blazare
17.08.06, 13:38
Yasmina Kharda o islamie:
""Europa i USA nie pojmują, jak bardzo skomplikowany jest świat arabski. Są
trzy określenia islamu. Najpierw chodzi o zwyczajnych wiernych, takich samych
jak inni, chrześcijanie czy żydzi - wierzą w Boga, żyją sobie spokojnie, tak
jak umierają, nie mają żadnej strategii czy makiawelicznych ambicji. To zwykli
ludzie. Dalej mamy islamistów, ale nie mających nic wspólnego z
fundamentalistami. Islamiści chcą przywrócenia państwa teokratycznego w ich
kraju. Islamista egipski chce państwa teokratycznego w Egipcie, Egipcie nie w
Libanie czy Syrii. Chce pozostawić tę samą flagę narodową, hymn, instytucje
narodowe, lecz by były pod rządami duchownych. Islamiści, którzy angażują się
politycznie, szanują różnice etniczne oraz zasady demokracji, chcą zachować
islamską tożsamość społeczeństw i jednocześnie układają się z Zachodem na wzór
Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu, które pokazały, że potrafią negocjować,
handlować, utrzymywać normalne związki ze światem.
Natomiast fundamentaliści to utopijny ruch ideologiczny, w dodatku zbrojny,
który chce stworzyć utopijne państwo. Oni nawet nie słuchają dzisiejszych
państw arabskich, które są dla nich tylko wasalami i które pewnego dnia znikną
na rzecz jednego wielkiego narodu, ujma. Będzie jeden kalifat pod wspólnym
sztandarem. Nawet najwybitniejsi filozofowie i intelektualiści zachodni mylą
islamistów z fundamentalistami. Fundamentaliści chcą powrotu do tradycji,
szariatu i teokracji, chcą walczyć z Zachodem, ich państwo miałoby utrzymywać
pokojowe stosunki tylko z innymi państwami muzułmańskimi. Zatem jeśli Wielka
Brytania się nie nawróci, to kalifat będzie z nią toczył wojnę…"
Nehemiasz
plsocpolityka.blog.onet.pl