blazare
24.08.06, 11:02
Konflikt z Hezbollahem ma zdaniem Kereta odmienną naturę niż konflikt z
Palestyńczykami, a różnica polega na motywacji przeciwnika. Palestyńczycy chcą
po prostu żyć wolni u siebie, a członkowie Hezbollahu, którzy mają religijny
problem z tym, że Żydzi nie są muzułmanami, chcą Izraelczyków po prostu
wymordować. Postawa Palestyńczyków jest defensywna, Hezbollahu zaś otwarcie
ofensywna.
Wprowadzenie tego rozróżnienia nie usprawiedliwia jednak według Kereta
zabijania cywilów i uważa on militarną reakcję Izraela za przesadną i
nieprawidłowo zorganizowaną. Pisarz krytykuje też jednak władze Libanu, które
przez lata akceptowały uzbrojoną milicję Hezbollahu. I dlatego obecnie
politycy libańscy nie mają prawa mówić, iż nie mają nic wspólnego z Hezbollahem.
Keret przyznaje, że Hezbollah i palestyński Hamas są wytworami izraelskiej
okupacji Libanu i Palestyny, gdyż okupacja rodzi terroryzm. Z tego powodu
pisarz zawsze był aktywnym przeciwnikiem izraelskiej okupacji terytoriów
arabskich, co nie zmienia jego negatywnej oceny obecnej polityki Palestyńczyków.
Keret żadnej ze stron - Palestyńczykom i Żydom - nie przyznaje prawa do
przemocy w imię przeszłych ofiar. "Nie ma wiecznych ofiar - mówi pisarz - To,
że Żydzi mają za sobą historię Holocaustu, nie daje im ani mniej, ani więcej
prawa w stosunku do innych narodów. Wcześniej Żydzi uważali się za wieczne
ofiary, teraz robią tak Palestyńczycy. W obu przypadkach jest to bardzo
niebezpieczna postawa. (…) Przeszłość nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla
zła czynionego dziś. Każde działanie z tego punktu widzenia powinno być
traktowane jak tabula rasa".
całość: www.forum-znak.org.pl/index.php?t=przeglad&id=2918
Nehemiasz
plsocpolityka.blog.onet.pl