Kundle

IP: *.uc.nombres.ttd.es 17.02.03, 10:57
Kundle

Kundle – w odróżnieniu od chartów afgańskich, brytanów czy niemieckich
owczarków – łatwo poznać po skamleniu. Ich zachowanie można także dobrze
opisać używając fragmentu dialogu z „Pulp Fiction”, wyciętego przez jakiegoś
kundla z polskiej wersji językowej: „Panowie, nie czas lizać się po fiutach”.

Obserwowałem parę dni temu następującą sytuację: naprzeciw siebie, w
odległości kilkunastu metrów, ustawiły się dwa psy. Różniły się nieznacznie
wielkością. Dojrzały się, zamarły w bezruchu, zjeżyły. Większy warknął.
Mniejszy mógł walczyć, lub uciekać. Wybrał trzecie rozwiązanie: zaskamlał i
skulił ogon. Powoli, czołgając się i skamląc, podchodził do większego. Duży
nie drgnął. Mniejszy podczołgał się,
a gdy był już na wyciągnięcie pyska przewrócił się na grzbiet i, cały drżąc,
odsłonił swoje genitalia. Strach go sparaliżował, odwagę
i myślenie oddał, jeszcze zanim mogłyby być użyteczne.

Jestem winny, ponieważ głosowałem na Kwaśniewskiego. Z decyzji o oddaniu
nieważnego głosu wybiło mnie zdanie, sformułowane na oczach milionów przez
mojego poprzedniego prezydenta w ostatnim dniu kampanii: „Takich jak Pan
lepiej byłoby spuścić w klozecie jeszcze zanim się narodzili”. Z perspektywy
sądzę, że zagłosowałem na kundla. To jednak nic w porównaniu ze wstydem
jakiego doznaję dzisiaj, będąc Polakiem. Być Polakiem, to być tchórzem.
Skamleć.

Od sierpnia minęło 22 lata. Zmiany w 89 dokonywały się na moich oczach, bez
mojego udziału. Nie nosiłem oficerek, patrzyłem, cieszyłem się. Dziś po raz
pierwszy od tamtego czasu jestem świadkiem wydarzeń politycznych, które mogą
doprowadzić do zbrodni. Oszalałych
z nienawiści rasistowskich morderców popierają moi przyjaciele, członkowie
rodziny, większość ludzi, z którymi łączą mnie wypowiadane w tym samym języku
przekleństwa i miłosne zaklęcia.

Polityka Polski jest oparta o lęk. Nie ma w niej mowy o wolności,
sprawiedliwości, rozumie, jest w niej mowa o przymierzu przeciwko wspólnemu
zagrożeniu. Trzeba być ciężko chorym na telewizję, by sądzić, że wróg nosi
turban. Polacy boją się Rosjan i Niemców, boją się Ameryki, boją się siły.
Gotowi są sprzedać odwagę i myślenie jeszcze zanim mogłyby być użyteczne.
NATO? Czy – po wyjściu wojsk radzieckich z Polski – była możliwa jakaś
jeszcze głupsza i bardziej krótkowzroczna decyzja?

Przysłuchiwałem się swego czasu dyskusji sejmowej – wstępować do Unii, czy
nie. Tylko jeden człowiek, z partii z której językiem mam wspólnego tyle, ile
wspólnego jest w gramatyce, zadał pytanie o cel. „Po co, czy nie wystarczy
Wam być po prostu ludźmi wolnymi?” Sądzę, że na to pytanie istnieje
odpowiedź, i że jest ona proeuropejska. Tymniemniej pytanie jest odważne i
właśnie ono trafia w sedno.

Irak nie jest żadnym problemem Ameryki. Irak jest drugorzędny
i można go zniszczyć w 5 minut. Cały ten cyrk to parawan. Gra toczy się o
Europę. Celem jest utrzymanie podziału Europy. Europa podzielona będzie
słaba, jej słabość była i będzie źródłem siły Ameryki.

Ulicami Granady przemaszerowało wczoraj 100 tysięcy ludzi. Byliśmy z nimi.
Krzyczeli, palili jointy, tańczyli w rytm bębnów, słuchali studentów z USA i
Iraku, śmiali się, spalili swojego premiera, ośmieszyli go w krótkiej,
świetnej ulicznej satyrze. Myślenie jest przydatne, gdy chcemy odkryć
zakryte. Tu jednak wystarczy patrzeć, by widzieć, kto jest skurwysynem i
żądnym mordu zbrodniarzem.

