevronTexaco(Condleezza Rice),
        Halliburtona (Cheney) i Unocalu (Bush)!!!

        Kunktatorstwo Piusa XII dało nam się we znaki, dlatego Papież
        powinien szybko daćekskomunikę Bushowi!!! (choć zdaje się, żę
        należy do Kościoła Metodystów..; który notabene ostro wypowiada
        się przeciw wojnie).

        Prawnicy amerykańscy już pracują nad impeachment dla Busha,
        pomimo prześladowań ze strony Homeland Security. Powodów nie
        brakuje! (i to zaprawdę większej wagi niż erotyczne wyczyny
        Clintona. (vide: Impeachment dla Busha)

        A co zrobisz Adamie, TY?

        "Najbardziej wpływowy" intelektualisto?
        To, co czynisz obecnie kładzie się cieniem na całą
        dotychczasową Twoją działalność i każe ją widzieć w innym
        świetle... Adamie!

        Co zrobisz ze swoim sumieniem?
        PS. "Dowody" typu Powella każdy może zmajstrować sobie sam na
        domowym komputerze, więc po co ta cała heca? Ach,
        zapomnielibyśmy, są przecież jeszcze ci rumsfeldowi
        "nowi europejczycy" ktorzy wierzą, że maja rozum. Podziękują
        listownie za poparcie wiary społeczeństw ich krajów w te
        zmontowane cudeńka i będą mogli ruszać na wojnę w nadziei
        uzyskania choćby małego kureczka z ropą, lub bodaj protekcji
        hegemona.
        A TY, Adamie, opublikujesz w euforii owe kompromitujące,
        wiernopoddańcze blamaże pod ekstatycznym tytułem "Niezwykły
        list! Manifest jedności...."

        Resztę znamy. ("Skądinąd...")

        A także z Twoich przysłowiowych już "bardzo dobrze
        poinformowanych żródeł w Białym Domu".
        Tak swoją drogą, dawno mieliśmy ochotę się dowiedzieć, ale
        wstydziliśmy się zapytać:czyżby niezmiennie chodziło o
        zbrodniarza wojennego, wujcia Henia Kissingera?

        Czy o jego - jakże subtelnego (przynajmniej w zestawieniu z
        Heniem K.) - przyjaciela Zbysia (Brzezińskiego), ojca
        chrzestnego talibów i AL-Qaidy??
        Adamie! Pamiętaj o gadzinówkach z 1939!
        Adamie! Historia lubi się powtarzać.
        poland.indymedia.org
        • Gość: michal_pilot Re: bardzo duzo slow .. malo tresci IP: *.rev.o1.com 08.02.03, 00:38
          skad ty masz tyle czasu na wypisywanie tej lewackiej propagandy ?
          Talent to stukania w klawiature to ty masz ....
    • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.muf138.nycm.n54ny05r18.dsl.att.net 07.02.03, 22:00
      Ciekawe, nie dosc ze nie umieja liczyc, to widac ze pan Wolfowitz juz zaczyna
      wysuwac niezbyt misternie zawoalowane grozby: "If they don't see the problem,
      then they are a problem." Prosze, prosze.
      Ciekawe do czego posuna sie za tydzien?
      • Gość: felusiak Ale z was dzieciarnia............................. IP: *.nyc.rr.com 08.02.03, 01:00
        Niby cos wiecie, choc nie do konca. Niektorzy potrafia nawet przytoczyc fakty
        z przeszlosci, ale nie do konca. Najwiekszy problem jest ze zrozumieniem o co
        chodzi. Analizy niektorych forumowiczow sa tak dziecinnie naiwne, ze wywoluja
        usmiech litosci. Wiekszosc pisaniny jest w sferze emocji. Im mocniej tupie
        nozka tym wieksza ma racje. Na przyklad niezrozumienie sytuacji. Wojna jest
        kwestia najblizszych dni a nie miesiecy. ONZ ma dwie role do spelnienia.
        Jedna to udzielenie poparcia USA i zachowanie resztek autorytetu. Do
        uchwalwnia nowej rezolucji potrzeba 9 glosow za. Druga droga to schowanie
        glowy w piasek, odmowa poparcia USA a co za tym idzie brak glosowania nad nowa
        rezolucja. Jak to mozliwe? Ano w bardzo prosty sposob. Zaden ze stalych
        czlonkow nie pozwoli sobie na weto w sytuacji, kiedy to veto zostanie przez
        USA zignorowane. To umniejszyloby autorytet vetujacych ( w tym wypadku Chiny,
        Rosja i Francja) w obliczu jawnego zignorowania veta przez USA i W. Brytanie.
        Przypisywanie USA niecnych i nieczystych zamiarow przy jednoczesnym
        zachlystywaniu sie krysztalowo czystymi poczynaniami Francji jest niemal jak z
        podrecznika historii PRL gdzie o Wrzesniu 39 napisano o zdradzieckiej napasci
        Hitlera i pomocy ZSRR, ktory zajal wschodnie tereny Rzeczpospolitej w celu
        ochrony ludnosci przed hitlerowska okupacja.
        Nietety na tym forum zaledwie kilka osob rozumie zasady gry i potrafi to na
        zimno zanalizowac. Co sie stalo z pacyfistami, ktorzy nie tak dawno otwarcie
        potepiali brutalne rezimy w roznych panstewkach bez wzgledu na ich kolor.
        Caly ruch pacyfistyczny zostal porwany przez skrajnych antyamerykanistow,
        ktorym dyktatorzy i mordercy nie przeszkadzaja tak dlugo jak dlugo sa
        antyamerykanscy. Hipokryzja.
        • spacerowicz Re: Ale z was dzieciarnia........................ 08.02.03, 03:05
          Gość portalu: felusiak napisał(a):

          > Caly ruch pacyfistyczny zostal porwany przez skrajnych
          antyamerykanistow,
          > ktorym dyktatorzy i mordercy nie przeszkadzaja tak dlugo jak
          dlugo sa
          > antyamerykanscy. Hipokryzja.

          Zwazywszy, ze ilosc smiertelnych ofiar cywilnych w przypadku
          agresji USA na Irak specjalisci szacuja na ok 250 tysiecy, to
          pozwole sobie stwierdzic tylko, ze pan za przeproszeniem
          pier---sz, a hipokrytami sa tylko i wylacznie Bush i jego
          bandycka ferajna.

          Spacer
          • Gość: MM Re: Ale z was dzieciarnia........................ IP: *.dyn.optonline.net 08.02.03, 07:05
            spacerowicz napisał:

            > Zwazywszy, ze ilosc smiertelnych ofiar cywilnych w przypadku
            > agresji USA na Irak specjalisci szacuja na ok 250 tysiecy, to
            > pozwole sobie stwierdzic tylko, ze pan za przeproszeniem
            > pier---sz, a hipokrytami sa tylko i wylacznie Bush i jego
            > bandycka ferajna.
            >
            > Spacer

            O wlasnie. Cala ta awantura pana Busha jest najwiekszym zagrozeniem pokoju na
            swiecie, szykuje sie masakre ludnosci cywilnej, i nic dziwnego ze w tej chwili
            przejela priorytet nad jakimis tam lokalnymi kacykami. Czy az tak trudno jest
            to pojac.

