cepekkolodziej
22.09.06, 07:50
W dzisiejszej GW materiał o strażniczce obozu w Ravensbrück. Wyemigrowała po wojnie do USA wyszła za mąż za Żyda, działała z mężem w kręgach żydowskich itp. Niedawno władze ją namierzyły, teraz deportacja. Sprawiedliwość nierychliwa, itd.
Ale jest w tekście passus, który zabrzmiał dziwnie:
<<W obozie niedaleko Düsseldorfu przetrzymywanych było ponad 130 tys. kobiet. Dwie trzecie z nich zmarło w komorach gazowych, na skutek eksperymentów medycznych, głodu lub chorób.>>
Czytałem w różnych miejscach, również w materiałach centrów badających Holokaust, że komory gazowe istniały tylko w obozach śmierci ulokowanych przez Niemców na obszarze przedwojennej Polski. Tymczasem w artykule sugeruje się, że jakaś nieokreślona (ale zapewne duża) liczba więźniarek Ravensbrück poniosła smierć w komorach gazowych.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3634190.html
Czy Autorka artykułu, p. Dominika Pszczółkowska, mogłaby się do tej kwestii ustosunkować?