Gość: Jola
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
01.03.03, 03:49
Kochani,
mam problem z pewną koleżanką, która mieszka w Polsce, jest Francuzką lat 33
o zdecydowanie lewicowych a nawet komunistycznych poglądach.
Szczerze nie cierpi Ameryki (amerykańska demokracja to fikcja, Stany
narzuciły światu okropny konsumpcyjny model życia itd).
Ale mówi jedną rzecz, którą zawsze stawia jako argument w dyskusji o
komunizmie.
Jak tylko pada zdanie, że np. stalinizm był zbrodniczy, to ona
natychmiast: "Ale dodajmy, że dzisiejszy system jest zbrodniczy, że Ameryka
jest zbrodnicza" (poczekajcie, poczekajcie, to jeszcze nie ta paląca mnie
kwestia) i wtedy ZAWSZE pada jej argument:
W Nowym Jorku ludzie umierają na ulicach! Jeśli tylko nie mają ubezpieczenia
zdrowotnego, polisy, to żadne pogotowie po nich nie przyjedzie. Nikt ich nie
zabierze do szpitala i muszą umierać. Zostałeś wyrzucony z pracy, jesteś
bezrobotny i nie masz ubezpieczenia - jesteś nikim, umierasz.
Nie wiem, nie byłam w Nowym Jorku.
Mój kolega, który mieszkał tam 8 lat mówi natomiast, że to najbardziej
socjalny kraj świata. Że opieka społeczna jest tak monstrualnie rozrośnięta,
że umiera tylko ktoś na własne życzenie. Żebrak, który wybrał takie życie i
nie chce pójść do żadnego domu opieki.
Czy możecie coś na ten temat napisać.
Dzięki.
Mój kolega, który mieszka