            Swoja droga, bardzo ciekawe rzeczy powiedziano dzisiaj publicznie w
            wiadomosciach. Paul Wolfowitz juz 12 wrzesnia 2001 roku poszedl do Rumsfelda i
            zasugerowal mu ze w tej sytuacji trzeba koniecznie rozwalic Irak. Rumsfeld
            zwrocil sie z ta propozycja do Colina Powella w piatek, 15 wrzesnia 2001.
            Wtedy Powell byl ponoc stanowczo przeciw i jak to mowia, "rolled his eyes". To
            tak do wiadomosci wszystkich, ktorzy nadal wierza, ze atak na Irak nie byl
            brany pod uwage jeszcze przed 11 wrzesnia, a jest tylko wynikiem tych atakow.
            • galaxy2099 Wot arcydzielo dedukcji 13.02.03, 15:06
              Powiadasz ,ze Wolfowitz chcial rozwalic Irak 12 wrzesnia 2001.
              Wiemy, ze atak na WTC byl 11 wrzesnia 2001.
              I ty twierdzisz, ze 12 wrzesnia byl przed 11 wrzesnia.
              Jestem pod wrazeniem.



              Gość portalu: MM napisał(a):

              > spacerowicz napisał:
              >
              > > Zwazywszy, ze ilosc smiertelnych ofiar cywilnych w przypadku
              > > agresji USA na Irak specjalisci szacuja na ok 250 tysiecy, to
              > > pozwole sobie stwierdzic tylko, ze pan za przeproszeniem
              > > pier---sz, a hipokrytami sa tylko i wylacznie Bush i jego
              > > bandycka ferajna.
              > >
              > > Spacer
              >
              > O wlasnie. Cala ta awantura pana Busha jest najwiekszym zagrozeniem pokoju na
              > swiecie, szykuje sie masakre ludnosci cywilnej, i nic dziwnego ze w tej chwili
              > przejela priorytet nad jakimis tam lokalnymi kacykami. Czy az tak trudno jest
              > to pojac.
              >
              > Swoja droga, bardzo ciekawe rzeczy powiedziano dzisiaj publicznie w
              > wiadomosciach. Paul Wolfowitz juz 12 wrzesnia 2001 roku poszedl do Rumsfelda i
              > zasugerowal mu ze w tej sytuacji trzeba koniecznie rozwalic Irak. Rumsfeld
              > zwrocil sie z ta propozycja do Colina Powella w piatek, 15 wrzesnia 2001.
              > Wtedy Powell byl ponoc stanowczo przeciw i jak to mowia, "rolled his eyes". To
              > tak do wiadomosci wszystkich, ktorzy nadal wierza, ze atak na Irak nie byl
              > brany pod uwage jeszcze przed 11 wrzesnia, a jest tylko wynikiem tych atakow.
              • Gość: MM Re: Wot arcydzielo dedukcji IP: 206.28.214.* 13.02.03, 19:07
                galaxy2099 napisał:

                > Powiadasz ,ze Wolfowitz chcial rozwalic Irak 12 wrzesnia 2001.
                > Wiemy, ze atak na WTC byl 11 wrzesnia 2001.
                > I ty twierdzisz, ze 12 wrzesnia byl przed 11 wrzesnia.
                > Jestem pod wrazeniem.
                >
                Nie, nie twierdze. Twierdze natomiast, ze 12 wrzesnia nie bylo najmniejszych
                dowodow na to, ze Irak byl w to zamieszany. Nie ma ich zreszta do dzis.

                Jak chcesz byc slepy, slepym pozostaniesz.
          • galaxy2099 Re: Ale z was dzieciarnia........................ 13.02.03, 15:02
            Jacy eksperci szacuja straty ludzkie na taka liczba ?
            Czy to nie sa przypadkiem twoi eksperci ?
            A co bedzie jesli te straty beda wielokrotnie mniejesze?
            Czy napisze tutaj na tym forum slowo PRZEPRASZAM ?
            Czy dalej bedziesz pierdolil o jakis kosmicznych liczbach ?
            Takie same liczby padaly a propos Afganistanu, i co?
            Nic was to nie nauczylo debile.


            spacerowicz napisał:

            > Gość portalu: felusiak napisał(a):
            >
            > > Caly ruch pacyfistyczny zostal porwany przez skrajnych
            > antyamerykanistow,
            > > ktorym dyktatorzy i mordercy nie przeszkadzaja tak dlugo jak
            > dlugo sa
            > > antyamerykanscy. Hipokryzja.
            >
            > Zwazywszy, ze ilosc smiertelnych ofiar cywilnych w przypadku
            > agresji USA na Irak specjalisci szacuja na ok 250 tysiecy, to
            > pozwole sobie stwierdzic tylko, ze pan za przeproszeniem
            > pier---sz, a hipokrytami sa tylko i wylacznie Bush i jego
            > bandycka ferajna.
            >
            > Spacer
    • spacerowicz Przetestujta wpierw "dowody". 08.02.03, 03:02
      "Zastępca Rumsfelda, Paul Wolfowitz podkreślił z kolei, że
      stanowisko Paryża i Berlina po prezentacji dowodów na posiadanie
      przez Irak broni masowego rażenia, dokonanej w środę przez
      sekretarza Stanu USA Colina Powella, będzie "testem dla Niemiec
      i Francji"

      Zwazywszy, ze Powell opieral swe wywody na dossier brytyjskim,
      zerznietym razem z bledami z internetowej publikacji
      studenciaka, to bys pan lepiej milczal panie Wolfowitz
      i wstydu sobie nie robil.


      Spacer
      • Gość: MM Re: Przetestujta wpierw 'dowody'. IP: *.dyn.optonline.net 08.02.03, 07:08
        spacerowicz napisał:

        > Zwazywszy, ze Powell opieral swe wywody na dossier brytyjskim,
        > zerznietym razem z bledami z internetowej publikacji
        > studenciaka, to bys pan lepiej milczal panie Wolfowitz
        > i wstydu sobie nie robil.
        >

        Wolfowitz wstydu sobie nie robi, bo to jest business, a w businessie nie ma
        sentymentow i liczy sie tylko koncowy rezultat. A jakich srodkow sie uzywa aby
        ten rezultat osiagnac to doskonale widac na szlachetnych przykladach
        potentatow businessu takich jak Enron, Global Crossing, czy Halliburton.
        • Gość: felusiak kisz, misz i rak pieczony IP: *.nyc.rr.com 08.02.03, 07:21
          Przerazajaco niski poziom wiedzy. Wrzucenie do jednego kotla Enronu, Global
          Crossings i Haliburton to tak jak sledzie z dzemem w sosie cebulowym.
          Ach ci eksperci, oceniaja potem sie nie potwierdza i trzeba alarm odwolac.
          Polecam artykul z socjalistycznego Guardiana
          www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,891575,00.html
          Panowie przemawia przez was tylko i wylacznie jadowity antyamerykanizm.
          Oto dowiaduje sie, ze Bush i jego klika to bandyci, a Saddam i jego
          demokratycznie wybrany rzad to golebie pokoju, ktore nikomu nie zagrazaja.
          Oczywiscie wszyscy zapomnieliscie o 11 wrzesnia. Duzo jest tu rowniez wyssanych
          z palca historyjek kto do kogo poszedl i co powiedzial.
          Zal mi uzytecznych idiotow. No coz idzcie demonstrowac w marszach pokoju.
          • Gość: Jacek Re: kisz, misz i rak pieczony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.03, 12:00
            Gość portalu: felusiak napisał(a):

            > Panowie przemawia przez was tylko i wylacznie jadowity antyamerykanizm.
            > Oto dowiaduje sie, ze Bush i jego klika to bandyci, a Saddam i jego
            > demokratycznie wybrany rzad to golebie pokoju, ktore nikomu nie zagrazaja.