Ulicami Hiszpanii, Włoch, Anglii przemaszerowało miliony ludzi.
W Polsce, kraju wiecznego kołtuństwa, swój sprzeciw wyraziła garstka, która
nie stanowiła nawet promila tego, co w wymienionych krajach. Umiłowanie
wolności? Umiłowanie hipokryzji, tchórzostwo, głupota – skundlenie.

Nie mam monopolu na prawdę. Być może ktoś widzi więcej, zna rzeczy ważniejsze
niż pokój, niż życie. Niech przemówi. Niech oświeci takich jak mnie –
bezsilnych, mających jedynie słowa, ograniczoną zmysłami wrażliwość. Lecz
niech nikogo nie mierzi wulgarność mojego języka. Gdy ktoś chce mordować,
chce wykorzystać do tego Was lub Waszych braci, niech szlag trafi dobre
obyczaje. Ja będę klął i wyzywał.
    • Gość: doku Rzeczy najstraszniejsze i najważniejsze IP: *.mofnet.gov.pl 17.02.03, 11:53
      Gość portalu: Koyaan napisał(a):

      > Polacy boją się Rosjan i Niemców, boją się Ameryki, boją się siły.

      Ale najpierw ta dygresja. To ze strachu przed wzrastającą potęgą USA
      Solidarność postanowiła zerwać ze słabnącą Rosją? Ale skoro Polska w latach 80-
      tych bała się USA, a nie Rosji, to dlaczego teraz znów wg ciebie boi się Rosji?

      > Nie mam monopolu na prawdę. Być może ktoś widzi więcej, zna rzeczy ważniejsze
      > niż pokój, niż życie. Niech przemówi. Niech oświeci takich jak mnie

      To moja główna intencja pisania na tym forum - oświecać maluczkich. O ile nie
      podejmę się oświecić cię w sprawach polskich (twoje pragnienie obrażania
      Polaków jest zbyt silne, abyś mógł cokolwiek w tej materii zrozumieć0, to mogę
      oświecić cię w sprawach ogólniejszych.

      Trzeba najpierw uświadomić sobie, że najgorsze co może zrobić człowiek
      człowiekowi i naród narodowi jest ludobójstwo. Najważniejszą więc rzeczą w
      kwestii polityki tym świecie jest zapobieganie ludobójstwu, gdyż wciąż jest ono
      dokonywane w różnych miejscach świata. Najstraszniejsze ostatnio, głośne
      przypadki ludobójstwa miały miejsce w:

      Afganistanie, w którym talibowie mordowali masowo wszystkich przeciwników
      politycznych, religijnych i obcoplemieńców

      Iraku, gdzie wymordowano setki tysięcy Kurdów i innych przeciwników władz.

      Ruandzie, kiedy Hutu zaatakowali Tutsich

      Bośni, gdzie Serbowie mordowali masowo wszystkich przeciwników politycznych,
      religijnych i obcoplemieńców

      W USA, gdzie dokonano największego jednorazowego mordu w historii terroryzmu.

      W Palestynie, gdzie od lat islamscy terroryści usiłują wymordować lub zepchnąć
      do morza mieszkających tam Żydów.

      Najważniejszą dla świata rzeczą jest likwidacja ośrodków i ludzi, którzy
      inicjują ludobójstwo i podżegają do niego, nie mówiąc już o przywódcach i
      wykonawcach. Najcenniejsi dla świata są więc ludzie, którzy mają odwagę
      występować przeciwko ludobójcom i terrorystom, którzy nie przestraszyli się ich
      pogróżek i ich zemsty, ala przeciwnie - rzucili im wyzwanie.

      Zbrodniarze srodze się zawiedli, gdy po ataku na WTC Amerykanie nie dali się
      zastraszyć, ale z jeszcze większą determinacją wystąpili przeciwko złu. Atak na
      WTC podzielił świat na trzy obozy:

      1. imperium zła, czyli ludzi, którzy jawnie opowiedzieli się po stronie
      ludobójców i terrorystów.

