jontek3
14.09.06, 16:19
Niedługo po 9/11 był okres, w którym działania USA poza swoimi granicami nie
miały mandatu ONZ, czyli były niezgodne z prawem. Gdy zapytano o to Powella,
odpowiedział:
- Tak, to prawda, nie postępujemy zgodnie z prawem, ale nie obchodzi nas to.
Jesteśmy silniejsi, uważamy, że jesteśmy w stanie konfliktu i tylko my
jesteśmy teraz ważni. Prawo się nie liczy.
Może nie słowo w słowo, ale sens idealnie taki. W porządku. Powstaje tylko
pytanie, czemu inni muszą przestrzegać prawa, a Ameryka nie musi? Nadludzie?
Jeżeli nie, to nie dziwcie się Arabom, przecież oni działają dokładnie tak
samo. Nie postępują zgodnie z prawem, ale mogą to robić, bo uważają, że są w
stanie konfilktu i tylko oni się liczą. Robiąc zamachy nie liczą się prawem.
Dokładnie tak jak USA nie liczy się z prawem robiąc inwazje na kolejne
państwa. I terroryści i US działają tak samo. Warci siebie przeciwnicy.
PS. Tylko jest różnica. Terroryści walczą o wolność i resztkę dóbr swoich
krajów, a US o to, żeby resztę tych dóbr rozkraść, co czyni od wielu
dziesiątek lat. US zawsze tak działało, prawo się nie liczy. A potem bardzo
się dziwią, że dla międzynarodówki terrorystycznej prawo się też nie liczy.
Najlepiej by było tak, żeby US używało broni chemicznej i bomb kasetowych, a
Arabowie żeby wypuszczali załapanych Marines - to by było sprawiedliwe?