            To jest proszę pana perełka. Pan Saddam do pokojowo nastawionych nie należy i
            to każdy wie. Pan Bush tak samo. Więc o czym gadać. I jeden i drugi chce dla
            siebie jak najlepiej. Czytałem artykuł w jakieś gazecie zajmującej sie polityką
            miedzynarodową o tym, że Amerykanie tej wojny raczej nie potrzebują. Przyniesie
            ona więcej problemów niz korzyści. A pozatym Saddam nie jest szalony i nie
            mozna z niego takowego robić. Tytuł gazety to Foreign Policy, a artykułu o ile
            pamiętam A Unnecessary War. Dobrze się czyta, jeśli się nie ma klapek na
            oczach. Polecam wszystkim. Artykuł z grudnia. Ale jakie tam jest forum. To
            dopiero dyskusja. Nie to co tutaj. Więcej jadu niż przekazu.
            Mnie osobiście interesuje, że czym ktoś jest bliżej Iraku tym jego radykalne
            poparcie interwencji słabnie. Ameryka bardzo chce, tak samo Australia, Wlk.
            Brytania już chyba słabnie (choć nawet nie wiem), no i Turcja, jest b. blisko i
            jest przekonana, że tak. Tu są jednak inne względy niż u reszty sojuszników
            USA. Oglądałem na CNN jak dzieci w centrach handlowych w Kuwejcie opowiadały o
            wojnie. Część mówiła, ( dzieci po 15 - 17 lat może młodsze,), że to dobrze
            wpłynie na sytuacje w ich kraju. No proszę odrazu załapały.

            > Oczywiscie wszyscy zapomnieliscie o 11 wrzesnia.

            Jakoś brak łącznika między Irakiem a tą tragedią z 11 września. Choć z
            pewnościa punkty dla tego kto znajdzie.

            >Duzo jest tu rowniez wyssanych
            > z palca historyjek kto do kogo poszedl i co powiedzial.
            > Zal mi uzytecznych idiotow. No coz idzcie demonstrowac w marszach pokoju.
            CI którzy są przeciw wykazują się jakimś myśleniem. Chyba coś w tym jest, że
            jeszcze wokół żadnej amerykańskiej awantury nie było tak podzielonych zdań.

            pozdrawiam
          • Gość: MM Re: kisz, misz i rak pieczony IP: *.dyn.optonline.net 08.02.03, 17:37
            Gość portalu: felusiak napisał(a):

            Panie Felusiak,

            > Przerazajaco niski poziom wiedzy. Wrzucenie do jednego kotla Enronu, Global
            > Crossings i Haliburton to tak jak sledzie z dzemem w sosie cebulowym.

            Czyzby? Mowa byla o rzetelnosci biznesmenow i stylu robienia interesow. I choc
            Halliburton rozni sie od pozostalych dwoch tym, ze nie zbankrutowal oszukujac
            inwestorow, to jednak kwestionuje ich postawe w zwiazku ze zbyt razacym
            konfliktem interesow pomiedzy ta firma a osobami kierujacymi polityka calego
            kraju. Natomiast Enron i Global Crossing to absolutnie ten sam model,
            wykorzystujacy malwersacje finansowe i ksiegowe do sztucznego podniesiena
            notowan gieldowych, nastepnie panowie dyrektorowie wycofuja swoj kapital, po
            ktorym nastepuje upadek firmy, natomiast zwykli szarzy inwestorzy traca
            miliardy. We wszystkich trzech przypadkach trudno uznac ze sa to przyklady
            rzetelnej dzialalnosci handlowej opartej o zasady wolnego rynku.

            Co wiecej, Administracja Busha stwierdzila w Wigilie (tak, prosze Pana, w
            WIGILIE, gdy caly swiat zyje swietami Bozego narodzenia), ze nie zamierza
            prowadzic sledztwa w sprawie szefa Global Crossing. Nawet najbardziej
            zajadliwi Republikanie zgodzili sie, ze mialo to miejsce tylko po to, aby nie
            zwracac uwagi spoleczenstwa na tak niepopularna decyzje.

            > Ach ci eksperci, oceniaja potem sie nie potwierdza i trzeba alarm odwolac.
            > Polecam artykul z socjalistycznego Guardiana
            > <a
            href="www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,891575,00.html"ta
            >
            rget="_blank">www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,891575,00.html</a>
            > Panowie przemawia przez was tylko i wylacznie jadowity antyamerykanizm.

            O "jadowity antyamerykanizm" raczej trudno mnie posadzic, bo jestem sam
            obywatelem amerykanskim. Nir lubie podcinac galezi na ktorej sam siedze.
            Jestem natomiast stanowczym przeciwnikiem nieodpowiedzialnej i wrecz
            ryzykanckiej polityki pana Busha.

            > Oto dowiaduje sie, ze Bush i jego klika to bandyci, a Saddam i jego
            > demokratycznie wybrany rzad to golebie pokoju, ktore nikomu nie zagrazaja.

            Przosze pana, prosze nie traktowac mnie oraz wielu innych czytelnikow jako
            kompletnych idiotow. Nie spotkalem sie jeszcze nigdzie z opiniami broniacymi
            Saddama Husseina jako porzadnego obywatela. Niech pan sobie wyobrazi, ze
            opozycja wzgledem wojny NIE JEST TYM SAMYM co poparcie dla Saddama Husseina.
            Trzeba miec duzo samozaparcia aby tego nie chciec zrozumiec.

            > Oczywiscie wszyscy zapomnieliscie o 11 wrzesnia.

            Nie zapomnialem, bo bylem tego dnia w pracy na Manhattanie. Nie sadze, abym
            mogl kiedykolwiek ten dzien zapomniec.
            Ale pamietam tez, ze juz nastepnego dnia Paul Wolfowitz nawolywal do ataku na
            Irak - wykorzystujac sytuacje, raczej niz jako rezultat ataku. Pamietam tez,
            ze do dzis nie ma zadnych dowodow, ze Irak mial cos z tym wspolnego. Nawet
            jezeli uznac argumentacje Powella, ze w Iraku istnieja grupy al Kaidy,
            znajduja sie one na terenach polnocnych, gdzie Hussein nie ma zadnej wladzy.
            Wrecz przeciwnie, to wlasnie USA ma tam wiekszy wplyw niz Bagdad.

            > Duzo jest tu rowniez wyssanych z palca historyjek kto do kogo poszedl i co
            powiedzial.

            Prosze pana, to sa udokumentowane fakty, potwierdzone przez swiadkow. Tego pan
            nie zmieni, nawet jezeli uparcie odmawia pan dania im wiary. Ale w tym
            przypadku obawiam sie ze to jednak pan ma klapki na oczach, a nie ja.

            > Zal mi uzytecznych idiotow. No coz idzcie demonstrowac w marszach pokoju.

