stranger.pl
01.08.06, 14:36
Świat odwrócili się od Libańczyków, którzy stają się nowymi Palestyńczykami.
Także amerykańskie marionetki: Egipt, Jordania i Arabia Saudyjska, chcą
zniszczenia Hezbollahu, ponieważ jako sunnici są wrogami wzrostu sił szyitów
w Libanie, Iraku i Iranie. Państwa Unii Europejskiej pokornie podporządkowują
się polityce USA w sprawie Libanu, podczas gdy neokonserwatyści Busha od
dawna planują uderzenie na Syrię i Iran i traktuja pacyfikacje Libanu przez
Izrael jako sondowanie gruntu.
Wygląda na to, że "demokratyczny Liban" dzięki Izraelowi znajdzie się w tej
samej sytuacji, do jakiej rząd Busha doprowadził "demokratyczny Irak", w
którym według raportu ONZ w samym tylko czerwcu br. zginęło 3 tys. cywilów, a
w ciągu pierwszego półrocza 2006 r. - 14 339. John Bolton, notoryczny
neokonserwatysta, uważa starty poniesione przez ludność cywilną Libanu
jako... "colateral damage" czyli "starty uboczne".
Co może być celem Izraela? Może zmiana reżymu w Bejrucie i ustanowienie tam
rządu marionetkowego na wzór wariantu amerykańskiego w Iraku?
Izraelski dziennikarz Gideon Levy uważa, że ogólne poparcie Żydów dla zbrodni
Izraela popełnianych w Libanie dowodzi: "zupełnego załamania się moralnego
tych ludzi".
Nie tak dawno za wielokoroć miniejszą "katastrofe humanitarną" NATO
interweniowało na Bałkanach i bombardowało Jugosławię - dziś za wielokroć
większą "katastrofę humanitarną" w Libanie świat milczy, nie licząc reakcji
zwykłych ludzi - wszak Izrael ma "licencję na zabijanie" od Wuja Sama.
Hipokryzja i zło zawsze rządziła światem - dziś w XXI w. jest jednak coraz
bardziej cyniczna i "nowocześniejsza" - tylko dlaczego tak
wielu "pożytecznych idiotów" nie tylko udaje że nie widzi tego zła ale...
usprawiedliwia to zło?