      2. tchórzy, którzy tak przestraszyli się ataku na WTC, że teraz ze strachu
      krytykują USA, aby podlizać się terrorystom i nie zostać zaatakowanym

      3. ludzi odważnych i szlachetnych, którzy nie bacząc na groźbę ludobójczego
      zamachu, wspólnie z Ameryką walczą przeciwko złu
      • Gość: Kolinkertiz Re: Rzeczy najstraszniejsze i najważniejsze IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 17.02.03, 13:18
        Osobnik z brudnym workiem WYZWISK, niekoniecznie zasługiwał na taką odpowiedź,
        ale ogół odwiedzających forum ma prawo zacząć myśleć - nie należy się zadowalać
        klikaniem, czytaniem, klepaniem w klawisz. Pozdrawiam uczestnika DOKU.
    • indris Hiszpania a Polska 17.02.03, 12:34
      Różnic między manifestacjami w Hiszpanii, Włoszech, Anglii a analogicznymi w
      Polsce nie da się wytłumaczyć, rzekomym "kołtuństwem" POlaków. Kołtunów jest
      mniej więcej tyle samo w każdym kraju. W Polsce były zresztą najliczniejsze
      manifestacje z całej Europy Wschodniej. Przyczyn należy chyba upatrywać gdzie
      indziej.
      1. Ludzie w Polsce są o wiele biedniejsi niż na Zachodzie. Podróż do Warszawy
      dla Polaka, to nie to samo co podróż do Madryt dla Hiszpana.
      2. W samej Warszawie była parszywa pogoda i w TV szła relacja z komisji
      śledczej w "Rywingate". Ja sam na manifestacji byłem, ale od telewizora
      oderwałem się z trudem.
      3. Przez 50 lat komuny Polacy patrzyli na Stany Zjednoczone jako na antytezę
      ZSRR. Inne kraje tzw obozu chyba też. W społecznej świadomości nastąpiła pewna
      idealizacja tego państwa. A zmiany społecznej świadomości są powolne. Dlatego i
      sprzeciw wobec obecnej polityce USA budzi sie powoli, a już zwłaszcza aktywne
      jego formy. Warto jednak pamiętać, że 71% Polaków jest przeciw udziałowi POlski
      w Bushowej awanturze.
      4. W Polsce po prostu nie ma tradycji manifestacji w sprawach międzynarodowych.
    • brennton NIE., Tylko ostrozni realisci. 17.02.03, 12:57
      Bedac w Hiszpanii, mozna sie nie bac.
      Raz, w nowszej historii, napadl na Was Napoleon
      A problemy z Arabami z Afryki dopiero Was czekaja w nastepnych
      dziesiecioleciach.

      Polacy, chociaz nie mowia glosno, boja sie i Rosjan i Niemcow.
      Nie dowierzaja im do konca.
      Jestem jednym z nich.
      Swiat sie zmienil. Ale czy calkiem?
      Polska odzyskala niepodleglosc dzieki potedze USA.
      Gdyby USA nie bylo, nawet oslabiona Rosja jeszcze ze 20 lat z latwoscia
      moglaby trzymac nas w szachu.

      Nie sadze, ze poprzez Bliski Wschod Amerykanie zlatwiaja swoje problemy
      z Europa. Watpie.

      Juz raczej kwestie globalnego panowania nad Swiatem.
      Nie jestem pewien, czy zbyt gorliwe poparcie USA jest najlepsza polityka.

      Znalezienie sie Polski w obozie antyamerykanskim, byloby moim zdaniem,
      jeszcze gorsze.
      • Gość: Estraven Re: NIE., Tylko ostrozni realisci. IP: *.tpi.pl 17.02.03, 13:43
        Zgadzam się. Bezkrytyczne poparcie dla USA jest złe. Histeryczna krytyka i
        popieranie obozu "pacyfistów za wszelką cenę" może zaszkodzić Polsce jeszcze
        bardziej. Zwłaszcza jesli ktoś weźmie to za poparcie bezwarunkowe dla Arabów i
        przypomni sobie, kto był jednym z najwiekszych eksporterów broni do państw
        arabskich za czasów byłego Układu Warszawskiego....
Pełna wersja