            Prosze bardzo. Cala pana wypowiedz nie zawierala zadnych konkretnych
            informacji tylko inwektywy i wyszukane metafory. Jest to typowa proba
            marginalizacji glosow opozycji, ktore sprzeciwiaja sie jedynie slusznej i
            wiodacej lini naszych przywodcow. Skad ja to znam Ten model postepowania?
            Tylko ze, niestety, sprzeciwia sie to podstawowym zasadom na ktorych kraj ten,
            tzn. USA, zostal zbudowany. I kto tu jest antyamerykanski?
    • Gość: mirmat Chamberlainki wszystkich krajow laczcie sie!!!!!! IP: *.dialup.eol.ca 08.02.03, 07:49
      Jak wesolo jest ogladac na telewizji lunatykow demonstujacych swoja milosc do
      Sadama czy innych despotow. Razem maszeruje zroznicowana holotka, tu nazisci a
      tu pacyfisci a tam terorysci, feministki i islamistki razem rzucaja fatwe na
      Ameryke, tam pedaly a tu lyse paly (w San Francisco: Transsexual Vegan Lesbian
      Epidemiologist Punk For Peace), rownym krokiem z nienawiscia do Wiekiego
      Szatana.

      Ale wytlumaczcie mi "pokoj milujace kreatury" dlaczego tak malo z was popiera
      wujka Sadama w porownaniu do poparcia jakie udzieliliscie Talibom? Lubicie wy
      feministki tych brutali co leja baby zamotane w przescieradla?

      Piss On You !!!
      Mirmat






      • Gość: Tysprowda Re: Chamberlainki wszystkich krajow laczcie sie!! IP: 193.188.174.* 08.02.03, 10:42
        www.votetoimpeach.org
      • indris (a)historyczny kit 08.02.03, 18:01
        Porównywanie obecnych przeciwników NAPASTNICZEJ wojny do Chamberlaina jest
        kitem wciskanym tym, którzy nie znają historii. Istotą (i błędem) postawy
        Chamberlaina było USTĘPOWANIE wobec ŻĄDAŃ Hitlera (Monachium) oraz stwarzanych
        przez niego faktów dokonanych (zabór Czechosłowacji). Ale obecnie Irak żadnych
        żądań nie wysuwa ani agresji na nikogo nie dokonał.
    • Gość: republik-anka Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.we.client2.attbi.com 08.02.03, 12:50
      Francja i Niemcy nie chca sie zgodzic na wspolprace o ile sami nie sa u steru.
      To sa "used-to-be " ktorzy zmienili sie w" want-to be"! Znamy wszscy bute i
      apetyt Niemiec a Francja na dodatek ma swoj wlasny bol glowy ze swoimi muslimami
      ( islam-przodujaca religja we Francji).
      Jesli chodzi o ofiary cywilne wojny z Sadamem, to zdaje sie , ze wlasnie ten
      leader zapowiedzial, ze wojna bedzie w miastach, z ludnoscia cywilna aby
      zmusic mieszkancow do silnego oporu. Ma duuuuzo terenow niezamieszkalych,
      gdzie armie mogly by sie spotkac, jak poprzednio ale wybiera sam walke w
      miastach. Przykre ale przy jego postawie nieuniknione.
      • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.dyn.optonline.net 08.02.03, 17:48
        Gość portalu: republik-anka napisał(a):

        > Francja i Niemcy nie chca sie zgodzic na wspolprace o ile sami nie sa u
        steru.
        > To sa "used-to-be " ktorzy zmienili sie w" want-to be"! Znamy wszscy bute i
        > apetyt Niemiec a Francja na dodatek ma swoj wlasny bol glowy ze swoimi
        muslimam
        > i
        > ( islam-przodujaca religja we Francji).
        > Jesli chodzi o ofiary cywilne wojny z Sadamem, to zdaje sie , ze wlasnie ten
        > leader zapowiedzial, ze wojna bedzie w miastach, z ludnoscia cywilna aby
        > zmusic mieszkancow do silnego oporu. Ma duuuuzo terenow niezamieszkalych,
        > gdzie armie mogly by sie spotkac, jak poprzednio ale wybiera sam walke w
        > miastach. Przykre ale przy jego postawie nieuniknione.

        Prosze pani, pani chyba nie zdaje sobie sprway, ze walczy sie po to, aby
        wygrac, a nie po to aby walczyc i dac sie zabic. To, ze Hussein zdaje sobie
        sprawe z przewagi przeciwnika w otwartym polu swiadczy o tym, ze nie jest on
        szalencem w stylu Hitlera, ktory odmawial oddania nawet piedzi ziemi.

        Gwarantuje pani, ze zadna armia swiata w tej sytuacji nie przyjelaby walki w
        otwartym polu, wliczajac w to armie USA. Podobnie jak partyzanci, ktorzy
        rowniez rzadko prowadzili otwarte bitwy, ograniczajac sie do atakow
        podjazdowych. To normalne. Zreszta podobny blad popelnilo dowodztwo polskie w
        1939 roku, upiercie broniac granic ktore, ze wzgledu na ich konfiguracje i
        warunki terenowe, byly praktycznie nie do obrony.
        • Gość: felusiak Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.nyc.rr.com 08.02.03, 18:18
          Szanowny panie MM jestem pelen podziwu dla panskiej kurtuazji.
          Ale do rzeczy. W mojej opinii opozycja uliczna i salonowa sklada sie z
          czterech grup:
          1. Antyamerykanisci i lewicowcy poza USA
          2. Antybuszysci i antyamerykanisci w USA
          3. Nieliczna grupa pacyfistow nie zabarwionych politycznie
          4. Naiwni i zdezorientowani ( np. Hollywood )
          W sferach elit rzadzacych wszechobecny cynizm i kalkulacja czesto mylona jest
          z postawa z pobudek moralnych. Taka przypisuje sie Francji i Niemcom.

          Bedac zwolennikiem nieskrepowanej wolnosci uznaje prawo kazdego do wlasnej
          opinii. Niestety czytajac niektore wypowiedzi odnosze wrazenie, ze wiedza jest
          zbyteczna, licza sie tylko emocje. 99 procent dyskutantow nigdy nie zadalo
          sobie trudu aby przeczytac tekst rezolucji 1441. Wiekszosc nie wie dlaczego
          Irak jest w sytuacji w jakiej jest. W 1991 roku mieli po 6 lat.
          Znakomita wiekszosc zupelnie nie zna najnowszej historii. To tlumaczy zupelny
          brak perspektywy historycznej. Znakomita czesc przyjmuje pogloske lub tzw.
          probny balon jako niezbita prawde. Nie wspomne juz o porownywaniu Busha do
          Hitlera. Wiekszosc nie zana i nie rozumie zlozonosci amerykanskiego systemu
          politycznego. Nie sa w stanie wyobrazic sobie, ze w USA nie istnieje jeden
          osrodek wladzy. Wydaje im sie, ze Washington decyduje o wszystkim co sie
          dzieje w kraju.
          O wyznawcach teorii spiskowej nawet nie wspomne.
          Na oslode polecam artykul z socjalistycznego Guardiana
          www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,891575,00.html
          Przyjemnej lektury
          fELusIaK
          • Gość: Tysprowda Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: 213.189.72.* 08.02.03, 19:36
            Antybuszysci pisze sie anty-buszewicy. Tak jak anty-bolszewicy, ktorzy to
            bolszewicy wbrew nazwie byli w mniejszosci, ale tez mimo tego przejeli wladze.
          • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.dyn.optonline.net 08.02.03, 22:13
            Gość portalu: felusiak napisał(a):

            > Szanowny panie MM jestem pelen podziwu dla panskiej kurtuazji.

            Dziekuje. Osobiscie uwazam, zezwyczajna grzecznosc nie szkodzi, a czesto
            pomaga.

            > Ale do rzeczy. W mojej opinii opozycja uliczna i salonowa sklada sie z
            > czterech grup:
            > 1. Antyamerykanisci i lewicowcy poza USA
            > 2. Antybuszysci i antyamerykanisci w USA

            Czy moglby pan podac definicje antyamerykanistow, tych zamieszkalych w USA.
            Nie bardzo rozumiem o co panu chodzi. Poza tym, nie bardzo wiem dlaczego pan
            wsadza "antybuszystow" i antyamerykanistow do jednego worka? Czyzby nie mogl
            pan uwierzyc, ze mozna byc przeciwnikiem Busha i jego administracji a nie byc
            jednoczesnie przeciwnikiem USA jako kraju? Czyzby niemal polowa Kongresu nie
            byla patriotami? Toz to typowo bolszewicka polityka.

            > 3. Nieliczna grupa pacyfistow nie zabarwionych politycznie
            > 4. Naiwni i zdezorientowani ( np. Hollywood )
            > W sferach elit rzadzacych wszechobecny cynizm i kalkulacja czesto mylona
            jest
            > z postawa z pobudek moralnych. Taka przypisuje sie Francji i Niemcom.

            Byc moze to i prawda, ale osobiscie uwazam, ze cynizm i kalkulacja sa bardziej
            ewidentne wlasnie w dzialaniach administracji Busha. Swiadcza o tym jego
            obecne czyny, obecne powiazania jego i jego wspolpracownikow, jak rowniez jego
            watpliwa postawa moralno-prawna w przeszlosci.

            Dlaczego wiec ma sie pietnowac Francje i Niemcy, a nie rzad USA?

            > Bedac zwolennikiem nieskrepowanej wolnosci uznaje prawo kazdego do wlasnej
            > opinii. Niestety czytajac niektore wypowiedzi odnosze wrazenie, ze wiedza
            jest
            > zbyteczna, licza sie tylko emocje.

            Zgadzam sie. Jezeli pan przeczyta wiekszosc dyskusji, przeciwnicy wojny podaja
            argumenty przeciw atakowi. Zwolennicy wojny w zasadzie ograniczaja sie do
            inwektyw i wyrazania swoich emocji. Chlubnych wyjatkow, takich jak pan Megset
            z ktorym pare dni temu toczylismy bardzo ciekawa dyskusje, jest bardzo
            niewiele.

            > 99 procent dyskutantow nigdy nie zadalo
            > sobie trudu aby przeczytac tekst rezolucji 1441.

            Prosze pana, rezolucja 1441 nie daje USA prawa ataku na Irak. Mowi ona o
            srogich "konsekwencjach" jakie moga wyniknac z jej zlamania. Nie ma tam ani
            slowa o dzialaniach wojennych.

            > Wiekszosc nie wie dlaczego
            > Irak jest w sytuacji w jakiej jest.

            No wlasnie, dlaczego? Kto mu dal blogoslawienstwo na wojne z Iranem, i wreczyl
            mu do reki wszelkiego rodzaju bron tak by mogl poczuc sie nie tylko tyranem
            swojego kraju, ale wzbudzic w sobie ambicje mocarstwowe. Przeciez Irak wojne z
            Iranem przegrywal, i bez pomocy USA nie zakonczylaby sie ona "wygrana" Saddama
            (pisze w cudzyslowiu, bo bylo to takie Pyrrusowe zwyciestwo na papierze).

            > W 1991 roku mieli po 6 lat.

            W 1991 roku bylem jak najbardziej pelnoletni.

            > Znakomita wiekszosc zupelnie nie zna najnowszej historii. To tlumaczy
            > zupelny
            > brak perspektywy historycznej. Znakomita czesc przyjmuje pogloske lub tzw.
            > probny balon jako niezbita prawde.

            Jak dotad, opieram sie na potwierdzonych faktach.

            > Nie wspomne juz o porownywaniu Busha do
            > Hitlera.

            Tutaj sie zgadzam, aczkolwiek jest wiele zaskakujacych podobienstw. Natomiast
            skala zjawiska jest stanowczo inna.

            > Wiekszosc nie zana i nie rozumie zlozonosci amerykanskiego systemu
            > politycznego. Nie sa w stanie wyobrazic sobie, ze w USA nie istnieje jeden
            > osrodek wladzy. Wydaje im sie, ze Washington decyduje o wszystkim co sie
            > dzieje w kraju.

            Prosze sobie wyobrazic, ze wiem i ze zyje tym na codziem. I prosze sobie
            rowniez wyobrazic, ze moze nie o wszystkim decyduje Waszyngton, ale jego
            konkretna polityka ma ogromny wplyw na polityke rzadu stanowego. Na przyklad,
            Jezeli pan Bush, aby wywiazac sie z obietnic wyborczych i zyskac na
            popularnosci, obcina na slepo podatki (z czym nie zgadza sie nawet wielu
            Republikanow), to czesc wyniklego z tego deficytu jest przerzucana na rzady
            stanowe, ktorym obcinane sa dotacje federalne.

            > O wyznawcach teorii spiskowej nawet nie wspomne.

            Nie jest to teoria spiskowa, ale opinia o wykorzystywaniu zaistnialej sytuacji
            do przeforsowania polityki, ktora w innym przypadku bylaby wysoce
            niepopularna. A przy okazji przysluzy sie finansowo niektorym czlonkom i
            sponsorom administracji. Bo chyba nie wierzy pan w "dowody" na powiazania
            Husseina z al Kaida. I nie wierzy pan chyba, ze zniesienie podatku od
            dywidendow pomoze "milionom starszych obywateli USA" - dowiedzino juz ze tak
            nie jest.

            Pozdrawiam.
            • Gość: felusiak Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.nyc.rr.com 09.02.03, 00:09
              Dodac moge jeszcze zupelne niezrozumienie czytanego tekstu.
              Wezmy na przyklad rezolucje 1441, ktora grozi Irakowi powaznymi konsekwencjami.
              Mam zatem pytanie jakimi konsekwencjami? Jak maja one wygladac?
              Czy ma to byc powazna gra czy tupanie nozkami ze zlosci i ponowne grozenie
              palcem wskazujacym.
              Rezolucja 1441 uznajac ze Irak znajduje sie w stanie pogwalcenia poprzednich
              rezolucji daje mu OSTATNIA szanse na rozbrojenie. Pan Blix na forum Rady
              Bezpieczenstwa stwierdza, ze Irak w dalszym ciagu gra w ciuciubabke.
              Francja, Rosja i Chiny sa za tym aby dac Irakowi jeszcze jedna OSTATNIA szanse.
              Takich OSTATNICH szans w ciagu ostatnich12 lat Irak mial 16.
              Niektore podane przez pana "fakty" mijaja sie z prawda.
              Zgadzan sie z panskim twierdzeniem, ze mozna byc przeciwko wojnie i Bushowi i
              nie byc antyamerykanskim. Jedno ale... Przez 6 godzin ogladalem na C-SPAN
              transmisje z manifestacji w Washingtonie. Wiekszosc mowcow szczerze nienawidzi
              USA. Wystarczy spojrzec kto byl organizatorem tej checy. International ANSWER
              ktory jest odnoga partii komunistycznej o nazwie Workers World Party.
              • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 02:24
                Gość portalu: felusiak napisał(a):

                > Dodac moge jeszcze zupelne niezrozumienie czytanego tekstu.
                > Wezmy na przyklad rezolucje 1441, ktora grozi Irakowi powaznymi
                konsekwencjami.
                > Mam zatem pytanie jakimi konsekwencjami? Jak maja one wygladac?
                > Czy ma to byc powazna gra czy tupanie nozkami ze zlosci i ponowne grozenie
                > palcem wskazujacym.

                Na przyklad wkroczeniem sil pokojowych i przymusowym rozbrojeniem,
                niekoniecznie zwiazanym z, jak sie to wyrazil jeden z analitykow Departamentu
                Obrony, "osiagnieciem kumulatywnego efektu zrzucenia bomby na Hiroshime
                (wliczajac w to smierc z powodu napromieniowania) w ciagu pierwszych dwoch
                godzin nalotow".

                > Rezolucja 1441 uznajac ze Irak znajduje sie w stanie pogwalcenia poprzednich
                > rezolucji daje mu OSTATNIA szanse na rozbrojenie. Pan Blix na forum Rady
                > Bezpieczenstwa stwierdza, ze Irak w dalszym ciagu gra w ciuciubabke.
                > Francja, Rosja i Chiny sa za tym aby dac Irakowi jeszcze jedna OSTATNIA
                szanse.
                > Takich OSTATNICH szans w ciagu ostatnich12 lat Irak mial 16.

                Pan Blix stwierdzil, ze Irak nie jest "forthcoming". To nie to samo, co
                stwierdzenie, ze posiada bron masowej zaglady, o ktora rzekomo w tej calej
                zawierusze idzie.
                A zarowno Blix jak i przewodniczace IAEA zgodnie twierdza, ze nie znaleziono
                zadnej broni, i ze nalezy kontynuowac inspekcje.

                Byc moze kraje swiata juz nie wierza w rewelacje USA po plamie z Kuwejtem
                przed ostatnia wojna w ZAtoce , a tym bardziej wobec fiaska rzekomych dowodow
                Powella.

                Nadmienie takze, ze krajow ktore regularnie lamia rezolucje ONZ jest kilka, z
                USA wlacznie, i jakos reszta swiata nie widzi potrzeby od razu wszczynac wojne.

                > Niektore podane przez pana "fakty" mijaja sie z prawda.

                Trudno mi sie ustosunkowac do tego stwierdzenia, poniewaz nie wiem o
                ktore "fakty" panu chodzi.

                > Zgadzan sie z panskim twierdzeniem, ze mozna byc przeciwko wojnie i Bushowi
                i
                > nie byc antyamerykanskim. Jedno ale... Przez 6 godzin ogladalem na C-SPAN
                > transmisje z manifestacji w Washingtonie. Wiekszosc mowcow szczerze
                nienawidzi
                > USA. Wystarczy spojrzec kto byl organizatorem tej checy. International ANSWER
                > ktory jest odnoga partii komunistycznej o nazwie Workers World Party.

                Alez prosze pana, co mnie obchodzi jakis tam wiec zorganizowany przez jakas
                tam organizacje. Wedlug przekrojowych badan opinii publicznej w USA,
                zorganizowanych przez powazne instytucje typu Gallup, 1/3 (jedna trzecia)
                spoleczenstwa amerykanskiego jest zdecydowanie przeciwko wojnie, natomiast
                ponad 50% (a nawet dwie trzecie wedlug niektorych zrodel) nie popiera wojny
                bez aprobaty ONZ. W tej chwili USA takiej aprobaty nie posiada, co mozna
                stwierdzic chocby z dzisiejszego wystapienia Kofi Annana na Uniwersytecie
                William & Mary. Czy wszyscy ci ludzie tez sa antyamerykanscy? Czy ponad jedna
                trzecia Kongresu tez jest antyamerykanska? Prosze pana, to posadzanie o
                antyamerykanskosc staje sie podobna bronia jak posadzanie o antysemityzm. Gdy
                tylko ktos odwazy sie wystepowac z argumentem przeciewko, od razu jest
                pietnowany tym wysoce negatywnym epitetem - niemalze przyrownujac go do
                zdrajcy narodu. I to jest wlasnie przyklad marginalizacji opozycji, czegos, co
                w nie powinno miec tu miejsca.
                • Gość: felusiak Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.nyc.rr.com 09.02.03, 04:44
                  Prosze jeszcze raz przeczytac mowe Blixa.
                  Wyraznie mowi o duzych ilosciach broni, ktora Irak poprzednio zadeklarowal a w
                  tej chwili ta bron jest unaccounted for. Ponadto zadaniem inspektorow jest
                  weryfikacja oswiadczen irackich a nie aktywne szukanie igly w stogu siana.
                  To wynika z ducha i litery rezolucji 1441 i poprzednich 16.
                  Jak wyobraza sobie pan wkroczenie sil pokojowych ONZ jesli Saddam nie wyrazi
                  na to zgody? Albo zacznie strzelac do wkraczajacych wojsk?
                  W moich rozwazaniach nie biore ostatnich wynikow badania opinii pod uwage,
                  nigdy. Nawet kiedy 90% jest za wojna. Rola leadera jest przewodnictwo a nie
                  czytanie wynikow i gra pod publike. Tego mialem ponad miare przez 8 lat
                  poprzedniego prezydenta. Jak mowia leadership polega na podejmowaniu
                  niepopularnych decyzji. Gdyby opierac sie na wynikach sondazy to do dzisiaj
                  mielibysmy niewolnictwo.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 05:30
                    Gość portalu: felusiak napisał(a):

                    > Prosze jeszcze raz przeczytac mowe Blixa.
                    > Wyraznie mowi o duzych ilosciach broni, ktora Irak poprzednio zadeklarowal a
                    w
                    > tej chwili ta bron jest unaccounted for. Ponadto zadaniem inspektorow jest
                    > weryfikacja oswiadczen irackich a nie aktywne szukanie igly w stogu siana.
                    > To wynika z ducha i litery rezolucji 1441 i poprzednich 16.

                    I zarowno on jak i el Baradei stwierdzili, ze potrzebuja wiecej czasu, aby te
                    oswiadczenia zweryfikowac. Wiekszosc Rady Bezpieczenstwa wydaje sie z tym
                    zgadzac, a to mi wystarcza.

                    Jezeli natomiast Rada Bezpieczanstwa zgodzi sie, ze innego wyjscia nie ma, to
                    prosze bardzo.

                    > Jak wyobraza sobie pan wkroczenie sil pokojowych ONZ jesli Saddam nie wyrazi
                    > na to zgody? Albo zacznie strzelac do wkraczajacych wojsk?

                    Strzelac w nich, naturalnie. Ale strzelajac do atakujacych, zamiast
                    zakladanego bombardowania dywanowego miast, po pierwsze uniknie sie ogromnej
                    ilosci niepotrzebnych ofiar wsrod ludnosci cywilne, a po drugie podkresli sie
                    w oczach ludnosci Bliskiego Wschodu, ze jest to akcja calej spolecznosci
                    miedzynarodowej a nie jakiegos kowboja z Waszyngtonu.

                    > W moich rozwazaniach nie biore ostatnich wynikow badania opinii pod uwage,
                    > nigdy. Nawet kiedy 90% jest za wojna. Rola leadera jest przewodnictwo a nie
                    > czytanie wynikow i gra pod publike. Tego mialem ponad miare przez 8 lat
                    > poprzedniego prezydenta. Jak mowia leadership polega na podejmowaniu
                    > niepopularnych decyzji. Gdyby opierac sie na wynikach sondazy to do dzisiaj
                    > mielibysmy niewolnictwo.

                    Zgadzam sie z panem w wiekszosci sytuacji. Niestety nie wtedy gdy chodzi o
                    wojne. Tylko i wylacznie dlatego Konstytucja zaklada, ze Prezydent nie moze
                    jeden jedyny miec takiej wladzy w swoich rekach. A pomimo, ze kongres dal mu
                    szeroko pojete uprawnienia, nie byl to War Powers Act. Natomiast Kongres, o
                    ile panu wiadomo, powinien wlasnie odzwierciedlac wole wyborcow. Dlatego
                    nazywa jego czlonkow Reprezentantami.

                    > Pozdrawiam
                    Ja rowniez. I dobranoc, bo juz pozna pora. Ale z checia bede kontynuowal
                    rozmowe jutro.
                  • Gość: kiwik Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: 151.152.101.* 09.02.03, 19:55
                    "Tego mialem ponad miare przez 8 lat"
                    Przez te 8 lat mial pan prezydenta, ktory mowil lepiej po angielsku od pana.
                    Przez te 8 lat mial pan prezydenta, ktory zostawil Stock Market at DOW 11K.
                    Przez te 8 lat mial pan prezydenta, ktory doszedl do wszystkiego swoja ciezka
                    praca i wybitna inteligencja. Syn pielegniarki skonczyl graduowal w top 5%.
                    W przeciwienstwie do GWB, ktory do Yale dostal sie dzieki affirmative action
                    (jego tatus skonczyl YALE i za to GWB dostal 20 pkt.). Aha graduowal w bottom
                    5%.
                    Jako emigrant, ktory dochodzil do wszystkiego swoja praca i inteligencja, z kim
                    raczej by sie pan identyfikowal?


          • Gość: kiwik Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: 151.152.101.* 08.02.03, 23:57
            Gratuluje monopolu na jedynie prawdziwa wiedze. To musi byc wspaniale uczucie.
            • Gość: felusiak Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.nyc.rr.com 09.02.03, 00:16
              Dziekuje za gratulacje choc mysle ze nie zupelnie sie rozumiemy.
              Wiedza jest obiektywna a nie prawdziwa lub nieprawdziwa.
              Jesli wiemy ze pomarancze sa pomaranczowe to trudno jest dyskutowac z kims kto
              twierdzi, ze sa zielone.
              Tutaj przypomnial mi sie dowcip:

              Jasio: Tato, co to za jagody?
              Tata: Czarne jagody.
              Jasio: A dlaczego one takie czerwone?
              Tato: Bo jeszcze zielone.
              • Gość: kiwik Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: 151.152.101.* 09.02.03, 19:38
                Przypomnial mi pan znajoma, ktora twierdzila, ze jej wnuki sa "obiektywnie
                mowiac najmadrzejsze na swiecie"
                Apropos poprzednich wypowiedzi to nie uwazam aby krytyka buraka z Texasu byla
                postawa antyamerykanska i nie patriotyczna. Pamietam jak Urban twierdzil, ze
                dysydenci nie byli patiotami. Czy naprawde utozsamia sie pan z tego
                typu "logika"
              • Gość: antypenericus Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.proxy.aol.com 09.02.03, 23:58
                Wiedza czy prawda obiektywna istnieje w prawach fizyki i rownaniach
                matematycznych, no moze jeszcze wsrod "true believers" - ci maja
                prawde "obiektywna" i ostateczna od Boga. Wszyscy inni ludzie, jako istoty
                subiektywne musza zyc z wiedza subiektywna na codzien. Wszystko jest wzgledne.
                Zartem mozna teorie wzglednosci wyjasnic b. prosto - jesli ja wloze panu palec
                do nosa, to pan ma palec w nosie i ja mam palec w nosie.
                Na serio, to roznych prezydentow rozni ludzie roznie odbieraja. Inaczej bedzie
                odbieral Clintona intelektualista a inaczej "red neck" nie mogac zrozumiec
                slowa z tego co Clinton powiedzial i o co mu chodzi. Inaczej bedzie odbieral
                busha intelektualista nie mogac zrozumiec slowa z tego co ten stara sie
                powiedziec a inaczej "red neck" ktory po raz pierwszy ma polityka mowiacego
                jego jezykiem.
          • Gość: antipenericus Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.proxy.aol.com 09.02.03, 23:47
            Jestem gleboko dotkniety Panskim twierdzeniem, ze trzeba byc draniem
            popierajacym zbrodnicza abministracje busha jr aby byc "dobrym amerykaninem".
        • Gość: republik-anka Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.we.client2.attbi.com 09.02.03, 04:36
          Gość portalu: MM napisał(a):

          > Gość portalu: republik-anka napisał(a):
          >
          > > Francja i Niemcy nie chca sie zgodzic na wspolprace o ile sami nie sa u
          > steru.
          > > To sa "used-to-be " ktorzy zmienili sie w" want-to be"! Znamy wszscy bute
          > i
          > > apetyt Niemiec a Francja na dodatek ma swoj wlasny bol glowy ze swoimi
          > muslimam
          > > i
          > > ( islam-przodujaca religja we Francji).
          > > Jesli chodzi o ofiary cywilne wojny z Sadamem, to zdaje sie , ze wlasnie t
          > en
          > > leader zapowiedzial, ze wojna bedzie w miastach, z ludnoscia cywilna aby
          > > zmusic mieszkancow do silnego oporu. Ma duuuuzo terenow niezamieszkalych
          > ,
          > > gdzie armie mogly by sie spotkac, jak poprzednio ale wybiera sam walke w
          > > miastach. Przykre ale przy jego postawie nieuniknione.
          >
          > Prosze pani, pani chyba nie zdaje sobie sprway, ze walczy sie po to, aby
          > wygrac, a nie po to aby walczyc i dac sie zabic. To, ze Hussein zdaje sobie
          > sprawe z przewagi przeciwnika w otwartym polu swiadczy o tym, ze nie jest on
          > szalencem w stylu Hitlera, ktory odmawial oddania nawet piedzi ziemi.
          >
          > Gwarantuje pani, ze zadna armia swiata w tej sytuacji nie przyjelaby walki w
          > otwartym polu, wliczajac w to armie USA. Podobnie jak partyzanci, ktorzy
          > rowniez rzadko prowadzili otwarte bitwy, ograniczajac sie do atakow
          > podjazdowych. To normalne. Zreszta podobny blad popelnilo dowodztwo polskie w
          > 1939 roku, upiercie broniac granic ktore, ze wzgledu na ich konfiguracje i
          > warunki terenowe, byly praktycznie nie do obrony.
          Widocznie tak nie myslano 12 lat temu a teraz Sadama wlasni ludzie sa dla niego
          watrosciowi jako mieso armatnie i temat dla reporterow i siadzacych w
          bezpiecznym miejscu "przeciwnych".
          • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 04:50
            Gość portalu: republik-anka napisał(a):

            > Widocznie tak nie myslano 12 lat temu a teraz Sadama wlasni ludzie sa dla
            niego
            >
            > watrosciowi jako mieso armatnie i temat dla reporterow i siadzacych w
            > bezpiecznym miejscu "przeciwnych".

            Byc moze tak bylo. W koncu co myslal Saddam 12 lat temu nikt z nas tak
            naprawde nie wie. Natomiast mozemy sobie poteoretyzowac.

            Osobiscie sadze, ze Saddam byl tak zadufany po swoim "zwyciestwie" nad Iranem,
            przy otwartym poparciu USA, ze naprawde zaczal wierzyc w swoja sile. W dodatku
            zajmujac Kuwejt, mogl byl sadzic, ze skoro kontroluje tyle zrodel ropy
            naftowej, bedzie mogl szantazowac reszte regionu oraz caly swiat grozba
            zniszczenia zarowno szybow jak i rafinerii.
            Ogladalem ostatnio ciekawy program, w ktorym wlasnie ten temat poruszono.
            Autorzy wysuneli nawet teze, ze obawy Arabii Saudyjskiej o swoja skore nie
            mialy wiekszych podstaw, niemniej jednak Saddam byl zaskoczony reakcja reszty
            panstw arabskich i szybka prosba o pomoc ze strony USA. W ten sposob jego blef
            spelzl na niczym.
            Podejrzewam, ze nie spodziewal sie on az tak poteznego ataku, choc dla nas
            bylo to oczywiste. Poza tym, Amerykanie mieli w zanadrzu pare zabawek ktore im
            ulatwialy dzialania, i nie byly to wylacznie 'smart bombs'. Prosze pamietac,
            ze np. taki GPS nie byl wtedy artykulem dostepnym komercyjnie, a wojskom
            amerykanskim znakomicie ulatwial koordynacje ognia na jednostki irackie.
            Coz, czlowiek uczy sie na swoich bledach, a Saddam dostal wtedy niezla lekcje.
            • Gość: dziki Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 06:00

              Gość portalu: MM napisał(a):

              > Gość portalu: republik-anka napisał(a):
              >
              > > Widocznie tak nie myslano 12 lat temu a teraz Sadama wlasni ludzie sa dla
              > niego
              > >
              > > watrosciowi jako mieso armatnie i temat dla reporterow i siadzacych w
              > > bezpiecznym miejscu "przeciwnych".
              >
              > Byc moze tak bylo. W koncu co myslal Saddam 12 lat temu nikt z nas tak
              > naprawde nie wie. Natomiast mozemy sobie poteoretyzowac.
              >
              > Osobiscie sadze, ze Saddam byl tak zadufany po swoim "zwyciestwie" nad
              Iranem,
              > przy otwartym poparciu USA, ze naprawde zaczal wierzyc w swoja sile. W
              dodatku
              > zajmujac Kuwejt, mogl byl sadzic, ze skoro kontroluje tyle zrodel ropy
              > naftowej, bedzie mogl szantazowac reszte regionu oraz caly swiat grozba
              > zniszczenia zarowno szybow jak i rafinerii.
              > Ogladalem ostatnio ciekawy program, w ktorym wlasnie ten temat poruszono.
              > Autorzy wysuneli nawet teze, ze obawy Arabii Saudyjskiej o swoja skore nie
              > mialy wiekszych podstaw, niemniej jednak Saddam byl zaskoczony reakcja reszty
              > panstw arabskich i szybka prosba o pomoc ze strony USA. W ten sposob jego
              blef
              > spelzl na niczym.
              > Podejrzewam, ze nie spodziewal sie on az tak poteznego ataku, choc dla nas
              > bylo to oczywiste. Poza tym, Amerykanie mieli w zanadrzu pare zabawek ktore
              im
              > ulatwialy dzialania, i nie byly to wylacznie 'smart bombs'. Prosze pamietac,
              > ze np. taki GPS nie byl wtedy artykulem dostepnym komercyjnie, a wojskom
              > amerykanskim znakomicie ulatwial koordynacje ognia na jednostki irackie.
              > Coz, czlowiek uczy sie na swoich bledach, a Saddam dostal wtedy niezla lekcje.


              Pozdrawiam mojego sasiada.

              Ale widze,ze albo jestes tu tymczasowo,albo ....?

              pozdrowienia,

              dziki
              • Gość: MM Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 06:29
                Gość portalu: dziki napisał(a):

                >
                > Pozdrawiam mojego sasiada.
                >
                > Ale widze,ze albo jestes tu tymczasowo,albo ....?

                ... albo... ? ;o)

                > pozdrowienia,

                Ja rowniez,
                MM
    • Gość: dick Re: Rumsfeld: Francja często się nie zgadza IP: 130.94.107.* 09.02.03, 02:42
      Gość portalu: pacyfista napisał(a):

      > O ile mnie pamiec nie myli to Europa liczy ok 35
      krajow . Z
      > tego 11 mniejszych i wiekszych wasali podpisalo na
      kleczkach
      > dokument popierajacy USA. Pan Rumsfeld & Co nie
      wytrzymuje
      > nerwowo rozwoju sytuacji, w chwili kiedy nawet
      najwieksi
      > sojusznicy tj. premierzy Wlk. Brytanii i Australii sa
      ostro
      > krytykowani w parlamencie i przez swoja opinie
      publiczna. Przed
      > chwila radio francuskie podalo, ze 10 z 15 czlonkow
      Rady
      > Bezpieczenstwa jest przeciwnych atakowi na Irak.
      Rozumiem
      > zdenerwowanie administracji USA .. Zastanawiajaca jest
      tez
      > cisza ze strony naszych najwiekszych przyjcacieli USA
      i
      > czolowych swiatowych kaskaderow (prez. Kwasniewski &
      Co.
      > przeskoczyli w pelnym biegu z satelity ZSRR na
      satelite USA)..

      A USA ma w pupie oswiadczenie Rady i tym bardziej
      stanowisko niejakiej Francji.
      Warunki dyktuje silniejszy;tym bardziej ze chodzi tu
      o jego "interesy";a jezeli niejaka Francja siusia
      do majteczek przed Saddamem,to juz inna sprawa.
      Niech te zabojady przypomna sobie co zrobili za
      czasow II wojny? Hitler nie mial z nimi wiele problemow,
      no,tyle tylko ze dobrze na tym skorzystali jego wojskowi
      wysoko nawet postawieni funkcjonariusze,bo tam byla
      wtedy niezla burdelowa obsluga dla nich.
      Byc moze Francja,tym razem wraz z Polska wystapia z taka
      oferta na forum ONZ? A to w celu rozladowania sytuacji
      i dania wiekszego czasu Blixowi na gadanie z tymi
      pastuchami.
      Niezla sie mi wydaje to propozycja?

      :)


Inne wątki na temat:
Pełna wersja